Gość: zbulwersowany
IP: 83.1.118.*
01.10.10, 19:30
Witam. Zacznę od początku dawno dawno temu bo jakieś 4,5 lat wymieniałem okna w domu oczywiście na nowe i oczywiście nie ja lecz firma prywatna trudniąca się w tym fachu no i wymienili super ! Teraz trzeba było czekać aż łaskawa spółdzielnia mieszkaniowa zwróci część kosztów za wymianę okien w pokojach. Czekałem i czekałem i czekałem od założenia pierwszego okna minęło jakieś 4-5 lat ( kto to pamięta) później zostały wymienione inne jak się pieniążki uzbierały bo wiadomo człek nie ma takiej gotówki aby we wszystkich pokojach wymienić. No i czekałem te 4 czy tam 5 lat aż wreszcie łaskaw Pan ze spółdzielni przyszedł do mieszkania zobaczyć te okna ( i tu się zaczyna problem bo ja myślałem że po prostu przyjdzie zobaczy że są i przyzna te pieniążki i sobie pójdzie a tu o zgrozooooooo pan zaczął przyglądać się tym oknom dogłębniej) oczywiście znalazł pare uchybień w części okien i powiedział że zwrotu pieniędzy nie będzie dopóki dopóty nie uporam się z jak na moje oko usterkami błachymi a no np takimi że gdzieś przy parapecie jest jakaś dziura i trzeba prawdopodobnie zrywać parapet piszę prawdopodobnie bo sie na tym nie znam. I teraz moje pytanie a skąd ja miałem to wiedzieć że będzie zwracał tak szczególną uwagę na te okna ? no wybaczcie ale myślałem że do zwrotu pieniędzy obligują mnie nowe okna a tu masz ci los ileż kłopotu!!! . No to człowiek czekał 5 lat na kase przychodzi ktoś ze spółdzielni i stwierdza po dokładnych oględzinach że tak być nie może a skąd ja miałem wiedzieć że tak byc nie może? a jak być może ? te firmy który zakładały te okna kilka lat temu już pewnie splajtowały i co teraz? o mój Boże dlaczego w tym kraju tak jest ? tyle czekać i nic z tego a troszke do zwrotu nie było. Wniosek mój na temat spółdzielni i kwestii zwracania pieniędzy za zwrot okien jest jedny ale nie będe już pisał jaki.