Dodaj do ulubionych

przeprowadzka do stolicy

29.11.05, 08:05
Ile z Was myślało o przeprowadzce do stolicy?
Tyle się pisze i mówi o tym, że za chlebem jedzie się do Niemiec, Anglii, a
ile mieszkańców regionu myślało lub wyjechało do stolicy?
Ja wyjechałem do Warszawy z Lubuskiego, założyłem forum o nowoWarszawiakach -
ludziach którzy tu przyjechali do pracy i na stałe. Niestety nie widzę nikogo
z Górnego Śląska. Może się nie przyznają.
Serdecznie zapraszam do dyskusji.
Obserwuj wątek
      • new_world Re: przeprowadzka do stolicy 29.11.05, 12:39
        ogolnie wydaje mi sie ze ludzie w poludnia Polski jesli juz chca wyjechac do
        duzego miasta wybieraja np Krakow, lub cos blizej poludnia niz Wa-wa.

        Ja osobiscie moge powiedziec, ze mi jako Slazakowi bardzo trudno byloby dokonac
        takiego wyuboru. Za duzo bym zaostawil...
      • wilhelm4 Re: przeprowadzka do stolicy 01.12.05, 15:42
        Dejcie sam pozur, Koledzy i Zanki:
        WaWa niy nadaje sie nawet na
        krutko pauza w drodze nad morze,

        - no to co tam "na stale" szukac:
        zdrowy luft? "lebenskwalytet"??
        przyjazn??? kultura????
        ?????

        ....abo zech cojsik pszeloczol? - padejcie

        (wjym, bo musza, okresowo/przejsciowo,
        zumglik ino jednom nogom, bo drugo G.Sl.)
        • yasmin_ch Re: przeprowadzka do stolicy 02.12.05, 01:15
          nie narzekam na miasto w ktorym mieszkam, a nawet powiem, ze mi sie podoba.
          (Ffm)

          > Frankfurt abo Warszawa ?

          nie mieszkam tutaj od poczatku w Ffm, przyjechalam do calkiem innego miasta
          nie bylo to wybieranie czy bardziej podba mi sie Warszawa, inne miasto w
          Niemczech, czy tez w calkiem innym kraju..to byl wybor miejsca pracy(mam na
          mysli firme, warunki itp), a dopiero potem miejsca zamieszkania
    • fyrlok po co ? 14.12.05, 06:37
      Zacofane i rozwinięte województwa.

      12.12.2005 16:26
      W ciągu najbliższych czterech lat zwiększą się dysproporcje w tempie rozwoju
      gospodarczego poszczególnych województw, a najlepsze perspektywy rozwoju ma
      region dolnośląski ze względu na inwestycje zagraniczne w sektorze produkcji -
      wynika z raportu firmy badawczej PMR Research "Polska: regionalne prognozy
      ekonomiczne 2005-2008".

      Z badań wynika, że w ubiegłym roku najzamożniejszy był region mazowiecki, w
      którym PKB na jednego mieszkańca przewyższał średnią krajową o ponad połowę.
      Wyższą od średniej wartość PKB na jednego mieszkańca odnotowano także w
      województwie śląskim, dolnośląskim oraz wielkopolskim.

      "Według prognoz PMR, w ciągu najbliższych czterech lat to właśnie województwo
      dolnośląskie będzie się rozwijało w Polsce najszybciej. Średni wzrost
      gospodarczy, liczony w cenach bieżących, wyniesie w latach 2005-2008 ponad 9
      proc. rocznie, i będzie o ponad połowę wyższy niż w województwie śląskim" -
      czytamy w przesłanym w poniedziałek raporcie.

      Jak wynika z raportu, wysoki poziom PKB w województwie dolnośląskim będzie
      wynikał z inwestycji w tym regionie - zarówno krajowych, jak i zagranicznych.
      Do największych atutów regionu należą: dobry stan infrastruktury, trzy strefy
      ekonomiczne, wykwalifikowani pracownicy oraz bliskość granic z Niemcami i
      Czechami. W samych strefach ekonomicznych 60 firm zainwestowało dotychczas ok.6
      mld zł, tworząc 20 tys. miejsc pracy.

      Autorzy raportu zwracają też uwagę, że jedna trzecia całkowitego produktu
      krajowego brutto jest wytwarzana w dwóch województwach - mazowieckim i śląskim.

      "W ciągu najbliższych czterech lat poprawa sytuacji w regionach najsłabiej
      rozwiniętych będzie następować wyraźnie wolniej, niż dalsza ekspansja
      regionów bardziej rozwiniętych" - czytamy w raporcie. Sytuacji nie zmieni nawet
      napływ funduszy UE, który będzie raczej osłabiał pogłębianie się różnic,
      niż przyczyniał się do rzeczywistego zmniejszania dysproporcji.

      PMR Research to firma badawczo-analityczna, specjalizująca się w
      opracowywaniuanaliz głównie z sektora informatycznego, telekomunikacyjnego i
      budowlanego,działająca w Polsce i krajach Europy Środkowo-Wschodniej.

      (PAP)
    • fyrlok Rymbert - czytej! 14.12.05, 06:39
      Najbiedniejsza czy najbogatsza?
      (2005-11-17)

      Opolszczyzna zamiera czy wybija się ponad wszystkich?

      Jest nas nie 1 milion 50 tysięcy, lecz 970 tysięcy. Aż 84% gdziekolwiek
      zarobkujących Opolan pracuje za granicą. Dochód na głowę w rodzinie
      autochtonicznej wynosi 1450 złotych, w rodzinie nieautochtonicznej – 850
      złotych. Jako region szybko się bogacimy. Młody śląski ekonomista dr hab.
      Romuald Jończy obalił kilka krążących po Polsce stereotypów o Opolszczyźnie i
      Opolanach.
      Romuald Jończy przebadał skutki migracji, jej wpływ na bezrobocie, zatrudnienie
      i jednocześnie na aktywność gospodarczą. Badania przeprowadził na 14.784
      osobach zamieszkałych w 21 opolskich wsiach. Z 1 miliona 51 tysięcy mieszkańców
      województwa opolskiego do autochtonów zaliczył 330 tysięcy osób; z tych
      ostatnich 80,5 tysiąca stale mieszka za granicą, czyli faktycznie „kosz
      demograficzny” Opolszczyzny powinien obejmować 970 tysięcy osób, a nie 1 milion
      51 tysięcy.

      Biedni i bogaci

      40 procent mieszkańców niektórych wsi stale pracuje za granicą. Dla rodzin to
      tragedia, dzieci rzadko widują swoich ojców, małżonki nie wiedzą, czy mają
      jeszcze mężów, czy tylko maszynki do robienia pieniędzy. Poza 80 tysiącami
      stale pracującymi za granicą, ze 147 tysięcy pozostałych osób w wieku
      produkcyjnym, 61 tysięcy Opolan także pracuje za granicą wg profesora Romualda
      Jończego. W sumie 84 procent w ogóle pracujących opolan zarobkuje za granicą.
      Jadą tam do pracy, bo mają takie możliwości i 5-krotnie więcej zarabiają niż w
      Polsce. Decyduje wg Jończego także inna motywacja: praca w Polsce nie zaspokaja
      aspiracji zawodowych Opolan. Oficjalne statystyki mówią o przeciętnie niższych
      dochodach Opolan (744 złote miesięcznie) od mieszkańców paru innych regionów.
      Faktycznie po odjęciu 80 tysięcy stale pracujących za granicą, autochtoni mają
      na rękę 1450 złotych, nieautochtoni 850 złotych.

      Emigracja będzie maleć

      Bo opłacalność pracy na Zachodzie będzie się zmniejszać – twierdzi Jończy. Na
      razie kwiat społeczeństwa, czyli młodzież opolska (studiująca i po studiach) aż
      w 56 procentach podejmuje pracę za granicą. To dotyczy młodzieży
      autochtonicznej. Autochtoni zarabiają za granicą rocznie 2,7 miliarda złotych;
      tam konsumują 530 milionów złotych, do Polski przywożą z zarobionych pieniędzy
      1 miliard 800 milionów złotych. Niestety, na inwestycje w swojej małej
      ojczyźnie wydają jedynie kilkanaście milionów zaledwie (1,76 procent).
      Masowe emigracje to niższe bezrobocie, niższe zatrudnienie, ale także niestety
      niższa aktywność gospodarcza w regionie. Nad tym, jak zmienić te relacje na
      korzystniejsze, zastanawiali się dyskutanci forum pn. „Wpływ procesów
      migracyjnych na rynek pracy i dysharmonię rozwoju województwa opolskiego”,
      które na zlecenie regionalnego Urzędu Pracy poprowadził dr hab. Romuald Jończy.

      Engelbert Miś


      www.wochenblatt.pl/php/index.php3?id_art=265
      • amoremio Re: Rymbert - czytej! 15.12.05, 06:56
        W Brzegu myślą o odłączeniu się od Opolszczyzny
        Joanna Pszon 28-11-2005 , ostatnia aktualizacja 27-11-2005 19:38


        Brzescy radni powiatowi z prawicy uważają, że ich powiat powinien być częścią
        Dolnego Śląska i szykują uchwałę o rozpisaniu w tej sprawie referendum.
        Minister Dorn odpowiada im, że wynik weźmie pod uwagę, bo AWS nie najlepiej
        przeprowadził reformę samorządową

        Uchwałę o zorganizowaniu referendum piszą Janusz Jakubów z LPR oraz Dariusz
        Bochenek i Kazimierz Bączek (niegdyś w PiS). Ich zdaniem weźmie w nim udział co
        najmniej 50 proc. uprawnionych brzeżan i zdecydowana większość będzie za
        odłączeniem się od Opolszczyzny i przyłączeniem się do województwa
        dolnośląskiego.

