Dodaj do ulubionych

Mówić, czy nie...?

27.08.06, 21:44
Zdarzają się czasem sytuacje, które powodują, że walczymy ze swoimi myślami
głównie z powodu problemów natury moralnej, kiedy lojalność i szczerość nie
idą w parze z przyjaźnią...

O opinię na tego rodzaju dylemat chcę Was zapytać..

Ciekawa jestem, jaka byłaby Wasza reakcja po odkryciu, że partner Waszej
serdecznej przyjaciółki jest w stosunku do niej, delikatnie mówiąc,
nieuczciwy, oszukuje ją robiąc jej "boki", czy jak się to często określa "jest
otwarty na nowe doznania"?

Jak postąpcie w takiej sytuacji, czy z racji tego, że przyjaciółka uważa swój
związek za udany, jest jej dobrze ze swoim parterem, czuje się szczęśliwa –
to, aby nie burzyć jej świata, nie powiecie jej o tym, czy z racji podłości
jej partnera, raczej bylibyście skłonni zwrócić jej uwagę na takie sprawy?
Pytam o to, bo wiedząc o takiej sytuacji, sami niejako stajemy się jej częścią...

I jeszcze - czy sami wolelibyście o tym wiedzieć, czy nie?


P.S. Napisałam partner przyjaciółki, ale oczywiście może to dotyczyć
dziewczyny przyjaciela ;-))))
Obserwuj wątek
    • wiekowaa Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 21:51
      Może nalezałoby pogadać z tym facetem przyjaciółki i przywołac go delikatnie do
      porzadku....?
    • facettt stara lekarska zasada: nie szkodzic :))) 27.08.06, 21:53
      skoro jest miedzy nimi dobrze i nie wtracac sie w nie swoje sprawy,
      nic nie naprawisz, a mozesz popsuc.
    • wiarusik Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 21:53
      Niechciałbym w tym uczestniczyć.
      Koleżance może się zrobić przykro,a nawet zaatakować Cię(słownie oczywiście).
      Skoro czuje się szczęśliwa to może zostaw to tak jak jest?
      Chyba,że bardzo ją lubisz.Jeśli chcesz się bawić w "ciocię dobra rada",to
      znajdź mocne dowody przeciw temu facetowi,a najlepiej zasiej w niej(delikatnie)
      ziarno zwątpienia co do jego osoby.
      • rycerz.krola.artura Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 23:07
        W czym nie chciałbyś uczestniczyć Wiarusiku? Po co Ci w takim razie przyjaciele - nie będziesz ich miał, to nie będziesz miał potencjalnego problemu:)
        Przyjaciółce, a nie koleżance. I co, że Cię zaatakuje?

        wiarusik napisał:

        > Niechciałbym w tym uczestniczyć.
        > Koleżance może się zrobić przykro,a nawet zaatakować Cię(słownie oczywiście).
        > Skoro czuje się szczęśliwa to może zostaw to tak jak jest?
        > Chyba,że bardzo ją lubisz.Jeśli chcesz się bawić w "ciocię dobra rada",to
        > znajdź mocne dowody przeciw temu facetowi,a najlepiej zasiej w niej(delikatnie)
        > ziarno zwątpienia co do jego osoby.
    • white.falcon Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 21:58
      Hej, Justiz! :-)

      Ja podeszłabym do tej sprawy tak. Gdyby ta strona szukająca doznań zapytała
      mnie, co sądzę o jego/jej takim zachowaniu, to powiedziałabym, co sądzę.
      Natomiast najgorsze, co można zrobić - to wcinać się w układy pomiędzy dwoma
      osobami. Do końca nie wiesz, jak wygląda ich związek, więc poprostu nie pytana
      o zdanie nie wcinałabym się, bo w takiej sytuacji można przypadkiem "oberwać"
      lub zostać uznaną za mącicielkę i winną i to zarówno z jednej, jak i z drugiej
      strony.
      • wiekowaa Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 22:02
        tak chyba white.falcon ma rację
        • tygryska_28 Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 22:07
          Ma rację. Nie wtrącać się, poobserwować, ale na pewno nic wprost. Możesz
          delikatnie zasugerować swoje wątpliwości co do tego partnera.
          Chociaż z drugiej strony... Gdybym wiedziała, może udałoby się uniknąć wielu
          przykrych spraw ;)
          • edi001 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 10:58
            ale pewnie omineło by Cię również wiele przyjemnych chwil.:)

            ps: w życiu piękne są tylko chwile...
      • rycerz.krola.artura Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 23:22
        Gdy masz przyjaciółkę. I gdy wiesz coś ważnego, co jej dotyczy i jej o tym nie mówisz, to jest jedno słowo, które określa Twoje zachowanie - hipokryzja :)

        Boisz się bardziej o swój tyłek, niż zależy Ci na przyjaciółce;)


        white.falcon napisała:

        > Hej, Justiz! :-)
        >
        > Ja podeszłabym do tej sprawy tak. Gdyby ta strona szukająca doznań zapytała
        > mnie, co sądzę o jego/jej takim zachowaniu, to powiedziałabym, co sądzę.
        > Natomiast najgorsze, co można zrobić - to wcinać się w układy pomiędzy dwoma
        > osobami. Do końca nie wiesz, jak wygląda ich związek, więc poprostu nie pytana
        > o zdanie nie wcinałabym się, bo w takiej sytuacji można przypadkiem "oberwać"
        > lub zostać uznaną za mącicielkę i winną i to zarówno z jednej, jak i z drugiej
        > strony.
        • white.falcon Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 23:31
          Jeżeli wiem od osób trzecich, to nie do mnie należy sianie zamętu. Ludzie mogą
          mieć różne intencje, niekoniecznie zgodne z prawdą, mówiąc to i tamto. A
          osobiście i na 100% to niby skąd miałabym wiedzieć? Dopiero byłaby hipokryzja,
          gdybym to ja była tą "trzecią". Skąd miałabym dowiedzieć się, że Przyjaciółkę
          jej połówka zdradza? Przecież by nie powiedział, bo taki to nienormalny chybaby
          nie był.

          Inna bajka - widzę, że ten ktoś siedzi w kawiarni i rozmawia z jakąś inną
          dziewczyną. Skąd mam wiedzieć, kto to jest i co ma na celu to spotkanie? Równie
          dobrze może to być stara znajoma ze studiów, którą spotkał na ulicy i zaprosił
          na kawę, by powspominać stare czasy. Nie lubię dopisywać scenariuszu do
          sytuacji, bo niekoniecznie może to być tak, jak mi się wydaje. Po co wtedy siać
          zamęt? Wolę domysły nie rozpowszechniać.
          • justiz A gdybyś była tą "trzecią"? 27.08.06, 23:47
            Bo taka sytuacja też się przytrafiła... Facet dobrej koleżanki robił półtora
            miesiąca podchody do podchody - był na prawdę natrętny, a propozycje były
            "konkretne". No i co na to powiesz?
            • white.falcon Re: A gdybyś była tą "trzecią"? 27.08.06, 23:57
              A spytałabym się otwartym tekstem, czy mam teraz i zaraz powiadomić o tym
              Przyjaciółkę i natychmiast przy nim - tak by widział i słyszał - wybrałabym jej
              numer telefonu w komórce. Zresztą wątpię, by któremuś z drugich połówek moich
              Przyjaciółek taki pomysł zaświtałby w głowie, bo znają mój charakter i nie są
              idiotami, by nie wyczuwać, że nie ze mną "te numery, Bruner". Nie obrażając
              Panów, mają oczy na swoim miejscu i wiedzą, z kim - z jakim rodzajem osoby -
              taki numer może udać się, a z kim - nie.
              • justiz Re: A gdybyś była tą "trzecią"? 28.08.06, 00:06
                To nie była może przyjaciółka tylko bardzo bliska koleżanka z pracy, razem
                wynajmowały nawet mieszkanie, bo przenieśli je do centrali firmy w innym mieście.
                A niektórzy mężczyźni, jak widać, są nieprzewidywalni... Na początku ta sytuacja
                nas bawiła, bo koleś był poza wszelkimi kryteriami mojej przyjaciółki: dredy,
                wieczny studentz "dwiema lewymi rękami", nawet nie był ciekawy w sensie
                rozrywkowym - a jednak zaświtała u niego taka myśl, żeby jej "zawracać gitarę".
                Dla wiadomości - nigdy o tym nie powiedziała... ;-)))))))) Sami się rozstali po
                7 latach bycia ze sobą ;-DDDDDD
          • rycerz.krola.artura Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 00:05
            Sokółko - próbujesz trochę zboczyć z tematu. Zakładamy, a raczej Justiz założyla, że wiesz, że ją zdradza. Czy to naprawdę jest takie nieprawdopodobne, że możesz wejść w posiadanie takiej wiedzy?

            A co do innej bajki - jeśli widzisz, że on rozmawia z nieznajomą kobietą, to tylko tyle wiesz - że z nią rozmawia. Nie o takiej sytuacji jest mowa w tym wątku. Czy nie możesz powiedzieć przyjaciłce, że widzialas jej faceta rozmawiającego z jakąś kobietą?

            white.falcon napisała:

            > Jeżeli wiem od osób trzecich, to nie do mnie należy sianie zamętu. Ludzie mogą
            > mieć różne intencje, niekoniecznie zgodne z prawdą, mówiąc to i tamto. A
            > osobiście i na 100% to niby skąd miałabym wiedzieć? Dopiero byłaby hipokryzja,
            > gdybym to ja była tą "trzecią". Skąd miałabym dowiedzieć się, że Przyjaciółkę
            > jej połówka zdradza? Przecież by nie powiedział, bo taki to nienormalny chybaby
            >
            > nie był.
            >
            > Inna bajka - widzę, że ten ktoś siedzi w kawiarni i rozmawia z jakąś inną
            > dziewczyną. Skąd mam wiedzieć, kto to jest i co ma na celu to spotkanie? Równie
            >
            > dobrze może to być stara znajoma ze studiów, którą spotkał na ulicy i zaprosił
            > na kawę, by powspominać stare czasy. Nie lubię dopisywać scenariuszu do
            > sytuacji, bo niekoniecznie może to być tak, jak mi się wydaje. Po co wtedy siać
            >
            > zamęt? Wolę domysły nie rozpowszechniać.
            • white.falcon Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 00:13
              Ja nie umiem wyobrazić sobie sytuacji, bym wiedziała. Serio. Bo niby w jaki
              sposób miałabym wejść w posiadanie takiej wiedzy? Normalny facet przy zdrowych
              zmysłach, wiedzący, że jestem Przyjaciółką jego żony w życiu by mi nic takiego
              nie powiedział, więc skąd?

              Po co niby miałabym informować o tym, że był w kawiarni moją Przyjaciółkę?
              Specjalnie? Bez sensu. Raczej, by pozbyć się wątpliwości przy okazji, gdy widzę
              ich oboje, rzuciłabym zdanko - "A, a propos, Piotrek (Wojtek, Gabryś, czy
              dowolnie), widziałam Ciebie na mieście wtedy, a wtedy". Gdyby odpowiedział: "A -
              Magdo - pamiętasz, mówiłem Ci, że spotkałem nie widzianą od 10 lat Ankę, tę ze
              studiów. Wtedy mnie widziałaś Heleno, dlaczego nie podeszłaś?" Byłoby, jak
              sądzę, w porządku i nie wyszłabym na plotkarską donosicielkę, a ponadto -
              rozwiałoby to wszystkie moje wątpliwości.
              • justiz Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 00:20
                Jak się upewnić? Ja nie miałam, swego czasu, problemu...

                "Łajcik", chodzi właśnie o to, że te dylematy zrzerają jak jest się ich
                absolutnie pewnym...

                Trzymaj się! Do jutra! Położę się już.. ;-)
                • white.falcon Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 00:27
                  Hmmm, Justiz, a skąd Ty wiesz? Za rękę złapałaś tego Zdrajcę, nakryłaś ich?
                  Jeśli tak, to powiedzieć. W przypadku informacji od osób trzecich - nie mówić.

                  Branoc, jasiek na noc. :-)
    • justiz Wyjaśnienie 27.08.06, 22:05
      Akurat ja obecnie nie mam takiego problemu, bo to nie moja serdeczna
      przyjaciółka ma "wylajtowanego" faceta. ;-DDD

      Wielokrotnie jednak miałam takie dylematy i różnie je rozwiązywałam - ważna była
      "temperatura uczuć" w danym związku, a także sama sytuacja...

      Pytam z ciekawości, bo podczas niedawnej imprezy analizowaliśmy te dawne
      historie, które miały różne zakończenia i okazało się, że większość nie
      puściłaby pary z ust, a także większość wolałaby być nieświadoma tych zdarzeń...
      • wiarusik Re: Wyjaśnienie 27.08.06, 22:09
        Czyli test psycho się udał:)))
        Lepiej nie zastanawiać się nad tak przykrymi sprawami,a samemu mieć oczy
        z tyłu głowy.
        Który facet szanuje naiwne?
        • maly.jasio Re: Wyjaśnienie 27.08.06, 22:13
          wiarusik napisał:
          > Który facet szanuje naiwne?

          To jeszcze i szanowac musi?
          Nie wystarczy, ze po prostu kocha?
          • wiarusik Re: Wyjaśnienie 27.08.06, 22:15
            Samo kocha nie wystarczy.
            One chcą jeszcze szacunku i lubienia!
            :)
            • tygryska_28 I wielu innych rzeczy chcą ;) 27.08.06, 22:16
              A jak! Jak szaleć to szaleć, a Wy tylko kochanie chcecie dać? Mało ;)
              • wiarusik Re: I wielu innych rzeczy chcą ;) 27.08.06, 22:18
                Pazeroto Ty!;)))
                I w tej chwili wywaliłem puste kieszenie na wierzch.
                • tygryska_28 Re: I wielu innych rzeczy chcą ;) 27.08.06, 22:31
                  Kończ szybciutko te studia i zarabiaj, bo wymagania rosną z każdą chwilą ;))
                  Ja mówiłam raczej o uczuciach, gestach itp, ale materialne rzeczy też mają swój
                  urok ;))

                  Nie jestem pazerotą!! Ty już na dziś wyczerpałeś limit szastania mną!! Idę po
                  młotek. I niech mi nikt tu nie sugeruje zamiany na dmuchawce ;) Na niego nie
                  zadziała :DD
              • justiz Re: I wielu innych rzeczy chcą ;) 27.08.06, 22:21
                Tygrysiczka dobrze gada!

                Ja na ten przykład, oprócz tego, że chcę chłopa ładnego, zaradnego,
                przyjacielskiego i sympatycznego - to jeszcze chciałabym żeby czasem jakimś
                samolotem mnie przeleciał, albo na wycieczkę w jakichś otchłaniach oceanicznych
                łodzią podwodną przewiózł..

                Hmmmm! Alem siem rozmarzyła... ;-PPPPPPP
                • wiarusik Re: I wielu innych rzeczy chcą ;) 27.08.06, 22:25
                  Samoloty lepiej nie.
                  Dzisiaj z lotniska,niedaleko którego mieszkam,rozbił się samolot i stanął
                  w płomieniach.Przykra śmierć.Latanie to ciężki chleb.
                • white.falcon Zgadzam się... 27.08.06, 22:25
                  ... z Justiz! Tygryska dobrze gada - dać jej wina, czy co tam lubi! :-)
                  • tygryska_28 Re: Zgadzam się... 27.08.06, 22:29
                    Wino!! Białe, reńskie ;))) Albo likierek jakiś... Mniam... oj tak, ale to
                    dopiero jutro ;)
                    • white.falcon Re: Zgadzam się... 27.08.06, 22:30
                      Nie ma sprawy - nalezy Ci się za bardzo celną i trafioną wypowiedź! Brawo! :-)
                    • justiz Wina, wina nalej!!! 27.08.06, 22:33
                      Dlaczego jutro?

                      Muszę się pochwalić, że mam wino z prywatnej niemieckiej winnicy, które jest
                      zaj.., przepraszam jest bardzo drogie i ma nawet ręcznie wypisany numer!
                      Dostałam od mojej bogatek kuzynki na nowe mieszkanie..
                      • tygryska_28 Re: Wina, wina nalej!!! 27.08.06, 22:36
                        Bo jutro niektórzy starzeją się o kolejny rok... Już mam nawet prezent, ale
                        zdjęcia nie mogłam tu zamieścić :(

                        Oj, winko śni mi się po nocach ;) Jakoś dawno nie było z kim się napić...
                        • justiz Re: Wina, wina nalej!!! 27.08.06, 22:39
                          Jutro MASZ urodziny ?!?!?!?!?!?!?! :-DDDDDDDDDD
                          • white.falcon Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:41
                            A to Ci nowina! Jutro zatem składanie życzeń, tańce, hulanki i swawole!!! Już
                            się przygotowuję. :-)
                            • wiarusik Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:43
                              No,prawdziwa TYGRYSKA!
                              WRRRRRRRRAAAAAAAAUUUUUUUUŁŁŁŁłłłłłłłłłłł..................!!!!!!!!
                              :)))))))))))))))
                              • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:44
                                Czemu tak zawarczałeś? Dostałeś młotkiem od niej, czy też Ciebie zębem
                                udziabła? ;-)
                              • wiarusik Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:44
                                Czy tam Lwica;)
                                • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:46
                                  No to było wiadome - przecież Tygryska to DUŻY KOT!!! :-)
                                  • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:47
                                    To chyba nie o mnie był ten wątek?? Ja sie rumienię i wstydzę kiedy o mnie
                                    mowa...
                                    • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:50
                                      Nie widzę innych DUŻYCH KOTÓW dookoła i do tego w paski. :-)
                                  • wiarusik Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:49
                                    Pers kanapowy;)
                                    Sama miłość jej nie wystarcza:))
                                    • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:53
                                      Nie miałam do czynienia z persami kanapowymi, a samą miłością długo się żyć nie
                                      da ;)) Czasami potrzeba jeszcze jakiejś strawy także duchowej ;)
                                      A Tobie wystarcza??
                                      • wiarusik Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:56
                                        Mnie już ta miłość mdli bo mam ją sam dla siebie.Może lepiej komuś oddać
                                        trochę?
                                        • justiz No moi kochani...!!! :-) 27.08.06, 23:05
                                          UMÓWCIE się wreszcie!!!!!!!! ;-PPPPPPPPP

