Dodaj do ulubionych

Agnes Trawny.

22.07.11, 06:43
tygodnik.onet.pl/30,0,65943,bociany_tu_juz_nie_przyleca,artykul.html
Obserwuj wątek
    • cirano Re: Agnes Trawny. 22.07.11, 09:01
      Polus sie wyniesie, jak sie buda zawali. Niy pryndzyj.
      No bo przecież mają rację! A świat ich tylko krzywdzi
    • berncik Re: Agnes Trawny. 22.07.11, 21:37
      Jak ta drugo Gorolsko rodzina pudzie raus, to zas zostanie ino ruina .Czytaliscie ta ukryto krytyka tych redaktorow ze te Gorole siedzom pod drzewem a dookola pelno pokrzyw i wysokich chwastow.Ciekawe jak Kaczynski zrobiou Presekonferenz na schodach tej chlupy czi te pokrziwy wyrwali?
      • socer-schlesier Re: Agnes Trawny. 23.07.11, 07:33
        I to jest to czymu my takich ludzi nazywomy "gorole".Wyobrazcie se na tym miejscu zamiast tyj rodziny gorolski rodzina niymiecko.Uwazom ze po tyj rodzinie niymiecki kero by tyn dom zamieszkiwala prze te lata tyn dom niy dosc ze bol by zadbany to jeszcze rozbudowany.Agnes i jyj familia zostawiyli tyn dom i calo gospodarka zadbano (widac ze dbali o swoje) a po tych drugich dom zostol delikatnie mowionc niyzadbany (widac ze niy dbali o "swoje").
        Jedynym wytlumaczyniym moze byc ze niy czuli sie jak u sia w doma.
        • cirano Re: Agnes Trawny. 23.07.11, 10:36
          Jakby tam Niymcy miyszkali, downo by buda z dymym poszła. Z niynawiści i zowiści
          • ballest Re: Agnes Trawny. 23.07.11, 11:13
            "Wśród pokrzyw, chwastów, zdziczałych krzewów, ruin, połamanych płotów, bud zbitych z kawałków drewna i folii, Trawny wygląda raczej jak osoba rozpaczliwie zdziwiona. Najwyraźniej nie dowierza własnym oczom. Siwa jak gołąb kobieta, w jasnych spodniach i skromnej bluzce, z rękami splecionymi na kości krzyżowej, zagląda przez wybitą szybę do dawnego chlewa, nogą roztrąca to, co pozostało ze stodoły, sprawdza, czy gnijące w trawie deski do czegoś jeszcze się przydadzą, ciągnie za kawał plastiku, a on rozpada się w rękach. Chodzi po odzyskanej połówce domu, przez ponad 30 lat zamieszkałej przez Głowackich – rodzinę robotników leśnych, oglądając to, co po nich zostało: mapę wilgoci na łazienkowym suficie, poroże koziołka, stare linoleum, kominek, drewnianą rybę, zapomniany klucz.

            Jest więc zdziwienie, ale jest też i wielki niesmak, widoczny na ogorzałej twarzy. ­­– Jak można było? Co tu się stało? Ja nicz nie rozumiem, nie rozumiem, przecież jak my wyjeżdżali, wszystko zostało w najlepszym porządku. Byliśmy wzorowe gospodarze, a zostały śmieci. Jak można było tak wszystko na marnację puścić? ­– pyta Agnes Trawny.

            Gdyby te pytania zadawał Polak, sprawa byłaby skomplikowana. Naukowcy powiedzieliby, że nowi mieszkańcy z pewnością nie czują się do końca u siebie, urzędnik podpowiedziałby, że posiadłość należy do Lasów Państwowych, mieszkańcy tłumaczyliby, że pieniędzy ledwo wystarcza na najpotrzebniejsze rzeczy.

            Ponieważ jednak pytania wychodzą od kobiety z obywatelstwem niemieckim, sprawa się upraszcza. Wiadomo przecież, że obywatel Niemiec takich pytań w Polsce zadawać nie ma prawa, nawet jeśli spędził tu większość życia, mówi dobrze po polsku, a na okolicznych polach do dzisiaj potrafi pokazać, gdzie najlepiej rośnie pszenica, a gdzie gryka. Nie ma to znaczenia.

            Agnes Trawny, lat 74, obywatelka niemiecka, która odzyskała rodzinną posiadłość w mazurskiej miejscowości Narty, umacnia mit złego Niemca, który chce puścić dobrych, choć biednych Polaków z torbami. Od przejęcia całej posiadłości dzieli ją tylko krok. Połowa domu już pusta, bo Głowaccy się wyprowadzili. 10 lipca minął termin eksmisji rodziny Moskalików, którzy zajmują drugą połowę domu."

            to godou wszystko !
            • ballest Re: Agnes Trawny. 23.07.11, 11:16
              jednym slowem, polnische Wirtschaft
        • 1fatum Re: Agnes Trawny. 23.07.11, 12:33
          socer-schlesier napisał:

          > I to jest to czymu my takich ludzi nazywomy "gorole".Wyobrazcie se na tym miejs
          > cu zamiast tyj rodziny gorolski rodzina niymiecko.Uwazom ze po tyj rodzinie niy
          > miecki kero by tyn dom zamieszkiwala prze te lata tyn dom niy dosc ze bol by za
          > dbany to jeszcze rozbudowany.Agnes i jyj familia zostawiyli tyn dom i calo gosp
          > odarka zadbano (widac ze dbali o swoje) a po tych drugich dom zostol delikatnie
          > mowionc niyzadbany (widac ze niy dbali o "swoje").
          > Jedynym wytlumaczyniym moze byc ze niy czuli sie jak u sia w doma.

          *****************************************************

          Poczucie mieszkańców ziem zajętych po wojnie nie zmieniło się i czują się oni jak złodziej w cudzym aucie. Niby akceptują wszelkie teorie, jednak tkwi w nich zadra niepewności, że przyjdzie prawowity właściciel i ich wyrzuci. Stąd taka rabunkowa gospodarka ze zminimalizowanymi inwestycjami. Ludzie wiedzą, że weszli na cudze, jednak trudno oddaje się czyjąś własność. Równie lekko jest nie dbać o cudzą własność, bo lekko przyszło, to i lekko pójdzie. Na to wszystko nakłada się specyficzna mentalność.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka