Gość: Sl@w
IP: *.bci.pl
21.10.01, 14:28
Witam ślicznie! I jak zwykle (w sprawie mojego doktoratu z w2k!) :)
Tym razem pojawił sie taki oto dziwaczny problem...
Z uprawnieniami jako administrator - mogę robić na dysku wszystko co mi się
tylko wymyśli... Przynajmniej teoretycznie!
Dla przykładu: wchodze sobie do jakiegoś foldera, odpalam powiedzmy plik Word'a
znajdujący sie w tym folderze, poczytam sobie, znudzi mi się... Zamknę Word'a...
Wyjdę o jeden poziom do góry... I najdzie mnie nagła i niespożyta ochota usunąć
ten folder! :) Co robię? Po prostu go usuwam... Taaa... To by było za proste!
"Nie można usunąć pliku lub folderu, inny proces korzysta z tych zasobów...".
I co wy na to??? Co u licha siedzi oprócz mnie na plikach??? Tak jest w
przypadku jakiegokolwiek pliku... Wystarczy go uruchomić na chwilę i później
folder w którym się on znajduje - nie jest już do usunięcia...
Inna sprawa... Jako administrator mam pełną kontrolę nad plikami. Inny
użytkownik (jako guest) zapisał sobie jakiś niewinny pliczek gdzieś tam na
dysku... Gdy nie jest potrzebny można go chyba usunąć - no nie?! *) Jasne!!!
Tylko jako administrator z pełnymi prawami ...nie mam praw do usunięcia
(otworzenia) tego dokumentu!???
Może ktoś z was miał podobne problemy z (prawie nowym) wymysłem Billa G.?
W2K + AVP Gold 3.5 (z tego co wyczaiłem to chyba nie jego wina) + Zone Alarm +
ICQ ...innych programów rezydentnych nie stwierdzono...
Dodam jeszcze, że opisane problemy zaczęły się jakiś tydzień temu... Przedtem
wszystko "fruwało" poprawnie.
I co wy na to?? Zachęcam do dyskusji z góry dziękując za wszystkie porady (z
prawnymi włącznie)! :) Sl@w.