chaje_shukarije
15.11.07, 23:56
dziewczyny, wytłumaczcie mi czemu tak ostro tępicie używanie w artykułach
prasowych samych "literek" tzn. rzucanie eFami, Jotami i innymi bez kontekstu
obwodowego.
Jestem już chwilkę na forum (a obserwuję je jeszcze dłużej) więc nie jestem
całkiem zielona w tematyce i nie musicie mi tłumaczyć że miska w 65D nie ma
takiej samej objętości jak 85D, ale czy nie zgodzicie się, że "literka"
bardziej niż o objętości mówi o proporcji (czy precyzyjniej różnicy) obwodu w
biuście do tego "pod"?
jeśli tak to czy nie zgodzicie się, że wyobrażając sobie C czy D,z
jakimkolwiek by nie wiązało się obwodem, nie powiecie, że jest dużym biustem
(bo proporcjonalnie do całej sylwetki nie będzie taki ogromny), o F, G można
już powiedzieć spory, a J i więcej to nawet w naszym gronie będzie duży
nie wiem czy dobrze mnie zrozumiecie więc może jeszcze porównanie: ja mam 70J
i nie jestem super szczupła ale i tak ten biust jest cholernie
nieproporcjonalny do reszty. Doskonale sobie zdaję sprawę, że jakby te moje
przyczepić jakiejś obwodowej 60ce to by było większe kalectwo, ale dla niej to
już by nie było J, tylko coś pod Z. Z kolei jeśli udostępniłabym ten wybryk
natury obwodowej 85ce, wyższej i szerszej trochę ode mnie, to na niej nie
wyglądałoby to tak strasznie, ale też nie byłoby to wtedy J, ale może jakieś F
czy G.
Z drugiej strony jeśli pogadałabym z 60J i 85J to okazałoby się, że mamy
podobne proporcje i problemy np. z kupieniem bluzki, która dałaby się zapiąć
na tak nieproporcjonalnie do reszty dużym biuście.
Podsumowując, mi więcej o biuście mówi "literka" i nie byłabym tak radykalna w
tępieniu takich "skrótów myślowych", czyli używania samych literek w
kontekście oceny czy biust jest duży czy nie, bo może właśnie chodzi o
podkreślenie wielkości biustu w stosunku do reszty, an nie wielkości samej
właścicielki.
Za to tępienie utożsamiania np. 70C z 75B popieram całym sercem, ale to już
zupełnie inna bajka :)