Dodaj do ulubionych

Judaica i nie tylko

IP: *.ipt.aol.com 21.02.02, 23:35
[repost z Tebegielki]
"Potrzebne sa stare fotografie cmentarza zydowskiego w Tarnobrzegu
zrobione przed rokiem 1940. Brama, kawalek ogrodzenia czy jakiejs
plyty kamiennej-cokolwiek. Cmentarz miesci sie na przeciwko
budynku sadu.
Takze poszukiwane sa jakiekolwiek stare pocztowki z Tbga"

Tyle prosby Pani Gayle Schlissel Riley key2pst@pacbell.net
(tylko angielski)eksperta w dziedzinie wiedzy o zydowskiej historii Tarnobrzega.
Jej kolekcje dokumentow na ten temat przedstawialem nie
tak dawno w Tebegielce odsylajac na strone
www.shtetlinks.jewishgen.org/Tarnobrzeg/
Ewentualne nowe nabytki uzupelnilyby te kolekcje i stalyby
sie dostepne sieciowemu ogolowi.
Mile widziane sugestie osob, z ktorymi warto byloby nawiazac
kontakt (niekoniecznie internetowy) w tej sprawie.

Przekazal i do prosby sie dolacza
Marek D.
Obserwuj wątek
    • wiehu Re: Judaica i nie tylko 22.02.02, 10:48
      Przykro mi ale niestety nie moge pomóc. Nie mam nic co mogłoby zainteresowac Tę
      Panią.
      • Gość: Mareki D Re: Judaica i nie tylko IP: *.ipt.aol.com 13.03.02, 18:03
        wiehu napisał(a):

        > Przykro mi ale niestety nie moge pomóc. Nie mam nic co mogłoby zainteresowac Tę
        >
        > Panią.

        Ale inni mieli no i prosze co z tego wyniklo:
        [patrz takze Tygodnik Nadwislanski z dn. 7 marca 2001]

        wp020303
        Kamień na kamieniu
        To nie jest duży kamień. Jakieś 30 na 20 centymetrów. Widziałem go tam, nad
        Wisłą, wiele razy. Widzieli go też inni. Ale ani ja, ani inni nie zwracali na
        niego uwagi. Po prostu był... 50 lat...
        Podpis pod zdjęcie: Fragment muru nad Wisłą. W górze dach “Fregaty”. Strzałką
        zaznaczono umiejscowienie kamienia powiększonego w lewej części zdjęcia.
        (ciąg dalszy na str. 4)
        Kamień na kamieniu
        Cała historia wzięła swój początek z Internetu. Marek Duszkiewicz –
        tarnobrzeżanin z USA – zamieścił na Tebegielce (to taka lista dyskusyjna o
        Tarnobrzegu) apel Amerykanki żydowskiego pochodzenia Gayle Schlissel Riley z
        Kalifornii. Prosiła ona o jakiekolwiek zdjęcia starego żydowskiego cmentarza z
        Tarnobrzega. Cmentarz ten istniał do wojny w miejscu, gdzie obecnie znajduje się
        remontowana hala targowa, obok gmachu sądów. Takich zdjęć nie miałem, ale
        przypomniałem sobie o tym kamieniu...
        Nad Wisłą, nieopodal “Fregaty”, znajduje się źródełko. Wielu mieszkańców
        osiedla “Przywiśle” zna je doskonale z racji częstych wędrówek po wodę. Jeszcze
        dziesięć lat temu przerwy w dostawach wody były dla tarnobrzeżan codziennością.
        Przywoziły ją beczkowozy. Kto nie chciał z beczki – szedł do źródełka. Tuż przy
        nim stoi mur oporowy (patrz zdjęcie). A w jego prawym, górnym rogu ...ten kamień.
        Nie różniłby się od innych – starych i omszałych – gdyby nie napisy. Wyryte w nim
        litery wyraźnie wskazują, że nie jest to zwykły kamień.
        Odpoczywaj w pokoju
        Pani Riley, po otrzymaniu zdjęć, niezwykle poruszona, także nie miała
        wątpliwości – to kamień, a raczej jego fragment, z żydowskiego nagrobka. Wysłała
        kopie do kuzyna w Izraelu, który przetłumaczył napis. To pojedyncze zwroty z
        trzech kolumn inskrypcji: “Prawy (z sensie prawy człowiek), “Kagan” (zapewne
        nazwisko) i “odpoczywaj”. Amerykanka była wstrząśnięta moją przesyłką.
        Trzeba dodać, że Gayle Riley jest niestrudzona badaczką dziejów Tarnobrzega,
        zwłaszcza tego okresu, w którym wśród mieszkańców dominowali Żydzi. Jej
        przodkowie stąd się wywodzą. Zbiera archiwalia, gromadzi zdjęcia, stare
        pocztówki, spisy ludności itp. Z plonem jej poszukiwań można zapoznać się na jej
        stronie internetowej o Tarnobrzegu - www.shtetlinks.jewishgen.org/Tarnobrzeg/. A
        jest to zbiór imponujący. Są tam np. plany Tarnobrzega z połowy XIX wieku!
        Nic dziwnego więc, że Gayle Riley pytała mnie usilnie skąd ten kamień znalazł się
        w murze i czy może on wrócić na cmentarz.
        Nie znałem odpowiedzi na te pytania. Na szczęście są jeszcze tarnobrzeżanie
        pamiętający dawne czasy. Jednym z nich jest Ryszard Durzyński – rodowity,
        przedwojenny tarnobrzeżanin. Pamięta on doskonale stary cmentarz. Dom jego
        rodziców stał tuż obok, na rogu obecnych ulic Piłsudzkiego i Wyszyńskiego.
        Cajwy i kości
        “To był zamknięty cmentarz. Nie chowano na nim zmarłych od początku wieku.
        Otoczony był murem i zarośnięty wysokimi drzewami. Za nim była synagoga – obecna
        biblioteka. Podczas okupacji Niemcy nakazali likwidację tego cmentarza.
        Zniwelowano wzniesienie, które tam było, rozebrano mur, wycięto drzewa, a
        porozbijane cajwy – tak nazywaliśmy macewy z grobów - walały się wszędzie. Było
        też mnóstwo kości. Żydzi, którzy po pierwszym wysiedleniu powrócili jeszcze na
        jakiś czas do miasta, uprosili – pewnie za łapówkę – Niemców, by pozwolili im te
        kości pozbierać i zanieść na nowy cmentarz przy ul. Sienkiewicza.
        A z tym murem to było tak. Po wojnie, aż do połowy lat 50-tych polskie wojsko
        organizowało każdego lata obozy szkoleniowe nad Wisłą. Były namioty i kuchnia
        polowa. Otóż wodę do tej kuchni czerpali ze źródełka. Ale tam wciąż było błoto,
        więc dla wygody, gdzieś tak w roku 1949, postawili mur oporowy i uporządkowali
        teren wokół źródła. Do budowy użyli tego co było w pobliżu, głównie kamieni
        polnych. Pewnie gdzieś znaleźli kawałek cajwy i bezmyślnie wmurowali. Gdyby
        chcieli to ukryć, po prostu odwróciliby ją na druga stronę.”
        Fakty potwierdzają opowieść p. Durzyńskiego. Tuż po wojnie żydowskich kamieni
        nagrobnych używano do utwardzania dróg i placów. Na przykład w Opatowie macewami
        wyłożono brzegi płynącej przez miasto Opatówki. Dopiero w latach 90-tych wydobyto
        je i umieszczono na zrekonstruowanym cmentarzu.
        Odpowiedzi na drugie pytanie Amerykanki szukałem w Urzędzie Miasta. Zarówno dla
        prezydenta Jana Dziubińskiego jak i jego rzecznika Józefa Michalika macewa w
        murze oporowym to kompletna niespodzianka. Sugerowali, by sprawą zajął się
        konserwator zabytków. Więcej zdecydowania wykazał wiceprezydent Tadeusz Zych,
        który krótko oświadczył: “Umieszczenie czyjegoś nagrobka w rozwalającym się murze
        to fakt, który każdego przyzwoitego człowieka napawa wstydem. Jak najszybciej
        podległe mi służby miejskie usuną kamień z muru. Jego dalszy los może być
        dwojaki – albo po prostu złożymy go na cmentarzu przy ul. Sienkiewicza, albo
        stanie się on fragmentem tablicy upamiętniającej stary cmentarz, którą zamierzamy
        wmurować po wyremontowaniu hali targowej i uporządkowaniu terenu. Chętnie
        przyjmiemy sugestie środowisk żydowskich w tej sprawie”.
        Nie do ustalenia jest jedno: czy kamień pochodzi ze starego czy też nowego
        cmentarza. Na tym nowym kirkucie znajduje się zaledwie kilka macew. Reszta – jak
        mówią starsi mieszkańcy – znajduje się pod asfaltem ulicy Sandomierskiej i drogi
        na Ocice...
        Wacław Pintal
        Podpis pod zdjęcie:
        Panorama tarnobrzeskiego Rynku z roku 1937. W prawej, górnej części widoczna
        synagoga (dziś biblioteka). Tuż obok, po lewej, zarośnięty wysokimi drzewami
        dawny kirkut.

        Tekst ewentualnie do ramki:
        W 1939 roku w Tarnobrzegu mieszkało 3 800 Żydów. Po wojnie nikt z nich już tu nie
        powrócił. Aż do lat 90-tych jedyną mieszkanką Tarnobrzega pochodzenia żydowskiego
        była skromna i lubiana lekarka OLGA LILIEN. Ale ona przed wojną nie mieszkała w
        Tarnobrzegu. Okupację przeżyła dzięki siostrom zakonnym z Mokrzyszowa, które
        ukrywały ją w gospodarstwie rolnym. Po śmierci poświęcono jej tablicę pamiątkową,
        która znajduje się w nowym gmachu szpitala.



        • garma Re: Judaica i nie tylko 23.04.02, 23:30
          W swojej książce "Tapima" Juliusz ydryński wspomina Żydów, którzy mieszkali
          w Tbg przed II wojną: Symchego Grunfelda - właściciela sklepu kolonialnego,
          Pejsera i jego córkę Bruchę, adwokata Godarta i jego żonę...
          • garma Re: Judaica i nie tylko 24.04.02, 23:30
            Oczywiście miało być:
            "W swojej książce "Tapima" Juliusz Kydryński wspomina (...)"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka