Dodaj do ulubionych

Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem?

01.07.11, 11:26
Jak?
Tak po prostu bierze sie maszyne i probuje?
Podpatruje u kolezanki?
Idzie na kurs?

Mama moja jest krawcowa, ale nigdy nie pozwalala mi dotykac swojego warsztatu pracy. Teraz widze, ze szkoda... Maszyne mam jakas po babci, mama jednak daleko, by poduczyc.
Myslicie, ze jak wyjme, usiade, to bede wiedziala co z nia robic?
Tyle pieknych rzeczy mozna uszyc... oj jak bym chciala.
A moze mam tylko slomiany zapal?
Obserwuj wątek
    • kreatywneszycie.pl Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 14:26
      nie obawiaj sie slomianego zapalu, sa lepsze i gorsze momenty, czasem maszyna lezy np rok czy dwa, a potem szyjesz jak szalona,
      co do nauki to w sieci ejst sporo tutoriali, for,blogow o szyciu, gdzie mozesz podpatrzec a potem samodzielnie probowac, na poczatek wykorzystaj tkaniny ze swoich ubran lub znajomych, ktorych nie bedzie szkoda zniszczyc, lub rzeczy z ciucholandu.
    • warkoczanka Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 15:49
      można iść na kurs jeśli jest taka możliwość- ale nie trzeba , można samemu zacząć od prostych rzeczy, potem kupić czasopismo z wykrojami i dalej od tych prostych do trudniejszych. większość na tym forum to samouki - hobbystki, uda się jeśli to faktycznie Ci się spodoba- bo jeśli nie to NiC nie pomoże
      • pattace Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 18:14
        Zgadzam sie z warkoczanką. Zacznij od prostych rzeczy. Co do szycia mam te same doświadczenia z dzieciństwa co ty. Co prawda nikt w rodzinie nie parał się krawiectwem, ale maszyna w domu była i materiały też. Jednak mi szyć nie było wolno, bo popsuję. Jednak człowiek był uparty i coś tam szył. Teraz szyję dla siebie. Ostatnio uszyłam żakiet z wykroju z Burdy. Szczegóły na blogu. Warto spróbowac coś uszyć bo to tyle radości sprawia, a uszyta rzecz jest jedyna w swoim rodzaju. Powodzenia.
        ---
        wiolettag.blogspot.com/
        • brumming Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 19:39
          Moja mama jest krawcową, ale zniechęcała mnie do szycia uważając, że to ciężki i niewdzięczny zawód. Tak się jednak zdarzyło, że poszłam do szkoły krawieckiej (uznano w rodzinie, że nie nadaję się nigdzie poza zawodówką, nie ma to jak wsparcie bliskich hehehe) trudno jednak powiedzieć, żeby się tam zaczęła jakaś "przygoda" ;) nauczyłam się dobrze szyć i tyle.
          Szyłam z konieczności (brak pieniędzy na fajne ubrania) i potrzeby chwili (niejednokrotnie szyłam coś przed południem, a wieczorem już miałam to na sobie). Wiele rzeczy mi się nie udało i wiele tkanin zmarnowałam :P ale mój warsztat wciąż się rozwijał.
          Próbowałam wszystkiego - szyłam bieliznę, kapcie, płaszcze, czapki i wiele innych nietypowych rzeczy. Jest to jedyna dziedzina, w której dysponuję nieograniczoną wyobraźnią i dużą pomysłowością - nie jest to jednak mój zawód wykonywany :)
          • kaskahh Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 20:02
            brumming, moja mowila to samo...chyba ten sam rocznik,)

            dzieki za wsparcie, ale wiecie co? Chodzi mi raczej o sama obsluge maszyny niz to, ze cos sknoce, bo pierwsze prace pewnie i tak do kosza.
            Paluchy mozna poprzeszywac, stopke czy jak to tam zlamac.. jak nawlec igle..itp itp

            w sieci sa jakies obslugo maszyn? pewnie znajde
            • bebe52 Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 01.07.11, 23:53
              Ja od kąt pamiętam wszystko szyłam ręcznie,taaaak ręcznie po nocach i rano miałam co ubrać do szkoły lub na praktykę,zaczęło się od fastrygi,zwężaniu i skracaniu spodni itd. potem jakoś zapomniałam o szyciu na wiele lat przeprowadzka w nieznane,obce miejsca,dziecko jedno potem drugie ale szybko sobie przypomniałam heheheh tyle że kupiłam sobie maszynę.
              Najczęściej szyję proste rzeczy dla dzieci których nauczyłam się z filmików,blogów itd. a teraz odważyłam się i skróciłam zasłonki,firankę oraz naszyłam na nią serduszka,uszyłam również pokrowiec na bean bag,wiem dla nie których jest to chleb powszedni ale ja posiadam maszynę od nie dawna i w sumie ciągle uczę się czegoś nowego,ręcznie jak na razie wychodzi mi to szycie dużo łatwiej ale wiem że maszynowo wygląda to bardziej precyzyjnie,dlatego ciągle ćwiczę na prostych rzeczach a obsługę maszyny ściągam sobie z netu i w razie co podpatruje co i jak powinno być,ostatnio przy wszywaniu zamka do bean bag pękła mi igła i sama ją wymieniłam bez patrzenia w obsługę maszyny dla mnie to duży sukces.
            • warkoczanka Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 03.07.11, 20:36
              obsługi maszyny się nie bój- nie tak łatwo ją zepsuć, złamiesz niejedną igłę i będziesz szyła dalej, stopki nie złamiesz- to już byłby cud nad cuda- szyj, po prostu szyj jeżeli czujesz taką potrzebę. Ja dziś poczułam i zmajstrowałam koszulę nocną dla mojej 5letniej córki, na upały, przerobiłam z bawełnianej bluzki kupionej w lumpeksie ze względu na ładny materiał...SZYJ a potem się martw co się będzie działo...
    • ladyjm Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 11.07.11, 20:16
      jak bylam mala to szylam lalkom i misiom :). jak mialam jakies 14lat to moja rodzicielka pozwoliła mi w koncu dotknąc swojego cennego Łucznika po tym jak przysieglam, ze bede uwazac i nie przeszyje sobie palca, hehe. i potem bylo juz z gorki - jako nastolatka mialam wysoka motywacje zeby szyc bo sluchalam black metalu i lubowalam sie w ciuchach a'la wampirzyca, ktorych nie mozna bylo sobie kupic ot tak w sklepie ani zamowic w internecie bo wtedy nikt nie mial internetu hehe.
      • magdalenabojan Krawaty Taty 14.07.11, 14:53
        Były doskonałe na wieczorowe sukienki - tuby dla barbie.Wystarczyło przeciąć w pasująvcym na biust lalki miejscu.
        No więc w wieku 10 lat zużyłam wszystkie oprócz wełnianego bo rzecz jasna się nie nadawał na elegancką sukienkę.
        A gdy miałam 13 lat pożyczyłam od sąsiadki maszynę i szyłam sobie ubrania ze wszystkiego co było w domu - np. z zasłon i pościeli.

        Mój kochany Tata gdy to zauważył od razu na drugi dzień kupił mi Pfaffa - wtedy kosztował jedną dobrą pensję .I mam go do dzisiaj i do dzisiaj lubię na nim szyć.Choć mam już inne maszyny.

        I od tamtej pory szyję i dziko żyję :)








    • olusia19 Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 26.07.11, 11:36
      Witam!
      Zaczęłam szyć z powodu nędzy, braku pieniędzy i braków na rynku. Chyba żadna z Was nie pamięta czasów, kiedy sprzedawano burasy, jednakowe w każdym sklepie, kiedy i na takie potwory wielu rodzin nie było stać. Potem były komisy z astronomicznymi cenami...
      Moja konieczność, nie przygoda - datuje się na lata, kiedy miałam jakieś 12, 14 lat. Pamiętam jak dziś, że na pedałowym Łuczniku, co to szył tylko jednym ściegiem, w tajemnicy i pod nieobecność rodziny doszyłam czerwone ściągacze od kurtki do granatowego swetra. Sweter trochę zyskał, chociaż nic mu nie mogło zwrócić młodości. Uszyłam następnie ciepłe spodnie, bo wydawało się to być proste (!???) ze sztywnego, chyba jesionkowego materiału, ale były bez podszewki i szwy wewnętrzne poraniły mi nogi.
      Zawsze miałam smykałkę i cierpliwość do szycia, więc potrafiłam dokładnie z niczego zrobić coś, co przyciągało oczy, albo w jedno popołudnie stworzyć nową sukienkę na spotkanie. Materiały - pożal się Boże, takie kretony kiedyś były, albo etaminy, albo lureksy. Stałam w tramwaju, żeby się nie pogniotły.
      W szyciu ważny jest pomysł własny, nie "odrobienie" wzoru i wówczas strój ma swój charakter.
      Uważam, ze osoby, które nie mają umiejętności szycia, obrobienia czegoś na szydełku, czy drutach są o tyle uboższe, że zawsze skazane na sklepy, a ściślej na cudzy pomysł, na powtarzalność wzorów. A brak umiejętności skrócenia sobie spódnicy, czy spodni uważam za potworną ujmę dla kobiety.
      Najpierw trzeba poćwiczyć - bierzemy stare białe prześcieradło, czarną nitkę i szyjemy, podwrębiamy, obrzucamy. Szyjemy z tego wg wykroju, szablonu. Zawsze przy szyciu dobrze jest mieć taki "próbnik" pod ręką. Można popróbować jak ścieg wygląda...
      Nie od razu Kraków zbudowano... Trzeba zaczynać od prostych rzeczy, wypróbować maszynę, kiedy jedzie do przodu i do tyłu, z jakim naciskiem nogi, jak równo prowadzić ścieg. A potem to "samo" przychodzi, jak w każdej dziedzinie potrzebne jest doświadczenie.
      Chęć posiadania czegoś fajnego zawsze jest dobrym motywem do nauki.
      • linn_linn Re: Jak zaczela sie wasza przygoda z szyciem? 26.07.11, 12:18
        Nie bedziemy sie licytowac... miedzy nami kobietami :) Niekory pamietaj i bure czasy, i rozowo-turkusowe lata 80-te. A maszyna zawsze w domu byla przydatna.
        Moja pierwsza przygoda z maszyna byla calkowicie negatywna: maszyna byla na tzw. pedal i szyla do tylu: tzn. MNIE szyla do tylu. Do dzis nie wiem dlaczego tak mi wychodzilo. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka