Dodaj do ulubionych

Produkty Apple

08.09.12, 15:23
Macie? Używacie? Polecacie? Wątek doradczy dla początkujących użytkowników iProduktów i Mackomputerów oraz tych zaawansowanych.

Ja mam macbook air jako laptop do rozrywki, czasami pracy i generalnie jestem bardzo zadowolona. Wiem jednak, że nie korzystam za wiele z jego potencjału i możliwości, gubię się w gąszczu informacji nt pomocnych i zbędnych aplikacji i innych bajerów. Co się u was sprawdziło, a co jest nieprzydatne?
Obserwuj wątek
    • yaga7 Re: Produkty Apple 08.09.12, 15:35
      Nie macie i nie używacie :)

      W sumie chyba nigdy żaden macprodukt mnie nie zachwycił, więc to pewnie dlatego.
    • pierwszalitera Re: Produkty Apple 08.09.12, 16:27
      Od lat używam tylko komputera Apple. Obecnie mam kolejnego Maca mini, ale przewinęły się już przez moje ręce przeróżne typy, zaczynałam jeszcze od niebieskiego przezroczystego iMaca pierwszej generacji, więc było to jeszcze przed rokiem 2000. Od tego czasu nie miałam osobiście żadnego komputera innej marki. Ale podchodzę do tego pragmatycznie, czyli nie korzystam ze wszystkich możliwych bajerów. Używam tylko tego, czego potrzebuję, nie jestem komputerowym freakiem. Mam też na przykład iPoda i starego MacBooka, ale IPhone sobie nie kupiłam, bo komórka służy u mnie tylko do telefonowania. Nie czuję też na razie potrzeby posiadania iPada.
      Jestem wierna Apple dlatego, bo jestem leniwa, a przeniesienie się z Windowsa na Maca było dla mnie objawieniem. Łatwo, prosto, intuitywnie, nie trzeba mieć żadnej informatycznej wiedzy, wystarczy odpalić komputer i funkcjonuje. Do tego produkty Apple są ładne. Lubię otaczać się ładnymi rzeczami.
      • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 16:44
        pierwszalitera napisała:

        Ale pod
        > chodzę do tego pragmatycznie, czyli nie korzystam ze wszystkich możliwych bajer
        > ów. Używam tylko tego, czego potrzebuję, nie jestem komputerowym freakiem. Mam
        > też na przykład iPoda i starego MacBooka, ale IPhone sobie nie kupiłam, bo kom
        > órka służy u mnie tylko do telefonowania. Nie czuję też na razie potrzeby posia
        > dania iPada.
        Mam w sumie takie samo podejście Maców. Kupiłam, bo air był dokładnie tym, czego oczekuję od laptopa. Nie mam też iPhona dokładnie z tych samych powodów, iPad też mi nie jest potrzebny.

        > Jestem wierna Apple dlatego, bo jestem leniwa, a przeniesienie się z Windowsa n
        > a Maca było dla mnie objawieniem. Łatwo, prosto, intuitywnie, nie trzeba mieć ż
        > adnej informatycznej wiedzy, wystarczy odpalić komputer i funkcjonuje.

        Ja z kolei nie mam problemu z pracą na Windowsie i OS jednocześnie. Kilka osób mnie ostrzegało, że OS rozleniwia i później trudno wrócić do Win, ale to się akurat nie stało.
        Do tego
        > produkty Apple są ładne. Lubię otaczać się ładnymi rzeczami.
        :)

        • yaga7 Re: Produkty Apple 08.09.12, 16:57
          Co do "ładności" ;)

          Ja na to kompletnie nie zwracam uwagi :) To znaczy, owszem, jakiegoś brzydasa nie kupię, ale laptopa kupowałam ze względu na funkcjonalność, nie wygląd, itp.
          Jakoś zupełnie nie czaję, dlaczego przykładowo iPad miałby być ładniejszy od jakiegoś normalnego tabletu. Rozumiem, że może być bardziej funkcjonalny, czy mieć jakieś tam funkcje, ale "ładny"? ;)
          Hmm, może nie jestem kobietą ;)
          • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:12
            O tabletach wiem niewiele. Jednak w przypadku laptopów czy komputerów stacjonarnych widzę różnicę w dizajnie. Są dla mnie o wiele bardziej funkcjonalne (aluminiowe obudowy czy płaskie i duże ekrany stacjonarek i brak oddzielnego pudła na bebechy) to czyni je też ładnymi. Taki iMac nie ma nawet plączących się kabli od klawiatury, wszystko zamknięte jest za wielkim ekranem jest dla mnie synonimem dobrego, funkcjonalnego i artystycznego dizajnu. Mam akurat słabość do przedmiotów, które cieszą moje oko :)
            • yaga7 Re: Produkty Apple 08.09.12, 18:00
              No ja na pewno mam większą słabość do staników ;)

              Kompy, lapki czy telefony muszą być przede wszystkim funkcjonalne i mieć odpowiednią cenę ;)
          • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:19
            ipad jest najładniejszy, bo jak wiadomo wszystkie inne tablety to podróbki ;)

            A serio, to faktycznie w designie tabletów niewiele można zdziałać, ale mi np. odpowiada jednorodność - że wszystkie te urządzenia wyglądają podobnie, że obsługuje się je podobnie. Wygląd samych laptopów przemawia do mnie bardzo, nie widziałam innego, który podobałby mi się bardziej. Desktopy - my mamy białe - ujdą, ale bez emocji.

            Acha, i jeszcze z estetycznych wrażeń: applowe wyświetlacze według mnie rządzą. Może to tylko złudzenie optyczne wywołane tą czarną obwódką wokół ekranu, ale jakość obrazu jest (albo wydaje się) zawsze rewelacyjna.

            > Hmm, może nie jestem kobietą ;)

            No, no, bo faceci wybierają przedmioty wyłącznie ze względu na funkcje, a kobiety wyłącznie ze względu na wygląd...
            • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:28
              > Acha, i jeszcze z estetycznych wrażeń: applowe wyświetlacze według mnie rządzą.
              > Może to tylko złudzenie optyczne wywołane tą czarną obwódką wokół ekranu, ale
              > jakość obrazu jest (albo wydaje się) zawsze rewelacyjna.

              To potwierdzają wszyscy moi znajomi graficy - co do jednego pracują na makach. Ale sama nie porównywałam (tzn. na bank mam na moim maku lepszą jakość obrazu niż miałam na poprzednich komputerach, ale to raczej jest kwestią tego, że inny komputer miałam już lata temu, a technika idzie do przodu :) ).
              • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:04
                Ja tylko chciałam nadmienić, że matryce do makowych monitorów i gadżetów produkuje Samsung... Apple je wsadza w swoje ramki, dorabia (nie jestem pewna, czy samodzielnie) elektronikę sterującą i tyle. I to nie tylko Apple - wszyscy biorą matryce od Samsunga. Podobnie zresztą, jak magnetrony do kuchenek mikrofalowych. Gdzie nie spojrzeć, tam Samsung.

                Słynny zaś OSX to aktualnie nakładka na BSD, stary dobry Unix. To on steruje sercem maków.

                Graficy pracują na makach chyba z rozpędu (moda środowiskowa?) - kiedyś rzeczywiście przepaść dzieliła komputery PC i Maki. Teraz, odkąd Maki mają procesory Intela, to już historia... Zasadniczą różnicą jest wygląd i cena, wydajność zaś jest zbliżona. My z mężem zajmujemy się grafiką komputerową wiele lat... Kiedyś byliśmy zatwardziałymi makowcami. Ale nam przeszło, kiedy przekonaliśmy się, że pecet potrafi to samo za mniej.
    • tfu.tfu Re: Produkty Apple 08.09.12, 16:32
      nie macie i nie będziecie mieć bo imho to przerost formy nad treścią, a popsutego linuksa w obudowie z jabłuszkiem za aż takie pieniądze, to ja dziękuję, ale nie chcę ;-)
      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 08.09.12, 16:38
        tfu.tfu napisała:

        > nie macie i nie będziecie mieć bo imho to przerost formy nad treścią, a popsute
        > go linuksa w obudowie z jabłuszkiem za aż takie pieniądze, to ja dziękuję, ale
        > nie chcę ;-)

        A po co komu linux? ;-)
        • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:15
          > A po co komu linux? ;-)

          Jak to po co - tyyyyle darmowych programów :D!
          A co do Apple - w LO mieliśmy zajęcia na nich i dla mnie ta myszka z jednym przyciskiem (to to, prawda? chyba, że coś mylę) była nie do ogarnięcia ;). Ale poza tym, że prawie sobie złamałam środkowy palec prawej ręki od uderzania w tą mysz, to było ok. Był to jakiś przedpotopowy model. Co do nowych rzeczy, to nie za bardzo wiem, czym się różni iPad od iPhona, ale ogólnie jestem zacofana w tych kwestiach.
          • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:22
            Też zapamiętałam z gimnazjum mysz z jednym przyciskiem i jak bardzo to nie miało wtedy dla mnie sensu, ale teraz na pracowym komputerze chyba przyciski są dwa, bo nie przypominam sobie frustracji pod hasłem "jak by tu wykonać right click" ;)

            Nie no, Linux to samo dobro, nie będę sama pewnie nigdy używać, ale doceniać zawsze. Na poprzedniej uczelni część komputerów miała którąś z dystrybucji i była to sama przyjemność.
          • miss-alchemist Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:44
            > A co do Apple - w LO mieliśmy zajęcia na nich i dla mnie ta myszka z jednym prz
            > yciskiem (to to, prawda? chyba, że coś mylę) była nie do ogarnięcia ;)
            OMG, ja kiedyś miałam zajęcia na apple, gdzie była myszka bez rolki i klawiatura bez delete :P Dramat.

            Może na zachodzie ta sytuacja inaczej wygląda i maki kosztują tyle, ile powinny, nie wiem. Natomiast dla mnie są po prostu absurdalnie drogie w stosunku do tego, co mają w środku, niezależnie od designu i nadgryzionego jabłka. Korzystałam też z MacOS i nie uważam, żeby to był jakiś cud techniki, ładniej ubrany i bardziej idiotoodporny Linux (w Linuksie łatwiej coś zepsuć). Za to system, na którym nie można zainstalować Heroes III, Diablo II oraz AoE uważam za niegodny mojej uwagi :P Miałam takiego znajomego, co od dzieciństwa na maku, biedaczek, grał za dzieciaka w photoshopa (btw, to jest chyba zastosowanie, w którym apple sprawdzają się najlepiej, czyli grafika).

            Natomiast 6 tysięcy złotych za laptopa z intelem i5, 4 gb ramu, 256 gb dysk, matrycą 13,3 cala i dwoma portami usb 2.0 uważam za kpinę z ludzi. Może gdyby były tańsze, to bym się skusiła, ale na dzień dzisiejszy, gdybym chciała kupić laptopa o takich parametrach, jakich potrzebuję i miałby być to macbook, to chyba bym sobie wolała samochód używany kupić.
            • yaga7 Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:54
              No właśnie, dla mnie też to jest zbyt drogie w stosunku do tego, co to ma w środku i jak wygląda.

              Może gdyby to było tańsze, patrzyłabym inaczej, ale jednak skoro potrzebuję lapka o określonych parametrach, to nie kupuję najdroższego z możliwych ;) Zwłaszcza że ten dizajn mnie nie powala i nie uważam, że powinnam za niego tyle dopłacać.
              • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 18:03
                W Polsce ceny są astronomiczne, ale to sytuacja analogiczna do cen zagranicznych staników. W strefie euro już ceny są znośniejsza. Ja kupowałam macbooka w Stanach za zarobione tam pieniądze i korzystając ze zniżki. W takiej sytuacji laptop był zdecydowanie warty ceny, która nie była przesadnie wygórowana.
                • miss-alchemist Re: Produkty Apple 08.09.12, 18:07
                  No właśnie, podejrzewam, że gdyby macbooki były droższe od innych laptopów o 300-400 zł, to kupowałoby je więcej osób ze względu na to, że mają pewne zalety - bardzo dobrej jakości obudowy czy długi czas pracy na baterii. Te jednak zalety, plus design, nie są jednak warte trzech czy czterech tysięcy różnicy, a taka jest teraz.

                  No i jednak hermetyczność MacOS (nie współpracuje z tak wieloma programami czy grami, że głowa mała) dla wielu osób jest mega problemem.
                  • ja_joanna Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:24
                    > No i jednak hermetyczność MacOS (nie współpracuje z tak wieloma programami czy
                    > grami, że głowa mała) dla wielu osób jest mega problemem.

                    Co do gier się nie wypowiadam, bo nie korzystam, jednak odkąd się przesiadłam na Maka (2005), mam wrażenie, że jego popularność jednak wzrosła i te najbardziej popularne programy są dostępne głównie na Windows i Maka, a pomijany jest Linux, niestety.

                    Ale fakt jest taki, że to działa w każdą stronę – pod każdy system operacyjny są pisane fantastyczne programy, które nie są dostępne na inne platformy. Dla mnie to właśnie m.in. te programy, których używam na Maku, są jednym z powodów, dla których nie chciałabym używać w tej chwili innych systemów, bo ich tam po prostu nie ma.

                    Także w moich oczach to nie jest "hermetyczność MacOS", jak napisałaś, tylko specyfika konkretnych systemów oraz w ogóle układu, gdzie istnieją różne platformy i na każdą z nich trzeba pisać częściowo lub w całości osobne programy, co niejednokrotnie jest niewykonalne dla twórców oprogramowania – z powodu braku czasu, pieniędzy, ze względów technicznych czy też ideologiczno-biznesowych.
                    • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:36
                      ja_joanna napisała:

                      >
                      > Co do gier się nie wypowiadam, bo nie korzystam, jednak odkąd się przesiadłam n
                      > a Maka (2005), mam wrażenie, że jego popularność jednak wzrosła i te najbardzie
                      > j popularne programy są dostępne głównie na Windows i Maka, a pomijany jest Lin
                      > ux, niestety.

                      Często wersje tych samych programów na Maca i Windowsy się nieznacznie różnią. Np. dla wg mnie PowerPoint na Maca jest fajniejszy i lepiej mi się go używa, podobnie z Excelem.

                      >
                      > Dla mnie to właśnie m.in. te programy, których używam na Maku, są jednym z powo
                      > dów, dla których nie chciałabym używać w tej chwili innych systemów, bo ich tam
                      > po prostu nie ma.

                      Programy specjalistyczne, czy jakieś godne polecenia dla zwykłych śmiertelników?



                      • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:37
                        > Programy specjalistyczne, czy jakieś godne polecenia dla zwykłych śmiertelnikó
                        > w?

                        Dla mnie te zwykłe wbudowane, innych wiele nie mam ;). Czyli iTunes jest dla mnie najwygodniejszą bazą muzyki (jak miałam komputer z windowsem to też już korzystałam z iTunes, po prostu jest dla mnie najbardziej przejrzyste) a iPhoto najwygodniejszym podstawowym obrabiaczem fotek. Lubię też małe udogodnienia jak pogoda, lusterko i karteczki z notatkami po wciśnięciu jednego klawisza. Ale jak już pisałam - od lat nie miałam Windowsa przed oczami, może wszystkie takie rzeczy też już tam są.
                        • slotna Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:41
                          Pogode mam w przegladarce (chrome), karteczki systemowe - bardzo mi sie przydaja, jak wstawiam modeline do pieca na okreslony czas :)
                          • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:53
                            No, ja jak już napisałam niżej wierzę, że wszystkie systemy już najróżniejsze udogodnienia mają. Ale jak kupowałam pierwszego maka to windows ich jeszcze nie miał, więc się zakochałam w karteczkach i innych bajerach na makbooku ;).
                            • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:09
                              O właśnie bardzo lubię dashboard i widgety. Nie mam ich wiele lubię przelicznik walut, pogodę, mam ustawionych kilka zegarów dla różnych stref czasowych i countdown, który odlicza czas do wakacji oraz alarm (nie pozwala mi zapomnieć o gotujących się potrawach).

                              Aplikacje i generalnie dostęp do appstore też sobie chwalę, choć nie nadużywam jakoś bardzo.
                              Tego w Windowsach nie spotkałam.

                              iPhoto fajnie kataloguje zdjęcia, ale niektóre opcje są wkurzające i musiałam je wyłączyć lub ignorować.

                              Natomiast średnio zaprzyjaźniłam się z Finderem i iTunsem.
                              • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:18
                                A to śmieszne co dla kogo jest wygodne, dla mnie iTunes to było objawienie :). Zawsze miałam bardzo dużo muzyki i to tworzenie katalogów w Windowsie mnie dobijało. A tutaj sobie wszystko pięknie wpisuję w iTunes a katalogi się robią same, cud miód.
                                • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:29
                                  Jestem takim dziwem, które nie ma muzyki na komputerze, zawsze słucham radia, nie lubię być własnym DJem.

                                  Do iTunesa zraziłam się jak miałam go zainstalowanego na PC tylko do obsługi iPoda i nie chciało mi to współgrać z Windowsem innymi odtwarzaczami itp. No ale ja po prostu tych programów nie używam, tak samo jak nie gram w gry w ogóle.
                                  • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:38
                                    Ja się przesiadłam właśnie na windowsie na iTunes, bo kupiłam wtedy pierwszego iPoda i od razu mi się ajtjunsy spodobały. Ale ja z kolei nie lubię radia i lubię mieszać różnych wykonawców, więc nie słucham muzyki z jednej płyty, tylko kupuję płyty i zgrywam wszystko zawsze do komputera, żeby sobie później robić miliony playlist na różne nastroje i puszczać pomieszane.

                                    A z gier to mi wystarcza pasjans i sudoku ;).
                                    • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:50
                                      besame.mucho napisała:

                                      >
                                      nie słucham muzyki z jednej płyty, tylko ku
                                      > puję płyty i zgrywam wszystko zawsze do komputera, żeby sobie później robić mil
                                      > iony playlist na różne nastroje i puszczać pomieszane.
                                      >
                                      To brzmi super jako rozwiązanie mojego odwiecznego problemu koczownika. Nie mam jak zabierać ze sobą płyt, wszystkie są w domu rodzinnym. Jak będę w Polsce, to się zgłoszę po poradę jak to zrobić (przegrać, skatalogować i zachować na wieki wieków).
                                      • sylwiastka Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:07
                                        No jednak nie tak super, sama tego nie zrobię, bo nie mam wejścia na CD (znaczy Air nie ma). Będę potrzebowała drugiego Maca jako odtwarzacza (chyba z PC też to da się zrobić). Już to raz przerabiałam jak instalowałam Office z płyty i działało bezproblemowo z drugim Maciem.
                                        • besame.mucho Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:14
                                          Jak będziesz w Warszawie i będziesz to chciała zrobić, to po prostu się odezwij, mam zewnętrzny napęd CD/DVD, wtyczkę ma toto USB :).
                                      • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:53
                                        To akurat jest milutkie z iTunes podłączonym do Internetu.
                                        Ustawiasz w ustawieniach programu, żeby zaczął importowanie z płyty od razu po włożeniu jej do napędu. W międzyczasie program ściąga z Internetu opisy (album, artysta, tytuł utworu itd.) i - jeśli chcesz - również okładki. Na koniec - jeśli tak ustawisz - wypluwa płytę. Więc jak masz stos płyt do zgrania to idzie to błyskawicznie. Robi się samo, tylko wkładasz i wyciągasz.
                                • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:49
                                  O tak, ja też kocham iTunes.
                                  A z Finderem się też dogaduję i lubię tą funkcję podglądu dowolnego pliku po naciśnięciu spacji. Brakuje mi funkcjonalności z Norton/Total Commandera, że można kopiować pliki wygodnie z klawiatuy między dwoma katalogami, ale przy odrobinie wprawy robienie tego myszą przez drag&drop też bardzo dobrze działa.
                                • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 09:27
                                  Ja mam mnóstwo muzyki na kompie, ale nie mam żadnego programu do obsługi :)
                                  Mam playera do słuchania i tyle - wrzucam tam te katalogi, których chcę słuchać i po problemie.
                                  Kompletnie nie widzę potrzeby zastosowania jakiegoś wymyślnego narzędzia do katalogowania muzyki :)
                                • mefistofelia Re: Produkty Apple 10.09.12, 16:38
                                  Miałam w życiu dwa ipody. Świetnie mi służyły. Ładne, poręczne, wytrzymałe dość, a w dotykowym kółku się po prostu zakochałam. Wszystko cud miód, gdyby nie właśnie iTunes.
                                  Dla mnie to jest przykład programu, który ułatwia życie na siłę.
                                  Wszystko działa idealnie jak wszystkie mp3 masz poprawnie otagowane. Gorzej gdy nie przywiązuje się wagi do tagów. W moich mp3 było z tym różnie. Porządek utrzymywałam lokując je w odpowiednich folderach, a Itunes bezlitośnie go zrujnował.
                                  Dzięki niemu najpopularnejszym wykonawcą na moim ipodzie był "no name", a duża część utworów nazywała się 1,2,3,4 itd. W końcu się do tego przyzwyczaiłam i nawet zaczęło mnie to bawić, ale znacznie łatwiej byłoby mi gdyby iTunes mogło uszanować moje folderowe porządki.

                                  Dodatkowo, iTunes w czasach kiedy go używałam zajmował sporo miejsca i straszliwie mulił mi komputer. Nie miałam najlepszego sprzętu, ale czy rzeczywiście o to chodzi? Dobry program tego typu powinien być lekki i możliwie mało energiożerny, zwłaszcza jeśli jest jedyną opcją obsługi sprzętu.

                                  W ogóle, niestety, dla mnie kupowanie nowego sprzętu prawie zawsze wiąże się z kombinowaniem, szukaniem alternatywnego oprogramowania itd. Bardzo rzadko mam tak, że włączam nowy nabytek i wszystko działa jak należy (ostatnio zachwycił mnie tym Windows 7). Dobrej alternatywy dla iTunes nie znalazłam przez cały czas korzystania z iPoda. Kindle natomiast wymusił na mnie czasochłonne i żmudne szukanie programu do konwersji pdfów. No i mam świadomość, że jak kupię ebooka w jakiejś polskiej księgarni będę musiała się bawić w zdejmowanie głupich zabezpieczeń.
                                  • moniach_1 Re: Produkty Apple 11.09.12, 09:14
                                    Kindle natomiast wymusił na mnie czasochłonne i żmudne szu
                                    > kanie programu do konwersji pdfów. No i mam świadomość, że jak kupię ebooka w j
                                    > akiejś polskiej księgarni będę musiała się bawić w zdejmowanie głupich zabezpie
                                    > czeń.

                                    ja kupuję ebooki w formacie mobi w empiku czy innym gandalfie i one chyba nie są zaDRMowane, nie kojarzę konieczności zdejmowania żadnych zabezpieczeń.

                                    btw znalazłaś coś lepszego do konwersji pdfów niż calibre?
                                    • mefistofelia Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:25
                                      > ja kupuję ebooki w formacie mobi w empiku czy innym gandalfie i one chyba nie s
                                      > ą zaDRMowane, nie kojarzę konieczności zdejmowania żadnych zabezpieczeń.

                                      Zapamiętam. Jak na razie kupowałam tylko z Amazona i to mi wystarczyło.

                                      > btw znalazłaś coś lepszego do konwersji pdfów niż calibre?

                                      Ostatecznie stanęło na pdfmasher

                      • ja_joanna Fajne programy na Maka 09.09.12, 00:43
                        Fajne programy to na przykład:
                        Things - do zarządzania listami To-Do
                        Pixelmator - prosty program do obróbki zdjęć
                        Transmit - fantastyczny program do FTP
                        iWorks, czyli cały pakiet biurowy Apple - lubię go, bo jest prosty, bez fajerwerków, jest bardzo wygodny i ma wszystko, czego potrzebuję

                        (akurat z tych żaden nie jest darmowy, ale czasem zdarzają się różne promocje itp.)
                • slotna Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:03
                  Pare miesiecy temu kupowalam nowego laptopa wlasnie w strefie euro i Apple wykluczylam od razu, bo musialabym wydac co najmniej dwa razy wiecej za slabszy produkt, mniej pamieci itp, co nie ma dla mnie zadnego sensu.
                  • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:53
                    No tak, bo różnica w cenie jest stała niezależnie od miejsca, to tylko zarobki się zmieniają. A dla takich zajączków, jakimi są przeciętni użytkownicy komputerów (no sorry, moja "praca" na komputerze polega na tworzeniu i czytaniu plików tekstowych), parametry techniczne nie liczą się aż tak, chyba żeby do gier. A znam w realu chyba trzy osoby, które grają w gry komputerowe, chyba, że reszta mi się nie przyznaje. Albo nie grają, bo mają maki i nic im nie działa ;)
              • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:33
                > Może gdyby to było tańsze, patrzyłabym inaczej, ale jednak skoro potrzebuję lap
                > ka o określonych parametrach, to nie kupuję najdroższego z możliwych ;)

                To IMO kwestia tego co się komu podoba :). Wystarczają mi Freye za 150 zł, ale lubię sobie strzelić Fauve za 300, chociaż lepiej nie leżą. Kanapę też lubię mieć fajną, chociaż i na Ikeowej mi wygodnie. Za to tiszerty mam z H&M za grosze, bo różnicy między szarą luźną szmatką za dwie dychy a szarą luźną szmatką za dwie stówy nie widzę.
                Ja się na kompach nie znam zupełnie, więc pod określone parametry nie podpadają mi ramy i inne takie. Podpada mi natomiast to, że mi się ma podobać :).
                • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 08:45
                  Jasne, na pewno to kwestia tego, co się komu podoba :)

                  To podejście, o którym piszesz, mam do innych rzeczy właśnie (jak staniki czy jakieś ciuchy). Natomiast lapki czy kompy to dla mnie w 90% narzędzia pracy. Z jakiś cudów, o których piszecie wyżej (typu żółte karteczki itp.) w ogóle nie korzystam (ale wiem, że pod Windowsa też są, przynajmniej niektóre), bo kompletnie nie jest mi to potrzebne.
        • tfu.tfu Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:01
          unix, właściwie ;-) popsuty.
    • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:06
      Macie, używacie, nie polecacie, bo każdy sam decyduje, jakie ma gadżetowe priorytety ;) Gdybym mieszkała w Polsce, na pewno bym tych produktów nie kupowała, ale tu, gdzie mieszkam, na ipada czy macbooka może sobie pozwolić każdy doktorant, więc wybór jest dla mnie czysto użytkowo-estetyczny, a nie ekonomiczny.

      Nie miałam nigdy problemu z gąszczem informacji czy szukaniem sposobów, żeby bardziej wykorzystywać potencjał tych urządzeń, bo jakoś wszystko, czego potrzebuję, już mam.

      Macbooka pro mam od trochę ponad roku, przejście z Windowsa (i paskudnego netbooka) było oczywiście objawieniem. Jest ładny, szybki, wygodny. Nie brakuje mi żadnych programów, wszystko to, czego używałam wcześniej, ma applowe wersje. Bateria jak marzenie. Uwielbiam tę całą nawigację gestami - że mogę w pół sekundy przejść na drugi pulpit, zmienić okno. Przydaje się zwłaszcza przy pisaniu bardziej rozbudowanych dokumentów w texu, kiedy mam otwartych kilka okien i np. kompiluję właśnie napisany tekst w innym pliku.
      Nic ekstra na nim nie instalowałam, mam gadu, skajpa, latex, dropbox, vlc i widgeta pokazującego temperatury w środku komputera. I chyba tyle, więcej nie używam. No i Chrome oczywiście.

      Ipod nano to odtwarzacz idealny do biegania (gps), jestem w nim bardzo zakochana i wybaczyłam nawet rozjechanie się wyświetlacza po niecałych 5 miesiącach (dostałam nowy na miejscu).

      Na ipada zdecydowałam się w lipcu, po prawie roku zastanawiania się, czy ipad, czy Kindle DX. Jestem z tej decyzji bardzo zadowolona. Jasne, że wyświetlacz nie jest optymalny do czytania, ale czytanie pdfów (główny powód, dla którego tę zabawkę w ogóle kupiłam) jest bardzo wygodne i w zasadzie nie męczy wzroku.
      Ipad jest idealny na wyjazdy na konferencje, kiedy lecę gdzieś na 2-3 dni z bagażem podręcznym i wiem, że nie będę musiała za dużo pisać (Latex na ipadzie, delikatnie mówiąc, nie śmiga - chociaż w podbramkowych sytuacjach i to da się zrobić) - duuużo lżejszy od laptopa, mały. Pewnie air jest w gabarytach podobny, ale chciałam mieć coś tabletokształtnego, do czytania pracowego właśnie.
      Jak to z zabawkami bywa, przywiązuję się do niego coraz bardziej ;) Mojewypieki właśnie wypuściły wczoraj aplikację :) Mam też timer pomodoro, który bardzo się przydaje, jeśli akurat spędzam cały dzień na czytaniu, bo wyskakuje mi powiadomienie, że czas na przerwę - a nie denerwuję kolegów obok dźwiękami.
      Brakuje mi za to w ipadzie wyjścia na słuchawki - chciałam ostatnio pooglądać w pociągu jakieś głupoty na youtube i nie mogłam bez robienia hałasu (tutaj pozdrawiam darmowy internet w holenderskich pociągach ^^).

      Acha, a w pracy mamy applowe desktopy, i one mnie ani ziębią, ani grzeją. Klawiatura mnie jakoś denerwuje (choć część odpowiedzialności za to ponosi fakt, że klawiatura jest niemiecka, a ja mam ustawioną systemową międzynarodową, więc obrazki na klawiaturze i rzeczywistość są rozjechane), standardowa mysz też denerwuje, jeśli się jest przyzwyczajonym do laptopowego touchpada (chociaż to w każdym komputerze mnie już denerwuje). Ale przynajmniej nic się pod nogami nie pałęta, bo cały komputer jest na biurku.
      • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:23
        > Uwielbiam tę całą nawigację gestami - że mogę w pół sekundy
        > przejść na drugi pulpit, zmienić okno. Przydaje się zwłaszcza przy pisaniu bard
        > ziej rozbudowanych dokumentów w texu, kiedy mam otwartych kilka okien i np. kom
        > piluję właśnie napisany tekst w innym pliku.

        W Linuxie też tak jest, przynajmniej w Ubuntu. Zgadzam się, genialna sprawa.
        • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:26
          Nie wiedziałam, zawsze myślałam, że to jest kwestia hardware'u, a nie systemu. Linuksa używałam tylko na pecetach, więc nie miałam touchpada. Kolejny punkt dla linuksa :)
          • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:31
            > Nie wiedziałam, zawsze myślałam, że to jest kwestia hardware'u, a nie systemu.
            > Linuksa używałam tylko na pecetach, więc nie miałam touchpada. Kolejny punkt dl
            > a linuksa :)

            Nie no, w linuxie robi się to z klawiatury :). U mnie jest to ctrl+alt+ strzałka. Mam 4 takie pulpity. Bardzo się przydaje właśnie np. przy używaniu TeXa, albo wtedy, gdy na jednym pulpicie mam pracę, na drugim forum, na trzecim stanikomanię itd ;).
            • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:34
              A nie, mi nie chodziło tylko o kilka pulpitów, tylko właśnie o sterowanie wszystkim gestami. Np. jednym ruchem mogę zrobić tak, żeby widzieć wszystkie otwarte na danym pulpicie okna w miniaturach obok siebie. Przeskakiwanie między pulpitami to też jeden ruch ręką. Jak muszę używać myszy, to się szybko irytuję.
              • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 08.09.12, 17:46
                > A nie, mi nie chodziło tylko o kilka pulpitów, tylko właśnie o sterowanie wszys
                > tkim gestami. Np. jednym ruchem mogę zrobić tak, żeby widzieć wszystkie otwarte
                > na danym pulpicie okna w miniaturach obok siebie. Przeskakiwanie między pulpit
                > ami to też jeden ruch ręką. Jak muszę używać myszy, to się szybko irytuję.

                Dla mnie korzystanie z klawiatury jest ok, nie wiem, jak z dotykowym ekranem, bo miałam do czynienia jedynie z takimi telefonami i jakieś niezgrabne paluchy mam do tego :P. Takie myki, o jakich piszesz, pewnie też są w linuxie, dużo rzeczy można sobie samemu ustawić (i to jest w tym systemie fajne). Chociaż nie powiem, trochę mi też krwi napsuły, ale najbardziej mi się podoba łatwa dostępność programów i to jest decydująca sprawa w moim wypadku.
              • kis-moho Re: Produkty Apple 08.09.12, 19:15
                Np. jednym ruchem mogę zrobić tak, żeby widzieć wszystkie otwarte
                > na danym pulpicie okna w miniaturach obok siebie.

                A windows 7 też przypadkiem tego nie ma? Nie dam sobie ręki uciąć, bo sama mam Vistę (koszmar...), ale gdzieś z tego korzystałam, i to chyba nie był Mac?
                • jul-kaa Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:47
                  Ma, jednym ruchem :)
                  • kis-moho Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:53
                    > Ma, jednym ruchem :)

                    No, wiedziałam że te windowsy nie są takie złe :o)
                    [mówię o 7, nie o vista, oczywiście]
              • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:43
                > A nie, mi nie chodziło tylko o kilka pulpitów, tylko właśnie o sterowanie wszys
                > tkim gestami. Np. jednym ruchem mogę zrobić tak, żeby widzieć wszystkie otwarte
                > na danym pulpicie okna w miniaturach obok siebie.

                Też to lubię :). I szybkie skakanie jabłko+tab między oknami - bardzo się przydaje przy pisaniu czegoś, kiedy się ma otwartych kilka pdfów, worda i przeglądarkę. I że Dashboard sobie wygodnie siedzi pod f4 i mam wszystkie notatki na "karteczkach" od razu przed sobą w dodatku poukładane tak, że mi głównego tekstu pod spodem w wordzie nie przysłaniają.
                • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:12
                  > I szybkie skakanie jabłko+tab między oknami

                  ta funkcja dostępna po przyciśnięciu analogicznej kombinacji (alt-tab) była zaimplementowana juz w windowsach 3.11 ;-)
          • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:10
            kwestia software'u, który interpretuje ruchy palców - jeśli chodzi o hardware, to potrzebny jest jedynie pojemnościowy gładzik.
      • slotna Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:14
        > Brakuje mi za to w ipadzie wyjścia na słuchawki - chciałam ostatnio pooglądać w
        > pociągu jakieś głupoty na youtube i nie mogłam bez robienia hałasu (tutaj pozd
        > rawiam darmowy internet w holenderskich pociągach ^^).

        No nie zartuj, ze nie ma wyjscia na sluchawki... LOL :D
        • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:43
          Nie wiem jak iPad2, ale ten nowy ma wyjście na słuchawki. Nadal jednak brakuje wyjścia USB.
          • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:49
            No właśnie mam trójkę, tylko ślepa jestem. Mi usb nie brakuje, wszystko trzymam na dropboxie, jak spodziewam się braku internetu, to pliki do czytania ładuję na aplikację kindlową i mam spokój. Chociaż trochę mnie denerwuje, że Dropbox na ipadzie potrzebuje sieci - znajomy, którego się radziłam przed kupnem, wprowadził mnie w błąd - pytałam się go wprost, czy pliki dropboxowe będą fizycznie na urządzeniu i twierdził, że tak, głupek. Albo może ma to całe 3G czy osiem ha i sieć ma wszędzie i myśli, że wszyscy tak robią.
        • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:45
          No dobra, brawa dla mnie. Jak mi zarzuciłaś LOLem, to przyjrzałam się jeszcze raz, a dokładnie... Jest.

          To tyle w kwestii mojego wykorzystywania wszystkich możliwości moich zabawek :D Idę się stuknąć czymś w łeb. Ipadem.
          • slotna Re: Produkty Apple 08.09.12, 20:47
            No masz, bylam gotowa uwierzyc :))
          • mefistofelia Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:32
            może USB też znajdziesz? :)

            Brak tegoż wejścia jest rzeczą, która mnie chyba najbardziej odstrasza od jabłuszek. Jak podłączyć aparat, komórkę, kindla do takiego urządzenia jak wszystkie dziurki nie te?
            No i ten brak kabli i jedno pudełko miast dwóch... gdzie to się wszystko pomieściło? Istna czarna magia, grozą napawająca mnie maluczką.
            • mszn Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:43
              Ale dlaczego chcesz podłączać aparat, komórkę i kindla do ipada? On i tak nie będzie wiedział, co z nimi zrobić. A jabłkowe laptopy jak najbardziej mają wejścia usb, i na kartę pamięci od zwykłego aparatu też.
              • sylwiastka Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:02
                Też miałam na początku taki pomysł, aby z iPada zrobić notebooka (dokupić klawiaturę itp) i dlatego potrzebowałam wejścia USB. Jednak się chyba nie da, zresztą dla mnie ekran i tak byłby dla za mały.
              • mefistofelia Re: Produkty Apple 10.09.12, 15:41
                mszn napisała:

                > Ale dlaczego chcesz podłączać aparat, komórkę i kindla do ipada? On i tak nie b
                > ędzie wiedział, co z nimi zrobić. A jabłkowe laptopy jak najbardziej mają wejśc
                > ia usb, i na kartę pamięci od zwykłego aparatu też.

                No jak to dlaczego? By zgrać zdjęcia, uporządkować kindlową biblioteczkę może w wolnej chwili. To nieosiągalne na tablecie?
                Wydawało mi się zawsze, że to taki dotykowy netbook. Możliwe, że po prostu nie rozumiem idei tego urządzenia.
            • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:46
              Ale od jabłuszek w ogólności czy od iPada? Bo do MacBooka podłączam bez problemu aparat, telewizor, dysk zewnętrzny, pendrive'a i wszystkie inne rzeczy, które chcę podłączyć, i wszystko śmiga jak trzeba :).
            • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:15
              > Brak tegoż wejścia jest rzeczą, która mnie chyba najbardziej odstrasza od jabłu
              > szek. Jak podłączyć aparat, komórkę, kindla do takiego urządzenia jak wszystkie
              > dziurki nie te?

              No bo stacją dokującą dla iPada jest macbook :) Bardzo skuteczna polityka: zachcesz ipada, to kup, ale dokup do niego koniecznie macbooka, a najlepiej jeszcze desktopa i ajfona, bo inaczej będą kłopoty...
      • amoureuse Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:06
        Może ze "zwyczajnym" kindlem ipad wygrywa, ale już Kindle Fire jest, moim skromnym zdaniem, lepszy w kilku kwestiach:
        Rozmiar! Fire jest prawie dwa razy mniejszy, mniejszy od zeszytu a5, ale bardzo wygodny i poręczny. iPad to przy nim cegła ;)
        Wejście na słuchawki - w Fire jest minijack.
        Czytnik - lepszy na kindlu.
        Wygląd pulpitu - mam wrażenie, że na ipadzie jest wieczny bałagan ;) to jednak kwestia subiektywna.
        Fire przegrywa za to jeśli chodzi o ilość aplikacji: na ipada jest ich bardzo dużo, a na kindlu nie odpalają aplikacje androidowe (można to podobno zmienić, ale jeszcze się nie bawiłam) albo takich aplikacji zwyczajnie nie ma. Tak więc na czytniku nie mogę sobie np czytać gazet, bo nie mam wtyczki do odblokowania zaszyfrowanych pdfów.
        • mszn Re: Produkty Apple 09.09.12, 10:29
          > Rozmiar! Fire jest prawie dwa razy mniejszy, mniejszy od zeszytu a5, ale bardzo
          > wygodny i poręczny. iPad to przy nim cegła ;)

          Tylko że czytanie pdfów na czymś tak małym to żadna przyjemność, a całe moje czytanie do pracy jest na pdfach właśnie. Typowe pliki ebookowe można czytać na takich maleństwach, bo ustawiasz sobie rozmiar czcionki i cześć, a pdf to przecież obrazek, który trzeba na małym ekranie przesuwać po kilka razy na stronę, żeby wszystko w odpowiednim przybliżeniu przeczytać.
          • amoureuse Re: Produkty Apple 09.09.12, 19:02
            Mam większość książek w pdf. Nie ma żadnego problemu, po prostu trzymam czytnik w pozycji horyzontalnej. Nie znoszę jeździć po dokumencie na wszystkie strony, przesuwam tylko z góry na dół.
        • slotna Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:48
          > Może ze "zwyczajnym" kindlem ipad wygrywa,

          Porownywanie czytnika do tabletu nie ma zadnego sensu, niezaleznie od marki. Sluza do innych rzeczy po prostu.
          • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:17
            > Porownywanie czytnika do tabletu nie ma zadnego sensu, niezaleznie od marki. Sl
            > uza do innych rzeczy po prostu.

            Oj nie, już nie - nowy Kindle (Fire) wyraźnie został zaprojektowany do walki z ajpadem.
            • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 01:08
              > Oj nie, już nie - nowy Kindle (Fire) wyraźnie został zaprojektowany do walki z
              > ajpadem.

              Fire to tablet, a ja pisalam o czytnikach.
              • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:12
                a to jest właśnie ciekawe: gdzie przebiega granica pomiędzy czytnikiem a tabletem? Wygląda na to, że rozwój technologii zmierza do unifikacji tych dwóch kategorii.
                • yaga7 Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:25
                  Mnie się zawsze wydawało, że przede wszystkim i między innymi chodzi o ekran :)
                  A przynajmniej typ ekranu był dla mnie osobiście głównym czynnikiem, dla którego kupiłam duży czytnik, a nie tablet.

                  Aczkolwiek niewykluczone, że za jakiś czas zapodam sobie tablet, bo jednak wolę kolorki niż ich brak.
                  • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 11:06
                    Moim zdaniem chodzi tylko o ekran :) Po pierwsze, e-papier nie meczy wzroku i dlatego da sie czytac godzinami, po drugie, nie swiecac, nie zuzywa baterii i dlatego da sie czytac godzinami :) Oczywiscie jestem w stanie wyobrazic sobie tablet i czytnik w jednym, ale jeszcze takiego nie widzialam (acz kolorowe czytniki juz sie pojawiaja, ale slabe).
                    • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 11:56
                      Zatem pewnie przyszłością, która połaczy obie kategorie, będzie porządny, kolorowy papier elektroniczny. Dam głowę, że wyścig zbrojeń w tej dziedzinie juz trwa. A swoją drogą jaką matrycę ma Kindle Fire? Widział to ktoś "na żywo"?
                      • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:13
                        nie wiem czy bym chciala kolorowy e-papier, bo e-papier sie dlugo laduje. Mam czytnik z przegladarka i jednak nie jest to wygodne. Fajnie by bylo miec z jednej strony e-papier a z drugiej LCD. No i tez jestem ciekawa jakie cuda teraz beda produkowac.
                      • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:14
                        nie wiem czy bym chciala kolorowy e-papier, bo e-papier sie dlugo laduje. Mam czytnik z przegladarka i jednak nie jest to wygodne (internet na e-papierze). Fajnie by bylo miec z jednej strony e-papier a z drugiej LCD. No i tez jestem ciekawa jakie cuda teraz beda produkowac.
                      • amoureuse Re: Produkty Apple 10.09.12, 14:54
                        Marciasek, a o co Ci chodzi z matrycą? :D tzn jaki ma ekran? Pytanie bez ironii, chętnie odpowiem, tylko wytłumacz mi jak laikowi :D
                        • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:37
                          tak, chodzi o ekran :)
                          • maggianna Re: Produkty Apple 11.09.12, 15:25
                            Mam Kindle Fire ale nie rozumiem pytania :-) ekran ma fajny, jakosc porownywalna z Ipadem, uzytkowanie calkiem niezle ale uzywam go jako tableta i do czytania gazet. Do tego jego zaleta byla niska cena (kupowany w US na promocji). Bateria starcza na pare dni.
                            • amoureuse Re: Produkty Apple 11.09.12, 16:17
                              Na parę dni? Mój trzyma te obiecane 8-9 godzin i więcej nie chce skubany :/
                              Ekran jest błyszczący, ładne, żywe kolory. Podobnie jak Maggianna uważam, że w jakości obrazu Kindle nie ustępuje iPadowi. Niestety oba urządzenia odbijają światło i czytanie w słońcu jest nieco utrudnione. Ale możliwe. Podejrzewam, że problem ten znika przy epapierze, nie miałam jednak z nim do czynienia, więc tylko gdybam. Ogólnie jestem megazadowolona i się z Kindlem nie rozstaję :)
                              Ładny nam się OT zrobił ;)
    • ja_joanna Re: Produkty Apple 08.09.12, 21:53
      Przetestowałam trzy wiodące systemy operacyjne (na studiach też kilka mało znanych, ale to nieistotne) - od dziecka używałam Windows, na początku studiów (informatyka) się przerzuciłam na Linuksa (początkowo był to Debian, potem Ubuntu), a dwa lata później kupiłam PowerBooka 12" (bodajże koniec 2005 roku, nie pamiętam). Planując zakup Maka, byłam przekonana, że sobie chwilę poużywam Mac OS X'a, a potem zainstaluję sobie Linuksa, bo przecież Linux to najlepszy system na świecie :-) Wtedy miałam już od kilku lat mocno ideologiczne podejście do oprogramowania, fascynowało mnie Wolne Oprogramowanie itp. No i muszę się przyznać, że po miesiącu używania Maka zupełnie zapomniałam, że kiedykolwiek miałam w ogóle taki pomysł ;-) Po prostu nagle odkryłam, że nie muszę już spędzać całych godzin na instalacjach, konfiguracjach, szukaniu rozwiązań w sieci, przeszukiwaniu forów, żeby tylko podłączyć kartę wifi do komputera czy skaner. Po prostu podłączałam - i działało... (wifi już nie musiałam podłączać, bo było w środku oczywiście). W każdym razie to było dla mnie objawienie, bo wiedziałam, że mam zachowaną funkcjonalność Linuksa, która była dla mnie jako informatyka istotna (terminal tudzież linia komend) – w końcu baza obu systemów wywodzi się z UNIXa. Miałam więc wygodę (i piękno!) systemu graficznego, połączoną z powerem systemu uniksowego – dla mnie najgenialniejsze połączenie, jakie mogłam sobie wyobrazić, i mega przyjemne w użytku.

      Przez lata system się rozwijał, dochodziły kolejne funkcje, które w tak naturalny sposób zaczęłam używać, że nawet już nie pamiętam, których z nich nie było wcześniej :-)

      Uwielbiam gesty, w szczególności przewijanie ekranu dwoma palcami z przyspieszeniem. Uwielbiam dużego trackpada bez przycisku, praktycznie nie używam już myszki (a prawy klik to żaden problem - można go sobie ustawić np. w prawym obszarze trackpada albo po prostu klikać z Ctrl).

      Uwielbiam Mac OS X za prostotę. Zresztą, moim zdaniem siła produktów Apple tkwi przede wszystkim w oprogramowaniu, hardware to niejako okładka, też całkiem ładna zresztą, do pięknej książki. Mac OS jest dla mnie intuicyjny. Przestawianie się z Windowsa/Linuksa trwało zaledwie kilka dni. Ten system po prostu podąża za użytkownikiem i ogranicza również jego możliwości, żeby nie odwracać jego uwagi od ważnych rzeczy. Np. nie można zmieniać kolorów okienek itp., nie ma czegoś takiego jak themes, ale dzięki temu można się skupić po prostu na działaniu, a nie upstrzaniu swojego środowiska pracy ;-)

      Ceny są na polskie warunki zaporowe, zresztą chyba nawet wyższe niż za granicą. Ja moje oba komputery kupowałam jeszcze w Berlinie ze zniżką studencką (bodajże 10-12%, więc całkiem sporo). Teraz pracuję na MacBooku Pro z połowy 2010 (model z matowym ekranem). W międzyczasie miałam też iPoda Touch (czyli taki pseudoiPhone bez telefonu ;-)) i bardzo go lubiłam, ale odkąd kupiłam HTC z Androidem stał się bezużyteczny.

      Nie wszystko w Apple mi się podoba, niektóre decyzje, co do których ewidentnie widać, że są nastawione na zysk i przeciwko użytkownikom, są denerwujące, ale w jakimś sensie czuję, że to jest coś za coś.

      Gdybym z jakiś względów musiała teraz zrezygnować z tego komputera, to zupełnie nie wiem, na co padłby mój wybór - czy na Windows czy na Linuksa. Trudno mi sobie wyobrazić używanie któregokolwiek z tych systmów.

      To, co jest dla mnie chyba najważniejsze w produktach Apple to fakt, że mi się z nimi po prostu przyjemnie pracuje. Poziom estetyki, funkcjonalności i intuicyjności, oraz takie same wymagania wobec programów, które są na tym systemie instalowane, to jest to, co do mnie przemawia i dla mnie działa. :-)


      Nie umiem powiedzieć, czy cokolwiek komukolwiek polecam, bo każdy ma inne potrzeby, ograniczenia, wymagania i spojrzenie na świat. Mogę najwyżej wyrazić moją opinię i przedstawić konkretne fakty, a być może to się komuś do czegoś przyda :-)
      • slotna Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:05
        Hm, uzywam windowsa i nigdy nie moge zrozumiec o co chodzi z tymi jakimis konfiguracjami czy szukaniem rozwiazan. Kupilam laptopa, otworzylam, polaczylam z siecia za pomoca wbudowanego wi-fi, sciagnelam chrome, smplayer, avast i juz. Smiga, a ja nic skomplikowanego nie musze robic (juz nie mowiac o tym, ze pewnie bym nie umiala).
        • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:51
          Może to kwestia tego, że Apple te udogodnienia wprowadziło wcześniej? Ja słyszałam, że na Windowsie też już jest teraz wygodnie, ale ileśtam lat temu jak się przesiadałam z mojego kompa z Windowsem na pierwszego Maka to byłam zachwycona tym, że podłączam dowolną drukarkę, klawiaturę czy cokolwiek i śmiga. W Windowsie się wtedy jeszcze musiałam bawić ze sterownikami, a że się na tym nie znam, to mi to zajmowało godziny (do tej pory pamiętam jak mi się zepsuła klawiatura, podłączam nową, żeby działała musiałam zainstalować sterowniki, a tam nagle "żeby kontynuować naciśnij enter" ;). pół dnia nad tym spędziłam. pewnie nigdy nie chodziło nawet o nic trudnego, ale dla mnie jako dla laika to była zawsze męka).
          • pierwszalitera Re: Produkty Apple 08.09.12, 23:15
            besame.mucho napisała:

            > Może to kwestia tego, że Apple te udogodnienia wprowadziło wcześniej? Ja słysza
            > łam, że na Windowsie też już jest teraz wygodnie, ale ileśtam lat temu jak się
            > przesiadałam z mojego kompa z Windowsem na pierwszego Maka to byłam zachwycona
            > tym, że podłączam dowolną drukarkę, klawiaturę czy cokolwiek i śmiga.

            O, to może też tłumaczyć moją wierność Apple, bo jak ja się przesiadałam na Maca, to był rok bodajże 1999 i praca na Windowsie to był walka z wiecznymi errorami. Ciągle też nad użytkownikiem wisiała groźba jakiegoś wirusa zjadającego ci w kilka sekund pracę kilku miesięcy i podobne horrory wynikające na pewno z mojej małej informatycznej wiedzy, ale też oczywistych dziur w systemie. Możliwe więc, że dzisiaj wygląda to inaczej. Ale mnie jeszcze nigdy żaden produkt firmy Apple nie doprowadził w trakcie pracy do większego załamania nerwowego i żaden się nigdy nie zepsuł. Jeżeli kupowałam coś nowego, to tylko dlatego, że technika poszła znowu do przodu. Jeżeli coś się tak dobrze sprawdza, dlaczego narażać się na ryzykowne eksperymenty?
            • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:22
              > Ale mnie jeszcze nigdy żaden produkt firmy
              > Apple nie doprowadził w trakcie pracy do większego załamania nerwowego i żade
              > n się nigdy nie zepsuł.

              Nas owszem. Psuły się, a nikt w Polsce nie potrafił ich naprawić (poza autoryzowanym serwisem, który to czynił za strrraszne pieniądze). Mąż musiał sam sobie zostać serwisantem. Tyle, że my chyba zaczynaliśmy wcześniej - pamiętasz quadrę?
        • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:09
          W moim poście odnosiłam się do przesiadki z Linuksa na Maka, nie z Windowsa na Maka, także chodziło mi o problemy z konfiguracją i instalowaniem różnych rzeczy pod Linuksem. Windowsów nie używałam od dziewięciu lat prywatnie, więc trudno mi powiedzieć, jak skomplikowane to jest i czy coś się zmieniło od tamtej pory.
          Przez kilka lat pracowałam pod Windows XP, ale nie musiałam nic robić w kwestii instalacji itp., bo tym się zajmował dział informatyków.
      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:57
        ja_joanna napisała:

        > To, co jest dla mnie chyba najważniejsze w produktach Apple to fakt, że mi się
        > z nimi po prostu przyjemnie pracuje. Poziom estetyki, funkcjonalności i
        > intuicyjności, oraz takie same wymagania wobec programów, które są na tym syste
        > mie instalowane, to jest to, co do mnie przemawia i dla mnie działa. :-)
        >

        To jest dokładnie to, co mnie w Apple urzekło i nie mam na razie zamiaru decydować się na coś innego. Jestem bowiem zdania, że ja, nie informatyk, nie muszę wiedzieć, jak to funkcjonuje, tylko ma funkcjonować i sprawiać przyjemność.
        Zauważyłam też, że nawiększymi przeciwnikami Apple są zwykle ludzie, których pewnie nie stać, więc podstawiają pod to jakąś ideologię o snobach. Wielu z nich nigdy na Apple też nawet nie pracowało. Nie bardzo wiem, jak się snobować, gdy cała masa ludzi z mojego otoczenia używa Apple i u nikogo temat nie wywołuje wysypki. Apple to mocna marka, więc ktoś to jednak kupuje i to od lat, więc gdyby chodziło tylko o hype, to już dawno by się posypała. W drugiej kolejności przeciwko Apple są osoby, które technikę uznają za zadaniowe wyzwanie i sprawdzanie kompetencji, czyli im trudniej, tym lepiej, a przecież nie po to są komputery, by życie utrudniać, tylko by ułatwiać i to każdemu, nawet takiemu bez informatycznego wykształcenia. Mnie było na Macu łatwiej, dlatego bez większego żalu zrezygnowałam z Windowsa. A o Linuxie coś się wprawdzie mówiło, ale jako o alternatywie do Windowsa, nie do Mac OS, ja osobiście nie znam nikogo, kto na Linuxie pracuje.


        > Nie wszystko w Apple mi się podoba, niektóre decyzje, co do których ewidentnie
        > widać, że są nastawione na zysk i przeciwko użytkownikom, są denerwujące, ale w
        > jakimś sensie czuję, że to jest coś za coś.
        >

        Tu też się zgodzę, ale nikomu się też nie zabrania korzystania tylko z wybranych rzeczy, a nawet z różnych systemów. Apple to nie religia. ;-)
        • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 00:35
          Mogę się tylko podpisać pod Twoim wpisem, pierwszalitero. Mnie też denerwuje to gadanie o snobach kupujących Apple, bo dla mnie to właśnie Apple, ich homogeniczność, jeśli chodzi o produkty, użyteczność na najwyższym poziomie ustala standardy i powinno być standardem, a to, co do tej pory widziałam pod Linuksem czy Windowsem nie było wystarczająco spójne. Nie uważam się osobiście za snoba ;-)

          Dla niektórych Apple to jest religia, no ale ze wszystkim można przesadzić ;-)
          • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 09:02
            Mnie z kolei denerwują ludzie, którzy uważają, że produkt X czy marka X jest zawsze w każdej sytuacji dla każdego najlepsza. Co nie może być prawdą.

            Jak ktoś woli Apple, proszę bardzo. Tylko niech mnie nie przekonuje, że dla mnie również Apple będzie rozwiązaniem na wszystko, bo nie będzie ;)

            A snoby są wszędzie i na pewno są ludzie kupujący Maca tylko dlatego, że jest to Mac i chodzi im przede wszystkim o firmę. Ale takie samo podejście można zaobserwować przy ciuchach itp.
            • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 13:20
              yaga7 napisała:

              > Mnie z kolei denerwują ludzie, którzy uważają, że produkt X czy marka X jest za
              > wsze w każdej sytuacji dla każdego najlepsza. Co nie może być prawdą.
              >

              Może nie w każdej, ale dla nie informatyka praca na Macach jest łatwiejsza i przyjemniejsza. A przynajmniej była, bo jak napisałam prywatnie z innych systemów nie korzystam. W pracy mam Windowsa, ale używam go w bardzo ograniczonym zasięgu i jak coś nie działa, to wołam koleżankę o pomoc, która tymi rzeczami u nas się zajmuje. I prawdę mówiąc, jej problemy z Windowsem mało mnie obchodzą, ale ciągle coś tam u nas nie działa.


              > Jak ktoś woli Apple, proszę bardzo. Tylko niech mnie nie przekonuje, że dla mni
              > e również Apple będzie rozwiązaniem na wszystko, bo nie będzie ;)
              >

              Hm, Apple trochę uzależnia. To są po prostu dobre produkty i jak raz spróbujesz, to zwykle się do nich dosyć szybko przekonujesz. Ja jak na nich zaczęłam pracować, to nawet nie wiedziałam, że to taka droga rzecz. Komputer to był dla mnie komputer, wiedziałam, że jest potrzebny, ale miałam trochę wewnętrzne opory, by się tym bardziej zajmować, po prostu mnie to nie interesowało. Aż trafiłam jako studentka do firmy, która pracowała tylko i wyłącznie na Apple. I musiałam pracować tam z komputerem. Nic ambitnego, ale jednak. Praca w sumie podobna od tego, co robiłam do tej pory na Windowsie na uniwersytecie. Po tym nie chciałam innego komputera, tylko Apple.


              > A snoby są wszędzie i na pewno są ludzie kupujący Maca tylko dlatego, że jest t
              > o Mac i chodzi im przede wszystkim o firmę.

              No dobrze, ale to chyba mocno polska specyfika i przypuszczam, że nawet już nieaktualna. Coraz więcej ludzi w Polsce stać na Apple i większość kupuje te produkty jednak z innych powodów, a nie ze snobizmu. Snoby pewnie się też znajdą, ale to będzie jednak mniejszość, więc nie trzeba dopatrywać się u wszystkich użytników Apple ich motywów. A przeczytaj sobie dowolny polski artykuł na temat Apple i potem komentarze. Kompleks na kompleksie, ale nie u kupujących Apple.
              • besame.mucho Re: Produkty Apple 09.09.12, 13:31
                > Coraz więcej ludzi w Polsce stać na Apple i większość kupuje te produ
                > kty jednak z innych powodów, a nie ze snobizmu. Snoby pewnie się też znajdą, al
                > e to będzie jednak mniejszość, więc nie trzeba dopatrywać się u wszystkich użyt
                > ników Apple ich motywów.

                Mnie też się tak wydaje. Owszem, kilka lat temu jeszcze widywałam nawet często szpan na jabłuszko, ale już raczej nie widuję. Tak samo jak nie widać szpanu na smartfona czy dobry aparat fotograficzny - coraz więcej ludzi takie sprzęty ma i żaden to już lans.
                Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że teraz bardziej szpanerskie jest posiadanie jakiegoś "dziada" niż wypas sprzętu. Tak w celu zobrazowania o co mi idzie: niedawno w serwisie rowerowym zaczepiła mnie jakaś pani i żaliła się jest tam, bo kupiła córce rok temu świetny rower za 6 tysięcy złotych, a córka jej w tym roku powiedziała, że się na nim wstydzi jeździć, bo koleżanki na holendrach się z niej śmieją, więc przyjechały kupić holendra, pewnie za ułamek tamtej sumy (btw. naprawdę nie wiedziałam co mam pani odpowiedzieć na takie wyznanie ;) ). Z innymi sprzętami IMO jest podobnie, wyznacznikiem poziomu szpanu już nie jest przede wszystkim cena ale jakieś inne zmienne - ale jakie, to się szczególnie nie zagłębiałam :).
                • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 13:41
                  Dla mnie w ogóle szpan jako taki nie istnieje. Owszem, obserwuję zjawisko ogólnie w świecie, ale mnie osobiście to nie dotyczy, bo przede wszystkim nie mam przed kim szpanować ;))
                  Natomiast pewnie w grupach (na studiach, w pracy itp.) można to zaobserwować, wiadomo.

                  Aha, żeby nie było, jeżeli Mac wypuści kiedyś jaki produkt, który mi będzie pasować, to pewnie go kupię, wiadomo. Bo nie kupowanie tylko dlatego, że jest to firma X, też uważam za bezsens ;)
                  • besame.mucho Re: Produkty Apple 09.09.12, 13:42
                    Ja czasem w akcie desperacji szpanuję przed kotem, też możesz! ;)
                  • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:32
                    yaga7 napisała:

                    > Dla mnie w ogóle szpan jako taki nie istnieje. Owszem, obserwuję zjawisko ogóln
                    > ie w świecie, ale mnie osobiście to nie dotyczy, bo przede wszystkim nie mam pr
                    > zed kim szpanować ;))

                    Bo to zależy jak się traktuje ten szpan. W Polsce to ciężka sprawa, bo każdy objaw pozytywego przedstawienia swojej osoby, czy własnych sukcesów jest grzechem śmiertelnym, według zasady siedź cicho, aż cię zauważą. W Niemczech i przypuszczam w innych zachodnich krajach jest na przykład trochę inaczej. Tu istnieje powiedzenie "Nicht kleckern, sondern klotzen", czyli jak coś robisz, rób z rozmachem i pokaż co masz. Dlatego internetowe przedstawienia użytkowników Apple, którzy celebrują przed całym światem rozpakowywanie swego nowego, setnego produktu marki, traktuje się z sympatią. Z pewnym rozbawieniem może też, bo nie trzeba przecież rozumieć czyjeś namiętności do plastiku z jabłuszkiem, ale podziwia się, że ktoś potrafi wykazywać do czegoś tyle entuzjazmu. Ktoś inny pracuje jak osioł, by kupić sobie Porsche, jeszcze inny ma kolekcję Rolexów, jeszcze inny pija tylko szampana jakiejś tam marki. To może dla niektórych szpan, ale co w tym takiego złego?
                    • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:38
                      Hmm, dla mnie szpan jest raczej negatywny - w sensie kupuję produkt marki X tylko po to, żeby się pochwalić przed kolegami, a nie dlatego, że faktycznie jest dobry i mi pasuje.

                      Czyli nie każda osoba, która zamieszcza filmiki z odpakowywania przedmiotu będzie dla mnie szpanerem, bo dla mnie będzie ważne to, dlaczego tak robi.
                      Ale nie wiem, może mam jakąś inną definicję szpanu ;)

                      Natomiast na pewno zgadzam się z tym, że w Polsce nie należy przedstawiać siebie w pozytywnym świetle ;) Wszyscy tylko narzekają i narzekają (tak, wiem, poleciałam stereotypem :P). Jak mówię znajomym, że nie mam na co narzekać i jest mi dobrze, to się patrzą na mnie dziwnie ;) Ale to akurat temat na inny wątek, w sumie zawsze zadziwiało mnie takie umartwiające podejście.
                      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:56
                        yaga7 napisała:

                        > Hmm, dla mnie szpan jest raczej negatywny - w sensie kupuję produkt marki X tyl
                        > ko po to, żeby się pochwalić przed kolegami, a nie dlatego, że faktycznie jest
                        > dobry i mi pasuje.

                        Masz na myśli pochwalić, w sensie wywołać zazdrość? Bo w tym właśnie pies pogrzebany, jak istnieją zazdrośnicy, na których da się zrobić wrażenie, to istnieją szpanerzy według twojej negatywnej definicji. Do tanga trzeba zawsze dwojga. Jeżeli jednak posiadanie przez kogoś jakiejś luksusowej rzeczy nie wywołuje u nas negatywnego sprzężenia zwrotnego i uczucia zawiści, to można traktować taki szpan jako nieszkodliwe dziwactwo. Co mnie bowiem obchodzi, co inni robią ze swoją zarobioną forsą? Ocena leży zawsze po stronie oceniającego. ;-)
                        • miss-alchemist Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:05
                          > Masz na myśli pochwalić, w sensie wywołać zazdrość? Bo w tym właśnie pies pogrz
                          > ebany, jak istnieją zazdrośnicy, na których da się zrobić wrażenie, to istnieją
                          > szpanerzy według twojej negatywnej definicji. Do tanga trzeba zawsze dwojga. J
                          > eżeli jednak posiadanie przez kogoś jakiejś luksusowej rzeczy nie wywołuje u na
                          > s negatywnego sprzężenia zwrotnego i uczucia zawiści, to można traktować taki s
                          > zpan jako nieszkodliwe dziwactwo. Co mnie bowiem obchodzi, co inni robią ze swo
                          > ją zarobioną forsą? Ocena leży zawsze po stronie oceniającego. ;-)

                          Oj, nie zawsze trzeba dwojga ;) Miałam takiego znajomego, co właśnie Apple używał i jedną z jego ulubionych rozrywek było mówienie ludziom, jaki to on jest mądrzejszy i wspanialszy, a inni to małe, mainstreamowe, biedne żuczki, bo używają pecetów. I jak to inni nie osiągają tego poziomu oświecenia, który on osiągnął, używając iTunes do katalogowania muzyki. Przez jakiś czas można mieć to w nosie, ale potem zaczyna doprowadzać do szału. Ale, żeby nie było, ja myślę, że to raczej po prostu stan umysłu konkretnego jegomościa, a nie fakt posiadania Apple wywoływał te zachowania.

                          Stąd może to jakieś wrażenie "szpanu" takie ogólne - bo normalni ludzie nie chodzą i nie oznajmiają wszystkim, czy chcą słuchać czy nie, jacy to nie są wspaniali, bo mają Apple. I tych normalnych użytkowników zwyczajnie mniej widać. To jednak kwestia, która dotyczy wszystkich dziedzin życia, nie tylko komputerów.
                          • besame.mucho Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:14
                            > Stąd może to jakieś wrażenie "szpanu" takie ogólne - bo normalni ludzie nie cho
                            > dzą i nie oznajmiają wszystkim, czy chcą słuchać czy nie, jacy to nie są wspani
                            > ali, bo mają Apple

                            Ja znam takiego co chodzi i oznajmia jaki to wspaniały, bo nie ma Apple ;). Ależ mnie ten typ wkurza, mamy wspólnych znajomych, więc znamy się i wpadamy czasem na siebie, a on naprawdę za _każdym_ razem (od kilku lat!) kiedy zdarzy mu się mnie zobaczyć z komputerem/ipodem wygłasza tyradę na temat tego jak straszne są te sprzęty, jaki on jest genialny że to wie i że nigdy by nie był tak głupi żeby za nie przepłacać, i tak dalej. Kiedyś chyba nie wytrzymam i mu tym moim przepłaconym sprzętem pacnę w końcu w łeb ;).
                            Więc jak najbardziej się z Tobą zgadzam, że jak się ma odpowiedni stan umysłu, to fakt posiadania jakiegoś sprzętu jest mniej istotny, zawsze się znajdzie pretekst żeby światu pokazać, że się jest od niego fajniejszym.
                            • miss-alchemist Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:24
                              No właśnie, jak ktoś chce szpanować, to będzie szpanował ;) Pacnij go, z tego co kojarzę, obudowy apple są na tyle pancerne, że bardziej temu znajomemu zaszkodzi niż komputerowi.

                              Ale ja miałam swój jeden moment satysfakcji, jak temu mojemu znajomemu uszkodził się napęd dvd w Macu (takim stacjonarnym, ten monitor wielki). Raz, że musiał na koniec miasta jechać do serwisu, dwa, że zawołali sobie za naprawę tysiaczka :P:P:P (komputer był 2 miesiące po gwarancji). To był czas, kiedy szpan przycichł na kilka dni. Jestem ciekawa, czy jakby pojechał do zwykłego serwisu, to czy by mu to naprawili (ale uznał, że zapytanie w zwykłym serwisie jest niegodne).

                              Z tym przepłacaniem to też jest kwestia wyboru - ja osobiście mając 6-7 tysięcy złotych zamiast kupić jeden laptop, to wolałabym kupić zestaw laptop+telewizor i pewnie jeszcze na zmywarkę by mi starczyło - bo dla mnie MacOS nie jest wart tych pieniędzy, te funkcje mnie nie jarają i nie uważam go za bardziej praktycznego od Windowsa. Ale jeśli ktoś woli zamiast telewizora mieć ten właśnie system, bo mu odpowiada, to spoko, tylko niech mi nie wmawia, że to jest takie superhiperekstra dla każdego :) A niestety, ja mam chyba jakiegoś pecha do applowców, bo wszyscy próbują mnie przekonywać do swojego sprzętu.

                              No i inna kwestia, że we mnie niesmak budzi polityka patentowa Apple, ale to już nie ma nic wspólnego ze sprzętem i jego użytkownikami.
                              • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:39
                                miss-alchemist napisała:

                                > Ale ja miałam swój jeden moment satysfakcji, jak temu mojemu znajomemu uszkodzi
                                > ł się napęd dvd w Macu (takim stacjonarnym, ten monitor wielki).

                                Poważnie? Mnie się jeszcze nic w żadnym Macu nie zepsuło.
                                • miss-alchemist Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:48
                                  No powaga, i to niedługo po gwarancji.

                                  Podejrzewam, że to była jakaś pierdółka, bo on po prostu nie chciał wciągać i wypluwać płyt, ale fakt faktem - znajomy wyskoczył z tysiaczka.
                                  • besame.mucho Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:59
                                    Napędy to podobno najsłabsza strona Apple. Mnie w poprzednim MacBooku też zresztą siadł. Ale ja postanowiłam nie wyskakiwać z tysiaczka, bo to niezła kwota za naprawę napędu, i kupiłam sobie za jedną dziesiątą tego zewnętrzny napęd :).
                                    • adamos70 Re: Produkty Apple 27.08.14, 18:47
                                      chyba masz na myśli serwis pogwarancyjny w autoryzowanym serwisie Apple. To sporo się przepłaca. Lepiej oddać do innych, niezależnych serwisów gdzie zrobią ci to o wiele taniej. Zobacz tu.
                                  • adamos70 Re: Produkty Apple 27.08.14, 18:48
                                    po gwarancji takie rzeczy oddaje się do niezależnych serwisów, bo są tańsze. Szkoda kasy na autoryzowane serwisy. :)
                                • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 19:16
                                  Mi się akurat zepsuło kilka rzeczy. W tej chwili między innymi psuje mi się klawiatura - odpadają mi literki... Ale o ile wiem, to mogę sobie co najwyżej wymienić całą top-case, koszt tego to kilkaset euro ;-) Wcześniej w PowerBooku odpadł mi materiał, który był przyczepiony na wejściu do odtwarzacza CD/DVD. Poza tym to raczej były i są problemy, które sama wywołałam, np. wylewając kawę na laptopa czy zrzucając go z biurka, albo bawiąc się stopą kablem i przełamując palcami u stóp tenże... (tak, musiałam kupić nowy :P).
                                  • kis-moho Re: Produkty Apple 09.09.12, 19:29
                                    albo bawiąc się stopą kablem i przełamując pal
                                    > cami u stóp tenże...

                                    Jesteś nożnym Pudzianem :o)
                                    Czy my już przypadkiem nie miałyśmy kiedyś takiej dyskusji o tym jak jedni się snobują na jabłuszko, a inni jego na brak?
                              • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 21:46
                                > Z tym przepłacaniem to też jest kwestia wyboru - ja osobiście mając 6-7 tysięcy
                                > złotych zamiast kupić jeden laptop, to wolałabym kupić zestaw laptop+telewizor
                                > i pewnie jeszcze na zmywarkę by mi starczyło - bo dla mnie MacOS nie jest wart
                                > tych pieniędzy, te funkcje mnie nie jarają i nie uważam go za bardziej praktyc
                                > znego od Windowsa. Ale jeśli ktoś woli zamiast telewizora mieć ten właśnie syst
                                > em, bo mu odpowiada, to spoko, tylko niech mi nie wmawia, że to jest takie supe
                                > rhiperekstra dla każdego :)

                                Dokładnie, pod tym się mogę podpisać :)

                                Podejrzewam, że wolałabym za tę kasę kupić nawet wypaśne buty (w ramach szpanu, a co :P) + normalnego lapka ;))
                        • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:05
                          A tak, o wywoływanie zazdrości mi chodzi. Podejście typu kupię sobie Porsche, żeby sąsiad był zielony z zazdrości. I w sumie w takim przypadku sąsiad wcale nie musi być zazdrosny, bo szpanerowi wystarczy sam fakt posiadania czegoś bardziej luksusowego.

                          > Co mnie bowiem obchodzi, co inni robią ze swo
                          > ją zarobioną forsą?

                          A to na pewno :)
                          • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:30
                            yaga7 napisała:

                            > A tak, o wywoływanie zazdrości mi chodzi. Podejście typu kupię sobie Porsche, ż
                            > eby sąsiad był zielony z zazdrości. I w sumie w takim przypadku sąsiad wcale ni
                            > e musi być zazdrosny, bo szpanerowi wystarczy sam fakt posiadania czegoś bardzi
                            > ej luksusowego.

                            No ale o coś takiego coraz trudniej. Ja na coś takiego nie mam szans, bo zawsze znajdzie się ktoś z mojego otoczenia, kto ma więcej. I nie wiem nawet, czy mój szpan w ogóle podziała, bo bogactwa i finansowych możliwości w wielu przypadkach nie widać. Sąsiad w wytartych dżinsach przeglądający gazetki z promocjami, może mieć nawet miliony na koncie w Szwajcarii. W Polsce też przecież nikt nie chodzi z tataużem na czole pokazującym, ile się zarabia. Poza tym, ludzie mają różne priorytety, nie dla każdego finansowy sukces to szczyt marzeń. Ja snobuję się na przykład na wolny czas, znaczy pracuję dużo mniej niż bym mogła, zarabiam więc trochę mniej, ale czas życiowy, który wtedy zyskuję jest mi ważniejszy od materialnych dóbr. To jest luksus, którego wiele osób mi zazdrości, bo nie każdy może sobie na coś takiego pozwolić i wygodnie żyć. Ale istnieje cała masa ludzi, którzy uważają mnie za wariatkę, bo jak można nie chcieć wypasionego samochodu, czy urlopów w drogich hotelach?
                            Więc jeżeli dla kogoś materialny luksus ma aż tak wielkie znaczenie, to niech sobie te rzeczy kupuje, w końcu ktoś musi napędzać gospodarkę, na takich jak ja nie można tu polegać. ;-)
                    • sylwiastka Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:02
                      Mnie tez się wydaje, że w Polsce szpan nadal jest oparty jedynie na cenie produktu. Społeczeństwo jest jeszcze biedne w porównaniu do innych krajów (maki w Polsce to krotność miesięcznej pensji, w USA to ułamek średnio 1/2-1/4). Szpanuje się tym, że stać kogoś na produkty drogie.
                      Ciężko jest też zrozumieć, że nie dla każdego cena jest kryterium decydującym. Makom często zarzuca się, że wcale nie mają najlepszych paramentów pamięci czy procesorów, a to wcale nie jest dla wszystkich najważniejsze aby mieć najlepszy procesor z danej półki cenowej, jeśli i tak nie będzie się z tego korzystać.
              • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 13:37
                pierwszalitera napisała:

                > Może nie w każdej, ale dla nie informatyka praca na Macach jest łatwiejsza i pr
                > zyjemniejsza. A przynajmniej była, bo jak napisałam prywatnie z innych systemów
                > nie korzystam. W pracy mam Windowsa, ale używam go w bardzo ograniczonym zasię
                > gu i jak coś nie działa, to wołam koleżankę o pomoc, która tymi rzeczami u nas
                > się zajmuje. I prawdę mówiąc, jej problemy z Windowsem mało mnie obchodzą, ale
                > ciągle coś tam u nas nie działa.

                Parę razy miałam do czynienia z Macami stacjonarnymi, więc jakieś tam mikro porównanie mam. Ale na pewno nie powiedziałabym, żeby mi się pracowało lepiej.
                Z kolei pewnie gdybym się miała przesiąść na Maca teraz, musiałabym najpierw posprawdzać, czy i które programy zawodowe będą mi chodzić, a które nie i czy te wszystkie opcje, które mam pod Windowsem, a które lubię, też będą czy nie. Czyli najpierw musiałabym zrobić jakiś mega research, a tego to na pewno mi się nie chce ;)

                > Hm, Apple trochę uzależnia. To są po prostu dobre produkty i jak raz spróbujesz
                > , to zwykle się do nich dosyć szybko przekonujesz.

                Hmm, może to też zależy od osoby i od danej rzeczy po prostu?
                Owszem, uzależniłam się przykład od staników Fauve, ale nie uzależniłam się od żadnej marki związanej z telefonami, lapkami itp. ;)

                > No dobrze, ale to chyba mocno polska specyfika i przypuszczam, że nawet już nie
                > aktualna. Coraz więcej ludzi w Polsce stać na Apple i większość kupuje te produ
                > kty jednak z innych powodów, a nie ze snobizmu. Snoby pewnie się też znajdą, al
                > e to będzie jednak mniejszość, więc nie trzeba dopatrywać się u wszystkich użyt
                > ników Apple ich motywów. A przeczytaj sobie dowolny polski artykuł na temat App
                > le i potem komentarze. Kompleks na kompleksie, ale nie u kupujących Apple.

                Wiesz, jakbym chciała czytać artykuły PLUS komentarze do nich, to czasu by mi zabrakło na ciekawsze zajęcia :))
                • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:12
                  yaga7 napisała:

                  > Hmm, może to też zależy od osoby i od danej rzeczy po prostu?
                  > Owszem, uzależniłam się przykład od staników Fauve, ale nie uzależniłam się od
                  > żadnej marki związanej z telefonami, lapkami itp. ;)

                  Ależ yaga! ;-) Ja nie uzależniłam się od marki Apple, jako Apple, tylko od tego, jakie ta marka proponuje rozwiązania. Piszesz, że gdybyś przeniosła się na Apple, to musiałabyś najpierw po
                  sprawdzać, co ci chodzi, a co nie, ale fajne na Apple jest właśnie to, że o Windowsie się zapomina. Możliwe, że istnieją jeszcze jakieś tam bardzo specyficzne programy w bardzo specyficznych zawodach, dla których nie ma alternatywy, ale zwykle nie ma już większego problemu. Użytkownicy Apple nie są już dyskryminowani jak wcześniej. Pamiętam czasy, kiedy nie mogłam otworzyć nawet niektórych stron internetowych, bo konstruowane były tylko pod Explorera. Dziś już tego nie ma.
                  • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:40
                    Może jak kiedyś będę kupować lapka do rozrywki albo tablet, popatrzę z ciekawości na Maca.

                    Natomiast nie sądzę, żebym zmieniła kompa stacjonarnego na macowego, ale oczywiście nigdy nie mów nigdy ;)
                    • sylwiastka Re: Produkty Apple 09.09.12, 14:55
                      O to ja z kolei odwrotnie. Kompa stacjonarnego w domu nie mam, jednak w pracy wolałabym mieć maca. Ze względu na obłędny, duży ekran.
                      • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:02
                        Ja mam do pracy dwa monitory i muszę mieć dwa, jeden mi nie wystarczy, nie wiadomo jak duży ;)
                        Ale oczywiście pewnie i do Maca da się podpiąć dwa monitory.
                        • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:33
                          yaga7 napisała:

                          > Ja mam do pracy dwa monitory i muszę mieć dwa, jeden mi nie wystarczy, nie wiad
                          > omo jak duży ;)
                          > Ale oczywiście pewnie i do Maca da się podpiąć dwa monitory.

                          Pewnie da się podpiąć i cztery - wszystko zależy od karty graficznej i ilości tychże, ale to już nie jest kwestia mac/pc tylko zamówionej konfiguracji.

                          My tez mamy po dwa monitory. Mieliśmy na makach, mamy i na pecetach :)
                        • kasica_k Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:13
                          O, to ciekawe. Ja zdecydowanie wolę jeden duży monitor od fafnastu mniejszych. I oczywiście im większy, tym lepszy :)
                          • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:13
                            kasica_k napisała:

                            > O, to ciekawe. Ja zdecydowanie wolę jeden duży monitor od fafnastu mniejszych.
                            > I oczywiście im większy, tym lepszy :)

                            Nie zawsze się da te kilka zastąpić jednym, poszukaj w necie zdjęć, jak ludzie ustawiają monitory :)
                            • kasiamat00 Re: Produkty Apple 16.09.12, 14:35
                              Pal licho ustawianie, dla mnie ważne jest to, że jak kliknę maksymalizację, to zmaksymalizuje na jeden monitor, zwykle mam za dużo okienek otwartych, żeby chciało mi się je ręcznie dopasowywać i przesuwać. No i nie jestem w stanie powiedzieć które 3 z np. 10 otwartych okienek będą mi potrzebne jednocześnie (potrzebne, czyli muszę widzieć jednocześnie zawartość wszystkich trzech, inaczej będę się co kilka-kilkanaście sekund przełączać między nimi), do tego niektóre wyskakują nieproszone w losowych momentach (np. okienko komunikatora - które zwykle wymaga otwarcia co najmniej jednego dodatkowego żeby coś sprawdzić...). Na co dzień pracuję na 3 sporych monitorach, miałabym problem z przestawieniem się na mniej, nie obraziłabym się za czwarty.
                          • marciasek Re: Produkty Apple 27.09.12, 12:13
                            kasica_k napisała:

                            > O, to ciekawe. Ja zdecydowanie wolę jeden duży monitor od fafnastu mniejszych.

                            Ale dlaczego mniejszych? ;) Ja wolę dwa duże niż jeden duży...
                            • anna-pia Re: Produkty Apple 29.09.12, 17:32
                              marciasek napisała:

                              > kasica_k napisała:
                              >
                              > > O, to ciekawe. Ja zdecydowanie wolę jeden duży monitor od fafnastu mniejs
                              > zych.
                              >
                              > Ale dlaczego mniejszych? ;) Ja wolę dwa duże niż jeden duży...

                              Ustalmy może najpierw, co uznajemy za "duży" monitor :)
                      • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 00:35
                        Ale obłędnie duży ekran da się podpiąc i do peceta. Jak również kupno stacjonarnego maka nie gwarantuje, że monitor będzie duży - za duży trzeba słono dopłacić :)
                        • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:08
                          Pisałam o iMaku w kontekście kompa służbowego fundowanego przez pracodawcę :) Na naszych małych biurkach pudła na bebechy i duże monitory się nie mieszczą, zatem część ma HP z dobrym, ale mniejszym ekranem a część maki, bo nie zajmują miejsca.
                          Pisałam już o tym wcześniej nie dla każdego jedynymi liczącymi się paramentami są procesory, RAMy i inne takie.
                          • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:14
                            no, jak płaci pracodawca to istotnie, ani cena, ani bebechy nie graja roli ;)
                            • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:20
                              No może nie tylko tak mam z pracodawcami, sama też nie patrzę, bo wiem, że na moje potrzeby na pewno mi tych cyferek wystarczy. Jako niezbyt rozgarnięta w elektronice cenię i płacę za inne rzeczy niż bebechy ;)
                    • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:11
                      yaga7 napisała:

                      > Natomiast nie sądzę, żebym zmieniła kompa stacjonarnego na macowego, ale oczywi
                      > ście nigdy nie mów nigdy ;)

                      Ja używam obecnie tylko stacjonarnego Maca mini, bo laptopa aktualnie nie potrzebuję, do pracy na miejscu wolę też duży ekran. Mało się też przemieszczam zawodowo, a przy moim pensum internetowym cenię sobie te momenty, gdy poza domem nie mam dostępu do komputera i tym samym do sieci. Moja torebka już teraz waży tyle, jakbym kradła w kamieniołomach, techniczne gadżety pogarszałyby tylko sprawę. No i istnieje jeszcze cała masa rzeczy na tym świecie, do których komputer nie jest potrzebny. ;-)
                      • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:20
                        Ale w sumie duży monitor można podpiąć do każdego kompa, to akurat nie jest cecha typowo Macowa :)
                        • pierwszalitera Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:37
                          yaga7 napisała:

                          > Ale w sumie duży monitor można podpiąć do każdego kompa, to akurat nie jest cec
                          > ha typowo Macowa :)
                          >

                          Jasne, mój monitor nie jest w ogóle macowy. ;-) Ale widziałaś jak wygląda Mac mini? Tą maleńką skrzyneczkę mogę położyć gdziekolwiek i nie widać w ogóle, że to komputer.
                          • sylwiastka Re: Produkty Apple 09.09.12, 15:42
                            Chyba każda miała innego maka na myśli, a stacjonarki są trzy. Mini czyli skrzyneczka, do której można podłączyć wszystkie swoje zabawki. iMac czyli duży monitor w środku którego jest cały komputer i duży Mac wszystko się podłącza. Ja bardzo lubię te duże monitory i o nich pisałam, ale generalnie opcji jest więcej.
                          • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 21:45
                            Tak, widziałam :)

                            Natomiast akurat ja mam obudowę kompa schowaną w biurku, wcale mi nie przeszkadza (chociaż jasne, na pewno zamiast niej mogłabym tam wsadzić parę książek ;)).
            • ja_joanna Re: Produkty Apple 09.09.12, 19:01
              yaga7 napisała:

              > Mnie z kolei denerwują ludzie, którzy uważają, że produkt X czy marka X jest za
              > wsze w każdej sytuacji dla każdego najlepsza. Co nie może być prawdą.

              Jeśli to odnosiło się do mojego tekstu o standardach, to nie miałam na myśli konkretnego produktu czy marki, tylko pewien poziom jakości. To tak tylko w ramach wytłumaczenia.
              • yaga7 Re: Produkty Apple 09.09.12, 21:42
                Nie, spokojnie, to było tak ogólnie :)
      • sylwiastka Re: Produkty Apple 09.09.12, 10:29
        I jeszcze dość ważna rzecz dla użytkowników, OS jest odporniejszy na wirusy i inne takie. Oczywiście zawsze trzeba uważać, zachowywać podstawowe zasady bezpieczeństwa. Do tej pory nie widziałam jednak nigdy nic podejrzanego, a antywirusa nie mam zainstalowanego, w przeciwieństwie to tatałajstwa plączącego się po Windowsie na starym lapku i w pracy.
      • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:20
        ja_joanna napisała:

        > Ten system po prostu podąża
        > za użytkownikiem i ogranicza również jego możliwości, żeby nie odwracać jego uw
        > agi od ważnych rzeczy. Np. nie można zmieniać kolorów okienek itp., nie ma czeg
        > oś takiego jak themes, ale dzięki temu można się skupić po prostu na dzi
        > ałaniu, a nie upstrzaniu swojego środowiska pracy ;-)

        I dlatego nie kupiłam maka, jak kupowałam ostatni komputer, przyjrzałam się makom dokładnie, bo zaczynałam od pracy na maku i potwierdzam, że dla początkującego, laika i do zabawy to było to, wszystko wiedział lepiej i ograniczał możliwość zepsucia czegokolwiek. A do pracy, gdzie człowiek już wie, czego chce i co ma jak wyglądać, żeby się wygodniej pracowało (ktoś może woleć szare ramki, moje oczy wolą niebieski i zielony), to takie zasieki są niepotrzebne i pc jest lepszy.
        Windowsy ma maku ponoć chodzą, ale instalowanie windows na maku? Nie pogryzą się? To lepiej kupić pc all-in-one :)
        • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:24
          A z ciekawości, czy na Macu mogę sobie zwiększyć czcionkę systemową np. podpisy elementów widoczne na pulpicie, czy czcionka w pasku zadań itp.? Czy tego też się nie da?
          • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:34
            Ja Ci tego nie powiem, z makiem pożegnałam się w 1995 czy 1996 :) I nie można było.
            • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:38
              To zobaczymy, czy ktoś nam powie, czy teraz można czy nadal nie można.

              Jak nie można, to dla mnie od razu z założenia odpada, niezależnie od tego, jakie inne cechy by miało to cudo :)
          • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:24
            yaga7 napisała:

            > A z ciekawości, czy na Macu mogę sobie zwiększyć czcionkę systemową np. podpisy
            > elementów widoczne na pulpicie, czy czcionka w pasku zadań itp.? Czy tego też
            > się nie da?
            >

            Podpisy elementów widocznych na pulpicie można powiększać. Wielkość elementów też. A co to jest pasek zadań, bo ja z polską nomenklaturą nie jestem obeznana?
            • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:29
              Na przykład czcionka menu w przeglądarce internetowej albo menu w edytorze tekstów?
          • besame.mucho Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:33
            Można zmniejszać i zwiękaszać ikony na pulpicie i niezależnie wielkość czcionki pod nimi, ustawiać żeby podpis był obok ikony, a nie pod, można zmniejszać i zwiększać wielkość docka i ustawiać go w innym miejscu niż standardowo na dole, dostosowywać jak ma wyglądać pasek narzędzi, zmieniać kolor zaznaczania pliku na inny niż automatyczny niebieski, zmienić kółeczka do minimalizowania i zamykania okien (w sensie to, co w windowsie jest iksem po prawej) z kolorowych na monochromatyczne. Ogólnie raczej można zrobić sporo, nie przesadzajmy, to nie jest komputer, w którym ktoś stwierdził, że wymyślił tak genialny wygląd pulpitu, że użytkownik ma się dostosować i nic nie zmieniać.
            • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:02
              Hm, (chyba) ja_joanna pisała coś innego. Tak czy inaczej, to, co w PC zmieniam paroma klikami, w maku wymaga głębszej wiedzy IT.
              Jak będę za te 2 lata kupować nowy komputer, to przyjrzę się makom i ich OS.
              • besame.mucho Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:09
                Anno, właśnie to na moim Maku sprawdziłam. Nigdy się tym nie interesowałam, bo mnie akurat pasuje wygląd, który był od początku, ale to co napisałam wyżej zmieniłam przed chwilą trzema klikami :). Bardzo możliwe, że w PC można zmienić więcej rzeczy - nigdy się w to szczególnie dużo nie bawiłam, więc nie wiem. Ale nie jest tak, że na Maku nie można zmienić nic.
                Co do łatwości i kilku klików - klikam prawym przyciskiem myszki w pulpit, wybieram opcje widoku i mam okienko w którym zmieniam. Jeśli dobrze pamiętam, to w PC robiłam dokładnie tak samo :). Żeby zmienić więcej - klikam w jabłko po lewej na górze, wybieram preferencje, a tam wygląd. Jeśli mi się nie myli, to w PC miałam to wszystko w panelu sterowania, do którego dostawałam się podobnie. Więc dla mnie bez różnicy, jeśli o ilość klików chodzi.
                • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:16
                  Akurat okno to drobiazg, instalując x programów zmieniam ustawienia w panelu sterowania, inaczej są problemy. Do takich zmian w maku wchodzi się do sterowników, i tu już zabawa staje się niebezpieczna.
        • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:15
          anna-pia napisała:

          > Windowsy ma maku ponoć chodzą, ale instalowanie windows na maku? Nie pogryzą si
          > ę? To lepiej kupić pc all-in-one :)

          Nie pogryzą się. Mój facet produkujący swego czasu webdesign na Macu miał zaistalowanego Windowsa do sprawdzania swoich projektów w różnych przeglądarkach. Mnie jednak do tej pory niektóre strony w sieci nie chcą funkcjonować pod Safari, więc druga strona nie zadaje sobie aż tyle trudu. ;-)
          • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:00
            pierwszalitera napisała:

            > Nie pogryzą się. Mój facet produkujący swego czasu webdesign na Macu miał zaist
            > alowanego Windowsa do sprawdzania swoich projektów w różnych przeglądarkach. Mn
            > ie jednak do tej pory niektóre strony w sieci nie chcą funkcjonować pod Safari,
            > więc druga strona nie zadaje sobie aż tyle trudu. ;-)

            To nie tak, niestety ;) Strony robią ludzie, którzy je potem testują, a testowanie kosztuje, a skoro wiadomo, że większość społeczeństw używa przeglądarki X, to zleceniodawca nie chce płacić za testowanie swojej strony pod przeglądarki Y, Z, A itd., no bo: 1. po co, bo i tak wszyscy..., 2. bo to kosztuje.
            • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:21
              anna-pia napisała:

              > To nie tak, niestety ;) Strony robią ludzie, którzy je potem testują, a testowa
              > nie kosztuje, a skoro wiadomo, że większość społeczeństw używa przeglądarki X,
              > to zleceniodawca nie chce płacić za testowanie swojej strony pod przeglądarki Y
              > , Z, A itd., no bo: 1. po co, bo i tak wszyscy..., 2. bo to kosztuje.

              Ale to pójście na łatwiznę i jakoś tak nie pasuje do ideii oświeconej informatycznie części społeczeństwa. ;-)
              • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:17
                pierwszalitera napisała:

                > anna-pia napisała:
                >
                > > To nie tak, niestety ;) Strony robią ludzie, którzy je potem testują, a t
                > estowa
                > > nie kosztuje, a skoro wiadomo, że większość społeczeństw używa przeglądar
                > ki X,
                > > to zleceniodawca nie chce płacić za testowanie swojej strony pod przegląd
                > arki Y
                > > , Z, A itd., no bo: 1. po co, bo i tak wszyscy..., 2. bo to kosztuje.
                >
                > Ale to pójście na łatwiznę i jakoś tak nie pasuje do ideii oświeconej informaty
                > cznie części społeczeństwa. ;-)

                Najwyraźniej żyjemy u schyłku informatycznego średniowiecza. Zaczekaj jeszcze 50 lat ;)
        • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:22
          > (ktoś może woleć szare ramki, moje oczy wolą niebieski i zielony)

          Tak BTW optometra mi powiedział, że większość oczy woli zielony i dobrze jest sobie ustawić pulpit w taki kolorze. Przeciwnie działa czerwony, podobno bardzo męczy oczy.
          • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:25
            Ale po co mi pulpit w zielonym kolorze, skoro ja tego pulpitu w ogóle nie oglądam? :)

            W moim przypadku musiałabym sobie Worda ustawić na zielono, ale tego chyba bym nie zniosła ;)
            • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:31
              > Ale po co mi pulpit w zielonym kolorze, skoro ja tego pulpitu w ogóle nie ogląd
              > am? :)
              >
              > W moim przypadku musiałabym sobie Worda ustawić na zielono, ale tego chyba bym
              > nie zniosła ;)

              Inne okienka też można sobie poustawiać. Ja mam akurat biały pulpit, bo robiłam ostatnio często zrzuty ekranu i nie chciało mi się go wycinać ;). Ale teraz może sobie pozmieniam na odcienie zieleni i zobaczę, jak to działa.
            • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:27
              Office'a mam zdechłoniebieskiego, sama ustawiłam odcień :) FF zielony z niebieskim. Foldery mają ciemnoniebieski pasek, tak jak pasek u dołu (nie lubię, jak się chowa). Pulpit musiałam sprawdzić, też nie oglądam, jest ciemnozielony (głównie). OO używam rzadko, to mi kolory nie przeszkadzają. Inne windowsowe programy mają ramki jak foldery. Faktycznie, zielony i niebieski, nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy :)
              Word na zielono mógłby być kojący, gdyby nie te idiot-karty.
              • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:30
                Ale tło dokumentów masz zdechłoniebieskie czy ramki? Bo ramki też mam, ale dokumenty mam białe (to znaczy nie białe, tylko szarawe czy jakieś tam inne, bo mam ustawiony tak monitor).
                • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 14:10
                  Ramki zdechłoniebieskie, tło białe (w sensie w odcieniu brudnawej bieli), bo na tym tle są ramki (WF, tradek, memok, czy inne...). Od zielonego tła dostałabym pewnie zeza, ustawiałam kiedyś sobie kolorowe tło, ale mnie męczyło.
                  • yaga7 Re: Produkty Apple 11.09.12, 14:17
                    Aa, to ok. Bo właśnie się zaczęłam zastanawiać, czy mogłabym pracować z niebieskimi dokumentami ;)

                    A tak offtopicznie, Ty masz te wszystkie koty?
                    Bo jak tak, to może bym się zgłosiła mailowo po poradę ;)
                    • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 17:00
                      Wszystkie wyliczone i coś jeszcze oswajałam. Jak chcesz, to pisz, proszę bardzo :)
    • besame.mucho Re: Produkty Apple 08.09.12, 22:24
      Mam MacBooka Pro, wcześniej zwykłego Mac Booka i dwa iPody. Ze wszystkiego jestem zadowolona. Na komputerach i empetrójach się nie znam, więc mnie nie interesuje, czy jestem och i ach okropnym frajerem co przepłaca, ale są ładne i mi się nie psują, tyle mnie interesuje :).
      Nie wiem jakie lapki teraz są w sprzedaży, ale ogólnie jak ja kupowałam nowy komputer, to najistotniejszym przeskokiem między MacBookiem a Pro była dla mnie obudowa - nad plastikiem się jednak trochę trzęsłam, a ten mi już kilka razy zleciał z wysokości stołu na podłogę i czy to leciał górą, czy dołem czy kantem nic się nadal nie popsuło :).
      W iPodach mi się podoba, że po podłączeniu ich do komputera wszystko sobie elegancko siedzi w iTunes, więc jest wygodnie i przejrzyście, ale czy to zaleta maków czy wszystkie mp3ki sobie można do jakiegoś ładnego i na co dzień używanego programu podłączyć, to nie wiem.
    • yaal Re: Produkty Apple 10.09.12, 01:00
      Jedynym produktem marki Apple wartym swej ceny jest klawiatura (przewodowa z blokiem numerycznym). Pozostałych mogę używać, jeśli zapłaci za nie ktoś inny.

      Dalej we flejmie się babrać nie zamierzam.
      • mszn Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:09
        > Dalej we flejmie się babrać nie zamierzam.

        ??? Flejmu nie było tutaj nawet pół.
        • marciasek Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:15
          > ??? Flejmu nie było tutaj nawet pół.

          też mam takie wrażenie...
          • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 09:22
            Zakładając wątek bałam się, że jednak będzie jatka, a tu widzę fajną dyskusję.
            • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 11:40
              W sumie to wyglada tak: gdyby ktos dal mi jakiegos i-cosia, to bym uzywala, czemu nie. Ale kiedy za cene najslabszego maka moge miec niejablkowego laptopa i do tego tablet/netbook, kindla i dysk zewnetrzny... to ten... no... ;)
              • besame.mucho Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:29
                Apple jest (przynajmniej w Polsce, nie interesowałam się cenami za granicą) drogie, to fakt. Wydaje mi się, że to też jest kwestia początkowego funduszu - inaczej będzie patrzył na ten sprzęt ktoś, kto ma do wydania ok. 6-7 tysięcy, więc staje przed wyborem albo komputer Apple, albo inny komputer + dysk + tablet + inne rzeczy, a inaczej ten, kto niezależnie od ceny komputera może sobie te wszystkie inne rzeczy kupić i i tak będzie to jakiś ułamek jego miesięcznej pensji :). No i też potrzeb - ja kupując MacBooka nie przeliczałam na dysk, tablet, itd, bo te rzeczy są mi niepotrzebne (no dobra, dysk już jest, ale to po kilku latach ;) ) więc mój wybór był raczej taki, że albo MacBook, albo tańszy komputer, a resztę pewnie i tak wywalę na ciuchy.
                • yaga7 Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:36
                  Mnie się wydaje, że to jednak bardziej zależy od podejścia niż od tego, ile się zarabia.

                  Bo są osoby, które zarabiają mniej, ale wywalą parę tysięcy na jabłko albo dizajnerską torebkę, ale nie wywalą takiej kasy na drogie kosmetyki (albo na odwrót ;)).
                  Są też osoby, które zarabiają sporo, ale są oszczędne i nie będą wywalać kasy na jabłka, tylko będą odkładać i inwestować. Albo wywalą kasę we własną firmę.
                  Itp.

                  Na pewno osoba zarabiająca więcej, będzie mieć mniej skrupułów z zakupem Maca, ale nie sądzę, żeby każda osoba zarabiająca więcej od razu chciała tego Maca kupić ;)
                  • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 13:05
                    yaga7 napisała:

                    > Na pewno osoba zarabiająca więcej, będzie mieć mniej skrupułów z zakupem Maca,
                    > ale nie sądzę, żeby każda osoba zarabiająca więcej od razu chciała tego Maca ku
                    > pić ;)
                    >

                    Dyskusja w kierunku przewalania pieniędzy wydaje mi się bezsensowna. Ja wydając te pieniądze na Apple w ogóle nie miałam wrażenia przewalania pieniędzy i tego, że różnica do peceta starczyłaby na coś innego. Nie kupowałam też "startera" z pełnym asortymentem marki Apple plus telewizor, kuchenka, toster i miska dla kota, tylko z czasem pojawiały się kolejne rzeczy. Z kosmetyków, majtek i oszczędności też nie musiałam rezygnować. ;-) Przecież zakup Apple nie prowadzi od razu do bankructwa. Ile na przykład kosztuje samochód, albo wypasione kino domowe na całą ścianę? A też mnóstwo ludzi kupuje, racjonalizując oczywiście potrzebą. No i łatwo tłumaczyć decyzje innych szaleństwem, a swoje własne wybory usprawiedliwiać rozsądną kalkulacją, ja też się dziwię, ile to staników, albo lakierów do paznokci niektóre z nas posiadają. To niby tańsze rzeczy, ale wystarczy policzyć, ile się tego z czasem nazbiera. Naprawdę oszczędza więc tylko ten, kto nie kupuje w ogóle niczego. ;-)
                    No i jasne, że nie każda lepiej zarabiająca osoba kupuje zaraz Maca, to podpadałoby przecież pod finansowy szpan, a zdawało mi się, że z tej kategorii myślowej już wyszłyśmy? ;-)
                    • besame.mucho Re: Produkty Apple 10.09.12, 13:15
                      > Ja wydając
                      > te pieniądze na Apple w ogóle nie miałam wrażenia przewalania pieniędzy i tego
                      > , że różnica do peceta starczyłaby na coś innego. Nie kupowałam też "startera"
                      > z pełnym asortymentem marki Apple plus telewizor, kuchenka, toster i miska dla
                      > kota, tylko z czasem pojawiały się kolejne rzeczy. Z kosmetyków, majtek i oszcz
                      > ędności też nie musiałam rezygnować. ;-)

                      Tako i ja :).

                      > No i jasne, że nie każda lepiej zarabiająca osoba kupuje zaraz Maca, to podpada
                      > łoby przecież pod finansowy szpan, a zdawało mi się, że z tej kategorii myślowe
                      > j już wyszłyśmy? ;-)

                      No pewnie, mi chodziło o to, że u osoby zarabiającej mniej może się pojawić myśl "może lepiej inny komputer, bo nie starczy mi na x innych rzeczy", a u osoby więcej zarabiającej taka myśl się raczej nie pojawi. Co oczywiście nie znaczy, że każda więcej zarabiająca osoba chce mieć Maka, albo że takiej osobie nie może się on wydawać za drogi jak na tego typu sprzęt - bo to już nie zależy od grubości portfela :).
                      • sylwiastka Re: Produkty Apple 10.09.12, 16:37
                        Czesto moze decydowac tez dostepnosc produktu. W moim przypadku mialam jakis budzet i mialam wyrazne priorytety. Laptop mial miec ekran conajmniej 12calowy i byc jak najlzeszy, do codziennego noszenia do pracy, pracowania na nim i powrotu z pracy i z zakupami. Nie chcialo mi sie tez szukac, prownywac i cudowac. Poszlam do 2 sklepow z elektornika i do apple. Pomacalam, poogladalam, lekkie, cienkie i 13 calowym ekranem byly dostepne Airy.
                        To taki kupilam. Jakby w sklepie byly superlekkie Delle albo Toshiby to moze bym je wziela, ale nie bylo, Macow za to od groma.
                        No ale to sytuacja zza oceanu, gdzie sklepow z jablkiem wiecej niz warzywniakow.
                        • yaga7 Re: Produkty Apple 10.09.12, 17:25
                          I to pewnie jest sytuacja, w której prawdopodobnie też bym kupiła Maca. Kumpela ma Aira, faktycznie lekki, w sam do codziennego noszenia.

                          Ja laptopa noszę z pokoju do pokoju i tyle. Pewnie gdybym swoją cegłówkę miała nosić na ramieniu do pracy, to by mnie trafiło i też bym kupiła coś innego ;)
                    • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 21:21
                      > Dyskusja w kierunku przewalania pieniędzy wydaje mi się bezsensowna. Ja wydając
                      > te pieniądze na Apple w ogóle nie miałam wrażenia przewalania pieniędzy i tego
                      > , że różnica do peceta starczyłaby na coś innego. Nie kupowałam też "startera"
                      > z pełnym asortymentem marki Apple plus telewizor, kuchenka, toster i miska dla
                      > kota, tylko z czasem pojawiały się kolejne rzeczy.

                      No to tu mamy roznice. Ja jestem mloda, na dorobku, mozna rzec. Musze odkladac, zeby czuc sie pewnie, bo na rodzine nie moge liczyc, gdyby cos mi sie stalo. Nie skapie na siebie bynajmniej, ale mysle, ze na drogie zachcianki przyjdzie czas, a wydanie 500 euro na gorszy technicznie komputer tylko dlatego, ze ponoc jest bardziej intuicyjny (czymkolwiek by to bylo) taka mi sie jawi. Juz nie mowiac o tym, ze po uplywie gwarancji bym drzala ze strachu na mysl o kosztach serwisu.
                      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 21:45
                        slotna napisała:

                        > No to tu mamy roznice. Ja jestem mloda, na dorobku, mozna rzec. Musze odkladac,
                        > zeby czuc sie pewnie, bo na rodzine nie moge liczyc, gdyby cos mi sie stalo. N
                        > ie skapie na siebie bynajmniej, ale mysle, ze na drogie zachcianki przyjdzie cz
                        > as, a wydanie 500 euro na gorszy technicznie komputer tylko dlatego, ze ponoc j
                        > est bardziej intuicyjny (czymkolwiek by to bylo) taka mi sie jawi. Juz nie mowi
                        > ac o tym, ze po uplywie gwarancji bym drzala ze strachu na mysl o kosztach serw
                        > isu.

                        Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc gorszy technicznie, bo skoro informatyczka (w tym wątku) dała się jakością Appple przekonać, to twoja ocena jest lekkim, że tak powiem, nadużyciem. ;-) No chyba, że faktycznie wszyscy użytkownicy Apple to snobujące się informatyczne debile. Może być, nie prowadzę badań, kto Apple kupuje, ale ktoś musi, bo inaczej marka by upadła, a ma się najwyraźniej bardzo dobrze. Nieraz żałuję, że nie zakupiłam akcji marki jak była jeszcze rozwijającą się firemką, ale jak Forrest Gump wszedł do kin, to było już za późno. ;-)
                        • miss-alchemist Re: Produkty Apple 10.09.12, 22:01
                          > Nie bardzo rozumiem co masz na myśli pisząc gorszy technicznie, bo skoro
                          > informatyczka (w tym wątku) dała się jakością Appple przekonać, to twoja ocena
                          > jest lekkim, że tak powiem, nadużyciem. ;-)

                          Nie chodzi o jakość wykonania, ale parametry techniczne, dużo gorsze w Apple przy tej samej cenie. Parametry techniczne - czyli taktowanie procesora, pamięć (rozmiar i taktowanie), wielkość dysku, karta graficzna... To jest obiektywna miara, te wartości podają producenci oprogramowania podając wymagania techniczne do działania ;) Oczywiście, jak się używa tylko przeglądarki czy programów biurowych, to nie ma większego znaczenia, ale są tacy, co potrzebują jednak mocniejszej maszyny bez wydawania na nią dużych pieniędzy.
                          • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 22:24
                            miss-alchemist napisała:

                            > Nie chodzi o jakość wykonania, ale parametry techniczne, dużo gorsze w Apple pr
                            > zy tej samej cenie. Parametry techniczne - czyli taktowanie procesora, pamięć (
                            > rozmiar i taktowanie), wielkość dysku, karta graficzna... To jest obiektywna mi
                            > ara, te wartości podają producenci oprogramowania podając wymagania techniczne
                            > do działania ;) Oczywiście, jak się używa tylko przeglądarki czy programów biur
                            > owych, to nie ma większego znaczenia, ale są tacy, co potrzebują jednak mocniej
                            > szej maszyny bez wydawania na nią dużych pieniędzy.

                            Ok, przy tej samej cenie, ale produkty Apple droższe, bo zaspokajają także inne potrzeby oprócz tych technicznych i to coś kosztuje. To trochę jak z meblami, kanapa z Ikea i kanapa od Rolfa Benza mogą być tak samo wygodne, ale meble nie kupuje się tylko do siedzenia. Albo staniki. Po diabła komu staniki w różnych modelach, wzorach i kolorach? Przecież uniwersalny full cup w brudnym beżu całkowicie wystarczy. Kolor i wykrojenie koronki nie mają żdnego wpływu na funkcję podtrzymania, a te dyrdymały niepotrzebnie podbijają tylko cenę.
                            • miss-alchemist Re: Produkty Apple 10.09.12, 22:32
                              pierwszalitera napisała:

                              > Ok, przy tej samej cenie, ale produkty Apple droższe, bo zaspo
                              > kajają także inne potrzeby oprócz tych technicznych i to coś kosztuje. To troch
                              > ę jak z meblami, kanapa z Ikea i kanapa od Rolfa Benza mogą być tak samo wygodn
                              > e, ale meble nie kupuje się tylko do siedzenia. Albo staniki. Po diabła komu st
                              > aniki w różnych modelach, wzorach i kolorach? Przecież uniwersalny full cup w b
                              > rudnym beżu całkowicie wystarczy. Kolor i wykrojenie koronki nie mają żdnego w
                              > pływu na funkcję podtrzymania, a te dyrdymały niepotrzebnie podbijają tylko cen
                              > ę.

                              No zgadzam się, ale Slotna napisała, że jej nie zależy na tych zaletach Apple, więc w jej przypadku zupełnie bez sensu jest wydawanie dużo większej kwoty na komputer, skoro innego lapka o podobnych parametrach (które są dla niej istotne) może kupić dużo taniej. No i w przypadku Apple dużą (choć nie najważniejszą) rolę dla ceny gra też sama marka.

                              Wszystko zależy od potrzeb - ja czy Slotna nie potrzebujemy bajeranckiego MacOS razem z iTunes czy innymi ajajajaj, za to potrzebujemy szybkiego, mocnego komputera z pojemnym dyskiem. No sama powiedz - czy jak masz kupić samochód, to jesteś gotowa zapłacić 3 razy więcej za to, że będzie w innym kolorze, skoro w gruncie rzeczy kolor jest Ci obojętny? Gdyby zależało Ci na kolorze - to rozumiem, wtedy warto dopłacić. Ale kiedy jest Ci wszystko jedno? W tej metaforze chodzi mi o to, że kolor samochodu to właśnie te bajery - intuicyjny system (chociaż to subiektywne odczucie), wygodne programy, ładna obudowa. A silnik to właśnie parametry techniczne.
                              • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:23
                                miss-alchemist napisała:

                                No sama powiedz - czy jak masz kupić samochód, to jes
                                > teś gotowa zapłacić 3 razy więcej za to, że będzie w innym kolorze, skoro w gru
                                > ncie rzeczy kolor jest Ci obojętny? Gdyby zależało Ci na kolorze - to rozumiem,
                                > wtedy warto dopłacić. Ale kiedy jest Ci wszystko jedno? W tej metaforze chodzi
                                > mi o to, że kolor samochodu to właśnie te bajery - intuicyjny system (chociaż
                                > to subiektywne odczucie), wygodne programy, ładna obudowa. A silnik to właśnie
                                > parametry techniczne.

                                Jakoś nie znam osoby, która kupuje samochód kierując się tylko mocą silnika. Ok, dla ciebie może być to akurat najważniejsze, ale istnieją także jeszcze inne parametry decydujące o wyborze samochodu i te inne ważne "bajery", to nie jest to tylko kolor lakieru. I po co mi najmocniejszy możliwy silnik, jak poruszam się nim po autostradzie kraju z ograniczeniem prędkości i samochód służy mi właściwie tylko do bezpiecznego i wygodnego poruszania się po mieście? Podobnie jest z Apple, dziewczyny dużo już tu napisały, a argumenty uparcie wracają do pudełka z jabłuszkiem i wyższej ceny. Owszem, produkty Apple to ładny dizajn, ale tylko osobom nie korzytsającym z Apple może wydawać się, że akurat to jest przy kupnie decydujące. Całą masę osób nie interesuje też maksymalna pojemność dysku, bo wszystkie aktualne komputery są wystarczyjąco szybkie i mają wystarczyjące pojemne dyski do przeciętnych zastosowań. Już dawno nie żyjemy w świecie, w którym komputery były tylko dla informatycznych freaków z potrzebą najszybszego komputera na rynku. Co można było jeszcze zrozumieć, bo kiedyś komputery był faktycznie wolne i miały małą pamięć.
                            • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:19
                              > Ok, przy tej samej cenie, ale produkty Apple droższe, bo zaspo
                              > kajają także inne potrzeby oprócz tych technicznych i to coś kosztuje. To troch
                              > ę jak z meblami, kanapa z Ikea i kanapa od Rolfa Benza mogą być tak samo wygodn
                              > e, ale meble nie kupuje się tylko do siedzenia.

                              To zalezy od osoby, niektorzy kupuja wylacznie do siedzenia, bo dizajn maja w nosie. A ja mam w nosie wyglad komputera - oczywiscie jedne mi sie podobaja bardziej, inne mniej, ale wplyneloby to na moja decyzje tylko przy pozostalych parametrach identycznych. I ze stanikami mam podobnie - ostatnio potrzebowalam balkonetek na lato. Sprawdzilam ebay, znalazlam z 10 potencjalnie pasujacych, wybralam dwie najtansze, jasna i ciemna. Te, ktore mi sie naprawde podobaly, byly bowiem dwa razy drozsze, a nie potrzebowalam ich do kuszenia i gapienia sie na. Pewnie, ze czasem kupuje sobie cos ladnego, ale nie zawsze jest to moim priorytetem.
                            • mefistofelia Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:58
                              pierwszalitera
                              >To troch
                              > ę jak z meblami, kanapa z Ikea i kanapa od Rolfa Benza mogą być tak samo wygodn
                              > e, ale meble nie kupuje się tylko do siedzenia.

                              Ot to. Apple słynie z tego, że jako pierwsze na rynku zaczęło przywiązywać taką wagę do designu. Wręcz zapoczątkowało nowe myślenie o nowoczesnych technologiach, które mają zaspokajać potrzeby nie tylko techniczne ale i estetyczne, i ta estetyka wcale nie jest dużo mniej ważna w ich filozofii. Nie ma co negować, że kupując jabłuszka płacimy w dużej mierze za design i markę. Stąd wyższe ceny.
                              Są osoby, które są skłonne za takie rzeczy zapłacić. Są też takie, które nie mają potrzeby posiadania designerskiego sprzętu, bardziej zależy im na możliwie wysokich osiągach i przystępnej cenie. Nie rozumiem, co tu jest do roztrząsania?
                              • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 00:19
                                mefistofelia napisała:

                                Są też takie, które nie ma
                                > ją potrzeby posiadania designerskiego sprzętu, bardziej zależy im na możliwie w
                                > ysokich osiągach i przystępnej cenie. Nie rozumiem, co tu jest do roztrząsania?

                                Ależ proszę bardzo. Ja nikogo nie namawiam do kupowania Apple. Nie staram się też nikogo przekonać, że wybór innego komputera jest objawem snobizmu, chęci szpanu, przerostu formy nad treścią, złej kalkulacji, małych technicznych ambicji i rozrzutności. ;-)
                                • mefistofelia Re: Produkty Apple 11.09.12, 00:49
                                  > Ależ proszę bardzo. Ja nikogo nie namawiam do kupowania Apple. Nie staram się t
                                  > eż nikogo przekonać, że wybór innego komputera jest objawem snobizmu, chęci szp
                                  > anu, przerostu formy nad treścią, złej kalkulacji, małych technicznych ambicji
                                  > i rozrzutności. ;-)

                                  Nie zauważyłam, żeby ktoś tutaj zarzucał użytkownikom Apple/nie-Apple rzeczy, które wymieniasz.
                                  Jak ktoś pisze, że za takie pieniądze mógłby kupić sprzęt o lepszych parametrach technicznych i taki by wybrał to to właśnie ma na myśli i odczytywanie tego jako ataku na jabłkowiczów jest według mnie grubą przesadą :P

                                  Wręcz muszę przyznać, że wywiązała się tu cywilizowana dyskusja. W innych miejscach w internecie zdarza się, że ludzie skaczą sobie do gardeł, obrażają rodziny i wyzywają od Hitlerów broniąc/atakując Apple.
                                  A wszystko to jedynie przez te ceny, parametry techniczne i design spod znaku jabłuszka. No i politykę patentową firmy. Z tym, że to jest rzeczywisty powód do zmartwień, bo jest ona niedorzeczna i szkodliwa.
                                  life goes on bra
                                • slotna Re: Produkty Apple 11.09.12, 09:39
                                  > Ależ proszę bardzo. Ja nikogo nie namawiam do kupowania Apple. Nie staram się t
                                  > eż nikogo przekonać, że wybór innego komputera jest objawem snobizmu, chęci szp
                                  > anu, przerostu formy nad treścią, złej kalkulacji, małych technicznych ambicji
                                  > i rozrzutności. ;-)

                                  Raczej byloby ci dosc trudno przekonac przecietnych pecetowcow do czegos takiego, ale sprobuj :)
                          • slotna Re: Produkty Apple 10.09.12, 22:46
                            > Nie chodzi o jakość wykonania, ale parametry techniczne, dużo gorsze w Apple pr
                            > zy tej samej cenie.

                            Tak wlasnie. Tyle, ze nie przy tej samej cenie, a dobrze dwa razy wyzszej. O jakosci wykonania Apple slyszalam i dobre i zle opinie, tak jak o innych firmach - normalka.
                          • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:03
                            > Nie chodzi o jakość wykonania, ale parametry techniczne,

                            Ale jakość techniczna to też jakość wykonania. Myślę, że największy fan gier doceni wytrzymałe gniazdka, mocną obudowę, przyjemny dla oczu ekran, lekkość. Dla mnie to bardzo istotne. Nie twierdzę, że takie są produkty Apple, ale dla mnie to jest cenniejsze, niż dobry procesor.
                            • miss-alchemist Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:18
                              > Ale jakość techniczna to też jakość wykonania. Myślę, że największy fan gier do
                              > ceni wytrzymałe gniazdka, mocną obudowę, przyjemny dla oczu ekran, lekkość. Dla
                              > mnie to bardzo istotne. Nie twierdzę, że takie są produkty Apple, ale dla mnie
                              > to jest cenniejsze, niż dobry procesor.

                              Tylko bez dobrego procesora pewne programy czy gry po prostu Ci nie zadziałają, a bez wytrzymałych gniazdek owszem.

                              Zresztą, do innych laptopów również robi się solidne obudowy i ładne matryce, Apple tu nie jest jakimś wyjątkiem. Po prostu w innych laptopach kosztuje to mniej.

                              Pomijam już kwestię, że większość graczy woli jednak stacjonarki, a tutaj w zasadzie można sobie dostosować kompa do własnej wygody i kupować elementy osobno (największa zaleta stacjonarki, tego mi strasznie brakuje w laptopie - tu rozbudowa jest trudniejsza).
                              • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:31
                                miss-alchemist napisała:

                                Ale ty piszesz tu z perspektywy gracza, dla mnie jesteś więc absolutną niszą. Możliwe, że Apple nie zadawala należycie tej kategorii użytkowników, ale to akurat dziedzina, która mnie najmniej interesuje, więc w moim wyborze o kupnie komputera nie gra żadnej roli.
                                • miss-alchemist Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:41
                                  > Ale ty piszesz tu z perspektywy gracza, dla mnie jesteś więc absolutną niszą. M
                                  > ożliwe, że Apple nie zadawala należycie tej kategorii użytkowników, ale to akur
                                  > at dziedzina, która mnie najmniej interesuje, więc w moim wyborze o kupnie komp
                                  > utera nie gra żadnej roli.

                                  W Twoim wyborze. W moim jest inaczej. W wyborze Slotnej jest inaczej. Nie wiem, jak prościej mogę to napisać.

                                  Ja czy Slotna czy Ty mamy do dyspozycji 3 tysiące złotych. Możemy za te pieniądze wybrać np. Lenovo w aluminiowej obudowie z dużą matrycą i bardzo dobrymi parametrami. Możemy wybrać także Apple również w dobrej obudowie, z systemem MacOS, ale z bardzo przeciętnymi parametrami procesora, pamięci czy dysku. Ja i Slotna wybieramy to przykładowe Lenovo, bo nam zależy na parametrach. Ty wybierasz Apple, bo zależy Ci na systemie, obudowie czy czymśtam jeszcze. Dla każdej z nas to będzie dobry wybór, bo odpowiada naszym wymaganiom. Wybór odwrotny były zły, bo by nie spełniał naszych wymagań. A na przykład Besame ma 15 tysięcy złotych i ona kupuje to, co jej się bardziej podoba, bo nie musi patrzeć na pieniądze ;) (tzn nie mówię, że Ty nie masz 15 tysięcy złotych, to był tylko przykład).

                                  Dlatego polecanie Slotnej czy mnie Apple jest bez sensu, polecenia peceta Tobie również, bo mamy inne potrzeby.

                                  A gracze nie są wcale taką niszą, przynajmniej w mojej grupie wiekowej ;)
                                  • slotna Re: Produkty Apple 11.09.12, 09:42
                                    > Ty wybierasz
                                    > Apple, bo zależy Ci na systemie, obudowie czy czymśtam jeszcze.

                                    Sam system mozna i na pececie zainstalowac, jak kto lubi. A $$$ w kieszeni ;)
                                    • miss-alchemist Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:03
                                      > Sam system mozna i na pececie zainstalowac, jak kto lubi. A $$$ w kieszeni ;)

                                      Tutaj nie jestem pewna, zaznaczam od razu, ale wydaje mi się, że nie można zainstalować MacOS na pececie, przynajmniej legalnie (licencja na to nie pozwala).
                              • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 10.09.12, 23:40
                                > Tylko bez dobrego procesora pewne programy czy gry po prostu Ci nie zadziałają,
                                > a bez wytrzymałych gniazdek owszem.

                                Tylko krótko ;).


                                > Zresztą, do innych laptopów również robi się solidne obudowy i ładne matryce, A
                                > pple tu nie jest jakimś wyjątkiem. Po prostu w innych laptopach kosztuje to mni
                                > ej.

                                Oczywiście, że nie tylko w Apple, ale nie tylko procesor stanowi o jakości komputera.

                                > Pomijam już kwestię, że większość graczy woli jednak stacjonarki, a tutaj w zas
                                > adzie można sobie dostosować kompa do własnej wygody i kupować elementy osobno
                                > (największa zaleta stacjonarki, tego mi strasznie brakuje w laptopie - tu rozbu
                                > dowa jest trudniejsza).

                                Ja też długo wolałam i nawet mam z sentymentu. Ale nie gram od wieków i nie tęsknię. Poza tym nie każdy gra albo ściąga wszystkie możliwe filmy, też uważam, że w dzisiejszych czasach osiągi komputerów i tak przewyższają możliwości wykorzystania w wielu wypadkach, ja nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam problem np. ze zbyt małą pojemnością dysku, ale było to chyba w zeszłym tysiącleciu.

                                A co do lansu - za moich czasów największym lansem były Unixu (mój Mandrake był pasee, jako zbyt intuicyjny ;) ), nie wiem, za czym teraz młodzież szaleje, możliwe, że za Apple, ale mnie to wcale nie odrzuca. Ceny jak dla mnie są tak zaporowe, że nawet nie oglądam, żeby sobie smaków nie robić, ale jak komuś pasuje, niech używa na zdrowie.
                                • marciasek laptopy to ZUO 10.09.12, 23:57
                                  Post a propos stacjonarek, które są jakoby passe. Wielka szkoda. Laptop powinien słuzyc do pracy okazjonalnej - pozycja przy laptopie urąga zdrowiu kregosłupa. Kazdy ortopeda Wam to powie. Pracujecie w domu, w pracy na laptopach? OK - podłączcie sobie do lapka klawiaturę, mysz i przede wszystkim monitor na jakiejś sporej podporze, tak, by był wyżej niz blat stołu. Nie możecie/chcecie tak, to chociaz kupcie sobie podpórki do laptopa, takie, które ustawiaja klawiature pod lekkim kątem i monitor wyżej niż poziom blatu. Nie trzeba? I tak jest wygodnie? Pewnie i wygodnie, ale nie o wygode tu chodzi, a o zwyrodnienia kregosłupa w odcinku szyjnym (zwłaszcza), krzyzowym i lędźwiowym. Te zwyrodnienia przyjda nieuchronnie po kilku-kilkunastu latach pracy na laptopie w pozycji siedząco-pochylonej. Naprawdę, szkoda zdrowia...
                                  • miss-alchemist Re: laptopy to ZUO 11.09.12, 00:03
                                    Ja używam laptopa, bo jeżdżę z nim do domu i do Łodzi. A w Łodzi mieszkam w akademiku, nie mam miejsca na stacjonarny komputer :) Ale jak się wyprowadzę, to raczej wracam do stacjonarki (ze względu na większe możliwości bawienia się komputerem). Chociaż nie sądzę, żebym wtedy siedziała inaczej przy komputerze :P Potrafię przyjmować naprawdę ekwilibrystyczne pozycje.

                                    i1.wowy.pl/377f501156ceab1a556c5a6740a4e52c32f29738/jak-siedze1-jpg
                                    Za to mój luby kupił niedawno laptopiszcze, ale i tak podłącza do niego swoją klawiaturę bezprzewodową i zewnętrzny monitor, bo w domu mu tak wygodnie.
                                  • pinupgirl_dg Re: laptopy to ZUO 11.09.12, 00:05
                                    > Post a propos stacjonarek, które są jakoby passe. Wielka szkoda. Laptop powinie
                                    > n słuzyc do pracy okazjonalnej - pozycja przy laptopie urąga zdrowiu kregosłupa
                                    > . Kazdy ortopeda Wam to powie. Pracujecie w domu, w pracy na laptopach? OK - po
                                    > dłączcie sobie do lapka klawiaturę, mysz i przede wszystkim monitor na jakiejś
                                    > sporej podporze, tak, by był wyżej niz blat stołu. Nie możecie/chcecie tak, to
                                    > chociaz kupcie sobie podpórki do laptopa, takie, które ustawiaja klawiature pod
                                    > lekkim kątem i monitor wyżej niż poziom blatu. Nie trzeba? I tak jest wygodnie
                                    > ? Pewnie i wygodnie, ale nie o wygode tu chodzi, a o zwyrodnienia kregosłupa w
                                    > odcinku szyjnym (zwłaszcza), krzyzowym i lędźwiowym. Te zwyrodnienia przyjda ni
                                    > euchronnie po kilku-kilkunastu latach pracy na laptopie w pozycji siedząco-poch
                                    > ylonej. Naprawdę, szkoda zdrowia...

                                    Powiem szczerze - moja pozycja przy stacjonarnym wcale dla kręgosłupa zdrowa nie jest. Po kilku godzinach przybieram takie pozycje, że nie mam złudzeń, mój kręgosłup też to czuje. Przy laptopie dużo wygodnie nie jest, chociaż trochę chyba tak, ale i tak niewiele. Długa praca z komputerem to nie jest kwintesencja zdrowego trybu życia, niestety... No i stacjonarnego nie zabiorę ze sobą, żeby zademonstrować efekty swojej pracy, a i linuxa tam teraz zainstalować nie mogę. Nic mi nie wyświetla, same kolorowe paski. Dlatego w ogóle mam laptopa, jest pożyczony. Mam jeszcze netbooka, tego używam głównie do siedzenia na na necie.Ale powoli zaczynam się przyzwyczajać do przenośnych wynalazków, to bardzo wygodne zabierać ze sobą całego kompa i nie martwić się, że się zapomniało zgrać jednego ważnego pdfa.
                                  • pierwszalitera Re: laptopy to ZUO 11.09.12, 00:11
                                    marciasek napisała:

                                    > Post a propos stacjonarek, które są jakoby passe. Wielka szkoda. Laptop powinie
                                    > n słuzyc do pracy okazjonalnej - pozycja przy laptopie urąga zdrowiu kregosłupa
                                    > . Kazdy ortopeda Wam to powie. Pracujecie w domu, w pracy na laptopach?

                                    Ja nie. Posiadam i używam tylko komputery stacjonarne, w domu i w pracy. W pewnym czasie potrzebny mi był laptop, kupiłam, używałam, to teraz stary już model, nieaktualny technicznie, na razie nie kupiłam nowego, bo nie jest mi potrzebny. Laptopy to dla mnie moda, podobna do komórkowej. Trzeba zawsze by osiągalnym i wszędzie móc pracować, nawet jak jako pracę niekórzy określają aktualizację prywatnego konta na facebooku, albo oglądanie złej jakości teledysków na youtube. ;-)
                                  • yaga7 Re: laptopy to ZUO 11.09.12, 06:04
                                    Ja pracuję w domu i na lapku, i na stacjonarnym, żeby mieć możliwość zmiany pozycji, bo nie dam rady pracować non stop na jednym krześle ;)

                                    I nigdy nie pracuję na lapku w pozycji pochylonej, bo jest to dla mnie niewygodne.

                                    Mam taki fotel z podnóżkiem, wywalam się na nim z lapkiem (z podpórką), plecy proste, ręce leżą, cudo :)
                                    No i z lapkiem mogę sobie wyłazić na balkon, ze stacjonarnym byłoby ciężko ;)
                                    • pinupgirl_dg Re: laptopy to ZUO 11.09.12, 12:38

                                      > Mam taki fotel z podnóżkiem, wywalam się na nim z lapkiem (z podpórką), plecy p
                                      > roste, ręce leżą, cudo :)
                                      > No i z lapkiem mogę sobie wyłazić na balkon, ze stacjonarnym byłoby ciężko ;)

                                      O, to, to :). Ja sobie zawsze moszczę takie legowisko z poduszek, deskę na kolana i na to laptopa.
                                • ciociazlarada Re: Produkty Apple 11.09.12, 09:48
                                  >Poza tym nie każdy gra albo ściąga wszystkie możliwe filmy, też uważam, ż
                                  > e w dzisiejszych czasach osiągi komputerów i tak przewyższają możliwości wykorz
                                  > ystania w wielu wypadkach, ja nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam problem np. z
                                  > e zbyt małą pojemnością dysku, ale było to chyba w zeszłym tysiącleciu.

                                  Pinup, zapewniam Cię, że żyjesz w przyszłości - gratulacje!

                                  Osiągi komputerów w dzisiejszych czasach są w bardzo, bardzo wielu przypadkach profesjonalnych zastosowań niestety są dużo za małe. 100% moich znajomych informatyków-badaczy w ten czy inny sposób zajmuje się problemem złożoności obliczeniowej - nie bezpośrednio, ale ciągle się na niego natykają.
                                  Ja nie jestem informatykiem, korzystam naprawdę z tzw. "intuicyjnych" i prostych (jeśli chodzi o ilość linijek programu) modeli, a potrzebowałam przeciętnie 7-10 komputerów działających całą dobę, aby przeprowadzić jakiś banalny test (typu odpalić cykl modelu 1000 razy - potrzebne do prostych obliczeń statystycznych). Takich zastosowań są miliony w geografii, informatyce, matematyce, konstrukcji różnych urządzeń, testowaniu programów, meteorologii, fizyce, biologii, naukach społecznych, statystyce, medycynie - można wymieniać w nieskończoność, podałam pierwsze z brzegu, naprawdę malutki modelik:)

                                  Gracze to być może i nisza, ale ludzie, którzy w pracy i w domu używają jedynie procesorów tekstowych, internetu, excela i pasjansa to również nisza.
                                  • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:03
                                    ciociazlarada napisała:

                                    > Gracze to być może i nisza, ale ludzie, którzy w pracy i w domu używają jedynie
                                    > procesorów tekstowych, internetu, excela i pasjansa to również nisza.

                                    Zdziwiłabyś się. Jest raczej tak, że większość użytkowników nie produkuje obliczeń statystycznych. Ba, jest nawet tak, że komputery posiadają i UŻYWAJĄ też osoby bez wyższego wykształcenia i bez wiedzy informatycznej! A nawet tacy jak moi rodzice, którzy cenią sobie ułatwiające funkcje komputera w życiu codziennym, ale też nie zastępują komputerem rzeczywistości. Ja z ostatniego ambitniejszego modelu statystycznego korzystałam na studiach i dziś nie potrzebuję 7-8 komputerów, by skorzystać z programu liczącego moje podatki, albo by zrobić zakupy online. W pracy zawodowej też jedna wolna maszyna mi wystarczy, bo chociaż trudno to sobie wyobrazić, ale istnieją jeszcze zawody, w których komputer ułatwia wprawdzie pracę, ale nie jest jej podmiotem. A ostatniego pasjansa układałam chyba 20 lat temu na pececie, bo to takie nowe było i trzeba było spróbować. Dziś wzięłabym chyba prawdziwe karty, bo mam sentyment do wysiłku fizycznego metodą retro, znaczy całą ręką, nie tylko palcem i nawet książki wolę takie staromodne, na papierze. Można zresztą jeszcze takie kupić, sprzedają też online. ;-) Widuję też jeszcze masę młodych ludzi wyglądających na studentów, czytających te papierowe książki i to bez zażenowania, w komunikacji miejskiej na przykład, ale częściej jestem jednak świadkiem wysoce inteligentnych rozmów na wypasionych smartphonach o ostatnich facebookowych wyczynach, więc może to są ci badacze? ;-)
                                    • ciociazlarada Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:45
                                      pierwszalitera napisała:
                                      > Zdziwiłabyś się. Jest raczej tak, że większość użytkowników nie produkuje oblic
                                      > zeń statystycznych.

                                      Oczywiście, że większość użytkowników nie produkuje obliczeń statystycznych, ale zdziwiłabyś się - 100% komputerów wykonuje dla nich operacje matematyczne:)
                                      W bankach, w biurach, gdzie trzeba przeszukiwać czasami bardzo rozległe bazy danych. U lekarza, który korzysta z centralnego rejestru pacjentów. Przy konstrukcji domów, mostów, statków, samochodów, dźwigów, platform wiertniczych, satelitów, modeli czołgów z kartonu. Przy pisaniu oprogramowania, które ma działać na kiepskich technicznie komputerach, tak żeby użytkownik nie odczuł, że komputer jest marny. Przy tworzeniu i rysowaniu map albo modeli terenu. Przy produkcji filmów, dźwięku, kart parkingowych, paszportów i przepustek do drzwi. Przy przeszukiwaniu bazy 100000 osób aby znaleźć te 100, których nazwisko zaczyna się na D, a pierwsze dwie cyfry telefonu to 58, do których należy dzisiaj zadzwonić i spróbować im sprzedać przez telefon zdrowotny materac z gorczycą. Itd, itp.

                                      Ba, jest nawet tak, że komputery posiadają i UŻYWAJĄ też
                                      > osoby bez wyższego wykształcenia i bez wiedzy informatycznej!

                                      Zdaję sobie z tego sprawę. Co nie oznacza automatycznie, że w swojej pracy nie potrzebują mocnych i szybkich komputerów - nie musisz wiedzieć jak program działa, a i tak się możesz denerwować, że jest zbyt wolny.

                                      A nawet tacy jak
                                      > moi rodzice, którzy cenią sobie ułatwiające funkcje komputera w życiu codzien
                                      > nym, ale też nie zastępują komputerem rzeczywistości.

                                      Nie wiem, czy zrozumiałam co masz tutaj na myśli. Mój tata lat 73, również używa komputera w pracy, do projektowania dość złożonych instalacji. Wiedzę informatyczną ma zerową, mimo to potrzebuje wydajnego i "mocnego" sprzętu, choć nie wie jak on działa.

                                      D
                                      > ziś wzięłabym chyba prawdziwe karty, bo mam sentyment do wysiłku fizycznego met
                                      > odą retro, znaczy całą ręką, nie tylko palcem i nawet książki wolę takie starom
                                      > odne, na papierze. Można zresztą jeszcze takie kupić, sprzedają też online. ;-)
                                      > Widuję też jeszcze masę młodych ludzi wyglądających na studentów, czytających
                                      > te papierowe książki i to bez zażenowania, w komunikacji miejskiej na przykład,
                                      > ale częściej jestem jednak świadkiem wysoce inteligentnych rozmów na wypasion
                                      > ych smartphonach o ostatnich facebookowych wyczynach, więc może to są ci badacz
                                      > e? ;-)

                                      Ale wierz mi, to że ktoś musi/chce używać bardzo wydajnego czy też zaawansowanego technicznie komputera nie przeszkadza w czytaniu książek na papierze ani w graniu w brydża z żywymi ludźmi do rana. Można nawet nie mieć konta na facebooku i jakoś żyć:)

                                      Ja rozumiem doskonale potrzebę posiadania ładnej rzeczy marki Apple, bo sama lubię posiadać ładne rzeczy, po prostu przy wyborze komputera liczą się dla mnie inne parametry niż przy wyborze zegarka, fotela, obrazu czy antyków. Intuicyjność systemu też jakoś do mnie nie trafia, bo do tej pory wszystkie systemy, z którymi miałam przyjemność były intuicyjne, włączając w to MacOS. Po prostu nie jestem targetem firmy, domyślam się, że codziennie biedacy rwą kudły z głów kombinując jak mnie pozyskać:)
                                      • besame.mucho Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:57
                                        > Ja rozumiem doskonale potrzebę posiadania ładnej rzeczy marki Apple, bo sama lu
                                        > bię posiadać ładne rzeczy, po prostu przy wyborze komputera liczą się dla mnie
                                        > inne parametry

                                        Muszę przyznać, że nie kumam czego jeszcze w zasadzie dotyczy dyskusja ;). Tzn. jak mi się zdaje nikt nie chce nikogo na siłę przekonywać, że Apple robi komputery, które zadowolą każdego, wszyscy też jak widać rozumieją potrzebę posiadania takiej a nie innej rzeczy i to, że ta potrzeba może wynikać z miliona różnych przyczyn (estetyka, funkcjonalność, łatwość, bo pani Kazia ma i ja też chcę, bo Krzysio ma więc ja nie chcę, bo jestem oszczędny, bo se mogę pozwolić a co!, bo mi pasuje do kanapy, bo wolę mieć na głodne koty, bo ten sklep był najbliżej domu, itd), że zatem nie ma jak ocenić kto jest fajniejszy i mądrzejszy (coś bym jeszcze dopisała jakby forum było męskie ;) ), że taki a nie inny sprzęt wybiera.
                                        Rozumiem dyskusję o jakichś konkretach, jak się ktoś chce dowiedzieć co w jakim kompie działa, a co nie działa, co się da, a czego nie da - ale w temacie że se każdy może wybrać co chce, to już chyba wszystko zostało powiedziane ;).
                                      • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:21
                                        > Przy pisaniu oprogramowania, które ma działać na
                                        > kiepskich technicznie komputerach, tak żeby użytkownik nie odczuł, że komputer
                                        > jest marny.

                                        Nie jestem orłem z programowania, ale mnie uczono, że zawsze należy tak pisać program, żeby był możliwie szybki i oszczędny, nawet, jeśli to jest "Hello, world".
                                        • ciociazlarada Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:46
                                          Ja nie zajmuję się oprogramowaniem, widzę po prostu, często codziennie w domu, ile pracy i kombinowania zajmuje rozwiązywanie problemów związanych ze złożonością obliczeniową, więc tylko zwróciłam uwagę, że nie jest tak, że istniejące komputery zaspokajają "potrzebę mocy" z nadwyżką. Owszem, są coraz wydajniejsze, ale i my wymagamy od nich coraz więcej i potrzebujemy ich do bardziej złożonych zadań.
                                          • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:00
                                            > Ja nie zajmuję się oprogramowaniem, widzę po prostu, często codziennie w domu,
                                            > ile pracy i kombinowania zajmuje rozwiązywanie problemów związanych ze złożonoś
                                            > cią obliczeniową, więc tylko zwróciłam uwagę, że nie jest tak, że istniejące ko
                                            > mputery zaspokajają "potrzebę mocy" z nadwyżką. Owszem, są coraz wydajniejsze,
                                            > ale i my wymagamy od nich coraz więcej i potrzebujemy ich do bardziej złożonych
                                            > zadań.

                                            Ja też wiem, na jakim świecie żyje, ale śmiem twierdzić, że większość użytkowników komputerów nie potrzebuje niesamowitych osiągów, o czym popularność Apple tez może świadczyć. Owszem, czasami osiągi są ważne, ale, według mnie, kupowanie wypasionego komputera do przeglądania zdjęć i puszczania muzyki mija się z celem, trochę jak sportowy samochód w mieście. W tym wypadku też wzięłabym po prostu samochód bardziej wygodny, a nie koniecznie szybszy. Ale co kto lubi, jeden woli szpan na jabłko, inny na ilość pamięci albo swoje informatyczne umiejętności ;). Jakoś nie zauważyłam, żeby ktoś z użytkowników Apple w tym wątku żalił się na to, że to za słabe komputery do ich zastosowań, więc wyciągania przykładu skomplikowanych obliczeń nie rozumiem. Ani tego, że ktoś pisze, że Apple są droższe i słabsze, przez co mają niekorzystny stosunek jakości do ceny.
                                            • slotna Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:11
                                              > Ani tego, że ktoś pisze, że Apple są dr
                                              > oższe i słabsze, przez co mają niekorzystny stosunek jakości do ceny.

                                              Ale przeciez to prawda. Maja za to jakies inne zalety, wielokrotnie tu wymieniane.
                                              • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:17
                                                Komputer nie składa się tylko z procesora, a samochód z silnika. Za skórzane fotele i klimatyzację też się płaci, owszem, są tacy, którzy uznają, że nie warto, skoro przyspieszenie do setki jest takie marne, nawet, jeśli samochodu i tak będą używać głównie do dojazdu w korkach do pracy ;).
                                                • slotna Re: Produkty Apple 11.09.12, 13:25
                                                  > Komputer nie składa się tylko z procesora, a samochód z silnika. Za skórzane fo
                                                  > tele i klimatyzację też się płaci, owszem, są tacy, którzy uznają, że nie warto

                                                  Ktorej czesci z "Maja za to jakies inne zalety, wielokrotnie tu wymieniane." nie zrozumialas?
                                                  • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 15:52
                                                    To może zdefiniuj słowo jakość, skoro o stosunku jakości do ceny rozmawiamy (tak dla przypomnienia). Bo jeśli dla Ciebie to oznacza "szybki procesor", to się nie dogadamy ;). A produkt jest wart tyle, ile klient jest skłonny zapłacić i tyle w tym temacie.
                                                  • slotna Re: Produkty Apple 11.09.12, 17:06
                                                    Dla mnie "jakosc" to zazwyczaj starannosc wykonania czegos. Ale odpowiadalam na twoj post, w ktorym napisalas "Apple są droższe i słabsze, przez co mają niekorzystny stosunek jakości do ceny", wiec uznalam, ze chodzi ci o moc, tylko ja tak okreslilas. Tym bardziej, ze chyba nikt nie pisal, ze maki szybciej sie psuja (co by dowodzilo zlej jakosci w takim sensie, jak ja rozumiem), natomiast byla mowa o slabszych parametrach.
                                                  • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 17:16
                                                    Aaa, to się nie zrozumiałyśmy. Ja napisałam, że nie rozumiem
                                                    "tego, że ktoś pisze, że Apple są droższe i słabsze, przez co mają niekorzystny stosunek jakości do ceny. ",
                                                    czyli wynikania słabsze parametry - gorsza jakość. Jak będę chciała pamięć, to sobie kupię, jak kupuję całość, to biorę pod uwagę wszystkie aspekty.
                                                    Rozumiem, że dla kogoś to mogą być za słabe komputery, ale przykłady zaawansowanych obliczeń w dziedzinie fizyki to jak porównywanie limuzyny z rajdowym samochodem.
                                            • ciociazlarada Re: Produkty Apple 11.09.12, 14:01
                                              pinupgirl_dg napisała:

                                              > Ani tego, że ktoś pisze, że Apple są dr
                                              > oższe i słabsze, przez co mają niekorzystny stosunek jakości do ceny.
                                              >
                                              To chyba inne wątki czytamy, bo sporo ludzi o tym tutaj pisze:)
                                  • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:25
                                    Ciociu - umówmy się, chyba nie ma na rynku laptopa, który by był w stanie podjąć się np. analizy wyników LHC ;). Owszem, są dziedziny, gdzie jeden komputer nie wystarczy, ale raczej nie jest to większość wypadków. Do obrabiania zdjęć z imienin cioci czy obejrzenia filmu na DVD oraz napisania podania o pracę na daje się znakomita większość współczesnego sprzętu. Nawet znam jednego fizyka, który pracuje na Apple i jest tego samego zdania, co większość tutaj obecnych "cywilnych" użytkowników. Do ekstra obliczeń jest moloch na uczelni, ale do prowadzenia zajęć, przechowywania danych, kontaktu ze światem, czytania prac i innych takich codziennych czynności nie zamieniłby swoje komputera na nic innego.
                                    • ciociazlarada Re: Produkty Apple 11.09.12, 11:57
                                      No tak, ale nie każdy chce się rozdrabniać i mieć inny komputer do oglądania zdjęć z imienin, a inny do pracy, zwłaszcza jeśli system promuje pracę w domu. Pewnie, że żaden laptop nie udźwignie niektórych rzeczy, ale czasami robisz jednocześnie coś w domu i to samo na "molochu" w pracy, a wtedy nie chcesz, żeby to Twój komputer spowalniał całą akcję.

                                      Ja nikomu nie bronię mieć Apple:) sama uwielbiam śliczne pulpity, u mnie na monitorze jak nie spadają okienka z gumy, nie mam naklejonych 30 karteczek i zegarów z wodotryskiem to jestem chora i słabo się czuję:) Po prostu rozumiem ludzi, dla których nadrzędnym parametrem jest moc obliczeniowa i wyjaśniam, że potrzebują jej nie tylko do gier.
                                      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:18
                                        ciociazlarada napisała:

                                        > No tak, ale nie każdy chce się rozdrabniać i mieć inny komputer do oglądania zd
                                        > jęć z imienin, a inny do pracy, zwłaszcza jeśli system promuje pracę w domu. Pe
                                        > wnie, że żaden laptop nie udźwignie niektórych rzeczy, ale czasami robisz jedno
                                        > cześnie coś w domu i to samo na "molochu" w pracy, a wtedy nie chcesz, żeby to
                                        > Twój komputer spowalniał całą akcję.
                                        >

                                        A czy nie jest tak, że pecet, czyli PC to z założenia jest Personal Computer i ma służyć do organizowania codziennego życia normalnego Kowalskiego, a nie do zadań specjalnych na uniwersytetach? ;-)
                                      • pinupgirl_dg Re: Produkty Apple 11.09.12, 12:29
                                        > No tak, ale nie każdy chce się rozdrabniać i mieć inny komputer do oglądania zd
                                        > jęć z imienin, a inny do pracy, zwłaszcza jeśli system promuje pracę w domu. Pe
                                        > wnie, że żaden laptop nie udźwignie niektórych rzeczy, ale czasami robisz jedno
                                        > cześnie coś w domu i to samo na "molochu" w pracy, a wtedy nie chcesz, żeby to
                                        > Twój komputer spowalniał całą akcję.
                                        >
                                        > Ja nikomu nie bronię mieć Apple:) sama uwielbiam śliczne pulpity, u mnie na mon
                                        > itorze jak nie spadają okienka z gumy, nie mam naklejonych 30 karteczek i zegar
                                        > ów z wodotryskiem to jestem chora i słabo się czuję:) Po prostu rozumiem ludzi,
                                        > dla których nadrzędnym parametrem jest moc obliczeniowa i wyjaśniam, że potrze
                                        > bują jej nie tylko do gier.

                                        Oczywiście, dla mnie to też jest ważne, ale wyciąganie tutaj pracy na 7-8 mocnych komputerów nie ma sensu. Chyba, że porównujemy sytuację na przestrzeni lat. Pewnych rzeczy na kolanie się nie da zrobić. Ale dużą część pracy również w takich zawodach, jak wymieniłaś, można robić i na Apple, jak ktoś chce. Jeśli komuś wygoda Apple bardziej pasuje, niech sobie używa.
                                • anna-pia Re: Produkty Apple 11.09.12, 10:32
                                  pinupgirl_dg napisała:

                                  > > Tylko bez dobrego procesora pewne programy czy gry po prostu Ci nie zadzi
                                  > ałają,
                                  > > a bez wytrzymałych gniazdek owszem.
                                  >
                                  > Tylko krótko ;).

                                  Nie gram, więc o grach się nie wypowiem, ale programy i ich aktualizacje od lat ściągam przez net i najwytrzymalsze gniazdko nie zastąpi dużego dysku, pojemnej pamięci i szybkiego procesora. Pracując muszę mieć uruchomione kilka programów, w moim środowisku zawodowym, jak ktoś szuka na forum porady, jaki komputer kupić, to patrzy na parametry typu dysk, RAM i procesor. Mysz, klawiatura i drukarka są na USB, a tych w PC jest całe stado, gdyby któryś się zepsuł. I koniec :)
                  • ciociazlarada Re: Produkty Apple 10.09.12, 13:33
                    Dla mnie to jest kwestia relacji ceny wyprodukowania pudełka i tego co w pudełku, do ostatecznej ceny produktu. Komputer to dla mnie rzecz użytkowa tylko i wyłącznie, więc skręca mi kiszki, jeśli mam zapłacić dużo za coś co obiektywnie może mniej, skoro mogę mieć coś co może więcej, za mniej:), a różnicę np. ofiarować na bezdomne koty.
                    Nie mam również żadnych problemów z obsługą komputerów, konfigurację alt+tab odkryłam swego czasu pod Windowsem 98;). Pracowałam na różnych MacOS i szczerze mówiąc nie odczułam różnicy in plus pomiędzy nimi a Ubuntu, z którego korzystam od wielu lat - być może dlatego nie widzę potrzeby płacenia ekstra za taki Unix.

                    Rozważałam przez krótki czas zakup ipada w podróże, ale odpadł ze względu na brak klawiatury, na konferencjach jednak się pracuje i ja klawiaturę mieć muszę, bo się uduszę. Ostatecznie kupiłam netbooka Lenovo, który ma i obracany, dotykowy ekran, i normalną klawiaturę. Eksperymentalnie trzymam na nim Ubuntu, Widowsa 7 (dawali) i Androida, wszystkie trzy bardzo lubię i z wszystkich trzech korzystam.
                    Kwestia służbowych sprzętów u mnie odpada, nigdy nie biorę, nie cierpię jak mi ktoś gmera. Mój komputer moją twierdzą:)
        • yaal Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:38
          Taa, ani kawałeczka.
      • pierwszalitera Re: Produkty Apple 10.09.12, 12:40
        yaal napisał:

        > Jedynym produktem marki Apple wartym swej ceny jest klawiatura (przewodowa z bl
        > okiem numerycznym). Pozostałych mogę używać, jeśli zapłaci za nie ktoś inny.
        >

        Ano widzisz, subiektywna ocena, bo klawiatury Apple, to jedyna część, którą udało mi się zepsuć i w regularnych odstępach muszę kupować nowe. Uwielbiam je za specyficzność, próbowałam podłączyć inne, tańsze, ale to już nie to samo zmysłowe odczucie. ;-) Kupuję więc nadal klawiatury Apple i staram się nie zalewać płynami.
    • satia2004 Re: Produkty Apple 10.09.12, 20:17
      Tak dla 'fanów' :D
      lolsnaps.com/upload_pic/WhatDidAppleReallyInvent-38864.jpg
      -
      72/94
    • ciociazlarada OT - refleksja 11.09.12, 12:38
      Naszła mnie ogólna refleksja po przeczytaniu tego wątku, z góry przepraszam, jeśli ktoś poczuje się urażony - nie piję do nikogo konkretnego, chciałabym po prostu skomentować zjawisko, które obserwuję od dłuższego czasu (i zauważyłam kilka takich stwierdzeń w tym wątku).

      Chodzi mi mianowicie o często padające stwierdzenia w stylu "jestem kiepski/kiepska z komputerów/technicznie". Zauważam, że wiele ludzi uważa to za rzecz, którą można, a nawet należy się pochwalić, a osoby które bez problemu radzą z komputerami automatycznie wpadają do szuflady z napisem "jajogłowy pryszczaty nerd":) Zjawisko to występuje jeszcze mocniej w odniesieniu do wiedzy technicznej i w ogólności matematyki - nieumiejętność liczenia to coś, czym można się bezkarnie pochwalić, podkreślając, że jest się humanistą... Pamiętam dawno temu na studiach, bycie nogą z logiki czy statystyki to nie był powód do chodzenia kanałami, a osoby, które miały z tych przedmiotów dobre oceny były uważane za jakieś "inne".

      Co o tym sądzicie? Dla mnie osobiście jest to ciężkie do zniesienia i zrozumienia. Podstawowe (proszę nie mylić z administrowaniem 50 komputerami Solaris itp.) umiejętności związane z obsługą komputera są dzisiaj jak umiejętność czytania. Ale ludzie wstydzą się analfabetyzmu, a nie wstydzą się przyznać, że nie umieją sprawnie posługiwać się komputerem czy liczyć prostych rzeczy (nie mówię tu o całkach, mam na myśli podstawową wiedzę).
      Są to oczywiście moje prywatne obserwacje, w związku z czym bardzo prywatnie mnie to razi. Porównując obrazowo i korzystając z metafory czytania - nie rozumiem co chce przekazać osoba, przychodząca z gumową, piszczącą książeczką z kaczuszką i konikiem na spotkanie w bibliotece miejskiej. Zaszokować?
      • yaga7 Re: OT - refleksja 11.09.12, 12:55
        Mnie się wydaje, że problem jest szerszy.
        Bo są też ludzie, którzy chwalą się tym, że nie lubią czytać, nie kupują książek i nie chodzą do biblioteki.
        Albo tym, że nie znosili fizyki, biologii czy chemii w szkole.
        Albo tym, że ich znajomość angielskiego czy jakiegokolwiek języka obcego jest znikoma.
        Itp. Itd.

        Ale fakt, spotykam wśród ludzi tę dumę, że nie znają matematyki i jak to można było wprowadzić matematykę na maturze ;)
      • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 12:55
        IMO inaczej rozumiemy "podstawową wiedzę" nt. komputerów. Dla mnie przyznanie się do tego, że nie wiem kto napisał "Trylogię" to taka sama kicha, jak przyznanie się do tego, że nie wiem co mówi twierdzenie Pitagorasa albo pierwsza zasada dynamiki Newtona, i to, że nie wiem co to znaczy "sformatować dysk".

        Jeśli chodzi o zasadę, to uważam tak jak Ty - okropnie mnie denerwuje, że przyznanie się do niewiedzy w dziedzinach fizyki, matematyki, biologii, itd jest spoko, a w dziedzinach humanistycznych miałoby być obciachem.

        Ale jest też druga ciekawa strona problemu - jeśli chodzi nie o wiedzę podstawową, ale o wyższy poziom, to częściej osoby specjalizujące się w naukach ścisłych określają te specjalizujące się w takich jak etnologia, filozofia, kulturoznawstwo, itd jako ludzi, którzy zajmują się pseudonauką i niczym ciekawym niż odwrotnie :).
      • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 13:10
        Ja tego nie widzę, może dlatego, że większość moich znajomych to ścisłowcy. Raczej odwrotnie, ludzie są ciężko oburzeni, że ktoś może nie wiedzieć, co to są proporcje. Mnie to nie rusza i wcale nie uważam, że ignorancja w tej dziedzinie to jakaś ujma. Ja wiem, bo po 1. miałam możliwości się nauczyć, po 2. łatwo mi to przychodziło, po 3. mnie to interesowało. Ktoś inny może nie miał takich możliwości, albo nie miał ochoty - jego sprawa. A jeśli ktoś wykazuje zainteresowanie, to chętnie wytłumaczę. Sama nie mam zbyt dużego pojęcia o historii, literaturze, ortografii, bo zwyczajnie w czasach licealnych znajdowałam ciekawsze zajęcia, np. podrywanie chłopców na imprezach czy coś równie ambitnego, w ostateczności nawet naukę matematyki. Nie jest to jakiś powód do dumy, ale też nie zamierzam z tego powodu rwać sobie włosów z głowy.
      • kasica_k Re: OT - refleksja 11.09.12, 13:13
        ciociazlarada napisała:

        > Chodzi mi mianowicie o często padające stwierdzenia w stylu "jestem kiepski/kie
        > pska z komputerów/technicznie". Zauważam, że wiele ludzi uważa to za rzecz, któ
        > rą można, a nawet należy się pochwalić, a osoby które bez problemu radzą z komp
        > uterami automatycznie wpadają do szuflady z napisem "jajogłowy pryszczaty nerd"

        Dumy z bycia kiepskim z czegokolwiek dalibóg nie rozumiem. Ale zauważ, że często przez "bycie dobrym z komputerów" przeciętny Kowaliski rozumie co innego, niż np. Ty. Najczęściej chodzi o zestaw praktycznych umiejętności radzenia sobie z różnymi dziwactwami i niedoróbkami sprzętu czy oprogramowania - typu wspomniane wyżej przez besame.mucho instalowanie sterownika do klawiatury, które wymaga użycia klawiatury, która nie działa bez sterownika, i tym podobne :) To wszystko, do czego woła się "pana Zenka" z działu obsługi informatycznej. Inna sprawa, że często dana osoba mogłaby spokojnie dać sobie radę bez "pana Zenka", gdyby ruszyła rozumem choć odrobinę, no ale ona "nie zna się na komputerach", więc nawet nie próbuje. Mam wrażenie, że to zjawisko występuje już coraz rzadziej. Raz - obecne systemy są coraz przyjaźniejsze dla użytkownika, dwa - młodsze pokolenie jest wychowane w stałym obcowaniu z komputerem i w związku z tym nie traktuje go jako nowość w swoim życiu i w ogóle dopust boży, którym trzeba nagle nauczyć się posługiwać.

        > :) Zjawisko to występuje jeszcze mocniej w odniesieniu do wiedzy technicznej i
        > w ogólności matematyki - nieumiejętność liczenia to coś, czym można się bezkarn
        > ie pochwalić, podkreślając, że jest się humanistą...

        Wiem, co masz na myśli. Co gorsza, podobne postawy bywają utrwalane przez nauczycieli - miałam raz takiego polonistę... Mnie to zawsze niemożebnie denerwowało, może dlatego, że jestem z rodziny pół na pół humanistyczno-ścisłej, jest mi z gruntu obcy brak szacunku do jakiejkolwiek dziedziny wiedzy i nie rozumiem, jak człowiek mieniący się wykształconym może wygłaszać uwagi typu "ci matematycy i ich bezsensowne numerki".
        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 13:32
          No właśnie, chodzi mi na przykład o takie rzeczy "od pana Zenka". Tak jak napisałaś, przy odrobinie ruszenia rozumem, rozwiązanie można znaleźć samemu. No i na szczęście tych rzeczy jest coraz mniej, ale nad tym też pracuje sztab panów Zenków, których praca jakoś wydaje się niektórym mniej porywająca i godna podziwu, niż praca pana Euzebiusza, krytyka literackiego:)

          Napisałam ten post z punktu widzenia "humanisty", którym podobno jestem. Nie wstydzę się, że nie mam takiej intuicji matematycznej jak matematyk od siedmiu pokoleń, ale owszem bardzo się wstydzę, że niektórych rzeczy nie rozumiem i się doszkalam, dopytuję, bo chcę wiedzieć dlaczego tak, a nie inaczej. Wiadro na głowę:)

          Tym bardziej głupio, że nie jak widzę nie jestem jedyną osobą, która zaobserwowała takie coś. Czemu nikt nie chwali się nieznajomością literatury iberoamerykańskiej?
          • kasica_k Re: OT - refleksja 11.09.12, 14:00
            ciociazlarada napisała:

            > No właśnie, chodzi mi na przykład o takie rzeczy "od pana Zenka". Tak jak napis
            > ałaś, przy odrobinie ruszenia rozumem, rozwiązanie można znaleźć samemu.

            No ale czasem jednak nie można, czego przykład był dany wyżej przez koleżankę besame.mucho - czasem nie wystarczy rozum, trzeba po prostu wiedzieć "gdzie kliknąć" przy kolejnym komunikacie systemu z cyklu "wystąpił nieprzewidziany błąd nr 9384792387". W sytuacjach nie do ogarnięcia rozumem pan Zenek jest niezbędny - ale nie oszukujmy się, wiedza, co począć z "nieprzewidzianym błędem" to nie jest jakaś wiedza akademicka, tylko czysta praktyka posługiwania się daną wersją systemu. Stąd, jak sądzę, najczęściej płynie krytyka literackiego Euzebiusza pogarda względem zadań pana Zenka. Czy uzasadniona - cóż, moim zdaniem podstawowy szacunek dla ludzkiej pracy bez względu na to, ukończenia ilu fakultetów ona wymaga, jest czymś, no, podstawowym.

            > No i n
            > a szczęście tych rzeczy jest coraz mniej, ale nad tym też pracuje sztab panów Z
            > enków, których praca jakoś wydaje się niektórym mniej porywająca i godna podziw
            > u, niż praca pana Euzebiusza, krytyka literackiego:)

            A to już duży błąd, "panowie Zenkowie wyższego poziomu" są niezbędni do funkcjonowania dzisiejszego świata i jeźlikto ich pracy nie szanuje, to jest głupi.

            > Napisałam ten post z punktu widzenia "humanisty", którym podobno jestem. Nie ws
            > tydzę się, że nie mam takiej intuicji matematycznej jak matematyk od siedmiu po
            > koleń, ale owszem bardzo się wstydzę, że niektórych rzeczy nie rozumiem i się d
            > oszkalam, dopytuję, bo chcę wiedzieć dlaczego tak, a nie inaczej. Wiadro na gło
            > wę:)

            Mam podobnie.

            > Tym bardziej głupio, że nie jak widzę nie jestem jedyną osobą, która zaobserwow
            > ała takie coś. Czemu nikt nie chwali się nieznajomością literatury iberoameryka
            > ńskiej?

            Zależy od środowiska. Słyszałam takich, co marudzili, że się muszą uczyć jakiejśtam filozofii w ramach "odchamiacza" na studiach, i że po co komu te bzdury, albo "ja tam nie rozumiem, po co tyle pisać, skoro można w punktach" :)

            Publicznie owszem, niespecjalnie wypada się przyznać do nieznajomości kanonu, bo to mało medialne - ponieważ media opanowane są przez "humanistów".
          • roza_am Re: OT - refleksja 11.09.12, 14:14
            ale nad tym też pracuje sztab panów Z
            > enków, których praca jakoś wydaje się niektórym mniej porywająca i godna podziw
            > u, niż praca pana Euzebiusza, krytyka literackiego:)

            Dla mnie to są dwa różne aspekty. Jakaś praca może mi się wydawać mało porywająca, ale jak najbardziej godna podziwu, inna może być porywająca na maksa, ale z trudem znajdę w niej elementy do podziwiania. Jedno to ocena czysto emocjonalna, związana z indywidualnymi upodobaniami czy temperamentem, drugie - wynik rozumowego ocenienia społecznej użyteczności danej pracy czy wkładanego w nią wysiłku.
            W tym konkretnym przykładzie - uznawanie pracy pana Zenka za nieporywającą spokojnie bym wybaczyła (każdego kręci co innego), uznających ją za niegodną podziwu posądzałabym o niedostatki w myśleniu i/lub wyobraźni.

            Tak jak napis
            > ałaś, przy odrobinie ruszenia rozumem, rozwiązanie można znaleźć samemu.

            Tylko często jest tak, że jesteśmy "od zawsze" przyzwyczajeni, że pewne dziedziny są domeną "panów Zenków" i nawet nam nie przychodzi do głowy, że możemy sobie z nimi samodzielnie dać radę. Albo zwyczajnie się boimy, że stosując metodę prób i błędów zniszczymy sprzęt (i dane) na amen.

            > Napisałam ten post z punktu widzenia "humanisty", którym podobno jestem.

            Tak? Zawsze Cię miałam za przyrodniczkę-badaczkę.
          • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 15:49
            > No właśnie, chodzi mi na przykład o takie rzeczy "od pana Zenka". Tak jak napis
            > ałaś, przy odrobinie ruszenia rozumem, rozwiązanie można znaleźć samemu

            Tyle, że niektórzy ludzie wykorzystują komputer do pracy (tak, nawet czasami taki bez super osiągów ;) ) i płaci się im np. za poprowadzenie księgowości, a nie za naprawę zepsutego komputera. Za to się płaci panu Zenkowi, który zwykle zrobi to zdecydowanie szybciej i sprawniej, i zgadzam się, jak należy jego wiedzę i doświadczenie szanować.
            • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 16:18
              > Za to się płaci panu Zenkowi, który zwykle zr
              > obi to zdecydowanie szybciej i sprawniej, i zgadzam się, jak należy jego wiedzę
              > i doświadczenie szanować.

              O to to. Myć okna też umiem, a czasem wzywam panią do sprzątania, i kiedy ja sobie pucuję półki i podłogę, pani myje okna. Jak na taką panią patrzę, to się nie czuję lepsza, że tego nie robię, wręcz przeciwnie, czuję się niezłą pierdołą, bo pani umie umyć trzy okna w takim tempie, w jakim ja myję pół, a i tak zostawiam jeszcze smugi.
              Ja akurat umiem poczuć przyjemność z tego, że się popisałam sprytem i uporałam z klawiaturą, której nie mogłam podłączyć, natomiast z mycia okien niezbyt. Dlatego z pierwszym się pobawię sama, z drugim zadzwonię do pani. Ale przecież ktoś może mieć odwrotnie, więc zamiast ruszać głową może się zająć swoją pracą, a pan Zenek w tym czasie zajmie się kompem :).
              Co ani pana Zenka, ani pani od sprzątania, ani jednego czy drugiego pracy nie czyni w żaden sposób niegodnymi szacunku, to oczywiste.
            • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 16:25
              Jeśli wykorzystują go do pracy, to powinni umieć go używać - ja cały czas tutaj mówię o podstawowym zakresie. Dobra księgowa nie straci danych klientów, nie zgubi plików, nie wyśle rozliczenia szefa ruskiej mafii przez pomyłkę do szefa policji skarbowej, nie ma chaosu w swoich zbiorach.
              Tym bardziej w świetle Twojego postu rusza mnie fakt, że "nie znam się na komputerze" to coś czym się można, a w niektórych miejscach trzeba, pochwalić. Bałabym się powierzyć swoje interesy takiej osobie.
              • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:02
                > Jeśli wykorzystują go do pracy, to powinni umieć go używać - ja cały czas tutaj
                > mówię o podstawowym zakresie. Dobra księgowa nie straci danych klientów, nie z
                > gubi plików, nie wyśle rozliczenia szefa ruskiej mafii przez pomyłkę do szefa p
                > olicji skarbowej, nie ma chaosu w swoich zbiorach.
                > Tym bardziej w świetle Twojego postu rusza mnie fakt, że "nie znam się na kompu
                > terze" to coś czym się można, a w niektórych miejscach trzeba, pochwalić. Bałab
                > ym się powierzyć swoje interesy takiej osobie.

                Ja akurat wolałabym powierzyć mój interes osobie, która nie będzie ryzykowała moim danymi i bawiła się w naprawianie awarii "na chłopski rozum", ale wybór należy do każdego z nas :).

                My się wydaje, że Ty mylisz chwalenie się ze zwyczajną szczerością. Akurat nie uważam, żeby brak umiejętności w jakiekolwiek dziedzinie był czymś szczególnie ujmującym, co należy zawsze wstydliwie ukrywać. Przynajmniej nie wiem, czym tu się specjalnie chwalić, że miałam możliwość się kształcić, bo jakoś bardzo walczyć o to nie musiałam. Większość ludzi, którzy czasy liceum mają już za sobą, ma braki w "podstawowych" kwestiach, jak np. co to jest przetchlinka, a świat się z tego powodu nie wali.
                • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:34
                  pinupgirl_dg napisała:

                  > My się wydaje, że Ty mylisz chwalenie się ze zwyczajną szczerością. Akurat nie
                  > uważam, żeby brak umiejętności w jakiekolwiek dziedzinie był czymś szczególnie
                  > ujmującym, co należy zawsze wstydliwie ukrywać.

                  Ilu znasz ludzi, którzy chwalą się wtórnym analfabetyzmem? A wtórnych analfabetów jest od groma i trochę. Dziwię się temu, że "zwyczajna szczerość" w jednych dziedzinach obowiązuje, a w innych nie i ani trochę. Wzywanie pana Zenka do przełączenia alt+tab jest OK i społeczną normą (tak mnie przynajmniej niektórzy przekonują). Może zrobić eksperyment i udać się w jakieś publiczne miejsce z rzeczoną gumową książeczką z kaczuszką i konikiem, aby zobaczyć co jest normą w tej kwestii:)
                  • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:42
                    Ale kto mówi o wzywaniu pana Zenka do przełączenia alt+tab? Jak mi padnie komp, to wezwę pana Zenka, jak będę budować dom, to architekta, a jak zachoruję to pójdę do lekarza. Z wysłaniem maila, wybraniem koloru ściany i przeziębieniem poradzę sobie sama.
                    • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:00
                      Ja zrobię tak samo. Użyłam przykładu z alt+tab, bo ktoś (nie Ty, Besame?) podał go jako przykład intuicyjności MacOSa i tak mi się skojarzyło, jako że jest to rozwiązanie dostępne od dawien dawna w każdym systemie operacyjnym i to, że się wie, że ono jest to taka podstawowa wiedza, którą mam na myśli pisząc "podstawowa wiedza".
                      • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:36
                        Nie, ja pisałam, że lubię skakanie między okienkami za pomocą jabłko+tab, ale nie podawałam tego jako przykładu intuicyjności MacOSa, po prostu rzuciłam, że to dla mnie wygodne :). Ani nie pisałam, że nie było takiego rozwiązania w innych systemach - przeciwnie, za każdym razem pisząc o czymś co lubię w maku pisałam, że pewnie występuje to i w innych komputerach. Na maka przeniosłam się będąc jeszcze w takim wieku, w którym od dzieciaka nie wymaga się wielu rodzajów "podstawowej wiedzy", więc zwyczajnie nie pamiętam co Windows wtedy miał.
                      • sylwiastka Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:44
                        Ja np nie znałam tego skrótu, a w zasadzie nie używałam chyba nigdy. Nie chwalę się tą niewiedzą tylko stwierdzam fakt (dla Ciebie bardzo smutny). Znam ledwie parę skrótów, bo po prostu ich nie potrzebuję. W Windowsie wolę klikać, a lewą ręką trzymać kubek z z herbatą. W OS mam gesty.
                        To, co Tobie wydaje się podstawową i niezbędną wiedzą nie zawsze jest tak postrzegane przez innych. Ludzki umysł charakteryzuje się tym, że potrafi znaleźć różne rozwiązania dla danego problemu. Jeden woli klikać, drugi używać skrótów, a trzeci gestów. Tak samo z innymi problemami. Jedna osoba rozwiąże problem niedziałającego sprzętu sama, douczając się i naprawiając, druga wyszukując numer do specjalisty. Oba rozwiązania dają podobne wyniki (naprawiony, nie naprawiony lub doszczętnie popsuty).
                        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:07
                          sylwiastka napisała:

                          > To, co Tobie wydaje się podstawową i niezbędną wiedzą nie zawsze jest tak postr
                          > zegane przez innych.

                          A kiedy myślisz zacznie być tak postrzegane? Pierwszy komputer, taki w nowoczesnym tego słowa znaczeniu, pojawił się w 1941 roku. Wynika z tego, że to niedawno, skoro dużo ludzi nie czuje się z komputerami swobodnie, ba, nawet nie jesteśmy w stanie w tym waciku ustalić co kto rozumie przez "podstawową wiedzę".

                          Ludzki umysł charakteryzuje się tym, że potrafi znaleźć ró
                          > żne rozwiązania dla danego problemu. Jeden woli klikać, drugi używać skrótów, a
                          > trzeci gestów. Tak samo z innymi problemami. Jedna osoba rozwiąże problem nied
                          > ziałającego sprzętu sama, douczając się i naprawiając, druga wyszukując numer d
                          > o specjalisty. Oba rozwiązania dają podobne wyniki (naprawiony, nie naprawiony
                          > lub doszczętnie popsuty).

                          Zauważ, że w odniesieniu do umiejętności czytania nikt takiego argumentu już nie używa:) Kwestia czasu?
                          • sylwiastka Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:24
                            ciociazlarada napisała:

                            >
                            > A kiedy myślisz zacznie być tak postrzegane?

                            Nie wiem kiedy będzie postrzegane. Wydaje mi się, że może nigdy, bo na razie obserwuję odejście od tworzenia kanonów, podstaw i minimów. Od ogólnego wykształcenia się odchodzi, stawiając na współpracę wyspecjalizowanych jednostek. Taka wymiana towarów, myśli i idei. Nie oceniam jednak tego zjawiska.

                            >
                            > Zauważ, że w odniesieniu do umiejętności czytania nikt takiego argumentu już ni
                            > e używa:) Kwestia czasu?

                            Wiesz może nie zrozumiałam do końca co miałaś na myśli albo już jestem wtórną analfabetką ;) Myślę, że takie argumenty będą zbędne jeśli umiejętność obsługi komputera i różnych systemów będzie tak powszechne jak umiejętność czytania, w dodatku promowana, wymagana i egzekwowana. Może jeśli nauka obsługi komputera będzie odbywała się równie intensywnie co czytania i pisania ręcznego a podstawy będą równie oczywiste. Na razie komputery są bardzo różnorodne i ustalenie kanonu trudniejsze niż w przypadku czynności składania liter w słowa, rozumienia ich i werbalizowania.
                            • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:29
                              sylwiastka napisała:

                              > Nie wiem kiedy będzie postrzegane. Wydaje mi się, że może nigdy, bo na razie ob
                              > serwuję odejście od tworzenia kanonów, podstaw i minimów. Od ogólnego wykształc
                              > enia się odchodzi, stawiając na współpracę wyspecjalizowanych jednostek. Taka w
                              > ymiana towarów, myśli i idei. Nie oceniam jednak tego zjawiska.
                              >
                              >
                              > Wiesz może nie zrozumiałam do końca co miałaś na myśli albo już jestem wtórną a
                              > nalfabetką ;) Myślę, że takie argumenty będą zbędne jeśli umiejętność obsługi k
                              > omputera i różnych systemów będzie tak powszechne jak umiejętność czytania, w d
                              > odatku promowana, wymagana i egzekwowana. Może jeśli nauka obsługi komputera bę
                              > dzie odbywała się równie intensywnie co czytania i pisania ręcznego a podstawy
                              > będą równie oczywiste. Na razie komputery są bardzo różnorodne i ustalenie kano
                              > nu trudniejsze niż w przypadku czynności składania liter w słowa, rozumienia ic
                              > h i werbalizowania.

                              Mam zupełnie odwrotne wrażenie, tj. że w komputery stają się coraz bardziej jednolite w obsłudze. I prostsze, niż czytanie - wiem co mówię, nie mam żadnej komputerowej traumy, pan Zenek był raz, natomiast moją pierwszą wterroryzowaną przez babcie książkę "Na jagody" pamiętam do tej pory. Dziwię się, że nie mam koszmarów:)

                              Może uszczegółowię, co rozumiem przez wiedzę podstawową, żeby nikt nie poczuł się urażony:

                              A) jest wiedza branżowa, zawodowa. Od lekarza oczekujemy, że na będzie na bieżąco z najnowszymi osiągnięciami swojej gałęzi medycyny, od brafitterki oczekujemy, że będzie znała dobrze kolekcje kilku firm i wiedziała, który model do którego biustu podpasuje. Taką wiedzą jak najbardziej należy się wymieniać i o takiej wiedzy jak rozumiem piszesz na początku;

                              B) jest wiedza ogólna, która pomaga się szybko odnaleźć w świecie i nie obawiać, że niebo zaraz spadnie nam na głowę. Nie musimy wiedzieć, gdzie jest i jak działa auxiliary power unit DC-8, ale warto wiedzieć czemu lata odrzutowiec, chociażby po to, żeby nie umierać ze strachu przed każdą podróżą lotniczą. Jak w pracy dostaniesz nowy komputer inny niż zawsze to musisz zacisnąć zęby i jakoś go użyć - wyobraź sobie jeszcze, że masz termin na coś za trzy dni, a tu wielka odgórna wymiana serwerów i oprogramowania. Przykład na podstawie własnych przeżyć:)

                              C) jest wiedza hobby, którą zdobywamy bo tak. Potrafię godzinami z pikantnymi szczegółami opowiadać o co bardziej spektakularnych wypadkach samolotowych, zwłaszcza w towarzystwie. Interesują mnie wypadki samolotowe, a na lotniskach zaspokajam jednocześnie swoją potrzebę bycia wredną;)

                              Są ludzie, którzy z niejaką dumą mówią o braku B. Mię to gorszy.
                              • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:37
                                Ponieważ żadna wiedza z grupy B) nie uchroniła mnie przed zabobonnym lękiem przed lataniem samolotem i przed chrabąszczami majowymi, ostatnio trochę sobie w tej kwestii odpuszczam. Mię osobiście bardziej martwi, gdy ktoś ma braki w A), albo żadnego C).
                              • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:40
                                Mam problem z Twoją definicją wiedzy "B", (...) "która pomaga się szybko odnaleźć w świecie i nie obawiać że niebo zaraz spadnie nam na głowę". Jak pomaga mi przezwyciężyć lęk to, że wiem, że "Proces" napisał Kafka, a że wg. Platona mam wrodzoną wiedzę, którą muszę sobie przypomnieć? A skoro nie pomaga mi przezwyciężyć lęku, to mogę mówić z dumą, jeśli tych rzeczy nie wiem?
                                • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:58
                                  OK, spróbuję uszczegółowić. Wiemy, że brak drabiny na dachu nie chroni przed pożarem, a piorunochron już jednak tak, nie boimy się, że drzewa pożerają ludzi bo wiemy mniej więcej, nawet jeśli nie w szczegółach, jak się żywią. Jeśli umiemy czytać, to zawsze możemy przeczytać kim Platon był, jeśli nie wiedzieliśmy tego wcześniej, no nie?
                                  Myśląc o B na serio myślę o takich podstawowych rzeczach, niekoniecznie o tym co człowiek tzw. "dobrze wykształcony" wiedzieć powinien (bo nie wiem co wiedzieć powinien, zależy od wykształcenia). Nie próbuję w żadnym razie ustalać kanonów dla szkół:)
                                  • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:04
                                    Ale dla mnie wiedza jak działa odrzutowiec i co chroni przed pożarem, to raczej wiedza na poziomie co mówił Platon, a nie na poziomie "umiem czytać to se doczytam" :). Nie czepiam się, tak sobie głośno myślę, bo sama nie umiem zdefiniować co do końca uważam za tę podstawową wiedzę. Chyba najprędzej bym to uznała za pojęcie nieostre. Z tym że przy tej nieostrości bym uznała, że właśnie z powodu młodości dziedziny bardzo dużo rzeczy związanych z komputerami wpada w tę nieostrą dziurę, w której tak naprawdę nie wiadomo czy to podstawy czy nie.
                                  • slotna Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:17
                                    Uwielbiam "1 z 10" i ogladajac czesto sie zastanawiam czy pytania, ktore tam padaja, to podstawowa wiedza ogolna (ktora mimo tej "ogolnosci" wiekszosc ludzi ma jednak w jakims zakresie pelniejsza, a w innym zadna i stad emocje rozgrywki ;)) czy wlasnie zbedne bzdurki, ktorymi nie nalezy sobie zawracac glowy. Bo chociaz to czesto rzeczy, ktore wie sie ze szkoly, to wiekszosc takich informacji do tej pory przydala mi sie tylko do krzyzowek i podrywow.
                              • pierwszalitera Re: OT - refleksja 12.09.12, 01:31
                                ciociazlarada napisała:

                                > B) jest wiedza ogólna, która pomaga się szybko odnaleźć w świecie i nie obawiać
                                > , że niebo zaraz spadnie nam na głowę. Nie musimy wiedzieć, gdzie jest i jak dz
                                > iała auxiliary power unit DC-8, ale warto wiedzieć czemu lata odrzutowiec, choc
                                > iażby po to, żeby nie umierać ze strachu przed każdą podróżą lotniczą. Jak w pr
                                > acy dostaniesz nowy komputer inny niż zawsze to musisz zacisnąć zęby i jakoś go
                                > użyć - wyobraź sobie jeszcze, że masz termin na coś za trzy dni, a tu wielka o
                                > dgórna wymiana serwerów i oprogramowania. Przykład na podstawie własnych przeży
                                > ć:)

                                Pisząc w jednym z moich wsześniejszych postów o ekonomii miałam na myśli właśnie wiedzę ogólną - taką, która pomaga się szybko odnaleźć w świecie. Wiedza, do której muszę wzywać pana Zenka moim zdaniem taką wiedzą nie jest. Jeżeli potrafię obsłużyć wybrane przez mnie funkcje komputerowe na sprawnym sprzęcie, to nie potrzebuję wcale więcej wiedzieć o informatycznych problemach i kombinacjach stosowanych przez bardziej zaawansowanych. Jeżeli zawodowo muszę posiadać umiejętność szybkiego przestawienia się na inny system, to ta wiedza nie jest już ogólna, tylko branżowa. Wierz mi, istnieje cała masa zawodów, w których się tego od pracowników nie oczekuje. Istnieją też ludzie pracujący nawet zupełnie bez komputerów i żyją. Mnie więc to twoje zaliczanie wiedzy komputerowej do ogólnej odrobinę bawi. Pewnie dlatego, że brałam udział w tej rewolucji od samego początku. I może komputery istnieją od 1941 roku, ale popularne stały się dopiero dzięki windowsowi 95, a to wcale nie jest aż tak długi czas, by budować na nim jakieś aksjomaty dla przyszłych pokoleń na miarę wynalazku pisma. Ja sama przeprowadzałam moje pierwsze statystyczne badania na komputerach chodzących na DOS-ie. Potrafi ktoś z tych smartphonowych małolatów z całą masą gier na pececie posługiwać się jeszcze czymś takim? Pamiętam też czas, gdy by wejść do sieci trzeba było ustawić się w uniwersyteckiej kolejce, bo domowe modemy w relacji do dzisiejszych połączeń, to było jak furmanka do Porsche. Więc jestem niemalże pewna, że dzisiejsze standardy to jeszcze długo nie koniec rozwoju, nie ma więc potrzeby zaśmiecać sobie głowy jakimś technicznymi rozwiązaniami, które jutro będę nieaktualne. Używam tylko tych, które mnie praktycznie się teraz do czegoś przydają i nie dam sobie wmówić, że wiedza, przykładowo na temat obsługi online banking z domowego komputera należy do kanonów wiedzy ogólnej. Ja nie potrzebuję tego wiedzieć, bo z tego na razie nie korzystam. Czekam na bezpieczniejsze rozwiązania i jestem pewna, że będą także łatwiejsze w obsłudze. Bo rozwój idzie w kierunku uproszczenia, a nie komplikowania funkcjonalności, tak by każdy, nawet taki urodzony wiele lat temu i bez informatyki w szkole, potrafił w intuitywny sposób porozumieć się z maszyną.
                                • kis-moho Re: OT - refleksja 12.09.12, 08:41
                                  Używam tylko tych, które mnie praktycznie się teraz do czeg
                                  > oś przydają i nie dam sobie wmówić, że wiedza, przykładowo na temat obsługi onl
                                  > ine banking z domowego komputera należy do kanonów wiedzy ogólnej. Ja nie potrz
                                  > ebuję tego wiedzieć, bo z tego na razie nie korzystam. Czekam na bezpieczniejs
                                  > ze rozwiązania i jestem pewna, że będą także łatwiejsze w obsłudze. Bo rozwój
                                  > idzie w kierunku uproszczenia, a nie komplikowania funkcjonalności, tak by każd
                                  > y, nawet taki urodzony wiele lat temu i bez informatyki w szkole, potrafił w in
                                  > tuitywny sposób porozumieć się z maszyną.

                                  To jest chyba kwestia pokoleniowa, ja sobie nie wyobrażam, jak można uważać online banking za nieintuicyjny.
                                  • besame.mucho Re: OT - refleksja 12.09.12, 09:08
                                    > To jest chyba kwestia pokoleniowa, ja sobie nie wyobrażam, jak można uważać onl
                                    > ine banking za nieintuicyjny.

                                    Za nieintuicyjny, to nie wiem, bo nie korzystam, ale za niebezpieczny owszem. Ja jestem jak najbardziej z Twojego pokolenia, a z online banking nie korzystam, bo tak jak Pierwszalitera uznaję to rozwiązanie za niebezpieczne (btw miło się dowiedzieć, że ktoś jeszcze tak uznaje, myślałam, że jestem jednorożcem, bo się wszyscy pukają w łeb jak mówię, że nie korzystam ;) ).
                                    • pierwszalitera Re: OT - refleksja 12.09.12, 11:38
                                      besame.mucho napisała:

                                      > Za nieintuicyjny, to nie wiem, bo nie korzystam, ale za niebezpieczny owszem. J
                                      > a jestem jak najbardziej z Twojego pokolenia, a z online banking nie korzystam,
                                      > bo tak jak Pierwszalitera uznaję to rozwiązanie za niebezpieczne (btw miło się
                                      > dowiedzieć, że ktoś jeszcze tak uznaje, myślałam, że jestem jednorożcem, bo si
                                      > ę wszyscy pukają w łeb jak mówię, że nie korzystam ;) ).

                                      Ja znam nawet całą masę ludzi podchodzących do online banking (i nie tylko) krytycznie. Głównie dlatego, bo mam szczęście żyć w kraju z prężnym ruchem kosumenckim, w którym wszystko się ciągle testuje, sprawdza i medialnie przestrzega przed zbytnią naiwnością. Także dlatego, że na niemieckiem rynku wcale nie jest tak trudno zostać oszukanym, hakerzy i inni kryminaliści w sieci preferują użytkowników z krajów zamożniejszych, a złamanie haseł do online banking przy dzisiejszych zabezpieczeniach, to nie jest nawet specjalnie wielki informatyczny wyczyn.
                                  • pierwszalitera Re: OT - refleksja 12.09.12, 11:19
                                    kis-moho napisała:

                                    > To jest chyba kwestia pokoleniowa, ja sobie nie wyobrażam, jak można uważać onl
                                    > ine banking za nieintuicyjny.

                                    Przepraszm bardzo, to ty się urodziłaś z jakąś inną intuicją niż moja, tylko dlatego, że przyszłaś na świat kilkanaście lata później? Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale komputery stały się w ostatniach latach dlatego tak wszechobecne, bo ich obsługa stała się po prostu o wiele łatwiejsza, a nie dlatego, że młode pokolenie jest jakieś mądrzejsze, czy z natury bardziej informatyczne. Ty nie znasz może innego stanu rzeczy, ale ja byłam świadkiem tym zmian i mogę ciągle uważać pewne rzeczy za skomplikowane. To nie znaczy, że nie potrafiłabym z nich korzystać, przy odrobinie cierpliwości klikania można nauczyć także szympansa, ale dlatego, że jestem zdania, że nie wszystko odpowiada moim kryteriom interfejsu użytkownika. Nie uważam też, że ja, czy ktoś inny, nie korzystający jeszcze z pełnego asortymentu informatycznego coś traci, albo powinien być uznany za debila nie radzącego sobie z życiem. Jeżeli zechce dołączyć do userów dopiero za kilka lat, to na pewno nie będzie miał większych trudności z początkami niż dzisiaj, z dużym prawdopodobieństwem będzie mu nawet o wiele łatwiej. To, że podstaw obsługi współczesnego (według aktualnego stanu techniki) komputera należy uczyć się tak jak czytania od dziecka to totalna bzdura, tego nie robił nawet Bill Gates. Nie ma więc co robić presji.
                                    • ciociazlarada Re: OT - refleksja 12.09.12, 14:45
                                      pierwszalitera napisała:
                                      . To, że
                                      > podstaw obsługi współczesnego (według aktualnego stanu techniki) komputera nale
                                      > ży uczyć się tak jak czytania od dziecka to totalna bzdura, tego nie robił nawe
                                      > t Bill Gates. Nie ma więc co robić presji.

                                      Nikt nie oczekuje, że trzeba się uczyć obsługi komputera od dziecka, bez przesady - nie mniej jest to wiedza podstawowa, skoro moi rodzice emeryci korzystają i nie muszą wzywać pana Zenka co tydzień, to znaczy, że można i jest im to niezbędne do życia. Nawet moja ś.p. babcia kazała sobie znajdować stronę internetową swojej parafii i na bieżąco nadążała z ogłoszeniami:)
                                      Nie mówiąc o tym, że raz nabyte oswojenie z maszyną przenosi się na inne maszyny - może piszę to z punktu widzenia osoby nieskończenie utalentowanej;), ale dla mnie wszystkie elektroniczne szmery-bajery są intuicyjne w obsłudze, a kompilacji jądra do tej pory żaden mój OS nie wymagał.
                                      Ja nie miałam informatyki w szkole, pierwsze obliczenia statystyczne w życiu również robiłam w DOSie, a pierwsze gry ładowałam z kaset, potem z dyskietek. Pamiętam internet sprzed epoki googla, taki w wiadrach przynoszony:), kiedy trzeba było znać adres strony, aby na nią trafić.

                                      W wielu krajach do bankowości internetowej używa się jakiejś formy pośredniczącego interfejsu, który trzeba fizycznie trzymać w ręce i który na bieżąco generuje jednorazowe hasła i kody komunikując się tylko bezpośrednio ze smart cardem, co znacząco podnosi bezpieczeństwo takich transakcji. Tutaj: www.google.com/search?q=e-dentifier&hl=pl&client=firefox-a&hs=DjS&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=imvnsa&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=FIFQUN6LLIq60QXUpIDABQ&ved=0CAoQ_AUoAQ&biw=1024&bih=448&sei=GYFQUMePFq-U0QWHyYDADg przykład holenderskiego ustrojstwa. Ale to trzeba mieć pretensje do lokalnych uniwersytetów, że informatyków kiepsko kształcą, skoro banki nie proponują czegoś takiego. Jeżeli chcecie dokładnie wiedzieć, na ile bezpieczne jest korzystanie z takiego pudełeczka (w porównaniu z używaniem tylko hasła lub hasła+interfejsu smsowego) mogę zapytać u źródła.
                                      • yaga7 Re: OT - refleksja 12.09.12, 14:49
                                        > Jeżeli chcecie dokładnie wiedzieć, na ile bezpieczne jest korzystanie z takiego
                                        pudełeczka (w porównaniu z używaniem tylko hasła lub hasła+interfejsu smsowego) mogę zapytać u źródła.

                                        Ja bym chciała wiedzieć :)

                                        Aczkolwiek onlajnowej bankowości używam notorycznie, jeszcze żyję ;)
                                        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:25
                                          Nie ma sprawy, zapytam wieczorem. Co prawda mój luby się zajmuje formalną weryfikacją i jakimiś tajemniczymi concurrent logic(s?), ale takie rzeczy na pewno wie.
                                        • ciociazlarada Obiecane informacje nt. bankowości elektro 12.09.12, 20:41
                                          Pytałam, a właściwie grillowałam i mniej więcej streszczam, czego się dowiedziałam.
                                          A) Każdy system jest bezpieczniejszy niż taki, który używa samego hasła;

                                          B) Każdy system można obejść przy pomocy phishingu - czyli podstawianych stron, które działają jak front wyglądający do złudzenia jak bank, ale tutaj w 99% procentach wystarczy zdrowy rozsądek i normalna czujność (mój chłop mówi, że wszystko w internecie jest niebezpieczne, ale wystarczy mieć głowę na karku). Moja osobista uwaga jest taka, że jeszcze nigdy nie spotkałam próby phishingu, której nie rozpoznałam jako lewizny, a PayPal jest podrabiany bardzo często;

                                          C) System pośredni, tj. to pudełeczko na kartę wypluwające kody, teoretycznie da się obejść w taki sposób, że osoba atakująca mogłaby np. cofnąć stronę z poleceniem przelewu, zmienić konto i kwotę, a my niczego nie podejrzewając podalibyśmy nowy kod podpisując przelew, ALE: wymagałoby to użycia bardzo zaawansowanego narzędzia ataku (np. podmienić całość/część przeglądarki - zdalnie lub na miejscu) i to jest bardziej gdybanie "co by można gdyby" i czysto teoretyczne. Banki zabezpieczają się przed taką sytuacją w taki sposób, że wypluwane przez pudełeczko kody zawierają liczby kwoty przelewu jeżeli jest to duża suma;

                                          D) Istnieją pudełeczka podłączane do komputera USB i one nie są bezpieczne, ponieważ istnieje możliwość podsłuchania komunikacji pomiędzy komputerem a pudełkiem idącej po USB. Więcej szczegółów jest tutaj: www.cs.ru.nl/E.Poll/papers/index.html - pierwszy link to publikacja po angielsku (zaraz pod nim wycinek z prasy po holendersku);

                                          E) O smsach nie dowiedziałam się nic:)
                                      • besame.mucho Re: OT - refleksja 12.09.12, 14:55
                                        W Polsce też takie ustrojstwa są, część banków toto ma (na pewno pamiętam, że mój były to miał w WBK, nie pamiętam gdzie jeszcze, ale na pewno się w kilku miejscach spotykałam). Mnie osobiście to nadal nie do końca przekonuje, ale i nie musi w sumie. Gdybym musiała często robić przelewy, to pewnie bym sobie po prostu założyła drugie konto specjalnie do tego celu, co miesiąc czy dwa na nim umieszczała taką kwotę, żeby się nie bać, że się ktoś pokusi, i z tego konta robiła przelewy przez net. Ale teraz większość przelewów mam jako polecenia zapłaty lub zlecenia stałe, więc przelew sama muszę robić na tyle rzadko, że mi w sumie udogodnienia nie są niezbędne :).
                                      • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:18
                                        Ale świat się na Twoich rodzicach i babci nie kończy, podejrzewam, że na świecie znacznie bardziej podstawową wiedzą jest np. jak wydoić krowę, niż jak zrobić przelew przez internet. Dziś uczy się obsługi komputera od dziecka i nie jest to jakaś wiedza tajemna, większość ludzi potrafi obsłużyć przeglądarkę, sprawdzić pocztę, czy napisać prosty dokument, ale do erroru no xxxx nadal przyda się pan Zenek. Rozumiem, że ludzie wolą systemy, przy których interwencje pana Zenka są potrzebne rzadziej, albo który im się po prostu wygodniej używa - ich święte prawo. Ja też mam Ubuntu, bo jest dla mnie zwyczajnie wygodny.

                                        Co do przelewów bankowych - w jednych bankach jest to intuicyjne, w innych niekoniecznie i raz bez instruktażu przemiłego pana w oddziale nie dało rady (tzn zrobić przelew jeszcze mi się udało, ale sprawdzić wyciąg już nie). Podobno nie byłam jedyna z tym samym problemem, więc ufam, że moja kobieta intuicja ma się dobrze. Też dłuuuugo nie używałam bankowości elektronicznej, bo miałam bank pod domem i chodziłam z karteczkami. Jak zmieniłam bank, zaczęłam używać do tego internetu. Za to do używania karty do dziś nie mogę się przemóc, bo zwyczajnie PIN pamiętam przez pierwsze dwie minuty od przeczytania, nosić go zapisanego przy karcie się nie powinno, a żeby sobie utrwalić, trzeba używać i koło się zamyka. Po wypłatę zawsze chodziłam do oddziału.

                                        Co do zabezpieczeń - BZWBK i Polbank mają tak, że przesyłają jednorazowe hasło do konkretnego przelewu na komórkę. Takie urządzenie, jak w Twoim linku, ma chyba Bank Spółdzielczy. Nie obawiam się specjalnie przelewów przez internet, głównie dlatego, że zwykle nie mam za wiele na koncie ;).
                                      • roza_am Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:21
                                        > Nie mówiąc o tym, że raz nabyte oswojenie z maszyną przenosi się na inne maszyn
                                        > y - może piszę to z punktu widzenia osoby nieskończenie utalentowanej;), ale dl
                                        > a mnie wszystkie elektroniczne szmery-bajery są intuicyjne w obsłudze, a kompil
                                        > acji jądra do tej pory żaden mój OS nie wymagał.

                                        Dlaczego piszesz to z taką ironią? Jedni ludzie mają naturalną łatwość w uczeniu się pewnych rzeczy, inni nie (jak ze wszystkim zresztą). Z twojego pktu widzenia jest to łatwe i intuicyjne, z pktu widzenia np. moich rodziców nie jest. Korzystają tylko przez pośredników, podobnie mają w przypadku innych, pozornie łatwych, urządzeń.
                                        Umiejętności techniczne nie są zero-jedynkowe (albo mistrz, albo analfabeta), tylko stopniowalne. Moja mama bywa panem Zenkiem dla swojej koleżanki, ja dla nich obu, młodsze rodzeństwo/koleżenstwo dla mnie, koledzy-fachowcy dla nas wszystkich itd. aż do super-ekspertów.
                                        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:39
                                          Przepraszam, jeśli odebrałaś to jako ironię. Nie było to moim zamiarem - raczej nabijałam się z siebie jak już, stąd ten emotikon.

                                          Pewnie jest jak piszesz - są stopniowalne umiejętności, niemniej jak widać na przytaczanych przykładach i kontrprzykładach rodziny i znajomych - do opanowania dla każdego. I jak raz się oswoi jedną maszynę, to z każdą kolejną jest już łatwiej.

                                          Obserwuję na przykładzie starszej znajomej, że u niektórych osób nie jest to kwestia nieintuicyjnego systemu czy też braku wiedzy, ale braku wiary we własne możliwości - nie zrobię, bo zepsuję, boję się spróbować. Ona boi się zepsuć komputer, natomiast telefon to jest dla niej po prostu telefon (w domyśle - nie komputer i nie da się zepsuć), więc wymienia kolejne smartfony jak rękawiczki i każdy uczy się obsługiwać bardzo szybko.
                                          • roza_am Re: OT - refleksja 12.09.12, 16:04
                                            > Pewnie jest jak piszesz - są stopniowalne umiejętności, niemniej jak widać na p
                                            > rzytaczanych przykładach i kontrprzykładach rodziny i znajomych - do opanowania
                                            > dla każdego.

                                            Tyle, że nie każdy opanuje je równie szybko i łatwo. Dlatego niektórzy będą woleli korzystać z pomocy innych (bo tak szybciej), a rozwijać się w innych, łatwiejszych (czy mniej lękowych) dla siebie dziedzinach.

                                            Ona boi się zepsuć komp
                                            > uter, natomiast telefon to jest dla niej po prostu telefon (w domyśle - nie kom
                                            > puter i nie da się zepsuć), więc wymienia kolejne smartfony jak rękawiczki i ka
                                            > żdy uczy się obsługiwać bardzo szybko.

                                            Tę granicę też można mieć ustawioną na różnym poziomie, dla kogoś "trudne" będzie wszystko powyżej radioodbiornika, dla innego np. przejście z poziomu obsługi programów na ustawienia systemowe czy hardware.
                                          • pierwszalitera Re: OT - refleksja 12.09.12, 18:09
                                            ciociazlarada napisała:

                                            > Obserwuję na przykładzie starszej znajomej, że u niektórych osób nie jest to kw
                                            > estia nieintuicyjnego systemu czy też braku wiedzy, ale braku wiary we własne m
                                            > ożliwości - nie zrobię, bo zepsuję, boję się spróbować. Ona boi się zepsuć komp
                                            > uter, natomiast telefon to jest dla niej po prostu telefon (w domyśle - nie kom
                                            > puter i nie da się zepsuć), więc wymienia kolejne smartfony jak rękawiczki i ka
                                            > żdy uczy się obsługiwać bardzo szybko.

                                            Obsługa komputera na przeciętym poziomie nie wymaga bowiem w ogóle żadnej skomplikowanej wiedzy i nie jest nawet zależna od generacji, także starsi ludzie dają sobie świetnie radę. Najlepszym przykładem jest moja mama, która zupełnie samodzielnie rozpracowała windowsa. Czasem przychodzi do niej jednak pan Zenek, bo obsługa sprawnego systemu, a walka z usterkami, to zupełnie inne dwie pary kaloszy. Liczy się więc nastawienie, motywacja i chęć. Zaakceptować jednak trzeba, że istnieją ludzie, którzy nie chcą, bo już. Bo może nie potrzebują. Przecież technologia to narzędzie, a nie wartość sama w sobie. Czasem w tym oporze chodzi też o ideologię. Ja też nie używam facebooka, z czystej przekory. Wiem, że nikomu tym nie robię na złość, ale to moja osobista forma protestu przeciwko Big Brother. Nie uważam, że trzeba być z mainstreamem, tylko dlatego, by ktoś nie wyrzucił nam braku wiedzy ogólnej.
                                          • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 12.09.12, 20:04
                                            > Obserwuję na przykładzie starszej znajomej, że u niektórych osób nie jest to kw
                                            > estia nieintuicyjnego systemu czy też braku wiedzy, ale braku wiary we własne m
                                            > ożliwości - nie zrobię, bo zepsuję, boję się spróbować. Ona boi się zepsuć komp
                                            > uter, natomiast telefon to jest dla niej po prostu telefon (w domyśle - nie kom
                                            > puter i nie da się zepsuć), więc wymienia kolejne smartfony jak rękawiczki i ka
                                            > żdy uczy się obsługiwać bardzo szybko.

                                            O, to ja jestem przynajmniej konsekwentna. Moja wiedza informatyczna zatrzymała się na tym samym poziomie, jeśli chodzi o telefony i komputery. Telefon, którego musiałabym nauczyć się obsługiwać, skończyłby w kawałkach rozbity o ścianę. Za to mój parę lat młodszy brat uwielbia takie zabawki i nie wyobraża sobie bez nich życia. Jestem głęboko nieszczęśliwa, gdy muszę skorzystać z jego telefonu, tym bardziej, że cudzym aparatem nie wypada rzucać o ścianę. Mam nadzieję, że do końca moich dni będą dostępne normalne telefony, które tylko dzwonią i odbierają smsy, a z bardziej zaawansowanych opcji mają jeszcze budzik.
                                    • kasica_k Re: OT - refleksja 13.09.12, 11:06
                                      Przepraszam, ale nie uwierzę, że obsługa systemu bankowego może stanowić problem dla takiej osoby jak ty - przecież to jest stopień trudności sklepu ze stanikami ;) Może widziałaś jakieś dziwne systemy? Tego naprawdę nie trzeba sie jakoś specjalnie uczyć, chyba że się nigdy w życiu nie podawało hasła, nie wypełniało prostego formularza, nie klikało myszką itp. - wtedy owszem. Mój system nie wymaga ode mnie niczego niestandardowego oprócz przepisania jednorazowego hasła, które dostaję smsem w celu potwierdzenia niektórych operacji.

                                      A bezpieczeństwo to odrębna kwestia.
                                      • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 13.09.12, 13:09
                                        > Przepraszam, ale nie uwierzę, że obsługa systemu bankowego może stanowić proble
                                        > m dla takiej osoby jak ty - przecież to jest stopień trudności sklepu ze stanik
                                        > ami ;) Może widziałaś jakieś dziwne systemy? Tego naprawdę nie trzeba sie jakoś
                                        > specjalnie uczyć, chyba że się nigdy w życiu nie podawało hasła, nie wypełniał
                                        > o prostego formularza, nie klikało myszką itp. - wtedy owszem. Mój system nie w
                                        > ymaga ode mnie niczego niestandardowego oprócz przepisania jednorazowego hasła,
                                        > które dostaję smsem w celu potwierdzenia niektórych operacji.

                                        Oj, może się zdarzyć. Ja zresztą też np. rezygnuję z zakupów w sklepach, gdzie wszystko nie przebiega szybko i sprawnie. Bankowość i zakupy internetowe nie są po to, żeby nam życie utrudnić, ale ułatwić, jeśli komuś łatwiej jest coś zrobić po staremu, to cała impreza mija się z celem. Tak długo, jak długo było mi łatwiej iść do banku, niż uczyć się obsługi konta (nie jest to rzecz wymagająca doktoratu, ale trzeba trochę czasu i cierpliwości), to wybierałam łatwiejsze dla mnie wyjście.
                                        • kasica_k Re: OT - refleksja 13.09.12, 16:31
                                          Zaczynam wierzyć, że mam jakiś idealny bank :) Dużo więcej czasu i cierpliwości wymagało ode mnie kiedyś np. zlecanie operacji przez telefon, nie wspominając już o rozmowie z obsługą w oddziale, podczas gdy w domu mogę sobie wszystko przeklikać w parę minut. Dla mnie to wygodniejsze niż zakupy w Brastopie.
                                          • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 13.09.12, 18:05
                                            W WBK nie było żadnych problemów, nawet ja sobie poradziłam, chociaż się za to zabierałam jak pies do jeża. Za to w Polbanku wszystko, czego szukam, znajduję zawsze w ostatnim miejscu, do którego zajrzę ;). A i tak z Polbanku jestem bardziej zadowolona.
                                      • mszn Re: OT - refleksja 13.09.12, 19:03
                                        > Przepraszam, ale nie uwierzę, że obsługa systemu bankowego może stanowić proble
                                        > m dla takiej osoby jak ty - przecież to jest stopień trudności sklepu ze stanik
                                        > ami ;) Może widziałaś jakieś dziwne systemy?

                                        Mam konto w tym samym banku, co Litera, i co prawda ebanking tam wygląda dziadowsko (kwestia estetyczna raczej), to nawet bez znajomości języka samodzielne opanowanie interfejsu zajęło mi około trzydziestu sekund ;) Więc system nie jest dziwny :) Nawet maszynkę do generowania TAN kodów dostałam, chociaż nie w ramach poprawiania bezpieczeństwa, tylko dlatego, że smsowe hasła wysyłają tylko na niemieckie numery.
                                        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 13.09.12, 19:20
                                          mszn napisała:

                                          >Nawet maszynkę do generowania TAN kodów dostałam, chociaż nie w ramac
                                          > h poprawiania bezpieczeństwa, tylko dlatego, że smsowe hasła wysyłają tylko na
                                          > niemieckie numery.
                                          >
                                          Czy na to pudełko jest jakaś nazwa po polsku? Wśród moich znajomych od wielu lat to się nazywa "pizderewko" - nie chciałam kląć na forum więc musiałam się nagimnastykować, żeby nie pizderewkować co drugie słowo w postach powyżej:)
                                          • besame.mucho Re: OT - refleksja 13.09.12, 19:37
                                            Jak mój były to miał, to żeśmy na to mówili token, ale to nie do końca po polsku ;). W każdym razie się z takim mówieniem spotkałam więcej razy, więc może się tak mówi i nie ma odpowiednika.
                                            • slotna Re: OT - refleksja 13.09.12, 21:07
                                              W inteligo przy logowaniu jest opcja "haslo z tokena", ale nie wiem, czy to to samo, bo nie mam ;)
                                        • pierwszalitera Re: OT - refleksja 13.09.12, 19:26
                                          mszn napisała:


                                          > Mam konto w tym samym banku, co Litera, i co prawda ebanking tam wygląda dziado
                                          > wsko (kwestia estetyczna raczej), to nawet bez znajomości języka samodzielne op
                                          > anowanie interfejsu zajęło mi około trzydziestu sekund ;) Więc system nie jest
                                          > dziwny :) Nawet maszynkę do generowania TAN kodów dostałam, chociaż nie w ramac
                                          > h poprawiania bezpieczeństwa, tylko dlatego, że smsowe hasła wysyłają tylko na
                                          > niemieckie numery.

                                          Ale litera nie ma problemów z obsługą online banking, tylko nie używa z innych powodów. Podałam tylko przykład online banking jako funkcję, której nie trzeba jeszcze teraz używać, jak się nie chce i za kilka lat jak może będzie to bezpieczniejsze, to dodatkowo dojdą do tego zmiany robiące tą funkcję jeszcze łatwiejszą. Nie dla mnie, ale może dla osób, które do tej pory z tej funkcji nie korzystały właśnie z powodu trudności.
                          • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:12
                            > A kiedy myślisz zacznie być tak postrzegane? Pierwszy komputer, taki w nowoczes
                            > nym tego słowa znaczeniu, pojawił się w 1941 roku. Wynika z tego, że to niedawn
                            > o, skoro dużo ludzi nie czuje się z komputerami swobodnie, ba, nawet nie jesteś
                            > my w stanie w tym waciku ustalić co kto rozumie przez "podstawową wiedzę".

                            Ja uważam, że owszem - niedawno. Niedawno, bo np. nie przyszłoby mi do głowy mówić, że skoro moja babcia nie umie sprawdzić maila, to brakuje jej jakiejś podstawowej wiedzy. Pewnie jak ja będę babcią, to to już będzie należało do wiedzy, którą będzie się uznawało za podstawową - teraz IMO jeszcze nie.
                            Za wiedzę podstawową uważa się np. to, co wszyscy sobie przyswoili w ciągu pierwszych 18 lat życia w szkole. Myślę, że połowa forum w szkole informatyki nie miała. Więc czy dla nich to też jest wiedza podstawowa czy już nie?
                            IMO z takim określeniem jak "podstawowa wiedza" w ogóle jest dużo problemów ([szpan na wiedzę] czy wiedzieć coś o Platonie to podstawy? A o Kancie? A o Russellu? A o Searle'u? A o Ambrozjuszu Teodozjuszu Makrobiuszu i Davidzie Lewisie? Gdzie jest ta granica kiedy coś przestaje być podstawą? [i][/szpan na wiedzę][/i]) a co dopiero w przypadku dziedziny tak młodej, że dla połowy społeczeństwa jest już czymś naturalnym, z czego korzystają od dziecka, a dla drugiej nauką, która pojawiła się niedawno, a przez całe życie radzili sobie bez niej.
                            • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:37
                              Odpisałam już na to Sylwiastce. Osobiście myślę, że wiedza o Ambrozjuszu Teodozjuszu Markobiuszu zahacza już o branżową:)
                              • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:42
                                E, Ambrozjusz to spoko koleś, mógłby wpaść w C ;).
                  • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:43
                    > Ilu znasz ludzi, którzy chwalą się wtórnym analfabetyzmem? A wtórnych analfabet
                    > ów jest od groma i trochę. Dziwię się temu, że "zwyczajna szczerość" w jednych
                    > dziedzinach obowiązuje, a w innych nie i ani trochę.
                    > Wzywanie pana Zenka do prz
                    > ełączenia alt+tab jest OK i społeczną normą (tak mnie przynajmniej niektórzy pr
                    > zekonują).

                    Chyba "trochę" przejaskrawiasz.
                    Nie wiem, ja, jako typowy ścisłowiec, nie dostrzegam zjawiska, o którym piszesz. Owszem, są ludzie, którzy przyznają się otwarcie do nieumiejętności obsługi komputera, są też tacy, którzy się "szczycą", że od lat nie przeczytali żadnej książki. Nie widzę powodu, dla którego ktoś miałby udawać, że jest inaczej.
                    • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:51
                      No ja właśnie głównie widzę i słyszę tych pierwszych, natomiast z drugimi się nie spotkałam. Nawet wśród "ścisłowców", może dlatego odbierasz moje wynurzenia jako przejaskrawienie.
                      • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:58
                        > No ja właśnie głównie widzę i słyszę tych pierwszych, natomiast z drugimi się n
                        > ie spotkałam. Nawet wśród "ścisłowców", może dlatego odbierasz moje wynurzenia
                        > jako przejaskrawienie.

                        No to uwaga, tadam, ujawniam się, żeby trochę poprawić proporcje ;). Cóż za akt szalonej odwagi. Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś przeczytałam i co najgorsze, nie jest mi z tym źle.
                        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:01
                          Może chociaż ulotkę od kremu;-)? Przyznaj się!
                          • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:07
                            > Może chociaż ulotkę od kremu;-)? Przyznaj się!

                            Eh, no dobra, ulotki nie, ale etykietę ;).
                            Rozczarowałyście mnie, miałam nadzieję, że posypią się tu jakieś gromy, eh... miałabym poczucie pójścia pod prąd, zerwania z konwenansami, sama przeciw wszystkim, a tu nic...
                        • felisdomestica Re: OT - refleksja 12.09.12, 14:38
                          Nic? Nawet z twojej dziedziny? To znaczy, że się nie dokształcasz, a to niedobrze :-).
                          • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:23
                            Z mojej dziedziny czytam ciągle, ale to są "ścisłe" rzeczy, mało treści, dużo wzorów więc chyba nie podpada pod leczenie mojego analfabetyzmu. Przeczytanie normalnej książki naprawdę już mnie męczy i muszę zaprząc do tego całą silną wolę. Nawet, jak widzę dłuższy post na forum, to muszę się zebrać w sobie, zanim zasiądę do czytania.
                      • slotna Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:08
                        Ja spotkalam sie z tym w Irlandii wielokrotnie, w Polsce faktycznie nie i nawe te irlandzkie wyznania poczatkowo mnie oburzaly i dziwily.
          • pierwszalitera Re: OT - refleksja 11.09.12, 16:47
            ciociazlarada napisała:

            > No właśnie, chodzi mi na przykład o takie rzeczy "od pana Zenka". Tak jak napis
            > ałaś, przy odrobinie ruszenia rozumem, rozwiązanie można znaleźć samemu.

            Przepraszam bardzo, ale co ma matematyka do sprawnej obsługi takiego na przykład windowsa? Ja w naukach przyrodniczych byłam dobra, lepsza niż w tych humanistycznych, jednak nie mam ochoty na zdobywanie wiedzy informatycznej jako sztuki dla sztuki. Wybieram sobie więc system, który pozwala mi przy pomocy jak najmniejszej wiedzy sprawnie posługiwać się technicznymi osiągnięciami naszych czasów. A to co ty nazywasz przyznawaniem się do niewiedzy, ja nazywam po prostu ekonomią. Nikt nie jest geniuszem uniwersalnym, a dla sukcesu w życiu wystarczy, że rozwijam moje silne strony, a nie tracę czas na uzupełnianie braków w dziedzinach, które mnie w ogóle nie interesują, i w których mogę być co najwyżej przeciętna. Z czasem doszłam też do wniosku, że nauczanie przedmiotów ścisłych w szkole nie przygotowało mnie w ogóle do rozumienia tego świata, bo potrafię policzyć jakieś funkcje i rozumiem Pitagorasa, ale często nie potrafię wytłumaczyć zjawisk codziennego życia. Dlatego nie mam zamiaru marnować drugiej połowy życia na zdobywanie całkowicie zbędnej wiedzy i nie interesuje mnie co oznacza error jakiś tam i jak go pokonać. Od tego jest pan Zdenek, a od kiedy mam Maca nie potrzebuję nawet pana Zdenka, bo Apple produkuje tak przyjazne systemy, że mogę moje mentalne rezerwy skierować w inną stronę.
            • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 17:23
              pierwszalitera napisała:


              >
              > Przepraszam bardzo, ale co ma matematyka do sprawnej obsługi takiego na przykła
              > d windowsa?

              Nie ma nic. To dwie różne sprawy, na które zwróciłam uwagę w swoim poście. Ludzie chwalą się tym i tym, ale pewnie są to rozłączne zbiory osób, nad którymi dziwię się rozłącznie:)

              A to co ty nazywasz przyznawaniem się do niewiedzy, ja nazywam po prostu eko
              > nomią.
              Dziwne jest, że nikt analfabetyzmu nie nazywa ekonomią, a przecież w dzisiejszych czasach można się nieźle obejść bez czytania, a oszczędzilibyśmy dzięki temu kupę czasu. Pokazują wszędzie dużo obrazków, a i zawsze można wynająć pana Zdenka, który za nas przeczyta, bo jest od tego fachowcem.

              Nikt nie jest geniuszem uniwersalnym, a dla sukcesu w życiu wystarczy, ż
              > e rozwijam moje silne strony, a nie tracę czas na uzupełnianie braków w dziedz
              > inach, które mnie w ogóle nie interesują, i w których mogę być co najwyżej prz
              > eciętna.

              Ale korzystanie z podstawowej umiejętności obsługi komputerów to nie jest rocket science, tylko podstawowa wiedza, z której korzystamy dzisiaj tak, jak z czytania. Nie wzywasz pana Zdenka, żeby przeczytał Ci list od gazownika.

              Z czasem doszłam też do wniosku, że nauczanie przedmiotów ścisłych w s
              > zkole nie przygotowało mnie w ogóle do rozumienia tego świata, bo potrafię poli
              > czyć jakieś funkcje i rozumiem Pitagorasa, ale często nie potrafię wytłumaczyć
              > zjawisk codziennego życia.

              No to Ty. A ja wykorzystuję mnóstwo podstawowej wiedzy z chemii, matematyki czy fizyki, którą zdobyłam w szkole do wytłumaczenia sobie różnych zjawisk. Interesuje mnie jak i dlaczego rzeczy działają, ale akceptuję z dobrodziejstwem inwentarza, że inni tak nie mają.

              Dlatego nie mam zamiaru marnować drugiej połowy życi
              > a na zdobywanie całkowicie zbędnej wiedzy i nie interesuje mnie co oznacza erro
              > r jakiś tam i jak go pokonać. Od tego jest pan Zdenek, a od kiedy mam Maca nie
              > potrzebuję nawet pana Zdenka, bo Apple produkuje tak przyjazne systemy, że mogę
              > moje mentalne rezerwy skierować w inną stronę.

              Wszystkie obecnie popularne systemy są przyjazne, więc argumentu trochę nie rozumiem. Nie traktuję zdobywania wiedzy jako marnowania życia, stąd pewnie się nie dogadamy.
      • madzioreck Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:02
        > Chodzi mi mianowicie o często padające stwierdzenia w stylu "jestem kiepski/kie
        > pska z komputerów/technicznie". Zauważam, że wiele ludzi uważa to za rzecz, któ
        > rą można, a nawet należy się pochwalić,

        A ja się zastanawiam, dlaczego stwierdzenie "jestem kiepska z dziedziny X" jest dobierane jako chwalenie się. Dla mnie to stwierdzenie faktu, i nawet, jeśli jestem kiepska z czegoś, co dla innych jest oczywiste i co umieć/wiedzieć powinnam, to jeśli mówię, że jestem z tego kiepska, to informuję o stanie faktycznym a nie "się chwalę".

        Zjawisko to występuje jeszcze mocniej w odniesieniu do wiedzy technicznej i
        > w ogólności matematyki - nieumiejętność liczenia to coś, czym można się bezkarn
        > ie pochwalić, podkreślając, że jest się humanistą...

        Możliwe, że w necie rzadziej to widać, ale w środowisku "ścisłowców" było dokładnie na odwrót. Brak umiejętności sklecenia poprawnie zdania czy opanowania ortografii był tłumaczony "posiadaniem umysłu ścisłego".

        No i dla mnie posługiwanie się komputerem, a umiejętność rozwiązywania pojawiających się problemów czy drobnych awarii to są jednak dwie różne rzeczy. Często "pan Zenek" klnie na czym świat stoi i przez zaciśnięte zęby prosi, żeby nie grzebać samemu, jak się nie umie, więc to ruszanie własnym rozumem też niekoniecznie zawsze wyjdzie sprzętowi na zdrowie...
        • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:19
          madzioreck napisała:

          > A ja się zastanawiam, dlaczego stwierdzenie "jestem kiepska z dziedziny X" jest
          > dobierane jako chwalenie się. Dla mnie to stwierdzenie faktu, i nawet, jeśli j
          > estem kiepska z czegoś, co dla innych jest oczywiste i co umieć/wiedzieć powinn
          > am, to jeśli mówię, że jestem z tego kiepska, to informuję o stanie faktycznym
          > a nie "się chwalę".

          To też, ale spotkałam się z "jestem kiepska z..." wypowiadanym z niejaką dumą i wyższością (w realnym świecie), więc można było wywnioskować z tego chwalenie się. Motywacja takiej osoby jest dla mnie zagadką.

          > Możliwe, że w necie rzadziej to widać, ale w środowisku "ścisłowców" było dokła
          > dnie na odwrót. Brak umiejętności sklecenia poprawnie zdania czy opanowania or
          > tografii był tłumaczony "posiadaniem umysłu ścisłego".

          Błogosławię tedy swoich znajomych:)

          > No i dla mnie posługiwanie się komputerem, a umiejętność rozwiązywania pojawiaj
          > ących się problemów czy drobnych awarii to są jednak dwie różne rzeczy. Często
          > "pan Zenek" klnie na czym świat stoi i przez zaciśnięte zęby prosi, żeby nie gr
          > zebać samemu, jak się nie umie, więc to ruszanie własnym rozumem też niekoniecz
          > nie zawsze wyjdzie sprzętowi na zdrowie...

          Ostatni i pierwszy raz wzywałam pana Zenka w 2000 roku, pamiętam to jak dziś, bo spaliło mi się to i owo, i nadszarpnęło budżet. Widocznie mam talent i wrodzony dar, bo komputery mnie słuchają. Z radością mogę się udać się w stronę zachodzącego słońca:)
          • besame.mucho Re: OT - refleksja 11.09.12, 18:41
            > To też, ale spotkałam się z "jestem kiepska z..." wypowiadanym z niejaką dumą i
            > wyższością (w realnym świecie), więc można było wywnioskować z tego chwalenie
            > się. Motywacja takiej osoby jest dla mnie zagadką.

            Może mamy w miarę podobne środowiska, bo ja też znam ludzi, którzy nie tyle informują, że są z czegoś kiepscy, co z pewną dumą chwalą się tym, że o fizyce/matematyce/logice/biologii nie mają pojęcia. Trochę w brzmieniu jest to takie "jestem zbyt fajny a mój umysł zbyt głęboki, żeby zajmować się przyziemnymi sprawami". I mnie, tak jak Ciocię, to potrafi wkurzyć.

            Natomiast, jak pisałam wyżej, potrafi mnie też wkurzyć to, że nie na szczeblu podstawowym, ale wyższym, jest odwrotnie, i moje dziedziny wiele osób lubi traktować jako jakąś bzdurną pseudonaukę, na którą szkoda tracić czas.
            • jul-kaa Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:31
              besame.mucho napisała:
              > Trochę w brzmieniu jest to takie "jes
              > tem zbyt fajny a mój umysł zbyt głęboki, żeby zajmować się przyziemnymi sprawami".
              > I mnie, tak jak Ciocię, to potrafi wkurzyć.

              Dołączam do grupy, ja również znam takich ludzi i również mnie to denerwuje. Pamiętam jeszcze z liceum (gdzie miałam swoją drogą bardzo fajnych znajomych), że moja mizerniutka wtedy wiedza historyczna była powodem wielu żartów (życzliwych, ale jednak), natomiast kompletne matołectwo matematyczne kolegów było oznaką właśnie "umysłu zbyt wyrafinowanego na takie pierdoły".
              Czasem to nie tyle duma z niewiedzy, co usilne deprecjonowanie czyjejś wiedzy i kompetencji przez umniejszanie znaczenia tychże w codziennym życiu i podkreślanie "ja nie wiem, nie umiem, nie znam się na tym, a jak dobrze sobie w życiu radzę". Przykładem jest na przykład wiedza dotycząca języka, obśmiewana w jednym z wątków.

              > Natomiast, jak pisałam wyżej, potrafi mnie też wkurzyć to, że nie na szczeblu p
              > odstawowym, ale wyższym, jest odwrotnie, i moje dziedziny wiele osób lubi trakt
              > ować jako jakąś bzdurną pseudonaukę, na którą szkoda tracić czas.

              Znam ten ból i ja z moim w połowie niszowym wykształceniem i zainteresowaniami. Podobnie jest z hobby - ja się odprężam przy rękodziele, wychodzą rzeczy może nie powalające, ale ładne, czasem użyteczne. To jest jednak dla wielu strata czasu, jaką nie jest oglądanie telewizji lub siedzenie na forach, prawdaż...
              • sylwiastka Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:46
                jul-kaa napisała:

                > Dołączam do grupy, ja również znam takich ludzi i również mnie to denerwuje. Pa
                > miętam jeszcze z liceum (gdzie miałam swoją drogą bardzo fajnych znajomych), że
                > moja mizerniutka wtedy wiedza historyczna była powodem wielu żartów (życzliwyc
                > h, ale jednak), natomiast kompletne matołectwo matematyczne kolegów było oznaką
                > właśnie "umysłu zbyt wyrafinowanego na takie pierdoły".
                > Czasem to nie tyle duma z niewiedzy, co usilne deprecjonowanie czyjejś wiedzy i
                > kompetencji przez umniejszanie znaczenia tychże w codziennym życiu i podkreśla
                > nie "ja nie wiem, nie umiem, nie znam się na tym, a jak dobrze sobie w życiu ra
                > dzę". Przykładem jest na przykład wiedza dotycząca języka, obśmiewana w jednym
                > z wątków.
                >
                To jest chyba składowa problemu dotyczącego wiedzy ogólnie. Wiedza ma niską wartość, podobnie jak praca. W ilu liceach "najfajniejsi" ją ci, którzy mają słabe oceny? Na studiach tylko lamusy nie ściągają. W pracy trzeba markować, bo tylko frajerzy pracują. Wiedza i wysiłek umysłowy są passe.
                • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:55
                  > W ilu liceach "najfajniejsi" ją ci, którzy mają słabe
                  > oceny? Na studiach tylko lamusy nie ściągają. W pracy trzeba markować, bo tylk
                  > o frajerzy pracują. Wiedza i wysiłek umysłowy są passe.

                  A fajni mogą być tylko prymusi? Ja mam wrażenie, że czasami jest wręcz odwrotnie, jeśli ktoś sobie nie radzi, to i w życiu towarzyskim wyląduje poza nawiasem. Ale nie generalizowałabym w żadną stronę, ludzie są bardzo różni.
                • jul-kaa Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:56
                  sylwiastka napisała:
                  > To jest chyba składowa problemu dotyczącego wiedzy ogólnie. Wiedza ma niską war
                  > tość, podobnie jak praca. W ilu liceach "najfajniejsi" ją ci, którzy mają słabe
                  > oceny?

                  A nie, takich obserwacji nie mam. W moim liceum był fajny szpan na wiedzę, ale raczej właśnie na wiedzę humanistyczną, zwłaszcza historyczną. W sumie ciekawe, bo choć na tę historię nieszczęsną był szpan i czyjś brak wiedzy można było obśmiać, to właśnie z matematyki organizowaliśmy zbiorową naukę, w której najlepsi uczniowie pomagali słabszym. Jak się chciało wyleźć z pały, to się nagle żarty kończyły albo stawały sie mniej jadowite ;)
                  Jednak to nie było bardzo przykre, raczej wspominam to jako zabawne.

                  Za to jak zaczęłam drugie studia (antropologiczne), to nagle rzeczywiście moja wiedza z dziedziny zaczęła być wśród znajomych (różnych) postrzegana jako całkowicie zbędna, jako coś rozrywkowego, całkowicie nienaukowego, nieprzydatnego i tak dalej. Z punktu widzenia na przykład rynku pracy oczywiście mieli rację ;)
                  • sylwiastka Re: OT - refleksja 11.09.12, 20:09
                    Nie chciałam generalizować, że we wszystkich liceach itp tak jest. Nie o podział na prymusów i leserów mi chodziło. Po prostu upatruję takie postawy w braku szacunku do nauk jako takich lub poszczególnych, do lokalnej mody lub szpanu (na wiedzę, niewiedzę, studia prawnicze czy kulturoznawcze). Może to też łączyć się z tym, że teraz są bardziej cenieni specjaliści. Stąd też ludzie nie mają szerokich horyzontów i wszystko, co inne wydaje im się zbędne.
              • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 19:49
                > Czasem to nie tyle duma z niewiedzy, co usilne deprecjonowanie czyjejś wiedzy i
                > kompetencji przez umniejszanie znaczenia tychże w codziennym życiu i podkreśla
                > nie "ja nie wiem, nie umiem, nie znam się na tym, a jak dobrze sobie w życiu ra
                > dzę". Przykładem jest na przykład wiedza dotycząca języka, obśmiewana w jednym
                > z wątków.

                Ale to często jest reakcja na czyjeś udawane zdziwienie, że można żyć i nie wiedzieć, co to jest np. całkowanie. To jest jeszcze bardziej wkurzające, nawet dla mnie.
                • slotna Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:14
                  > Ale to często jest reakcja na czyjeś udawane zdziwienie, że można żyć i nie wie
                  > dzieć, co to jest np. całkowanie. To jest jeszcze bardziej wkurzające, nawet dl
                  > a mnie.

                  Hm... Przyznam, ze nie potrafilam ukryc zdziwienia, kiedy okazalo sie w rozmowie, ze moja przelozona nie ma pojecia co to znaczy "ewolucja" (w ogole, nie tylko biologiczna) . Nie nasmiewalam sie z niej, ale powiedzialam cos w stylu "naprawde??" myslac, ze robi sobie ze mnie zarty.
              • slotna Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:06
                > Podobnie jest z hobby - ja się odprężam przy rękodziele, wychodzą rzeczy może
                > nie powalające, ale ładne, czasem użyteczne. To jest jednak dla wielu strata cz
                > asu, jaką nie jest oglądanie telewizji lub siedzenie na forach, prawdaż...

                O, a mnie sie zdaje, ze rekodzielo jest teraz bardzo modne (i to tworzenie go wrecz bardziej niz uzytkowanie!). Moje prace wzbudzaja wiele radosci w znajomych, nie slyszalam niefajnych komentarzy. Swoja droga, jesli robie na drutach lub szydelkuje, to ogladajac seriale ;)
            • ciociazlarada Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:05
              besame.mucho napisała:

              > Natomiast, jak pisałam wyżej, potrafi mnie też wkurzyć to, że nie na szczeblu p
              > odstawowym, ale wyższym, jest odwrotnie, i moje dziedziny wiele osób lubi trakt
              > ować jako jakąś bzdurną pseudonaukę, na którą szkoda tracić czas.

              Też to znam i spotkałam się z takim podejściem nawet w obrębie jednej dziedziny, gdy np. reprezentowane są dwa, niekonkurujące nawet ze sobą sposoby rozwiązania danego problemu. I nagle się okazuje, że jedna grupa patrzy na drugą z charakterystycznym "co ty k... wiesz o zabijaniu".
              • kis-moho Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:15
                A czy to nie jest tak, że problem nie tkwi w tym, co wiemy/czego nie wiemy, a w podejściu do niewiedzy? Bo jest różnica czy powiem "nie znam literatury południowoamerykańskiej" (bo mnie nie ciekawi, nie czytam za dużo, lubię literaturę skandynawską) czy "uważam, że trzeba być idiotą, żeby tracić czas na literaturę południowoamerykańską, kogo to w ogóle obchodzi".
                • pinupgirl_dg Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:27
                  Albo "trzeba być idiotą, żeby nie wiedzieć nic o literaturze południowoamerykańskie", względnie "ja coś tam wiem i oczekuję za to całowania po rękach". Akurat ludzie, którzy uważają się za lepszych od inny dlatego, że coś tam wiedzą denerwują mnie bardziej od tych, którzy nawet szpanują na niewiedzę. Ci drudzy mnie ani grzeją, ani ziębią, jeśli jeszcze potrafią tą niewiedzą "popisywać się" z wdziękiem i dystansem do siebie, to nawet mają za to u mnie plus. Ludzi należących do pierwszego zwykle omijam szerokim łukiem.
                • yaga7 Re: OT - refleksja 11.09.12, 21:59
                  O właśnie, mnie się też wydaje, że to o właśnie chodzi o podejście, a nie o samą wiedzę.
          • roza_am Re: OT - refleksja 12.09.12, 15:44
            > To też, ale spotkałam się z "jestem kiepska z..." wypowiadanym z niejaką dumą i
            > wyższością (w realnym świecie), więc można było wywnioskować z tego chwalenie
            > się. Motywacja takiej osoby jest dla mnie zagadką.

            Takie chwalenie się pewnie nie dotyczy samego faktu bycia w czymś kiepskim, tylko radzenia sobie pomimo tej kiepskości ("jestem kiepska z...., a mimo to świetnie sobie w życiu radzę"). Czyli taka osoba wywyższa swoją zaradność, spryt itp. przymioty.

            Co do motywacji, to widzę dwie opcje. Albo świadoma chęć dopieczenia temu mózgowcowi, który chwali się swoją wiedzą i na każdym kroku podkreśla jej istotne znaczenie dla przetrwania gatunku ("mnie tam to do przeżycia zupełnie niepotrzebne, nie muszę się tak spinać jak ty, żeby wychodzić w życiu na swoje"). Albo mechanizm obronny - czyli faktycznie czuję się gorzej od tego, który ma większą wiedzę/umiejętności, ale jak zdeprecjonuję słownie tę jego dziedzinę, to ja się poczuję lepiej, a on(a) się zgorszy.
            • pierwszalitera Re: OT - refleksja 12.09.12, 18:36
              roza_am napisała:

              > Co do motywacji, to widzę dwie opcje. Albo świadoma chęć dopieczenia temu mózgo
              > wcowi, który chwali się swoją wiedzą i na każdym kroku podkreśla jej istotne zn
              > aczenie dla przetrwania gatunku ("mnie tam to do przeżycia zupełnie niepotrzebn
              > e, nie muszę się tak spinać jak ty, żeby wychodzić w życiu na swoje"). Albo mec
              > hanizm obronny - czyli faktycznie czuję się gorzej od tego, który ma większą wi
              > edzę/umiejętności, ale jak zdeprecjonuję słownie tę jego dziedzinę, to ja się p
              > oczuję lepiej, a on(a) się zgorszy.

              Istnieje jeszcze coś, o czym w naszej naiwnej wierze w zbawienną siłą technicznego postępu często zapominamy. Otóż nie każdemu ten postęp kojarzy się pozytywnie i nie każdy uważa, że szybciej, lepiej, sprawniej i o każdej porze jest warunkiem osobistego szczęścia. Ostatnio całkiem dużo dyskutuje się o granicach postępu i jego konsekwencjach dla ludzkiego życia. Być może wiele osób życzyłoby sobie nawet mniej super-hiper technicznych rozwiązań, a więcej staromodnego servicu bazującego na ludzkich kontaktach i autentycznych relacjach, ale bombardowani ciągłą presją "a kiedy ty też do nas dołączysz?" czują się zmuszeni do desperackich deklaracji "nie umiem". A tak naprawdę znaczy to tylko "nie chcę, zostaw mnie w spokoju".
              • kasica_k Re: OT - refleksja 13.09.12, 19:08
                Jest wiele racji w tym, co napisałaś. Nie zawsze i nie dla każdego bardziej "postępowo" znaczy lepiej i wygodniej, a motywacją do wprowadzania takich czy innych udogodnień jest często zmniejszanie kosztów i przerzucanie tak naprawdę ciężaru obsługi na klienta (wspomniany online banking :). Robiąc np. przelew online jesteśmy dla banku po prostu tańsi - mniej kosztuje utrzymanie systemu informatycznego niż prowadzenie setek oddziałów i zatrudnianie w nich tysięcy ludzi. Potrafię też zrozumieć, że ktoś może nie chcieć zaśmiecać sobie umysłu informacjami, jak cośtam wykonać, czy też woli, by ktoś za niego "wyklikał", niż robić to samemu. Dla mnie akurat jest wygodniej robić czynności X czy Y samodzielnie przez net, ale nie wykluczam, że pojawi się jakaś kolejna postępowa samoobsługowa nowość, która już nie będzie miała dla mnie przewagi nad "starym" sposobem. Kto wie, może kiedyś za największy luksus będzie uważane zatrudnienie prywatnego "klikacza", który za nas zajmie się siedzeniem przy kompie i wykonywaniem tych wszystkich super prostych, wygodnych i łatwych czynności, których liczba będzie rosła w tysiące.
    • jul-kaa Re: Produkty Apple 26.09.12, 14:14
      Znalezione na fejsie:

      "Jeżeli Apple by robiło rowery:
      - można by kręcić kierownicą za friko, ale hamować tylko odpłatnie,
      - powietrze do kół - po 5 baksów, pompować można tylko specjalną pompką przez specjalny wentyl,
      - bagażnik jest, ale nie można tam niczego przewozić, bo to wbrew warunkom licencji,
      - rower jedzie szybko, ale strasznie ciężko kręci się pedałami, przez co siły wystarcza na max pół dnia,
      - kosztuje 3x tyle, co normalny rower - płacisz za ogryzek i stylową białą ramę,
      - Apple wygrywa procesy z innymi producentami rowerów o stosowanie okrągłych kół w ich produktach."
    • kura17 macbook AIR czy PRO? 29.09.12, 14:50
      haha, dolacze i ja ;)

      wieczorem przeczytam dokladnie caly watek, a teraz zadam pytanie, jak w tytule :)
      szef kupuje mi laptopa, padlo juz na apple (zawsze chcialam, ale sobie skapilam na prywanty). teraz zastanawiam sie, czy wybrac air, cyz pro.

      kupuje 13''.

      obecnego laptopa uzywam glownie w domu (do pracy, serfowania, rozrywki), oraz na wyjazdach sluzbowych - glownie do poczty, dostepu do netu itp. w pracy mam komputer stacjonarny i tak zostanie.

      uzywam wylacznie linuxa, potrzebuje jakis pakiet oficowy, przegladarke, narzedzie do maili (sprawdzilam - wszystko co potrzemuje i lubi jest w wersji na maca).

      poniewaz teraz mam duzy (17'') i ciezki laptop (no-name z supermarketu), to marzy mi sie air, taki lekki i malenki :)

      podobno pro ma wieksza moc procesorowa, lepszy ekran, wiekszy dysk... ja za bardzo z procesorow nie korzystam ;) ale dysku duzo zurzywam...

      ide wlasnie do sklepu poogladac i podotykac :)
      poradzcie i Wy - pro czy air?
      ... ponoc air to "babski laptop" ;)
      etykietka wcale mi nie przeszkadza, ale troche sie obawiam, ze stoja za tym jakies merytoryczne rzeczy - ze moze nietrwaly, albo cos...

      wyglada bosko, to fakt!
      • besame.mucho Re: macbook AIR czy PRO? 29.09.12, 15:38
        Technicznie, tak jak piszesz, pro jest lepszy. Ale zależy do czego laptop Ci potrzebny :). Ja wybrałam pro przede wszystkim dlatego, że air nie ma wejścia na płyty, bo różnicy w osiągach pewnie i tak bym nie zauważyła, a jeśli chodzi o miejsce na dysku, to i tak się nie mieszczę i mam zewnętrzny. Z laptopa korzystam głównie w domu, więc to, że air jest lżejszy, dla mnie nie było argumentem. Ale jeśli osiągi techniczne nie są Ci niezbędne, wejście na płyty też, a priorytetem jest, żeby laptop był cienki, lekki i Ci się podobał, to air jest dobrym komputerem. Moja przyjaciółka ma właśnie z takich powodów i bardzo sobie chwali.
        • sylwiastka Re: macbook AIR czy PRO? 29.09.12, 17:00
          Dokładnie pomyśl czy napęd CD/DVD nie jest Ci potrzebny. Ja mam Aira, bo chciałam lekki i naprawdę przenośny laptop. Sprawdza się doskonale także to pracy. Wcześniej pracowałam na Dellu i ten leciutki mac w niczym mu nie ustępuje. Brak napędu da się ominąć, można korzystać z napędu na innym Macu lub PC.
          I air nie jest komputerem babskim, a raczej konferencyjnym. Obaj moi szefowie maja Airy (co prawda 11) i właśnie z nimi jeżdżą w podróże służbowe.
          PRO też bardzo ciężki nie jest, szczególnie w porównaniu do innych lapków.
          • anna-pia Re: macbook AIR czy PRO? 29.09.12, 17:36
            Można dokupić zewnętrzny napęd, kupując netbooka jako komputer "podróżny" dokupiłam od razu napęd CD/DVD/coś tam. Jak się chce mieć lekki komputer, a napęd być może mógłby się przydać, to IMO najlepiej kupić lapka bez napędu i mieć w szufladzie zewnętrzny, one nie są drogie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka