Dodaj do ulubionych

Lot po plombę

07.08.08, 09:50
"Coraz większa liczba Brytyjczyków wyjeżdża na wakacje… do dentysty. Zmęczeni
problemami z rodzimą służbą zdrowia Wyspiarze leczą zęby u zagranicznych
stomatologów.

Rosnące koszty opieki stomatologicznej w Wielkiej Brytanii spowodowały
prawdziwy boom na turystykę dentystyczną. Z usług tego typu korzysta coraz
więcej pacjentów, którzy nie znaleźli gabinetu w ramach NHS (National Health
Service – odpowiednik polskiego NFZ – przyp. Onet), a nie stać ich na leczenie
prywatne – lub, z różnych przyczyn, nie chcą go podejmować. Na nowym trendzie
korzystają Węgry, Polska, Chorwacja, Bułgaria, a nawet Tajlandia – ze względu
na oferowaną tam tanią opiekę dentystyczną wysokiej jakości.

Koszty prywatnego leczenia są w Zjednoczonym Królestwie szokująco wysokie.
Statystyki zaś wykazują, że aż siedem milionów Brytyjczyków nie jest w stanie
znaleźć dentysty refundowanego przez NHS. Wszystko to powoduje coraz większe
zainteresowanie wśród zdesperowanych pacjentów klinikami zagranicznymi.

Na rynku pojawiły się firmy, które oferują pełną obsługę podróży do różnych
krajów Europy. Często obejmuje ona lot, transport na miejscu, pokój w dobrym
hotelu i zabiegi dentystyczne – nierzadko ze zniżką. W niektórych węgierskich
gabinetach można zaoszczędzić nawet 70 procent w stosunku do brytyjskich cen,
za dokładnie te same usługi. Wyrwanie zęba kosztuje około 28 funtów, leczenie
kanałowe około stu funtów, korona – 173 funty, a implant dentystyczny – 665 funtów

Także w innych europejskich krajach takich jak Chorwacja, Czechy, Niemcy,
Włochy, Polska czy Portugalia ceny są znacznie niższe niż na Wyspach, gdzie
same korony i protezy kosztują po około 200 funtów i to już po częściowej
refundacji przez NHS. Organizacja pozarządowa Citizens Advice Bureau (Biuro
Porad Obywatelskich) przeprowadziła niedawno badanie, z którego wynika, że w
ciągu ostatnich dwóch lat 7,4 miliona Brytyjczyków szukało bezskutecznie
państwowego stomatologa. Z kolei jedna trzecia populacji nie była w ostatnim
roku na kontroli w gabinecie dentystycznym. Zaczynają krążyć przerażające
opowieści o ludziach wyrywających sobie samemu zęby obcęgami.

Simon Purchall założył pięć lat temu firmę Smile Savers (Ratownicy Uśmiechu),
specjalizującą się w wysyłaniu pacjentów do Budapesztu. W ostatnim roku
zanotował 50-procentowy wzrost zainteresowania swoimi usługami. Tylko w tym
roku Smile Savers zorganizuje ponad tysiąc wyjazdów do stolicy Węgier, a boom
w branży z całą pewnością się utrzyma.

– Teraz bardziej niż kiedykolwiek wcześniej ludziom zależy na dobrej jakości
usług, za które płacą. Biorąc więc pod uwagę koszty oraz jakość opieki
dentystycznej w innych krajach, decyzja o zagranicznej podróży jest jak
najbardziej sensowna finansowo – wyjaśnia właściciel firmy. – Oczywiście,
jeżeli mówimy o wstawieniu jednej korony albo ekstrakcji pojedynczego zęba,
wyjazd nie jest opłacalny. Jeśli jednak wymagamy bardziej kompleksowego
leczenia, które potrwa kilka dni, oszczędzimy znaczną sumę. Standard opieki
medycznej w rekomendowanych przez nas placówkach jest fantastyczny. Tylko
bardzo niewielki odsetek naszych klientów ma później jakiekolwiek problemy.

– Jeżeli jednak takowe problemy się pojawią, oferujemy konsultację w Londynie,
ale taka potrzeba pojawia się nadzwyczaj rzadko – dodaje Purchall. – Nasi
klienci są zadowoleni z oferty i jakości opieki. Budapeszt znajduje się tylko
o dwie godziny lotu stąd. To piękne miasto, gdzie także restauracje i inne
rozrywki nie nadwyrężą naszej kieszeni.

Purchall podaje kilka konkretnych przykładów. 59-letni Ernie Whittle z
Blackpool stracił większość górnych zębów w wyniku choroby Gravesa-Basedowa,
objawiającej się nadczynnością tarczycy. Nie mógł sobie pozwolić na leczenie w
Wielkiej Brytanii, ale był jednocześnie niespokojny o jakość usług za granicą.
Został zapewniony, że kliniki na Węgrzech prezentują wysoki poziom. W
Budapeszcie wstawiono mu osiem implantów, 14 koron, a także przeszedł zabieg
podniesienia dna zatoki szczękowej. Wszystko to za osiem tysięcy funtów. W
stosunku do cennika brytyjskiego zaoszczędził 17 500 funtów.

Lindę Wilson, 44-latkę z Ashington w Northumberland martwiły jej przebarwione
i trawione próchnicą zęby. Pojechała na Węgry, gdzie wstawiono jej sześć
implantów, zaleczono kanałowo siedem zębów, jeden wyrwano oraz założono 25
koron. Końcowy koszt wyniósł 9 700 funtów, czyli zaoszczędziła 22 tysiące.

Milionom pacjentów bezskutecznie starającym się dostać do państwowego
stomatologa eksperci do spraw opieki zdrowotnej radzą wykupienie prywatnej
polisy ubezpieczeniowej, która pokrywa koszty leczenia dentystycznego. W
internecie można znaleźć wiele firm oferujących ubezpieczenie, które na ogół
refunduje koszty korony, leczenia kanałowego, mostków i protez. W większości
polis istnieje jednak limit rocznej refundacji, a ubezpieczyciel pokrywa
maksymalnie 75 procent kosztów – resztę należy wyłożyć z własnej kieszeni.
Tymczasem ostatnia rządowa reforma, która wprowadziła kontrakty na opiekę
dentystyczną, sprawia, że coraz więcej osób nie ma w ogóle dostępu do stomatologa.

Aczkolwiek w takim układzie leczenie w połączeniu ze zwiedzaniem obcych krajów
wydaje się bardzo atrakcyjnym rozwiązaniem, to Simon Purchall ostrzega, by
dokładnie sprawdzać zagraniczne kliniki, zanim zdecydujemy się na skorzystanie
z ich usług. – W niektórych odległych miejscach, takich jak Filipiny czy
Malezja, ceny są po prostu śmiesznie niskie. Zalecałbym jednak w takim wypadku
ostrożność – radzi. – Tak czy inaczej pogarszanie się brytyjskiego systemu
opieki stomatologicznej i rosnące ceny sprawiają, że turystyka dentystyczna
jest bardzo perspektywicznym biznesem, z dużym potencjałem wzrostu.

Osoby zainteresowane leczeniem zębów na Węgrzech mogą znaleźć więcej
informacji na ten temat na stronie www.smilesavershungary.co.uk.

Poniżej zaś podajemy kilka wskazówek; pomogą one uniknąć pułapek czyhających
na osoby, które zdecydują się na leczenie za granicą:

- Upewnij się, że wykorzystałeś wszystkie możliwości na miejscu. Rozejrzyj
się dokładnie.

- Dowiedz się, czy zagraniczny dentysta jest ubezpieczony i zażądaj okazania
tego ubezpieczenia.

- Dowiedz się, czy istnieje gwarancja na wykonywane zabiegi; w niektórych
przypadkach może ona wymagać, by przylatywać co roku na przegląd.

- Upewnij się, że dentysta jest członkiem cieszącej się szacunkiem korporacji
zawodowej w swoim kraju.

- Zażądaj, by firma pośrednicząca wyliczyła przed wyjazdem ostateczny koszt
usługi i by poinformowano cię o wszelkich potencjalnych opłatach dodatkowych.

- Zapytaj, ile czasu będziesz spędzać codziennie na fotelu dentystycznym.

Wspominany wcześniej raport, przygotowany przez Citizens Advice Bureau
wykazał, że:

- od wprowadzenia reformy systemu służby zdrowia milion mniej osób ma dostęp
do leczenia;

- standardy opieki dentystycznej spadają;

- liczba kompleksowych leczeń w ramach ubezpieczenia NHS zmniejszyła się o
połowę. Oznacza to, że stomatolodzy usuwają pacjentom zęby, zamiast je leczyć,
ponieważ leczenie im się nie opłaca;

- w niektórych rejonach kraju występują poważne trudności z dostępem do dentysty."
Obserwuj wątek
    • koziorozec1979 Re: Lot po plombę 19.08.08, 22:13
      Do tego może warto dodać jakiej jakości są te "refundowane"
      brytyjskie prace protetyczne-polski lekarz i technik poznają je bez
      najmniejszego problemu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka