Dodaj do ulubionych

Klientki...

08.03.10, 20:29
Nie wiem, czy miałyście już może taki temat, bo nie jestem w stanie
wszystkiego przeczytać, ale problem jest o tyle interesujący, że postanowiłam
Wam go opisać.

Ale może zanim główna myśl, to wstępniaczek o mnie. Nie wiem, jak przebiegało
Wasze uświadomienie, ale mnie ostanikował mąż ;) Jestem Wrocławianką. Kilka
lat temu otworzyła się u nas Milla. Towarzyszył temu artykuł na Gazeta.pl o
asortymencie i "ideologii" tego sklepu. Ja gazet i innych takich nie czytuję,
ale mój mąż tak. Czytał czytał, pooglądał mnie i stwierdził, że on mnie do
takiego fajnego nowego sklepu zabierze, bo ja chyba złe staniki kupuję. No i
mnie zabrał. Panie mnie obmierzyły, wymacały i z mojego 75E (triumphowego)
wyszło masqueradowe 65FF/G. Mąż oczywiście zachwycony bo biust mam pod brodą
;) Ja w zasadzie też, bo mogłam wrócić do kilku bluzek, w których wcześniej
biust wyglądał jakbym go na kolanach nosiła. Tak zaczęło się moje
uświadomienie. Przeszukując internet w poszukiwaniu uświadomionego stanika
trafiłam na Wasze forum. I tak sobie od dłuższego czasu zaglądam i czytuję,
ale dopiero dzisiaj, pierwszy raz postanowiłam się do Was odezwać, ponieważ
tknęło mnie coś ciekawego.

Od tygodnia pracuje w pewnym sklepie z bielizną. Asortyment do dyspozycji mam
duży więc mogę "szaleć" z "naszymi" rozmiarami. W miarę moich możliwości
staram się uświadamiać klientki i dobierać im dobre rozmiary. Rozmiarówka "na
sklepie" jest bardzo szeroka. Jak czegoś nie ma to zawsze można sprowadzić.
Nikt nie wzdycha i nie kwęka jak słyszy pytanie o np. miseczkę H.

Moim prywatnym problemem w sklepie nie jest asortyment tylko klientki:
Przychodzą panie w różnym wieku, prosząc o różne rozmiary (głównie B, C,
czasem D). Dostają do zmierzenia około 20 modeli a następnie stwierdzają, że
wszystkie są kiepskie i fatalnie leżą. Na moją wyraźną prośbę, czy mogę
zobaczyć, żebym na przyszłość wiedziała, co jest nie tak, czasem, łaskawie
wpuszczą mnie do kabiny, a tam: tylne zapięcia prawie pod szyją (zapięte na
najciaśniej), buły z góry, buły pod pachami, czasem biust ucieka dołem pod
fiszbiną.

Na moją sugestię, że "może Pani wypróbuje większą miskę" (obwody przestałam
ruszać, jak kilka razy usłyszałam, że chcę je udusić), słyszę najczęściej,
"ale ja na pewno mam B. Ja od 20 lat noszę B. Co mi Pani tu wymyśla".

Wzięłam się na sposób i po prostu zaczęłam przynosić bez pytania większe
miski, z komentarzem, że "może ten fason będzie lepiej leżał" Kiedy z
wyjściowego B, C uda mi się dojść do pasującego E, F, G, H. Okazuje się, że
nagle 15 z 20 modeli leży idealnie (około 5 zazwyczaj nie pasuje do kształtu
biustu). Panie również stwierdzają, że "no teraz lepiej", po czym spoglądają
na metkę z pytaniem co to za stanik, żeby już wiedziały na przyszłość. Wtedy
okazuje się, że to np. miska F. I tu losy toczą się w zależności od klientki.
Przy bardzo tolerancyjnych kończy się na pytaniu, czy to jakaś "inna"
rozmiarówka i ostatecznej akceptacji faktu posiadania miski F. Ale zdarzają
się też takie, którym nie przeszkadza fakt, że stanik leży idealnie. I można z
ich strony usłyszeć "no pani chyba żartuje" albo "nie przesadziła pani
trochę", albo (moje ulubione) "przecież wyraźnie prosiłam o B". I Wy się
dziwicie, że panienki pracujące w zwykłych sklepach są zszokowane jak słyszą
pytanie o miskę G???

Dodam, że nie staram się uszczęśliwiać klientek na siłę ucząc ich całej
ideologii, a jedynie przynoszę im pasujący na nie stanik, bo myślałam, że
właśnie na tym ta praca polega. Jednak kobiety bardzo nie chcą mieć wygodnej
bielizny a przed miską większą niż E bronią się jak przed ogniem. Jesteście w
stanie mi to wyjaśnić?
Obserwuj wątek
    • kasienka.body Re: Klientki... 08.03.10, 20:45
      no cóż :) Welcome to the real world ;)
      • effuniak Re: Klientki... 08.03.10, 21:18
        właśnie :)))
        • bobeka005 Re: Klientki... 08.03.10, 21:35
          Bo dla kobiety, której się wydaje, że nosi dobry rozmiar, dziwne jest, że ktoś nagle mówi, że jednak tak nie jest. To zaburza ich światopogląd ;) A już zupełnie go burzy jak, ktoś proponuje rozmiar AŻ TAK DUŻY (taa.. ;)

          Ja wiem po sobie, bo też jak pierwszy raz zobaczyłam swój realny polski rozmiar wyliczony przez kalkulator to tylko zaśmiałam się pod nosem i wcisnęłam "krzyżyk".

          Ludzie już tacy są, muszą się z tym zderzyć, przemyśleć, odłożyć i dopiero wrócić do tego po jakimś czasie..
    • imp18 było już nie raz o tym :P n/t 08.03.10, 21:35
    • molowiak Re: Klientki... 08.03.10, 21:57
      oj tak, znamy to - aż za bardzo :) mówimy na to "literkofobia" :)
      • indigo-rose Re: Klientki... 10.03.10, 20:22
        Literkofobia po usłyszeniu "diagnozy" jest jeszcze zrozumiała... ale szczerze?
        Dziwię się paniom, które odrzucają dobry, wygodny i ładny stanik TYLKO dlatego,
        że ma na metce coś innego niż 75C.
    • agn44 Re: Klientki... 08.03.10, 22:09
      dobrze pamiętam swoje zdziwienie, gdy się okazało, że rozmiar 75d też na mnie
      pasuje (wtedy nosiłam 75c i miseczka "d" wydawała mi się ogromna). teraz wiem,
      że żaden z tych rozmiarów nie był dobry. obecnie noszą 30ff :)
      • ariadna007 Re: Klientki... 08.03.10, 22:24
        taaa.. ja przed uświadomieniem to myslałam, że miseczkę (polską) H
        noszą naprawdę biedne kobiety, które biustem po ziemi prawie
        szurają :)

        a po 2 latach okazało się, że angielskiego K po ziemi się nie szura
        tylko nosi wysoko i na miejscu :)

        głową muru nie przebijesz
        są dwa wyjścia
        albo entuzjastycznie zagadasz klientkę, mówiąc o korzyściach,
        podniesieniu biustu, zwiekszeniu rozmiaru/ migracji biustu(z tym
        może być akurat różnie), zminiejszeniu badz zlikwidowaniu skrzydełek
        czy innych farfocli na plecach
        albo pozwolisz jej zyć w błędzie dalej... a to też trzeba umieć i
        jest to cholernie trudne
        • agn44 Re: Klientki... 08.03.10, 23:03
          ja bym je namawiała, żeby przymierzył bluzkę na stanik i porównały stary i nowy
          rozmiar. na pewno zobaczą różnicę :)
    • panistrusia Re: Klientki... 08.03.10, 23:34
      Wątek o klientakch już był, o literkofobii też. Biedne panie
      ekspedientki dręczyłyśmy pytaniami o 'nasze' rozmiary parę lat temu
      (teraz dręczymy producentów;)).

      A co do Twojego, wydaje mi się, głównego problemu: są takie osoby, od
      których każdy coś kupi, nawet jak nie planował (no chyba że na serio
      nie ma kasy w portfelu). To nawet nie jest kwestia technik,
      wyszkolenia, to jest po prostu talent. A jak do tego dodać jeszcze
      zafascynowanie swoją branżą, kompetencję, to mamy cud sprzedawcę.

      Nota bene: może podzielisz się adresem sklepu, w którym pracujesz -
      wygląda na dobrze zaopatrzony, przyda się taka wiadomość.
      • ceylley Re: Klientki... 09.03.10, 20:12
        Może nie do końca dobrze się wyraziłam. Generalnie te wszystkie klientki w
        efekcie kupują te staniki i wychodzą z dobrze dobranym rozmiarem (chyba, że
        któraś się wybitnie uprze na za mały, ale w końcu to ona w tym będzie chodzić a
        nie ja), moim problemem nie jest to, że nie kupują, tylko bardziej to czego ja
        się muszę nasłuchać zanim do nich dotrze, że może jednak "coś w tym jest".

        Co do sklepu to nie chciałam się tak "bezczelnie" reklamować, ale jak Wam zależy ;)

        Granex, na Szczytnickiej (dodam, że we Wrocławiu). Wspominałyście o nim już
        kilka razy na forum, ale od tamtych postów trochę się zmieniło...

        Generalnie jeśli chodzi o asortyment, to obwody od 65 (chyba są jakieś 60, ale
        jeszcze nikt nie pytał, więc nie zarejestrowałam (jak już pisałam, jestem tam
        dopiero od tygodnia)) miski do H bez problemu, z mniejszych obwodów czasem I, z
        Gorsenii do L.
        Jeżeli chodzi o marki to triumph, felina, ewa bień, samanta, hirsch, malinez,
        sawren i gorsenia. Może coś jeszcze, ale nie jestem pewna ;) W razie jak brakuje
        jakiegoś rozmiaru to szef zawsze na zamówienie "zdobywa" (oczywiście w granicach
        oferty producentów).

        Jeśli chodzi o brafitting to jestem ja ;) Wydaje mi się, że nieźle mi z tym
        idzie, ale zawsze możecie przyjść i mnie przetestować ;)
        • panistrusia Re: Klientki... 10.03.10, 00:15
          Jak najbardziej możesz się reklamować tutaj na forum - oczywiście w
          granicach rozsądku;)

          Dobrze byłoby, gdybyś miała nazwę sklepu w nicku (żeby było wiadomo, że
          piszesz z pozycji 'zza lady') - może zapytaj szefostwo, czy możesz być
          ich 'ambasadorką'? Dla Ciebie to forma zdobywania klientów, ale my też
          z tego mamy korzyści. I o to chodzi.
          • ceylley Re: Klientki... 10.03.10, 09:09
            Ambasadorką, jak to ładnie ujęłaś, to raczej nie będę, bo nie wiem ile potrwa
            moja kariera w tym sklepie ;) Tzn. na forum zaglądam regularnie, a jak już się
            zarejestrowałam, to będę również bywać w przyszłości, a w sklepie popracuję
            raczej tylko do końca czerwca. Nie, żeby to była zła praca, czy coś, ale jestem
            w trakcie kończenia studiów i po prostu "przeczekuję" aż dostanę dyplom z
            magicznym "mgr inż." żebym mogła sobie poszukać, czego troszkę bardziej
            dochodowego ;)
    • ko_kartka Re: Klientki... 09.03.10, 01:06
      Idea słuszna, ale wykonanie może szwankować :)

      To nie do Ciebie personalnie, ale... Miałam taki ulubiony sklep z bielizną,
      bardzo miłe panie, profesjonalne, chętne do pomocy i tak dalej. Prowadzą
      bieliznę polską. Ja, mająca kompleksy na punkcie rozmiaru biustu (potworne),
      trafiam oto na właścicielkę. Wchodząc z zapytaniem, dla mnie bardzo krępującym,
      "Czy mają panie COŚ w rozmiarze 85E...?", usłyszałam dezaprobatę (wtedy wydawało
      mi się to pogardą) w głosie właścicielki "Na panią to CO NAJMNIEJ ha!" i...





      ... wyszłam czym prędzej.

      Ja NIE CHCIAŁAM mieć biustu w rozmiarze HA. Chciałam mieć normalny biust w
      rozmiarze de :)

      Teraz jestem uświadomiona i zreformowana (na własne życzenie, dodajmy), ale jak
      żywo pamiętam tamten tekst i nadal nie lubię "wszystkowiedzących" ekspedientek,
      bo jak mówią: dobrymi chęciami piekło wybrukowane - i jak proszę o słoninę, to
      nie chcę, żeby pani przynosiła mi szynkę o 3% zawartości tłuszczu, bo to
      znamionuje ocenianie i traktowanie klienta jak dziecko.

      Offence not included.
      • panistrusia Re: Klientki... 09.03.10, 10:46
        No ale wiesz, może być tak, że ktoś nigdy w życiu nie jadł niczego
        innego niż słonina i w ogólne nawet nie wie, że przyszedł do sklepu
        mięsnego a nie sklepu ze słoniną...;)
        • bebe.lapin Re: Klientki... 09.03.10, 11:21
          To wtedy niby szykujesz mu ten kawalek sloniny, a z chudej szynki odkrawasz
          elegancki kawalek i podajesz: "bardzo prosze, moze sie pani poczestuje ?" i
          czekasz na reakcje :D
    • doris.sol Re: Klientki... 09.03.10, 18:05
      Taaa...Kiedy pewna dobra duszyczka z tego forum poinformowala mnie aby celowac w
      70 H lub I - moja reakcja byl wybuch gniewu.Tak- gniewu!Jak ktos smie takie
      rzeczy wypisywac!Toz przeciez ja wiem ze od zawsze nosze 75 D.A poza tym
      istnieje cos wiecej niz moje swiete D?!Toz to smieszne!Na szczescie moja
      intuicja podpowiadala mi ze cos jednak jest nie tak z tymi moimi stanikami.Dzis
      jestem szczesliwa posiadaczka 32 FF ale na poczatku trudno mi bylo sie z tym
      oswoic.Kiedy powiedzialam przyjaciolce o moim nowym rozmiarze , wybuchla
      smiechem . "No przestan.Nie czas na zarty! " - powiedziala.A ja postanowilam
      takze i ja uswiadomic.Nic z tego.Ani z nia , ani z zadna inna...Moje "
      uswiadamiane " kolezanki byly zadowolone ze swoich stanikow choc juz na pierwszy
      rzut oka widac bylo przebijajace sie przez bluzke buly i zwisajacy,rozlazacy sie
      na boki biust.Nikogo jak do tej pory nie udalo mi sie przekonac do zmiany
      stanikowej rozmiarowki wiec zaniechalam tej walki z wiatrakami.A niech nosza co
      chca!Ja mam moje 32 FF ,poleczke wygodnych,slicznych,fenomenalnie dobranych
      rozmiarowo stanikow i dobrze mi z tym cholernie.
    • nessie-jp Re: Klientki... 09.03.10, 19:41
      No dobra, to ja się przyznam, że bezczelnie oszukuję. :/ Ciotce na pierwsze
      objawy literkofobii wmówiłam, że teraz rozmiarówka jest inna i w ogóle
      brytyjskie miseczki mają inne oznaczenia i dlatego już nie może w ciemno kupować
      "Be", tylko 70E i że te cyferki przed są bardzo ważne i teraz już się miski nie
      opisuje tylko literką. Nowe czasy, przemiany ustrojowe i w ogóle.

      Na razie kłamstwo się nie wydało...
      • azymut17 Re: Klientki... 09.03.10, 22:38
        nessie-jp napisała:

        > No dobra, to ja się przyznam, że bezczelnie oszukuję.

        W sumie nie oszukałaś tak bardzo, to raczej niedopowiedzenie ;-) Bo przecież to jest inna rozmiarówka: obwody nie nazywają się 65, 70 itd, ale 30, 32 itd.; miseczki zmieniają się co cal, a nie co 2 cm. Oznaczenia też są inne, np. brytyjskie DD to polskie E (mniej więcej). To, że ktoś odwrotnie zrozumiał określenie "inna rozmiarówka"...

        A tak na poważnie, to niewyjaśnianie do końca takich różnic prowadzi czasem do przekonania, że brytyjczyki są lepszej jakości (bo lepiej leżą i dają lepszy kształt). Tymczasem chodzi nie o kraj pochodzenia stanika, a o jego rozmiar.
    • anna-na literkofobia 09.03.10, 19:59
      Zgodzę się z tym, co napisano powyżej. Literkofobia, czyli reakcja "nie... nie
      mogę mieć F, skoro całe życie nosiłam 75C" wydaje się być śmieszna, ale u mnie w
      czasach uświadamiania zadziałała jeszcze jedna kwestia. Wiadomo, w literkofobii
      chodzi o niezaakceptowanie swojego nowego obrazu (tak, jakby dowiedzieć się, że
      tak naprawdę ma się trzy metry wzrostu).
      Ale mnie na początku przerażała jeszcze perspektywa wymiany wszystkich staników
      i kosztów stojących za tym. Dodam też, że dopiero po jakimś czasie mam też
      świadomość migracji. A za tym stoi potrzeba regularnej wymiany "sprzętu"...
      • ceylley Re: literkofobia 09.03.10, 22:39
        Może coś jest w tym, co piszecie... Będę musiała dokładniej przestudiować tematy
        o literkofobii, bo jakoś do mnie to nie dociera. Ja, jak wreszcie znalazłam
        dobry stanik, to 1. byłam zachwycona, że biust mi wrócił do "młodzieńczego"
        położenia, a 2. czułam się jakoś tak mile połechtana, że to jest jednak FF.
        Normalnie jakbym miała zagrać w słonecznym patrolu ;)
        • anna-na Re: literkofobia 10.03.10, 21:47
          No widzisz, a ja miałam jakieś 20 lat, kiedy zostałam uświadomiona, ledwo
          przestałam być nastolatką, kiedy to gadało się o stanikach w szatni przed wf ;)
          Dlatego jednak mimo zdrowego rozsądku nie chciałam być inna - przecież 75D
          stawiało mnie w klasowej czołówce :P

          Ale teraz, kiedy mam już za sobą nawet widoczną migrację, też ciesze się z
          dobrego doposowania, bo komfort jest najważniejszy.
    • izzunia Re: Klientki... 10.03.10, 10:04
      to ja chyba byłam inna:)
      od kiedy pamiętam zawsze miałam większe cycki niż wszelkie koleżanki, i od kiedy
      pamiętam, to nie odpowiadała mi dostępna rozmiarówka - albo miska mnie uciskała,
      albo mi wszystko latało - ale to były czasy, dgy zdana byłam na łaskę tego co
      było w sklepach / odziedziczyłam po ciotkach, czy bardzo wąskiej granicy
      gotówkowej i chodziło się w tym co było.
      Któregoś dnia dostałam od kogoś z rodziny większą gotówkę i poszłam do sklepu
      kupić nosidełka - piękna zielona fellina - idealnie dopasowałam sobie sama i
      literki mi nie przeszkadzały - później tylko wiedziałam, o co mam się pytać (o
      "F"), jak jakaś pani była miła i dawała inny rozmiar grzecznie dziękowałam, vel
      prosiłam o większą miseczkę.

      natomiast jesli chodzi o literki, to zabawne bylo po urodzeniu drugiego dziecka
      - rozmiar mi sie zwiekszyl do 75 K - jak powiedziałam o tym koleżance - oczy
      wyszły jej z orbit :) i musiałam metkę pokazać :)

      a jeśli chodzi o uświadamianie - to powiem szczerze nie chce mi się:) czasem
      muszę tylko pani w sklepie wytłumaczyć, że mimo tego, że wg jej miarki ja mam 75
      c, to rozmiar 70 F (największy dostępny w klepie) jest dla mnie za mały :)
    • paskudek1 Re: Klientki... 10.03.10, 11:24
      na ciuchach wygrzebałam kiedyś Freyę Poppy 75F. Dobrze wiedziałam że nie mój rozmiar, zwłaszcza obwód, to F b yło w miarę dobre. Coś pozwężałam i trochę nosiłam bo mnie ta Freya kusiła. Ale w końcu uznałam ze najlepsze to to nie jest i trzeba komus wydać. Podpytałam sąsiadkę jaki ma obwód w biuście, gabarytowo do tego 75 pod pasowała. Dałam jej do rpzymierzenia no to przymierzyła. Stanik był dobry i w obwodzie i w misce do czasu kiedy.... spojrzała na metkę. Miskę to ona miała w nosie ale 75??? Alez to ją DUSI. Że 5 minut wcześniej nie dusiło... nieistotne. Metka ją dusić zaczęła i tyle.
    • kasica_k Re: Klientki... 10.03.10, 20:44
      Literkofobia, czyli syndrom "G jak Gigant", i tak dalej :)

      Takie przekonania staramy się burzyć różnymi akcjami, takimi jak "NAGIE biusty"
      na Blogu Lobby, stanikomanijne "Biusty na żywo", etc. Ale pewnie dużo jeszcze
      czasu minie, zanim kobiety przyzwyczają się do "dziwnych" rozmiarów, czyli
      miseczek powyżej D.

      Problem jest rzeczywiście ciekawy - kobiety często zachowują się, jakby miały na
      biustach nosić metki z rozmiarami, nie staniki. Są tak przywiązane do tego "mam
      B", "mam C", jakby je to jakoś definiowało... A pomijając kwestię źle dobranych
      rozmiarów, to przecież biust ma prawo w ciągu życia wielokrotnie się zmieniać,
      więc takie przywiązanie do rozmiaru na stałe jest zupełnie bez sensu.
      • beniutka_bo Re: Klientki... 10.03.10, 21:08
        Moja siostra ma na to b.fajne określenie: To może być i 1000 Ź jak źrebak,ale
        jak mi w tym wygodnie,a o tego lepiej wyglądam,to kij z tym! przecież nie noszę
        tego na czole!A metkę zawsze mogę wyciąć!
        • 1-moni-bel Re: Klientki... 10.03.10, 21:36
          Moja siostra ma na to b.fajne określenie: To może być i 1000 Ź jak
          źrebak
          :-D
      • indigo-rose Re: Klientki... 10.03.10, 23:09
        Też miałam kiedyś takie przekonanie, tzn. skoro E to największa miseczka w
        bieliźniaku, to musi to być Naprawdę Wielki Biust, a zasłyszane z rzadka F musi
        być Okazem Bardzo Rzadko Występującym w Przyrodzie.
        Pamiętam, jak na wakacjach w Kołobrzegu zobaczyłam kartkę w witrynie sklepu:
        "Miseczki do K!" i pomyślałam: o, to już szyją K (bo zauważałam postępy w
        postaci zwiększającej się rozmiarówki, ale traktowałam to jako odpowiedź na
        potrzeby kobiet hojnie obdarzonych, a nie takich jak ja, więc traktowałam to
        jako czystą ciekawostkę) no, to już trzeba mieć niewyobrażalnie wielki biust,
        żeby nosić K. Oczywiście było to w pewnym sensie naturalne - istnieją kobiety z
        ogromnymi piersiami, to coś muszą nosić, ale wtedy obchodziło mnie to tyle, co
        sklep dla puszystych z rozmiarami do 60. Skoro jest taki rozmiar, to ktoś go
        nosi i dobrze, że ma co nosić, ale nigdy nie będzie mnie to osobiście dotyczyć.
        Teraz myślę sobie: rany, ale byłam głupia. Całkiem porządny sklep był tak
        blisko, a może było tam coś fajnego :D
      • panistrusia Re: Klientki... 11.03.10, 01:09
        Tylko że z jednej strony literkofobia, a jak podlinkujesz do
        stanikomanii, to zaraz masz 'poprawiają sobie humory wciskając się w
        duszące obwody byle tylko mieć DD zamiast B'.
        • fanka_tomcia Re: Klientki... 11.03.10, 03:27
          i to nie tylko uświadomione tak twierdzą ;)))))
          • fanka_tomcia Re: Klientki... 11.03.10, 03:28
            tfu, NIEuświadomione :P
    • rennya Re: Klientki... 10.03.10, 22:16
      wypisz - wymaluj: moja teściowa
      co jej taka synowa będzie opowiadac, jak on 60 lat zna swoje ciało i
      ma chore serce i będzie ją taki obwód ściskał; no i po co wogóle
      stanik zapinać - za mocno ją sciska...
      ech...
    • ceylley Re: Klientki... 11.03.10, 19:09
      Tak w kontekście tego, że trzeba umieć odpuścić, to Wam napiszę, że
      dzisiaj padło z moich ust (w sklepie) Wasze ulubione "pani se zwęzi".

      Generalnie w kwestii dobierania rozmiarów i całej ideologii
      stanikowej to wszystko fajnie, ale jak baba się upsze, to nie ma
      bata.

      Miałam dzisiaj klientkę w sklepie. Upatrzyła sobie ładniutki stanik,
      ale niestety pani miała duże F, a model ten jest produkowany tylko
      do E. Na nic zdały się moje przekonywania, że mamy stasznie dużo
      pięknych staników w jej rozmiarze. Kobietka zawzięła się na ten
      jeden i na siłe upycha w nim biust, mimo, że wszystko się górą
      wylewa. Przynosiłam jej pełno innych, które leżały idealnie i były
      bardzo ładne, ale nie. Musiał być tamten. W tym momencie poddałam
      się, przyniosłam jej miskę E tylko z "kolejnym" szerszym obwodem,
      tak, żeby odpowiadało to potrzebom miski F. Do biustu leżał
      idealnie. W tym momencie padło sakramentalne "pani se zwęzi". Bo z
      dwojga złego chyba lepiej zwęzić obwód niż cisnąć się w za małą
      miskę...

      Ale oczywiście, jeżeli macie jakieś sugestie co do postępowania w
      takich sytuacjach to chętnie wysłucham tak na przyszłość.
    • rennya OT Ceyley - powiedz mi o Malinez 11.03.10, 20:24
      jaką rozmiarówkę teraz oferuje ta firma?? kiedyś lubiłam ich staniki...
      • ceylley Re: OT Ceyley - powiedz mi o Malinez 11.03.10, 20:54
        www.sklep.malinez.com/
        Cóż mogę więcej dodać ;)

        "Na sklepie" mamy Nicole, od 70 do G ;) białe i czarne. Próbuję
        zmolestować szefa, żeby mi ściągnął (dla mnie) 65H, bo już robią od
        65 do H, ale hurtownia, do której szef jeździ, jeszcze tych
        rozmiarów nie prowadzi i dopiero będą dla nas ściągać "na
        zamówienie". Jak dostanę to będę mogła coś więcej powiedzieć na
        temat realnych rozmiarów ichniej rozmiarówki.

        Co do pozostałych modeli, to nie mamy, bo wszystko w "standardowej"
        rozmiarówce (od 70 do F) a w sklepie z "klasycznych" rozmiarów jest
        ogromny wybór innych firm, więc szef nie ściąga, ale jakby była
        potrzeba to zapewne na życzenie sprowadzi.

        A w kwestii tej Nicoli to przez lata (odkąd ostatnio na mnie
        pasowała ;) ) nic się nie zmieniła - materiał milutki i mięciutki,
        leży idealnie, wygląda bardzo łatnie, tylko nadal, niezależnie od
        rozmiaru, górna krawędź jest dosyć gruba, przez co odbija się pod
        bluzkami (co mnie prywatnie nigdy nie przeszkadzało, ale niektórych
        irytuje).

        To tyle z opowieści ogólnych. Jak masz bardziej szczegółowe pytania,
        to zawsze do usług.
        • rennya Malinez Nicole 13.03.10, 21:10
          to kiedys miałam i świetnie mi się w niej chodziło
          szkoda, że mają H polskie a nie brytyjskie:)
          • ceylley Re: Malinez Nicole 13.03.10, 21:54
            Ale wiesz... zauważyłam, że polskie polskiemu nie równe. Jak dowiozą mi wreszcie
            mój rozmiar, to będę się mogła coś więcej wypowiedzieć.

            Ja mam z brytyjskich miskę G, z niektórych polskich G jest za małe a H za duże,
            z innych H leży idealnie a z jeszcze innych dobrze leży dopiero I. Nie wiem jak
            w tym "rankingu" plasuje się Malinez. Jak sprawdzę to dam znać ;)
            • madziaost Re: Malinez Nicole 14.03.10, 02:09
              Witam.

              Miło, że uświadomiono Cię w Milli, być może to ja byłam w przymierzalni, ale czy aby TAK WŁAŚNIE przekonywano Cię do nowego rozmiaru? Strasząc burym namiotem lub "miejscem na biust"?
              Z całym szacunkiem, jeśli nie czujesz się na siłach doradzać, ani nie masz powołania (sama twierdzisz, że jesteś dość "bezpośrednia"), poproś szefa, żeby zainwestował w spotkanie z Mahedą.
              Zdajesz sobie sprawę z tego, że oscylujesz na granicy tekstów z wątku o ekspedientkach? I że Effuniak wyraziła jasno, o co chodzi?
              Mam nadzieję, że tak.
              I pozdrawiam.
              • ceylley madziaost 14.03.10, 15:05
                Powtórzę jeszcze raz - Wy to czujecie zupełnie inaczej, bo nie
                słyszycie mojej "bezpośredniości" z miłym uśmiechem i sympatycznym
                tonem głosu. Klientki ode mnie wychodzą zadowolonę i naprawdę
                jeszcze żadnej nie obraziłam (może trudno Wam w to uwierzyć).

                Burym namiotem nie straszę tylko cytuję. Do Milli przychodzą panie w
                konkretnym celu - są świadome lub w trakcie uświadamiania i chcą się
                dobrze ostanikować. U nas jest zupełnie inaczej. Przychodzą panie po
                swoje nieśmiertelne 75B i tylko czasem podejżewają, że coś jest nie
                tak, więc to jest zupełnie inny rodzaj pracy. Dla szefa to też jest
                nowość bo jest bardzo zdziwiony, że te "moje" klientki wychodzą z
                takimi "dziwnymi" rozmiarami. To jest sklep do którego kobiety
                przychodzą od wielu, wielu lat i będą przychodzić nadal. Jeżeli
                jakąś klientkę do siebie zrażę, czy będę nie miła, to sprawa jest
                prosta - wylecę, a w sklepie nie będzie żadnego ostanikowywania
                tylko panie będą nadal kupować 75B, więc to co robię, robię niejako
                z tego mojego "poczucia misji".

                A co do straszenia namiotami: Przychodzi klientka podaje rozmiar, ja
                wyciągam jej kilka staników, na to ona wskazuje ręką w bardzo
                konkretną stronę i mówi "nie, nie - ja taki bury namiot poproszę" No
                to jak ja mam reagować? Uśmiechnęłam się szeroko pokazałam co mamy i
                powiedziałam, że "niestety obawiam się, że w tym rozmiarze nie mamy
                w tej chwili "burych namiotów"". Na co kobieta zaczęła się śmiać.
                Naprawdę jestem taka chamska i bezczelna? Z "miejscem na biust" było
                bardzo podobnie. Rozumiem, grzeczność i delikatność, ale jeżeli
                kobieta sama mówi, że jest z tych "bezbiustnych" to nie będę
                przecież reagować "ależ co też Pani opowiada, przecież ma Pani
                piersi jak grjpfruty". Generalnie staram się dostosować do potrzeb
                klientek również jeśli chodzi o ton wypowiedzi. Jak klientka nie
                życzy sobie wchodzenia do przymierzalni czy "zerkania jak leży" to
                tego nie robię, jak nie życzy sobie, żeby ją fizycznie dotykać (przy
                skracaniu ramiączek, czy przepinaniu zapięcia) to też tego nie
                robię. Jak klientka potrzebuje się wypłakać, bo miała ciężką
                operację po której nie może się pozbierać to i jej na to pozwolę i
                przytulę i zapewnię, że jest bardzo atrakcyją kobietą. Ale jak
                klientka przychodzi i prosi o bury namiot to nie będę mówić, że "z
                komfortowych modeli mamy..." Delikatność delikatnością, ale ja też
                jestem człowiekiem, mam poczucie humoru i poprostu lubie się
                dostosowywać to tego rodzaju klientek. A Wy, jak już mówiłam, macie
                tylko suche opisy bez tonu głosu, wyrazu twarzy i co najważniejsze,
                pełnego obrazu sytuacji.
            • rennya Re: Malinez Nicole 15.03.10, 19:42
              w takim razie będę czekać na informację, jak ono wypadnie :)
              a poza tym - masz Ty cierpliwość do wyjaśniania co w jakiej sytuacji
              zostało powiedziane:) ja tam obraziłabym się dawno już:)
    • ceylley Stanikowe pytanko 11.03.10, 21:14
      Wy jesteście zorientowane, więc zapytam.

      Pytanie z cyklu "miałam dziś klientkę"

      A więc: Miałam dziś klientkę z bardzo pokaźnym biustem. Kobitka w
      całkiem jeszcze niezłym wieku około, może trochę po 50tce. Przyszła
      po stanik typu bury namiot* w rozmiarze 75F do tego bez fiszbin.
      Jako, że wylewało jej się z każdej strony, to namówiłam ją na
      zmierzenie Gorsenii (bo zawsze mam ją pod ręką, żeby sprawdzić
      realniejszy rozmiar stanika, jako, że Gorsenie mamy na sklepie do L
      (w sobotę przywozimy z hurtowni M (jak będzie))). Okazało się że
      babeczka ma 75J. Oczywiście na gorsenie nie chciała nawet spojżeć,
      bo to nie bury namiot i bo ona z fiszbinami nie założy. Ja do tej
      pory z całym moim alfabetycznym uświadomieniem widziałam
      bezfiszbinowe namioty jedynie do H.

      I tu pytanie do Was: Spotkałyście się może kiedyś z bezfiszbinowym
      namiotem w rozmiarze 75J? Jeżeli tak, to proszę o podanie firmy,
      strony internetowej, czy czegokolwiek, będę wdzięczna.

      *Oczywiście tłumaczę, żebyście się przez przypadek nie oburzały.
      Pisząc namiot nie mam na myśli rozmiaru, tylko fason. Takie
      trójkątne, bezkształtne coś, nawiązujące kształtem do staników z lat
      50. Formujące biust w rozlane, "patrzące" na boki,
      stożkowe "pociski". Nie, żebym to popierała, ale klient nasz pan.
      Jak kobieta się na taki upiera to cóż zrobić.
      • fanka_tomcia Re: Stanikowe pytanko 11.03.10, 21:54
        polskie to nie wiem, ale jest np. Fantasie Gabrielle, na stronie Bravissimo do
        miseczki H, tylko w Polsce to pewnie by kokosy kosztowało (cena brytyjska 28 funtów)
      • effuniak Ceylley 12.03.10, 07:36
        Czytając Twoją ostatnią wypowiedź odniosłam wrażenie, że nie tylko arogancko
        wypowiadasz się i tej klientce to jeszcze bez znajomości tematu
        Nie każda kobieta MOŻE nosić staniki z fiszbinami
        Nie każda kobieta MOŻE mieć ciasne obwody
        Nie każda kobieta CHCE mieć piersi w jedynie słusznym kształcie

        A Ty, rzekomo brafitterka, POWINNAŚ o tym wiedzieć !

        Brakuje Ci, przedewszystkim, tolerancji dla cudzych upodobań i delikatności w
        podejściu do klientek

        Taką osobą mi sie nakreśliłaś w tym wątku
        • ceylley Re: Ceylley 12.03.10, 09:34
          To nie do końca tak. Zauważyłam, że generalnie na forum wypowiadacie
          się dosyć swobodnie, więc pozwoliłam sobie mówić naturalnie bez
          specjalnej cenzury licząc na zrozumienie tematu.

          Moje uwagi są bardziej z miłym uśmiechem, nigdy zgryźliwie. To co
          piszę tutaj dla Was, to też tak trochę z przymrużeniem oka, dla
          nadania lekko zabawnego tonu, nie mniej jednak jeżeli Wam to
          przeszkadza, bądź uzyskuję efekt odwrotny od zamierzonego tylko Was
          irytuje, to mogę lepiej dobierać słowa.

          Co do samej klientki - Nie zmuszałam do kupienia fiszbin, bo jak
          wiadomo wrażliwość skóry jest różna, niektóre kobiety mają poważne
          kłopoty z biustem i nic nie może ich podrażniać i uciskać i mam tą
          świadomość, nie mniej jednak po rozmowie z tą panią doszłam do
          wniosku, że to raczej było jej "widzimisię", ponieważ:
          Druga sprawa, ja obwodów nie ruszam. Wyjątki są dwa: Bardzo młode
          dziewczyny (które w sklepie prawie nie bywają) i panie którym już po
          założeniu stanik odrazu jedzie na szyje, czyli obwód jest bardzo
          bardzo za luźny a i wtedy zawsze pytam, czy pani spróbuje a nie
          przynoszę na ślepo. Wynika to z tego, że do sklepu przychodzą
          głównie starsze kobiety które jednak wolą mieć z wyboru luźny obwód,
          bo ciasny je ciśnie i obciera i tak dalej, dlatego jeszcze raz
          powtórzę obwodów nie ruszam. A ta konkretna klietnka poprosiła sama
          o 75 i moim zdaniem był przyciasny, ale nie pozwoliła sobie
          przynieść luźniejszego, więc się nie odzywałam. A w związku z tym,
          że pani się sama wcisneła w bardzo ciasny obwód, a z misek jej się
          wylewało co też nie jest dobre dla biustu, to zasugerowałam taki
          stanik, który będzie na nią dobry rozmiarowo, tylko, że miał
          fiszbiny bo 75J bez fiszbin nigdy nie widziałam. Dlatego też
          zapytałam Was.

          Co do kształtu piersi, to zauważyłam, że jeszcze żadna klientka nie
          przyszła po stanik w swoim kształcie. Ja nie uznaję jedynego
          słusznego kształtu, tylko staram się dopasować do potrzeb klientek
          ale też do ich biustów, bo nie każdy biust da się "upchnąć" do
          takiego stanika jaki chciałaby klientka.

          Arogancka i niedelikatna to ja jestm z natury. Do tego jeszcze
          bezczelna i "wywyższająca się". Niestety. Niektórzy z natury są
          mili, albo zamknięci w sobie, a ja z natury jestem wredną szmatą i
          przy klientkach niejednokrotnie z wielkim bólem gryzę się w język, i
          pod żadnym pozorem nie ośmieliłabym się do nich odezwać tak jak
          piszę tutaj (chyba, że same tego oczekują, bo takie też są).

          Jak już wspomniałam, przy Was poczułam się miło i swobodnie, dlatego
          stwierdziłam, że mogę sobie pozwolić, tym bardziej, że czasem
          powiedzenie czegoś dosadniej pozwala łatwiej i szybciej dokładnie
          zobrazować sytuację. Jeżeli Wam to przeszkadza, to bardzo
          przepraszam i na przyszłość będę się cenzurować.
          • ceylley Re: Ceylley 12.03.10, 19:24
            Aha... I jeszcze jedna sprawa. Tak sobie o tym w pracy myślałam.

            Strasznie fajnie zabrzmiało to "rzekomo brafitterka". Tutaj chciałam dać
            sprostowanie. Nigdy nie powiedziałam, że jestem brafitterką i pod żadnym pozorem
            się za takową nie uważam.

            Jestem ekspedientką w sklepie z bielizną. Pracuję w tej chwili od dwóch tygodni.
            Nie wiążę z tym kariery a jedynie czekam "do dyplomu".

            Znam zasady prawidłowego doboru stanika. Wiem jak wygląda "źle", jak wygląda
            "dobrze" i jak wygląda "może być" (dziwnym trafem większość klientek preferuje
            właśnie "może być", bo w "dobrze" zazwyczaj nie pasuje im fason, nie podoba się
            kolor, ma poduszki, nie ma poduszek i zawsze coś jest nie tak - czyli bardziej
            estetyka samego stanika, a nie stanika na biuście).

            Staram się w miarę moich możliwości i podatności klientek (bo jak klientka od
            dwudziestu lat nosi 75B i nie potrzebuje żadnej pomocy, żeby sobie stanik wybrać
            to nic na siłę), ostanikować kobiety lepiej niż do tej pory było. Biorąc
            poprawkę na bardzo specyficzną klientelę sklepu, czyli głównie starsze panie,
            które od wielu lat kupują to samo, w tym samym rozmiarze, nie jest to proste
            zadanie i nie da się go przeprowadzić łatwo lekko i przyjemnie tak jak z młodymi
            dziewczynami. Patrząc z tej perspektywy - robię brafitting jak każda dobrze
            ostanikowana, uświadomiona, biuściasta dziewczyna i to tyle.

            Bra-fitterką nie jestem.
        • kasica_k Effuniak 12.03.10, 19:30
          Krótko mówiąc: przesadzasz. Z postu nie wynikała ani arogancja wobec klientki,
          ani jakiś szczególny brak tolerancji. Ja w każdym razie w sformułowaniu
          "bezfiszbinowy namiot" nie widzę niczego obraźliwego dla klientki, która o
          takowy prosi :)
      • kasica_k Może Doreen? 12.03.10, 19:33
        Zależy, jakie to 75J. Piszesz o Gorsenii, a Gorseniowe H czy J to nie to samo,
        co bryjskie H czy J. Ile pani miała w biuście? Bo nasza słynna Doreen Triumpha

        www.figleaves.com/uk/product.asp?product=Triumph-Doreen-non-wired-bra&product_id=TH-DOREEN&size=&colour=Black
        jest szyta do J, ale jest to w zasadzie europejskie J.
        • ceylley Re: Może Doreen? 12.03.10, 20:02
          Mam na myśli Gorseniowe 75J, bo w sklepie nie prowadzimy brytyjczyków, więc
          przeliczanie na brytyjską rozmiarówkę mi nie potrzebne, a Gorsenia ma podobną
          jak triumph, felina i ewa bien, dlatego jej używam jako "miernika". Inne polskie
          firmy są jeszcze bardziej zaniżone a gorsenia właśnie jakoś trzyma rozmiary
          (przynajmniej w porównaniu z tym co jest w sklepie. Doreen mamy, ale nie miałam
          pojęcia, że jest robiony do aż tak dużych literek. (jak ja mało wiem o świecie)

          Szef też chyba nie miał tej świadomości. Będę musiała sprawdzić, czy te Joty są
          też na Polskę, bo z tego co zauważyłam już po paru modelach, Triumph lubi
          produkować regionalnie. Ale sprawdzę i w razie czego zmolestuję dystrybutora,
          żeby zdobył. Dzięki.
        • kalibetre Re: Może Doreen? 12.03.10, 20:29
          Doreen odpada ze względu na to że Triumph Polska ma w katalogu ten model tylko do miseczki DD. Zdobniejsza wersja Doreen Luxury jest dostępna do miseczki E. A sklepy które współpracują z T. nie mają możliwości spr. innych rozmiarów niż te dostępne w katalogu na Polskę. Tyle tytułem wyjaśnień. T. wcale nie ma takiej ubogiej rozmiarówki zwłaszcza w obwodach 75 w górę są dostępne(ale nie w polsce) do miseczki bodajże J. Tak wiem, że to żadne szaleństwo. Ale firma ma kilkadziesiąt modeli biustonoszy w katalogu bazowym plus wprowadza w ciągu roku około 15-25 krótkich limitowanych serii. Żeby poszerzyć rozmiarówkę musieliby ograniczyć liczbę dostępnych wzorów. To da się zrobić ale trzeba chcieć. Na razie im się nie chce niestety.
          • kalibetre Re: Może Doreen? 12.03.10, 20:37
            Zmolestowanie dystrybutora może być trudne ;) Przedstawiciel T. który zajmuje się nami znienawidził nas już dawno, bo nie odpuszczamy i ciągle pytamy kiedy w końcu coś ruszy. Ostatnio dowiedziałyśmy się od niego ,że obwody 65 noszą anorektyczki ;) Także życzę powodzenia i chętnie się dowiem czy udało się obejść katalog.
          • ceylley Re: Może Doreen? 12.03.10, 20:40
            No dobra... Czyli to już też mamy wyjaśnione. Dziękuję za tak szczegółową
            informację.

            W związku z tym macie jeszcze jakieś pomysły na bezfiszbinowe 75J? (uściślam, że
            J z polskiej rozmiarówki)
            • kalibetre Re: Może Doreen? 12.03.10, 20:58
              Rozmiarowo podobnie do Gorsenii wypadają bezfiszbinowce Solo (model Viki Krystyna wystepuje w obwodzie 75 do miseczki K, J wypada na 105-107 w biuście więc tak jak w tabelce Gorsenii). Przynajmniej tak wygląda porównanie tabelek rozmiarowych obu producentów. Trzeba by to zweryfikować bo tabelką tabelką ale potrafi być różnie ;) Cenowo to niższa półka bo koszt około 40zł. Urodą i jakością wykonania nie grzeszą niestety.
    • ceylley Pytanie kolejne 12.03.10, 22:16
      Miałam dziś klientkę z bardzo "lejnym" biustem. Ale tak ekstremalnie. Pani
      sprawiała wrażenie, jakby w bardzo krótkim czasie bardzo dużo schudła i ten
      biust przypominał bardziej (z góry bardzo przepraszam, jeśli kogoś urażę takim
      nieco nawet "chamskim" opisem, ale naprawdę nie wiem jak Wam to inaczej
      zobrazować) skórzaste puste worki. W sensie jakby w tej skórze był kiedyś bardzo
      duży biust a potem zawartość zniknęła i została sama pusta skóra. Miseczka 70E
      (polskie). Dodam, że Pani miała taką obwisłą, poodchudzaniową skórę na całym
      ciele a stanik powinien być 65F, ale z racji na to, że z tyłu nad obwodem ta
      skóra się "przelewała" to pani nie pozwoliła dać sobie 65, bo jej się właśnie
      tak robiło. Jeszcze dodam, że pani koło 40 - 50 lat, trudno dokładnie określić,
      bo skóra bardzo zniszczona i wysuszona opalaniem lub solarium.

      Biust wyglądał jakby wlewał się do stanika i skóra "na górze biustu" strasznie
      się marszczyła i fałdowała.

      Jaki fason polecacie na taki biust?

      Balkonetki dobrze podtrzymywały, ale ten dekolt wyglądał fatalnie (mniej więcej
      efekt wizualny jak mój brzuch na drugi dzień po porodzie). Bardziej zabudowane
      były puste od góry, bo wszystko "zlewało się" na dół. Z push-upów "wylewało się"
      środkiem a w górnej części były puste.
      • kasienka.body Re: Pytanie kolejne 13.03.10, 07:57
        ja bym polecała balkonetki w stylu Freyi i Curvy Kate - też miałam ostatni o taką klientkę i właśnie takie balkonetki sprawdziły się najlepiej. Fakt, że od góry będzie trochę pustego miejsca, ale coś za coś niestety.
    • ceylley Pytanie do lekarki. 13.03.10, 15:35
      Czu któraś z Was jest może lekarzem lub ma jakiegoś znajomego
      lekarza? Mam pytanie ale takie typowo natury zdrowotnej.

      Miałam klientkę, która z powodu przebycia dwóch operacji (na jednej
      piersi), miała pomiędzy piersiami różnicę około 3 rozmiarów. Pani
      nie bardzo zapatrywała się na staniki amazonkowe ani na uzupełnianie
      miseczki wkładkami.

      Do tej pory dopasowywała staniki do mniejszej piersi, żeby jej "nie
      latała" (cytat dosłowny) - wiadomo, jak to się odbijało na większej.
      Zasugerowałam, że może jednak zdrowiej ze względu na biust i
      kręgosłup byłoby dopasowywać do większej i jednak
      mniejszą "uzupełniać" wkładkami. Oczywiście zastrzegłam, że fachowej
      wiedzy nie posiadam a jedynie "tak czuję", ale że postaram się
      dokładnie dowiedzieć. Pani na drodze kompromisu przystała na rozmiar
      pośredni, tak, że jedna pierś była trochę luźno a druga trochę
      ciasno, ale wydaje mi się, że to i tak lepiej niż było.

      Proszę Was o opinię ZDROWOTNĄ, bo ze względami estetycznymi pani nie
      miała problemów i nawet mówiła, że kiedyś nosiła wkładki, ale już
      tak się przyzwyczaiła do swojego wyglądu, że przestała i nie była
      szczególnie entuzjastycznie nastawiona do pomysłu powrotu do wkładek.
    • alladyna1986 Re: Klientki... 14.03.10, 09:07
      No cóż, niektórzy po prostu są niereformowalni i jak w życiu nie widzieli
      większego stanika niż 85E, to miska K w ich wyobrażeniu jest wielkości worka na
      KArtofle.
      Literkofobia działa, niestety.;/
      Sama mam taką niereformowalną koleżankę, która uparła się nosić cycki na pępku,
      bo przecież ona nie ma więcej niż Eeeee...
      Spojrzała się na mnie jak na kosmitę, kiedy oświadczyłam, że ja noszę 65F, a z
      polskich to 65G lub H.
      Narzekała, że boli ją kręgosłup, piersi i wszystko (jest w ciąży) i że co
      tydzień musi kupować nowy stanik, bo ze starego wyrasta.
      Po czym rzekła:
      - Próbowałaś kiedyś znaleźć 85.... Poczekaj, ile to będzie ... a-b-c-d
      EEEEEEEEEEEEE????
      Dżizas. A tak "na oko" (porównując do zdjęć biuściastych) ja bym zaczęła jej
      przymiarki od europejskiego 75K.
      To bazarowe 85E nosiła na karku, nie wspominając o tym, że miseczki zakrywały
      głównie sutki i otoczki, a ramiączko wisiało se w powietrzu, naprężone, jak lina
      przy maszcie;p
      • kk345 Ceylley 14.03.10, 12:52
        Nie znam Cię, nie korzystałam z Twoich usług, ale z wątku jaki założyłaś wiem,
        że nie chciałabym do Ciebie trafić. Agresywne podejście, komentowanie na forum
        wyglądu skóry klientki (nie powinien Cię obchodzić jej wygląd poza kondycją
        biustu ) i ogólny klimat odrzuca. Gorliwość neofity połączona z poczuciem misji,
        poczuciem wyższości i świadomością tymczasowości Twojej pracy zniechęca.
        • szamponetka1 Re: Ceylley 14.03.10, 14:00
          kk345 i inne, które tak mocno krytykują Ceylley - dlaczego tak na nią
          naskakujecie? Dziewczyna napisała, że traktuje to lobby jako kompetentny
          poradnik - dzięki wielu doświadczonym dziewczynom, które czytają i odpowiadają.
          Pewnie gdyby mogła w realu poprosić o pomoc - to by poprosiła - tu jest
          teoretycznie miejsce, gdzie dla miłych powinno się być miłym - tym bardziej, że
          napisała wyraźnie, że prosi o pomoc i poradę. Tym bardziej wiec nie rozumiem
          Waszych zgryźliwości. Poza tym warto pamiętać, że KAŻDY na początku jest neofitą
          i tylko dobry mentor potrafi sprawić, że z neofity nie wyrośnie skrajny fanatyk ;->
        • marudna_maruda Re: Ceylley 14.03.10, 14:14
          A ja się zgadzam z kk345, z postów Ceylley w tym wątku oraz z wątku na lobby małobiuściastych wyłania się obraz osoby z pogardą komentującej stan skóry, mały biust ("klientka przyszła po stanik z
          miską A i z jednej strony nawet słusznie, bo biust miała bardzo znikomy a raczej miała bardziej miejsce, w którym powinien być biust...") itp.
          • ceylley marudna_maruda 14.03.10, 14:35
            Czytałaś resztę postów na małobiuściastych? Wytłumaczyłam się, a
            poza tym przepraszam, ale NIGDY nie spotkałam się wcześniej z tak
            małym biustem u tak dorosłej kobiety, dletego 1. Byłam lekko
            zszokowana, 2. Nie miałam pojęcia, jak Wam to inaczej wytłumaczyć.
            3. Moje opisy są jakie są, ale naprawdę nie wynikają z arogancji,
            czy zgryźliwości a jedynie z niekompetencji.

            Czy któraś z Was zwróci wreszcie uwagę na to, że jakbym była
            naprawdę taka chamska jak Wam się wydaje, to skupiłabym się bardziej
            na odszczekiwaniu i obrażaniu Was a nie na tłumaczeniu się i
            przepraszaniu za "nieszcześliwe" sformuowania? (Tu akurat będzie
            zgryźliwość z intencji) No chyba, że jesteście przekonane, że w
            całym swoim zbrodniczym i perwersyjnym geniuszu tak doskonale się
            maskuję, żeby zdobyć Waszą sympatię, być kochaną przez cały świat a
            później nie wiem... Przejąć władzę nad światem.
        • ceylley kk345 14.03.10, 14:25
          Źle mnie zrozumiałaś. Może generalnie oddźwięk moich wypowiedzi,
          jest dużo bardziej bezczelny niż miał być w założeniu, ale pojęłam
          już wiele lat temu, że dyplomatką to ja nigdy nie zostanę, bo mam
          zbyt długi jęzor.

          Temat na początku miał być żartobliwy, nawiązujący do tematów takich
          jak "zgryźliwe uwagi koleżanek", czy wypowiedzi pań w sklepach z
          bielizną, żeby Wam pokazać, że w brew pozorom, nasze źle dobrane
          staniki (kobiet) to nie jest wina wyłącznie ekspedientek, bo nawet
          jak ktoś się stara dobrze stanik dobrać, to kobiety sobie nie życzą
          nosić dobrych staników, tylko na przekór zdrowemu rozsądkowi
          upierają się przy takim jak zwykle.

          Następnie postanowiłam jednak temat trochę zmodyfikować ponieważ
          przekonałam się, że z moim poziomem uświadomienia, nie jestem w
          stanie poradzić sobie z problemami pań, które chciałyby się dobrze
          ostanikować, dlatego też jak natykam się w sklepie na
          wyjątkowo "problematyczny" biust to pytam się Was, bo może już
          któraś z Was się z tym spotkała i jest w stanie doradzić coś
          mądrego, żebym ja mogła klientkę dobrze ostanikować, jak przyjdzie
          następnym razem.

          A moje opisy klientek w intencji nie służą komentarzowi w stylu "ale
          obleśna baba" (jak pozwoliłaś sobie zasugerować), bo każda kobieta
          jest inna i każda ma swoje zalety i wady, a nie mnie oceniać ich
          wygląd, a jedynie mają na celu dokłądne zobrazowanie sytuacji,
          żebyście dokładnie widziały gdzie jest problem. Chciałabym też
          zwrócić Twoją uwagę, że moje opisy nie były komentujące i
          oceniające, a jedynie obiektywnie opisujące stan faktyczny. W
          miejscach gdzie była "ocena" nie są to moje kąśliwości a jedynie
          cytaty z klientek, które same tak twierdziły i które zwracały mi
          uwagę na to, że coś im się nie podoba, tłumacząc dlaczego im się
          nie podoba i pytając co z tym zrobić. W tym konkretnym wypadku
          akurat wygląd skóry miał ogromny wpływ na kondycję biustu (bo
          większość "objętości" biustu stanowiła właśnie skóra), więc
          pozwoliłam sobie zwrócić Waszą uwagę na to.

          Można o mnie powiedzieć wiele przykrych żeczy, które prawdopodobnie
          byłyby prawdą, ale agresywna to ja napewno nie jestem. Z gorliwością
          i misją się zgodzę, bo niestety jak się za coś zabieram to potrafię
          mocno przegiąć w każdą stronę ale cóż. Tak mam. Co do poczucia
          wyższości, to tak i nie. Uważam się za lepszą od niektórych klientek
          ale jest to podyktowane tylko tym, że uważam się za mądrzejszą od
          tych, które na siłe upierają się przy swoim i same z własnej woli
          robią sobie krzywdę. Nie ma w tym nic złego. Jakby moja koleżanka na
          siłe chodziła w za małych butach, bo tak, też czułabym się lepsza,
          bo ja jestem na tyle mądra, że sama sobie krzywdy nie robię. Ale z
          drugiej strony jestem świadoma swojej niewiedzy i niekompetencji
          dlatego w sytuacjach problematycznych pytam Was, bo wiem, że
          jesteście ode mnie mądrzejsze i posiadacie większą wiedzę.

          Tymczasowość pracy nie ma tu nic do rzeczy, bo jestem jaka jestem i
          czy będę to robić do końca życia, czy przez dwa tygodnie to nie ma
          znaczenia. Robię tyle ile mogę w czasie jaki mam, a to, że pozwalam
          sobie na opisywanie klientek nie wynika ze świadomości, że niedługo
          już mnie tam nie będzie (bo nie wiadomo jak mi się życie ułoży -
          może spędzę tam resztę życia) a jedynie z chęci rozwiązania ich
          problemów, tym bardziej, że wypowiadam sie o klientach tak anonimowo
          jak to jest możliwe aby wyraźnie przedstawić Wam sytuację.

          To tyle mojej mowy obronnej. Mam nadzieję, że postarasz się
          przemyśleć to, co napisałam i zweryfikujesz swoją opinię na mój
          temat. Jeśli tak, to będzie mi bardzo miło i bardzo chętnie
          skożystam z Twojej pomocy w przyszłości. Jeśli nie to cóż. Przykro,
          ale nie wszyscy na świecie muszą mnie lubić.

          Dodam jeszcze, że kilkaset klientek z którymi "pracowałam" do tej
          pory, było zadowolonych z moich "usług" i jeszcze udało mi się
          żadnej nie obrazić, ale rozumiem, że przy tak delikatnych tematach
          ważna jest też mimika, ton głosu i wiele innych czynników, których
          Ty z racji na specyficzny rodzaj kontaktu, nie dostrzegasz.
          • panistrusia Re: kk345 14.03.10, 14:56
            Twój wątek, Twoja sprawa - ja już nie wiem, o co chodzi, na przykład.

            Jeśli chciałaś odkryć, że klientki też mają swoje 'teksty', to jest
            odpowiedni wątek, gdzie są one zbierane. Jeśli chciałaś uświadomić,
            że są kobiety oporne na ostanikowanie, to przyszłaś z drewnem do
            lasu.

            Nie wiem też, jak miałoby funkcjonować zmienianie tematu wątku - ani
            to nie jest zauważalne, ani technicznie możliwe.
            Poza tym nie wyobrażam sobie lobby, gdzie każda ekspedientka
            zakładałaby wątek, w którym domagałaby się porad co do JEJ fachu. Co
            ciekawe, jesteś pierwszą osobą, która wpadła na taki pomysł. Twoja
            praca, Ty za to dostajesz kasę, więc jak pracujesz, to to jest Twój
            problem. Pracę magisterska też można kupić albo można napisać samemu,
            ba, są nawet tacy, którzy chcą i lubią ją samodzielnie pisać.

            Ja wierzę w to, że nie masz złych intencji. Ale zrozum, że zwłaszcza
            na forach, gdzie znamy Cię tylko z tego, co napiszesz, nie wystarczy,
            że co drugi post napiszesz, że masz za długi język. Ani się nie ma
            czym chwalić (bo jeśli nadal piszesz rzeczy obraźliwe, to albo nadal
            nie zastanawiasz się nad tym, co wysyłasz w eter, albo uważasz, że
            jesteś bezkarna), ani to nie musi obchodzić ludzi czytających (może
            wszyscy sobie wpiszmy w sygnaturki 'jestem bezczelna i pyskata, w
            związku z tym nie obowiązują mnie żadne normy').
            • ceylley Re: kk345 14.03.10, 15:10
              Zmiana wątku wygląda tak, że zamiast opowiadać historie, jak
              zamierzałam, zaczęłam zadawać pytania.

              Ok. To jest moja praca i moja sprawa jak ją wykonuję, ale weź
              poprawkę na to, że ja się dopiero uczę. Wolałabyś, żeby np. młody
              chirurg robił Ci operację tak jak umie "bo jego praca, jego
              problem", czy, żeby jednak skonsultował się z kimś bardziej
              doświadczonym i posiadającym większą wiedzę?
              • panistrusia Re: kk345 14.03.10, 16:29
                Ja bym wolała, żeby ten chirurg najpierw usiadł i postudiował (np.
                odpowiedź tego samego profesora udzieloną komuś, kto zwrócił się do
                niego z takim samym przypadkiem i do tego skomentowaną przez innych
                profesorów).
          • kk345 Re: kk345 14.03.10, 15:37
            Kłopot w tym,że pracujesz w branży baaardzo delikatnej, w której niewłaściwie
            użyte słowa mogą narobić wiele złego. Wpuszczając ekspedientkę do przymierzalni
            oczekuję, ze będzie dyskretna, kompetentna i nienachalna, ponieważ wchodzi w
            bardzo intymną sferę mojego życia. Od dziś, po Twoich postach będę się także
            zastanawiać, czy podoba jej się moja skóra i co pomyśli o moim
            biuście/fałdkach/staniku, w którym przyszłam- no i na jakim forum opisze, że ona
            po porodzie ma ładniejszą skórę, niż ja - to przecież Twoje słowa, prawda?.
            Widzisz, jaką siłę mają Twoje posty? A ja generalnie nie bardzo przejmuję się,
            co ludzie o mnie myślą, jestem już bardzo dorosła. To teraz wyobraź sobie, jak
            Twoje nastawienie wpłynie na kogoś ze słabszą psychiką i nie daj Boże
            kompleksami. Naprawdę, to, co myśli o Tobie drugi człowiek można doskonale
            wyczuć, nawet, jeśli ta osoba nie wypowiada opinii na głos.
            Radę mam jedną: albo zmień branżę, albo w trybie ekspresowym polub klientki,
            które do Ciebie przychodzą, nie oceniaj ich i nie nawracaj na siłę. Uwierz, to
            nie jest czepianie się, po prostu uważam, że ta branża akurat wymaga wyjątkowej
            empatii, trochę jak lekarz.
            • ceylley Re: kk345 14.03.10, 16:24
              Dziękuję Ci bardzo za zmianę tonu i wydaje mi się, lekką zmianę
              perspektywy. Teraz poczułam się konstruktywnie skrytykowana i
              dziękuję za to, bo będę wiedziała jak się poprawić. Szczerze mówiąc
              bardzo mi pomagasz wykazując gdzie tkwi sendo problemu, a nie tylko
              mówiąc że jest źle.

              Nawiązując jeszcze do tej konkretnej klientki napisałam, że miała
              skórę "jak moja" a nie "gorszą" i nie chodziło mi o estetykę tylko o
              aspekty problemowe. Jeśli chodzi o estetykę to skóra miała bardzo
              ładny kolor a klientka całościowo była bardzo atrakcyjna, nie mniej
              jednak to co napisałam miało opisać bardziej "konsystencję" skóry a
              nie aspekt estetyczny, bo właśnie przez tą "konsystęcję" (nie wiem
              jak inaczej, może "stopień jędrności") miałyśmy problem z doborem
              odpowiedniego rozmiaru i modelu i właśnie z tym nie wiedziałyśmy co
              zrobić i właśnie z powodu tej skóry obiecałam jej, że postaram się
              przemyśleć i popytam bardziej doświadczonych od siebie i może uda
              nam się wspólnie coś mądrego wymyślić, co pomogłoby rozwiązać
              jej "stanikowy problem", dlatego też musiałam nawiązać do kondycji
              skóry, bo to właśnie skóra a nie biust sam w sobie, stanowiła
              problem. O biuście, fałdkach i stanikach nie myślę generalnie nic,
              (pomijając aspekty zawodowe, czyli pasujący fason i rozmiar) do
              momentu, aż klientka mi powie, że "nie taki, bo fałdki" i dopiero
              wtedy zastanawiam się jaki ma być, żeby z jednej strony nie był za
              luźny a z drugiej strony nie było fałdek.

              Mój problem polega na tym, że sama jestem dosyć "pofałdkowana" więc
              generalnie pogodziłam się z losem, że jak jest trzymający stanik to
              i fałdka górą wyjdzie i dołem (na plecach), ale większość klientek
              woli mnieć obwód na karku niż te właśnie fałdki, co również stanowi
              dla mnie problem z doborem właściwego rozmiaru.

              Swoją drogą jakbyś miała przy okazji jakieś pomysły na
              rozwiązanie "fałdkowego" problemu (ze strony modeli staników a nie
              mojego nastawienia) to też proszę, bo to by mi bardzo pomogło.

              Ze swojej strony mogę obiecać, że zrobię wszystko co w mojej mocy,
              aby w przyszłości opisywać problemy jak najbardziej konkretnie, bez
              zbędnych "opisów przyrody", nie mniej jednak nie zawsze się tak da.

              • kk345 Re: kk345 14.03.10, 18:07
                Ja też dziękuję Ci za zmianę tonu:)
                Na fałdki na plecach najlepiej robią mi dość ciasne i szersze obwody, dobrze
                też, jeśli obwód jest nie z siateczki (jak w Arabelli) tylko z np. rozciągliwej
                satyny (jak M&S Ceriso czy Masquerade Regency).

                Przy "lejącym biuście" dziewczyny radziły Ci balkonetki, ja dodatkowo
                zastanawiam się, jak sprawdziłyby się usztywniane halfcupy? Może takie miski nie
                wymagające całkowitego wypełnienia piersią się sprawdzą?
                • ceylley Re: kk345 14.03.10, 19:27
                  No właśnie problem polega na tym, że próbowałam czegoś w tym stylu i
                  efekt był taki, że dekolt wyglądał tak jak pozwoliłam to sobie
                  wcześniej opisać. Na co Pani zareagowała stwierdzeniem "ale przecież
                  TO nie może tak wyglądać!". I tu się własnie pojawił problem.

                  Do tej pory pani nosiła proste bardotki z tym, że zbyt szerokie i
                  przez to osadzone dużo niżej niż powinno być. Do tego ze zbyt małą
                  miseczką przez co biust się wyciągał w dół i "przyklepywał". Dekolt
                  wtedy wyglądał tak, jak pani sobie życzyła, ale dla biustu do raczej
                  nie jest najlepsze rozwiązanie... Przynajmniej tak mnie się wydawało.

                  Próbowałam tłumaczyć, że jak ten biust będzie dobrze podtrzymany a
                  pani będzie go regularnie nawilżać, to wygląd dekoltu z czasem się
                  zmieni, ale nie bardzo ją to przekonało.
                  • kk345 Re: kk345 14.03.10, 19:38
                    No to pozostają tylko balkonetki, fullcup nie wypełni się tym bardziej.
    • ceylley Re: Klientki... 14.03.10, 15:16
      Jeszcze jedno: Staram się wykonywać pracę tak dobrze jak umiem. Że
      nie jestem wszechwiedząca - pytam. A Wy zamiast mi pomagać lub,
      jeśli Was irytuję, olewać. Robicie wszystko, żebym wróciła do
      systemu wyciągania tych rozmiarów, które klientki chcą i reagowania
      wzruszeniem ramion, jeśli 30 modeli im "nie leży".

      Staram się zrobić coś dobrego i pomóc tak jak umiem i wciąż tylko za
      to obrywam.
      • ania.kar Re: Klientki... 14.03.10, 15:33
        A ja nie mam nic przeciwko takiemu szukaniu porad na forum. Chciałabym, żeby
        więcej pań z tych "zwykłych bieliźniaków" tak robiło.
        Tylko mam uwagę do tego fragmentu Twojej wypowiedzi, szczególnie do końcowego
        fragmentu:
        "Arogancka i niedelikatna to ja jestm z natury. Do tego jeszcze
        bezczelna i "wywyższająca się". Niestety. Niektórzy z natury są
        mili, albo zamknięci w sobie, a ja z natury jestem wredną szmatą i
        przy klientkach niejednokrotnie z wielkim bólem gryzę się w język, i
        pod żadnym pozorem nie ośmieliłabym się do nich odezwać tak jak
        piszę tutaj (chyba, że same tego oczekują, bo takie też są)."

        Musisz pamiętać, że nie ma takiego podziału jak one-Twoje klientki i
        my-dziewczyny, które zaglądają na to forum. Te wypowiedzi mogą też czytać Twoje
        klientki.
      • kk345 Re: Klientki... 14.03.10, 15:40
        Wiesz, jak mówią: dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Sęk w tym, co i jak
        mówisz- wrodzona arogancja w tym konkretnym przypadku nie ma tu racji bytu,
        chyba,że masz zamiar zostać drugą Panią Hanią. Tyle, ze przed Panią Hanią tu na
        forum ostrzegamy od dawna.
      • jul-kaa Re: Klientki... 14.03.10, 15:54
        Trochę jestem zaskoczona tym, jak rozwinął się ten wątek. Podoba mi się to, że
        ceylley szuka w nim porad, bo chce jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Zupełnie
        nie odniosłam wrażenia, ze sprawia przykrość swoim klientkom i je obraża, wręcz
        odwrotnie, wydaje mi się, że jest osobą bezpośrednią, dowcipną i potrafi
        nawiązać dobry kontakt z kobietami przychodzącymi do sklepu.

        Wydaje mi się, że kiedy Lobby się rozwijało i kiedy pojawiały się pierwsze
        "uświadomione" sklepy, to wszystkie sobie nawzajem pomagałyście. Kiedy effuniak
        konsultowała nowe kroje, pomysły, rozwiązania, pytała, co jest potrzebne
        konkretnym biustom, to wszystkie chętnie odpowiadały i to było dobre, normalne i
        fajne. Nagle się okazuje, że jak już Lobby jest na pewnym etapie rozwoju, to nie
        można pytać, bo "to twoja praca i sama sobie radź". Oczywiście ceylley może
        polegać wyłącznie na swojej wiedzy i dobierać kobietom umiarkowanie pasujace
        staniki. Może też zapytać osoby mające większą wiedzę i to właśnie robi. I
        chwała jej za to!
        • kk345 Re: Klientki... 14.03.10, 16:08
          jul-kaa, kłopot w tym, że idealna brafitterka musi zacząć od empatii, a tej
          autorce wątku raczej brakuje. Tak więc dopytywanie na forum może nie pomóc,
          skoro główne moje zastrzeżenia nie są spowodowane brakiem wiedzy, ale doborem
          słów i stosunkiem do klientek.
        • panistrusia Re: Klientki... 14.03.10, 16:40
          Do szukania pomocy, służy odpowiedni wątek.

          Z resztą wątek do poobgadywania głupich tekstów klientek (nie samych
          klientek!) też.

          Co do pomagania biznesom na Lobby - wiele osób dostało i porady i
          wsparcie, ale też i krytykę, czy gorzką prawdę. Ten, kto umiał nie
          strzelić focha, tylko przemyśleć, co się w tym kryje - wygrał.

          I jak już pisałam, nie przypominam sobie, by były na forum watki
          poszczególnych ekspedientek proszących o pomoc w doborze bielizny.
          Właścicielki też nas raczej pytały o oczekiwania, marzenia a nie o
          numery telefonów do dystrybutorów.
          Z resztą - właśnie dlatego, że kiedyś komuś wszystko napisałyśmy,
          każda kolejna osoba ma łatwiej, ma natychmiast dostępny przegląd
          wątków, może sobie skonfrontować nasze porady sprzed paru lat z
          obecną sytuacją na rynku...
          Inną sprawą jest to, że czasem nasze zaangażowanie nie jest
          doceniane, zapomina się o wkładzie Lobby w jakiś biznes, stąd może
          jakiś mały spadek entuzjazmu.
    • doris.sol Re: Klientki... 14.03.10, 18:50
      Ja osobiscie , od strony klientki ktora przeciez jestem , czulabym sie niezbyt
      dobrze gdyby Pani ze sklepu z bielizna opisywala stan moich piersi lub skory na
      forum.Nawet jesli jest to forum dla biusciastych.Ja , owszem , moge opisywac
      moje problemy.Ale ja...a nie Pani do ktorej przychodze kupowac biustonosze.To
      takie...troche zenujace...Nigdy nie mialam problemow z wpuszczeniem Pani
      ekspedientki do przymierzalni podczas mierzenia stanika.Czesto gesto nawet
      prosilam o pomoc w zapieciu,naciagnieciu ramiaczek czy po prostu o opinie jak
      lezy.A to dlatego iz uwazam ze przy tak delikatnej sprawie moge zaufac
      calkowitej dyskrecji i zrozumieniu ze strony pani sprzedajacej.To bardzo wazna
      sprawa dla klientki.A dla Pani sprzedajacej to pierwszy i najwazniejszy krok w
      strone dobrego kontaktu z klientem.Nie oszukujmy sie - jest juz calkiem sporo
      sklepow oferujacych dobra rozmiarowke biustonoszy.Wiec ja nie pojde tam gdzie
      zobacze chocby troche dziwna mine Pani ekspedientki skierowana w moja strone (
      nie mowiac juz o ironi czy zlym tonie glosu ; a napewno juz o obrazliwych
      komentarzach ).Pojde tam gdzie mnie przywita delikatny usmiech i chec pomocy.Nie
      podobaja mi sie wypowiedzi autorki tego watku.Nie wiem juz czy smiac sie czy
      plakac.Raz wydaje obrazliwe komentarze potem , w kolejnym poscie , za nie
      przeprasza.I tak w kolko macieju...Ja mysle ze osoba dorosla ( a uwazam ze
      takowa jest ) powinna juz umiec w miare kontrolowac swoje zachowanie typu
      :beszczelnosc , za dlugi jezyk ,wynioslosc...A juz szczegolnie jesli pracuje w
      sklepie z bielizna , gdzie takt i delikatnosc wypowiedzi to sprawa
      pierwszorzedna.I takie to jest moje zdanie ze strony zwyklej , szarej klientki.
      • ceylley Re: Klientki... 14.03.10, 19:36
        Jeszcze raz powtórzę: to nie były obraźliwe komentarze bo nikomu nie
        chciałam sprawić tym przykrości czy wytknąć wady. Intencja była moim
        zdaniem dobra więc możemy tu mówić o bardzo niestosownych
        sformuowaniach, dlatego przeprosiłami i obiecałam poprawę.

        Co do opisywania problemów klientek to nie opisuję ich personalnie
        tylko bardziej w formie "abstrakcyjnych problemów" ponieważ sama nie
        daję rady ich rozwiązać. Nie dotyczą one konkretnych osób a jedynie
        problemów, z którymi się prawdopodobnie jeszcze kilkakrotnie
        spotkam, dlatego ważne jest dla mnie aby się "doszkolić", a nie mam
        innej możliwości "szkolenia" niż pytanie na forum.
        • effuniak Ceylley 14.03.10, 22:51
          przeczytałam Twoje wypowiedzi zarówno te tutaj jak te na małym lobby i mam
          niejasne wrażenie, że jednak nie o realną pomoc prosisz tylko robisz pewnego
          rodzaju zamieszanie na pograniczu norm

          Wrzucasz hasło i wycofujesz sie obserwując jaki będzie oddźwięk

          Ewentualnie grzecznie przeprosisz by za moment znów z czymś wyskoczyć

          jakoś mi to wszystko brzydko wygląda
          • fanka_tomcia Re: Ceylley 14.03.10, 23:54
            pomijając ryzykowność pewnych wypowiedzi, Ceylley pewnie jeszcze się nie
            zorientowała, że na tym forum ordnung muss sein i nie ma takiej swobody jak na
            niektórych innych forach ;) chociaż z drugiej strony gdyby zasady były rażąco
            łamane, to modki już by wycięły wątek. pewnie niedługo cenzura zadziała ;)
            ciekawe czy w ratunkowym podobne wypowiedzi (nie mówię o słownictwie, ale o
            treści) byłyby akceptowane - chodzi przecież o rozwiązanie problemu doboru
            stanika na konkretne "problematyczne" biusty. Jeśli kogoś w oczy kłuje, to
            lepiej do ratunkowego. Z kwiecistością opisów też bym przystopowała, chociaż
            czasem trudno znaleźć odpowiednie słowa na opis czyjegoś biustu, kiedy nawet
            "obwisłe" to jest faux pas.
            • panistrusia Re: Ceylley 15.03.10, 10:14
              Masz rację: już po pierwszym zdaniu, autorka wątku powinna była dostać
              instrukcję obsługi wyszukiwarki;).
              • fanka_tomcia Re: Ceylley 15.03.10, 15:50
                no chodzi raczej o to, że mogła zadawać pytania w innym wątku, a nie szukać na
                forum odpowiedzi co do konkretnych przypadków :>
                • panistrusia Re: Ceylley 15.03.10, 16:31
                  Wyszukiwarka nie może służyć do wyszukiwania odpowiednich wątków?

                  To nie jest normalne, że jak wchodzisz na jakieś forum, którego nie
                  znasz, to pierwsze co, to wchodzisz do wyszukiwarki, żeby nie dublować
                  wątków?
                  • fanka_tomcia Re: Ceylley 15.03.10, 23:18
                    boshhhhh.... oczywiście, że do wyszukiwania wątków owszem, ale nie wiem z kolei
                    co miałabym wklepać w wyszukiwarkę, gdybym miała takie problemy jak autorka ;)
                    raczej przeczytać wstępniak na początek, a nie wklepywać w wyszukiwarkę
                    nie_wiadomo_co. jestem już dłuższy czas na tym forum i nadal wyszukiwarka nie
                    jest do końca pomocna w niektórych problemach ;)
                    a to jeszcze zależy na jakie forum ;) niektóre fora mają lepsze wyszukiwarki, są
                    bardziej przejrzyste jeśli chodzi o wątki (jak tu trafiłam, to byłam w szoku
                    ;/), na niektórych nie ma pruskiego reżimu :P
                  • nessie-jp Re: Ceylley 15.03.10, 23:51
                    panistrusia napisała:

                    > Wyszukiwarka nie może służyć do wyszukiwania odpowiednich wątków?

                    Nie popadajmy w paranoję.

                    Niektóre tematy naprawdę warto zebrać w jednym wątku, omówić i przedyskutować.
                    Konkretne porady dla ekspedientek to świetny temat na wątek i chyba takiego w
                    nagłówku forum nie widzę.

                    Zamiast miotać się po wyszukiwarce, przeglądając setki wątków na ogólnie
                    zbliżony temat, które kiedyś dawno temu w 2002 roku ktoś poruszył przy okazji
                    czegoś innego, naprawdę lepiej zaprosić do dyskusji. Do tego służy forum.

                    Ja rozumiem, że bardziej doświadczone forumowiczki to na pewno już nudzi i nie
                    chce wam się dyskutować ani udzielać porad. Ale jedno warto zrozumieć --
                    wyszukiwarka to nie jest forum. Forum służy do omawiania problemów, a nie do
                    mozolnego przekopywania się przez setki postów na zupełnie inne tematy w
                    nadziei, że znajdzie się coś pomocnego.

                    Reasumując, jeśli na pytania Ceylley można łatwo znaleźć odpowiedź w
                    wyszukiwarce, to co stoi na przeszkodzie, żeby podać odsyłacz do takich wątków?
                    Następna osoba szukająca odpowiedzi trafi na ten wątek i prosto stąd
          • ceylley Re: Ceylley 15.03.10, 08:09
            Co do przebiegu sytuacji zasadniczo masz rację, co do moich intencji nie.

            Z mojej strony wygląda to bardziej tak: Opisuję problem, część z Was mi
            odpowiada jak go rozwiązać, bądź oznajmia, że w tej konkretnej sytuacji "nie da
            się", żeby było i dobrze dla biustu i klientka miała dokładnie to co chce. A
            część z Was opisuje swoje oburzenie moimi wypowiedziami i te, które w jakiś
            sposób skrzywdziłam, staram się grzecznie przeprosić, a że dyskusja zazwyczaj
            schodzi bardziej na moją arogancję niż na rozwiązanie konkretnego problemu to
            już jest "w waszych rękach".
            Po tym "procederze", jeżeli spotkam się z kolejnym problematycznym biustem to
            ponownie opisuje naprawdę starając się nikogo nie urazić, nie mniej jednak w
            granicach tego co umiem, używając takich określeń, jakie znam. I wszystko od
            początku. To, że muszę się tłumaczyć i przepraszać mi nie przeszkadza, jednak
            właśnie miło by było, jakbyście w swoich przemyśleniach może chociaż w ostatnim
            zdaniu wspomniały o pomyśle na rozwiązanie problemu, bo pomijając kulawe
            wykonanie, ja naprawdę mam dobre intencję a Wasza pomoc merytoryczna jest bardzo
            ważna nie tyle dla mnie, co dla moich klientek.

            P.S. Zawsze możecie - lub możemy zainspirowane moim nietaktem (z czegoś trzeba
            czerpać inspirację) stworzyć na forum kulturalny minisłowniczek biustów i
            problemów z nimi związanych, dla mnie i może dla innych pań Hań, które jednak w
            głębi serca mają dobre intencje...
            • bebe.lapin Re: Ceylley 15.03.10, 11:13
              wystarczy napisac posta w jakims edytorze tekstu, przeczytac go po pieciu
              minutach, przeczytac jeszcze raz, z uwzglednieniem "cenzury" :p stylistycznej
              lobby i dopiero potem wkleic go w "okienko do pisania" na forum.

              ok, masz prawo czegos nie wiedziec, w sumie to podziwiam, ze w "zwyklym"
              bielizniaku probujesz mimo wszystko stosowac zasady prawidlowego doboru
              biustonoszy, chodzi jedynie o forme wypowiedzi.

              a klient zawsze pozostanie klientem i nalezy mu sie szacunek, usmiech,
              savoir-vivre i zimna krew ze strony sprzedawcy ;), nawet jesli jest skonczonym
              idiota. ;)
              • fanka_tomcia Re: Ceylley 15.03.10, 15:59
                noo po takich odpowiedziach w tym wątku typu "a jak mnie pani w sklepie
                powiedział to czy to, to się obraziłam, bo co ona mi tu mówi" ;) a nie zawsze to
                były złe intencje czy chęć obrażenia klientki. Ceylley mogłaby zwątpić i
                pomyśleć, spoko, ja się staram, one tego nie chcą, to ok, będę podawała 75B ;) a
                mimo to nadal się stara coś zmienić. Zwłaszcza, że klientelę "przeciętnego
                bieliźniaka" mogę sobie wyobrazić. To jest pewnie typowy bieliźniak, który przez
                lata sprzedawał rozmiary 75-110A-D i dopiero teraz wprowadza szerszą
                rozmiarówkę, sama znam takie miejsce. I trudno wymagać, żeby w każdym sklepie,
                gdzie są większe miski i mniejsze obwody siedziała brafitterka, która wie
                dokładnie co na jaki biust.
                Też mi się wydaje, że coś co może być odebrane przez nas jako faux pas w
                obsłudze w praktyce może wydawać się ok. Jednak ostatnio spotkałam się ze
                zwolnieniem pracownika sklepu, który swobodnie odzywał się do klientów. Niestety
                dla kierownictwa (czy ukrytych obserwatorów) to się okazało "zbyt swobodne" w
                stosunku do standardów firmy. A pracownik starał się być swobodny, dowcipny,
                niestety zdarzało mu się ryzykowne słownictwo. Widziałam jego obsługę i jednym
                osobom mogła wydawać się ok, innym klientom mogła wydawać się nie na miejscu. To
                oczywiście był trochę inny rodzaj sklepu niż bieliźniak, do którego te same
                panie chodzą od lat, ale nigdy nie wiadomo co komu przyjdzie do głowy. Jednak
                nie wydaje mi się, aby Ceylley miała być "niemiła" dla klientek ;)
                • ko_kartka Re: Ceylley 16.03.10, 14:21
                  Po przeczytaniu całego wątku jeszcze mocniej utwierdziłam się w decyzji o
                  niewpuszczaniu pani ekspedientek do przymierzalni... Szczególnie tych z "długim
                  jęzorem".

                  Jak ja się cieszę, że jest Lobby, sklepy internetowe i "bardzo miłe i chcące się
                  uczyć" ekspedientki nie będą musiały się trudzić opisem moich skórzastych worków
                  oraz obwisłej, pomarszczonej skóry na publicznym forum.

                  Moim osobistym zdaniem takie smakowite opisy to jest pukanie w dno od spodu,
                  jeśli chodzi o takt i przyzwoitość. Ups, przepraszam, ale mam długi jęzor, czuję
                  się z wami taaaak swobodnie i taaaak się zdziwiłam wypowiedziami ekspedientki,
                  że nie mogłam się z wami nie podzielić moim zdziwieniem. Ale czy naprawdę
                  widzicie inny sposób, w jaki mogłabym to zjawisko opisać...?
                  • ko_kartka Re: Ceylley 16.03.10, 14:22
                    Aha - i przepraszam, nie chciałam być niemiła i nie chciałam nikogo urazić...
                    • ceylley Re: Ceylley 16.03.10, 18:27
                      1. Sarkazm jest tu zupełnie nie potrzebny. Chciałaś powiedzieć coś
                      niemiłego - mów wprost.
                      2. Nie poczułam się obrażona, jeżeli taki był Twój zamiar.
                      3. Nie opisuję na "publiczym forum" problemów pani Zosi Kowalskiej
                      lat 47 zamieszkałej w Koziej Wólce Górnej 7a, tylko problematyczny
                      anonimowy biust z którym nie wiem, co zrobić, a nie chcę zrobić
                      krzywdy, zresztą pytam na publicznym formu z wyraźnym pozwoleniem od
                      Pań posiadaczek, bo wrócą do mnie po stanik i zapytać czy
                      dowiedziałam się czegoś mądrego. A opisy są jakie są. Jak mam pisać?
                      Biust jędrny inaczej? Każdą z Was, która skrytykowała moje opisy
                      prosiłam o opisanie tego samego problemu innymi, kulturalniejszymi
                      słowami. Doczekałam się tylko dalszych "pojazdów" po mnie a jakoś
                      żadna jeszcze się nie podjęła przeredagowania opisu.
                      4. Nie jestem brafitterką tylko ekspedientką w "zwykłym
                      bieliźniaku", więc nie "uczę się" na paniach tylko staram się
                      rozwiązać konkretne problemy. Następnym razem przewrócę oczami i
                      opwiem "no na pani biust to chyba nic się nie znajdzie" Napewno
                      wtedy kobiety dopiero poczują się atrakcyjne i docenione. No
                      ludzie... Nie wszystko da się zrobić lekko łatwo i przyjemnie i
                      czasem trzeba przejść bolesną i nieprzyjemną drogę, żeby dojść do
                      dobrych rezultatów.
                      • sylwiastka proponowane opisy 17.03.10, 23:41
                        tak w ramach zabaw lingwistycznych proponuję następujące przeredagowanie opisów:

                        >Miałam dziś klientkę z bardzo "lejnym" biustem. Ale tak ekstremalnie. Pani
                        sprawiała wrażenie, jakby w bardzo krótkim czasie bardzo dużo schudła i ten
                        biust przypominał bardziej (z góry bardzo przepraszam, jeśli kogoś urażę takim
                        nieco nawet "chamskim" opisem, ale naprawdę nie wiem jak Wam to inaczej
                        zobrazować) skórzaste puste worki. W sensie jakby w tej skórze był kiedyś bardzo
                        duży biust a potem zawartość zniknęła i została sama pusta skóra. Miseczka 70E
                        (polskie). Dodam, że Pani miała taką obwisłą, poodchudzaniową skórę na całym
                        ciele a stanik powinien być 65F, ale z racji na to, że z tyłu nad obwodem ta
                        skóra się "przelewała" to pani nie pozwoliła dać sobie 65, bo jej się właśnie
                        tak robiło. Jeszcze dodam, że pani koło 40 - 50 lat, trudno dokładnie określić,
                        bo skóra bardzo zniszczona i wysuszona opalaniem lub solarium.
                        Pierwsze zdanie podoba mi się i oddaje problem.>

                        Ja bym zrezygnowała z domysłów i kwiecistych opisów wieku klientki i jej
                        prawdopodobnego zamiłowania do opalenizny.Można wszystko napisać nieco bardziej
                        „kurtuazyjnie”, aby określenia dokładnie opisujące problem nie biły niektórych
                        czytelniczek po oczach. Taki biust opisałabym jako: właśnie lejący, niejędrny,
                        (nisko/wysoko osadzony, na szerokiej/wąskiej podstawie w zależności od
                        przypadku). Zaznaczyłabym, że skóra biustu i dekoltu była bardzo wiotka.
                        Napisałabym także, że piersi były niepełne, a włókna kolagenowe prawdopodobnie
                        mocno naciągnięte lub pozrywane (co skutkuje opadnięciem piersi).

                        >Dla przykładu, miałam dzisiaj w sklepie klientkę, która przyszła po stanik z
                        miską A i z jednej strony nawet słusznie, bo biust miała bardzo znikomy a
                        raczej miała bardziej miejsce, w którym powinien być biust, ale właśnie w to
                        miejsce, gdzie jeszcze teoretycznie biust był, wcinała jej się fiszbina. Po
                        wielu próbach doszłyśmy do szerokofiszbinowego C, które było wypełnione
                        bardziej push up'em niż faktyczną piersią, ale jakoś wybitnie nie odstawało
                        ale fiszbina też nie leżała idealnie. Idealnie fiszbina obejmowała jej pierś
                        dopiero w D, ale w D to wiatr hulał w staniku.
                        A ta pani, o której
                        pisałam naprawdę niemalże biustu nie miała. Była ukształtowana bardziej jak
                        szczupły, może lekko "napakowany" chłopak>

                        Tutaj zamiast niefortunnych porównań i własnych odczuć na temat budowy piersi
                        wystarczy napisać:
                        Biust mały, o bardzo szerokiej podstawie i niewielkiej objętości i bardzo mało
                        wypukły. Fiszbina była za wąska, a miseczka za głęboka. Sylwetka atletyczna.

                        Na przyszłość spróbuj nie „malować obrazów”, a używać bardziej matematycznych
                        lub geometrycznych określeń. Pierś jest trójwymiarowa, ma zatem wielkość (mała,
                        średnia, duża), wysokość (czyli ile „wystaje od klatki”), szerokość (inaczej
                        podstawę) i długość, które razem dają jej objętość. Inne parametry to jędrność,
                        kształt (np. gruszka, jabłko, stożek), zawieszenie, (czyli na jakiej wysokości
                        klatki piersiowej pierś jest (przytwierdzona).Możesz mierzyć klientki, aby
                        podawać orientacyjną różnicę wymiarów. Takie opisy nie są nacechowane
                        emocjonalnie, a określają obiektywne parametry.
                        • ceylley Re: proponowane opisy 17.03.10, 23:47
                          Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Wydrukuję sobie, powieszę obok monitora i jak
                          tylko będę w potrzebie, będę się stosować. Twój geniusz i elokwencja mnie
                          powaliły. Sama bym w żadnym wypadku na to nie wpadła. Jeszcze raz: Jesteś
                          genialna i dziękuję.
                      • ko_kartka Re: Ceylley 21.03.10, 22:52
                        Zdaje mnie się, że sarkazm spełnił zadanie, dziękuję. Miałam akurat szerszy
                        target niż Twoja osoba, wybaczysz, mam nadzieję.

                        Wydajesz się być osobą inteligentną, która potrafi się wysławiać w ojczystym
                        języku jak najbardziej poprawnie i ma dosyć szeroki zasób słownictwa. Wydawałoby
                        się wobec tego, że potrafiłabyś sama przeredagować godzące w godność swoich
                        klientek opisy, zamiast podpierać się - nietrafionym, nota bene - argumentem o
                        "długim języku". Pozory mogą, oczywiście, mylić. Ach, znów te sarkazm, wybacz,
                        mam chyba niewyparzony jęzor.

                        Nie interesuje mnie Twoje doświadczenie w brafittingu. Jednakoż od każdej
                        ekspedientki, nawet w warzywniaku, oczekuję odpowiedniego słownictwa i podejścia
                        w stosunku do klienta. Twoje mnie przeraziło. Jako potencjalna klientka na to
                        właśnie zwracam Ci uwagę, ponieważ nie wierzę, że za ladą zmieniasz się o 180
                        stopni i w przeciwieństwie do tego, co pokazałaś na forum, jesteś wzorem taktu.

                        A Twoja droga powinna się chyba rozpocząć od doboru właściwszgo słownictwa.
                        Powodzenia, szczerze.
    • ceylley Biust Kolejny. 16.03.10, 18:40
      W tym wypadku mam nadzieję, nie będzie żadnych urażonych uczuć.

      Biust wybitnie blisko osadzony tak, że na mostku połączenie między
      piersiami wypukłe. (U mnie jest jedna pierś, na mostku płasko i
      druga pierś - i tak ma chyba większość biustów, a w tym wypadku jest
      pierś obniżenie do mostka, ale na mostku nadal jednak wypukłość i
      wzniesienie drugiej piersi) Pod biustem na wysokości mostka jest tak
      jakby "głębiej" niż "w biuście"

      Pytanie jest następujące, głównie do posiadaczek takiego właśnie
      biustu - Jakie polecacie fiszbiny "wewnętrzne" - te na mostku. Bo z
      tego co zauważyłam Jak są "wysokie" to na siłę wciskają się w
      wypukłość i tak jakby wcinają się między piersi. Z drugiej strony
      niskie fiszbiny (jak w push-upach) wbijają się we wspomnianą
      wypukłość od dołu - górną krawędzią.

      Macie jakieś pomysły na optymalne fasony? Dodam, że biusty raczej
      spore, więc bezfiszbinowce odpadają (z resztą właścicielki nie są
      chętne na bezfiszbinowce).
      • akj77 Re: Biust Kolejny. 16.03.10, 21:08
        To moze troche herezja, co powiem, ale... Masz tam w sklepie Gorsenie, prawda?
        Gorsenia ma taki model, bialy w rozowe i szare hafty (i bardzo podobny brazowy),
        w ktorym fiszbiny, jak by nie kombinowac, troche odstaja od mostka. Moze takie
        cos by sie nadalo i nie uwieralo?
        • ceylley Re: Biust Kolejny. 17.03.10, 09:07
          Pomysł genialny. Jakoś ta opcja nie przyszła mi do głowy.

          I podsunęłaś mi przy okazji pomysł, na bardziej imprezowy stanik.
          Gorsenia robi takie "koktajlowe" cudo, które jest wzmocnione tylko
          od dołu. Spróbuję poprosić szefa, zeby jeszcze to sprowadził. Tylko
          stasznie mnie w tym cudzie rozmiarówka boli.
      • indigo-rose Re: Biust Kolejny. 17.03.10, 21:29
        To brzmi jak opis mojego biustu!
        Jeśli większość biustów w przekroju wyglądałaby tak _/\_/\_ , to mój wygląda
        raczej tak _/\-/\_
        w dodatku fiszbiny na ogół jakby za wcześnie "zakręcają" do góry na mostku i
        wycinają mi trójkącik między piersiami, a dla odmiany w wysokomostkowych freyach
        jeden fiszbin zawsze leży na piersi.
        Bardzo liczę na Effuniaki :) Ktoś ma jeszcze jakieś inne pomysły?
      • jul-kaa Re: Biust Kolejny. 17.03.10, 21:49
        Moja mama taki biust, nosiła Freyę (Pollyannę i Millie), ale mostek odstawał i
        był strasznie wysoki, teraz nosi tylko effuniaki - polecam super niskie mostki.

        A jeśli chodzi o migrację, to moim zdaniem może tak szybko zajść.
        • tu-tusia Re: Biust Kolejny. 22.03.10, 20:24
          Ja również mam dokładnie taki biust. Noszę z reguły wysokie, wąskie mostki,
          które właśnie lekko przygniatają tą fałdę do mostka i zawsze układając pierś w
          misce zagarniam piersi ze środka do misek. Trochę to pomaga. Zupełnie niskich
          mostków nie lubię, bo jeszcze uwypuklają to połączenie na mostku u mnie to
          drażni (bo nie mam dużego biustu, więc widać to dość wyraźnie). Założyłam nawet
          o tym watek na małym lobby, możesz poszukać. Coś o połączonych lub zrośniętych
          piersiach. I dodam jeszcze tylko, że przy wysokim mostku trzeba uważać, żeby
          obwód nie był za mocno zaniżony, bo wtedy pod koniec dnia zaczyna uwierać.
    • ceylley Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 18:47
      1. Jeżeli biust jest wielkości "coś i pół" czyli np. miska E jest
      ciut za mała, miska F ciut za duża i wygląda na to, że optymalne
      byłoby np. E i pół, a zmiana fasonu nie wchodzi w grę (ze strony
      klientki, lub ze strony ograniczonego asortymentu przy większych
      miskach), która opcja jest lepsza dla biustu? Miska ciut mniejsza,
      czy ciut większa?

      2. Biust wcześniej źle ostanikowany, po ostanikowaniu prawidłowym
      (lub zbliżonym do prawidłowego) trochę się "powiększa", bo wszystko
      wraca na swoje miejsce. Pytanie jest następujące: Jak szybko może
      zajść takie "powiększenie"? Przyszła do mnie klientka ostanikowana
      tydzień wcześniej, po kolejny stanik w takim rozmiarze i okazało
      się, że jednak przydałby się ciut większy. Pomyślałam, że może
      pomyliłam się przy doborze rozmiaru, ale dzisiaj przyszła do mnie
      kolejna wcześniej ostanikowana klientka i również po tygodniu
      okazało się, że jednak ciut większy byłby lepszy. To możliwe, żeby
      biust tak szybko "zareagował" na nowy stanik?
      • ederlezi1981 Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 19:53
        Co do tego powiekszania się- ja miałam inny problem- parokrotnie zadrzyło mi siem kupic stanik, który po kilku godzinach jednak okazywał się być minimalnie przymaławy, a mierzyny wczesniej z zachowaniem wszelkich reguł sztuki. Nie wiem, może mój biust jest jak stopy i w ciągu dnia się rozciaga ;-) Może coś takiego...
        A w temacie pani z brakiem odstępu- może jakieś bandeau (napisała ta, która nie mam żadnego).
        I w ogóle, popieram osobe poniżej- robisz naprawdę kawał dobrej roboty i mnie jakoś Twoje wypowiedzi nie rażą. Ale może ja takie gruboskórne bydle jestem.
        • kk345 Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 22:42
          > A w temacie pani z brakiem odstępu- może jakieś bandeau
          Ale kłopot w tym, ze porządne bandeau ma fiszbiny tak samo, jak balkonetka,
          czylu nie załatwia to tematu... (patrz Maskaradkowa antośka)
      • anuula12 Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 20:36
        1. Moim, ale to tylko i wyłącznie moim zdaniem, lepsza jest miska ciut za duża.
        Z powodu sporych wahań rozmiaru w ciągu miesiąca mam rozmiary od 60ff, dobrego w
        dołku, do 65ff, w górce za małego(dobry był by 65g), kiedy chcę stanik "górkowy"
        założyć w dołku lub odwrotnie, to właśnie ten lekko za duży jest wygodniejszy
        niż za mały. Mówię o miękkich stanikach, w za dużym usztywnianym jest mi jeszcze
        bardziej niewygodnie, więc może ze sztywnych byłby lepszy lekko przymały? ;)
        2. Może za drugim czy kolejnym razem pani nauczyła się lepiej wygarniać, a
        materiał się troszkę dostosował?
      • rennya Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 22:11
        jako właścicielka niesymetrycznych piersi powiem, ze lepiej wychodzi ta
        mniejsza, bo ma zawsze ciut przyluzno - ta wieksza zawsze gorzej
        wyglada
      • madzioreck Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 22:30
        1. Ja wyznaję zasadę, że lepiej, żeby miseczka była ciut, ale naprawdę ciut za
        duża, niż za mała.
        2. Zdarza się, że migracja następuje szybko - u mnie było podobnie. Bywa też
        jednak, że materiał stanika nieco się wstępuje po pierwszym praniu.
      • fanka_tomcia Re: Dwa pytania "zasadnicze" 17.03.10, 23:41
        jeszcze może kwestia tego jak fiszbiny wypadają w ciut za małej i ciut za dużej
        misce.
      • ko_kartka Re: Dwa pytania "zasadnicze" 21.03.10, 23:05
        Ja optuję za większą miseczką. Dlatego, że stanik w ciągu dnia na moim biuście
        nieco zmienia położenie i w ciut za małym pokazują się mini bułeczki, a tego
        nienawidzę - a dwa, że przed okresem mój biust rośnie i wtedy te ciut przyduże
        staniki są idealne. Ale to ja, oczywiście.

        Co do punktu drugiego, to się nie wypowiem, bo mój biust nie urósł, tylko stał
        się bardziej zwarty (co objawia się ZMNIEJSZAJĄCĄ SIĘ różnicą w wymiarach w
        wyproście i w pochyleniu).
    • ania.abrakadabra Re: Klientki... 22.03.10, 21:58
      ceylley - odpiszę Ci jako brafitterka i właścicielka sklepu z rocznym stażem.
      Merytorycznie - jeśli potrzebujesz porady dotyczącej rozwiązań biustonoszowych -
      jest od tego odpowiedni wątek. Nie zaśmiecaj głównego forum.

      Co do Twoich opisów biustów i sytuacji sklepowych; pisanie o tym publicznie,
      nawet anonimowo jest IMO przekroczeniem pewnej granicy intymności za która, jako
      brafitterka zostajesz dopuszczona przez Klientkę. Psujesz opinię o zawodzie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka