jak pomoc?

30.12.12, 08:44
Minęło wiele czasu i dużo wody spłynęło Kłodnicą od czasu wyrzucenia dzieci (tak, dzisiaj mogę to już nazwać WYRZUCENIEM) niepełnosprawnych z ZSOS nr 6 z budynku przy ul. Ks. Ziemowita w Gliwicach. Jak zapewne „lwia część” Czytelników wie, wiele było bojów z prezydentem Frankiewiczem i Jego Współpracownikami stoczono, wiele razy Rodzice owych dzieci byli obrażani, poniżani i wręcz, dosłownie, wyrzucani z miasta (tu przypomnę wypowiedź ówczesnej Zastępcy Prezydenta pani Renaty Caban: „…jak Wam się nie podoba możecie przenieść dzieci do Zabrza…”). Walkę o powrót do „swojego” miejsca, a przede wszystkim o godne (vide: ludzkie) potraktowanie tych najmłodszych, a zarazem i najboleśniej dotkniętych przez los mieszkańców Gliwic prowadzili nie tylko Rodzice, ale również część radnych na czele z panią Joanną Karwetą – przewodniczącą Komisji Edukacji, Kultury i Sportu.

Urzędnicy miejscy podjęli decyzję o „wywózce” w pełnym tego słowa znaczeniu na podstawie ekspertyzy wykonanej na zlecenie UM Gliwice w sierpniu 2011 r. Wnioski: katastrofa budowlana !!! Kolejna kontrola stanu technicznego nie mówiła już o „katastrofie budowlanej”. Ponowna ekspertyza wykonana na początku 2012 roku jako źródło potencjalnego zagrożenia wskazała… lampy wiszące na korytarzach (sic!) i oczywiście stan budynku wymaga remontu. Dzieci natomiast wylądowały w budynku przy ul. Gierymskiego, gdzie mieści się drugi Zespół Szkół Ogólnokształcących Specjalnych nr 7. O warunkach lokalowych i edukacyjnych nie będę mówił, gdyż żaden tekst nie odda wiernie tragizmu sytuacji, który widziałem wielokrotnie i który widzieli urzędnicy UM, jak również Radni. W nowym roku szkolnym 2012/2013 dzieci z ZSOS nr 6 zostały (decyzją III Zastępcy Prezydenta Krystiana Tomali, który jest odpowiedzialny także za edukację) rozdzielone: część czyli Szkoła Podstawowa pozostała na ul. Gierymskiego, a Gimnazjum i Szkoła Przysposabiająca do Pracy dostały „przydział” w budynku przy ul. Dolnej Wsi, gdzie mieści się Zespół Szkół Zawodowych Specjalnych. I według prezydenta Frankiewicza i III Zastępcy Tomali wszystko gra… Może tak, a może nie (jak mówił poeta: na dwoje babka wróżyła). Nie mnie to oceniać. I być może nie zajmowałbym się dalej tą sprawą (choć w głębi serca mam żal, iż te dzieci tak upodlono fundując Im „wywózkę” i to dwukrotnie), gdyby nie jeden drobny fakt, który po raz kolejny otworzył „sączącą się ranę” na gliwickim ciele, a mianowicie: oglądając 19 grudnia 2012 r. sesję Rady Miasta, na której głosowano w sprawie likwidacji niektórych szkół specjalnych (nota bene została przegłosowana na TAK) radna Joanna Karweta zapytała wprost prezydenta Frankiewicza co dalej z budynkiem, skoro dzieci już do niego NIGDY nie wrócą??? I wydawało mi się, że Frankiewicz jak zwykle uczyni to pytanie pytaniem retorycznym, jednak o dziwo (chyba nastrój świąteczny to sprawił) „szanowny” prezydent raczył odpowiedzieć na to i była to po raz pierwszy od niepamiętnych już czasów odpowiedź szczera: ODDAMY BUDYNEK KURII BISKUPIEJ W ZAMIAN ZA DZIAŁKI!!! Przyznam się drodzy Czytelnicy, że w pierwszej chwili mnie „zatkało”… Jednak po chwili dotarł do mnie CAŁY OGROM TRAGEDII JAKI SPOTKAŁ DZIECI NIEPEŁNOSPRAWNE. Gliwicka Kuria Biskupia sięgnęła po ukochane przez Nie miejsce, gdzie był Ich drugi dom, gdzie razem ze swoimi Nauczycielami, Opiekunami (z pełną świadomością piszę z dużej litery, by wyrazić szacunek dla tych ludzi) tworzyli Rodzinę, gdzie żaden uczeń nie był anonimowy. I powiem otwarcie, że w całej tej „gliwickiej tragikomedii” mam pretensje do Kurii. Zdaję sobie oczywiście sprawę że Kościół Katolicki to również instytucja i jak każda inna chce pomnażać swoje dobra, ale w tym przypadku nie wykazała się ani wyczuciem, ani taktem, ani tym bardziej uszanowaniem ludzkiej godności. Tu zapewne posypią się gromy na moją głowę, ale zapewniam że w tej sprawie zdania nie zmienię. Jak większość mieszkańców wychowałem się w rodzinie katolickiej i mam wielki szacunek dla religii (i to nie tylko chrześcijańskiej), ale to przeszło wszelkie pojęcie. Zapytacie Państwo: cóż się takiego stało? Budynek dla Kościoła to dobre rozwiązanie. A ja powiem stanowcze NIE !!! Zapytacie dlaczego??? Dlatego, że w czasie walki o zwrot budynku, Rodzice zwrócili się z prośbą do J.E. Księdza Biskupa o spotkanie na którym chcieli poprosić o wsparcie. Niestety biskup czasu dla Nich nie miał. Ponadto, gdy wrócicie Państwo na początek tego artykułu, to zobaczycie co mówiła pierwsza ekspertyza. KATASTROFA BUDOWLANA. I nagle teraz owa „katastrofa budowlana” już nie zagraża budynkowi, wszak księża głupcami nie są i gdyby obiekt był w katastrofalnym stanie, to nie oddaliby „złota za słomę”. I w całej tej tragicznej sprawie, rodem z horrorów Stephena Kinga nasuwa się jedna konkluzja: „szkoda” było zdrowia, nerwów, wylanych łez. Szkoda czasu, który można było spożytkować na rzeczy przyjemniejsze niźli spotkania z „twardogłowym” Zygmuntem Frankiewiczem i rzeczywistym wykonawcą Jego dziwnych teorii Krystianem Tomalą. I na koniec dopowiem tylko jedno „szkoda”: szkoda, że tak niewielu mieszkańców zainteresowało się choć przez chwilę tymi dziećmi. Podobno „wszystkie dzieci nasze są”. Być może, ale w naszym mieście zarządzanym przez takich ludzi jak wspomniani wyżej panowie Frankiewicz, Tomala, Wieczorek, dzieci niepełnosprawne to „dzieci gorszego Boga”. Dlatego Szanowni Czytelnicy, a w szczególności księże biskupie i księża pracujący w Kurii, siadając przy wigilijnym stole usłyszcie szept tych dzieci: „wesołych świąt” i choć przez chwilę pomyślcie o Nich.

Były przewodniczący Rady Rodziców ZSOS nr 6

Tata niepełnosprawnej Oli

info-poster.eu/zamienil-stryjek-czyli-oddajmy-kosciolowi-co-panskie-a-panu-co-koscielne/



Jest to ta szkoua?

"Nasza szkoła mieści się w centrum miasta, w zabytkowym budynku z 1857 r. usytuowanym przy ul. Księcia Ziemowita 3, w sąsiedztwie Katedry p.w. Św. Apostołów Piotra i Pawła."



To sama o sobie pisze szkoua, i wydowo mi sie ze spowodu lokalizacji i typu tego budynku te dzieci bydom musiauy sie pogodzic ze smutnymi faktami. Jesli tak mo byc, to powinno byc oczywistym ze powinno sie piyntnowac ignorowanie tego problymu. Jo los takich dzieci i ich rodzicow rozumia jako cos co normalnie stawio sie na piyrszym planie a niy traktuje jak pionte kouo u woza. Mozno sam ktos z wuadz koscielynych/gliwickich to bez cufal pszeczyto i zrozumi ze te dzieci i odnich rodzice potrzebujom wsparcia. Godnosc ludzko je wartosciom najwyzszom.

W tym synsie pytom sie czi polepszom sie warunki w opiece i szkolyniu tych dzieci?

Czy te dzieci bydom, jako konsekfyncja tych zmmian kere je oczekujom,
skozane na utrudniynia i czy odpowiednie wuadze zadbauy o to zeby niypeunosprawni byli chroniyni przez szczegolne prawa?
Jesli niy to znaczy ze jest to bezprawie - nawet jak ktos bydzie sie zasuaniac jakimis tam zarzondzyniami itd.
Mozno to wszysko szkryfuech juz sam za pozno i mozno niymo szans zeby tym dzieciom pomoc, ale mozno tysz ktos sie przi okazji zastanowi i nastympnym razym niy przendzie obojyntnie kole tych kerzy poczebujom szczegolno opieka.

Osobiscie mom nadzieja ze kosciou tym dzieciom jednak szczegolnie pomoze.

Abo?
    • szwager_z_laband ps 30.12.12, 09:08
      www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XFtwNW5lHOA
Pełna wersja