        Jakubów był zwolennikiem takiego podziału administracyjnego już w 1999 roku,
        ale wówczas jego uchwała przepadła. - Teraz nawet ci, którzy byli temu
        przeciwni, zmienili zdanie - mówi i podaje przykład byłego burmistrza Bączka. -
        Oczywiście będą też przeciwnicy, np. radny Wójcik, pracujący w Urzędzie
        Marszałkowskim. Nie może głosować inaczej, bo straciłby posadę - dodaje.

        Powody, dla których jego zdaniem Brzeg powinien odłączyć się od Opolszczyzny,
        to złe traktowanie powiatu przez zarząd województwa. - Dlaczego nie mamy
        porządnego zjazdu z autostrady, który łączyłby się z lotniskiem? Dlaczego
        regionalne lotnisko powstaje w Kamieniu Śląskim, a nie w Skarbimierzu?
        Inwestorzy już od nas zaczynają się wycofywać. Mając taką lokalizację,
        powinniśmy mieć tu specjalną strefę, rozwój gospodarczy. A nie mamy nic.
        Gdybyśmy byli w woj. dolnośląskim, byłoby inaczej - uważa radny Jakubów. Podaje
        też przykład Oławy, która pod Wrocławiem przeżywa okres prosperity.

        Gdyby rada powiatu (21 rajców) przyjęła uchwałę o zorganizowaniu referendum, a
        mieszkańcy Brzegu i okolicznych gmin wyrazili chęć przyłączenia się do
        sąsiedniego regionu, to taki głos rada ministrów musiałaby potraktować jako
        konsultację społeczną. Zarząd powiatu powinien wtedy wystosować prośbę o zmianę
        granic administracyjnych. Potem na wniosek rządu odbyłyby się jeszcze
        konsultacje z innymi samorządami z województwa. Po zasięgnięciu tych opinii
        Rada Ministrów podejmuje decyzję o ewentualnej zmianie granic województw.

        Brzeski radny wykorzystał program na żywo w telewizji "Trwam" z ministrem MSWiA
        Ludwikiem Dornem i spytał, jak potraktowałby wynik brzeskiego referendum. -
        Pojawiają się w kraju takie obiekcje i rząd na sugestie samorządów jest
        otwarty, bo AWS nie do końca dobrze reformę samorządową przygotował - odparł
        Dorn.

        Uchwała, która w zeszłym tygodniu znalazła się już w porządku obrad rady
        powiatu, została w ostatniej chwili wycofana, ze względu na niedociągnięcia
        prawne. - Powróci na następnej sesji i będzie już dobrze przygotowana -
        podkreśla Jakubów.

        Zarząd brzeskiego powiatu inicjatywy trójki radnych prawicy nie popiera.

        Kłosowski: zrozumieć separatystów

        Joanna Pszon: Czy jako regionalny lider rządzącej w kraju partii będzie Pan coś
        robił, by Brzeg nie chciał odłączać się od Opolszczyzny?

        Sławomir Kłosowski: Najlepsze działanie to wyrównywanie szans wszystkich
        powiatów w regionie, tymczasem stale są rejony zaniedbane. Niektóre powiaty aż
        tak nie narzekają na brak pieniędzy, a inne narzekają bardziej. Kietrz też w
        zeszłym roku groził odłączeniem się, bo nie dostał pieniędzy z kontraktu
        wojewódzkiego. Mamy tu do czynienia z szafowaniem secesją.

        Uważa więc Pan, że brzescy radni po prostu szantażują władze województwa, żeby
        wyrwać dla siebie więcej pieniędzy?

        - Może to nie szantaż, bo to mocne słowo, ale szafowanie. Tymczasem odrębny
        region opolski to wartość sama w sobie i nie powinniśmy dawać znać na zewnątrz
        o takich ruchach. Staram się nikogo nie dotknąć, bo łatwo napędzić przez to do
        dalszego działania separatystów.

        Może jednak mają rację i w ten sposób zwracają na swój powiat uwagę?

        - Tak, to powinno skłonić do myślenia samorząd województwa. Marszałek ma
        utrzymywać jedność regionu. Za pięknymi słowami powinny iść konkretne czyny. A
        wiadomo, że mamy potężnych sąsiadów i nagminnie inwestorzy uciekają do nich.
        Dlatego zarząd województwa musi z samorządami poważnie zastanowić się, co
        zrobić, by chcieli przyjść np. do Brzegu.

        Dam jeszcze jeden przykład, że zarząd nie dba o jedność regionu: po sześciu
        latach mieszkańcy Olesna nadal do Opola dzwonią, wykręcając numer kierunkowy.
        To już jest skandal, wstyd!

        Ale chyba nie chcą z tego powodu od Opolszczyzny się odłączyć?

        - Załóżmy, teoretycznie, że chcą. I co wtedy? Co zrobił zarząd, żeby to
        zmienić? Dlatego myślę, że trzeba nie krytykować separatystów, ale spojrzeć, co
        się kryje za ich chęcią odłączenia, i wyciągnąć wnioski.


        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3036364.html

        ciekawo dyskusja:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=65&w=32647159&v=2&s=0

    • emkacha Re: przeprowadzka do stolicy 15.12.05, 10:37
      Powiem tak.Mam kilkoro znajomych,którzy tam wyjechali. Jeden się tam ożenił(mój
      były facet).No i wyjechała też moja mama, która w wieku 50 lat tu już nie mogła
      znależć pracy, więc rzuciła wszystko(a niewiele miała) i rok temu pojechała do
      stolicy. I ma pracę, wynajmuje pokój i jest jej lepiej niż tu.No może
      tęskni...Mówi, że ludzie życzliwi i pomocni.A ja zawsze miałam takie zdanie o
      Warszwiakach, jak większość ślązaków.Chociaż jak byłam u mamy moje zdanie nie
      bardzo się zmieniło.
          • matura5 wyjechałam 2 lata temu 12.01.06, 17:13
            i nie żałuje, a wręcz każdego namawiam. Mieszkając w Chorzowie mielismy z mężem
            już takiego doła psychicznego (brak kasy, narzekający dookoła ludzie, którzy
            nic nie robią bo po co), że jak mielismy okazję to wyjechaliśmy za pracą.
            Kupilismy w W-wie piękne mieszkanie (w Chorzowie nie znaleźliśmy żadnej
            ciekawej oferty), mamy obydwoje dobrze płatną pracę, itd. A znajomi z Chorzowa
            dalej mają doła!! ale wyjechać nie chcą!! to ich sprawa. Pozdrawiam i dodam ,że
            punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia. Ci co teraz nie chcą
            wyjechać do Warszawy, najczęściej już po miesiącu określają się mianem
            WARSZAWIAKÓW!!! a ja zawsze będę ślązaczką.
    • sziober Re: przeprowadzka do stolicy 09.03.06, 14:10
      Wyjechałem 5 lat temu, bo w Chorzowie i okolicach nie mogłem znaleźć pracy. W
      Warszawie się udało i moje życie odmieniło się jak za dotknięciem
      czarodziejskiej róźdźki. Przyjechałem do Wawy mając w kieszeni tylko 500 zł.
      Pierwsze miesiące były trudne, ale po paru latach dorobilem sie własnego
      mieszkania i teraz nie brakuje mi do życia niczego. Nie załuję że opuściłem
      Chorzów i więcej juz w tym mieście nie chciał mieszkać. Jeśli ktoś się waha z
      wyjazdem do Wawy to gorąco polecam. Wbrew temu co się sądzi, ludzie mieszkający
      w Warszawie są bardzo mili i życzliwi. Przez wszystkie moje lata nie spotkałem
      tu żadnej osoby, która w stosunku do mnie byłaby nieuprzejma.
    • team.job Re: przeprowadzka do stolicy 26.05.15, 16:51
      Ja wyjechałem i życie tam jest wbrew pozorom podobne jak w zielonej górze, co zabawne najtrudniejsze okazało się znalezienie firmy przeprowadzkowej ;p dopiero maxx-przeprowadzki.zgora.pl/ zgodzili się przewieść moje rzeczy za mniej niż moja wypłata
    • mateusz.gnus Re: przeprowadzka do stolicy 25.06.15, 19:53
      No ja już mieszkam tutaj dobre kilka lat i w stolycy wiadomo wyścig szczurów chociaż narzekać nie mogę. Żyje się tutaj intensywnie, jest mało wolnego czasu dla siebie ale za to kasa się zgadza. Wiadomo że pieniądze to nie wszystko no ale za tym każdy goni. Nie jestem Ślązakiem ale DolnoŚlązakiem i przeprowadzałem się w Wrocławia do Warszawy. Pomogła mi przy tym taka jedna firma, w porządku goście ProMove Przeprowadzki przy okazji serdecznie ich pozdrawiam i polecam. Przynajmniej zapewnili mi spokój w tak ciężkim okresie i poważnej decyzji. Bez zbędnego stresu. Pozdro ;)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka