greylin
19.12.09, 12:25
W ramach zakupów przedświątecznych zmuszona byłam odwiedzić kilka centrów
handlowych, oczywiście nie mogłam się nie wejść do sklepów z bielizną. I w
jednym z nich natknęłam się ba bieliznę polskiej firmy z doczepioną wielką
metką z francuską flagą i wyraźny napis:"MADE IN FRANCE". Zaciekawiona sprawą
przejrzałam dokładniej metkę i mniejsze litery. Adres firmy: Polska,
Pabianice. Jeszcze nizej "Wyprodukowano na terenie UE" (producent nie musi
podawać więcej więc nie ma sprawy). Ale zaciekawiona sytuacją przeszukałam ich
stronę internetową, w nadzieji ze znajdę informację, czy aby nie przenieśli
zakładu produkcyjnego do Francji. nic nie znalazłam, więc dzwonię do firmy.
Odebrał pan (nie przedstawił się, więc nie wiem z kim rozmawiałam) i udzielił
mi informacji, że zakład produkcyjny mieści się Pabianicach. A Pabianice pod
Łodzią. W Polsce.
To skąd ta metka? Ponieważ produkty,a konkretniej fiszbiny, pochodzą z
Francji, dlatego postanowili się ometkować i udawać francuską firmę.
Bo tak się zastanawiam: jakbym sprowadziła sobie, no nie wiem, wskazówki,
paski czy coś w tym stylu ze Szwajcarii i zaczęła produkować w Polsce zegarki
to czy mogłabym je reklamować jako najprawdziwsze Szwajcarskie zegarki?
Jak dla mnie to zwykłe nabijanie ludzi w butelkę? A co Wy o tym myślicie?