Forum Sport Sport
ZMIEŃ

      I ja strzelilem kiedys 7 bramek :)))

    IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.02.03, 02:32
    Troche prywatnych wspomnien:
    Kilka dobrych lat temu na obozie integracyjnym, zorganizowanym dla pierwszych
    klas liceum, mielismy w osrodku do dyspozycji boisko. Nie bylo problemu z
    zebraniem kilkunastu chlopakow. Ja nigdy nie mialem jakichs wiekszych
    zdolnosci pilkarskich, ale ze inni sie nie kwapili, ustawilem sie w ataku..
    Moja druzyna wygrala 9:2, a ja strzelilem wlasnie 7 bramek! Pod koniec meczu
    zlapal mnie skurcz nogi, wiec usiadlem na ziemii, pomasowalem, no i gdy juz
    schodzilem przez boisko na trawnik, natrafila sie okazja i zdobylem lewa noga
    ostatnia bramke hehe.
    Oto moj najwiekszy wyczyn sportowy zycia.

    A Wasze? Jakie rekordy? (tylko nie typu: jak gra dwoch na dwoch i kazdy
    strzeli po dziesiec goli) A moze opisy jakichs genialnych akcji, bramek?
      • Gość: Geezoos Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 10:47
        W podstawowce, w mistrzostwach szkoly gralismy z rownolegla klasa. Mial to byc
        latwy mecz, bo po prostu bylismy od nich lepsi. Rzeczywistosc okazala sie
        jednak brutalna, nie dosc ze nasze ataki nic nie dawaly, to jeszcze jakims
        cudem dostalismy bramke w plecy. W ostatniej minucie tego meczu desperacko
        podbieglem do obroncy, ktory mial pilke i (ku mojemu zdziwieniu) obedralem mu
        ja. Sytuacja sam na sam z bramkarzem, strzal na slepo, byle mocno, i gol. Taki
        bylem szczesliwy ze lzy stanely mi w oczach. Nie wyobrazam sobie co musial
        przezywac Solskier w finale LM w meczu z Bayernem. "Pan od W-F" nawet nie dal
        rozpoczac od srodka. 1:1!! Choc tak naprawde remis oznaczal dla nas porazke.
        • tgaw Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 07.02.03, 11:07
          ze sportowych to w meczu podlaskiej okregowki (bodajze) Skra Czarna
          Białostocka - Cresovia Siemiatycze 0:6 strzelilem bude i mialem 4 asysty :-)
          dodam nieskromnie, ze przy ostatniej szostej bramce rowniez bralem udzial w
          akcji :-)

          drugie sportowe osiagniecie zycia (jak narazie) 2 miejsce na 400m p.pl. z
          czasem 62.cos - czas. ch...wy ale dyplom i tytul wicemistrza makroregionu mam :-
          )

          z rekreacyjnych - w makroregionalnych biegach przelajowych na 8km rozgrywanych
          w Bialymstoku reprezentowalem swoje liceum, wraz z innymi 4 kolesiami
          wbieglismy jako pierwsi na jakies wzniesienie na samym poczatku trasy,
          stanelsimy i zaczelismy sie cieszyc jakbysmy wygrali przynajmniej maraton
          nowojorski - chociaz do mety bylo jeszcze jakies 7,5km, cieszylismy sie tylko
          dlatego, ze chociaz przez moment utarlismy nosa kolesiom z bialostockeigo
          liceum mechanicznego czy elektronicznego, ktorzy byli w kadrze i jezdzili na
          zgrupowania - oni w kolcach adidasa i nikea my jakis polsport model `80 :-))

          publika miala troche frajdy :-)) na zwyciestwo nie mielismy zadnych szans...
          ostatecznie dobieglismy gdzies w srodku miejsca 25-30/na bodajze 80 zawodnikow
          • Gość: Crotalus Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: 213.17.170.* 07.02.03, 11:56
            Ty strzeliłeś 7 bramek, a ja przeszedłem 8 kolesi i żaden, nawet bramkarz mnie
            nie zatrzymał. To była brazyliana :)))
            • Gość: Porter Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.orion.pl 07.02.03, 12:30
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Ty strzeliłeś 7 bramek, a ja przeszedłem 8 kolesi i żaden, nawet bramkarz
              mnie
              > nie zatrzymał. To była brazyliana :)))

              A ja jakies 26 lat temu debiutowalem w juniorach Polonii Warszawa, wszedlem na
              boisko na ostatni kwadrans przy stanie 0-0, bylem kompletnie ignorowany przez
              kolegow z druzyny (starszych ode mnie repow), dopadlem do podania bynajmniej
              nie dla mnie przeznaczonego, strzelilem zza pola karnego ze slabszej, lewej
              nogi, nie trafilem dobrze w pilke (w zasadzie kopnalem w ziemie), przez co
              idealnie udalo mi sie przerzucic bramkarza. Facet do tej pory bronil wszystko.
              Tak to bylo.
              • Gość: Crotalus Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: 213.17.170.* 07.02.03, 12:37

                > A ja jakies 26 lat temu debiutowalem w juniorach Polonii Warszawa, wszedlem
                na
                > boisko na ostatni kwadrans przy stanie 0-0, bylem kompletnie ignorowany przez
                > kolegow z druzyny (starszych ode mnie repow), dopadlem do podania bynajmniej
                > nie dla mnie przeznaczonego, strzelilem zza pola karnego ze slabszej, lewej
                > nogi, nie trafilem dobrze w pilke (w zasadzie kopnalem w ziemie), przez co
                > idealnie udalo mi sie przerzucic bramkarza. Facet do tej pory bronil
                wszystko.
                > Tak to bylo.


                Ja przyszedłem na Marymont. Tam była czwartoligowa drużyna wtedy. O ile się nie
                mylę. Walnąłem od razu 3 bramki w tym jedną z przewrotki... Kijowi to byli
                gracze.
              • Gość: www Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: 157.25.125.* 07.02.03, 12:42
                Ha, mój debiut był koszmarem. Też ponad 20 lat temu, w trampkarzach. Pierwszy
                ligowy mecz. Bylem nowy w druzynie i zabralem miejsce takiemu jednemu, ktory
                byl dobrym kolegą pozostałych. Pierwsza akcja przeciwnika, dosrodkowanie, nasz
                bramkarz krzyczy moja i przepuszcza. Stoję jak kołek, piłka odbija mi sie od
                nogi i wpada do naszej bramki... Bramkarz mnie o mało nie zabił choć to byla
                jego wina. Wygralismy 14-2. Nie pamiętam ile bramek strzeliłem, bo do końca
                mimo zdecydowanej przewagi ten mecz byl dla mnie straszny.
                • Gość: Mikołaj Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 13:02
                  Gość portalu: www napisał(a):

                  > Ha, mój debiut był koszmarem. Też ponad 20 lat temu, w trampkarzach. Pierwszy
                  > ligowy mecz. Bylem nowy w druzynie i zabralem miejsce takiemu jednemu, ktory
                  > byl dobrym kolegą pozostałych. Pierwsza akcja przeciwnika, dosrodkowanie,
                  nasz
                  > bramkarz krzyczy moja i przepuszcza. Stoję jak kołek, piłka odbija mi sie od
                  > nogi i wpada do naszej bramki... Bramkarz mnie o mało nie zabił choć to byla
                  > jego wina. Wygralismy 14-2. Nie pamiętam ile bramek strzeliłem, bo do końca
                  > mimo zdecydowanej przewagi ten mecz byl dla mnie straszny.
                  U mnie podobny;-).Dośrodkowanie z prawej strony po ziemi , bramkarz rzuca się
                  na piłke ja go pięknie uprzedzam i strzelam samobója od słupka;-).Okropność.Ale
                  i tak wygralismy 10-5 a ja strzeliłem aż 3 bramki + samobój;-)
                  • Gość: Razorfan Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.goclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 13:23
                    Pamietam kiedys w zime szedlem do kantrataku i kumpel podal mi ze skrzydla
                    tylko za bardzo do przodu. Blyem okolo srodka! boiska i wykonalem taki dlugi
                    wslizg. Trafilem w pilke i z okolo 30 metrow poslalem tuz przy slupku. Zmylilo
                    to zupelnie bramkarza ktory wychodzi lzeby przyjejac pilke.
                    Innym razem gralismy chyba w 3 klasie mecz klasowy. Nikt nie chcial stac na
                    bramce i sie zmienialismy. Przyszla w koncu moja kolej i jakis cwok mnie
                    przelobowal. Zupelnie dlaem plame tym bardziej ze patrzyla na to najlepsza
                    laska w klasie :) Wkurzylem sie i poszedlem do przodu. Wynik byl 7:3 dla nas a
                    umowilismy sie do 10. Strzelilem wtedy 3 bramki w 3 minuty i bylem bardzo
                    zadowolony.
                    Kiedy indziej gralismy klasowego i wielu dobrych kumpli nie moglo przyjsc wiec
                    gralismy w rezrwowym. Nastawilismy sie na remis 0:0 i niemal cala druzyna
                    gralismy w obronie. W polowie meczu mielismy rzut wolny na polowie boiska.
                    Przeciwnicy nie ustawili nawet muru. Ja juz wtedy mialem mocny strzal i
                    postanowilem uderzac. Trafilem idealnie w pilke tak ze leciala tuz nad ziemia i
                    na 5 metrow przed bramka skrecila tuz przy slupku. Akurat stal tam obronca,
                    ktory niczego sie nie spodziewajac niefortunnie odbil pilke w bok. Stal tam
                    tylem do bramki nasz napastnik ktory w zyciu nie strzelil bramki. Pilka trafila
                    go w piete i wpadla do bramki. Koles dziekowal mi przez 10 min za takie
                    podanie. A zremisowalismy 1:1.
                    Z prawdziwych sukcesow to 1 miejsce w maratonie ABK 10k w Warszawie wsrod
                    mlodzikow. Nagroda byl pocalunek miss swiata Anety Beaty Kreglickiej.
                    Pozdrawiam
              • ha-jo Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 07.02.03, 13:14

                fajnie pogadac o wyczynach.
                z moich te najwieksze mialy miejsce...w 8 klasie podstawowki.juz od kilku lat
                gralem w tenisa ziemnego w klubie i przez ten czas nazbieralem bodajze 3
                dyplomy (niestety zawsze 4 miejsce) w mistrzostwach wojewodztwa.potem zdobylem
                w zielonej gorze 3 miejsce.dostalem dyplom, i moj jedyny jak do tej pory
                medal,brazowy, na takiej bialo-czeronej wstazce z materialu.kiedy wrocilem do
                swojego miasta, facet od wf-u pozyczyl ode mnie moje trofea.
                wczesniej wydawalo mi sie, ze pewnie wywiesi je gdzies przy sali gimnastycznej,
                gdzie stoi cala masa pucharow, i innych osiagniec szkoly.no wiec pewnego dnia
                wchodze do budy,a zaraz przy wejsciu cala masa kumplostwa stoi przy takiej
                centralnej witrynie z infosami, planem lekcji.podchodze..patrze...a tam moj
                dyplom, i medal.
                ale to nie byl moj najwiekszy sukces.kocham pilke, i rowniez w 8 klasie zrobili
                u nas mistrzostwa szkol z 3 miast z naszego regionu.z moja buda dostalismy sie
                do finalu, w ktorej zmierzylismy sie z druzyna z SP 6...tez z mojego miasta,
                ktora jednoczesnie byla kompletna druzyna juniorska,i grala na codzien w
                jakichs ligach, jezdzili po turniejach.no wiec piewrszy raz w zyciu wyszedlem
                na takie boisko, na ktorym na codzien grala nasza drugoligowa druzyna pilkarska
                (dzisiaj 4 liga)...trawka, trybuny, siatki w bramkach ,mnostwa gowniarstwa na
                trybunach.my mielismy chyba tylko koszulki jednolite...a tak to zwykle trampki,
                kolorowe skarpety, kolorowe spodenki.
                ale mamy nadzieje..ogolimy frajerow.patrzymy a ci wychodza.ubrani w jednolite
                stroje, wszyscy w tepach.dostalismy chyba z 8-emke.chyba raz udalo nam sie
                wyjsc z naszej polowy...
                ale najlepsze jest to, ze po boisku biegalem tamtego dnia z marcinem szulikiem,
                ktory bodajze 3 lata pozniej zdobyl z reprezentacja polski juniorow do lat 18
                zloty medla gdzies w azji, a poten gral w stomilu olsztyn.

              • Gość: Cyfra Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.03, 19:58
                Gość portalu: Porter napisał(a):

                > Gość portalu: Crotalus napisał(a):
                >
                > > Ty strzeliłeś 7 bramek, a ja przeszedłem 8 kolesi i żaden, nawet bramkarz
                > mnie
                > > nie zatrzymał. To była brazyliana :)))
                >
                > A ja jakies 26 lat temu debiutowalem w juniorach Polonii Warszawa, wszedlem
                na
                > boisko na ostatni kwadrans przy stanie 0-0, bylem kompletnie ignorowany przez
                > kolegow z druzyny (starszych ode mnie repow), dopadlem do podania bynajmniej
                > nie dla mnie przeznaczonego, strzelilem zza pola karnego ze slabszej, lewej
                > nogi, nie trafilem dobrze w pilke (w zasadzie kopnalem w ziemie), przez co
                > idealnie udalo mi sie przerzucic bramkarza. Facet do tej pory bronil
                wszystko.
                > Tak to bylo.

                Porter ty zdrajco ...
                • Gość: Porter Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.infor / 192.168.1.* 09.02.03, 00:07
                  Gość portalu: Cyfra napisał(a):

                  > Gość portalu: Porter napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: Crotalus napisał(a):
                  > >
                  > > > Ty strzeliłeś 7 bramek, a ja przeszedłem 8 kolesi i żaden, nawet bram
                  > karz
                  > > mnie
                  > > > nie zatrzymał. To była brazyliana :)))
                  > >
                  > > A ja jakies 26 lat temu debiutowalem w juniorach Polonii Warszawa, [...]

                  > > Tak to bylo.
                  >
                  > Porter ty zdrajco ...

                  Gralem w Varsovii, ktora byla taka sobie, w Legii ani w Agrykoli mnie nie
                  chcieli, a Gwardii sie brzydzilem.
            • ilhan Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 08.02.03, 23:27
              Gość portalu: Crotalus napisał(a):

              > Ty strzeliłeś 7 bramek, a ja przeszedłem 8 kolesi i żaden, nawet bramkarz
              > mnie nie zatrzymał. To była brazyliana :)))
              Wow, Crotalusie, nie wiedziałem że z Ciebie taki Brazylijczyk, nie wyglądasz ;))

              Moją najpiękniejszą akcję zrobiłem na jakimś obozie ze 2 czy 3 lata temu, kiedy
              graliśmy, jako "Warszawa", mecz z "Łodzią" (to był klimat...;)) Jako
              prawoskrzydłowy, minąłem ze trzech gości na prawym skrzydle właśnie, przy linii
              końcowej myknąłem do środka, kiwnąłem jeszcze ze dwóch, i jednego z tamtych
              który zdążył wrócić (przy okazji ładnie usiadł na glebie...:)), no a na końcu
              to już tylko piękny strzał lewą nogą z całkiem ostrego kąta...
              To była akcja, ech... :))
      • Gość: aero Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.02.03, 14:09
        To jeszcze 2 historyjki:

        Bardzo dawno temu pojechalem do kuzynow do Milicza (male miasteczko w
        dolnoslaskim). Zorganizowano tam otwarte mistrzostwa miasta w pilce. Oni wzieli
        mnie do druzyny, zeby powiekszyc sklad. Na pierwszym meczu wszedlem z rezerwy..
        na 3 minuty. Okazalo sie, ze mialem strasznie slizgajace sie buty i nie moglem
        praktycznie grac. Do tego dostalismy w dupe zaraz na starcie. Nie mogac grac
        wrocilem smutny do domu. Oni wrocili po paru godzinach z dyplomami (jeden tez
        dla mnie - sic). Zajeli drugie miejsce - wszystkie dalsze mecze, oprocz finalu,
        wygrali. Az glupio mi bylo patrzec na ten dyplom ;)

        Jakies 2 lata temu kazalem mojej kolezance, ktora miala przyjechac z wawy,
        wziac rakiete tenisowa. Przywiozla, poszlismy na kort, wzielismy znajomych.. i
        rozwalila mnie 1:6. Potem mi powiedziala, ze jak byla mala, ojciec byl trenerem
        tenisa i ja uczyl troche. Ale jedna pilka mi wyszla genialnie i prawie zmazala
        cala gorycz porazki. W pewnym momencie zaserwowala dosc mocno, a ja wykonalem
        najlepszy backhend swiata i poslalem jeszcze szybsza pilke w sam rog kortu.
        Nawet sie nie ruszyla - nie zdazyla nawet oczami sledzic tej pilki :) Wiem
        wiem, marne pocieszenie.
      • Gość: kubasa Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.03, 14:23
        4/5 klasa podstawowki, dostaje pilke, sam na sam z bramkarzem, zamist
        przyjmowac lub strzelac z pierwszej decyduje sie na krzyzaczka i piekna bramka
        staje sie faktem. Miedzyszkolny mecz, ostatnia minuta, przegrywamy 1:2, korner,
        nasz bramkarz juz w polu karnym przeciwnika, ja ciut za polem karnym, pilka
        trafia do mnie mocny strzal z dystansu i gol! 2:2!

        Ale i tak z meczu z cyklu Dawid z Goliatem mam najlepsze wspomnienia. Ja, moj
        kumpel (przecietnei grajacy) 3 lata starszy i dwoch w jego wieku, ale uniejacy
        naprawde dobrze grac. Przeciwko nam gralo czterech gosci z miejscowego klubu,
        tez 3 lata ode mnie straszych. Do meczu przygotowywalismy sie kilka dni,
        zdobylismy bramki o hokejowych wymiarach, piaskiem zrobilismy linie i gralismy.
        Pierwsza polowa do momentu strzelenia przez jeden zespol 10 goli, druga gdy
        zespol zdobedzie 20 bramek. Przegrywamy 6:9, ale nagła metamorfoza powoduje ze
        wygrywamy 10:9 po moim golu. Mecz trwal 1,5 godziny wiec zdecydowalismy sie ze
        dokonczymy go jutro. Caly mecz zakonczyl sie 20:19 dla nas a druga polowa
        trwala 2,5 godziny. Decydujaca bramke zdobyl moj kumpel, najslabszy z calego
        rocznika, ale zdecydowanie po mojej akcji :). Ogolnie z kumplem w tym meczu
        zdobylismy zaledwie po 3 bramki, ale te decydujace i nigdy nie zapomne naszej
        satysfakcji z pokonania "butnych" przeciwnikow ;).

        • tgaw Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 07.02.03, 15:02
          ok, wiec jeszcze raz ja:

          kiedys w podstawowce, grajac na przerwie z kumplem w pingponga (nota bene koles
          wszystkich w szkole wymiatal), przy stanie 18-7 przejalem serw i wtedy sie
          przebudzilem - wygralem wszystkie swoje pilki doprowadzilem do stanu 18-12, ale
          to jeszcze nie zapowiadalo najlepszego, przy jego serwach przegralem tylko
          jedna pilke co doprowadzilo do 19-16, ha! by wygrac caly mecz potrzebowalem raz
          kolejny niestracic punkta przy moim serwie. Jak sie domyslacie - nie stracielm,
          Wymiany byly imponujace - ostatnie punkty gralismy ponad 20 minut, przerwa
          lekcyjna dawno sie skonczyla, ZPT szlag trafil - zajecia na ktorych robilismy
          salatki warzywne :-), pilka "chodzila" z lewej na prawo, sciecia, podkrecenia,
          loby i kontry... niezly meczyk - pozniej moj przeciewnik zdal na AWF i jest
          jednym z najlepszych pingpongistow w kraju - Dyszkiewizc Karol :-)

          koles po przegranym meczu rozpieprzyl wlasna rakietke i
          • Gość: duch olabogi Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 07.02.03, 15:43
            Na nartach to ja bylem nietutejszy. Spalilem sie kiedys, jako chlopie z
            podstawowki. Poszla narta, przyrznalem jakas glowa w jakies drzewo. No i
            blokada na sama mysl o szusowaniu.
            Dopiero zona - kobieta z gor wprawdzie ale swietokrzyskich - kiedy musiala ze
            mna dzielic lozko i Krakow postanowila nauczyc na nartach jezdzic siebie i mnie
            przy okazji. Wykrecalem sie jak moglem - ona do kilkow a ja do piwa - ale w
            drugim sezonie jej przygody z nartami nie mialem wyboru, kupila mi narty, kijki
            a nawet czapke... W polowie grudnia stanalem na oslej laczce otoczony
            pomykajacymi jak lanie trzylatkami... Well, sezon zakonczylem w polowie
            kwietnia na Skalniatym Plesie. Najwyzej polozonej i najostrzejszej chyba trasie
            zjazdowej w Tatrach. Sam siebie bym o taki wyczyn nie podejrzewal. Znajomi
            rowniez.
        • fama1979 Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 07.02.03, 15:03
          Ja w 6 klasie podstawowki bralem udzial w zawodach szkolnych w tenisie
          stolowym. Ze troche gralem to liczylem ze cos moze zwojuje, choc na duzo nie
          liczylem bo wiekszosc uczestnikow byla z klas 7 i 8. Po losowaniu, wyznaczeniu
          rywali i schematu dalszych gier zaniemowilem- mialem grac przeciwko najlepszym
          w szkole, jesli oczywiscie bym przeszedl dalej. Po 2 wygranych meczach i
          gratulacjach kolegow z klasy i nauczyciela WF-u, nabralem jeszcze wiekszej woli
          walki. Trafilem w cwiercfinale na chlopaka z reprezenatcji szkoly, no coz, jak
          to powiedziec, ku zdziwieniu wszystkich ogralem go 2:0 w setach do 21 punktow.
          Polfinal to mecz z obronca trofeum z ubieglego roku, wszyscy mi mowili zebym
          oddal walkowerem bo narobie sobie wstydu, a ja szczesliwie bo szczesliwie, ale
          pkonalem go 2:1 na przewagi w ostatnim secie. Final przegralem bo sie spalilem
          ale zrobilem taka furore, ze podobno jako jedyny w historii szkoly bylem w
          reprezenatcji szkoly w tenisa stolowego w wieku 13 lat, no i 6 z WF-u...
      • Gość: :) I ja strzelilem kiedys bramkę:):) IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 18:00
        rozgrywałiśmy kiedyś mecz o wyjście z grupy regionalnej. Remis oznaczał
        wyeliminowanie Nas. Najpierw w I połowie obroniłem dwa rzuty karne. W II
        połowie dołożyłem obroniony jeden rzuta karny. Na 15 minut przed końcem meczu
        sędzia usunał dwóch zawodników z naszej drużyny. Na minutę przed końcem
        pobiegłem na pole karne przeciwnej druzyny i czekałem na dośrodkowanie z rzutu
        rożnego. Wyskoczyłem tuż przy tzw. krótkim słupku i głową skierowałem piłkę to
        bramki obok zdezorientowanego bramkarza i obrońcy stojącego przy słupku. W
        swojej radości wpadłem do bramki i złapałem za piłkę. Biegłem z nią przez pół
        boiska i postawiłem ją na środku. Wszyscy w śmiech bo 1:0 to był wynik który
        premiował moją drużynę. Sedzia wznowił mecz. Podczas kontry przeciwników
        wyszedłem z bramki na mniej wiecej 25-25 metr i leżąc już na ziemi podbiłem
        lewą stopą piłkę która zmierzała do bramki. Podbita w górę piłka trafiła w
        czoło powracającego obrońcę. Odbita od jego głowy rozpoczęła lot w górę. Ja w
        tym czasie jak oparzony wracałem w kierunku swojej bramki. Piłka powoli
        zaczeła opadać. Kiedy miałem około 2 metrów do bramki wysoczyłem aby ją
        złapać. Udało mi się jedynie odbić w taki sposób, że sparowałem ją na
        poprzeczkę. Jak długi leżałem na linii bramkowej. Obrońca z mojej druzyny
        dopadł do piłki i ....z całych sił kopnał w kierunku bramki przeciwnika aby
        oddalić niebezpieczeństwo. Bramkarz drużyny przeciwnej cofając sie na własne
        pole bramkowe próbował złapać strzał (tzw. wykop na "uwolnienie")
        i........wpadł z piłką do bramki. Sedzia zakończył mecz, który przedłuzył o
        jakieś 9 minut. Awansowalismy dalej...
      • Gość: m04 Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) IP: *.lublin.mm.pl 07.02.03, 18:14
        Najbardziej 'efektowna' bramke zdobylem zawiazujac buta w polu karnym. Nawet
        nie wiedzialem co sie dzieje gdy pilka po dosrodkowaniu z rzutu roznego odbila
        sie od mojego kolana i wpadla do siatki. Najwazniejsze to byc w odpowiednim
        czasie we wlasciwym miejscu ;)
      • dromedd Re: I ja strzelilem kiedys 7 bramek :))) 08.02.03, 19:15
        Sprzed tygodnia:
        6 na 6 w hokeja, w jednej drużynie ja i paru znajomych, a w drugiej były
        zawodnik NHL i rep. olimpijskiej USA z paroma innymi. Przegraliśmy 2:1, ale
        strzeliłem honorowego gola. Nie trzeba chyba dodawać, kto był najlepszy na
        lodzie... (strzelił dla nich obydwa gole)

        Z podstawówki: graliśmy klasowego, wynik był mniej więcej remisowy. Po naszej
        nieudanej akcji piłka znajduje się w narożniku boiska ze strony przeciwnika.
        Obrońca wykonuje potężne podanie wzdłuż linii autowej, lecz ja przejmuje
        podanie, z ledwością dopadam do odbitej przede mnie piłki (inny obrońca też
        wyciągnął nogę) i po idealnym 'czubie', 25-metrowym locie piłka wpada od
        poprzeczki do bramki ponad zdezorientowanym bramkarzem. Ach, to był strzał...

        pzdr.dromedd
    Pełna wersja