Dodaj do ulubionych

Skąd się biorą panie w bieliźniakach?

24.08.09, 15:50
Ha, jest już wątek o okropnych tekstach ekspedientek i równie paskudnych
klientek, jest nawet wątek o przemądrzałych klientkach i zastrachanych
ekspedientkach:) i taki, w którym jest mowa o wymarzonym sklepie z
bielizną,(ale jakoś go nie umiem odnaleźć, ot mentalna blondynka:P) czy w
wątku życzeniowym, marzeniowym czy jak go zwać jest może jakieś zawołanie o to
czego by się chciało obsługi?
Odnoszę nieodparte wrażenie, że do tej pracy idą osoby o usposobieniu
socjopatycznym, wyjątkowo źle wychowane, a do tego z uporem godnym lepszej
sprawy tkwiące w swojej ignorancji, zacietrzewione i nie chcące nawet myśleć o
rozwoju. Jasne, bardzo upraszczam kogoś może nawet wkurzę, co nie jest moim
zamiarem. Więc przyjmijmy na potrzeby tej chwili, że jest to punkt widzenia
osoby, która nie bywa za dużo w sklepach z damską bielizną, a opinie zbiera
właśnie na forach internetowych czy od kobiet. Powiedzmy, że tak na to patrzy
mężczyzna:) Tu jako potencjalny "mężczyzna" pytam przewijające się panie
szefowe takich sklepów jak właściwie się przyjmuje taką panią do pracy, czego
się od niej wymaga przynajmniej na początku? (żeby nie było jakiś nie
porozumień, nie mam na myśli grzecznych i sympatycznych pań, ale wszystkie
jako zbiór). Czy wystarczy, że ma ładną buzię no i jest kobieta, tzn, że nosi
stanik, wie jak go zapiąć i może nawet ma pojęcie jaki stanik będzie pasował
do jakiej bluzki sukienki etc.? Znowu mocno upraszczam, i być może irytująco
sprowadzam do poziomu, ale jestem tylko "facetem":D proszę powiedzcie.
Obserwuj wątek
    • daslicht Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 17:39
      Profil pań sprzedawczyń w nowszych sklepach:
      - cizia koło 20 lat
      - mała, chuda
      - w sklepach z bielizną zwykle małobiuściasta
      - zero pojęcia o sprzedawanym towarze - w przypadku bielizny
      tylko "A jest małe, D jest ogromne i występuje tylko z obwodem 85+,
      duży biust musi mieć szerokie ramiaczka a mały kilo gąbki".
      W przypadku innego towaru "a ja nieeeee wieeeem".

      Podejrzewam że właściciel nie chciałby zatrudnić dziewczyny, która
      ma pojęcie o bieliźnie i powie mu "ale mamy za mało rozmiarów, nie
      będę miała czego dobierać!". Biznes, kurza twarz :/
      • stary_dywanik Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 18:22
        daslicht napisała:

        > - mała, chuda

        Hehe dawna Daslicht is back. A szkoda.
      • camilcia Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 18:32
        u moich rodziców w mieście (ok 20tys) jest rynek - tam stoiska
        wiadomo
        jest centrum chińskie - tam wiadomo ;)
        są 3 bieliźniaki, w których sprzedają właścicielki
        są to sklepy 'ekskluzywne' gdzie ubiera się śmietanka lub znajome
        pań właścicielek, rządzi firma na T i nie ma szans na 'prawidłowe'
        ostanikowanie
        kupuje tam też moja mama, której zaproponowałam ostanikowanie na mój
        koszt bo nie mogę patrzeć jak nosi 85D marki T (mama ma 90/125) i co
        raz kupuje nowe u tejże pani swojej. nie udało mi się ostanikować
        mamy od kwietnia, chociaż jak patrzy na moje staniki to wzdycha i w
        piątek miała okazję oglądać jak biust zmienił się przez pół roku (a
        zmiana kolosalna na plus oczywiście)

        ja nie rozumiem
        • malagracja Camilcia [OT] 24.08.09, 19:36
          Moja tez wzdychala.
          I nie dala sie ani zmierzyc (do tej pory).
          Wiec jak na loterii - zamowilam stanik. Rozmiar, na "oko".
          Zly? Wymienilam.
          W koncu sie udalo.
          Teraz jest z górki :-)
          Polecam. :-)
          • myff kasting? 24.08.09, 19:45
            dżizas, to trzeba być naprawdę pokręconym, zwłaszcza ta pierwsza wypowiedź, że
            właściciel nie chce, żeby..towar schodził;> gdzie tu sens?
            • twoj_aniol_stroz Re: kasting? 25.08.09, 17:23
              Logika jest nieubłagana: jeśli mam "tradycyjną" rozmiarówkę (czytaj:
              alfabet kończy się na D) to z jednej firmy będzie: obwody od 75 do
              100 i miski od A do D - dla nadwymiarowców jeszcze E i F ot i
              wszystko. Zmieści się w jednej większej szafce. Inwestycja kasy
              sporo mniejsza niz gdyby miała być pełna rozmiarówka, miejsca też to
              wszystko mniej zajmuje a na dodatek wszyscy tak mają, więc tak jest
              dobrze.
              A, że przylezie czasem jakieś babsko co to chce 85J - głupi babsztyl
              i tyle, fanaberię jakąś ma, ja tam bym ją zawinęła w 95D i też by
              było dobrze... (taką rozmowę właśnie dziś odbyłam w sklepie
              bieliźnianym w Pruszkowie, żem się dowiedziała, że mam fanaberie i
              przecież takich rozmiarów nikt normalny nie szyje, a w ogóle to pani
              nie ma wcale tak dużego biustu, to tylko pani się tak wydaje)
              • myff Re: kasting?twoj_aniol_stroz 25.08.09, 18:01
                Przykro mi, że cię coś podobnego spotkało.
                Ja mam tylko jedno takie naprawdę przykre doświadczenie, może i kobieta znała
                się na swoim fachu, ale wrzeszczała na mnie, naprawdę wrzeszczała, była szalenie
                niesympatyczna, a co gorsza ja jako osoba szalenie nieśmiała zamiast wyjść z
                hukiem to tego słuchałam. odczekałam aż ona skończy i dopiero wyszłam, to było
                strasznie upokarzające, że ja dorosła osoba jestem traktowana przez inną dorosłą
                osobę jak niesforny uczniak, a nie poważny, równie dorosły człowiek.
                • twoj_aniol_stroz Re: kasting?twoj_aniol_stroz 25.08.09, 18:54
                  Eee, to kompletnie rózne jesteśmy :) Ja jestem raczej typem, że jak
                  coś jest nie tak, to wywalam w miarę kulturalnie co na dany temat
                  sądzę :) Tu akurat potrzebowałam przykładu dla córki, że nie każdy
                  sklep z bielizną nadaje się do zakupów. Córka ma 11 lat i właśnie
                  biust jej zaczyna się pojawiać i wydaje jej się, że absolutnie w
                  każdym sklepie są obwody 60 :) a skoro 60-tek nie ma to na mamusię
                  stanik na pewno jest... Ja z humorem do takich ludzi podchodzę :)
                  Mam spory dystans do siebie, fakt, że jestem grube babsko wcale mi
                  nie sprawia problemów i umiem się z tego śmiać, więc takie panie nie
                  mają wpływu na mój humor danego dnia :)
                  A ta pani co wrzeszczała to przypadkiem nie ta osławiona, która
                  najpierw miała sklep na Grochowskiej w Wawie a teraz przeniosła się
                  gdzieś do centrum?
                  • victoria1985 Re: kasting?twoj_aniol_stroz 25.08.09, 19:19
                    he he ta pani osławiona teraz prowadzi własny sklep u Hani :)
                    www.tvnwarszawa.pl/1615846,stanik_idealny,bawsie.html
              • jolunia01 Re: kasting? 27.08.09, 11:01
                twoj_aniol_stroz napisała:

                > Logika jest nieubłagana: ...... w ogóle to pani
                > nie ma wcale tak dużego biustu, to tylko pani się tak wydaje)

                Nie jest tak źle, choć być może akurat trafiłam na wyjątkowo zgodną
                panią. Ubrana w strój ukrywający moje kształty zapytałam w sklepie o
                32HH lub polski odpowiednik i też usłyszałam "pani wcale nie ma
                takiego dużego biustu", na co spokojnie odparłam: "ja też uważam, że
                nie mam dużego biustu, ale taki własnie rozmiar na niego pasuje". W
                efekcie pani obiecała sprowadzić cos pasujacego z tych firm, którymi
                handlowała, podyskutowałysmy chwilę nad konkretnymi modelami,
                uzgodniłyśmy poglądy na rozciagliwość oraz wielkość misek i za kilka
                dni miałam nowy biustonosz - w którym wątku już pisałam, że
                ostatecznie okazało się to Andreą Gorsenii w rozmiarze 65L.
                • twoj_aniol_stroz Re: kasting? 27.08.09, 18:29
                  I oby częściej właśnie tak panie w bieliźniakach podchodziły do
                  klientek. Ta, z która rozmawiałam, była wręcz poirytowana. A w
                  pewnym momencie powiedziała jeszcze, że ostatnio kobiety pytaja o
                  jakieś takie idiotyczne wielkości misek, więc stwierdziłam, że nie
                  jestem w takim razie pierwsza :) a na co pani mi powiedziała, że nie
                  mam po co do niej przychodzić, bo ona takich głupot wysłuchiwać nie
                  będzie... Stwierdziłam: no cóż, trudno, powiedziałam do widzenia i
                  faktycznie więcej do niej nie będę zaglądać.
      • malagracja Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 21:13
        - cizia 30 lat
        - mała
        - chuda
        - brunetka
        - lekko poczochrana
        - rozmarzony wzrok
        - w białej koszulce
        - jej mina zdaje sie pytac "Co ja tutaj robie?"
        - twierdzi, że przedłużka jest do ramiączek, bo obwód można wziąć szerszy; na
        pytanie, po co wiec jej haftki unosi brew
        • daslicht Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 22:00
          I pracuje w białostockiej alfie :)))))
          • malagracja Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 07:59
            Na drugim piętrze :-)
      • plica Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 20:48
        > Profil pań sprzedawczyń w nowszych sklepach:
        > - cizia koło 20 lat
        > - mała, chuda
        > - w sklepach z bielizną zwykle małobiuściasta

        kurde, daj spokoj.
        w moim ulubionym stacjonarnym jest cizia, kolo 20 lat, mała, bardzo mała w sumie. strasznie chuda. poza tym malobiusciasta (ok. 60dd) i jest super! zna sie na towarze, jest mila, kontaktowa i spoko.
        wiec prosze nie oceniac po wygladzie. małe cycki nie równa się niekompetencja!
        • kuraiko Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 16:52
          wiesz pliczek, jak to jest ;) jak człowiek jest dla ciebie miły, to
          może mieć "drażniący" lub wręcz brzydki wygląd i wtedy nie zwraca
          się na to uwagi. ale jak zajdzie nam za skórę, to od razu jedziemy
          po jego wyglądzie... gdyby odpicowana dziunia o wyglądzie
          anorektyczki była kompetentna i miła, to wtedy to by była elegancka
          szczupła dziewczyna ;)))
          • plica Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 21:00
            ... gdyby odpicowana dziunia o wyglądzie
            > anorektyczki była kompetentna i miła, to wtedy to by była elegancka
            > szczupła dziewczyna ;)))

            no nie do konca. znam strasznie brzydkie fajne i miłe osoby. i mimo swojej milusińskości takimi pozostają. chociaz faktycznie nie rzuca sie to juz tak na oczy :)
    • malagracja Z kastingu? n/t 24.08.09, 19:12
    • kocio-kocio skądsamąd co panie w warzywniakach i innych 24.08.09, 19:45
      Z ogłoszenia.
    • justinehh Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 19:51
      Po znajomości ...
      • kuraiko Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 21:05
        no właśnie, raczej po znajomości...
        z ogłoszenia? to byłoby zbyt proste... wysyłałam i zanosiłam już
        trochę CV do "bieliźniaków", mimo że deklaruję zainteresowanie
        branżą, znajomość marek, ogólne zasady doboru rozmiaru, to nigdy nie
        było odzewu. Nie mówię, że wszędzie są tępe sprzedawczynie, ale jak
        dziunia nie wie co to jest tabela rozmiarowa i że miski się różnią
        wielkością w zależności od obwodu, to ręce opadają (no cóż, za to
        jest chuda i odpicowana). do tego są sklepy gdzie co kilka tygodni
        szukają nowych pracownic... takie to pewnie już o niczym nie mają
        pojęcia, a po okresie próbnym idą na zieloną trawkę...
        • ancia_1987 Dlatego cie nie przyjęto 25.08.09, 15:22
          Na co komu sprzedawczyni znająca sie na doborze bielizny?
          Zapotrzebowanie jest na głupie ekspedientki które wcisną kobietom
          zalegające 85B.
      • miesiakk Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 24.08.09, 21:21
        justinehh napisała:

        > Po znajomości ...
        najprędzej
        i do tego jeszcze jeszcze musi się dobrze prezentować (chodzi o wygląd)
        • victoria1985 Z drugiej strony jednak 24.08.09, 23:27
          która z nas by chciała pracować w takim bielizniaku w którym płacą najniższą
          krajową albo i jeszcze mniej . Raczej tylko taka co ma nóż na gardle albo mało
          przedsiębiorcza ;P. Mam koleżankę która w wawie pracuje z sklepie z bielizną T i
          płacą jej 1000zł na rękę. Jest na utrzymaniu rodziców wiec jej nie zależy na
          więcej.
          • dwa_przecinki Re: Z drugiej strony jednak 25.08.09, 00:24
            jej, ja bym mogła za 800zł, byle bym nie musiała dojeżdżać do pracy 3 godziny w
            jedną stronę, bo muszę szkraba o normalnej godzinie zaprowadzić do przedszkola.
            Zależy jak się na to patrzy - jeżeli w pracy ważna jest kasa - wtedy wiadomo,
            im niższa pensja, tym mniejsze zadowolenie, ale tu ważniejsza jest frajda z
            kontaktu z ludźmi, poczucie, że robi się coś dobrego. Jak dla mnie to żadna ujma
            ani kwestia noża na gardle.

            W każdej branży (sklepie, szpitalu, sądzie itd) da się znaleźć pasjonatki i
            robiące łaskę wrednoty i za każdym razem można pytać skąd się takie biorą.
            Z drugiej strony można zapytać właściela/kę sklepu co ta "sprzedawczyni" tu
            jeszcze robi ;)
            • victoria1985 Re: Z drugiej strony jednak 25.08.09, 00:41
              No dokładnie jeśli uważasz że praca to towja pasja to faktycznie pieniądze nie
              są wtedy najważniejsze sama pracowałam kiedyś za 400zł i mogłam powiedzieć że
              uwielbiam moją pracę . Z resztą dalej wykonuje ten sam zawód ale juz za zupełnie
              inne pieniądze i na innych warunkach. Nadal kocham to robić , każdego dnia idę z
              uśmiechem do pracy ...
              Ale wracając do meritum jesli chodzi o sklepy z bielizna to nie jest tak
              kolorowo jak sobie myślisz bo byś miała za każdym razem podcinane skrzydła, no
              chyba że ten bielizniak był by twoja własności . Moja koleżanka pracująca w
              sklepie T doinformowałam ja i poczytała sobie na temat dobierania stanika . Wie
              już że stanik nie dobiera się na oko tylko na biust :). Nie może tej wiedzy
              stosować w praktyce gdyż:1) co 3 klientce by musiała mówić że nie ma dla niej
              rozmiaru albo są ale feliny w kosmicznych cenach .2)Klientki też bywają wredne i
              mówią jej wprost a c ty gówniaro możesz wiedzieć o rozmiarze stanika dla mnie
              skoro ja taki sam rozmiar nosze od tylu lat 3) Właścicielka na sugestie o
              poszerzeniu rozmiarów ki mówi kategoryczne nie że to tylko miejsce na półkach
              będzie zajmować i nikt tego nie bedzie kupować tylko niepotrzebnie utopi kasę w
              towar
              Morał z tego taki trzeba otworzyć własny sklep z bielizną
          • kuraiko Re: Z drugiej strony jednak 26.08.09, 17:41
            mnie by to odpowiadało na początek, zwłaszcza jakby dojazd odpadał
            (w pasażu Reala są 2 bieliźniaki)....
            cóż, nie każdy może liczyć na pierwszą pracę za kilka tys na rękę...
    • mmm-mm Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 01:41
      Hmmm, ja mam inne wspomnienia z bielizniakow. Zazwyczaj panie sa w wieku ok.
      50-55 lat, z lekka nadwaga, sredniego lub wysokiego wzrostu i z duzym biustem.
      Albo to samo tylko ok. 30 lat. Jedna pani miala duzy biust, ktory byl baaardzo
      widoczny, pomimo iz nie byla szczupla. Tylko wtedy nic nie wiedzialam o obwodach
      ponizej 70 itd., tylko walczylam z wlasnym 75B (zeby obwod nie byl na szyi). W
      zyciu nie widzialam malej i chudej osoby w bielizniaku oprocz siebie samej w
      lustrze. Ale to nieprawda ze wszystkie takie sa wredne, zeby sie stereotyp nie
      rozszerzyl nie tylko na panie w bielizniakach:) Mam kolezanke, jeszcze chudsza i
      nizsza ode mnie, wlosy rozjasniane wiele razy, czesto chodzi do solarium (na
      pierwszy rzut oka mala barbie z wygladu), ale nie jest zlosliwa:)
      • kuraiko Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 17:44
        mmm-mm ----> bo to pewnie chodzi o te bardziej "eksluzywne"
        bieliźniaki takie ja Triumph, czy La Vantil - tam liczy się look
    • maith Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 03:19
      Dziwne. Tyle już istnieje Lobby, a tak łatwo dajemy się prowokować?
      Daslicht, to zabawne, ale zanim nie zaczęłyśmy rozmawiać, to
      biuściaste uważały, że panie w bieliźniakach mają wszystkie małe
      piersi, a małobiuściaste, że właśnie mają duże. I z tego odwrotnego
      punktu widzenia patrzyły na klientki z góry ;)

      A teraz już wiemy przecież, że istnieją i dobre i złe ekspedientki i
      że zachowania tych złych biorą się z prostego ograniczenia
      rozmiarówki. Skoro muszą wciskać kobiety w te parę rozmiarów na krzyż
      i kolejne kobiety im marudzą, nie wiedząc, czemu jest źle, ale
      widząc, że jest źle, to zaczynają się właśnie tak zachowywać. A
      oprócz tego znamy przecież też te dobre ekspedientki :)
      • myff Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 09:52
        Ale komu? Tej gówniarze myff, co myśli, że wszystkie rozumy pozjadała? Nie, nie
        pozjadała. W sumie nie chodziło mi o to jak one wyglądają, choć (taka dygresja)
        zabawna rzecz moje panie;> otóż naukowcy australijscy doszli do wniosku, że
        kobiety nie lubią być obsługiwane przez urodziwe kobiety:D bo się czują jakoś
        gorsze od nich, zwyczajnie brzydsze. Ja jeśli idzie o bieliznę mam wrażenie, że
        pewien typ kobiety, te właśnie "dziunie" żyje w uroczym przekonaniu, że małe
        jest A(bo jest o ile rzeczywiście istnieje:) ) średnie B..duże C, a D..D to już
        chyba silicon:) jak więc mam do niej trafić mówiąc, o G? (DD i E to jeszcze
        raczą łyknąć) mniejsza, nie chodziło mi o ich wygląd. Może powinnam dodać,
        takie? Mówicie, że to przez niskie zarobki. Kiedyś słyszałam, że pielęgniarki
        potrafią być bardzo niesympatyczne właśnie dlatego, że mało zarabiają. Do
        diabła, to znaczy, że co człowiek idzie do roboty, mało za nią dostaje to swoją
        frustrację ma święte prawo wyładowywać na klientach?! Znaczy, że jak pani w
        bieliźniaku zacznie zarabiać nie 800 a 2800 to stanie się milsza? Chcecie
        powiedzieć, że nie za to jej płacą, żeby była grzeczna? A gdzie jest elementarna
        empatia? Jakaś kultura osobista?
        • bebe.lapin Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 11:39
          Do
          > diabła, to znaczy, że co człowiek idzie do roboty, mało za nią dostaje to swoją
          > frustrację ma święte prawo wyładowywać na klientach?! Znaczy, że jak pani w
          > bieliźniaku zacznie zarabiać nie 800 a 2800 to stanie się milsza? Chcecie
          > powiedzieć, że nie za to jej płacą, żeby była grzeczna?

          Wybacz, ale tak wlasnie jest. Pomijajac posiadanie lub nie odpowiednich
          kompetecji w danej dziedzinie (mozna wiedziec, jak dobierac staniki, ale przy
          okazji byc arcyniemila, i na odwrot-mozna czegos nie wiedziec albo sie nie znac,
          ale podejsc z usmiechem do klienta i starac sie najlepiej odpowiedizec najego
          potrzeby), sam stosunek do wykonywanej pracy zalezy do wynagrodzenia. Skoro
          placa tak marnie, widocznie twoj wysilek nie ma zadnego znaczenia i nie liczy
          sie dla firmy, wiec po co sie starac? Jesli ktos w duzym miescie placi 800-1000
          zl na reke doroslej osobie, ktora ma sie z tego niby utzrymac, to niech sie nie
          dziwi, ze nikomu sie nie chce stawac na rzesach. Co innego np. w momencie, kiedy
          czesc zarobku stanowi prowizja od sprzedazy, choc to tez moze skutkowac
          wciskaniem za wszelka cene, ale ta strategia na dluzsza mete jest dla
          eksedientki nieoplacalna, bo klienci sie szybko zniecheca i beda zniechecac
          klientow potencjalnych. Dodaj do tego zjawisko selekcji negatywnej - ludzie
          inteligentni, wyksztalceni w jakiejs dziedzinie i do tego posiadajacy spore
          umiejetnosci interpersonalnepo prostu nie maja problemu ze znalezieniem lepiej
          platnej pracy, a jesli chca akurat pracowac w handlu, to predzej zaloza wlasny
          sklep.
          Kazdy chce, zeby jego wysilek byl doceniony, a satysfakcja i motywacja do pracy
          zawodowej wynika w duzej mierze z odpowiednich zarobkow, nie oszukujmy sie.
          • dwa_przecinki offtop -> bebe.lapin masz w sygnaturze 25.08.09, 12:26
            cytat z bardzo fajnej książki :)) Mój młody ją uwielbia
            • myff Strasznie 25.08.09, 12:53
              (...) mnie to przygnębia. a może to nie jest kwestia pieniędzy tylko podejścia
              do tego co się robi i jeżeli coś nie sprawia mi przyjemności to odwalam to, byle
              jak byle odwalić i iść do domu, w końcu płaca mi za stanie tutaj. Tylko.
              Może do tego trzeba czegoś więcej, pasji. Sama bardzo bym chciała- nawet się oto
              staram- stanąć w tej roli, bo wydaje mi się strasznie nie w porządku, że z
              czynności tak prostej w sumie przyjemnej można zrobić coś tak koszmarnego. Wokół
              zakupu stanika rozpętać piekło i na co to komu?
              • joankb Re: Strasznie 25.08.09, 13:19
                Jak się jest pasjonatem bielizny to się wyjeżdża gdzieś zarobić na własny sklep.
                Albo startuje w internecie i powolutku czegoś dorabia.
                Większość pracuje w sklepach (różnych) z konieczności, często przejściowo. O
                żadnej pasji mowy nie ma - przeważnie.
                Co z elementarza zachowań oczywiście nie zwalnia, ale na to powinni reagować
                szefowie. Jeśli nie reaguję widocznie albo nie znaleźli nikogo innego albo nijak
                się to na sprzedaży nie odbija.
            • last_hope offtopu c.d. 25.08.09, 20:53
              Ja też tę książkę kochałam jak byłam mała. Rodzinna anegdota - moja
              mama czytała nam (ja+brat) do momentu, kiedy, o ile dobrze pamiętam,
              żaba też chciała się nauczyć latać, i za_każdym_razem krztusiła się
              ze śmiechu i nie dawała rady czytać dalej:)
              • paskudek1 Re: offtopu c.d. 26.08.09, 14:21
                a co to za książka:)? bo cytat jest świetny rzeczywiście
                • cissnei Re: offtopu c.d. 26.08.09, 16:32
                  "Sceny z życia smoków" (B. Krupska). To także moje dzieciństwo. Przez tę książkę
                  polubiłam zupę ogórkową ;)
                  • last_hope Re: offtopu c.d. 27.08.09, 13:11
                    ... która w moim domu była często nazywana właśnie "smoczą zupą". Polecam, bo książka jest przezabawna.
            • ida14 Re: offtop -> bebe.lapin masz w sygnaturze 27.08.09, 22:47
              ojjjj taaaak! ja ją kocham! od razu poznałam :)
          • dwa_przecinki Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 12:41
            bebe.lapin napisała:


            > Wybacz, ale tak wlasnie jest.
            > sam stosunek do wykonywanej pracy zalezy do wynagrodzenia. Skoro placa tak
            marnie, widocznie twoj wysilek nie ma zadnego znaczenia i nie liczy sie dla
            firmy, wiec po co sie starac?

            generalizujesz, ale to wiesz sama :)
            a Ci, który myślą "płacą mi mało, widać jestem śmieciem, muszę się wyżywać na
            obcych ludziach" mają ze sobą problem i będą go mieć nadal, nawet gdy zaczną
            zarabiać dużo za dużo.


            • bebe.lapin Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 17:57
              No, troche generalizuje, ale przeciez wiekszosc ludzi nie wykonuje swojej pracy
              z jakiej tam szalonej pasji, ale dlatego, ze po prostu musi zarobic :)
              I nie myslalam od razu o wyzywaniu sie jakims monstrualnym, po prostu
              pracownikowi sie nie chce; pracownik, ktoremu sie chce, wykonuje inna prace.
      • daslicht Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 11:44
        Bo to wygląda tak, że jak idziesz do sklepu gdzie sprzedawczyni jest
        wredna i do tego traktuje cię z góry w stylu "czego tu szukasz,
        wielka krowo/krasnoludku/wielorybie/patyku/desko/babo z
        wymionami/inne?" to zaraz zapamietujesz. Zwłaszcza jeśli wygląda
        zupełnie inaczej niż ty, to ją wtedy tylko dobija.

        A to że z (głównie) nowych sklepach pracują dziunie, co nie mają
        pojęcia o towarze, to żadna nowina. Niezależnie czy chcesz kupić
        stanik, słuchawki, telewizor, rolki, kosmetyki czy preparat do
        akwarium, musisz najpierw zapoznać się z tym sama. Inaczej albo
        dziunia wciśnie ci badziewie, co innego (mówisz komuś z
        rodziny "będzie w zoologicznym, to kup płyn X na glony" a dziunia
        daje mu płyn Y do podwyższania pH, bo się nie zna) albo powie "a
        jaaaa nieee wieeeem" i będzie gapić się/gadac z koleżanką/malowac
        paznokcie/siedzieć na kompie/inne.
        • victoria1985 Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 13:26
          Ale takie dziunie które uważaja się za lepszych od innych i na wszystkich patrza
          z góry w roli sprzedawcy nie tylko można spotkać bielezniakach one są wszędzie a
          największe ich skupisko chyba jest w drogerii sephora ;)może ja mam takie
          szczęście bo jak zawsze wchodzę do nich to najpierw się na mnie patrzą "czego ty
          tu szukasz " a później ochrona łazi za mną tak jak bym coś chciała ukraść .
          Jakie to jest wkurzające
          • pierwszalitera Re: Czemu dajemy się sprowokować? 25.08.09, 14:22
            victoria1985 napisała:

            > Ale takie dziunie które uważaja się za lepszych od innych i na wszystkich patrz
            > a
            > z góry w roli sprzedawcy nie tylko można spotkać bielezniakach one są wszędzie
            > a
            > największe ich skupisko chyba jest w drogerii sephora ;)może ja mam takie
            > szczęście bo jak zawsze wchodzę do nich to najpierw się na mnie patrzą "czego t
            > y
            > tu szukasz " a później ochrona łazi za mną tak jak bym coś chciała ukraść .
            > Jakie to jest wkurzające

            Ktoś, kto ciągle upatruje gdzieś dziunie uważające się za lepsze i każdą pierwszą lepszą bezmyślną uwagę znudzonej sprzedawczyni traktuje jako złośliwość, obrazę i osobisty atak, ma raczej problem z własną samooceną. Sprzedawczyni pozwoli sobie tylko na tyle, ile jej same pozwolimy. Skoro nie chcesz też niczego kraść, nie musisz się zastanawiać, co robi ochrona. ;-)
            • kuraiko Re: Czemu dajemy się sprowokować? 26.08.09, 17:03
              no część pewnie taka jest, ale to naprawdę różnie bywa ;)
              w moim mieście zaczynają w końcu traktować klienta bez względu na
              wygląd, ale też się czasem zdarza, że pani nie ukryje niemiłej miny
              po "jeszcze się wstrzymam" :(
              w sumie ostatnio w Sephorze byłam bardzo przyjaźnie potraktowana,
              nawet jeśli to było tylko "zastanawianie się" :) a mój wygląd
              zewnętrzny raczej nie obiecuje sprzedawczyniom sporej prowizji od
              sprzedaży ;)
              łażąca ochrona to co innego, gdzieś już pisałam, że w paryskiej
              Sephorze ochroniarze byli "niewidoczni", u nas widocznie są jeszcze
              nienauczeni.
    • clio11 Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 09:37
      Panie się rodzą, jako i my:)
      Myślę, że często problem tkwi nie w powierzchowności, ani w
      koneksjach, ani nawet w braku wiedzy elementarnej (tę też jestem
      skłonna wybaczyć, taka jestem tolerancyjna, a jak).
      Ja mam ochotę wieszać za uszy, kiedy słyszę tekst typu "ten będzie
      na Panią za duży/za mały*", bez uprzedniego ustalenia dokładnego
      rozmiaru, a tylko po pohopnych ogędzinach klientki, nierzadko w
      porze zimowej okutanej w grube palto.
      *niepotrzebne skreślić

      Co jak co, ale KOBIETA powinna wiedzieć, że jeśli inna wie, że ma
      duży/mały* biust, to pogłębianie tego przeświadczenia raczej
      doprowadza do szewskiej pasji i chęci szybkiego opuszczenia. Lokalu
      handlowego oczywiście, wr.

    • luliluli Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 13:34
      Okropnie męczące jest maglowanie tematu ekspedientek.

      Dziewczyny, to jest forum o stanikach, ile jeszcze musicie żółci wylać w tej
      sklepowej materii?

      Takie pani biorą się z dokładnie tego samego miejsca co kasjerki żrące
      pasztetową podczas kasowania, ziewający panowie w pomarańczowych kamizelach
      oparci o łopatę, telemarketerki, które są głuche na kulturalne "nie, dziękuję",
      ale też wredne moherowe berety, natarczywi świadkowie Jehowy itd. itd.
      Tylko że obok nich są też miłe kasjerki, pracowici robotnicy, sympatyczne
      telemarketerki, kochane babcie i ciekawi świadkowie Jehowy, więc
      generalizowanie, moim zdaniem, bardzo ich krzywdzi. I w imieniu znajomych z
      "bieliźniaka" proszę o zajęcie się czymś ciekawszym:)

      Chyba że nie zrozumiałam, o co chodzi autorce wątku

      > czego by się chciało obsługi?
      > Odnoszę nieodparte wrażenie, że do tej pracy idą osoby o usposobieniu
      > socjopatycznym, wyjątkowo źle wychowane, a do tego z uporem godnym lepszej
      > sprawy tkwiące w swojej ignorancji, zacietrzewione i nie chcące nawet myśleć o
      > rozwoju.

      to dokładnie tak, jakbyś napisała, że na forach internetowych gości samo
      chamstwo i świństwo, a piszący są zdziecinniali, czepialscy, głupi, mają
      nierówno pod sufitem i nie znają ortografii. A żeby napisać jakąś pierdołę na
      forum wystarczy mieć komputer i dostęp do internetu, bez obowiązku posiadania mózgu.
      LB chyba potwierdza, że od każdej "reguły" (ekhm) są wyjątki. I to samo dotyczy,
      moim zdaniem, ekspedientek
      • luliluli Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 13:38
        a i jeszcze coś - Twoje pytania kierujesz m.in. do przewijających się tu
        szefowych bieliźniaków. Coś mi się zdaje, że na tym forum możesz znaleźć
        wyłącznie szefowe sklepów, którym trudno zarzucić ignorancję i brak wiedzy
        stanikowej:)
        • myff Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 15:14
          No więc to mnie męczy czemu można być miłą grzeczną, kulturalną etc. nieważne
          czy jest się telemarketerką, robotnikiem, świadkiem Jehowy, "pisarczykiem" na
          forum, a nawet panią z bieliźniaka albo można nie być. Z czego to właściwie
          wynika, rzeczywiście ze słabej płacy? Czy z megalomanii(poczucia władzy, jak mi
          będziesz podskakiwać, to pan z ochrony Cię wyprowadzi)? Tylko anonimowości?
          A co do wylewania żółci, tak ten świat jest skonstruowany, że to co złe jest
          bardziej krzykliwe i bardziej się rzuca w oczy, zaś to co dobre...no cóż, jest
          dobre i dobrze:)
          • luliluli Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 25.08.09, 15:24
            pewnie jakby to było takie proste odpowiedzieć na pytanie o skrzywienia
            niektórych charakterów, dałoby się to jakoś prędzej naprawić:) to kwestia nie
            tyle zawodu usposobienia/podejścia do ludzi i bawiąc się trochę w domorosłą
            nibypsychologię, możnaby powiedzieć, że to pewnie wina złego wychowania przez
            rodzinę i otoczenie, maskowanych kompleksów, potrzeby czegośtam i braku
            czegośtamjeszcze.
            Ale to chyba trzeba analizować w oderwaniu od sklepów ze stanikami, bo dotyczy
            to nie tylko ichnich ekspedientek:)

            I nie wierzę, że to wina wyłącznie pensji. Nie wierzę m.in. z doświadczenia
            własnego. A to, ile się zarabia, podlega też nam samym, może niekoniecznie
            wyłącznie nam, ale jakiś wpływ na to mamy, choćby bardzo powolny i długofalowy.
            Nikt nikomu w sklepie z bielizną pracować nie każe:)
          • olusimama Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 11:26
            myff napisała:

            > No więc to mnie męczy czemu można być miłą grzeczną, kulturalną etc. nieważne
            > czy jest się telemarketerką, robotnikiem, świadkiem Jehowy, "pisarczykiem" na
            > forum, a nawet panią z bieliźniaka albo można nie być. Z czego to właściwie
            > wynika, rzeczywiście ze słabej płacy?


            Z osobowości konkretnej osoby, jak mniemam.
            Jak ktoś jest z natury wredny, niemiły, czepialski i nie lubi ludzi, to będzie
            taki jako ekspedientka albo prezes.
            A jak ktoś jest uśmiechnięty, miły, empatyczny, otwarty i tolerancyjny to takiż
            będzie w swojej robocie, czy to układanie kostki brukowej czy sprzedaż
            ubezpieczeń. I tyle. Żadnej reguły tu nie ma, poza tą, że każdy człowiek jest inny.
    • excelsa Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 00:46
      Przypomniał mi się czytana kiedyś wypowiedź właścicielki sklepu z bielizną.
      Wydaje mi się, że była to prowadząca cudownego, jednego z polecanych na forum
      sklepów w Poznaniu, ale nie jestem pewna. Pisała, iż przy przyjmowaniu pracownic
      bardzo dużą uwagę zwraca na kontaktowość, takt, łatwość w nawiązywaniu
      kontaktów, uśmiech etc. kandydatek. Dobieranie bielizny dla wielu kobiet jest
      czynnością intymną i ważne, aby sprzedająca cechowała nie tylko fachowa wiedza
      na temat właściwego biustonosza.
      • kuraiko Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 16:53
        ciekawa jestem tylko jak te cechy wyłowiłaby w samym CV zanim
        jeszcze zaprosi kandydatkę na rozmowę (zakładając, że LM nie jest
        wymagany) ;)))
        • excelsa Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 18:27
          Przypomniało mi się, skąd znam te słowa. Pamiętacie wizytę mauzonki w "Dzień
          Dobry TVN"?
          • madziaost Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 21:52
            :) Hmmm, to chyba ja mówiłam coś w tym stylu:) Znaczy się , próbowałam, bo trema
            mnie zjadała:)
            • excelsa Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 22:15
              Z tego, co widziałam - szkoda, że materiał ucięty - obie Panie prezentowały się
              świetnie, szerząc stanikową wiedzę. Zapamiętałam, więc chyba były to bardzo
              udane próby, prawda?
              • madziaost Re: Skąd się biorą panie w bieliźniakach? 26.08.09, 22:18
                Ja też tak sądzę (że udane).
                Pozdrawiam i ukłony za pamięć:)
                Magda
    • manekineko Czasem chyba z łapanki. 22.09.09, 22:27
      W mojej małej mieścinie panie są albo starsze, tak do 60 i źle ostanikowane,
      albo do 30 i też źle. Jedna się oburzyła, gdy poprosiłam o rozmiar 75H dla mamy
      (jestem na etapie dobierania dla mamy odpowiedniego stanika). Stwierdziła, że
      takich nie ma, że na pewno będzie za duży i ewentualnie da E lub F. Na moje
      głośne protesty, mruknęła pod nosem, że sama potrafi dobierać staniki:P. Po niej
      jakoś nie było to widać. Ech.
      • manekineko Re: Czasem chyba z łapanki. 22.09.09, 22:28
        >Po niej
        jakoś nie było to widać. Ech.

        tego* oczywiście:).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka