socer-schlesier 01.12.07, 22:44 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4722732.html Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
ballest Re: Polskie umilowanie do "zlodziejstwa". 01.12.07, 22:49 "Odsetek kradnących klientów jest w Polsce najniższy na świecie, pracownicy są jednak najmniej uczciwi. Oprócz zdejmowania z półek i wynoszenia stosują też takie techniki, jak rejestrowanie mniejszej ilości towaru, niż rzeczywiście dotarł do sklepu, czy podjadanie towarów prosto z półek." Soccer cos nie grou , to dwie skrajnosci, klienci som najuczciwszy na calym swiecie a pracownicy najbardziej nieuczciwi!??? Odpowiedz Link
gryfny Re: Polskie umilowanie do "zlodziejstwa". 08.12.07, 11:40 400m buchli,jak to godajom:To sie w pale nie miesci www.dziennik.pl/wydarzenia/article93583/Pociagi_stanely_bo_zabraklo_drutu.html Odpowiedz Link
socer-schlesier Re: Polskie umilowanie do "zlodziejstwa". 08.12.07, 19:53 Wlasnie w wiadomosciach (co kiedys wydawalo sie nieprawdopodobne) pokazywali polskich zlodzieji ktorzy kradna najlepszej jakosci (klimatyzacja,nawigacja satelitarna,automatyczna skrzynia biegow) traktory tirami ale tym razem juz z Angli.Tym razem tylko w jednym tylko tirze ujawniono 3 kradzione te maszyny. A ci (Polacy) zawsze wielce sie obrazaja jak sie o nich mowi po imieniu. Odpowiedz Link
ballest Re: Polskie umilowanie do "zlodziejstwa". 08.12.07, 23:47 Polska jako kraj i narod jest synonimem zlodziejstwa na Swiecie i z tego Polacy slyna. Jak se na Slonsk przykludziyli, to Slonzoki na wsiach se dowiedzieli z kym do czynienia majom. W Skandynawii nie zamykano mieszkan, (Nota bene my to do dzisiej w doma nie zawsze robiymy) ale skuli Polokow musieli zerwac z wielowiekowom tradycjom! Odpowiedz Link
stix Skandynawskie dzikusy. 09.12.07, 08:37 Gen. Wirtz podobno wpadł we wściekłość i bił się dalej. W końcu ustąpił na honorowych warunkach i 4 września Jan Kazimierz uroczyście wjechał na Wawel. Miasto koronacyjne królów polskich było straszliwie wyniszczone: „na Kleparzu ze 113 obywateli zostało tylko 15, którzy mieszkali w budach i szopach (...) Na Biskupim placu z 52 domów ocalało tylko 5 i jedna buda. Na Piasku z kilkuset domów nie było ani jednego, (...) Stradom zburzono prawie do gruntu” – pisał Ludwik Sikora. Szwedzi zrabowali nie tylko zabytkowe kosztowności, ale nawet część relikwii św. Stanisława, głównego patrona Polski. Niemniej jednak obydwie stolice polskie były wolne. www.polityka.pl/archive/do/registry/secure/showArticle?id=3352542 Niestety nie zdołały one powstrzymać Szwedów którzy podczas "potopu" dwukrotnie w roku 1655 i 56 zdobyli Warszawę. Ich pobyt na zamku zakończył się jego zupełną dewastacją tak iż nie nadawał się do zamieszkania. Wycofując się Szwedzi zrabowali wiele dzieł sztuki oraz wyposażenia zamkowych wnętrz. Rozpoczęte przez króla Jana Kazimierza prace przy odbudowie dokończył dopiero jego następca Michał Korybut Wiśniowiecki. Kolejny raz wojska szwedzkie zajęły Warszawę w roku 1702 podczas wojny północnej. W następnych latach jeszcze kilkakrotnie obce armie stacjonowały na zamku grabiąc go i niszcząc. www.zamkipolskie.hg.pl/zamek/za08/zamek/warszawa.html W 1466 roku miasto przeżyło epidemię dżumy, w 1503 roku zostało częściowo zniszczone przez najazd Tatarów i Turków, w 1657 roku zrabowane i spalone przez wojska Jerzego Rakoczego, księcia siedmiogrodzkiego, (spalono dwa kościoły i zamek). W 1702 roku podczas wojny północnej Szwedzi zrabowali i spalili miasto oraz okolice. www.bliskiesercu.dynow.pl/pl/hist_dyn.html Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że liczba zabytkowych dzwonów w Polsce jest skromna w porównaniu z innymi krajami Europy. Istotny wpływ wywarły tu rekwizycje wojenne. Najstarsza wzmianka o grabieży dzwonów w Polsce pochodzi z czeskiej kroniki Kosmasa i dotyczy wywiezienia z Gniezna przez księcia Brzetysława ok. 1039 roku olbrzymich dzwonów. Także dzwony wywozili w trakcie wojny północnej (1700-1721) Szwedzi. Zagarnięty wówczas toruński dzwon z kościoła benedyktynek Tornan po dzień dzisiejszy znajduje się w katedrze w Uppsali. Proceder ten trwał aż po XX wiek. I i II wojna światowa wywołały tu szczególne spustoszenie. Dzwony wywozili zarówno Niemcy, Austriacy jak i Rosjanie. Szczególnie krwawe są tu lata 1915-1917 i 1941-1942. Straty należy szacować w tysiącach. Niemniej jednak ocalałe dzwony pozwalają w dalszym ciągu na ocenę wkładu ludwisarzy w dziedzictwo kulturowe. Wielki dzwon, chluba Torunia, szczęśliwie przetrwał wszystkie zawieruchy historii. Niestety inne cenne dzwony toruńskie nie uniknęły grabieży. W 1703 roku został zrabowany przez Szwedów XV- wieczny dzwon z kościoła pw. św. Jakuba. Dziś znajduje się on w północnej wieży katedry w Uppsali, gdzie jest nazywany Torunianinem (Thornan). Posiada on średnicę około 1,70 m i masę ponad 3 tony dzięki czemu cieszy się sławą największego średniowiecznego dzwonu w Szwecji. W tym samym czasie Szwedzi zrabowali z kościoła św. Jakuba także największy dzwon. Ten pochodzący z 1634 roku i ważący około 6,2 tony olbrzym pękł jednak w trakcie transportu i cztery lata później został przetopiony. Obecnie on również wisi w katedrze prymasowskiej w Uppsali do dzis pozostając największym szwedzkim dzwonem. Najgorszy los spotkał Siostrę - dzwon z 1437 roku, który był zawieszony obok Tuba Dei. Średnica Siostry wynosiła 1,70 m, masa około 4 ton. W 1942 lub 1943 roku został on pocięty przez Niemćow. W kawałkach przetransportowano go z wieży a następnie przetopiono, wykorzystując jego cenny spiżowy kruszec na potrzeby wojska. www.fizyka.umk.pl/~przeciu/ksiazka.htm Polacy to jednak kulturalny naród w porównaniu z dzikusami z zachodu, wschodu, południa i północy. Odpowiedz Link
stix Co nam szwedzka przemoc wzięła. 09.12.07, 08:54 Branie łupów towarzyszyło wojnom od ich zarania. Jednak żaden kraj nie był w tym tak systematyczny i nie działał tak planowo jak Szwecja. Pokazuje to otwarta właśnie w królewskiej zbrojowni na zamku w Sztokholmie wystawa "Łupy wojenne", która ma być czynna przez cały rok 2008, a może nawet dłużej. W końcu XVI w. Szwecja była ubogim krajem, zarówno ekonomicznie, jak i kulturowo. Mocarstwowe ambicje wymagały podniesienia standardu materialnego. Rozpoczęte wówczas wojny, które trwały aż po wiek XVIII, miały się stać szybkim źródłem bogacenia się kraju. Złoto i książki Jako jedna z pierwszych ofiarą tej ekspansji padła Polska – i zapłaciła wysoką cenę w formie splądrowanych i zniszczonych pałaców, dworów, kościołów, klasztorów oraz dziesiątków tysięcy wartościowych przedmiotów wywiezionych przez szwedzkich żołnierzy. Przypomina o tym w katalogu ekspozycji Andrzej Rottermund, dyrektor Zamku Królewskiego w Warszawie. Choć polskie zabytki nie dominują na wystawie, to w Szwecji można je spotkać na każdym kroku: w kościołach, muzeach, pałacach, bibliotekach i archiwach. Zbroje polskich Wazów, wywieziony z Warszawy hełm Iwana Groźnego, szable z damasceńskiej stali i używany pod Grunwaldem miecz czeskiego husyty Jana Żiżki, bawarska porcelana, niemieckie stroje i sprzęty liturgiczne, proporce i sztandary ze znakami Orła i Pogoni, oprawiony w złoto róg ostatniego na świecie tura zabitego w puszczy sochaczewskiej, kościelne tkaniny zrabowane w latach Potopu – to prawdziwe skarby sztokholmskiej wystawy. Ale największą wartość miały dla Szwecji zrabowane książki. To one były szwedzką "specjalnością" w wyprawach po łupy i miały służyć podniesieniu poziomu umysłowego arystokracji do standardu europejskiego. Szwedzka reformacja doprowadziła do likwidacji katolickich klasztorów (które zwłaszcza w średniowieczu, za czasów św. Brygidy, były ośrodkami życia intelektualnego) i pozbawienia ich mienia, w tym książek, które stały się własnością tworzonych wówczas uniwersytetów i bibliotek. Gustaw II Adolf, czujący się przywódcą europejskiego protestantyzmu w walce z katolickim obozem, kontrreformacją i jezuitami, wzbogacał narodowe zbiory, świadomie wybierając cele ataków. Zdobycie Rygi w 1621 r. i wysłanie do Szwecji biblioteki tamtejszego kolegium jezuickiego zapoczątkowało długą serię "książkowych" łupów, przedstawianych teraz na wystawie w specjalnej sali. Ostatniego dnia czerwca 1626 r. w podobny sposób złupiono kolegium w Braniewie, a następnego dnia słynną bibliotekę kopernikańską w katedrze we Fromborku. Specjalne oddziały królewskie pakowały książki w beczki, zalewały wieka smołą i wysyłały do Szwecji. Książki z odręcznymi notatkami Kopernika były przez wiele wieków inspiracją dla astronomów i historyków z całego świata, którzy w Bibliotece Uniwersyteckiej w Uppsali mogli śledzić, w jaki sposób dochodził on do swojej rewolucyjnej teorii. Dziś są nadal przedmiotem wspólnych polsko-szwedzkich projektów badawczych. Bez szans na powrót Gustaw Adolf kontynuował polowania na książki podczas wojny trzydziestoletniej na terytorium państw niemieckich. Jego dzieła dopełniła córka, słynna królowa Krystyna (przypomnijmy Gretę Garbo w tej roli), która wojskom oblegającym Pragę w 1648 r. przekazała listę "zamówień" z kolekcji Rudolfa II w zamku na Hradczanach. Wykonując jej wolę, wywieziono do Szwecji m.in. dwie wielkie Biblie, Srebrną i Diabelską. Srebrna Biblia ("Codex Argenteus"), przechowywana w Uppsali, to manuskrypt z VI w., zawierający fragmenty przekładu Biblii na język Gotów z IV w. Diabelska lub Olbrzymia Biblia ("Codex Gigas") pochodzi zaś z XIII w.; do jej podniesienia potrzebnych było dwóch bibliotekarzy (dziś można ją oglądać w Pradze: została wypożyczona, ale wkrótce wróci do Szwecji). Wartością swych antykwarycznych zasobów książkowych Szwecja niemal dorównuje Bibliotece Watykańskiej, w której przechowywany jest m.in. najstarszy znany rękopis Biblii, tzw. "Codex Vaticanus". Watykańska bibliotekarka Barbara Jatta była nimi zachwycona podczas majowej wizyty w Sztokholmie. A trzeba przypomnieć, że również zbiory watykańskie wzbogacone zostały szwedzkimi łupami: królowa Krystyna, po przejściu na katolicyzm, przeniosła się do Rzymu, zabierając ze sobą swoje ulubione przedmioty zrabowane dla niej przez szwedzkie wojska… Czy wszystkie te łupy wojenne wrócą kiedyś na swoje miejsce? Odpowiedź jest krótka: nie! Co prawda Szwedzi, pokazując obcokrajowcom skradzione w ich ojczyznach zabytki, starają się być grzeczni i nie ograniczają się do kategorycznego "nie". Gustaw Adolf i jego następcy powoływali się w swych działaniach na prawa boskie ("Z pomocą boską przywiozłem ten dzwon z Torunia. Karol XII" – głosi napis w katedrze uppsalskiej), sformułowane w tym zakresie przez prekursora współczesnego prawa międzynarodowego, Holendra Hugo Grocjusza. Pokój westfalski z 1648 r. – jeden z najbardziej znaczących traktatów międzynarodo wych w historii nowożytnej Europy, który kończył wojnę trzydziestoletnią – uznał prawa własności rabowanych przez walczące strony przedmiotów. A ponadto: komu oddawać? Kto jest sukcesorem zabytków? I czyż – rozumują Szwedzi – nie uratowaliśmy ich dla potomności przed innymi wojennymi zawieruchami...? wiadomosci.onet.pl/1456363,1292,co_nam_szwedzka_przemoc_wziela,kioskart.html Złodziejskie wystawy urządza szwedzka dzicz. Polacy to jednak bardzo cywilizowany naród. Odpowiedz Link
socer-schlesier Re: Co nam szwedzka przemoc wzięła. 10.12.07, 09:49 wiadomosci.onet.pl/1655435,11,item.html Odpowiedz Link
ballest Polak Polaka ograbia 10.12.07, 10:44 ale dali sie za patrioty uwaza, a to mnie najbardzi wkurzou. Odpowiedz Link
cirano Re: Stix 10.12.07, 19:54 Tymat jes uo nowozytnych, zlodziejskich Polokach, a niy uo rabunkach na skutek wojny Widac, ze twoja bazgranina to jusz choroba Odpowiedz Link
ballest Polskie patenty 14.12.07, 07:37 praca.gazeta.pl/gazetapraca/1,74785,4751044.html Cos strasznego, ale to robia Polacy co kochaja swoja ojczyzne, albo sa z innego powodu patriotami? Odpowiedz Link