Dodaj do ulubionych

Opowiadanie ćwierćabsurdalne

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.07, 22:41
Lustrator Lux :: opowiadanie ćwierćabsurdalne

W dwa tygodnie po wejściu w życie ustawy o powszechnej lustracji do siódmego pokolenia wstecz, pojawiła się olbrzymia społeczna potrzeba, wyrażana między innymi na forach internetowych (głównie kochampanapremiera.blogix.pl), by usprawnić procedury lustrowania.
Lustracja w nowym wcieleniu, skrojonym na miarę nowej demokracji polskiej (demokracja podwójnie makiawelizowana) miała rozpoznawać: byłych agentów bezpieki (AB), pracowników cywilnych bezpieki (PCB), rodziny agentów i pracowników cywilnych bezpieki (RAiPCB) tajnych współpracowników na lojalce (TWnL), tajnych współpracowników bez lojalki (TWbL), rodzinę i bliskich agentów, pracowników cywilnych i tajnych współpracowników (RiBAPCiTW), przodków agentów, pracowników cywilnych i tajnych współpracowników oraz przodków ich rodzin i bliskich (PAPCiTWoPiRiB), ochotnicznych uświadomionych informatorów tajnych współpracowników (OUITW), ochotniczych nieuświadomionych informatorów tajnych współpracowników (ONITW), nieochotniczych informatorów tajnych współpracowników (NITW), osoby mające częstą styczność z tajnymi współpracownikami (OMCSzTW), osoby mające styczność z tajnymi współpracownikami (OMSzTW), osoby inne, którym coś można zarzucić (OikcmZ).
Gorączka lustracyjna ogarnęła kraj na niespotykaną skalę. Centralny Urząd Lustracyjny nie był w stanie nadążać z udzielaniem odpowiedzi na zapytania. W związku z tym agenci lustracyjni (2982 etaty) otrzymali z centrali tajne zarządzenie, by w niejasnych przypadkach udzielać odpowiedzi pozytywnych (czy był agentem bezpieki? - tak). Mieściło się to w ogólnie przyjętych ramach rozstrzygania sporów na korzyść obywateli. Zapytania formułowane w postaci: `czy nie był agentem bezpieki?' nie były rozpatrywane, by nie wprowadzać niedemokratycznej nieprzejrzystości w funkcjonowaniu CUL-u.
By podtrzymać patriotycznego ducha w społeczeństwie na jednym z posiedzeń rządu postanowiono dla dobra obywateli opracować urządzenie do indywidualnego lustrowania, które będzie można kupować wyłącznie na podstawie koncesji i tylko przez osoby zlustrowane negatywnie (L-negative).
Wyasygnowano pieniądze zaoszczędzone na akcji `zero kumulacji' w grach losowych (główna wygrana w grach losowych nie mogła przekraczać średniego wynagrodzenia miesięcznego branży rolno-spożywczej sprzed czterech lat). Specjalna komórka projektowa pod nazwą L została powołana następnego dnia, a w cztery dni później zatrudniała już 329 specjalistów od nowych technologii. Na efekt ich pracy nie trzeba było długo czekać. Po siedmiu miesiącach zaprezentowano społeczeństwu urządzenie pod nazwą Lustrator. Było ono zaprojektowane od razu w wersji Lux, z listwą ozdobną od strony lustrującego, tak by cena (dwukrotnie wyższa niż wersji podstawowej, która nie była przeznaczona do sprzedaży) mogła zrekompensować nieoczekiwanie wysokie koszty prototypu, dwukrotnie przekraczające założenia wstępne.
Nie obyło się bez skandalu. W fazie testowania musiał ustąpić ze stanowiska Jerzy Bobiński, szef działu do spraw opracowania modułu OMCSzTW. Lustrator wykrył, że praprapraprababcia Bobińskiego chodziła do jednej klasy z prapraprapradziadkiem agenta bezpieki o symbolu AB 0003748/ałć/RC. Podobne zarzuty postawiono 276 innym pracownikom komórki L. Oni również stracili pracę.
Dyskutanci na forach internetowych (głównie kochampanaprezydenta.blog.pl) jednogłośnie uznali Lustratora Lux za arcydzieło polskiej myśli technicznej. Miał aerodynamiczny kształt, kolory państwowe, a znak graficzny był białym orłem pożerającym dużą literę L. Urządzenie miało wszechstronne zastosowanie. Oprócz wykrywania wszystkich 73 rodzajów współpracowników (w czasie prac projektowych lista była rozszerzana kilka razy) miało jeszcze wgrane moduły do wykrywania kochanków aktualnych oraz porzuconych, a także bardzo przydatny kalkulator lustracyjny - zgodnie bowiem z rozporządzeniem ministra spraw wewnętrznych za wskazanie współpracownika czekała nagroda uznaniowa w wysokości będącej dwukrotnością obecnych zarobków zlustrowanego.
Lustrator Lux był również terminalem systemu lustracji ogólnej SLO. Po przesłaniu wyniku testu lustracyjnego, można było wydrukować decyzję i przekazać ją osobie lustrowanej. Warto zaznaczyć, że w przypadku decyzji pozytywnych (L-positive) wydruk zawierał od razu podpis ministra spraw wewnętrzych, zgodny z ustawą o podpisie elektronicznym.

- - -
Z ostatniej chwili:
Na aukcji internetowej Alledobro.pl nowiutki nierozpakowany Lustrator Lux wraz z aktualną koncesją osiągnął rekordową cenę równą trzymiesięcznemu wynagrodzeniu pełnemu senatora bezpartyjnego do dyspozycji koalicji.
- - -

Bolesław Najgroda skończył pracę w punkcie naprawy telefonów komórkowych dużo poźniej, czyli normalnie. Wracał do domu. Jak zwykle szedł skrótem przez pola, na tyłach szkoły kadetów. Oszczędzał na tym siedem minut drogi, ale brudził buty, gdy padał deszcz.
Dzisiaj padał deszcz. Więcej: była taka pogoda, w czasie której człowiek myśli wyłącznie o tym, by bezpiecznie znaleźć się w domu i zostawić resztę świata na wycieraczce. Myśli o tym, by nie dać się wciągnąć w coś, co spowoduje pogorszenie nastroju. W taki dzień nie ma już na to miejsca w dolnej części na skali samopoczucia.
W końcu wyskoczył na chodnik. Stąd jeszcze dziesięć minut prosto ulicą pod górkę i będzie na osiedlu, a w ostatnim bloku czeka na niego żona z obiadem i pogawędką na temat negatywnego wpływu pracy nadgodzinowej na pożycie małżeńskie (o wpływie na wychowanie dzieci było wczoraj).
Otrzepał wodę z kurtki reklamowanej jako wodoszczelna i pociągnął do góry koszulę, by strużka zimnej wody rozpłynęła się po plecach i przestała ziębić kręgosłup. W chwili, gdy patykiem (zawsze tu był schowany, za koszem na śmieci) zaczął okrawać buty z gliny, podbiegł do niego człowiek w czarnej skórze, wygodnie korzystający z pomocy trzymającego parasol i biegnącego za nim sąsiada Najgrody, Pyrki Ryszarda, z którym miał zatarg o dwa metry kwadratowe komórki lokatorskiej w piwnicy.
Czarna Skóra wyciągnął jakieś urządzenie, też czarne (dobrane do skóry, czy na odwrót?) i skierował je w stronę Bolesława. Pyrka trzymał parasol bardziej tak, by uchronić czarną elektronikę, niż czarną skórę. Urządzenie pikało przez siedem sekund po czym wydało z siebie sygnał głosowy:
- Agent, agent, agent, agent! - sygnał ten brzmiał jak uporczywe przedrzeźnianie dzieci w wielu przedszkolnym późnym. Do chóru dołączył się Pyrka z okrzykiem:
- A nie mówiłem! Mówiłem! Widzi pan?
Po chwili nastąpiło krótki czterobzyk drukarki. Czarna Skóra oderwał kawałek papieru z wynikiem: OMCSzTW 0362509/ups/RA po czym podał wydruk Najgrodzie razem ze swoją wizytówkę:

Leon Leszczyk
koncesjonowany agent lustracyjny
nr koncesji 90672

Leszczyk uśmiechnął się z zadowoleniem z dobrze wykonanego zadania i powiedział do zaskoczonego Bolesława:
- A bo żeś pan często przechodził w promieniu 200 metrów od TWbL 0102987/ała/GD.

- - -
Z ostatniej chwili:
Lustrator Lux został wzbogacony o dwa nowe dzwonki informujące o zlustrowaniu pozytywnym: `wszystko się zgadza, to on' oraz `bij trepa'.
- - -

Najgroda wrócił do domu przybity, a pogawędka i tak się odbyła, z tym, że na inny niż zaplanowany temat. Podobnych pogawędek nad wydrukami z podpisem elektronicznym ministra toczono w tym czasie w kraju wiele, tym bardziej, że następowały po nich pogawędki w pracy, po których można już było kupić pogawędki polsko-angielskie, bo ludzie musieli gdzieś znaleźć nową pracę. Pozytywnym efektem był spadek bezrobocia o dalsze 12%, do poziomu z czasów realnego socjalizmu.
Bolesław Najgroda, zanim skończył mu się dwutygodniowy termin wypowiedzenia zdążył jeszcze zbudować małe zielonkawe urządzonko mieszczące się w kieszeni.

- - -
Z ostatniej chwili:
Na aukcji internetowej Alledobro.pl pojawiło się Małe Zielone Urządzenie (bez `Lux') przeznaczone do zakłócania pracy czarnego urządzenia z listwą ozdobną (i z `Lux').
Obserwuj wątek
    • Gość: As wywiadu Re: Opowiadanie ćwierćabsurdalne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.07, 09:50
      debil- ty chyba z tej hołoty o której premier mówił
    • Gość: Dobre Re: Opowiadanie ćwierćabsurdalne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.07, 10:46
      Cha cha cha !!!!!!!!!!! Antek Maciągiewicz chyba ociera pianę z nabrzmiałych warg.Zagniewałeś go nie na żarty... Uważaj-bo będziesz zlustrowany.
      • Gość: Zawiadamiacz Re: Opowiadanie ćwierćabsurdalne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.03.07, 13:08
        Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ciebie już poszlo!!!!! Strzeż się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka