Dodaj do ulubionych

Na Starym Rakowie

13.09.04, 00:54
Na Starym Rakowie

Babcia zawsze pouczała :
Jak wychodzisz na dwór
To nie turlaj się po trawie
I nie ciekaj z gołą głowa
Bo się zagorgolisz

Czekaj, czekaj, masz tu słoik i dwa złote
Za złotówkę barszczu przynieś
Złotówka dla ciebie kupisz sobie coś
Tam potem, a… weź butelki te po mleku
I po schodkach zanieś, za ten zastaw
Kup słoniny
Nie masz przecież zalewajki
Gdy w niej nie pływają skwarki!
A… reszta twoja, lecz uważaj
Patrz na ręce ekspedientce
Kiedy waży nie daj się jej
Ochachmecić ! (dzwoni dzwonek)
Wszyscy Świeci, któż to?
Pewnie Majloch, ta pijana wciąż cholera
Albo ten co suchy chleb dla konia zbiera…
A to pan, z administracji…proszę, proszę się
Rozpłaszczyć. O, niech tu się pan powiesi.
W przedpokoju.
Proszę pana, ja do pana napisałam
Na papierze tym, no, prośbowym
Na temat cieknącej wody
Proszę wejść do stołowego.

Jesteś w końcu! Co tak długo
Cię nie było!?
Możeś poszedł ty na łąki?
I tam kąpał się w cieplajce?
Może gorzej pocukrzyli cię koledzy
Na jakiejś tam dziardze?!
Czekaj, czekaj ty łobuzie
Ty zobaczysz nocą
We śnie wróci ta zła siła
Bo nie słuchasz babci
Już cię babok tam wysmera
Na co czekasz?
Zdejmuj buty
Wkładaj chapcie…

Obserwuj wątek
    • storima Re: Na Starym Rakowie 13.09.04, 00:55
      To już czas po dobranocce
      Dobranocka tamtym czasem
      W telewizji
      Dziesięć minut
      Trwała.
      Po niej dziennik.
      I był tylko ten jedyny.
      (istniał program, pierwszy, drugi-radia)
      Babcia dziennika nie oglądała
      Lecz tradycyjnie, dziecku
      Do snu jak prząsniczka
      Wiła
      Bajki, które morał
      Miały. A gdy już zmęczona była
      To prosiła dziadka.
      Dziadek czytał bajkę z „Misia”
      Bądź „Świerszczyka”.
      I tak dzionek w starej,
      Dawnej Częstochowie
      Na odległym
      Dziś Rakowie
      Literacko się usypiał.

    • storima Re: Na Starym Rakowie 13.09.04, 01:01
      nie wtajemniczonych wpewne niezrozumiale slowa
      odsylam do watku, ktory stal sie inspiracja tego wpisu:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=423
      z podziekowaniem za inspiracje,
      storima
      • storima Re: Na Starym Rakowie 13.09.04, 01:05
        errata:
        dla > nie wtajemniczonych w pewne niezrozumiale slowa, pierwszego postu
        > odsylam do watku, ktory stal sie inspiracja tego wpisu:
        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=423
        > z podziekowaniem za inspiracje,
        > storima

        100rima
    • storima Re: Na Starym Rakowie 13.09.04, 15:50
      tak, Misza, a dokladniej, to koryto sciekow industrialnych z huty, wowczas
      imienia Boleslawa Bieruta. szalenie toksyczny splyw do rzeki Warty, zaraz przy
      moscie.
      nazwa wywodzi sie stad, ze woda w tym miejscu byla zawsze ciepla. z tego wzgledu
      co niektorzy chlopcy z Rakowa kapali sie w tym splywie pozna jesienia, badz
      wczesna wiosna.
      chlopcow rowniez bawily 'efekty wizualne': wielobarwne plamy toksyn--taki pokaz
      psychodeliczny na wodzie.
      Pozdrawiam Was,
      storima
      • Gość: Witold Re: Na Starym Rakowie IP: 195.117.153.* 19.12.05, 18:30
        Storima! Masz rację z tą cieplajką, tylt, że nie do końca. Owszem ta czarna maź
        mieniąca się na wierzchu różnymi kolorami tęczy płynęła z HBB poprzez
        prymitywny osadnik niewiele "oczyszczona"prosto do Warty. Ale w niej kąpałi się
        tylko dewianci typu Jurek C. z Pekinu. Natomiast właściwa cieplajka była na
        zbiorniku zaraz przy stacji pomp. I tam nawet jesienią czy wczesną wiosna można
        sie było kąpać bez obawy o choroby skóry, co osobiście wraz z kolegami często
        praktykowałem. Miała ona jednak pewien mankament. Nigdy nie było do końca
        wiadome, gdzie jest jej granica. I zetknięcie sie nagle z przeraźliwie zimą
        wodą zbiornika nie należało do przyjemności. A pamiętasz "rowy" albo słynny
        kołek pod mostem, z którego dawało się pierwsze w życiu "nury". Łąki kwitły
        życiem. Ćzy nie można pomyśleć o przywróceniu łąkom ich rekreacyjnego
        charakteru. Och łezka sie w oku kręci.
    • storima Re: Na Starym Rakowie 16.09.04, 01:31
      no dobra
      dziadek odszedl*
      sam zostalem*
      w mocy slow
      podlug ktorych
      gdy ich

      nie wysluchasz*tos jest*
      trup

      trupa zawsze sie ja balem
      zwlaszcza gdy
      umarle cialo, ogladac
      ogladalem
      (taki zwyczaj, ze umarle
      cialo
      zawsze w domu, umarlego
      wystawiac
      w trumnie
      wystawiano)
      a to byl z podworka kolega
      'mistrzem' zwany
      do czasu jak
      w tych jego zawodach
      tramwaj ucial glowe cialu

      Bo byly takie wyzwania
      Kto jest mocny niech sie
      Sklania do lotu
      Ptakiem jetst
      I z tramwaju
      W biegu skoczy
      Na witrazu rondowym
      W strone Kucelniki!

      I byl taki
      Jego glowe
      Przywiezli
      I zszyli
      Aby cialo
      Jego pamieci
      Osobe, dziecko, w trumnie zlozyli
      Jak to Koledzy z Podworka
      Mowili:
      Do skrzynki.
      Koszmar.
      Sny sie placza
      Wspomnieniem kolegow.
      Znalem ich, a odeszli
      Czemu
      Czemu
      Czemu

      na podstawie pamietnikow nastolata z lat 60-siatych.
    • Gość: radioFcM Re: Na Starym Rakowie IP: 172.25.59.* 16.09.04, 10:43
      100rima: Jestem pełen podziwu dla Twojej miłości do Medalikowa a zwłaszcza do
      tej pieknej i samowystarczalnej dzielnicy. Nie wiem ile wiosen sobie liczysz,
      ale czy paiętasz żródła z wodą, które wybijały zaraz przy hucie (na końcu
      Perla), albo raki chodzące w strumykach?? Pewnie jak wielu Rakowiaków pływałes
      na Warcie przy łąkach. I woda była tam nawet przezroczysta :)
      Pozdrawiam
      • storima Re: Na Starym Rakowie 18.09.04, 01:15
        RadioFcM, tak, oczywiscie, pamietam raki chodzace w strumykach, zaby i traszki.
        Lecz wyobraz sobie, ze te bijace zrodlach na koncu Perla, to tak cos przez
        mgle... (napisz prosze wiecej). Warta na lakach, tak, byla przezroczysta, widac
        bylo dno. Lecz przy moscie przy Aleji Pokoju, tam gdzie wplywaly scieki z huty
        to juz bylo nieco gorzej. Dziekuje za mile slowa. Z mojej strony to postaram sie
        cos niecos dorzucic z 'pamietnika chlopca z Rakowa', ale prosze i Ciebie i
        kazdego kto moze jakis szczegol, zdarzenie, do tego obrazu domalowac slowem,
        niech smialo to czyni.
        Pozdrawiam,
        100rima
          • storima Re: Na Starym Rakowie 19.09.04, 23:52
            Gość portalu: Misza napisał(a):

            > ostatnio też tu na Warcie raka zlapalem :) a nawet 2 ale maleństwa...
            o joj, malutenkie raczki... czy one juz tak od niemowlectwa ucza sie chodzic 'do
            tylu'?
            Tylko prosze nie pisze Misza publicznie gdzie sie raki na Warcie lowi, bo
            przyjda klusownicy i wytrzebia nam jedna z niebianskich konstelacji!

            ja pamietam podchody na traszki, ale tylko, aby ja zlapac i potem zaraz wpuscic
            do wody. Byly dwa wyjatki, raz gdy lapalismy traszki z kolega Pawlem, dla
            naszego terrarium w szkole podstawowej. Sami je zbudowalismy i wyrzezbili
            'terre' cementem.
            I tam sobie traszki zyly w pracownii biologicznej. A o drugim przypadku zabrania
            traszek napisze przy okazji.

            To jednak raczki sobie dalej raczkuja w czestochowskiej Warcie!
            Mam nadzieje, ze wraz z zamknieciem toksykalii huty do Warty, maja sie one jak i
            inne wodne czestochowskie zwierzatka o wiele lepiej!
            Pozdrawiam Zwierztaka Wodne Rakowa!
            No i oczywiscie Was Wszystkich!
            • Gość: Misza Re: Na Starym Rakowie IP: *.21.pl / 213.199.204.* 20.09.04, 13:28
              na traszki sie chodzilo niedaleko mostu nad Kucelinką gdzie surówka na hute
              jeździ tam byly takie spore zbiorniki i mozna bylo nalapać ich sporo, jak ryby
              je sie nieraz na zylke lapalo a dalej już na terenie huty cmentarz zydowski też
              ciekawie, fajne tam tereny są, sie wkońcu dzieciństwo spędzalo tam... Na
              walcowni do niedawna można bylo sobie jeszcze pograć w pile na boisku a teraz
              nie wpuszczają, lipa i skandal gdzie niby mamy teraz grac??
              • Gość: Roteiro Re: Na Starym Rakowie IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.04, 00:23
                Włśnie toż to skandal, niedość ze boisk do kosza na rakowie dalej nieprzybywa,
                a linie musimy malowac sobie sami, to teraz padł ostatni bastion sportowej
                rozrywki,na naszym osiedlu, jakim jest walcownia. Kiedys Huta dzięki której to
                osiedle od niepamiętnych czasów istnieje, bardziej dbało o rozwój fizyczny ,
                mieszkańców a teraz...
                • Gość: Ala Re: Na Starym Rakowie IP: *.prenet.pl 22.09.04, 13:24
                  Kiedy miałam kilka miesięcy, moi rodzice przeprowadzili się z dzielnicy
                  Podbucze, gdzie się urodziłam, do jednoizbowego mieszkania w domu stojącym tuż
                  przy hucie. Jak przez mgłę pamiętam tę izbę, którą ogrzewał żelazny piecyk
                  (tzw. żeleźniok), pamiętam mojego Tatę, siedzącego na niskim stołeczku, a obok
                  jakiegoś mężczyznę, wytwarzającego kapcie (chapcie) z filcu. Ten filc był w
                  kształcie koła, które można było popychać (turlać). Na stojącym po lewej
                  stronie od okna łóżku, na pierzynach i poduszkach przykrytych jakąś jasną
                  tkaniną leżało w beciku niemowlę. To była moja siostra Basia, młodsza ode mnie
                  trzy lata. Do tego zawiniątka zaglądał piesek Misiu; przednimi nogami opierał
                  się o pościel i wysoko unosił łebek. Tę scenę pamiętam.
                  Pamiętam, że siedziałam z Babcią Weroniką pod stołem, bo była strzelanina. Czy
                  jest możliwe, aby dziecko mające niecałe 14 miesięcy zapamiętało? A może
                  opowieść Babci o czasach wojennych była tak sugestywna, że wyobraziłam sobie tę
                  scenę? Może. Tego już się nie dowiem, Babcia, Tata i Siostra już nie żyją.
                  Zostały fotografie i pamięć.
                  • storima Re: Na Starym Rakowie 29.09.04, 20:49
                    Alu, piekna pocztowka ze 'starej Czestochowy'. Ciekawe, jasno nakreslone detale.
                    Czy mozna zapamietac cos w tak dzieciecym wieku? Ja mysle, ze tak, ale rowniez
                    opowiadania Twojej Babci, tego rodzaju pamiec stymulowaly.
                    Prosimy o wiecej. Nie koniecznie ze 'starego Rakowa'. Watek ten jest raczej
                    pretekstem do przesylania nam tutaj pocztowek Czestochowy z czasow dziecinstwa,
                    mlodosci, bez wzgledu na generacje pokoleniowa autorow wspomnien.
                    Lecz Ty jednak, pamietasz rowniez i Rakow z Twych licealnych czasow.
                    Pozdrawiam Serdecznie,
                    storima
                    • Gość: storima Sreberko Na Starym Rakowie IP: *.d4.club-internet.fr 19.03.05, 01:07
                      Czy mogę Tobie
                      Pkazać moja tajemnice?
                      Boisz się?
                      Deszcz pada—ja wiem.
                      Pójdź za mną.
                      Łopatk(om) zakopałam moja tajemnice.
                      Myślałam o Tobie.
                      Jaki byłeś wtedy kiedy
                      Ciebie kochałam.
                      To tu jest zakopane.

                      Czay widzisz to moje świecidełko,
                      Które świeci w zakopanej ziemi?
                      _________


                      takie to byly na Starym Rakowie
                      dzieciece spotkania....
              • Gość: natalcia dziciństwo na rakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 20:24
                mam 16 lat i jeszcze 3 lata temu pamiętam jak sie na wagary chodziło na 'żyda'
                no to były czsy dzięki za przypomnienie bedę sobie teraz wspominać. Albo jak w 20 chodziło sie z pania nad warte juz niestety tą zanieczyszczona ale pani nam opowiadała jak sie kiedys tam kompało nie da sie zapomnieć jak sie bawiłam tam w parku przy Łukasinskiego teraz juz tak nie ma teraz dzieci jezdzaz rodzicami na plac zabaw do Mc'DONALDA wiele sie zmienia ale dobrze ze zostają wspomnienia!!!!!!! POOOZDRO dla wszystkich któży sie tu wychowali!!!!:D
    • storima Re: Na Starym Rakowie 19.09.04, 00:47
      Kulki, kulki, kulki
      Błyskają: Planety
      To są (mówi dziadek
      Rozciągając na sznurku
      Kolorowe kule)
      Jedna poręcz łóżka
      To początek Świata
      Druga poręcz łóżka
      To początek życia.
      Ja się bawię z tobą
      Tymi to gwiazdami
      Jak ty kiedyś będziesz
      Z mymi prawnukami.


      Do dziś pamiętam
      Kolorowe Kulki
      Zawieszone nad mym
      Łóżkiem.

      To Wszechświat dzieciency,
      A w nim Dziadek
      Pierwszym
      Panem Bogiem.

    • storima Piaskownica 20.09.04, 03:43
      PIASKOWNICA

      Mama kiedyś powiedziała :
      No już pora wyjść
      Tam na dwór i samemu
      Stawiać babki
      W podwórkowej piaskownicy.

      Wiec wyszedłem
      Sam tak chciałem
      Prosząc wcześniej
      Wiele razy o to Mamę.

      A to tylko tak się stało
      Bo gdy kiedyś
      Bez przyzwolenia
      Kiedy Babcia u sąsiadów
      Dziadek drzemał na kanapie
      Ja wstawiłem stołek pod drzwi
      I na stołku stojąc przy drzwiach
      Otworzyłem wszystkie zamki.

      Tak otwarte po raz pierwszy
      Drzwi na świat mój, wziąłem grabki
      I wiaderko i szpadelek
      Aby sobie stawiać babki
      Po drugiej stronie ulicy.


      Sam ja stoję
      A ulica tak się rusza
      Przejść nie mogę
      Bo się bojem .

      O, to pędzi jakiś żuk,
      To warszawa
      Jakaś nyska
      To syrenka za syrenka
      Miedzy
      Wołgą gdzieś się wślizga.

      Nagle krzyknął, o mój dziadek
      Gdzieś z Alei tej Pokoju,
      A tak przecież patrzę,
      Szukam krzyku
      A to z mojego balkonu:
      To mój wnuczek!
      Proszę uratować go z ulicy
      I wprowadzić (tutaj podał głośno i schodowa klatkę i piętro i numer mieszkania):
      Przyprowadzić, wprost do jego domu!

      I tak przyprowadzony
      Przez Panią, której do dziś
      Nie znam, choć
      Z tego zdarzenia pamiętam.

      Zamiast lania:

      Wyprosiłem
      Ojca, Mamę ,
      Babcie, Dziadka:

      Co bym samodzielnie
      Stawiał
      Nie gdzieś na ulicy,
      Ale moje własne babki
      W naszej wspólnej:

      Podwórkowej piaskownicy.







      storima
        • storima wierszyk 23.09.04, 23:12
          Elzbieto, jak najbardziej. I jest mi milo, ze ktos jeszcze pamieta o szacunku dla
          anonimowych artystow! Prosze tylko, abys rowniez uprzejmie wskazala na zrodlo
          inspiracji: Forum "Gazety Wyborczej" Czestochowa, watek Zioma "Slownik Gwary
          Czestochowskiej."
          No i tez, jesli mozna uslyszec Twa recenzje ze spotkania, temat, wazniejsze
          przemyslenia, no i jak ten wierszyk zostal odebrany.
          Czy mozna Twoja
          odpowiedz otrzymac na watku "Slownik Gwary Czestochowskiej"?
          Pozdrawiam,
          storima
            • Gość: Elżbieta Podziękowanie dla storima IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.04, 21:58
              Bardzo Ci dziękuję za umożliwienie skorzystania z Twojego dorobku.Oczywiście
              zapoznałam ze źródłem pochodzenia, autorstwem i możliwością właczenia się na
              forum w dziedzictwo kulturowe języka częstochowskiego.
              Wiersz został odebrany z naprawdę wielkim entuzjazmem.
              Osoby które z dzieciństwa pamiętają te zwroty i wyrazy z rozrzewnieniem
              i tęsknotą za tym co minęło i nie mam tu na myśli jedynie te piękne
              strofy.Osoby młodsze z żartem ale sympatycznym.Dyskusja potoczyła sie w
              kierunku dlaczego to dziedzictwo językowe zanika.Wmówiono nam, że takim
              językiem posługują się ludzie mało wykształceni,pochodzenia wiejskiego i inne
              podobne niedorzeczności.Dziś kiedy wraca moda na odrębność,na szacunek do
              dawnego dobrze że są tacy jak Ty którzy przypomnieli i może będą kultywować
              tradycje językowe starej Częstochowy.
              Dziękuję Ci serdecznie.Pozdrawiam
              • storima Re: Podziękowanie dla storima 29.09.04, 20:39
                Elzbieto, dziekuje za Twoje zaproszenie. Nie na codzien anonimowi artysci maja
                okazje do spotkania sie z realna publicznoscia po przez slowo---nastroje,
                refleksje, ten szczegolny w tym przypadku klimat jezykowy 'starej Czestochowy'.
                Czy pewne dawne slowa wywodza sie z wiosek? Tego nie wiem, nie jestem
                jezykoznawca. Wiem natomiast, ze chocby i nawet byloby to to faktem, to coz w
                tym zlego? I to kiedys zagina. Iluz artystow czerparlo badz melodie, badz
                slowa, motywy, ktore rodzily sie pod slomianymi strzechami? Wazne, aby o tym
                pamietac.
                Dziekuje rowniez Serdecznie za relacje z Waszego spotkania.
                Pozdrawiam,
                storima
            • storima Re: wierszyk 29.09.04, 21:07
              Skrzacie, dziekuje za sprostowanie. Rzecz w tym, ze nie jest to dla mnie tak az
              istotne, aby trzymac sie dokladnie szczegolow. Kresle czasem postaci, ktore
              oparte sa na wydarzeniach autentycznych, ale dodaje do tego swiata pewne rzczy ,
              aby ten realizm, atmosfere przyblizyc (tak jak Babcia, w rzeczywistosci nie
              jest moja bacia). Sprawa ksywki 'mistrzu' ma swoj dalszy rozwoj (o tym kiedys
              przy okazji), ale prosze Ciebie o wiecej szczegolow (oczywiscie bez podawania
              konkretnych nazwisk) w temacie 'mistrza' jak i rowniez specyficznych obrazow,
              wydarzen ze 'starego Rakowa'. Oczywiscie mile widze Twoje komentarze.
              Serdecznie Pozdrawiam,
              storima
            • storima Re: wierszyk 12.02.06, 00:57
              > WierszyKazddy potrafi
              > Ulozyc.
              >
              > Czy to szczere ukladanie???

              Ukladanie samo w sobie winno byc szczere.
              Uprawajac ukladanki
              szczerosc nie jest jej wyzwaniem,
              jest ich
              (ukladadanek)
              zapisem
              i
              podpisem.
        • Gość: storima Re: Piaskownica IP: *.d4.club-internet.fr 11.03.06, 22:57
          Gość portalu: Elżbieta napisał(a):

          > Do storima
          > Czy mogę wykorzystac Twój wierszyk o Rakowie do zaprezentowania grupie
          > nauczycieli jako przykład dawnego dziedzictwa językowego.Oczywiście z Twoim
          > podpiesm internetowym

          No popatrz Elu, ale rozwija sie ten wierszyk , sluchowiskiem radiowym w stylu
          Teatru PRadia czasow, przed J./lata w swiatowym nam wymiarze : czterdzieste
          ubieglego stulecia/
          Cage'm w kierunku fal odglosow wspolczesnego nam wieku;)))


          storima
    • storima Raków, Dąbie .... 30.09.04, 02:26
      Wieczor na Lakach.

      Wrzesniowy wiatr
      Babiego Lata
      Zaplatuje sie w jesien

      Cicho sunacej sie Warty
      Uspionych straznikow
      Uciekajacego watku
      Letniej pajeczyny

      Ewa
      Tanczy
      "Carpe Diem"

      W tle rozswietlane
      Niebem
      Hutniczych piecow
      Kontury czajnikow
      Wypelnione wrzatkiem
      Ciagnie je ciuchcia
      Po przez pola laki
      Laki pola
      W dal...

      _____________

      "carpe diem"
      "chwytaj dzien"

      chwytaj ten moment, ten czas ta szczegolna pore.


            • storima "nad kucelinką gdzie surówka jeździ na hute :)" 01.10.04, 12:23
              najpierw to ciuchcia wysuwa sie z bramy huty, przejzdza przez ulice (zapmnialem
              nazwy), wtacza sie na laki, przejezdza przez most nad Warta, (w tle noca ognie
              huty), nastepnie lakami.... i tu mi sie pamiec gubi.
              Czy mozesz dopisac dalsza droge?
              Ciuchcia juz chyba teraz nie istnieje? Tak jak i te "czajniki", ktore
              przypominaly mi rysunki "pociagu czajnikow" z "Akademii Pana Kleksa".
              • Gość: Misza Re: "nad kucelinką gdzie surówka jeździ na hute : IP: *.21.pl / 213.199.204.* 01.10.04, 16:59
                dalej pod wiaduktem za rondem tam chyba dalej aleja pokoju jest co prowadzi do
                szpitala hutniczego, i jedzie kawalek przez ląki na tych ląkach kiedys byly
                takie bajorka co to sie tam traszki lapalo i wjeżdża na most nad kucelinką i w
                brame na hute obok niedaleko jest cmentarz żydowski, często sie bawilem w
                tamtych rejonach, ale chyba tera zjuż nie jeździ a jak tak to sporadycznie...
                chodzilo sie nieraz po torach i zbieralo kawalki metalu co z wagonów wypadly i
                wymyślalo co to przedstawia, fajne wspomnienia.
          • storima Raków, Dąbie... (poprawnie:) 01.10.04, 12:09
            Raków, Dąbie...

            Wieczór na Łąkach.

            Wrześniowy wiatr
            Babiego Lata
            Zaplątuje się w jesień

            Cicho sunącej się Warty
            Uśpionych strażników
            Uciekającego wątku
            Letniej pajęczyny

            Ewa
            Tańczy
            "Carpe Diem"

            W tle rozświetlane
            Niebem
            Hutniczych pieców
            Kontury czajników
            Wypełnione wrzątkiem
            Ciągnie je ciuchcia
            Mostem
            Pól
            Łąk
            W dal...


            _______________

            "carpe diem"
            "chwytaj dzień"

            chwytaj ten moment, chwile, ten czas, tą szczególną porę.


            • storima Kolysanka z Czestochowy 04.10.04, 05:46
              Jesienna Babci Kołysanka

              Październik to taki
              Pan Zdziernik
              Wiatrem wrze
              Liśćmi we śnie,
              Które po Wrześniu
              Ostatkiem sił
              Trzymają się
              Gałęzi drzew.

              Drzew, które śpią
              Wiosenny mając sen.

              Gdyby ten Wrzesień
              Nie poddał się
              Rwącym wiatrom
              Pana Zdziernika
              Zrywanych liści
              Z drzew i jesień
              Przemienił w wiosnę!

              Lecz Wrzesień śni
              Babim Lata końcem
              Tuląc je również do snu.

              Babie Lato śpi.

              A Październik
              Jak to Pan Zdziernik
              Resztki lata zdziera
              W jesień świat ubiera
              I zostawia kolejny sen.

              Sen ten będzie śniła
              Śnieżno-mroźna zima.

              Obudzi się wiosna.

              Ale wiosna jeszcze śpi.

              Dobranoc Skarbie,

              Śpij. Ja już domknę
              Od pokoju twego
              Również śpiące
              Lecz skrzypiące
              Z lekka
              Nawet we śnie

              Drzwi.


      • 365th Re: Raków, Dąbie .... 05.01.14, 11:24
        Jeśli Dąbie to jeszcze stacja Raków Częstochowa i tory i pociągi.... Sam nie wiem co w tym jest ale kochałem patrzeć na te plątaniny torów biegnących na Katowice i do centrum. I jadące w nocy pociągi.
      • Gość: Ala Re: Na Starym Rakowie IP: *.prenet.pl 05.10.04, 00:16
        Kiedy po dwudziestu latach nieobecności los ponownie rzucił mnie do Częstochowy
        i kiedy rozpoczęłam pracę niedaleko szkoły, do której chodziłam, MUSIAŁAM pójść
        zobaczyć dom, w którym mieszkałam, będąc brzdącem. To niesamowite wrażenie, bo
        z tamtych czasów pamiętam fragment podwórka, schodki, z których spadłam, łamiąc
        sobie obojczyk, komórki i ogromny dla dziecka dom. A tak naprawdę to był dom
        piętrowy.
        • Gość: Wlodek Re: Na Starym Rakowie IP: *.vf.shawcable.net 06.10.04, 02:14

          Gość portalu: Ala napisał(a):

          > Kiedy po dwudziestu latach nieobecności los ponownie rzucił mnie do
          Częstochowy i kiedy rozpoczęłam pracę niedaleko szkoły, do której chodziłam,
          MUSIAŁAM pójść zobaczyć dom, w którym mieszkałam, będąc brzdącem.

          - To i tak masz szczescie. Ja swoj dom mialem okazje zobaczyc na zdjeciu w
          Gazecie gdzie prezentowano muszle koncertowa w parku na Zawodziu.
          Teraz po tym miejscu jezdza samochody....
        • storima Re: Na Starym Rakowie 07.10.04, 09:32
          Alu, kolejna Twoja pocztowka z przeszlosci. Rzeczywiscie, gdy jestesmy jeszcze
          wzrostem niewielcy i doswiadczenie zycia dopiero puszcza kielki, przedmioty
          wydaja sie byc olbrzymie a dorosli wszchwiedzacy.
          Wiem, ze aby wyslac pocztowke z przeszlosci, trzeba miec odpowiednia chwile i
          odszukac ta tajemna, skrzetnie ukryta skrzynke na listy. Mam nadzieje , ze Ty
          Alu jak i inni Forumowicze, od czasu do czasu tego rodzaju pocztowki, beda nam
          dosylac.
          Pozdrawiam,
          storima
      • storima Re: Na Starym Rakowie 07.10.04, 09:39
        Dziekuje Wlodku, za wizyte na Starym Rakowie i za przekazanie od nas pozdrowien
        Forumowiczom. Mam pytanie; Czy w Twojej obecnej Kanadzie spotkales sie z czyms
        co przypominaloby Tobie, badz zagralo nutka, Czestochowy Twojego dziecinstwa?
        --fragment krajobrazu (urban or natural), sytuacja... no nie wiem...
        Pozdrawiam,
        storima
        • Gość: Wlodek Re: Na Starym Rakowie IP: *.vf.shawcable.net 08.10.04, 04:05
          Czy w Twojej obecnej Kanadzie spotkales sie z czyms
          > co przypominaloby Tobie, badz zagralo nutka, Czestochowy Twojego dziecinstwa?

          Tak sie troche dziwnie zlozylo, ze mieszkam w takim kawalku dystryktu
          vancouverskiego, ktory moze doskonale kojarzyc sie z ...Zawodziem
          Wspominalem to z reszta na spotkaniu forumowym.
          Mieszkalem miedzy lukiem Warty, a Kucelinka i Parkiem Narutowicza.
          Tu podobnie miedzy Fraser, Pitt i Coquitlam Rivers.
          Kiedys rowerem jezdzilem wzdluz Warty do Mirowa i wracalem wzdluz Kucelinki.
          Teraz tez dystans mam ciut dluzszy - ok 40 km.
          Jest jednak roznica... Dwie pierwsze rzeki sa sporo szersze od Wisly w Krakowku.
          Ta trzecia moze przypominac Warte
          I to wszystko przeniesione - powiedzmy- w okolice podhalanskie.
          Z tutejszym Giewontem wlacznie.
          tak, ze pod tym wzgledem nie moge narzekac.A na dodatek mam tez plus, ze na
          glowe mi nie dymi zaden komin elektrowni:)) A do MT St Helen jest ok 600 km
          wiec powietrze jest calkiem przyzwoitej jakosci.
          Mialem okazje niedawno polazic po tych miejscach o ladne pare lat starszych
          i .... mam mieszane uczucia, bo to z jednej strony sentyment, a z drugiej szara
          rzeczywistosc...I wszystko jedno, czy to Zawodzie, czy Katedralna, czy jakas
          inna Mala, czy Warszawska.
          Najlepszego
          I pozdrowiania dla.... Wiesz.
          Wlodek
          • storima Re: Na Starym Rakowie 13.10.04, 01:04
            Dziekuje za podzielenie sie "Zawodziem" w Vancouver. Co mnie zaciekawilo Wlodku
            to ten aspekt o ktorym pisala Ala: dorosly czlowiek operuje innym rozmiarem
            perspektywy otaczajacej go rzeczywistosci. W twoim przypadku Wlodku, rozmach i
            rozmiar krajobrazu w ktorym obecnie przebywasz, jest ta potezna rzeka i
            rozleglymi w nieskonczonosc polami twego dziecinstwa.
            Pozdrowiam.
            • Gość: Wlodek Re: Na Starym Rakowie IP: *.vf.shawcable.net 13.10.04, 04:43
              storima napisał:

              > Dziekuje za podzielenie sie "Zawodziem" w Vancouver. Co mnie zaciekawilo
              Wlodku
              > to ten aspekt o ktorym pisala Ala: dorosly czlowiek operuje innym rozmiarem
              > perspektywy otaczajacej go rzeczywistosci. W twoim przypadku Wlodku, rozmach i
              > rozmiar krajobrazu w ktorym obecnie przebywasz, jest ta potezna rzeka i
              > rozleglymi w nieskonczonosc polami twego dziecinstwa.
              > Pozdrowiam.

              Ladnie to napisales.
              A pola? Tez byly w realnej rzeczywistosci. Od Zlotej Gory az po Mirow.
              To byla kiedys calkiem zywa pomiejska dzielnica.
              Podobnie jak Stradom, czy stare Rocha.
              Dzis te same domy wrosly juz w ziemie i kto mogl uciekl z nich gdzie pieprz
              rosnie.
              To moje obecne Zawodzie jest bez watpienia przyjazniejsze mieszkancom, niz to,
              ktore mialem okazje obejrzec kilkanascie dni temu.
              Ale sentyment do tamtego nadwarcianskiego pozostaje nadal bez zmian.
              I pewnie tak bedzie dotad do kiedy skleroza nie wyzeruje plyty pamieci:)))
              Najlepszego
              Wlodek
    • storima Pan Antoni. 12.10.04, 04:02
      Pan Antoni

      Pan Antoni spacerował
      W Alejach Pokoju
      Ubrany w waciaka
      Z uszatką na głowie
      W waciakowych butach
      Chodził sobie
      Podgwizdując
      Na Starym Rakowie.

      Pan Antoni
      Strzelał sobie z bata
      Gnał na niewidzialnym
      Koniu galopując
      Przez pół świata.

      Pan Antoni.

      Pan Antoni
      Na swym
      Koniu
      Panienkom się kłaniał
      Wygwizdując żurawiejki
      Jak przystało na ułana.

      Wiosna, lato,
      Jesień, zima
      Jednako ubrany,
      Ale zimą był bez bata:
      „Szkoda konia
      Zimą męczyć
      Wojny przecież nie ma,
      A i rzemień jest zmarznięty
      To i bat nie strzela”.


      Pan Antoni mieszkał sobie
      W piwnicznej izbie bloku
      Przy Alei Pokoju.

      Pan Antoni życiem swoim
      Nie szkodził nikomu
      A gdy mógł bądź
      Go ktoś poprosił
      Zawsze temu komuś
      Pomógł.

      W zamian za to
      To sam Pan Bóg
      Zesłał mu sąsiadów
      Którzy szanowali
      I pana Antoniego
      A i konia jego.
      Ciepła strawę przynosili
      Nie żałując nigdy
      Dobroci i otuchy
      Mocą szczerego słowa.

      A w Wigilie każda
      Pan Antoni
      Bez waciaka,
      Ale w garniturze
      I koszuli śnieżnobiałej
      Zasiadał u stołu
      Przy którym rodzina
      Starym polskim
      To zwyczajem:

      Jedno wolne miejsce
      Dla pielgrzyma-wędrownika
      Który co dzień pości
      Wolnym krzesłem go
      Na Święta
      Do stołu zaprasza
      I w pokoju gości.

      Na Starym Rakowie...





          • Gość: Wlodek : Kto z Was pamieta.... IP: *.vc.shawcable.net 26.10.04, 18:53
            Widocznie kazda dzielnica miala swojego Antka z Przyrowa, ktory chodzil z batem
            po Rynku na Zawodziu i "podrywal dziewczyny,
            albo Manke, ktora pod mostem na Warcie prala jakies szmaty zebra na podworkach
            i strasznie klela na zaczepiajace ja lobuziaki.
            Manka czasem siedziala na lawce w I-ej Alei i przebierala swoje zdobycze.
            Wtedy male lobuzy jej dogadywaly, a ona rewanzowala sie calkiem ostro...
            Antkowi kiedys starsze lobuzy polamaly bat i to dopiero bylo dla niego
            nieszczescie...
            Potem znikneli oboje.. I Manka ze swoimi szmatami i Antek z rynku.
            • Gość: Elżbieta Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:00
              Wspomnienia, wspomnienia. Są jak z niemego filmu a przeciez to
              zaledwie....wczoraj.Pamiętam jak na łyżwach przykręcanych do butów jezdziło się
              po ulicach bo tam było najrówniej.Samochodów wtedy było niewiele.A jak się
              jakiś pojawił i wolno jechał to .......oj to niepedagogiczne.Ale było miłe!Tak
              sunąć z zimnym wiatrem we włosach.
              • Gość: Ala Do Elżbiety! IP: *.prenet.pl 26.10.04, 19:27
                Elżbieto, witaj. Proszę, przeczytaj dokładnie wątek Storimy "Teraz to już nie
                refleksje, ale walka". Wycięto Twój i mój wpis, zaś Storimie wycięto wątek
                pożegnalny, który skopiowałam i który jest w "A ja będę wytrwale pisała i
                wklejała" oraz w wątku Ninki "Wklejam". Pozdrawiam - Ala B.
                • Gość: Elżbieta Re: Do Ali IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.10.04, 19:49
                  Dzięki Alu.Z nostalgią przeczytałam wszystkie wspomninia tu
                  przytoczone.Wspomnienia ....Na starym Rakowie.
                  Tyle tam ciepła.Tyle sentymentu mam do tych lat.
                  A Marek się odezwie.Jego poetycka dusza musi mieć kontakt z ludźmi.
                  On by inaczej nie umiał.Odczeka i do nas napisze.Pozdrawiam serdecznie.
              • Gość: Wlodek Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.vc.shawcable.net 27.10.04, 04:39
                Odpowiadasz na :
                Gość portalu: Elżbieta napisał(a):

                > Wspomnienia, wspomnienia. Są jak z niemego filmu a przeciez to
                > zaledwie....wczoraj.Pamiętam jak na łyżwach przykręcanych do butów jezdziło
                się po ulicach bo tam było najrówniej.Samochodów wtedy było niewiele.

                A czy pamietasz jak od samej Jasnej Gory mozna bylo az na Zawodzie dojechac
                zima slizgawkami bez lyzew. Na wlasnych butach?
                My na sankach zjezdzalismy z walow Warty, albo z Mirowskiej Gory. Stracency do
                pokopalnianego wyrobiska to gdzie teraz kosciol przy Srebrnej, albo wzdluz
                Mirowskiej az do kuzni.
                A z innych atrakcji to w modzie byly przejzdzki na stopniach budy rozwozacej
                chleb. Trzeba bylo byc czujnym, bo furman jak zobaczyl, ze mu sie zabral
                "pasazer" to potrafil przejechac batem po plecach...
                A co do predkosci samochodow, to musialy byc niewielkie.
                W koncu po kocich lbach na Mirowskiej nie dalo sie rozwijac kosmicznych
                predkosci nawet jak to bylo auto m-ki pobieda:)))
                Pierwsza ofiara asfaltu na Miroskiej byl chlopak z Bocianiej, ktory pobiegl za
                pilka na jezdnie i wpadl pod motocykl ....

            • Gość: ninka Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.d2.club-internet.fr 27.10.04, 06:25
              Antek z Przyrowa zapedzal sie w Aleje i strzelal z tego swojego baciska.
              Okropnie sie go balam.
              A pamietacie "Lepy, Lepy na muchy miodowe, lepy" kolo Ryneczku???
              Bardzo bylam zaintrygowana miodowymi muchami
              Byly jeszcze"Kartoooofle, kartoflekartofle" czy "Jagooooody, jagodyjagody"
              Szkoda, zapomnialam, jak wolal szklarz i ten taki, co noze ostrzyl

              A wiecie, ze w tym burzuazyjnym Paryzu sa wedrowni szklarze i tacy dzwoniacy, co
              tepia noze (przekonalam sie na wlasnej skorze)? Od czasu do czasu pojawiaja sie
              w dzielnicy i tak jakos swojsko mi sie robi. Bo orkiestry podworkowe (chodzi tu
              taka jedna deta, swietna, chyba rumunska) i katarynki to jednak nie nasz swiat.
                • Gość: Marcyś Raków się zmienia... IP: *.trustnet.pl 02.11.04, 09:19
                  Stary Raków pozostanie dla mnie zawsze miejscem magicznym. Miejscem z lat
                  dziecinnych do którego wyprawa tramwajem i jeszcze do babci była wydarzeniem na
                  prawdę wielkim. Jako brzdąc pamiętam jak z dziadkiem chodziłem oglądać
                  nastawnie kolejową i ludzi którzy w sobie tylko znany sposób wiedzieli jak i w
                  jakiej kolejności poustawiac wagony na poszczególnych torach. Pamiętam lody z
                  cukierni na Osowskiego (Maja?) i klimat "dołka". To co mi utkwiło w pamięci to
                  schenat wielopokoleniowych rodzin zamieszkujących właśnie w okolicach dawnej
                  pętli tramwajowej i pętli dwunastki. Póżniej pamiętam Raków przez pryzmat
                  liceum (Dąbrowski) ale to juz dłuższy temat. I ostatnie moja fascynacja kiedy
                  postaniowiłem poświęcić ekologii rozwoju tej dzielnicy swoją pracę magisterska.
                  Ekologii w sesnie rozwoju społecznego. Teraz Raków powoli zaczyna być innym już
                  miejscem. W miejscu opuszczonych ogrodów (np. Pani Kowalikowej) w którym
                  zbieraliśmy z kolegami z bloku babci porzeczki stoją bloki z mieszkańcami
                  którym duch Rakowa jest obcy. Powoli Rakow zaczyna być typową wielkomiejską
                  sypialnią. Pozostanie jednak nadal w moich wspomnieniach jako kraj lat
                  dziecinnych i wakacji u babci. Pozdrawiam wszystkich Rakowiaków i Deamona który
                  także pisał pracę o integracji w starych dzielnicach robotniczych np Rakowa.
                  • Gość: Ala Na starym Rakowie IP: *.prenet.pl 09.11.04, 01:07
                    Nie mieszkałam już przy hucie, ale z mamą odwiedzałam panią z parteru
                    piętrowego domu, o którym wcześniej wspominałam. Pani ta była krawcową.
                    Pamiętam, że w jednopokojowym mieszkaniu znajdowała się duża szafa, a na jej
                    szczycie stał ogromny wyrobiony w drewnie samolot. I za każdym razem ten
                    samolot mnie mocno fascynował. Do dziś pamiętam też nazwisko owej kobiety.
                    • Gość: storima Na Starym Rakowie SKANDAL IP: *.d2.club-internet.fr 13.11.04, 04:01
                      Gdy tworzono Aleje Pokoju, grzebiac w ziemi bliskiej rzeki Warty
                      znaleziono przypadkowo jakies kosci, glinine dzbanuszki, och!
                      i bizuterie (to byl skarb niemaly)!

                      odkrycia czasow PRL-u. troche to trwalo, zanim owczesni wlodarze
                      Miasta, zabierajac do swych prywatnych kolekcji co cenniejsze skarby kultury
                      Luzyckiej zadecydowali:

                      'budujemy dalej.'

                      wiemy o tym tylko z podan budowniczych, powojennnego Rakowa.
                      Nie wykonczono ich, bo nie mordowano ich tak jak budowniczych piramid w
                      Strozytnym Egipcie, badz hitlerowskich Niemiec, czy tez Sowieckiego
                      systemu---dopiero co bylismy 'wyzwoleni' (dla zachowania tajemnicy, ).

                      Powstal kompromis: 'wy tu se pracujcie'

                      'ale jak to przez to jest smentarzysko?'

                      'to i wlasnie, cmentarz my tu zrobimy!"

                      i tak powstal Rezerwat okrojony zbrodnicza reka PRL-u.


                      ale fama sie rozniosla.
                      w koncu to robotnicy kopiac doly
                      nad rzeka
                      Warta
                      osiedla Aleji Pokoju, doniesli tu i tam o
                      s e n s a c y y j n y c h
                      odkryciach:

                      "a tu mamy Towarzyszu takie to korale..."
                      "a tu mamy Towarzyszu taka bizuterie..."
                      "a tu mamy Towarzyszu takie to i kosci..."

                      na co Towarzysz odpowiedzial:
                      "Kosci niech graja sobie graja w kosci, ale te dzbanuszki, ale bizuteria..."

                      Kazdy dobrze wie, ze Prawdziwy Skansen rozciaga sie...

                      Trzeba uczciwie kiedys opowiedziec historie:
                      Rakowa nad rzeka Warta.


                      Ale, kto to uczyni?
                  • Gość: storima Re: Raków się zmienia... IP: *.d2.club-internet.fr 09.11.04, 21:26
                    no nie! ale chyba jednak tak, tak bylo, i Rakow rowniez sie zmienial wraz z
                    nami, choc nie tak szybko jak obecnie. Twoje refleksje Marcysiu, wypowiedziane
                    jednym tchem wydelegowaly mnie w podroz bez przystankow ( Bar Przystanek ) i
                    wlasciwe to osiadlem na "dolku", czyli bezposrednich okolicach Liceum nr. VI. I
                    jeszcze do tego jakies prace naukowe! Nie pozostaje nic innego jak tylko w
                    wolnych chwilach, jak i nastroj pozwoli nie gnany codziennoscia nietraconego
                    czasu, tym co Marcysiu napisales, wolniutko sie z nami dzielic: pocztowkami z
                    Rakowa, wlasnie i tez, jesli chcesz: naukowymi faktami, liczbami, historia w
                    udokumentowanych przemianach (co oczywiscie nie wyklucza osobistych refleksji)
                    etc. ...
                      • Gość: Marcyś Re: Raków się zmienia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 09:09
                        Drogi Storimo! Wpis mój może jest i chaotyczny ale nie wyobrażam sobie innego
                        rodzaju myślenia o Rakowie. Badać kulture dzielnicy przez pryzmat zdrowego
                        rozsądku? Nie wyobrażam sobie takiej możliwości. Na szczęście mogłem zastosować
                        postmodernistyczną metodologie badań "skacząc z kwiatka na kwiatek". Analogia
                        do konika szachowego umożliwiła mi pełne zobrazowanie procesów oddolnych i
                        zupełnie społecznych, umożliwiła mi korzystanie z wspomnień takich jak Twoje.
                        Pozdrawiam i dziękuję!
                        • storima Re: Raków się zmienia... 11.02.06, 21:29
                          Gość portalu: Marcyś napisał:

                          > Drogi Storimo! Wpis mój może jest i chaotyczny ale nie wyobrażam sobie innego
                          > rodzaju myślenia o Rakowie. Badać kulture dzielnicy przez pryzmat zdrowego
                          > rozsądku? Nie wyobrażam sobie takiej możliwości. Na szczęście mogłem zastosować
                          >
                          > postmodernistyczną metodologie badań "skacząc z kwiatka na kwiatek". Analogia
                          > do konika szachowego umożliwiła mi pełne zobrazowanie procesów oddolnych i
                          > zupełnie społecznych, umożliwiła mi korzystanie z wspomnień takich jak Twoje.
                          > Pozdrawiam i dziękuję!

                          Postmodernistyczna metodologie studiowalem w kraju jej obecnych zrodel i
                          wszchswiatowej kultywacji. Jako replike przedstawilem im performance.
                          Zadzialal.


                  • Gość: storima Re: Raków się zmienia... IP: *.d4.club-internet.fr 19.02.06, 04:31
                    Gość portalu: Marcyś napisał:
                    >dziecinnych i wakacji u babci.

                    A jak to sie przezywalo te dziecinne wakacje u babci na Starym Rakowie?

                    >Pozdrawiam wszystkich Rakowiaków i Deamona który

                    > także pisał pracę o integracji w starych dzielnicach robotniczych np Rakowa.


                    Jakies byc moze dygresje z perspektywy ,
                    no tak , jednak z perspektywyu czasu, odnosnie tych 'starych' prac na temat
                    antycznego Rakowa?
                    • marcys_czwa Re: Raków się zmienia... 23.02.06, 09:36
                      Raków zmienia się i to bardzo. W zasadzie z tej autentycznej mieszanki
                      kulturowej, etosu robotniczego oraz kultury przybyszów ze wschodu pozostało już
                      niewiele. Może tylko własna kiełbasa którą tato Deamona wyrabia samemu w domu
                      gdzieś przy końcu Alei Pokoju (Smak jest niepowtarzalny). Sama Aleja kiedyś
                      centrum handlowe dzielnicy też powoli zamiera oddając cały cieżar wymiany
                      gotówkowo-towarowej Jagielończykom. Coraz mniej jest też emerytów grających w
                      karty lub szachy na skwerze gdzie kiedyś stało pewne popiersie. Dziś stoi tam
                      kościół (w budowie), taki symbol czasów. Magia tego miejsca pozostała w moich
                      marzeniach. A może to jest tylko magia dzieciństwa tylko że ogrodu Pani
                      Kowalikowej już nie ma... Marku pozdrawiam...
                  • Gość: storima Re: Kto z Was pamieta....Pania Ktora Wciaz Cos Pi IP: *.d2.club-internet.fr 04.12.04, 01:44
                    jest taka Pani
                    ktora wciaz
                    cos pierze
                    obok pralni
                    wejscia do
                    hotelu Kalifornia
                    na Uniwercity street
                    w Berkely.

                    zaprosila mnie raz
                    do hotelu
                    Kalifornia
                    do jej pokoju
                    w ktorym
                    suszyly sie
                    prane ubrania
                    przescieradla
                    poszewki poduszek
                    miekkich snow
                    pizamy niedoscignionych
                    kochankow
                    garnitury
                    niedoszlych poslubnych mezow
                    kapelusze
                    w ktore zbirea sie
                    dolary
                    lecz nie zlotowki

                    i
                    Ona
                    Dama
                    Wiecznie
                    Darmowej
                    Pralni
                    Uparcie
                    Prala
                    Brudy
                    Czyjegos
                    Zycia,
                    Ktore
                    Zawsze
                    Uczciwie
                    Uwazala
                    Za

                    Pranie
                    Cudzych
                    Grzechow

                    Spowiadala sie
                    Sama
                    Sobie

                    Biorac
                    I
                    Piorac
                    Na
                    Kredyt
                    Grzechy
                    Swoje
                    Jak
                    I;
                    Cudze.

                    Z tego co wiem,
                    Do dzis
                    Na Univercity Avenue
                    w
                    Berkeley
                    Uprawia
                    Siebie
                    Za
                    Praczke
                    A
                    I
                    Czestochowskich dzielnic
                    Bedac
                    Przekonana, ze
                    Pierze
                    Brudy
                    Calego
                    Swiata.
              • Gość: Wlodek Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.vc.shawcable.net 09.11.04, 03:52
                A wiecie, ze w tym burzuazyjnym Paryzu sa wedrowni szklarze i tacy dzwoniacy, c
                > o tepia noze (przekonalam sie na wlasnej skorze)? Od czasu do czasu pojawiaja
                sie w dzielnicy i tak jakos swojsko mi sie robi.

                Na Zawodziu tez kiedys tacy chadzali z przenosna szlifierka na pedal...
                jeden mial chyba jakis staly "dyzur" na rynku:)))

                Bo orkiestry podworkowe (chodzi tu
                > taka jedna deta, swietna, chyba rumunska) i katarynki to jednak nie nasz
                swiat.
                >
                Orkiestr nie bylo, ale pamietam, ze na rynku byl chyba jakis kataryniarz i do
                kolekcji sprzedawal teksty przedwojennych przebojow.

                Ciekawym widowiskiem byla konkurencja grajacych zebrakow w Alei Sienkiewicza.
                Bylo ich czterech dwoch meczylo akordeony, jeden skrzypce, a najbardziej
                elegancki i niewidomy gral na okarynie.
                Kiedy nadchodzila grupa patnikow zaczynali sztafetowe granie[ o ile to mozna
                tak nazwac]

                Najlepszego
                Wlodek
                • Gość: Marcyś Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 09:16
                  Obecnie na Rakowie istnieje rakowska kapela podwórkowa. Często w soboty daje
                  koncerty w centrum Chandlowym Jagielończycy które postawiono po drugiej stronie
                  estakady. Ubrania ich i repertuar (w dużej części Grzesiuka) wydaje mi sie
                  jednak ciut obcy. Moze bardziej charakterystyczny jest dla
                  przedwojennych "cwaniaków" z warszawskiej Pragi. Nie mniej nie można przeoczyć
                  faktu istnienia takiej kapeli!
                  pozdrawiam!
              • Gość: trompson Re: : Kto z Was pamieta.... IP: 195.116.81.* 16.01.06, 15:12
                Lepy na muchy miodowe jeszcze są :) Oczywiście na Ryneczku.
                "Kartoooofle...!" - od dwóch lat znów słychać w okresie jesiennym - chociaż
                kartofle nie z furmanki, tylko z przyczepy do traktora.
                Pan od ostrzenia noży po prostu walił młotem w kawałek metalu.
                Niestety, nie słychać już zawołania "jagoooooody, maliiiiiinyyyyy"
            • Gość: storima Re: : Kto z Was pamieta.... IP: *.d2.club-internet.fr 11.12.04, 01:22
              Wlodku!
              Antek z Przyrowa, to ten ten sam---bohater mojego wierszyka.
              Twoje wspomnienia, jak i wspomnienia Ali i Ninki odtworzyly przede mna galerie
              pocztowek z Panem Antonim w przez Was opisanych miejscach Czestochowy.
              Tam rowniez go widywalem, ale przede wszystkim jest mi on znany z Alei Pokoju
              i swego mieszkania w piwnicy w jednym z blokow na przeciw mostu, pod ktorym
              przejazdzala tramwajowa dwojka.
              Dziekuje Wam Serdecznie za uzupelnienie wspomnien!
    • Gość: storima Uparcie po swojemu IP: *.d2.club-internet.fr 10.11.04, 02:56
      A My Wszyscy Przyszliśmy w Gości

      Tata mówił:

      Przyjedzie, przyjedzie rodzina
      Mama dodała:

      Niecała

      To jak to rodzina w częściach?
      (musiałem zapytać)

      Nie każdy może
      (filozoficznie tata)
      (Mama wpada tacie w słowo i rzeczowo):

      To święto Wszystkich Świętych.
      To my będziemy odwiedzać i
      Gościć tych, którzy z nami byli
      I którzy z nami pozostali.
      To tak jak płomień
      Niby już zniknął
      A zapalisz świeczkę
      To znów się pojawi.

      Wuj zabrał mnie pozna nocą
      (choć rodzice się sprzeciwiali lecz mu w końcu ulegli)
      Na jeden ze szczytów dzielnicy:

      „Widzisz te łuny białej nocy w twym mieście?
      Kule, Raków, najstarszy cmentarz Rocha
      To światła świeczek i zniczy.
      Dziś z nami są Wszyscy ”

      Święto niby minęło.
      Lecz pamięć ma to do siebie:
      Posiada swa jasność,
      A życie?
      Uparcie po swojemu
      Po prostu
      Powraca.





      • storima Choinka 18.11.04, 22:23
        sluchajac opowiesci o Slowianach Kultury Luzyckiej, zanim jeszcze powstal
        Rezerwat Archeologiczny na Rakowie, jako dziecko, szukalem, pytalem...

        stad dzisiaj:

        Choinka
        W dawnych czasach
        Choinka była znana jako
        Sad albo, podłaźniczka.
        Inaczej też i wyglądała.

        Sad, to zawieszona
        W izbie u sufitu
        Wierzchołkiem w dół jodełka.

        Podłaźniczka: zielone gałązki
        W bukiety zebrane
        Dekorujące
        Każdą w izbie ścianę.

        Ubierane one były tak jak dziś choinka
        W pierniki, cukierki, jabłka, świecidełka.


        Choinka Świąt Bożego Narodzenia
        To młody świerk, bądź jodełka
        Z rodziny sosen długiego istnienia.

        Świerk przez pięć wieków zanim zniknie wzrasta,
        A najstarsze drzewo świata to sosna kolczasta.

        Żyje sobie w Górach Białych
        Kalifornii i Nevady
        Już i pięć tysięcy lat.

          • storima Re: Choinka 18.11.04, 23:32
            ciekawe,
            bo to jednak ta sosna koczasta,
            ktora jako jedyny widoczny i do dotkniecia
            'Niesmiertelny' a jednak i na planecie Ziemia
            zyje sobie spokojnie tak dlugo
            przez 5 000
            (tysiecy!)
            lat.


            a 'choinka' wtradycji?

            skad sie tradycja bierze, jak i nie z darow Ziemi?
            • storima Re: Choinka 19.11.04, 10:54
              jeszcze dwa obrazki najstarszych dotykalnych istnien na ziemi:
              www.calwild.org/photos/content/es/whitemtns1b.jpg
              www.nyu.edu/projects/julian/susan.gif
              • Gość: storima komentarz do"domu" IP: *.d2.club-internet.fr 30.11.04, 03:07
                Dziekuje A za,
                a i inspiracje

                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=55&w=17839383&a=17839383

                Podróże życia
                Goryczy bóle.

                Powracam tam
                Gdzie serce dziecięce
                Tuliło się
                Puchowym statkiem
                Poduszki Żaglem
                Ciepłych mórz i snów.

                Podróże życia
                Goryczy bóle.

                Mówiła mama: „Dziecko tyś moje”
                Słyszysz tykanie dziadkowego zegara
                Pukasz do drzwi, nikt nie otwiera
                Lecz wiesz tam twój skarb
                Tam bije serce twoje.***

                Bo to mój dom
                Znam każdy kąt.

                Podróże życia
                Goryczy bóle.

                Zegar zgasł.

                A czas?

                Ten
                Sam
                Ten
                Sam
                Ten
                Sam.

                Bo to mój dom
                Znam każdy kąt.

                Nie każda łódka
                "Błękitnych rzek"
                Dopłynie do źródła
                Ty dotrzeć chcesz.

                Podróże życia
                Goryczy bóle.

                Nie odpłyń
                Przypadkiem
                Spiesząc się
                Pierwszą
                Brzegu łodzią
                Która czyha
                Aby ukraść
                Czyjś sen.

                Poczekaj.
                Nie spiesz się.

                Podróże życia
                Goryczy bóle.

                Bo to mój dom
                Znam każdy kąt.

                Gdzieś poza mną
                Bóle sztormem rwą.

                Omijam je.

                Bo moją łodzią
                Jest mój dom.


                (szkic)
                storima





                P.S. *** “Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje”
                (Mt 6,21, Ewangelia według św. Mateusza). Napis w kościele św. Krzyża w
                Warszawie, na krypcie gdzie spoczywa serce Szopena.
                Szopen, nie mogąc powrócić do Ojczyzny za swego życia, poprosił, aby jego serce
                pośmiertnie podroż tą odbyło i w Ojczyźnie na wieki zostało.
                Cytat z Ewangelii został wygrawerowany w epitafium Marioni’ego w 1880 roku.
                I jest tam do dzis dnia.
                • Gość: storima Zmagania z Tytanem IP: *.d2.club-internet.fr 14.01.05, 23:16
                  (bylo to w czasach w ktorych teleskopy nie byly w sprzedazy)

                  Domowym sposobem składaliśmy lunety
                  I zwierciadlane teleskopy.
                  Dzięki tym własnoręcznie zmontowanym przedmiotom
                  Zaglądaliśmy w nocne niebo nad Rakowem.
                  Podglądalismy planety i gwiazdy,
                  Poszukujac:

                  Tytana.

                  Trzydzieści lat temu,
                  Nie udało nam się go odnaleźć.

                  www.esa.int/SPECIALS/Cassini-Huygens/
                  saturn.jpl.nasa.gov/home/index.cfm
                  • Gość: storima Re: Zmagania z Tytanem IP: *.d2.club-internet.fr 19.01.05, 19:28
                    Byles swego czasu, znany w dzielnicy: Rakow?

                    Tak. Dawne podworkowe dzieje.

                    Pamietam, w latach 60-siatych rzuciles na podworku haslo:
                    "Wroble i Siwy"...

                    To byla ta proca. Ciagnela dobrze na palcach. Dobra proca na zawody. To byl
                    moj podfworkowy, jakby to dzis powiedziec? Top. Tak top. Nie, no stary ja cie
                    przepraszam, ale miales wtedy, ty jedyny taki swy , no wiesz wlosy, ze chlopce
                    powiedzieli i wroble i Siwy, a proce strzelaly z gumek od wekow.
    • storima Tu rozglosnia polska radia Wolna Europa 21.01.05, 23:20
      najszczelniejszym pomieszczeniem w blokowym domu byla kuchnia.
      zamykalo sie kuchenne drzwi.
      rodzice sluchali radia.
      "Tu rozglosnia polska..."

      Cala klatka schodowa brzmiala
      Radio Wolna Europa.

      ubecja notowala:

      wiekszosc mieszkancow bloku
      ALTERNATYWY 4
      slucha
      wrogich stacji radiowych.
      • Gość: Wlodek Re: Tu rozglosnia polska radia Wolna Europa IP: *.vf.shawcable.net 22.01.05, 20:45
        Miasto da sie lubic ale masz racje ze do hojnych to oni nie naleza.
        >
        > Ale mysle ze najgorsi nie sa :))
        >
        > Pozdrawiam z Czestochowy,

        Ale zauwaz Storimo, ze wtedy - za Alternatywy 4- juz za sluchanie nie szlo sie
        do pierdla.
        Nieco wczesniej jednak tak.
        Znam przypadek kiedy po wejsciu ukazow czerwonych o rejestracji
        radioodbiornikow ludzie demolowali radia.
        To byly te same restrykcje jak za Niemca.
    • storima Re: Na Starym Rakowie 22.01.05, 00:07
      Ilu mieszkancow Rakowa bylo przesluchiwanych przez IV komisariatu.
      nawet po nie bycie przesladowanego, milicjanci IV*lazili po domach szczujac rodziny
      ludzi dobrej woli.


      • Gość: Marcyś Wyprawa po kamień do kapusty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 09:33
        Tak! nie kamień filozoficzny czy też rudę innego cennego kruszcu. To właśnie
        wyprawa w okolicę przekaźnika elektryzowała nas bardziej niż niejedna
        Tolkienowska, czy też Vernerowska podróż. Znaleźć odpowiedni kamień było nie
        lada sztuką. Musiał mieć odpowiednią wielkość kształt i przede wszystkim nie
        mógł sie rozpuszczać gdy już spoczął na beczce. Pomimo że z każdej wyprawy
        przynosiliśmy zapas wystarczający na co najmniej 5 lat dla całego bloku,
        wyprawy odbywały się regularnie. Dobre kamienie można też było znaleźć w
        Kucelince ale podobno z nimi kapusta nigdy nie była taka dobra. Dziś takie
        kamienie zobaczyć można jeszcze na niektórych straganach przy Wałach
        Dwernickiego ale też już są rzadkością jak i drewniane beczki...
        • Gość: storima Re: Wyprawa po kamień do kapusty! IP: *.d2.club-internet.fr 07.02.05, 23:37
          Kamien do kiszenia kapusty!
          Swiezy i ekologicznie czysty zakupie natychmiast!
          Zakupie rowniez taki, ktory posiada certyfikat wieloletniego uzytku!

          No Marcysiu, zwrociles uwage na szalenie istotny 'przydas' kulinarny zwiazany,
          raczej powinienem napisac: przygnieciony odpowiednim kamieniem.

          Skoro z odpowiedniego ucisku tworza sie zdrowe kwasy witaminy C.
          To Twoje i Wasze wyprawy byly absolutnie zwiazane z poszukiwaniem i odkrywaniem,
          kolejnych filozoficznych rozwazaniach przemiany tak wulgarnie rozradzajacej sie
          kapusty w istny skarbiec zdrowia.

          Kapusta sama w sobie posiada nieprawdopodobne wlasciwosci lecznicze.
          Babcina medycyna, przykladania swiezej kapusty do ran obrzekowych, znalazla
          potwierdzenie u wspolczesnych lekarzy.
          Nauka udowodnila, ze kapusta ma swa kuracyjna sile.

          Kiszona kapusta po prostu szaleje ze szczescia
          uprawiajac, bedac przygnieciona w swej fermentacji
          odpowiednim beczkowym (drewno, tak jak drewniane beczki sa najlepsze dla rozwoju
          wina) beczkowym srodowisku, bedac zgniatana (nie poniewierana---wprost przeciwnie)
          odpowiednim, wyszukanym
          kamieniem.

          Na Zdrowie Zjadaczom Kiszonej Kapusty!


          P.S.
          Ktos jeszcze z dzielnicy tej i innej cos wspomni na temat
          "wlasnie najlepszego kamienia"?
            • Gość: Ala Re: Wyprawa po kamień do kapusty! IP: *.prenet.pl 01.03.05, 01:05
              Storimo,
              najlepsze drewno na beczkę do kiszenia kapusty to drewno dębowe. Zresztą
              przeczytaj ciekawy opis:
              www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=220&kat=28
              A gospodynie zebrały się wokół nowiutkiej beki z dębu. Trzeba najpierw wody z
              mąką żytnią zarobić i pokrowy, co dno trzymają namaścić, żeby uszczelnienie
              było.
              Kiszenie
              Jeszcze Myszakowa żytnią mąką krzyż na dnie sypie, co by się kapucha zdrowa
              zakisiła i zaczyna się sypanie kapusty. Najpierw warstwa, potem całe główki,
              potem warstwa. Żadnej soli.
              - Zapomniały baby, że się wcześniej kamienie w ogniu rozgrzewało, na dno beczki
              szło trochę wody, kamienie, na to woda i para bekę szczelniła –podpowiada mi
              Tadeusz Białek z Krzemienia, co cały czas pięknie przygrywa.
              Beka uszczelniona, kapusta zasypana, drągiem mocno wybita. Bierze Jnatek kołek
              i dziurę na przestrzał w kapuście bije, żeby gorycz na wierch uszła. Denko na
              wierzchu zatyka, na nim kamień kładzie. Teraz beczka pójdzie do kuchni, żeby
              koło pieca ciepło miała.
              Za trzy tygodnie się kapuchę do zimna wyniesie.

              Przy okazji poczytaj o dębowej beczce, w której robi się koniak:
              www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=359&kat=28
              Ja też miałam pewną przygodę podczas kiszenia kapusty, ale opowieść zostawiam
              na później. Pozdrawiam

              • Gość: Wlodek Re: Wyprawa po kamień do kapusty! IP: *.vf.shawcable.net 01.03.05, 04:51
                Kapusta kapusta, ale wyprawa po barszcz do starej Oraczowej na Sporna to tez
                bylo inne cos..!!!!
                Ulica jak i dzis biegla kocimi lbami od narozka parku przy Bocianiej, az do
                samej Warty. Co drobniejsze dzieciaki mialy lekkiego stracha idac po barszczowe
                zakupy, bo miejsce lekko czarnoksiestwem zalatywalo:))
                Z ulicy wchodzilo sie w dlugie podworko i juz z daleka czulo sie
                charakterystyczny, kwasny zapach kiszacego sie w kamiennej kadzi barszczu
                [zuru]. Stala owa kadz w drewnianej sieni, a leciwa, gnaca sie ku ziemi
                wlascicielka nalewala trzesaca sie reka jej gesta zawartosc do przyniesionego
                sloika.
                Taki sloik 033 l kosztowal 50 groszy.
                Zaplate barszczowa "preparatorka" przyjmowala w dosyc mrocznym mieszkaniu,
                gdzie na scianie oprocz zwyczajowych makatek i swietych obrazkow, wisial
                piekny, srebrzysty orzel w koronie, ktory egzystowal tam od przedwojnia, az do
                smierci wlascicielki.
                Zur byl warzony wedlug wlasnej receptury babci Oraczowej i jak zawsze w takich
                przypadkach nie nadawal sie do podrobki. Nawet jesli wszystkie ingrediencje
                lacznie z zytnia maka byly takie same...
                Reka mistrzyni i .... wymacerowana latami w zytnim zakwasie kamionka dodawaly
                owej cieczy unikalnych cech...
                To troche tak jak z pieczeniem chleba... Jednemu i z trocin chleb sie wypiecze,
                a innemu najlepsza maka nie pomoze:))
                Najlepszego!
                Wlodek
                ps
                i te kiszona kapuste i ten zur powinnismy dopisac do Strusiowego watku
                migielki, bo tam jest miejsce na bywsze dziwy najlepsze, ale niech juz zostana
                u storimy, bo to w koncu Stary Rakow:)))
                • Gość: Marcyś Domek Pani Kowalikowej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:32
                  Domek Pani Kowalikowej znajdował się w miejscu bloków stojących obecnie na
                  przeciwko centrali telefonicznej. Był to mały domek z toaletą na zewnątrz.
                  drewnianą toaletą z misternie wyciętym serduszkiem nad drzwiami. Kiedyś nawet
                  odmalowano domek Pani Kowalikowej za pieniądze socjalistycznej ojczyzny.
                  Odmalowano tylko jedną ścianę widoczną z nowo powstałej estakady. Na jej
                  otwarcie miał przyjechać sam towarzysz Edward Gierek. Nie wiem tylko czy
                  malowano trawę i suszono kocami kałuże. W socjalistycznej ojczyźnie nie było
                  miejsca dla deszczu. Zawsze świecić musiało słońce...
                • marcys_czwa Re: Wyprawa po kamień do kapusty! 06.03.06, 09:14
                  Przy kiszeniu kapusty na gitarze swojej gospodyni przygrywał mąż. Przygrywał na
                  7-strunowej gitarze strojonej po rosyjsku. Przygrywał i śpiewał pieśni z stron
                  rodzinnych z dawnych kresów wschodnich II Rzeczpospolitej. Czesto zresztą ów
                  maż wychodził przed blok , siadał na taborecie i grał i śpiewał pieśni ze
                  specjalnymi dedykacjami dla Pań nieśmiało wygladającymi zza firan oraz dla
                  przechodzących gdzieś ze sklepowych łowów na Alei Pokoju.
      • Gość: natalcia DO RKS RAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 19:18
        TO TAK JAK JA czasami mam zal do rodziców ze akurat tutaj... no ale jak nadchodzi mecz albo jest jakis festyn tu u nas to nie mogłabym sobie wyobrazic innego dzieciństwa POOZDRO dla wszystkich rakowiaków zyjcie sobie długo na tym naszym częstochowskim BROOKLINIE bo naprawde mieć takie dziecinstwo moze byc przygoda życia heheh
        POOZDRO DLA RAKOWIAKÓW i AVE RACOVIA!!!!!
        • szczawka stary rakow 19.03.05, 02:42
          stary rakow to moje dziecinstwo.Lody galkowane z depty,ciastka.Pod koniec
          okrzei byl taki sklep-konzum lub konsum-teraz go nie ma sa tam od kilku lat
          mieszkania bo ten blok odnowili.Pamietam ze byl tam mlynek do kawy i pani
          sklepowa ja mielila.Ale byla radocha!Na dolku gdzie kiedys byla petla
          autobusowa byl warzywniak-nalezal do p.Kozlowskiego.To tam smigalam po
          zurek.pamietam stara rowerownie.Kiosk ruchu prowadzil pan Stas.Jak hutnicy
          konczyli zmiane o 14 to mialo sie wrazenie ze idzie jakas pielgrzymka.piekne
          czasy.az lza sie w oku kreci
          • Gość: gość Re: stary rakow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.05, 12:15
            U pana Stasia tata kupował gazety a ja czekałam na niego pod mostem jak wracał
            z pracy.Wiele radochy było jak się weszło na most a dołem jechała lokomotywa i
            cała para szła do gory.Było kino Hutnik i niedzielne poranki.Było wspaniale
            mimo że domy były stare było czysto bo ludzie sami o to dbali .Dziś to nie to
            samo.A pamiętacie jak się chodziło do Maligowki na jabłka?
              • szczawka Re: stary rakow 22.03.05, 17:43
                mnie matka straszyla ze mnie odda cyganom z kreloka,ja sie balam ze mnie porwia
                ale pozniej mi przeszlo.niech ktos jeszcze napisze cos o starym rakowie
                • jatumieszkam Re: stary rakow 30.03.05, 18:52
                  ludzie!!!ja dopiero dzisiaj znalazlem to forum.Czemu przestaliscie
                  pisac.Przeciez tu mozna wspominac i wpominac.Pierwsze z brzegu kino
                  HUTNIK.Poranki w niedziele o 9 i seanse 17 i 19 w dni powszednie.Na poranki jak
                  grali Winnetou (ktos to jeszcze pamieta?)trzeba bylo byc juz ok. 7,30 i
                  przepychac sie lokciami zeby kupic bilet a ja bylem wtedy malutki. Kladka nad
                  torami do kina. Chodilismy tam i czekalismy na "ciuchcie" zeby biegac w jej
                  parze. Szymek byl fajny jak sie do niego grzecznie podchodzilo gorzej jak z
                  glupimi zartami potrafil zdzielic miotla. Znam te wszystkie rzeczy o ktorych
                  tutaj wspominacie. Jak chcecie to mozemy jeszcze powspominac. Ja sie z tad
                  nigdy nie wyprowadze
                  • Gość: Renata Re: stary rakow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.05, 22:49
                    A mnie się chyba pomyliły osoby.Bo na Rakowie była jeszcze jedna postać oprócz Szymka.Ja go często widywałam na Alei Pokoju, miał siwą brodę ,chodził często po śmietnikach i często pijał piwko przy Delikatesach.Był niski, pochylony do przodu i ubrany zupełnie nie do pogody.Lubił spać na ławeczkach.Kto go pamięta?
                    • Gość: jatumieszkam Re: stary rakow IP: *.com / 213.199.204.* 02.04.05, 18:45
                      Pamietam tego pana czesto mozna bylo spotkac go na Alei Pokoju i czasmi u nas
                      na rakowie, przewaznie kolo kosciola. Zawsze było mi go zal i zastanawiałem sie
                      gdzie on biedaczek mieszka, mimo swojej biedy mial zawsze usmiechniete oczy i
                      chyba bylo mu z tym wszystkim dobrze. Od ok. 10 lat juz go nie widzialem. A kto
                      pamieta basen obok muszli koncertowej? na miejscu dzisiejszego krytego basenu i
                      sad owocowy na terazniejszym boisku szkoly podstawowej nr 20. Beczke z piwem
                      przy ul. dzisiejszej Limanowskiego kolo ktorej co dzien byly bijatyki?
                  • Gość: dsl Re: stary rakow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.12.05, 22:16
                    heh Szymek... jedyna osoba którą znałem z tak dobrą pamięcia do twarzy.
                    Rozpoznawał mnie po latach. Pamiętam basen i ten wszechobecny zapach chloru. i
                    jedyne w swoim rodzaju suszarki do włosów i kanciapę ojca w której trzymał
                    deski i czepki... nasza dzielnica... nasz Raków.
            • storima Stary Rakow - Odwiedziny 03.06.05, 22:48
              Maj 2005.

              Przechadzam sie podworkiem
              Szukam znajomych twarzy
              Grupka dzieci dziewczat
              Zatrzymuje mnie
              Patrze i slucham
              Jednoczesnie udajac, ze
              Patrze gdzies w okna
              Byc moze wypatrujac
              Mojej milosci
              Wpatrujac sie sie w blokowe okna
              Jestem czescia pejzazu wspomnien
              Naturalnym prawdziwie na tyle bo
              Dziewczynki kloca sie dalej
              I dalej i dalej
              Jedna z nich zrywa kwiatek spod
              Ogrodka pod blokiem
              Dlaczego kradniesz nam
              Nasze tajemne
              Kwiaty Paproci
              Wykrzykuje grupowa przewodniczka
              Mamo mamo
              One przeciw mnie!
              Wychyla sie z okna kobieta
              Nie krzyczac prawi:
              Zostawcie ja w spokoju
              Tak chmara jak zlosliwe komary
              Nalatujecie na nia
              Widze was z okna
              Lecz przestalam milczec
              Dosc to dosc
              Inaczej to powiem waszym rodzicom
              Zostawcie ja w spokoju.

              Dziecice komarzyce
              Zostawiaja biedronke w spokoju
              Nikt mnie nie widzi
              Nikt mnie nie rozpoznaje
              Odchodze
              Jednak szczesliwy

              Podworkowa sprawiedliwosc
              Jak za mych czasow
              Tak i
              Teraz
              Wychyla sie
              Z podworkowych
              Okien
              • storima Re: Stary Rakow - Odwiedziny (szkice) 04.06.05, 02:38
                Maj 2005

                I tak sobie wedruje przeszloscia
                Spotkam ci ja znajoma twarz?
                Zaraz juz teraz
                Tak Spragniony jestem
                Wlasnie tych znajomych Podworkowych Twarzy

                Podjezdza samochod w podworkowy niegdys ogrod
                Obecnie chodniki
                Podchodze
                Wysiada facet
                Twarz
                To juz trzydziesci lat
                Lecz jakas bliska
                On nic
                Ja nic
                Usmiecham sie

                Dosc tych usmiechow
                (a to Polska wlasnie)
                Facet pomysli, zem ja gej
                I da mi w morde


                lecz to On
                Poznaje

                On mowi Ma&rek, to Ty?
                Ja mowie
                tak,
                Znam Ciebie jako KAKA
                ale jakie Twe prawdziwe imie?
                Takie samo jak Twoje:
                Marek.

                ____________________________

                dokoncze kiedys na tym watku
                ta rozmowe.
                ____________________________
              • Gość: wal Re: Stary Rakow - Odwiedziny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 09:57
                " no" rakowianie z ł...ą , pamiętacie p.Kazia H...../nazwisko znam lecz
                ujawniać nie będe gdyż jest żywotne choć On śp./ . Mądru to człowiek był , choć
                nieraz głupka udawał? - wiem to widziałem i słyszałem osobiście - rachował
                bardzo szybko, pisał- tyktując mu od tyłu i inne sprawy - anegdoty z nim
                związane..... - przychodzi p.Kaziu do dyr.Huty B>B (nazwisko znane st.) panie
                dyr. mieszkam obok tyle lat,ta hyta na moich rodzinnych terenach postawiona,
                pracuje tyleee lat w hucie to coś mi się od niej należy ?!!! - tak Kaziu odp.
                dyr. widzisz ten dym z kominów - tak - to Ci się należy! /była to egzekutywa
                więc wielu słyszało / -
                  • storima Re: Stary Rakow - Odwiedziny 08.06.05, 06:41
                    Kino Relax
                    Wypełnione półkami
                    Magia ruchomych obrazków
                    Uduszona Przywódcą Cen
                    Towarami, które niby są takie same
                    Jak w Europie zachodniej
                    Lecz każdy wie, że w Polsce ich jakość
                    Jest gorsza.
                      • storima Re: Stary Rakow - Kino Relax 08.06.05, 17:37
                        Powstawalo, budowane na mych wlasnych (a czyjz innych) oczach.
                        Pamiecia, (bo pamiecia mozna sie podzielic-lecz oczami-para oczu(_dolnym_
                        -okiem_- wyzszym okiem, z lewa okiem, badz tym "prawym"
                        to najlepsze "prawe" oko -niech neurospecjalisci nad tym dalej pracuja na wspol
                        ze specami od etyki i tkzw. pr)
                        • storima Re: Stary Rakow - Kino Relax 08.06.05, 17:48
                          pr) prawdy obiektywnej.
                          Cala tu bzdura bo prawda jest badz jej nie ma.
                          ___________________

                          Kino Relax.
                          Rozluznialismy sie wiec, my podworkowi wyjadacze codziennego chleba getta: Aleja
                          Pokoju.
                          Chodzilismy po wzrastajacym budowlanym terenie, pytajac majstrow: to kiedy,
                          kiedy porusza sie tu ruchome obrazki.
                          Jako wstep do kina, w piwnicy organizowalem pokaz przezroczy puszczany z
                          rzutnika, ktory zwal sie 'bajka'. Zbieralem po 25 groszy za bielt wstepu,
                          puszczajac poza istniejacymi bajkowi standartami, rowniez 'filmy' historyczne:
                          Oblezenie Glogowa: gdzie slowianskie dzieci wiezione byly jako tarcze wojsk
                          nieprzyjaciela.
                          Kino po dlugich poterminowych obiecankach otworzylo i tak to stalem sie ofiara,
                          sily wyzszego kapitalu.
                          Zwinalem rzutnik 'bajka', zamknalem ma piwnice i liczyc jedynie musialem na
                          kieszonkowe od mych rodzicow.
                          • Gość: jojek'77 Re: Stary Rakow - Kino Relax IP: 80.51.57.* 08.06.05, 22:25
                            a ja na pamiątkę lat minionych przytoczę wiersz, który podarował mi kolega na
                            pewnej lekcji ...matematyki. A było to w roku 1973 może 1974?
                            cyt. "Niechaj mnie Aśka
                            o wiersze nie prosi
                            bo kiedy Asia
                            na aleję wróci
                            to każdy kwiatek powie
                            wiersze Asi
                            każda "Szarotka" jej
                            piosnkę zanuci
                            Bo tam gdzie stoi dzisiaj
                            wielkie kino
                            Byłem ja niegdyś jak
                            Aśka dzieciną"
                            Z pozdrowieniami, szczególnie dla Autora.
                            • storima Re: Stary Rakow - Kino Relax 09.06.05, 09:33
                              A gdzie ta lekcja, w ktorej szkole?
                              Wiersz pisany na lekcji matematyki?
                              Czyzby Twoj kolega, szukal wzorow
                              na rozwiazanie (zwiazanie), odwzajemnnienie
                              milosci?
                              Parafraza Polskiego Romantyzmu.
                              To ladnie sie to dzialo w polskich szkolach:
                              na lekcjach matematyki pod lawka uprawialo sie fakultet polonistyczny.
                              Ach, ta Polska...
                              (Polki wszystkiemu sa winne ;)
                              ______________________________

                              Kino Relax, bylo rowniez placem boju.
                              To wlasnie tu, czatowali Chlopaki z Rakowa
                              na uspione sennym mirazem ofiary odwetu
                              wpadajace jak uspione muchy na lep
                              wokol pajeczej sieci
                              niedokonczonych porachunkow...

                              ______________________________

                              od razu pisze, ze bylem, jestem przeciw,
                              ale coz znaczy jednostka (wagowa)
                              wobec tlumu historii?
                              ;)

                              • storima Re: Stary Rakow - Kino Relax 13.06.05, 22:35
                                Wielka ceremonia otwarcia kina.
                                Patrzylismy na tlum zaproszonych gosci, ktory znikal w swiezo otwartych wrotach
                                kina "Relax". W oknach kawiarnii kinowej, na pierwdzym, balkonowym pietrze,
                                wypelnionione byly damami i garniturowo przybranych mezczyznach.
                                Dla nas chlopakow z Rakowa, to byla nasza swojska gala Oscarow.
      • Gość: Łuk 67a Re: Na Starym Rakowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.06, 23:26
        Ja mieszkam tutaj od urodznia a mam 16 lat. Teraz żeczywiście raków nie jest juz
        tak jak piękie opisuje to 100rima, ale i tak do dziś panuje tutaj klimat
        "dzielnicy nie takiej jak wszystkie". Mam nadzieje, że taki Raków juz zostanie
        bynajmiej ja go tak zapamiętam! Bo niewyobrażam sobie innego dzieciństwa niż to
        które miałam. Mmimo tego, że nie zawsze miło jest patrzeć na kolejny pożar, lub
        na coraz to nowe sposoby "rozerwania się" przez starszych i młodzych medalików
        !!! Pozdr.
    • storima Re: Na Starym Rakowie 14.06.05, 21:21
      ten wpis przynalezy sie TuTaj:


      Re: Ztrepowanie za RAKOW
      Autor: Gość: Marcyś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
      Data: 14.06.2005 15:38

      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz
      Masz rację Storimo, tyle że dawne getto "Pekin" objęło swym zasięgiem całą
      dzielnicę. Infrastruktura zunifikowała poczucie bytności mieszkańców. Ale z
      drugiej strony silna identyfikacja z miejscem zamieszkania jest cechą
      społeczeństwa obywatelskiego. Identyfikacja - nie ksenofobia.
      • storima Re: Na Starym Rakowie 22.06.05, 17:55
        Pamięci Pawła

        Kolega ze szkolnej ławki szkoły podstawowej.
        On tylko 15 metrów miał
        Do przejścia,
        Ja, 120 kroków krokow, aby nie spoznic sie na lekcje
        Na godzine 8:00.

        Szatnia
        Worki na buty
        Zawieszane czym prędzej, aby
        Założyć ‘juniorki’
        Takie szkolne chapcie.
        I zasiąść w razem ławce.
        Zawsze w tej pierwszej,
        W srodkowym rzedzie
        Przy nauczycielskim biurku.

        Kolego szkolny,
        Przyjacielu
        Dziwiłeś się
        Tylko Sześć lat temu, toast wznosiłem
        Z Tobą za toastem
        Podnosząc kieliszek pełny
        Brzegów
        Morza
        Nie wypitej *
        Brakiem Naszych Spotkań
        Wódki.

        Zapomniałem o tym, że
        Ty, być może na co dzień
        Wznosisz i toast za mnie.
        Ku mnie nieobecnemu.

        Teraz Ciebie nie ma.

        Zostały
        Pośmiertnie zakurzone kieliszki
        I gdzieś tam butelka niedopitej
        Ukrytej przez Ciebie
        Samotnie
        Ćwiartki
        Naszych przygód, przyjaźni
        W Twej Rodzinnej Szafie.