Od kilku miesięcy mieszka ze mną mój chłopak. Zauważam coraz częściej zmianę zachowania kota w zależności od tego czy jestem z nim sama, czy jesteśmy oboje. Jak wracam do domu sama mam kilkuminutową porcję kociej miłości, mruczenia, wskakiwania na kolana. Jak wracamy razem - wita się, ale z daleko i tylko chce jeść. Jak jestem sama jest bardziej przytulasty (choć to nie jest nakolankowiec), chodzi za mną jak wtedy, kiedy mieszkałam sama. Jest spokojniejszy.
Krzywdy mu nikt nie robi, chłopak się w kocie zakochał i trochę go męczy - w sensie bierze na ręce, przytula jak kot nie chce. Ja robię to samo, ale mi wolno

Kot śpi w łóżku, ale tylko po mojej stronie, tylko na moje głaskanie reaguje mruczeniem. Chłopakowi pozwala na coraz więcej, na niechciane pieszczoty reaguje tylko kombinowaniem jak uciec, a nie gryzieniem. Zaczepia chłopaka jak on wieczorem przechodzi po mieszkaniu, poluje czasem na niego. Nie pozwala mu jeszcze na tyle, co mi, ale jest postęp.
Karmimy oboje, sprzątamy oboje, bawimy się oboje, chłopak częściej nawet dokarmia serkiem, który kot uwielbia.
Wcześniej od początku bycia kot u nas, czyli od jakichś jego 6 tygodni, miał "tatę". Lubił go, spał na kolanach, ale ja zawsze byłam ukochaną "mamusią". Jak miał okres sikania do łóżka to zawsze na stronę faceta, zawsze na jego kołdrę, jego torbę. Innej niechęci nie okazywał. Potem jakiś czas byliśmy sami, teraz ma nowego "wujka". Chciałabym, żeby kot był taki miły i spokojny zawsze, wolę go jak jesteśmy sami. Nie żaby był jakiś niefajny jak jesteśmy oboje, tylko to trochę tak jakby przy mnie był jeszcze małym dzieckiem, a przy innym samcu pokazywał, że już jest dorosły i nie będzie się za bardzo tulił
Czekać cierpliwie? Skoro ich stosunki się poprawiają i już ewidentnie nie traktuje go jak obcego (od obcych ucieka na chwilę, potem ogląda i zaczepia, ale nie pozwala na niechciane pieszczoty). Chciałabym tylko, żeby w stosunku do mnie kot był zawsze taki sam, a nie różny w zależności od tego, kto jest w domu.