eilian
08.03.09, 22:32
Moje próby właściwego dopasowania stanika zaczęłam od 80 E, ale większość
modeli po jakimś czasie okazała się jednak za mała w miseczkach/ za luźna w
obwodzie, następnie, za radą Szanownego Forum spróbowałam 75 G - taka była też
propozycja pani w Yoshi, gdzie zakupiłam dwa staniki (Panache, chyba Scarlett
i Freya). Gdy je założyłam poczułam, że wreszcie mam biust dobrze trzymany, na
swoim miejscu, piersi ładnie oddzielone, wyszłam więc stamtąd rozanielona, ale
okazało się, że po całym dniu noszenia tych staników mam odciśnięte ślady na
ciele (a najgorsze, że też z przodu piersi - od drutów). Gdy je zdejmuję czuję
prawdziwą ulgę. Czy to tak ma być, czy na tym właśnie polega "dobrze
dopasowany stanik"? Czy to raczej oznacza, że ciągle mam nieodpowiednio
dobrany ten biustonosz, ale jeśli tak, to jaki mam właściwie nosić? Przyznam,
że najchętniej nosiłabym takie bez fiszbin, ale w moim rozmiarze trudno dostać
coś sensownego a jak już się trafi, to jest zapięcie na 3 haftki, czego nie
cierpię, bo nie potrafię się wtedy zapiać. (Moje wymiary to 81/108). Będę
niezmiernie wdzięczna za rady.