DUOLINE.PL - sklep internetowy - moje wrażenia

23.10.07, 18:42
Widzę, że pojawiają się wątki dot. sklepów internetowych, przeglądnęłam
przepiękny Pomocnik Niezbędny Sklepów Dotyczący :D i tam tego sklepu nie
znalazłam. Jeśli coś przeoczyłam, proszę na mnie nakrzyczeć, a tymczasem
pozwolę sobie napisać parę uwag.
Kupiłam tam biustonosz Alles Daisy New 75E. Na przesyłkę czekałam ponad dwa
tygodnie (chyba nawet trzy), przy czym dzwoniłam do nich i pytałam, jak się
sprawy mają. Przyszło i tego samego dnia przesyłkę odesłałam - stanik za luźny
w obwodzie. Ponieważ z tego samego modelu nie mieli 70F (Alles nie miało),
zamówiłam Nelly Big 70F. Z przedstawicielem sklepu kontaktowałam się
telefonicznie, wszystko ustaliliśmy. Dokładny opis co wymieniam na co posłałam
i drogą internetową i w formie informacji dołączonej do odsyłanego
biustonosza. Dodałam kasę na koszt przesyłki i wyrównanie należności (Nelly
Big jest ciut droższy) i ... nic. W czwartek, po dwóch tygodniach oczekiwania
i przy zerowym kontakcie ze strony sklepu zadzwoniłam z pytaniem, jak długo
jeszcze. Bardzo miły pan poinformował mnie, że pamięta i przesyłka wyjdzie do
mnie najprawdopodobniej we wtorek, bo czekają na dostawę od producenta.
Poprosiłam o _jakąkolwiek_ informację e-mailową we wtorek, albo że jeszcze
czekają, albo że wysłali. Chcę wiedzieć, na czym stoję. I nic. Zero odzewu. A
dzisiaj jest wtorek. Wtorek wieczór.
Podsumowanie:
1) Jeśli się pisze na stronie, że towar jest dostępny w ciągu 24 godzin, to
zasady zobowiązują :) Jest różnica między 24 h a 24 dni i ja tę różnicę
odczuwam boleśnie jako zrobienie mnie w bambuko. Pisz człowieku, że przesyłka
do 30 dni i będzie mniej nerwów.
2) Jeśli jakiś rozmiar podany jest na stronie i ja go kupuję, to rozumiem, że
sprzedawca ma go na stanie. Jeśli nie ma i na skombinowanie musi poświęcić
miesiąc, to albo niech to zaznaczy, albo niech ten konkretny rozmiar wyrzuci z
"wybierarki". Nie znoszę kupować rzeczy, której nie ma.
3) W takich wypadkach za zupełnie naturalny i pożądany uważam kontakt ze
strony sklepu. Nie zwykłam czekać ponad miesiąc na coś, co nie wiadomo kiedy
przyjdzie. Nie rozumiem też, dlaczego to JA mam wydzwaniać i pytać się, kiedy
łaskawie raczą przysłać mi coś, za co zapłaciłam. Już wybuliłam dwa razy na
przesyłkę, nie chcę tracić na telefony. Absolutne minimum to e-mail z
informacją, czego powinnam się spodziewać.

Komuna już dawno się skończyła, ale podejście do klienta wolniej widać
ewoluuje. Wkurza mnie to niezmiernie, bo nie mam milionów, którymi mogę
szastać na prawo i lewo i machnąć ręką na jakieś tam 80 zł. Jeśli ktoś ma
wyraźny problem w kontaktowaniu się z klientami, to niech nie zakłada sklepu
internetowego. Dla mnie dobry kontakt to podstawa udanych zakupów. Ale może
dziwna jestem.

Krusz.
    • kasica_k Re: DUOLINE.PL - sklep internetowy - moje wrażeni 23.10.07, 19:21
      A bo to się nie kupuje, kochana, w marnych sklepach, które nie mają tak
      banalnych rozmiarów jak choćby 70G, tylko u uczciwych Brytów. Na przykład w
      Bravissimo.
      • kruszyzna Re: brytyjczyki, ale... 24.10.07, 10:02
        kasica_k napisała:

        > A bo to się nie kupuje, kochana, w marnych sklepach, które nie mają tak
        > banalnych rozmiarów jak choćby 70G, tylko u uczciwych Brytów. Na przykład w
        > Bravissimo.
        >
        No, nie mam odwagi. Wstyd się przyznać, ale nie znam angielskiego. Mówię płynnie
        po niemiecku, jestem w stanie od biedy pi razy oko dogadać się po francusku i
        włosku, ale po angielsku tylko coś tam zrozumiem, a nie pogadam. Gdyby wymagano
        ode mnie odpowiedzi na jakieś pytanie (pisemnie oczywiście), jestem w stanie jej
        udzielić skandaliczną angielszczyzną, przewertowawszy wcześniej słownik, który
        całe szczęście posiadam. Słownik jest duży :) Już sama myśl tak mnie męczy, że
        nie mam odwagi kliknąć w link :)
        No i nie mam karty kredytowej. To znaczy mąż ma, w razie czego uzgodniłabym
        zakupy razem z nim.
        Słowem z powodu ograniczeń nabytych i wrodzonego lenistwa wolę w sklepach
        polskich. Jak dla mnie zresztą do Duoline nie miało takiej złej oferty. Jest tam
        np. Gaia z rozmiarami do G. Większe rozmiary staników traktuję póki co jako
        czasową przygodę i miałam nadzieję wyniuchać odpowiedni sklep, z którego
        mogłabym potem korzystać. Bo na małe biusty wbrew pozorom oferta jest mocno
        marna. Sprzedawcom się wydaje, że można założyć byle g... z bazaru.
        Mam nauczkę. Będę się kręcić w rejonach Melissy, Avocado itp. Melissę zresztą
        zamówiłam, a co.
        Krusz.
        • kasica_k Re: brytyjczyki, ale... 24.10.07, 11:52
          Kruszyzna, z Brytami nie musisz rozmawiać - normalnie w zupełności wystarcza
          maile, o ile w ogóle jest taka potrzeba (nawet przy zwrocie czy wymianie
          wystarcza wypełnienie formularza zwrotu, który przychodzi z zamowieniem). No
          weź, nie opowiadaj, że nie jesteś w stanie się nauczyć paru słówek, żeby
          wyklikać sobie płytę w Amazonie albo stanik w Bravissimo. No ale ja nie zmuszamm :)
          • kruszyzna Re: brytyjczyki, ale... 24.10.07, 16:16
            kasica_k napisała:

            > No
            > weź, nie opowiadaj, że nie jesteś w stanie się nauczyć paru słówek, żeby
            > wyklikać sobie płytę w Amazonie albo stanik w Bravissimo. No ale ja nie zmuszam
            > m :)
            >
            Ależ jestem, jestem. Muszę tylko zmotywować się do większej motywacji :) Na
            razie napisali do mnie z Melissy, że przesyłka w drodze, dzwoniłam też do
            Comeximu (a pani w telefonie: "Aaaa, przez Stanikomanię się pani o nas
            dowiedziała?") i tam zostałam obsłużona tak kompetentnie i uprzejmie, że chyba
            jeszcze dam szansę polskim producentom. :)

            Krusz.
    • limonka_01 blog o sklepach i wątek sklepów na forum 23.10.07, 23:43
      kruszyzna napisała:

      > przepiękny Pomocnik Niezbędny Sklepów Dotyczący :D i tam tego sklepu nie
      > znalazłam. Jeśli coś przeoczyłam, proszę na mnie nakrzyczeć, a

      Cięszę się, że podoba Ci się mój informator. Sklepu, o którym piszesz w tym
      wątku, nie ma w informatorze i raczej nie będzie, ponieważ starłam sie opisać
      sklepy najpopularniejsze i najczęściej komentowane w wątku sklepowym
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32203&w=27002630
      Który to watek zrobił się bardzo duży, ale warto do niego zaglądać szukając
      informacji o mało popularnych sklepach. Być może ktoś wcześniej miał jakieś
      doświadczenia i zamieścił w nim swoje uwagi.
      Nie dopisujcie uwag w wątku z LINKAMI do sklepów bo zrobi się tam bałagan.
Pełna wersja