Gość: JaPoz
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
05.01.02, 17:03
Skakanie to Adama zawód, czyli źródło dochodów-dla niego i jego rodziny. Każdy
chce zapewnić swą pracą najlepszy byt swej rodzinie i sobie. Zwycięstwa Małysza
przekładają się na coraz większą ilość pieniędzy, ale tylko do pewnego momentu.
Ten moment określony jest ilością towarów sprzedawanych w jednym z krajów
środkowej Europy. Ten kraj to Niemcy, kraj o zdecydowanie największej sile
nabywczej wśród krajów, z których pochodzą (liczący się) narciaże świata ( z
jednocześnie większą miłością do skoków, niż liczniejsza Japonia, czy USA).
Sprzedaż towarów reklamowanych w związku z konkursami o Puchar Świata wzrasta
w tym kraju wraz ze zwycięstwami Niemców. Tym czym dla handlu (przemysłu) w
Niemczech są nakręcające koniunkturę Wielkanoc i Boże Narodzenie (już we
wrześniu można kupić bożonarodzeniowe ciasto w sklepach), tym podobnie są inne
nośniki koniunktury w sporcie: wiosną/latem m.in. Schumacher, a zimą Schmitt,
itp. Porażki Niemców zmniejszają popyt na reklamowane produkty, a wraz z tym
kwoty jakie ich producenci gotowi są wydawać na reklamę, bądź nawet rezygnują
oni z reklamy ogóle. W ten sposób organizatorzy konkursów mają mniej funduszy,
także za prawa do transmisji od RTL-u. Należy wspomnieć, zwycięstwa Niemców
bardziej podkręcają sprzedaż reklamowanych produktów im są bardziej
niespodziewane. Innymi słowy: gdyby nie Adam był najlepszy, a Niemcy przed TCS,
wówczas Niemcy nie cieszyli by się tak bardzo ze zwycięstw swojego
reprezentanta. Gdyby Adam nadal zwyciężał, mniej byłoby funduszy na premie
również dla niego. Dlatego Adamowi bardziej się opłaca dać zwyciężyć
Hannawaldowi, byc może nawet i wszystkie cztery konkursy jubileuszowego na
dodatek TCS. Bo jakaż to będzie zwyżka popytu na reklamowane produkty w
Niemczech, a co za tym idzie - gotowość ich producentów do inwestowania w
reklamę na konkursach o PŚ. Nie wierzę w tak raptowny spadek formy Adama i przy
tym tak stabilny jej poziom. Nie wierzę też w taki spadkowy charakter formy
drugiego zdawało się bezpośrednio przed TCS faworyta, Ammanna. Myślę, że obaj
mają gorzej posmarowane narty, albo potrafią w swym mistrzostwie tak doskonale
kontrolować odległość, tj. skracać ją, tak, by nawet z konkursu na konkurs była
ona coraz lepsza ("zwyżka formy"), jak u Adama.
Tak więc, Adam nie musiał dostać żadnej premii za odpuszczenie TCS, ale jest po
prostu świadomy, że jego dominacja zmniejszyłaby zainteresowanie reklamodawców,
a tym samym automatycznie ilość pieniędzy na premie za zwycięstwa, również
jego!
Trudno dziwić się tym firmom. Nie dziwię się też Niemcom, że chętniej piją
hasseroedera, czy jedza Milkę, gdy ich sportowcy zwyciężają. Nie dziwię się też
Adamowi. Sama satysfakcja ze zwycięstw nie wystarcza. Radość Polaków również
nie wystarcza by zapewnić najlepszy byt rodzinie, bo przecież po zwycięstwie
Adama nie wzrosła chyba popularność tego piwa, czy czekolady w Polsce, tak jak
w Niemczech po zwycięstwach ich skoczków (o popycie na audi, czy piece
buderusa, a nawet loosa z czapki Adama już nie wspomnę). Adam zresztą dał już
Polakom masę radości, a jego przegrane (kontrolowane) przyczynią się nawet do
spotęgowania radości ze zwycięstw kolejnych. Poza tym jego porażki mają ten
pozytywny aspekt, że uczą pokory niektórych jego fanów, zanadto zagorzałych w
niechęci do rywali Adama. Zwycięstwa zresztą na pewno wkrótce przyjdą, bo
warość rynkowa (w Niemczech) inaczej Adama spadnie, a poza tym mimo wszystko
nie wierzę, że Adam skacze tylko dla przyjemności (zarabiania na rodzinę).
Zresztą, Niemcy nie mogą (nawet gdyby byli sami z siebie w stanie) stale
wygrywać, bo taka sytuacja tez nie byłaby dla reklamodawców korzystna.
Zwycięstwa mają tym większy wpływ na popyt (na reklamowany towar), im są
bardziej spektakularne.