Gość: Darko
IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl
26.07.13, 13:57
1. Kopanie
Najbardziej legenadrnym miejscem było Kopanie. Dla ucznia podstawówki był to awans do starszej ligi, gdyż do Golejowa jeździły maluchy. Jadąc do Kopania czuło się STARSZYM. Obóz był tradycyjnie w formie prostokąta. W jednym z rogów było wyjście na pola. Po przeciwnej stronie było wyjście na plażę. Przy tym wyjściu była zrobiona brama a przy bramie były dużury. W zeszycie zapisywało się kto i kiedy wychodził i kiedy wracał. Ponieważ turnus trwał długie trzy tygodnie każda z grup miała przynajmniej dwa dyżury. Grupa dyżurująca pracowałą również na jadalni, któa mieściła się adaptowanym budynku gospodarczym pomalowanym na biało. Najbardziej niewdzięczną pracą było robienie porzadków na terenie obozu i dookoła niego. Gdzieś mniej więcej w połowie dłuższego boku był jeden namiot poświęcony na świetlicę. Był tam Jowisz z video Toshiba i Rema, która od rana umilała czas. Życie na obozie było ciekawe, pod warunkiem, że miało się pomysły. A pmysłów i wyobraźni nie brakowało, chociaż niektórzy wychowawcy twierdzili, że właśnie brakuje nam wyobraźni
;-)...
Do Kopania jechało się Ikarusami. To dlatego, że przejazd trwał cały dzień. Na początku było wyczytywanie kto którym autobusem jedzie. Można było jednak zmienić miejsce i jechać z kimś już znajomym. Sama trasa była już początkiem niezłej zabawy, gdyż poznawało się kolegów i koleżanki. Mijając na postojach czy w trasie autokary innych firm wiozące dzieci na kolonie czułem sie DUMNY z napisu SIARKOPOL na boku Ikarusa. Niemniej jednak machaliśmy sobie pozdrawiając się przez szybę.