                                          Wy to chodzicie z Krakowa do Gdańska przez Poznań... ;-))))))))
                                          • tygryska_28 Re: No moi kochani...!!! :-) 27.08.06, 23:05
                                            Że kto niby??!!
                                            • justiz Prooooooszę Cię...!!! :-))))))))) 27.08.06, 23:11
                                              No TY Tygrysiątko i Wiarusiczek, chłopiec aż piszczy! ;-DDDDDDDDD
                                              • tygryska_28 Re: Prooooooszę Cię...!!! :-))))))))) 27.08.06, 23:14
                                                A mi piszczy mysz!! Przy komputerze, już od wczoraj ;) nasmarować ją??

                                                Wolałabym zaoszczędzić mu rozczarowań ;DD Znowu mną zacznie szastać po forum :)
                                                Ale jak sobie chce...
                                                • Gość: d Re: Prooooooszę Cię...!!! :-))))))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 23:16
                                                  ej, "rece opadaja", to byl moj tekst!;)
                                • tygryska_28 PANNA!! 27.08.06, 22:46
                                  ;) nie tylko stan cywilny ;))
                              • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:46
                                Się zarumieniłam...
                                Ja jutro też ale prezent jest dla siostry ;) Ale nie wiem z czego się tu
                                cieszyć... Kolejny rok minął, tak po prostu sobie minął... ;)

                                A co to ma do prawdziwości Tygryski??!!
                                • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:47
                                  Spokojnie, Tygrysko, zaczyna się nowy, a skoro tamte były nijakie, to tak być
                                  bez końca nie może i sądzę, że w nowym coś się zmieni na dobre. :-)
                                  • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:50
                                    Podziwiam ten wasz optymizm. Naprawdę ;) Chciałabym tak chociaż troszkę
                                    bardziej optymistycznie ;)
                                    Ten nie był najlepszy, ale gdyby tak spojrzeć z drugiej strony to wiele się
                                    nauczyłam o ludziach... Kolejny raz...
                                    • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:57
                                      Już masz blisko do optymizmu - zdobyłaś doświadczenie, a to dużo. :-) Serio
                                      mówiąc, Tygrysko, miałabym powody do smutków, ale... ja im się nie daję, bo
                                      nikt mnie nie pozbiera jeśli rozsypię się. Staram się odwracać kota (nie
                                      Ciebie!) ogonem, szukać pozytywów, nie przejmować się tym, na co nie mam
                                      wpływu, a resztę problemów staram się traktować w kategorii spraw do
                                      załatwienia, rzeczy do zrobienia. W myśl zasady mojej Babci: "Nie umiesz -
                                      naucz się, nie masz - zarób, nie potrafisz - ależ potrafisz. Poprostu Ci się
                                      nie chce, a pod leniwy kamnień i woda nie popłynie." Staram się dyscyplinować
                                      siebie, nie rozpuszczać jak bicz tatarski i wiesz, co? Dużo więcej optymizmu
                                      zagościło w moim życiu w związku z taki, a nie innym podejściem do życia.
                                      Tygrysko, też dasz radę smuteczkom. Wierzę w to. :-)
                                      • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 22:59
                                        Chciałabym. Naprawdę. Ale nie wiem czy wystarczy mi sił.
                                        Dziękuję za miłe słowa.
                                        • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:00
                                          Sił wystarczy - jak zaczniesz, to samo się rozkręci i potem już masz z górki. :-
                                          )
                                          • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:03
                                            Czasami zastanawiam się jak dużo człowiek potrafi znieść. Jak widać dużo...
                                            Tylko niestety z każdym takim doświadczeniem robi się mniej ufny i zamknięty w
                                            sobie...
                                            • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:08
                                              Nie nazwałabym tego nieufnością i zamknięciem w sobie - raczej doświadczeniem
                                              życiowym. Po różnych przejściach nie wierzymy w słówka, warte tyle, co motyl
                                              jednodniówka, nie wierzymy w gruszki na wierzbie i w wiele innych może pięknych
                                              i kolorowych, ale oszukańczych rzeczy. Dorastamy, niezależnie od wieku w
                                              metryczce. Nie warto tym się smucić, tylko zaakceptować. A człowiek potrafi
                                              znieść bardzo dużo. Ja sama siebie kiedyś zaskoczyłam, jak dużo, tak więc
                                              uwierz mi, Tygrysko, będzie dobrze. :-)
                                              • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:12
                                                No właśnie, nie wierzymy w słówka, nawet jeżeli są prawdziwe, pozostaje już na
                                                zawsze pewien dystans do każdego słowa, które kiedyś nas zraniło, trzy razy je
                                                przeanalizujemy i nie zawsze uwierzymy może właśnie tracąc coś ważnego?
                                                Nieważne.
                                                Może będzie ;) Sama muszę o to zadbać ;)
                                                • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:19
                                                  Słowa bez pokrycia przestają mieć ten sam smak, co kiedyś. Znam to. Dlatego
                                                  wierzę w słowa i czyny, słowa i starania. Wiesz, Tygrysko, każda zmiana w nas
                                                  samych rodzi się z bólem, smutkiem i trudem, ale potem okazuje się, że wyszła
                                                  nam na dobre. :-)
                                                  • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:23
                                                    Pewnie kiedyś to zrozumiem, że tak miało być, że dobrze się stało, ale narazie
                                                    jeszcze nie potrafię ;) Może kiedyś...
                                                    A ja chyba nie wierzę już w nic... Żadne słowa, czyny...
                                                  • white.falcon Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:24
                                                    Zawód - jakikolwiek - odbiera nam na jakiś czas wiarę, ale wszystko wróci na
                                                    swoje miejsca. Czas potrzebny, czas, Tygrysko! :-)
                                                  • Gość: d Re: Tygrysko!!!! :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 23:27
                                                    ale ja tez sobie nie wyobrazalem, wierz mi. bylem tak samo stanowczy przed ta
                                                    urocza wiadomoscia, jak Ty teraz. dowiedzialem sie od znajomej. ale tak mocno
                                                    kochalem, ze wybaczylem. pamietalem, ale kochalem dalej.
                                                  • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:28
                                                    Wiem, przerabiałam to już ;)
                                                    Pięć lat czasu ;) a teraz, sama nie wiem, mam nadzieję że szybciej chociaż
                                                    teraz jakby podwójnie...
                                                  • tygryska_28 Re: Tygrysko!!!! :-) 27.08.06, 23:52
                                                    Na sen też potrzeba czasu więc dobranoc ;))

                                                    Dziękuję...
                    • wiarusik Re: Zgadzam się... 27.08.06, 22:36
                      Likierek?
                      Hmmmm......;)
                  • wiarusik Wymagania... 27.08.06, 22:30
                    ...zaporowe.Nie na wiarusikową kieszeń.Ja mogę tylko bagażnik do górala
                    przytroczyć;P;P;P
                    • wiarusik Re: Wymagania... 27.08.06, 22:31
                      I bukiet z pokrzyw narwać;)))))
                      • white.falcon Re: Wymagania... 27.08.06, 22:33
                        Nic z fantazji? A zakraść się na klomb miejski i narwać róż? ;-)
                        • wiarusik Re: Wymagania... 27.08.06, 22:36
                          Ktoś mnie wyprzedził.
                          W parku za uniwerkiem były tulipany i już nie ma.
                          • justiz Re: Wymagania... 27.08.06, 22:37
                            Wiarusik, jak pragnę zdrowia, bo tulipanów już nie ma!
                            • white.falcon Re: Wymagania... 27.08.06, 22:39
                              Przekwitły i nie zauważył. ;-) Pal licho, przecież są jeszcze inne kwiatki -
                              jeden jedyny klomb w mieście jest, czy jak?! Pokrzywy to najlepiej wiosenne
                              przynieść, bardzo młode - fajną zupkę można ugotować. :-)
                              • wiarusik Re: Wymagania... 27.08.06, 22:41
                                Błech!:P
                                Babka mie kiedyś szczawiem truła...
                                • justiz Re: Wymagania... 27.08.06, 22:43
                                  A pokrzywami Cię nie okładała ??? hehehehe
                            • wiarusik Re: Wymagania... 27.08.06, 22:40
                              TO JUŻ???
                              Już odleciały do ciepłych krajów?
                              A bociany jeszcze są...
                              • white.falcon Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:45
                                Wiarusik, gdzie ty widziałeś klucz tulipanów lecących na południe? ;-)
                                • wiarusik Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:47
                                  Może w nocy odlatują?
                                  Co my wiemy o tulipanach?;)
                                  • white.falcon Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:49
                                    No Ty, jak widać, wiesz coś o nich. Gdzie one odlatują i dlaczego w nocy? ;-)
                                    • tygryska_28 Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:51
                                      Pewnie romantyczni chłopcy im pomagają ;) Odlecieć do ukochanych :DD
                                    • wiarusik Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:53
                                      Strasznie wstydliwe są te kwiatki.Nawet płatki mają grube,żeby byle co nie
                                      dostało się do środka;)
                                      Odlatują w nocy by nikt ich nie widział i na północ bo nikogo tam nie ma.
                                      • tygryska_28 Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:55
                                        Oprócz jeleni nikogo :DDD
                                        • wiarusik Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:57
                                          Danieli,danieli...;))
                                          • white.falcon Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 22:58
                                            I jegnego takiego Wiarusika, co je tam widział i chyba do serca przygarniał. ;-)
                                            • tygryska_28 Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 23:01
                                              No i już masz się z kim dzielić miłością ;) Tyle zwierzątek do kochania ;)
                                              chomiczki, wietnamczyki, daniele, jelenie, łanie ;DD
                                              • white.falcon Wiarusiku - tyle do kochania, a Ty? ;-) 27.08.06, 23:04
                                                tulipany doszły. Jak obskoczy z miłością wszystko i wszystkich, to powinien być
                                                zadowoly. ;-)
                                                • tygryska_28 Re: Wiarusiku - tyle do kochania, a Ty? ;-) 27.08.06, 23:05
                                                  Może będzie zadowolony ;) Chciał się dzielić miłością - proszę bardzo ;))
                                                  Zwierzątkom też sie należy :DD
                                                  • white.falcon Re: Wiarusiku - tyle do kochania, a Ty? ;-) 27.08.06, 23:11
                                                    No to mu dostawę można powiedzieć hurtową zrobiłyśmy: jeleniowate, chomiki,
                                                    posiadane już koty, rybki w akwarium i na dodatek Wietnamczycy z Wietnamką, no
                                                    i przytulone tulipany. ;-)
                                                  • tygryska_28 Re: Wiarusiku - tyle do kochania, a Ty? ;-) 27.08.06, 23:16
                                                    Dużo tego!!
                                                    Ale nie mogę go odciążyć :( Mój pies szybko pogoniłby koty, wietnamczyków by
                                                    pogryzł, chomiczkami by zakąsił, rybką też nie pogardzi a kapcie roznosi po
                                                    mieszkaniu ;))
                                            • wiarusik Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 23:02
                                              A co?;)
                                              Zresztą tam tak zimno więc kocha czy nie-ogrzać trza się:)))))



                                              Idę spać bo trzeba wcześnie wstać.
                                              Dobranoc:)
                                              • tygryska_28 Re: Latające tulipany ;-) 27.08.06, 23:04
                                                Dobranoc. I nie zadepcz chomików i reszty!! Bo co ja będę głaskała?? ;PPP
                        • tygryska_28 Re: Wymagania... 27.08.06, 22:37
                          A skąd on weźmie w stolycy pokrzywy??!! To dopiero jest fantazja ;))
      • tygryska_28 Re: Wyjaśnienie 27.08.06, 22:15
        Czasami lepiej nie wiedzieć a czasami...
        Od wielu czynników to zależy. Nie można tego rozpatrywać tak ogólnie...
        Niestety. Gdyby to było takie proste byłby jeden podręczik z zasadami i wiadomo
        by było co zrobić ;) Nie ma tak łatwo ;)
    • rycerz.krola.artura Re: Mówić 27.08.06, 22:55
      Trudna sytuacja. Ja bym powiedział.
      Przyjaciel to nie jest byle kto. Na jego szczęściu, losie mi zależy. Na prawdziwym szczęściu, a nie pozornym.

      Pytam: czy gdybym ja był na miejscu tego przyjaciela, który nic nie wie, to czy chciałbym się dowiedzieć o czymś okropnym od przyjaciela/łki. Odpowiedź: jeśli byłaby to prawda, to tak, chciałbym wiedzieć.

      Nie mówiąc przyjacielowi o tym, wiedząc, że jest zdradzany, to tak jak sam był go zdradzał.
      Powiecie, że przez to zburzę jego szczęście. TO NIE JA BYM JE ZBURZYŁ, TYLKO TA OSOBA KTÓRA ZDRADZA!
      • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 22:58
        Ale pomyśl też, kiedy już się dowiesz o zdradzie jak się zachowasz? Będzie
        koniec prawdopodobnie. A gdybyś nie wiedział i to byłby jednorazowy wybryk to
        może dalej byłoby dobrze?
        Nigdy nie dowiemy się co byłoby lepsze, zawsze wybierzemy tylko jedną decyzję,
        niekoniecznie słuszną...
        Trudna sytuacja...
        • rycerz.krola.artura Re: Mówić 27.08.06, 23:03
          Ja pierdziele. Zacząłem czytać posty. I wszyscy mówicie, że nie powiedzielibyście. Justiz jasno napisała - chodzi o PRZYJACIELA/PRZYJACIÓŁKĘ, a nie znajomego! Gdybym miał 100% pewności to bym powiedział.
          Co byłoby dalej dobrze? Jak można chcieć być okłamywanym? Jak można chcieć żyć w nieświadomości, że jest się zdradzanym?
          • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:08
            Jeżeli nie wiesz to niczego nie tracisz. A jeżeli wiesz, różnie bywa.
            Przepraszam, ale ja bardzo ostrożnie od pewnego czasu używam słowa "przyjaciel"
            i nadal ma dla mnie podobne znaczenie jak znajomy...
            Uwierz mi, że czasami niewiedza jest lepsza :)
            • rycerz.krola.artura Re: Mówić 27.08.06, 23:12
              Ręce mi opadają.
              Dla mnie prawda jest zawsze lepsza.
              Wy po prostu chcecie umyć ręce i uważacie, że to jest ok.
              Dla mnie różnica między przyjacielem, a znajomym jest spora:) Zgadzam się że należy ostrożnie mówić iż ktoś jest przyjacielem.
              • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:18
                Dla mnie też była spora, do czasu... :) teraz okazało się, że "znajomi" okazali
                się bliżsi...

                Ja też wolę prawdę, i jeżeli o mnie chodzi wolałabym wiedzieć, ale nie każdy
                tego chce!!
                • rycerz.krola.artura Re: Mówić 27.08.06, 23:28
                  Tygrysko - powyżej napisałaś:

                  tygryska_28 napisała:
                  > Uwierz mi, że czasami niewiedza jest lepsza :)

                  a teraz

                  tygryska_28 napisała:
                  > Ja też wolę prawdę, i jeżeli o mnie chodzi wolałabym wiedzieć, ale nie każdy
                  > tego chce!!

                  Więc jakie jest TWOJE zdanie, bo ja tu widzę sprzeczność? :)
                  • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:33
                    Chciałabym wiedzieć, ale po uzyskaniu takiej wiadomości zastanawiałam się czy
                    na pewno chciałam wiedzieć...
                    I nadal uważam, że prawda jest lepsza, tylko potem długo się z nią człowiek
                    męczy...
                    • rycerz.krola.artura Re: Mówić 27.08.06, 23:41
                      Tu się z Tobą w pełni zgadzam:)

                      tygryska_28 napisała:

                      > I nadal uważam, że prawda jest lepsza, tylko potem długo się z nią człowiek
                      > męczy...
                      • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:49
                        Dlatego trzeba pomyśleć, czy ta osoba sobie z tym poradzi... Nie każdy jest
                        wystarczająco silny...

                        Zmykam spać, dobranoc.
              • khinga Re: Mówić 27.08.06, 23:26
                Jest wielka różnica pomiędzy koleżanką a przyjacielem. I dlatego też są dwie
                strony medalu.
                Byłam w takiej sytuacji.
                Dowiedziałam się,że koleżanki(nie przyjaciółki) przyszły mąż korzystał z usług
                prostytutek (oczywiście przed ślubem).Ona bardzo go kocha. I teraz dylemat:
                powiedzieć czy nie. Komu uwierzy? Koleżance czy mężczyźnie, którego kocha nad
                życie, z którym za kilka miesięcy bierze ślub? Hmmm...
                Nie był to jednorazowy wyskok. Co zrobiłam? Nie powiedziałam. On zapewne by
                wszystkiego sie wyparł, a ja wyszłabym na kłamcę. Może rzeczywiście ta sytuacja
                już się nie powtórzy. Tego nie wiem. Podjęłam decyzję i uważam,że zrobiłam
                dobrze. To tylko KOLEŻANKA.

                Natomiast, gdyby to była PRZYJACIÓŁKA ma pewno bym jej powiedziała, że jej mąż
                ją zdradza. Jest mi bliska-bardzo. A ja jej. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby
                dowiedziała się z innego źródła. Wszyscy wkolo wiedzieliby, a ona nie! Cóż za
                poniżenie dla niej i dla mnie. Cenię jej przyjaźń. Przecież każda przyjaźń
                opiera sie na zaufaniu! Nawet ostatnio rozmawiałyśmy na ten temat. Ustaliłyśmy,
                że każda z nas chciałaby wiedzieć, gdy chłopak,narzeczony czy mąż będzie
                zdradzał.
                • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:31
                  Uwierzcie mi, że inaczej sprawa wygląda kiedy mówimy czysto hipotetycznie i
                  zarzekamy się, że chcemy wiedzieć a inaczej kiedy to następuje...
                  Wiele też zależy od ludzi. Wybaczyć można, ale zapomnieć - nigdy. Zawsze
                  pozostaje to ziarnko niepewności. Już na zawsze chociażby nie wiem jak ta osoba
                  się starała.
                • white.falcon Do Khingi :-) 27.08.06, 23:35
                  Popieram Cię w tym, że nie powiedziałaś o tym, co wiesz o przedślubnym życiu
                  męża koleżanki. Bo to było kiedyś tam przed ślubem i to nie jest istotne, jeśli
                  nie jest kontynuowane po ślubie. To jest przeszłość tamtego człowieka i on sam
                  powinien, jeśli zechce, żonie o tym opowiedzieć. :-)
                • justiz ...też historia... ;-) 27.08.06, 23:42
                  W moim przypadku jest podobnie, też mam "układ" z przyjaciółkami i powiem Ci, że
                  już takie dylematy przechodziłyśmy kilka razy.. :-(((

                  Ustalenie prawdy w takim przypadku nie jest do końca proste.. Przykład:
                  Wieloletni związek mojej przyjaciółki rozpadł się z powodu pomówień i przyznaję,
                  "poszlak", które mogły wskazywać na jego absolutną winę. Doszło do awantury, ona
                  nie dała się przekonać, że to "bujdy", on ostatecznie uniósł się honorem, że go
                  bezpodstawnie oskarża i... rozstali się! Po roku okazało się, że to były
                  kłamstwa, ale dla niej to było już za późno, za bardzo ją to dręczyło, żeby się
                  z nim związać od nowa. Dziś są bardzo dobrymi znajomymi, on nawet twierdzi, że
                  onaj jest mu najbliższą osobąe na kumplach zawiódł się wielokrotnie, a na niej
                  nigdy,... poza tą jedną sytuacją, która wpłynęła na nich... :-((
                  • white.falcon Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:01
                    Dlatego też bardzo uważnie podchodzę do tego, co ludzie mówią. Mogą mieć jakiś
                    w tym cel, niekoniecznie chlubny lub też poprostu zazdrościć. Pomówieniami lub
                    czczą niesprawdzoną gadaniną można tylko zaszkodzić. Jeśli na oczy nie
                    widziałam faktu, to raczej takiemu komuś, siejącemu informacjami poradziłabym
                    nie opowiadać mi, tylko pójść samemu/ej z tymi rewelacjami do osoby
                    zainteresowanej. Skutecznie to zamyka oszczercom buzię.
                    • khinga Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:04
                      Także musiałabym dokładnie sprawdzić, upewnić się czy rzeczywiście zdradza.Być
                      może to tylko koleżanka,której,np. dał całusa w policzek. Potem będąc pewna
                      zaalarmowałabym. Czasami przez jakąś niewiedzę możemy zniszczyć coś bardzo
                      ważnego.
                      • white.falcon Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:26
                        Zgadzam się, Khingo, tak, jak i przez dopisywanie scenariusza, bo my tak sobie
                        wyobraziliśmy lub sianie głupimi domysłami. Nic gorszego, niż powiedzenie
                        komuś, "bo ja widziałam męża tej, a tej z jakąś dziewczyną". W dalszym obiegu
                        to obrośnie kolejnymi warstwami i potem Przyjaciółka może mieć pretensje o to,
                        że to my jesteśmy siewcami jakiejś niewiarygodnej wrednej informacji, która
                        dotarła do niej obrośnięta brodą i wąsami cudzych domysłów, oczywiście z
                        podaniem źródła. Wolę upewnić się i pewną informację przekazywać
                        zainteresowanej osobie, choć nie wyobrażam sobie, w jaki sposób miałabym
                        dowiedzieć się o czyjejś zdradzie.
                        • khinga Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:36
                          Sposobów jest wiele. Już my kobiety "to czujemy". Przynajmniej tak mi się
                          wydaje. Nawet przez przypadek.

                          Mam nadzieję tylko, że nie znajdę się w takiej sytuacji. Nie chciałabym!
                          white.falcon Tobie też:-)
                          • white.falcon Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:42
                            I nawzajem tego Ci nie życzę, Khingo. :-) Poprostu byłby to bardzo ciężki
                            orzech do zgryzienia.
                            • khinga Re: ...też historia... ;-) 28.08.06, 00:59
                              Dokładnie:-)
                              Musimy mieć nadzieję, że taki przypadek nam się nie przytrafi:-)
                              A jeżeli tak, to wtedy będziemy zastanawiać się nad rozwiązaniem.
        • Gość: d Re: Mówić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 23:04
          no wiesz, ze naprawde rece mi opadaja.. co by bylo dobrze?! nigdy nie jest
          dobrze, bo jak ludzie sie znaja dlugo, to doskonale czuja, ze cos jest nie tak.
          oczywiscie mozna po dowiedzeniu sie o zdradzie byc z kims dalej, ale naprawde
          lepiej o tym wiedziec i podejmowac taka decyzje swiadomie. mowic!!!
          • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:09
            Ale nie dowiadywać się od innych!! Nawet bliskich!! Nie wprost... Można
            powiedzieć, ale naprowadzając...
        • justiz Re: Mówić 27.08.06, 23:17
          tygryska_28 napisała:

          > Ale pomyśl też, kiedy już się dowiesz o zdradzie jak się zachowasz? Będzie
          > koniec prawdopodobnie. A gdybyś nie wiedział i to byłby jednorazowy wybryk to
          > może dalej byłoby dobrze?
          > Nigdy nie dowiemy się co byłoby lepsze, zawsze wybierzemy tylko jedną decyzję,
          > niekoniecznie słuszną...
          > Trudna sytuacja...

          Tygrysko, ale o to właśnie chodzi, że są ludzie, którzy wiedzą, że pewnych
          rzeczy nigdy nie zaakceptują i nie pogodzą się z nimi. Tak jest w przypadku
          'rycerza' i moim także.
          Potwierdzam byłby koniec!
          • Gość: d Re: Mówić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 23:19
            ja bym sie tak nie zarzekal. tez tak myslalem, a potem wybaczylem. nie
            zapomnialem, ale wybaczylem
            • white.falcon Re: Mówić 27.08.06, 23:21
              A ja - nie. Do tego, by wybaczyć trzeba mieć duże serce, a ja widocznie je mam
              małe.
            • justiz Re: Mówić 27.08.06, 23:23
              Gość portalu: d napisał(a):

              > ja bym sie tak nie zarzekal. tez tak myslalem, a potem wybaczylem. nie
              > zapomnialem, ale wybaczylem

              I tego sobie właśnie nie wyobrażam.. :-(
          • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:20
            W moim przypadku też, ale nie każdy tak to widzi...
            Dobre rady przyjaciół nie zawsze wychodzą na dobre...
            • justiz Re: Mówić 27.08.06, 23:28
              tygryska_28 napisała:

              > W moim przypadku też, ale nie każdy tak to widzi...
              > Dobre rady przyjaciół nie zawsze wychodzą na dobre...

              Dobre rady serdecznych przyjaciół, takich którzy są szczerymi i dobrymi ludźmi,
              zawsze wychodzą na dobre. Wiesz, to jest tak, jak napisał 'rycerz' - o pewnych
              bardzo trudnych sprawach można powiedzieć, jeśli jest się pewnym w 100%, że na
              prawdę się wydarzyły.
              • tygryska_28 Re: Mówić 27.08.06, 23:35
                Przepraszam, ale bardzo zawiodłam się na "przyjaciołach" i w tej chwili chyba
                nie potrafię inaczej do tego podejść.
                Tylko trzeba to też umieć przekazać...
      • justiz Re: Mówić 27.08.06, 23:09
        Dziękuję 'rycerzu' za odpowiedź - w połowie jest zgodna z moim nastawieniem.
        Ja również chciałabym wiedzieć, ale nie każdej mojej przyjaciółce bym
        powiedziała (mamy taki układ mędzy sobą i każda wie jak się ma zachować w takiej
        sytuacji) ;-DDDDDD
    • tygryska_28 Re: Mówić, czy nie...? 27.08.06, 23:51
      No właśnie, trzba zastanowić się czy komuś tym pomożemy czy zaszkodzimy... To
      trudne i nie da się tak ogólnie zadecydować mówić czy nie.
      Wszystko zależy od ludzi, sytuacji...

      Dobrej nocki.
    • Gość: jmx moje 3 grosze... IP: 216.240.133.* 28.08.06, 01:20
      Bylam w podobnej sytuacji. Nie chodzilo o najblizsza przyjaciolke ale jednak
      kogos dla mnie nie-obojetnego. I co? patrzac z dystansu to byla najglupsza
      rzecz jaka moglam zrobic. I wiecej sie tak nie zachowam...

      Trzeba sie zastanowic sto razy nim sie wmiesza w sprawe pary, bo rzeczy dla nas
      oczywiste moga byc tylko pozorne. Chyba, ze sprawa bylaby ewidentna - ktos
      zlapany na goracym uczynku itp. A tak to jest jak pisze falcon - powtarzanie
      albo wrecz tworzenie plotek - ktos kogos z kims widzial i wiecej z tego szkody
      jak pozytku.
    • analityczka Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 10:42
      Powiedzieć.Zdecydowanie.
      Jeżeli ten wybryk był jednorazowy to ów Pan się wybroni a zakochana kobieta mu
      wybaczy.Jeżeli nie był, to przynajmniej będzie wiedziała czym ten związek
      pachnie.Nie popieram w tym przypadku opcji"nie mówię bo wybieram mniejsze
      zło".Być może przyjaciółka uważa swój związek za wspaniały będąc nieświadoma.A
      być może powie mi"Wiem że on nie jest święty a mnie to nie przeszkadza"i doceni
      to że się o nią troszczę.
      Wszystko zależy od tego jakie są relacje między przyjaciółmi.

      Sama wolę wiedzieć.Nawet najgorsza prawda jest do zaakcpetowania.
      • edi001 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 11:01
        Nie zgadzam się. Prawda ma wiele obliczy, a już przekazywana z ust do ust
        szczególnie.
        • Gość: kiki1102 Re: Mówić, czy nie...? IP: *.devs.futuro.pl 28.08.06, 11:25
          Ja bym pogadała z facetem,jeżeli czułby skruchę- starałby się wszystko wyjaśnić
          swojej dziewczynie.A jeśli mu nie zależy,albo chciałby na dwa fronty(bo i tacy
          bywają)to niech spada...Pozdrawiam.
          • edi001 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 11:37
            Zgadzam się, choć pewnie z życiu to nie takie łatwe...:) Każdy medal ma dwie
            strony, a życie trochę więcej...: )Ja bym był ostrożny w wyrokach. Zostawmy to
            tym, których to dotyczy...
            • Gość: kiki1102 Re: Mówić, czy nie...? IP: *.devs.futuro.pl 28.08.06, 11:42
              Mogę zapewnić,że znam ten problem z własnego doświadczenia.Kiedyś może wam
              opowiem,teraz jeszcze trochę boli.
              • edi001 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 11:58
                Współczuje... Czas nas uzdrawia - mam nadzieję:)
                Każdy z nas ma jakies doświadczenia. Każdy ma swój plecak. Czasem warto się
                podzielić, czasem nie. Może plecak będzie lżejszy?:)
                • Gość: kiki1102 Re: Mówić, czy nie...? IP: *.devs.futuro.pl 28.08.06, 12:12
                  Może.To co było... już za nami,żyjmy teraz każdą chwilą,nabierajmy ją
                  garściami...
                  • edi001 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 13:12
                    Trzeba te garści mocno trzymać i być egoistą... A w przyszłość patrzeć z oczami
                    szeroko zamkniętymi:)
                    • kiki1102 Re: Mówić, czy nie...? 28.08.06, 13:25
                      Jesteś egoistą?
                      • Gość: EDI001 Re: Mówić, czy nie...? IP: 212.185.43.* 28.08.06, 13:43
                        Jestem. To dobrze czy źle?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka