Dodaj do ulubionych

kultura lekarzy

IP: *.leon.com.pl 21.02.05, 22:36
Moja siostralezała wszpitalu z zagrożoną ciązą.Na pytania dotyczące jej stanu
usłyszała od lekarza-" nie jestem wróżką" gdy zgłaszała bóle brzucha i
podwyzszoną temp. lekarz powiedział -"zużyjemy na panią całą aptekę".Siostra
niestety poroniła.Wiem ze lekarze sa przemęczeni, mają marudnych pacjentów
ale chyba minimum kultury ich tez obowiązuje.Dodam jeszcze ze pochodzimy z
rodziny lekarskiej więc nikt nie moze powiedziec ze jestem pod wpływem
ogólnej nagonki na lekarzy.
Obserwuj wątek
    • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 22.02.05, 00:01
      siostro, niestety okres w ktorym lekarze
      byli erudytami i ludzmi kultury juz dawno
      temu minal. teraz sa rzemieslnikami, tech-
      nikami i niewielu wsrod nich jest "ludzmi
      kultury".powiedzialabym, ze sa takze odbi-
      ciem poziomu spoleczenstwa.
      pozdrawiam
      • Gość: mirex Re: kultura lekarzy IP: 66.222.215.* 22.02.05, 08:45
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > siostro, niestety okres w ktorym lekarze
        > byli erudytami i ludzmi kultury juz dawno
        > temu minal.

        Czasy sie zmieniaja, to fakt. Czy wszyscy lekarze byli "erudytami i ludzmi kultur"?
        Raczej nie.

        >teraz sa rzemieslnikami, tech-
        > nikami i niewielu wsrod nich jest "ludzmi
        > kultury".

        Jednak istnieja i tacy.

        >powiedzialabym, ze sa takze odbiciem
        > poziomu spoleczenstwa.
        > pozdrawiam

        Lekarze sa czescia spoleczenstwa. Powiedzial bym, ze to Ty wydajesz sie byc
        odbiciem nizszego poziomu niz spoleczenstwo.
        • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 22.02.05, 12:04
          a jaki jest nizszy poziom niz
          spoleczenstwa?bo to polskie
          ma chyba najnizszy w Europie,
          Ja na moje szczescie jestem
          lekarzem w starej unii.
          Pozdrawiem
          • Gość: mirex Do ewy IP: 66.222.215.* 23.02.05, 07:18
            Gość portalu: ewa napisał(a):

            > a jaki jest nizszy poziom niz
            > spoleczenstwa?

            Poziom bydla.

            >bo to polskie
            > ma chyba najnizszy w Europie,

            Wciaz o wiele wyzszy niz Twoja prawdziwa ojczyzna.

            > Ja na moje szczescie jestem
            > lekarzem w starej unii.

            I na szczescie nowej unii.
            • Gość: ewa Re: do mirex IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 23.02.05, 12:42
              czy ty aby nie masz cos
              z glowka?
              • Gość: co z tą Polską? Re: do mirex IP: *.tkk.pl / *.tkk.pl 01.03.05, 20:45
                gorzkie słowa do gorzkiego tematu. z lekarzami tak jak z nauczycielami. mało im
                się płaci a dużo wymaga. kiedy juz lekarz lub nauczyciel zacznie dorabiać to mu
                ludzie liczą każdy grosz. frustrujące jest dla mnie to że na służbę zdrowia
                płacić musimy wszyscy od każdej umowy o prace lub też działalności. i te
                pieniądze idą do kieszeni GTW z opcji TKM. a na oświate takiego reżimu co do
                płatności to nie ma. idę do lekarza i płacę za 15 min 100 zł (ginekolog) 50 zł
                za 15 min (ortopeda) dentysta 80 za 30 min. to po co ten ZUS? moim zdaniem
                ludzie nie będą się wściekac na lekarzy że zarabiają jeżeli lekarze nie będą
                sobie napędzać koniunktury w państwowych palcówkach. kiedy coś mi dolega to
                zawsze słyszę" limit wyczerpany ale mam prywatny gabinet, serdecznie zapraszam"
                i to jest frustrujące. nie masz kasy to lekarze robią łaskę że ciebie obsłużą.
                ciąża w ZOZie? dwie wizyty. ortopeda po porodzie po 4 miesiącach albo zapraszam
                prywatnie. każdy chce żyć ale lekarze stali sie po prostu pazerni.
                • Gość: mariajuana Re: do mirex IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 09:26
                  szkoda ze to co piszesz to prawda, tak wlasnie jest
                • Gość: Ola Re: do mirex IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:25
                  To to jest Twoim zdaniem wina lekarzy, ze im sie konczy limit??? Zglupiales,
                  czy co? No i co ma do tego ZUS? ZUS to emerytura, renta, zasilki, a skladki na
                  sluzbe zdrowia placisz do NFZ!
                  • Gość: mnm Re: do mirex IP: *.chello.pl 03.03.05, 17:00
                    Składkę zdrowotną płacisz do ZUS-u, a on przekazuje do NFZ
      • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:20
        Zgadzam sie ale dotyczy nie tylko lekarzy, ale w ogole ludzi z wyzszym
        wyksztalceniem, ktore juz do niczego nie zobowiazuje - ani do kultury, ani do
        dobrych manier, do ladnego jezyka, do oczytania, do orientacji w sytuacji
        politycznej. A kiedys zobowiazywalo do tego nawet ukonczenie liceum i matura.
        To juz nie te czasy. Oczywiscie sa wyjatki. Dlatego moim zdaniem dobrze
        piszesz, ze to "odbicie poziomu spoleczenstwa".
      • Gość: Monka Re: kultura lekarzy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 06.03.05, 17:40
        A kiedy to lekarze byli ludźmi kultury, może za komuny? Wtedy to już
        calkowicie robili, co im się podobało. Chyba pomyliłaś epoki. Dzisiaj się to
        wszystko powoli zmienia, chociaż jeszcze z 10 lat minie, zanim będzie w miarę
        dobrze.Mimo wszystko już się zaczynają powoli bać. Ale duzo zależy od samych
        ludzi, jak sobie większość daje, tak później ma. Sami jesteśmy sobie winni (o
        przepraszam, ja nie). Ja sobie nie daję w kaszę dmuchać. Dla mnie lekarz to nie
        jest żaden Bóg, jak trzeba to go równo objadę. I wcale na tym nie cierpię,
        wręcz przeciwnie,jest później dla mnie bardzo miły.Żeby ludzie się tak z nimi
        nie cackali, to by było normalnie.
    • Gość: dr nauk med. Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.chello.pl 22.02.05, 10:21
      Nie twierdzę, że grzeczne było odezwanie się do chorej "nie jestem wróżką"
      czy "zużyjemy na panią całą aptekę", ale my stajemy się coraz mniej wrażliwi
      widząc na co dzień mało kulturalne ( to delikatne określenie) wielu, wielu
      pacjentów. Przykłady? Uprzejmie proszę.
      1. Chory ( nie tak ciężko i wcale nie w poeszłym wieku) przychodzi do lekarza
      brudny, śmierdzący i spocony. My tez mamy powonienie!
      2. Chory tuz przed wizytą najadł się czosnku i tak zionie, że badający lekarz
      ma odruchy wymiotne ( o odwróceniu głowy nie ma mowy)
      3. Pacjentowi dzwoni telefon komórkowy w czasie badania." Zaraz" - słyszy
      lekarz, pacjent odchodzi i przez 5 minut rozmawia o dostawie towaru tam a tam.
      Lekarz grzecznie czeka, nie usłyszy słowa "przeprawszam".
      4. Lekarz wychodzi PO PRACY do domu, jest już późno. Rodzina chorego ( nie w
      stanie ciężkim ani zagrożenia życia), domaga się rozmowy. Na propozycję
      umówienia się na następny dzień krzyczy na cały korytarz o chamstwie,
      łapówkarstwie, draństwie..........
      5. Telefony do lekarza o każdej porze dnia i nocy są normą.
      6. Wypis. Lekarz pojawia się z karta wypisową i receptami. Musi jeszcze coś
      choremu wyjaśnić. Pacjent ma właśnie przyniesione przez rodzinę ubranie. Leżał
      w szpitalu 3 tygodnie, nie moze 3 minuty dłużej. Nie przerywa ubierania, lekarz
      czeka. Na delikatnie zwróconą uwagę, że może najpierw wysłucha zleceń - a ma to
      dla niego istotne znaczenie - słyszy "zaraz, nie widzi pan, że się ubieram".
      7. Pacjent przyjety w ramach interwencji ostrodyżurowej. Trzeba zebrać wywiad,
      zbadać. Na oko jest w stanie ogólnym dobrym, a w kazdym razie nie takim, aby
      leżeć i trzymać nogi pod nosem lekarza. 10 minut później czekając na badania
      stan pacjenta jest na tyle dobry, że siedzi(!) i gra w pokera z współpacjentami.
      To tylko wyjątki z ostatniego tygodnia..............
      • Gość: MARTKA Re: pacjent..śmierdzi IP: *.elopole.com.pl 01.03.05, 11:24
        No cóż pacjenci WAM śmierdzą ...?? ale ich pieniądze to już nie?? Okropność!!
        • lukumon Re: pacjent..śmierdzi 01.03.05, 12:00

          powyżej wyjątkowo kretyńska uwaga. może odpowiem: w tzw. normalnym świecie nie
          śmierdzi nawet świnia, bo choć sama nie potrafi zadbać o siebie, to jest ktoś
          kto to zrobi za nią. u nas cuchnie wielu ludzi: niekoniecznie pacjentów. a jeśli
          ktoś cuchnie, to jest to objawem chamstwa niezależnie od tego ile ma pieniędzy.

          ********
          Lukumon
      • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:49
        Nieeee, no trafia mnie cos jak czytam te pierdoly wypisane przez lekarzy.
        Akurat jestesmy na swiezo po "milej wizycie" u lekarza. Doktorek moze w moim
        wieku (lekko po trzydziestce) darl swoj wyksztalcony za pieniadze moich
        rodzicow pysk na moja chora na serce mame. Po prostu nic tylko lac go po tej
        glupiej gebie. Nie piszcie szanowni lekarze jacy to biedni jestescie bo zawsze
        wiecie kiedy wyciagnac lapke po kase. Nie piszcie jacy biedni jestescie bo cale
        spoleczenstwo jest biedne. Nie piszcie jacy biedni jestescie bo idziecie cos
        zalatwic gdziekolwiek to guzik was obchodzi czy sa na to pieniadze. Idziecie i
        wymagacie. Przestancie sie wiec zachowywac jak przedszkolaki i moze lepiej
        zmiencie zawod. Mam was dosc. Jestescie zakichana mafia. I skoro jestescie tacy
        madrzy to ciekawe dlaczego nie potrafiliscie wyleczyc moich dzieci z
        nieustajacych infeckji? Zrobil to za was glupiutki bioenergoterapeuta -
        zielarz. Pozdrawiam pajace. Niech dalej rozpiera was dumam z ukonczonych
        studiow.
        • Gość: Lucy Lucid Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.aster.pl 01.03.05, 19:53
          wcale nie jest powiedziane ze dzieci wyleczyl bioenergoterapeuta czy inny
          szaman. Dzieci mogły dojsc do zdrowia samoistnie. Przypadek i tyle. Ale ty
          jestes głupia, tacy jak ty nie powinni w ogole miec prawa głosu. Obrażasz
          uczciwych i wykszatłconych ludzi, bo sama pewnie jestes skonczonym trepem.
          Powodzenia zycze
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 08:03
            no jasne, golym okiem widac ze skonczyliscie medycyne:), ta kultura osobista:):)
            pozdrawiam:)
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 09:28
            :):):):)samoistnie!!!!dobre!
        • Gość: lekarka po dyzurze Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: 213.25.11.* 02.03.05, 07:31
          Dlaczego nie potraficie wyleczyć moich dzieci z nieustajacych infekcji ??? -
          Zacytuję mądrą koleżankę po fachu : JAKIEGOSTA ZROBILI, TAKIEGO GO MATA!!!!
          Ponieważ jest kobieta wielkiej kultury, to nie usłyszysz tego od niej
          bezposrednio, Choćbyś nawet miał, mnie prac po mordzie, jak radzi przedmowca
          ( tylko dlatego,że jestem lekarką ) to i tak jeśli twoje dziecko ma wadę
          zgryzu, brakuje mu nogi,oka, czy zawiązków zębow stałych, czy ma wrodzona wadę
          serca - to nie jest wina doktora!!!.TWOJA!!! I nie mozesz chocbyś chciał
          domagać się ode mnie odszkodowania.
          Jeszcze jadno, zawsze to samo, Zawsze polscy lekarze ksztalcili się za
          pieniadze społeczenstwa. Chciałam zapytać gdzie te przekazy od twoich rodzicow
          Bo ja pieniądze dostawalam wyłącznie od moich. A od inzynierow, sklepowych,
          ekonomistow w banku, to twoi rodzice nie domagają sie spłaty długu? Tych innych
          to TWOI RODZICE NIE KSZTALCILI??? TYLKO MNIE???
          A najlepsze na koniec. Doczytalam,że chcesz do bioenergoterapeuty. I dobrze.
          Zostań u niego. NIe wracaj . Oczywiscie bioenergoterapeuta "wyleczy" cię za
          darmo.
          Szkoda, że wywnioskowalam to z twojej ostatniej wypowiedzi, ze studiów nie
          ukończyleś . TO JEST POWOD DO DUMY. Może sie kiedys dowiesz. Każda szkola
          rozszerza horyzonty. Może zapisz się chociaz do podstawowki - jest za darmo.
          Sprobuj.
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 09:23
            No tak "pani doktor". Do bioenergoterapeuty latwo sie przyczepic. Moj blad. Co
            do reszty to chyba troche trudniej, bo widze ze same glupoty pani pisze. Co do
            szkoly..., nie zamierzam isc nawet do podstawowki bo a noz ja skoncze, potem
            przez przypadek zrobie mature i zaraz potem studia medyczne i wtedy bede
            podobna do pani. Dziekuje bardzo.Zbyt czarny scenariusz:). Wole byc glupia jak
            teraz (tak chyba tez ktos napisal:))i czytac glupoty wypisywane przez pania i
            pani kolegow po fachu. Jest przynajmniej sie z czego posmiac. :)
          • Gość: ugarit Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:58
            za darmo to na tym świecie nie ma nic. Za wszystko ktoś gdzieś płaci.
            I im szybciej to zrozumiecie tym lepiej dla nas wszystkich.
            • Gość: Baryla Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: 80.249.4.* 03.03.05, 11:32
              Tylko dlaczego mam płacić dwa razy??? Składka na ZUS, w zamian za którą nic nie
              otrzymuję i każdorazowa wizyta u lekarza, i związane z nią później badania
              trzeba opłacać. Naprawdę mam już tego dosyć. Bardzo chętnie ubezpieczyłbym się i
              zamiast ZUS - u i jego składki chorobowej opłacał składkiw jego prywatnym
              odpowiedniku, który wierzę w to za te same pieniądze będzie w stanie zapewnić mi
              godziwe warunki otrzymania pomocy medycznej, a lekarzom godziwe warunki pracy i
              płacy.
          • Gość: Lekarz Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 15:17
            Jaka ty głupia jesteś koleżanko... Takich jak ty "kolegów" wstydzę się
            codziennie. Przez takich jak ty ludzie plują mi w twarz... Jak można
            przytaczać, powtarzać takie teksty - że takie macie dziecko jakie sobie
            zrobiliście lub ze to wina tej kobiety ze jej dziecko jest chore... Gdzie ty
            sie wychowalas? Takim jak ty powinni odbierac prawo wykonywania zawodu. Na
            studiach na wydziale lekarskim nie spotkalem takich jak ty, ale wy jednak
            istniejecie...
            • Gość: agula Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 14:32
              podaj nazwisko lekarko,zebym wiedziala,ze niewarto do Ciebie isc,tez ostrzege
              moich najblizszych,nawet chyba wrogom bym nie zyczyla wizyty u Ciebie,zmien
              nick na: skonczona kretynka
        • Gość: Akuku Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:29
          Nie piszesz dlaczego darl pysk. Moze jej sie nalezalo?
        • Gość: Myszka Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:42
          A stosowalas sie do zalecen tych, co to niby nie potrafili? Czy tez tak jak
          zwykle: tego nie dam, bo na ulotce cos strasznego napisali, tego dam 2x mniej,
          to zmieszam z mleczkiem, a tamto zaleje wrzatkiem i podam co drugi dzien? A
          moze po prostu przyszly wakacje, dziecko przestalo chodzic do przedszkola i mu
          przeszlo? Albo, jak mowi moja babcia "z tego wyroslo"?
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:52
            myszka nie pisz pie..ok?
        • kaja1978 Re: kultura lekarzy...i pacjentów. 06.03.05, 22:27
          piszesz pierdoły!!!
        • Gość: edziu Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.netg.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 23:21
          Głuopia kobieto.....przyjdziesz po rozum do głowy jak trafi Cie nowotwór i
          bioenergoterapeuta nic nie pomoze...mamy cholernie ciezkie studia i wiele od
          nas na nich wymagaja...nalezy nam sie dobre wynagrodzenie i estetyczny wyglad
          pacjenta...czysty, nie smierdzacy!!! Serdecznie pozdrawiam, serdecznie;-)
          • Gość: mariajuana [...] IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:37
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:51
        gosciu jak ci pacjent smierdzi to zmien zawod! Nikt ci nie kazal isc na
        medycyne.
        • Gość: Ola Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:36
          Ja nie wiem dlaczego ludzie utożsamiają słowo "lekarz" ze słowem "masochista".
          Wiem tylko, że mnie uczono w domu, że przed pójsciem do lekarza wypada się
          umyć.
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 09:04
            I wzajemnie. Lekarz potrafi przyjechac do pacjenta pijany i smierdzacy tak ze
            potem trzeba wietrzyc caly dom.
            • Gość: feline Re:do mariajuany. IP: *.dial.proxad.net 04.03.05, 09:29
              Zapewne potrafi. Byc moze taki przypadek zdarza sie raz powiedzmy na 1000...00
              wezwan. Jest to wysoce naganne, ale skutki, jesli ograniczaja sie LI TYLKO do
              zanieczyszczenia atmosfery Twojego przytulnego mieszkanka jest latwo usunac -
              sama napisalas, jakim sposobem..
              Twoj wczesniejszy post sugeruje lekarzom przenosiny do prywatnuych gabinetow.
              Czy przyszlo ci do glowy, ze aby taki gabinet zalozyc, wyposazyc i utrzymac
              oraz oplacic zatrudniony personel trzeba miec ZA CO? No wlasnie, za co? Z
              oszczednosci z lekarskiej pensyjki na panstwowym, wcale, jak sie ostatnio
              okazuje wbrew temu co piszesz nie takiej wcale pewnej?
              A co do Twoich jescze wczesniejszych dzisiajszych (tylko) postow to tez wlasnie
              wykazalas klase i kulture - chocby zwrotem do Myszki. Gratuluje.
              • Gość: mariajuana Re:do mariajuany. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 14:34
                Ale "za co" to problem wszystkich! Nie tylko lekarzy. A wy macie postawe
                roszczeniowa. A moze jeszcze wam otwierac gabinety prywatne najlepiej za nasze
                pieniadze. Cikawe czy tak samo mysla ludzie ktorzy do czegos doszli prowadzac
                firme na innym polu niz medycyna. Jestescie smieszni. Polowa spoleczenstwa
                pracuje za psie pieniadze. Ale zadna grupa zawodowa nie jest tak pazenrna i
                chamska jak wasza.
                PS. domu, nie mieszkanka
            • Gość: Ola Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 16:36
              Zgadzam się całkowicie. Lekarz przed wizytą u pacjenta tez powinien się umyć,
              nie powiedziałam, że nie. Tylko dlaczego lekarzowi każesz znosić smród
              pacjenta, albo zmieniać zawód, a sama narzekasz,że musiałaś wietrzyć
              mieszkanie. Też Ci ktoś może teraz powiedzieć "jak ci lekarz śmierdzi, to idź
              do znachora". I co, przyjemnie?
              • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:43
                Nie kaze nikomu znosic smrodu! Ani pacjentowi smrodu lekarza ani odwrotnie!
                Niestety lekarz sklada jakas tam przysiege i niestety on musi liczyc sie z tym
                ze czlowiek moze smierdziec. Nie moze robic z tego zarzutu. (A ze czlowiek
                powinien byc czysty to juz zupelnie inna sprawa nie zwiazana z wyksztalceniem
                tylko z wychowaniem.)
      • Gość: Ola Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:31
        Potwierdzam, to jest norma!Choc nie twierdze wcale, ze trzeba pacjentom
        odplacac pieknym za nadobne. Lepiej im dawac dobry przyklad.
      • very_martini Re: kultura lekarzy...i pacjentów. 02.03.05, 17:16
        Moi uczniowie też czasem objadają się czosnkiem i cebulą, a na leksji 1 na 1 w
        małym pomieszczeniu to czuć. Też się nie myją. I też miewam odruchy wymiotne,
        ale nie za wymiotowanie mi płacą. A płacą naprawdę niewiele.

        16%VOL
        22%VAT

      • Gość: mnm Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.chello.pl 03.03.05, 17:17
        Panie dr nauk. Cierpi pan na lekki przypadek manii wielkości. Pan wie, że chory
        nie jest ciężko chory, ale pacjent nie wie. I przeważnie jest przestraszony i
        przekonany, że jest ciężko chory.
        1. Jeśli zjem czosnek i się źle poczuję to nie będę czekać dzień, zanim będę
        miał świeży oddech.
        2. Jak podczas kopania ogródka źle się poczuję to pojadę od razu do lekarza, a
        nie do domu, żeby się wykąpać i zrobić sobie manicure.
        4. Powiedzenie rodzinie o stanie pacjenta zajmie panu 3 minuty.
        5. Telefony o każdej porze: taki zawód - do sprzedawcy gazet w kiosku nie
        dzwonią.
        6. Też wolałbym się ubrać, a nie słuchać lekarza w trakcie naciągania gaci.
        7. Nie rozumiem. Ma pan pretensje do chorego, że lepiej się poczuł?
        A za rozmowy komórkowe w czasie wizyty ma pan prawo skopać delikwenta, bo to
        naprawdę chamstwo :)
        • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: 65.90.124.* 03.03.05, 17:45
          > 1. Jeśli zjem czosnek i się źle poczuję to nie będę czekać dzień, zanim będę
          > miał świeży oddech.
          > 2. Jak podczas kopania ogródka źle się poczuję to pojadę od razu do lekarza,
          > a nie do domu, żeby się wykąpać i zrobić sobie manicure.

          Na palcach jednej reki mozna policzyc nagle stany zagrozenia zycia w ktorych
          nie mozna umyc zebow lub wziasc przysznica. Zapewniam Cie, ze w tych sytuacjach
          lekarz nie bedzie sie skarzyl.

          > 4. Powiedzenie rodzinie o stanie pacjenta zajmie panu 3 minuty.

          Jak najbardziej masz racje lekarz, powinien udzielic pacjentowi wlasciwej
          informacji. Bedziesz mial o wiele wieksze prawo by wymagac 3 minut gdy sam
          spedzisz trzy minuty by byc czystym i podziekowac za usluge.
    • aelithe Re: kultura lekarzy 22.02.05, 14:03
      Mogłaś przecież zmienić szpital, jeśli cokolwiek ci się nie pdoobało.
      • Gość: Nocny Piotruś Re: kultura lekarzy IP: 81.219.249.* 22.02.05, 14:44
        Nie żartuj, Aelithe, jak ktoś leży z zagrożoną ciążą w pozycji Trendelenburga,
        to nie tak łatwo zmienić sobie szpital...
        • Gość: siostra Re: kultura lekarzy IP: *.leon.com.pl 22.02.05, 15:30
          to co powiedział dr.nauk med.jest mi bardzo dobrze znane gdyz jak powiedziałam
          moi rodzice byli lekarzami a mąz jest. Sama tez mam kontakt z pacjentami w
          aptece.Często musze zaciskac zęby zeby nie powiedziac pacjentowi czegos
          niemiłego. Uwazam jednak ze są to zawody które powinny reprezentowac inny
          poziom niz "zwykli"ludzie.Ktoś powiedział ze jestem niedzisiejsza.Widac musze
          sie zmienic i zapomniec o wartosciach które mi wpajano na studiach i w rodzinie.
          • Gość: nin Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 22.02.05, 15:48
            nie zapominaj, plizzz!
          • Gość: sowa Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.05, 16:17
            za pensje 800zł/miesiac nie oczekuj więcej jak od "zwykłego" Polaka,czyli
            niewykształconego lenia na lewych zasiłkach
            • Gość: iwa Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 17:10
              Chyba mylimy tu pojęcie kultury osobistej, która wynosi się z domu, a marne
              pensje lekarzy. Przecież im się nie płaci za kulturę, zresztą jak nikomu
              innemu. Bardzo spłycasz problem i wydaje mi się,że obrażasz kulturalnych
              lekarzy, którzy też pracuą za 800 zł.
              • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 04.03.05, 20:08
                jednego nie moge pojac!marne pensje lekarze maja nie od dzis wiec KTO WAM KAZAL
                TEN ZAWOD SOBIE WYBIERAC!!!? Trzeba bylo zostac ekonomista czy biznesmenem i
                zajmowac sie wkrecaniem srobek czy handlem a nie zyciem i zdrowiem czlowieka a
                jesli juz to trza bylo zostac OKULISTA na przyklad.Jeszcze jedno nigdy w zyciu
                nie trafilam na kobiete ginekologa w panstwowej sluzbie medycznej ktora
                wykazalaby choc minimum kultury osobistej , na ogol sa obrazone , ze musza
                badac i badaja jak krowe i nigdy nie moge pojac czemu te ropuchy wybieraja
                specjalizacje gdzie chcac nie chcac musza zagladac w du... a nie np .w zeby czy
                oczeta!!moze ktoras ropucha mnie tu oswieci!!
                • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 04.03.05, 20:50
                  Dla mnie problem jest nie w wyborze zawodu - medycyna jest swietnym ciekawym
                  zawodem przynoszacym duze dochody i duzo satysfakcji. Problem jest w wyborze
                  kraju w ktorym sie praktykuje i pacjentow jakich sie widuje.

                  Dlaczego szanujacy sie lekarz CHCIALBY przyjac babsko, ktore wyzwie go od
                  ropuch? Taka wiazanka pod moja strona zakonczylaby nasza OSTATNIA wizyte i
                  pacjentka musiala by trafic na moj dobry humor bym nie wezwal ochroniarzy.
                  • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:18
                    widzisz doktorku, w tym rzecz , ze ja nigdy tego ropuchom nie powiedzialam
                    iBLAD!!! bo to po prostu brak asertywnosci z mojej strony! fakt jest faktem ze
                    nikt nie kazal babie lekarzowi zostawac ginekologiem chyba co?? na co liczyla
                    na prywate??? bo tak sie sklada , ze jak sie idzie prywatnie to sie tak mizdrza
                    jak by im ktos w garnek narobil.Wstretne sa i tyle!!!
                    • ugarit Re: kultura lekarzy 05.03.05, 19:15
                      A może Sprawiedliw spróbuje trochę ibaczej niż zwykle co?. Oto procedura która
                      pomoże;
                      1- Proponuję przed samą wizytą u lekarza umyć się dokładnie ( bez względu na
                      dzień tygodnia ) zmienić bieliznę ( bezwarunkowo - nawet jeśli mamy zupełnie
                      świeże jednotygodniowe barchany są)
                      2- Po wejściu do gabinetu powiedzieć ( nie wyssyczeć - powiedzieć, to ważne )
                      " Dzień dobry Pani Doktor" i poczekać na odpowiedź i zaproszenie do dalszej
                      rozmowy.
                      3- Po zaproszeniu uśmiechnąć się ( tylko szczerze i promiennie - jak do
                      własnego chłopa podczas ślubu, tylko żeby nie wyszło jak kat do ofiary )
                      i wyłuszczyć problem, opisać szczegółowo co dolega i ewentualne
                      spostrzeżenia ( własne medyczne domysły i opinie na temat rozwiązania
                      problemu zostawić dla siebie).

                      4- Następnie wykonywać w miarę sprawnie i bez zbędnych komentarzy polecenia,
                      wysłuchać porady. Nie dzielić się na gorąco z lekarzem tym co onim i jego
                      leczeniu myślimy.

                      5- Zgadzamy się z diagnożą lekarza - podjąć zalecane kroki

                      6- Nie zgadzamy się ( no jak możemy - przecież to jakiś uchlany debil był ),
                      znaleźć kolejnego lekarza i powtórzyć pkt. 1,2,3,4,

                      7- Mimo wszystko sami durnie nas otaczają?.
                      PROBLEM NIE MIĘDZY NOGAMI LEŻY TYLKO MIĘDZY USZAMI.

                      8- Podjąć właściwe kroki.

                      Proszę spróbować. Bardzo proszę to działa.
                      • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzydo ugarit IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 20:47
                        jestes zaj... odkrywczy[cza] w zyciu bym na to nie wpadla!!tak sie sklada
                        prymitywie, ze nie jestem 60 letnia niemyta baba lecz jestem mloda zadbana
                        kobieta i do tego wowczas w ciazy wiec moze to o czym piszesz przypomina ci to
                        co widzisz w lustrze na co dzien,tak sie sklada, ze nie jestem jedyna osoba
                        ktora uwaza, ze kobieta ginekolog to zalosna parodia lekarza!A ty sie z tym
                        pogodz!!!
                        • ugarit Re: kultura lekarzydo ugarit 05.03.05, 21:45
                          Gość portalu: sprawiedliwa napisał(a):
                          > jestes zaj... odkrywczy[cza] w zyciu bym na to nie wpadla!!

                          Dziękuję za ocenę. W pewnym sensie całe życie się człowiek uczy...

                          >tak sie sklada
                          > prymitywie, ze nie jestem 60 letnia niemyta baba lecz jestem mloda zadbana
                          > kobieta

                          No tego wiedzieć nie mogę, bo niby skąd?.

                          > moze to o czym piszesz przypomina ci to co widzisz w lustrze na co dzien

                          Sądząc po "jakości" Twoich wypowiedzi, sposobie w jaki opisujesz cechy ludzi,
                          to gdybym stanął na swoim portfelu byłbym piękny i młody. Nawet wtedy gdybym
                          nazywał się Urban.

                          > tak sie sklada, ze nie jestem jedyna osoba ktora uwaza, ze kobieta ginekolog
                          > to zalosna parodia lekarza!

                          No to może zamiast - Sprawiedliwa - obrażać wszystkich wokół chodź po prostu do
                          facet ginekologów. Albo nie chodź wcale.
                      • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:50
                        Taaaak, przypomina mi sie moja pierwsza wizyta u pani doktor ginekolog:). Kiedy
                        na pytanie : "stosunki byly" odpowiedzialam nie, to pani doktor wydarla na mnie
                        buzke "to jak mam cie zbadac"? Piedzialm jej ze to ona jest lekarzem i nie moj
                        problem. Do konca wizyty byla potem wzglednie mila. . . Kobiety, dlaczego
                        jestescie takie dla kobiet?
                    • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 07.03.05, 16:20
                      Wciaz poziom agresji jest w Tobie zbyt duzy. Nie mialbym najmniejszej ochoty by
                      przyjac Cie w moim gabinecie, prywatnie czy nie.
            • Gość: XXL Re: kultura lekarzy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 18:45
              Równać można w górę albo w dół, każdy sam wybiera i zwykle ma to mało
              wspólnego z kasą którą się zarabia, a zdecydowanie więcej z szacunkiem do
              siebie i innych, choć mając zaspokojone własne podstawowe potrzeby na stosownym
              poziomie może i o ten szacunek do siebie czasem łatwiej. Osobiście nie lubię
              tak chamstwa, jak i fałszywej kultury, która pojawia się w momemcie, gdy można
              wyczuć, że jestem klientką, która może dobrze zapłacić.
            • Gość: lolo Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.05, 19:44
              dla ciebie kretynie ktoś kto zarabia 800 zl jest zwykłym polakiem czyli
              niewykształconym leniem na lewych zasiłkach, w takim przypadku ty jesteś
              złodziejem za 8000 zl. Aleś mnie wku....ł
          • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:57
            no nie, prosze nie zmieniaj sie:)
        • aelithe Re: kultura lekarzy 22.02.05, 21:53
          Raczej nie pojęłeś aluzji. 1. Chodziło mi brak możliwości rzeczywistego wyboru
          szpitala, lekarza etc.. 2. Brak selekcji kadry medyczej pod względem kontaktu
          z chorym.- to jesat możliwe jedynie w systemie rynkowym 3. Brak szkolenia
          lekarza w kontakcie z chorym- wzrorce pokazywane nam przez starszych lekarzy
          często są ... 4. Przemęczenie lekarza.
          Warto mi nadmienić jeszcze jeden fakt, który z przykrością zaobserwowałem. Im
          gorzej jest traktowany pacjent- tym ma większy szacunek do lekarza.
          • Gość: Nocny Piotruś Re: kultura lekarzy IP: 81.219.249.* 23.02.05, 11:04
            Za komuny, kiedy to próbowano zrobić z lekarza pachołka służącego "klasie
            robotniczej - przewodniej sile narodu" - uczono na studiach filozofii
            marksistowsko-leninowskiej, a nie etyki. Lansowano bezosobowy kontakt z
            pacjentem. Lekarz nie zwracał się do pacjenta per "pan" tylko mówił coś w stylu
            : "co dolega? od kiedy są bóle?, była gorączka?, jakie leki były przyjmowane?" i
            tym podobne. Ciężko teraz w ciągu kilku lat odwrócić to wszystko o 180 stopni.
            Zniszczone elity nie odrodzą się z dnia na dzień, potrzeba na to kilku pokoleń.
            Społeczeństwo bezklasowe budowano bardzo gorliwie nie przebierając w środkach.
            Częściowo się to udało, no i trafiają się teraz lekarze bez klasy...
            • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:56
              latwiej policzyc jednak tych z klasa niz tych bez klasy.., tych pierwszych
              niestety prawie nie ma.
          • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:51
            Niestety prawda! Na forum gazety, ale poznanskim, panie ocenialy miejscowych
            ginekologow. I o jednej naprawde strasznie chamskiej babie ( wrecz
            nieprzecietnie wulgarnej i okrutnej) bardzo duzo kobiet pisalo "nieprzyjemna
            ale dobry fachowiec". Znam ja i wszystkich lekarzy z jej oddzialu ( jest
            ordynatorem). Oni tez sa dobrymi fachowcami, ale ona im sie wydaje lepszym
            wlasnie przez to ze jest "nieprzyjemna" delikatnie mowiac. Ludzie pozwalaja sie
            traktowac jak bydlo, nic nie mowia, nie protestuja, nie skladaja oficjalnych
            skarg, usmiechaja sie i jeszcze przynosza kwiatki, a potem pisza na forum takie
            pelne nienawisci teksty jak mariajuana. Nie dajcie sie upodlic, to nie
            bedziecie czuc sie upodleni.
          • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 17:46
            To "niestety prawda" odnosi sie do " Warto mi nadmienić jeszcze jeden fakt,
            który z przykrością zaobserwowałem. Im gorzej jest traktowany pacjent- tym ma
            większy szacunek do lekarza." z postu aelithe.
            • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:33
              widzisz Olu , otoz mylisz sie nikt nie chce dawac sie upodlac ale jesli
              przybywasz na porodowke czy lezysz na oddziale gin-polozniczym to nie masz
              innego wyboru jak poddac sie temu chamstwu odliczajac dni do wyjscia do domu!
              ja jednego okrutnie zaluje po tych wypowiedziach lekarzy ktorzy tu pisza, a
              mianowicie, ze nigdy nie zlozylam skargi do Izb Lekarskich tudziez do NFZ, ale
              to sie zmieni! i to sobie juz obiecalam.Nie popuszcze chamowi w bialym fartuchu
              juz nigdy a zwlaszcza tym wstretnym ropuchom!
              • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 11:19
                Jak leżysz na oddziale to nie masz żadnego wyboru. Ale te kobiety polecały
                sobie prywatne gabinety. Prywatne i te na kase chorych, ale zdecydowanie
                chodziło o gabinety, poradnie, przychodnie - usługi ambulatoryjne. Wtedy mozesz
                sobie wybrac do kogo idziesz.
    • Gość: Dominika Re: kultura lekarzy IP: *.wroc.gazeta.pl 23.02.05, 11:52
      Witam.
      Znam wielu lekarzy, w tym środowisku (jak w każdym) sa zarówno ci grzeczni
      i sympatyczni, jak i delikatnie mówiąc "niesympatyczni" ludzie.
      To zalezy tylko i wyłącznie od kultury osobistej a nie wykształcenia czy zawodu.
      Oczywiście, że nie nalezy tolerować chamskich zachowań lekarzy (czy
      kogokoliwek, pacjentów równiez). Z chamstwem trzeba walczyć.
      Jedna rzecz którą zauważyłam ostatnio:
      moja znajoma w ciąży chodzi do ginekologa w przychodni -jest ok.
      Wizyta krótka, ogólnikowa, lekarz nie jest niesympatyczny ale...
      musiała i posżła razu pewnego do tego samego lekarza prywatnie.
      Zmiana była nieporównywalna: nadal był miły, ale nagle wizyta stała się
      dłuższa, dokładniejsza i dłuższe badanie (nie tylko pytanie ogólne, jak w
      przychodni: czy wszystko w porządku ?), zaczął dokładnie jej wyjaśniac
      co z czym i dlaczego... tego nie było przy wizycie "państwowej"
      To jest smutne.
      Mam tylko nadzieję, że to nie standard.





      • slav_ Re: kultura lekarzy 23.02.05, 17:19
        Może po prostu w prywatnym gabinecie miał więcej czasu dla pacjentki ?
        • Gość: spr Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:37
          nie, po prostu skosil 100 za pol godzinna wizyte! znam z autopsji!na plakacie
          przed gabinetem wpisane godziny przyjec od 16-18, ale pani dr zostaje do
          ostatniej pacjetki zeby bron Boze grosza nie zmarnowac!czy ktos widzial cos
          podobnego w panstwowej przychodni? nawet ludzi z rtemperatura odsyla sie do
          domu czy innego lekarza bo juz jest 5 minut po czasie sluzbowym!
      • aelithe Re: kultura lekarzy 23.02.05, 19:09
        Zachował sie zupełnie racjonalnie. O pacjentkę prywatną trzeba dbać. Musi mieć
        o lekarzu dobrą opinię. Pacjentka społeczna i tak przylezie. Rynek to rynek.
        Wszystko zależy od racjonalnego ustawienia jego parametrów.
        • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 20:27
          aelithe napisał:
          . Pacjentka społeczna i tak przylezie.


          Pacjentka prywatna przyjdzie a "społeczna" przylezie.
          Co za podwójna moralność. Za pieniądze aelithe oferuje kulturę a za składkę
          zdrowotną (wcale nie tak małą ) pogardę.
          To jest obłuda.
          Chyba nie ma przedmiotu o nazwie obłuda i pogarda na studiach medycznych?
          • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 23.02.05, 20:51
            Dlaczego Mercedes ma lepsze hamulce niz maly Fiat, dlaczego kelnerzy usmiechaja
            sie wiecej w trzygwiazdkowej retauracji niz w barze mlecznym, dlaczego ubikacje
            w hotelu sa bardziej czyste niz na dworcu kolejowym, z powodu obludy???? z
            powodu pogardy????
            • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:34
              Za pieniądze można miec auto z lepszymi hamulcami ale z kelnerem jest
              inaczej ,bo jeśli kelner załóżmy pracuje na cżęść etatu w ekskluzywnej
              restauracji i dodatkowo jeszcze pracuje w barze mlecznym, to gdy w
              restauracji uśmiecha się do gości a w barze chodzi z posępną miną i odzywa
              się do klientów arogancko to jest człowiekiem obłudnym i niegodziwym.
              Bo o wartości człowieka świadczy jego odenoszenie się do drugiego człowieka a
              nie jego wykształcenie, zawód, pozycja w hierarchii społecznej czy ilość
              pieniędzy jakie zarabia.
              Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
              prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości.
              • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 13:25
                Nie vacia. NIe masz racji. Tu nie chodzi o kulturę człowieka. Jesłi dobrze
                komuś płacisz, możesz więcej wymagać. Ten sam kelner mając dośc dobrze płatną
                pracę w restauracji, musi się uśmiechać, bo inaczej ją straci. W barze mlecznym
                nie musi tego robić. Musi się dostosować do wymagań klienteli. Jeśli będzie się
                za szeroko uśmiechał to dostanie łomot, bo się z nich naigruje i tu jest
                różnica.
                • Gość: Yolka Re: kultura lekarzy IP: 217.113.224.* 01.03.05, 14:59
                  aelithe napisał:

                  > Nie vacia. NIe masz racji. Tu nie chodzi o kulturę człowieka. Jesłi dobrze
                  > komuś płacisz, możesz więcej wymagać.

                  Co za brednie. Jestem miła i kulturalna dla wszystkich: dla ekspedientek w
                  sklepie, dla współpasażerów w pociągu, dla współpracowników itd. itp. i nikt mi
                  za to nie płaci, wiesz? Po prostu jestem kulturalnym człowiekiem i mam szacunek
                  do innych. To z pieniędzmi nie ma nic wspólnego. Miła za pieniędze to może być
                  prostytutka.
                • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 17:53
                  Ale jesli jest kulturalnym i milym czlowiekiem to w barze mlecznym tez sie
                  usmiechnie. Po prostu w tej drogiej restauracji usmiechaja sie rowniez ci
                  niekulturalni - za kase. Tak samo z tym lekarzem w opisanym przypadku. On wcale
                  nie byl w poradni opryskliwy. Byl mily. Po prostu w gabinecie prywatnym mial
                  wiecej czasu. Jesli to jest naprawde dobry czlowiek, to niemozliwe zeby w
                  przychodni publicznej stal sie nagle wredny. Natomiast wredny moze za pieniadze
                  udawac milego.
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 23:19
                Po pierwsze jest malo prawdopodobne, by kelner z dobrej restauracji chcial
                pracowac w barze mlecznym. To, ze lekarze tak robia jest objawem choroby
                systemu a nie jego zaleta.

                Po drugie nawet jezeli tak sie zdarzy nie swiadczy to o jego obludzie (obluda
                to zachowanie sprzeczne z gloszonymi zasadami). Swiadczy o tym, reagowanie na
                otoczenie jest zasada, ktora rzadzi jego zachowaniem. Normalny czlowiek (a nie
                ideal) w otoczeniu ludzi zyczliwych i kulturalnych jest zyczliwy i kulturalny,
                natomiast w spotkaniu z agresja i pogarda zmienia swoja postawe. Wymien
                wszyskich ludzi jakich znasz ktozy sa uprzejmi i kulturalni i zadnych warunkach
                nie zrobili odstepstwa - ich slawa bedzie dobrze zasluzona.


                To ze ludzie reaguja na otoczenie bynajmniej nie jest obluda. To jest
                podstawowa wlasciwosc, ktora odroznia nas od kamieni. W ten sposob postepuje
                99.9% ludzi dlatego zachowujemy sie inaczej na balu a inaczej w lesie, inaczej
                w towazystwie przyjaciol a inaczej gdy jestesmy atakowani, inaczej na lozku
                szpitalnym a inaczej w lozu malzenskim.

                > Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
                > prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości.

                Gdyby rzeczywiscie tak bylo to zaden lekarz nie bylby opryskliwy. Nietety
                ludzie toleruja nieuprzejmosc, bo nie maja zamiaru tolerowac systemu w ktorym
                uprzejmi zarabiaja godziwie.
              • Gość: doc Re: kultura lekarzy IP: *.salbis.pnet.com.pl 26.02.05, 10:16
                >>Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
                >>prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości

                O nie, zapewniam że nie. Zgadzam się natomiast z postem poprzednim.
                Porównanie "mercedesowo-fiatowe" w odniesieniu do lekarzy jest - niestety dla
                Ciebie Vaciu - bardzo prawdziwe, bowiem medycyna i ochrona zdrowia to dziedzina
                podlegająca takim samym prawom rynku, i oparta na rachunku kosztów! Oczywiście
                Twoje stwierdzenia o obłudzie i niegodziwości są jakoś prawdziwe. Niemniej
                jednak niegodziwością są warunki pracy (nie tylko finansowe) w państwowej
                służbie zdrowia. Nie zwalnia to od pełni profesjonalizmu, ale czasami (np. po
                60 pacjencie w danym dniu, z czego połowa przyszła bez wskazań) może zwalniać
                od pełnej i wyszukanej uprzejmości
                • vacia Re: kultura lekarzy 27.02.05, 18:28
                  Gość portalu: doc napisał(a):

                  > . Niemniej
                  > jednak niegodziwością są warunki pracy (nie tylko finansowe) w państwowej
                  > służbie zdrowia. Nie zwalnia to od pełni profesjonalizmu, ale czasami (np. po
                  > 60 pacjencie w danym dniu, z czego połowa przyszła bez wskazań) może zwalniać
                  > od pełnej i wyszukanej uprzejmości

                  Zgadzam się, znam jednak jednego lekarza, który jest uprzejmy po 60 tym
                  pacjencie ale widać wyraźnie ,że jest zmęczony, jak on to wytrzymuje nie mam
                  pojęcia.
                  Ma ten lekarz opinię bardzo miłego u swoich pacjentów.
                  Z uwagi na fakt że jest miły byc może przychodzą do niego ludzie chętniej niż
                  do innych lekarzy, stąd też jest bardziej obciażony.
            • Gość: Iga Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.05, 21:45
              Tak panie Doktorze my tu mówimy o kulturze lekarzy i ich stosunku do pacjenta,
              którego nie można przełożyc na prywatną i państwową służbę zdrowia. To sa cechy
              osobowości człowieka a nie wyposażenie samochodu!!! Jest chyba delikatna
              róznica?
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 21:09
                > Tak panie Doktorze my tu mówimy o kulturze lekarzy i ich stosunku do
                > pacjenta, którego nie można przełożyc na prywatną i państwową służbę zdrowia.
                > To sa cechy osobowości człowieka a nie wyposażenie samochodu!!! Jest chyba
                > delikatna róznica?

                Samochod jest oczywiscie alegoria, ale bynajmniej nie bezpodstawna.

                Dlaczego ludzie (lekarze) maja taka a nie inna osobowosc? Na to pytanie mozna
                odpowiedziec na dwa sposoby - bo tacy sie urodzili, lub bo tak nauczylo ich
                zycie.

                Dlaczego jedne samochody maja lepsze hamulce (cecha podstawowa dla
                bespieczenstwa) niz inne? Na to pytanie mozna odpowiedziec bo tak zaprojektowli
                je inzynierowie, lub bo takiego wyboru wymagaja klienci.

                Dlaczego ludzie (lekarze) moga pozwolic sobie na to by byc chamscy? Bo w
                pewnych okolicznosciach ulatwia im to zycie, a pacjentow nie stac na to by
                wybierac tylko milych lekarzy.

                Dlaczego niektore samochody moga pozwolic sobie na produkowanie marnych
                hamulcow. Bo w niektorych okolicznosciach sa one latwiejsze do wyprodukowania a
                nie wszystkich stac na kupienie samochodu z dobrymi hamulcami.

                Czy mozna zmusic fabryke do produkowania tylko dobrych hamulcow (lub
                wyeliminowac zle hamulce)- mozna, ale samochody beda musialy podrozec.

                Czy mozna zmusic lekarzy do bycia zyczliwymi (nie bardzo), ale mozna
                wyeliminowac niezyczliwych. Oczywiscie, ale podwyzszy to koszt sluzby zdrowia.

                Czy mozna wprowadzic zarzadznie, ze samochody z dobrymi hamulcami musza byc
                tanie. Mozna, ale wtedy ich produkcja bedzie mniej oplacalna, zostanie wiec
                zatrzymana.

                Czy mozna zarzadzic by lekarze byli zyczliwi i pracowali za darmo, mozna, ale
                wtedy znajda sobie prace - tam gdzie zyczliwosc jest lepiej doceniana.
            • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:17
              Ale nie ma obowiazku placenia skladki ZUS na Mercedesa, 3-gwiazdkowe
              restauracje lub hotele. I nie sa niezbedne do egzystencji
              przecietnego/statystycznego Polaka. A nie mozna przeciez powiedziec "Od dziś
              nie choruję więc rezygnuję z ubezpieczenia zdrowotnego i nie pojde juz wiecej
              do lekarza" :-)
            • pimpek_sadelko Re: kultura lekarzy nie zalezy od kasy 04.03.05, 15:24
              mialam "przyjemnosc" kilka razy poronic. na szczescie tylko raz skonczylo sie
              to zabiegiem i lezeniem w szpitalu. jednak nic zlego tam mi sie nie stalo,
              mialam naprawde dobra opieke i dobre slowo.
              jedyne co mi sie nie podobalo, to to, ze zgubiono moje dziecko,
              czytaj "material" do histpatu.tak jakby to byl wacik. ale trudno.
              mam nadzieje, ze ta ciaza zakonczy sie skukcesem.
              ps. w tym szpitalu lekarze sa na kontraktach, milionow nie maja, ale na
              przyzwoite zycie im starcza. tylko, ze ja by,m tej kasy do kultury osobistej
              nie przypinala az tak bardzo. moj maz tez jest lekarzem i zapieprza za 900
              zlotych z 3 dyzurami w miesiacu. a jednak ma dobry kontakt z pacjentami.
              acha! to ja maretina, tylko w innym nicku.
            • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:43
              to bardzo dobre porownanie!wlasnie jestescie tak zeszmac... jak klop na dworcu
              centralnym
          • slav_ Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:30
            Nie wiem o jakiej "składkce" mowisz - nie płacisz "składki" lekarzowi (a szkoda).
            W tym roku wizyta kontrolna (czyli kolejna, bez diagnostyki dodatkowej) to 2
            "punkty" (w ubiegłym był to 1 punkt - w tym podnieśli "punktację" ale obniżyli
            cene za punkt). Za "punkt" Fundusz płaci od 4,50 do 6,50 złotych z czego lekarz
            może dostać 2 - 2,50 zł czyli za "całość" powiedzmy 5 zł ("brutto" - trzeba
            odjąć ZUS i podatek czyli prawie połowę).
            Jeśli lekarz od "prywatnej" pacjentki bierze powiedzmy 50 zł to aby tyle samo
            zarobic na "państwowych" musi ich przyjąć 10 a więc ma dziesięciokrotnie mniej
            czasu dla jednej pacjentki. Jeśli przyęcie jednej pacjentki w prywatnym
            gabinecie trwałoby 20 minut to adekwatnie w "państwowej" - 2 minuty.
            • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:42
              zgadzam się że 2.50 zł to jest na pewno za mało, no ale wartość pacjentki to
              jest coś innego niż wpływająca za nią kasa i ta wartość jest niezmiennie wysoka
              niezależnie czy przyjdzie w ramach ubezpieczenia na wizytę kontrolną czy za 50
              zł na prywatne konsultacje.
              Skoro jej wartość jest bardzo wysoka i niezależy ta wartość od tego ile placi
              za nią Fundusz czy ona sama to chciałaby być w przybliżeniu podobnie traktowana.
              • slav_ Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:58
                Bez względu jak wysoko wycenilibyśmy "wartość pacjentki" (cokolwiek by to
                znaczyło) to Fundusz kupuje dla niej czas lekarza (i jego uwagę, zaangażowanie,
                wiedzę), niech będzie, za 2,50 zł. Za taka kwotę więc się jej to należy.
                Niestety, w tej samej kategorii towar kupiony za 50 zł jest zwykle lepszy niz za
                2,50 zł.
                • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 23.02.05, 22:58
                  O rany, ludzie, do czego to doszlo!
                  Zarowno lekarze jak i pacjenci sa
                  w Polsce traktowani zle, bo wciaz
                  dziala dawny system, w ktorym nie
                  szanowano czlowieka. I to juz nie
                  chodzi o podstawowa sprawe, jaka
                  jest godziwe wynagrodzenie, ale o
                  zmiane mentalnosci. Szanowanie sie
                  wzajemne-od tego trzeba zaczac,potem
                  wszystko potoczy sie samo.
                  Kultura lekarzy to takze kultura
                  spoleczenstwa, sasiadow, pan w urzedach i
                  w sklepach. Dlaczego od lekarzy wymaga sie
                  czegos, czego nie ma na codzien , wszedzie?


                • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 06:01
                  slav_ napisał:

                  > Bez względu jak wysoko wycenilibyśmy "wartość pacjentki" (cokolwiek by to
                  > znaczyło) to Fundusz kupuje dla niej czas lekarza (i jego uwagę,
                  zaangażowanie,
                  > wiedzę), niech będzie, za 2,50 zł. Za taka kwotę więc się jej to należy.
                  > Niestety, w tej samej kategorii towar kupiony za 50 zł jest zwykle lepszy niz
                  z
                  > a
                  > 2,50 zł.
                  Fundusz kupuje usługę lekarską u wykwalifikowanego lekarza a więc kupuje coś
                  wysokiej jakości a standardy postępowania lekarskiego w poszczególnych
                  przypadkach są podobne , na pewno kultura należy też do standardów postępowania
                  medycznego no bo pomoc to pomoc a nie denerwowanie już zestresowanego
                  dolegliwościami pacjenta.
                  Pozatym z poprzednich twoich wypowiedzi pamiętam,że już pisałeś w innych
                  wątkach,że kultury się nie kupuje u lekarza za pieniądze ,czyżbyś już zmienił
                  poglądy i to na nieprawdziwe. Jeżeli coś zmieniamy to zmieniajmy na lepsze.
                  • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 13:27
                    Fundusz kupuje podpis z pieczątką, a nie fachową usługą medyczną.
                  • slav_ Re: kultura lekarzy 24.02.05, 15:25
                    Fundusz nie kupuje "kultury" lekarza, jego zachowanie nie jest również elementem
                    kupowanej procedury. "Standart" określa zakres postępowania oraz warunki jego
                    wykonania (sprzętowe, lokalowe, wymagane kwalifikacjie, ubezpieczenie itp).
                    "Kultury" z resztą nie da się kupić. Odpowiednimi bodźcami można oczywiście
                    modyfikować zachowanie ludzi w kierunku pożądanym. Bodźcami pozytywnymi ( np.
                    osoba dobrze traktując pacjentów ma ich więcej poniważ chętniej przychodzą więc
                    więcej zarabia) - zważmy że bodziec ten nie działa w przypadku pracy na etacie i
                    w przypadku powszechnych "limitów przyjęć" (za pacjenta przyjętego ponad 'limit"
                    fundusz nie płaci wcale) - lekarz ma bowiem więcej pacjentów czyli więcej pracy
                    ale nie dostaje za nią więcej pieniędzy więc w tym przypadku jest to zachowanie
                    wręcz nieracjonalne.
                    Można też wymuszać "modyfikowaniem negatywnym" - groźby zwolnienia z pracy,
                    obniżanie zarobków itp - to tak na prawdę wymusza tylko zachowanie pozorow,
                    powoduje frustrację wyładowywana na słabszych a z całą pewnością nie poprawia
                    jakości pracy.
                    Jak już pisałem fundusz kupuje czas lekarza poświęcony pacjentowi. Za małe
                    pieniądze czasu tego można kupić mało. To co pacjenci określają jako "brak
                    kultury" często jest tylko brakiem czasu jaki można poświęcić pacjnetowi (że
                    zacytuję z jednego z postów - zdawkowe pytanie "czy wszystko w porządku").
                    • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 21:31
                      slav_ napisał:

                      > Fundusz nie kupuje "kultury" lekarza, jego zachowanie nie jest również
                      elemente
                      > m
                      > kupowanej procedury. "Standart" określa zakres postępowania oraz warunki jego
                      > wykonania (sprzętowe, lokalowe, wymagane kwalifikacjie, ubezpieczenie itp).

                      Fundusz kupuje usługę ( i czas lekarza) a dla mnie jest oczywiste,że temu
                      wszystkiemu przypisana jest jednocześnie kultura lekarza( jest nieodzownym
                      elementem usługi) bo jeśli ta usługa ma realizować cel pomocy człowiekowi to
                      oczywiscie ta pomoc wymaga pewnej kultury ,bo to kultura ułatwia mu
                      przeprowadzenie wywiadu ,wzbudza zaufanie pacjenta i ułatwia pacjentowi
                      podporządkownie się zaleceniom.
                      Same korzyści.
                      • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 22:15
                        Zaplacilas panu za wino, ale niewolnik ktory to wino przyniosl byl nieuprzejmy.
                        Co powinnas zrobic? Co przyniesie trwala zmiane?

                        A. Poskarzyc sie panu i sprawic by wychlostal niewolnika?
                        B. Nie czekac na pana - wychlostac samemu?
                        C. Domagac sie by nieuprzejmi niewolnicy nie dostarczali wina?
                        D. Kupowac wino tylko u panow, ktorzy maja uprzejmych niewolnikow?
                        E. Domagac sie by zniesiono niewolnictwo?
                        • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 10:03
                          lekarz niewolnik??? ale sie usmialam!pewnie Pan na sile narzucil mu takie
                          studia i taki zawod.Nie no ty sie zastanow czlowieku co piszesz, trza bylo
                          zostac prezesem banku jak sie chcialo fortune zbijac a nie teraz traktujesz
                          pacjenta jak bydlo wystawione na handel! kiedy sie lekarz dowiaduje o marnych
                          zarobkach??? po studiach???
                      • slav_ Re: kultura lekarzy 25.02.05, 00:10
                        Oczywiste ?
                        Wolałabys byc leczona przez skończonego chama ale świetnego fachowca który
                        szybko postawi diagnozę i skutecznie Cię wyleczy czy przez czarującego,
                        kulturalnego ignoranta który nie potrafi podjąć żadnej decyzji i swym
                        postępwaniem naraża twoje zdrowie i zycie ?
                        Z ktorym z tych lekarzy Fundusz powinien zerwać umowę ?
                        Do ktorego z nich pacjent pójdzie po pomoc jesli za poradę będzie musiał zapłacić?
                        (Tylko bez wykrętow że u kulturalnego i fachowego to byłoby zbyt banalne)
                        • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 10:48
                          slav_ napisał:

                          > Oczywiste ?
                          > Wolałabys byc leczona przez skończonego chama ale świetnego fachowca który
                          > szybko postawi diagnozę i skutecznie Cię wyleczy czy przez czarującego,
                          > kulturalnego ignoranta który nie potrafi podjąć żadnej decyzji i swym
                          > postępwaniem naraża twoje zdrowie i zycie ?
                          > Z ktorym z tych lekarzy Fundusz powinien zerwać umowę ?
                          > Do ktorego z nich pacjent pójdzie po pomoc jesli za poradę będzie musiał
                          zapłac
                          > ić?
                          > (Tylko bez wykrętow że u kulturalnego i fachowego to byłoby zbyt banalne)

                          drogi Slavie
                          musiałabym iść do tego kulturalnego ignoranta, nie miałabym innego wyjścia, bo
                          dla mnie ma tak ogromne znaczenie kultura lekarza,ze jest warunkiem wstępnym
                          abym wogóle weszła do gabinetu. Kultura jest u mnie na pierwszym miejscu, jeśli
                          ten warunek nie jest spełniony to może zdobyłabym się ( z duszą na ramieniu) na
                          pójście do tego aroganckiego fachowca ale tylko gdyby nie było możliwości
                          póścia do kulturalnego ignoranta.
                          Oby nie był w życiu takich wyborów.



                          • lukumon Re: kultura lekarzy 28.02.05, 18:05

                            dlatego jestem antyfeministą: jak czytam takie posty jak te które pisze vacia,
                            to przyznam, że stają mi przed oczami wszystkie te głupoty jakie na temat kobiet
                            opowiadał zawsze korwin-mikke, a które teraz jakoś wydają się bardziej sensowne.
                            "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona: celem pójścia do lekarza
                            jest WYLECZENIE schorzenia. TYLKO TO!!! i tylko to winno być celem lekarza. ale
                            ona wybierze takiego który ma dwa lewe łapska, ale za to będzie jej mówił, ze ma
                            ładne oczy. "kultura jest na pierwszym miejscu" napisała vacia: ja się naprawdę
                            nie dziwię, że jednyna kobieta która kierowała jedną z pięciuset największych
                            korporacji świata na liście "financial times`a" poleciała ostatnio na bruk.

                            ********
                            Lukumon
                            • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 18:59
                              I powiedz teraz że trzeba operować -i co powie jaki cham ledwie mnie zobaczył i
                              już na operacje a gdzie badanie a jest bioenergoterapia i homeopatia i wróżby
                              magnetotrapia i skąd on taki mądry wszystkie rozumy pozjadał co on za jeden
                              taki młody,i już operacja ja tez nie mam czasu ,a co powie mąz a kolezanka po
                              opercji to umarła a ja jestem jeszcze młoda i już mam miec operacje może jakies
                              badania może do innego lekarza pójde no patrz jaki cham tak bez ogródek
                              operacja a ja miałam jechac do Egiptu a kiedy pomaluje mieszkanie .No nie nigdy
                              więcej nie pójde do tego chama .Poczytam książki czy on ma rację przeciez jest
                              tyle nowoczesnych metod leczenia,napewno chce łapówkę niedoczekanie nic nie
                              dostaniesz!
                              • lukumon Re: kultura lekarzy 28.02.05, 19:38

                                tobie położniku pewnie też się dostanie za antyfeminizm :-))
                                ********
                                Lukumon
                                • etta2 Re: kultura lekarzy 01.03.05, 19:34
                                  Ej, Panowie-antyfeminiści. Hamowanko zalecane! Nie wszystkie panie sa
                                  wszak "blondynkami". Ja osobiście ZAWSZE wybiorę dobrego fachmana, a nie
                                  uśmiechającego się, którego jedyną zaletą jest tenże uśmiech. Niezwykle cenni
                                  są ci lekarze, którzy posiadają dużą wiedzę oraz są zaangażowani w swojej
                                  pracy. Wiem, wiem, marne wynagrodzenie, gonitwa na 1/4, 1/2 etatu....to nie
                                  warunki sprzyjające zaangażowaniu się. Dlatego, choć nie jestem lekarzem (co
                                  najwyżej pacjentką) uważam, że to skandal, by lekarze ganiali za groszem, bo z
                                  pensji można co najwyżej opłacić stałe opłaty domowe. Na książkę lub fachowe
                                  czasopismo już nie starczy. Nie zgadzam się z opiniami, że skoro panienka w
                                  markecie może tyrać za 800 zł, to dlaczego lekarz nie może? NIE MOŻE, bo
                                  ODPOWIEDZIALNOŚĆ za życie i zdrowie człowieka jest inna niż odpowiedzialność
                                  tejże panienki. Lekarz jest w stanie panienkę zastąpić, odwrotnie raczej chyba
                                  się nie da...
                                  Trochę teraz o kulturze. Jest byle jaka w całym społeczeństwie, a lekarze są
                                  grupą zawodową wywodzącą się z tegoż społeczeństwa. Parę głosów, które tu padły
                                  (pacjent śmierdzi...a jego pieniądze nie...) to najbardziej jaskrawy przykład
                                  chamstwa tak śmierdzącego pacjenta, jak i tego, który traktuje śmierdziela jako
                                  normę do zaakceptowania za opłatą.... Śmierdzieć nie wolno NIGDZIE! Ani w
                                  sklepie, ani w tramwaju, ani na ulicy (tam też obok przechodza ludzie, czasem
                                  nawet bardzo blisko), no a tym bardziej w gabinecie, gdzie po zdjęciu ubrania
                                  widać (i czuć) więcej niż w ubraniu.
                                  Być może zdarzają się lekarze niekulturalni, chyba jednak niezbyt często.
                                  W "rejonie" mamy prawo wyboru lekarza pierwszego kontaktu. Gorzej, gdy trafiamy
                                  na ostry dyżur do szpitala - wtedy kto popadnie nam w przydziale. Oby jednak
                                  jak najczęściej trafiali nam się tacy, którzy nas dobrze zdiagnozują,
                                  niekoniecznie uśmiechnięci.
                                  • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 21:16
                                    No piękna kobieta taka jak lubię ja nie jestem antyfeministą Ja WAS KOCHAM
                                    WSZYSTKIE możecie sobie pachniec czym chcecie tylko słuchajcie na Boga co do
                                    was mówie
                                  • ardzuna Re: kultura lekarzy 05.03.05, 13:11
                                    etta2 napisała:

                                    > Ej, Panowie-antyfeminiści. Hamowanko zalecane! Nie wszystkie panie sa
                                    > wszak "blondynkami". Ja osobiście ZAWSZE wybiorę dobrego fachmana, a nie
                                    > uśmiechającego się, którego jedyną zaletą jest tenże uśmiech.

                                    Oj, panna, panna, pozałować strategii. Jeden facet tupnął, a teraz się tłumacz,
                                    ze TY nie jestes wielbłądem - moze łaskawie cię zaakceptuje. Ręce mi opadają,
                                    jak czytam cos takiego.
                              • ugarit Re: kultura lekarzy 02.03.05, 23:06
                                no to w końcu dała czy nie :)
                              • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:40
                                A co? Moze nie jest tak ze za lapowe od razu znajduje sie lozko w szpitalu? A
                                jak dolozysz to cie lekarze zoperuja nawet troche szybciej niz pozostalych.
                                Niestety nawet wtedy nie mozna liczyc na to ze uczciwie cie czlowieku
                                poinformuja jaki jest twoj stan zdrowia. Bo przeciez oni sa od leczenia a nie
                                od gadania z glupim pacjentem. I co to do diabla jest! Po co pacjentowi te
                                informacje! I tak nic nie zrozumie glab jeden. Tylko czas zabiera.
                            • vacia Re: kultura lekarzy 28.02.05, 20:19
                              lukumon napisał:
                              >>> .
                              > "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona: celem pójścia do
                              lekarz
                              > a
                              > jest WYLECZENIE schorzenia. TYLKO TO!!! i tylko to winno być celem lekarza.
                              ale
                              > ona wybierze takiego który ma dwa lewe łapska, ale za to będzie jej mówił, ze
                              m
                              > a
                              > ładne oczy. "kultura jest na pierwszym miejscu" napisała vacia: ja się
                              naprawdę
                              > nie dziwię, że jednyna kobieta która kierowała jedną z pięciuset największych
                              > korporacji świata na liście "financial times`a" poleciała ostatnio na bruk.
                              >
                              > ********
                              > Lukumon

                              Mądry lekarz a taki jest dobrym profesjonalistą będzie też kulturalny, tak że
                              nie ma takich problemów przy wyborze lekarza.
                              Pozatym uprzejmość tez leczy ,bo człowiek jak się orientujesz Lukomonie to
                              równiez psychika ,emocje ,ktore mają znaczenie w leczeniu. Nawet zwierząta
                              lubią byc dobrze traktowane.
                              • lukumon Re: kultura lekarzy 01.03.05, 10:42

                                znam osobiście kilku lekarzy znakomitych profesjonalistów, naprawdę wybitnych
                                fachowców w swojej dziedzinie, szczególnie ginekolog i chirurg onkologiczny są
                                tu wyrazistymi przykładami, ale i kilku innych też z powodzeniem się tu łapie:
                                otóż żaden z nich NIE JEST sympaztyczny. najczęściej są przepracowanymi
                                ponurakami, czasem oschłymi wobec pacjentów: w pysk dać to raczej nie da, ani
                                nie wyzwie, ale nie daj bóg wleźć któremuś na odcisk. a już śmiertelnie
                                niebezpiecznie jest być wobec nich niegrzecznym czego przykłady przytaczało tu
                                kilkoro z was: wtedy otwierają cały arsenał. rzecz w tym, że pacjentów mają po
                                same pachy i nie są w stanie przyjąć nawet połowy chętnych. i podkreślam są
                                wybitnymi specjalistami nawet w opinii swoich kolegów po fachu, a jeden lekarz
                                niechętnie chwali bez zastrzeżeń innego. i co najważniejsze: są skuteczni w tym
                                co robią. za to kulturalni to raczej nie. zgadzam się, że nie jest to model
                                godny naśladowania: nobles oblige, ale mimo to przeczy to absolutnie tezie, że
                                dobry jest zawsze supergrzeczny. i zgadzam się również z wyrażanymi tu opiniami,
                                że cham zawsze będzie traktował grzeczność jako objaw słabości, a lekarz nie
                                jest >medycznym kelnerem<, któremu można dla zabawy wpychać do ust obśliniony
                                cukierek jak markowi kondratowi na >zaklętych rewirach<.
                                ********
                                Lukumon
                                • vacia Re: kultura lekarzy 01.03.05, 13:40
                                  lukumon napisał:

                                  > znam osobiście kilku lekarzy znakomitych profesjonalistów, naprawdę wybitnych
                                  > fachowców w swojej dziedzinie, szczególnie ginekolog i chirurg onkologiczny są
                                  > tu wyrazistymi przykładami, ale i kilku innych też z powodzeniem się tu łapie:
                                  > otóż żaden z nich NIE JEST sympaztyczny. najczęściej są przepracowanymi
                                  > ponurakami, czasem oschłymi wobec pacjentów: w pysk dać to raczej nie da, ani
                                  > nie wyzwie, ale nie daj bóg wleźć któremuś na odcisk. podkreślam są
                                  > wybitnymi specjalistami nawet w opinii swoich kolegów po fachu, a jeden lekarz
                                  > niechętnie chwali bez zastrzeżeń innego.

                                  Czyli taki wybitny specjalista, fachowiec potrzebowalby jeszcze wiedzy z
                                  dziedziny relacji międzyludzkiej. No bo przecież zawsze mozna niechcący wejść
                                  takiemu specjaliście na odcisk i co wtedy? Pierwsza zasada lekarza to nie
                                  szkodzić drugiemu człowiekowi a wiemy jak jedno przykre słowo drugiego
                                  człowieka może zaboleć i byc pamietane przez wiele lat.
                                  każdy człowiek powinien dbać o swój poziom równiez w dziedzinie odnoszenia
                                  się do innych ludzi, jest to szczególnie ważne dla lekarza ,księdza czy
                                  nauczyciela.
                                  A my ,którzy korzystamy z usług lekarzy musimy się starac być doskonali aby
                                  przypadkiem nie dotknąć tak potrzebnych nam specjalistów i czasem ich nie
                                  obrazić ,bo o to nie jest przecież trudno i kto nam stedy udzieli porady.
                                  Pozdrawiam Pana i życzę cierpliwości.



                            • draconessa Re: kultura lekarzy 28.02.05, 20:38
                              fe!!! Alez jestes Wacpan politycznie niepoprawny!!!:))) Wszystko fajnie, ale
                              czesc moich Pacjentow nadal uwaza, ze lekarz jest tylko od tego, aby im wypisal
                              recepe na co tylko oni sobie zazycza - a juz pacjent sam zdecyduje, co za lek
                              ma sobie brac, jak dawkowac. Lekarz ma byc cicho i grzecznie siedziec za
                              biurkiem. I wypisywac, wypisywac, "dawac badania"... Przeciez wiadomo, ze
                              pacjent i tak wie lepiej, co mu dolega:)))
                            • ardzuna Re: kultura lekarzy 05.03.05, 13:06
                              lukumon napisał:

                              >
                              > dlatego jestem antyfeministą: jak czytam takie posty jak te które pisze vacia,
                              > to przyznam, że stają mi przed oczami wszystkie te głupoty jakie na temat
                              kobie
                              > t
                              > opowiadał zawsze korwin-mikke, a które teraz jakoś wydają się bardziej
                              sensowne
                              > .
                              > "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona:

                              A to jakiś kosmiczny styl myślenia - nie rozumiesz czegoś, to znaczy ze jest
                              głupotą. Abstrahując od tresci dyskusji, czy nie uważasz, ze jesteś zadufany w
                              sobie? A moze to ty jesteś głupi, a kto inny ma rację? Nie bierzesz pod uwagę
                              takiej ewentualnosci, nieprawdaż?
                              --
                              Mensa Polska
                              • lukumon Re: kultura lekarzy 28.03.05, 20:30

                                po pierwsze - absolutnie nie napisałem że czegoś w jej wypowiedzi nie rozumiem -
                                z resztą byłoby to trudne zważywszy na jej dziecinną, naiwną logikę.
                                po drugie - jeśli chcesz analizować tę moją wypowiedź to nie da się tego zrobić
                                abstrahując ani od treści prowadzonej tu dyskusji, ani od jej formy.
                                po trzecie - podczepianie sobie w sygnaturce odnośnika do mensy ma jak rozumiem
                                w twoim przypadku być oznaką skromności i pokory, prawda?

                                ********
                                Lukumon
                                • lukumon do ardzuny 28.03.05, 20:34

                                  trochę mnie przerzuciło, ale mam nadzieję, że można się domyślić na czyj post
                                  odpowiadam powyżej
                                  ********
                                  Lukumon
                        • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:43
                          Ludzie, o czym my mowimy? Lekarz-ignorant??? To przeciez nie kupowanie komórki
                          u niedouczonego sprzedawcy, ktory plecie tylko farmazony o melodyjkach w
                          telefonie, bo tylko to i gry opanowal. To nie ma jakiejs weryfikacji wiedzy
                          lekarskiej? Zdarzaja sie tacy "przemknięci przez studia" i pracujacy lekarze?!
                          Horror!
                        • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 10:06
                          zbyt banalne?/ nie no ja chyba zwymiotuje.Lekarz wedlug ciebie nie moze byc
                          fachowy i zyczliwy????
                    • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:58
                      no to pielegniarki ktore zarabiaja jeszcze mniej i nie maja szansy dorabiac w
                      prywatnych gabinetach juz dawno powinny odejc od zawodu- bo to, ze pracuja za
                      glodowe pensje to juz jest dopiero irracjonalne[a ich praca nie polega tylko na
                      wypisywaniu i stemplowaniu recept]
              • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 24.02.05, 11:49
                Ty chyba naprawdę nie wiesz co wypisujesz. Lekarz zarabiający 2.50 za pacjenta
                ma prawo odczuwać skrajna frustrację. Tak jak każdy niedoceniany finansowo
                człowiek. Mechanik samochodowy spojrzy na auto, gdy 2.50 pomnożymy
                przez.........100, a zrobi cokolwiek gdy ów iloczyn pomnozymy przez 4 i dodamy
                cenę części. Sprzataczka za byle jakie sprzatanie liczy sobie 10 PL/ godzinę.
                Jaka płaca taka praca. I zrozumcie to ludzie. My uśmiechami nie płacimy w
                sklepach, płacimy pieniędzmi.
                • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 15:04
                  Gość portalu: dr napisał(a):

                  > Ty chyba naprawdę nie wiesz co wypisujesz. Lekarz zarabiający 2.50 za
                  pacjenta
                  > ma prawo odczuwać skrajna frustrację. Tak jak każdy niedoceniany finansowo
                  > człowiek. Mechanik samochodowy spojrzy na auto, gdy 2.50 pomnożymy
                  > przez.........100, a zrobi cokolwiek gdy ów iloczyn pomnozymy przez 4 i
                  dodamy
                  Podobno teraz 5 zł na pacjencie. Ja rozumiem tą skrajną jak piszesz frustrację,
                  bo jest to rażąca dysproporcja między tym co lekarz daje a co otrzymuje w zamian
                  ale mi chodzi o coś zupełnie innego a mianowicie aby ta frustracja nie była
                  rozładowana na pacjencie ani na domownikach ani też nie na psie pozostaje
                  ewentualnie aktywność fizyczna i wywieranie (zgodnego z prawem) nacisku na
                  decydentów w kierunku zmiany sytuacji. Pozdrawiam.
                  • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 25.02.05, 08:23
                    Vaciu miła, lekarze nie są jakimś innym gatunkiem, są takimi samymi ludźmi-
                    maja prawo do frustracji, gdy za ich ciżęką pracę źle się ich traktuje.
                    Zobacz z jaką dezaprobatą społeczną spotykają się ( zgodne z prawem i wyrażane
                    w BARDZO DELIKATNEJ FORMIE) akcje protestacyjne!
                    My już wykorzystaliśmy wszystkie formy nacisku na decydentów. Tak jesteśmy
                    sfrustrowani ( wyraz dają ci, którzy wyjeżdżają, a dzieje się to naprawdę
                    masowo), odchodzą od zawodu ( część z żalem, bo wbrew temu co się mówi, bardzo
                    rzadko medycynę wybierają ludzie, którzy jej nie lubią), albo sa skrajnie
                    sfrustrowani.
                    Część z tej ostatniej grupy rozładowuje się - choćby przez nieuprzejmość na
                    pacjentach, część w taki czy inny sposób domaga się łapówek, część olewa pracę
                    za pół darmo a przykłada się do pracy w spółdzielniach.
                    I nie dziwcie się temu. My też jesteśmy ludźmi. Odpowiadamy za najcenniejszą
                    rzecz, jaką człowiek posiada - zdrowie i życie. Traktuje się nas z jednej
                    strony jak półbogów z drugiej ( finanse) jak żebraków.
                    • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 11:16
                      Gość portalu: dr napisał(a):

                      > Vaciu miła, lekarze nie są jakimś innym gatunkiem, są takimi samymi ludźmi-
                      > maja prawo do frustracji, gdy za ich ciżęką pracę źle się ich traktuje.
                      > Zobacz z jaką dezaprobatą społeczną spotykają się ( zgodne z prawem i
                      wyrażane
                      > w BARDZO DELIKATNEJ FORMIE) akcje protestacyjne!
                      > My już wykorzystaliśmy wszystkie formy nacisku na decydentów. Tak jesteśmy
                      > sfrustrowani ( wyraz dają ci, którzy wyjeżdżają, a dzieje się to naprawdę
                      > masowo), odchodzą od zawodu ( część z żalem, bo wbrew temu co się mówi,
                      bardzo
                      > rzadko medycynę wybierają ludzie, którzy jej nie lubią), albo sa skrajnie
                      > sfrustrowani.
                      > Część z tej ostatniej grupy rozładowuje się - choćby przez nieuprzejmość na
                      > pacjentach, część w taki czy inny sposób domaga się łapówek, część olewa
                      pracę
                      > za pół darmo a przykłada się do pracy w spółdzielniach.
                      > I nie dziwcie się temu. My też jesteśmy ludźmi. Odpowiadamy za najcenniejszą
                      > rzecz, jaką człowiek posiada - zdrowie i życie. Traktuje się nas z jednej
                      > strony jak półbogów z drugiej ( finanse) jak żebraków.

                      Napisałeś prawdę. Trafiłes w samo sedno.
                      W takich trudnych warunkach warto jednak wykrzesać z siebie trochę cierpliwości
                      i z umiłowania medycyny w dalszym ciągu kontynuować dobre tradycje tego
                      zawodu .
                      Jeśli lubimy swoje zajęcie to nie patrzymy na zyski, można to zauważyć u
                      hobbystów, poświęcają mnóstwo czasu na coś co nie przekłada się na pieniądze a
                      wręcz czasem wymaga nakładów.
                      To by zmniejszyło frustrację, no a jeśli jeszcze do tego dodamy wysoki prestiż
                      tego zawodu , to też daje jakąś satysfakcję.
                      A co z kosztami utrzymania, dysponując ograniczonymi środkami pozostaje
                      tylo wydawać je bardziej racjonalnie.
                      • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 25.02.05, 13:08
                        Niestety, my też musimy z czegoś żyć! I chcemy porządnie się ubrac, wysłać
                        dzieci do dobrych szkół, wyjechać na przyzwoite wakacje, wyjść do teartu.
                        Niestety, na większość z wymienionych wyżej "luksusów" - nie stać nas. Wakacje
                        albo przyzwoite ubranie, edukacja dziecka albo własne rozrywki.
                        Hobby moga uprawiać ( zwłaszcza kosztowne hobby) ludzie mający dobre zaplecze
                        finansowe - zamożnych rodziców, dobrze płatną pracę.
                        A praca lekarza jest taką samą pracą zarobkową jak każda inna. Upokarzająco
                        niskie zarobki doprowadzą do negatywnej selekcji do tego zawodulub masową
                        emigrację młodych. O starszych napisałam w jednym z poprzednich postów.
                        Garstka tych dobrych, którzy zostaną, bedą uśmiechać się i dobrze leczyć za
                        duże pieniądze, zaś inni mniej zamożni dostaną się w ręce tych, którzy trafili
                        na medycynę przez przypadek, zarabiają nędznie i odragowują frustracje w taki
                        sposób, że dzisiejsze , niegrzeczne, odezwanie się lekarza będzie
                        niedostrzegane. To kwestia nie tak odległej przyszłości.
                        • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 13:29
                          O tak kolego nasze społeczenstwo dąży do ideału lekarza polskiego
                          Niestety będzie to lekarz o kamiennej twarzy ,wykształcony ,uzbrojony w prawo
                          niepozwalające go obrażać,o braku zainteresowania życiem prywatnym pacjenta,i
                          dużo zarabiający.
                      • etta2 Re: kultura lekarzy 01.03.05, 20:03
                        vacia napisała:

                        > W takich trudnych warunkach warto jednak wykrzesać z siebie trochę
                        cierpliwości
                        > i z umiłowania medycyny w dalszym ciągu kontynuować dobre tradycje tego
                        > zawodu .
                        > Jeśli lubimy swoje zajęcie to nie patrzymy na zyski, można to zauważyć u
                        > hobbystów, poświęcają mnóstwo czasu na coś co nie przekłada się na pieniądze
                        a
                        > wręcz czasem wymaga nakładów.
                        > To by zmniejszyło frustrację, no a jeśli jeszcze do tego dodamy wysoki
                        prestiż
                        > tego zawodu , to też daje jakąś satysfakcję.
                        > A co z kosztami utrzymania, dysponując ograniczonymi środkami pozostaje
                        > tylo wydawać je bardziej racjonalnie.

                        Vaciu droga, a z czego niby taki doktorek ma żyć? Opłacić mieszkanie, światło,
                        gaz, utrzymać rodzinę, posłać dzieci do szkoły...rozumiem, ma "się ograniczyć".
                        A czy ty byłabyś w stanie sie ograniczyć w snuciu tych nieracjonalnych
                        teoryjek? Można ograniczyc swoje potrzeby ponad poziom MINIMUM, a oni nie
                        zarabiaja ponad ten poziom. Przepraszam, że się wcinam, ale nie mogę spokojnie
                        cztać takich bzdetów i gdybym była lekarzem, to juz któryś pacjent zostałby
                        potraktowany "niekulturalnie".....zrób sobie najpierw swój rachunek sumienia,
                        zajrzyj do własnej kieszeni, a potem zaglądaj do cudzych.
            • Gość: mirex Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: 66.222.215.* 24.02.05, 05:05
              Nie moge tego zrozumiec. Dlaczego lekarz pracujac za 5 zloty jesli mogl by w tym
              czasie zarobic 50 zloty? Czy to sie wiaze z barierami administracyjnymi?
              Tak mi sie wydaje ze logiczne bylo by wprowadzenie funduszu "B" pod kontrola
              zrzeszonych lekarzy. Pacjent mialby mozliwosc wyboru miedzy przychodnia a wizyta
              prywatna. Lekarz bylby oplacany rynkowa wartoscia wizyty czyli te 50zl(z
              poprawka na inflacje). Im wiecej pacjentow zaczelo by uzywac fundusz "B" tym
              mniej kosztowne bylo by to dla nich. Coraz wiecej lekarzy przestawialo by sie na
              udzielanie wizyt wylacznie w swoich gabinetach. Stworzyla by sie konkurencja
              miedzy lekarzami w zdobywaniu pacjetow.
              Wszyscy byli by zadowoleni i kulturalni. Czy to nie jest mozliwe?
              Pozdrawiam
              • Gość: Położnik Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 10:44
                Uwazam się za osobę wykształconą i dobrze wychowaną ,proszę napiszcie jak
                powinienem się zachować.
                1.Odmawiam wpuszczenie męża do sali operacyjnej odpowiedz"ja cie sku..synu
                załatwie to ja na ciebie płacę"
                2.Odmawiam pijanemu mężowi odwiedzić zony po porodzie godz 2 w
                nocy.odpowieć "TY gnoju nie wiesz kim ja jestem "tutaj pojawia się immunitet
                poselski "jak mnie nie wpuscisz to wykonam telefon i cię wypie...dolą"
                3.Nie mogę przyjąć pacjentki z braku miejsca -odpowiedz "trzeba zrobić porządek
                z tymi lekarzami !to ja na was płacę sku...syny konowały a wy mnie nie
                przyjmujećie" miejsce pracy Pani Rejonowe Biuro Pracy i jek sądzę to ja płacę
                na zasiłki?
                4 przypadki które opisałem są częste ,jak ma zachować się dobrze wychowany
                lekarz???Proszę o szybką odpowiedz bo idę na 12 do Poradni.
                marzeniem moim jest monitorowanie szpitala kamerami !
                5.a propos kelnera proszę iść do hotelu pięciogwiazdkowego potrącić kelnera
                przy wejściu usiąśc przy stoliku powiedzieć ja tu bede siedziała do kelnera
                natomiast dawaj szybko dardzo dobre i za darmo bo ja na ciebie płace gnoju
                najwyżej dam ci pięć złotych jak mi się spodobasz hehehehe.Zobaczymy co się
                stnie???????
                • Gość: ewa Re: Czy ktos moze mnie oswiecic? IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 11:16
                  Polozniku, pozostaje Tobie jedynie
                  szukac pracy w jednym z krajow starej
                  unii. Do pracy w Polsce nie nadajesz sie;
                  diagnoza; zbyt duza wrazliwosc na chamstwo.
                • Gość: dr Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.chello.pl 24.02.05, 11:53
                  Ja w takiej sytuacji posyłam wiąchę. O dziwo, skutkuje. Mój przyjaciel ortopeda
                  powiedział kiedys, że do każdego trzeba mówić jego własnym językiem - do chama
                  po chamsku, bo inaczej nie zrozumie.
                  • Gość: ewa Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 12:11
                    Oczywiscie prosi sie o wiache....ale
                    w ten sposob znizasz sie do poziomu
                    chama. Tutaj(Francja) na przytoczone
                    wyzej przyklady lekarz zareagowalby
                    nastepujaco; wezwal by policje ,ktora
                    to zawiozla by delikwenta do szpitala
                    psychiatrycznego na przymusowe leczenie.
                    Bo przeciez trzeba byc przy chorych
                    zmyslach zeby obinac galaz na ktorej sie
                    siedzi.
                    • aelithe Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? 24.02.05, 13:30
                      Tutaj chory by opisał to w gazecie i następnego dnia dostałą byś wymówienie
                      kontraktu.
                      • Gość: niewiadomo kto Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.olsztyn.mm.pl 04.03.05, 17:24
                        zastanawiam sie co zrobiłam w poprzednim życiu że jestem od wielu lat pacjentem
                        i pracownkiem służby zdrowia. Z każdej strony dostaję po głowie. jako pracownik
                        od sporej grupy roszczeniowych pacjentów, są tacy co przychodzą codziennie i
                        zabierają po pół godziny innym. są niemili pacjenci ale są sympatyczni i dla
                        nich chce się pracować. człowiek obolały ma prawo do nażekania ja jako
                        pracownik muszę go wysłuchać. Jako pacjent usłyszałam od lekarza takie słowa,
                        że choć minęło sporo czasu nie jestem w stanie zapomieć. jeden spytał się gdy
                        stanęłam w drzwiach po co przyszłam?- tonem jakbym popełniła przetępstwo, po
                        kilku miesiącach walczyłam już o życie, inny postawił mi wizje: straci pani
                        wzrok, nie wstanie pani z łóżka dlaczego nie ma pani jeszcze cukrzycy? HORROR
                        Ale dzieki Bogu na mojej drodze stanęli LEKARZE z prawdziwego zdarzenia,jakim
                        cudem nie wyginęli, rzeczowe odpowiedzi, mieli czas, rzeczy nie dobre dla
                        pacjenta potrafili przekazać w formie do przełkniecia, do tego ciepły uśmiech,
                        jak trzeba było skrzyczeć to walili prawdę z mostu ale w kulturalny sposób,
                        czuło się,że im zalerzy na chorym. jedem z moich ulubieńców odszedł na
                        emeryturę Wołam DOKTORZE WRÓć!!!!!
                • aelithe Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? 24.02.05, 13:35
                  Im gorzej traktujesz Polaka, tym bardziej on ciebie szanuje. Jeśli traktujesz
                  go jak człowieka, biega do twoich szefów na skargi; pisze do kas chorych, pisze
                  do prokorutaru. Publikuje wstrząsające listy w gazetach. Jeśli potraktujesz go
                  jak bydło: stoi grzecznie w kolejce, przynosi koniaczki, mówi grzecznie. Taka
                  jest prawda o tym narodzie. Lekarz szybko uczy się chamstwa.
                  Kolega pulmonolog był ostatnio oburzony, kiedy leczony przez niego pacjent
                  zrobił mu awanturę, po tym jak po wymuszeniu wizyty, powiedział mu, że wymaga
                  porady torakochirurga, a on nie nie może mu pomóc.
                  Pacjent poinformaował go wprost, że do torakochirurga się grzecznie czeka w
                  kolejce, a on go musi załatwić natychmiast.
                • Gość: Myszka Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 18:23
                  Nie wiem jak by nalezalo. Ja jeszce jestem mloda i bardzo takie sytuacje
                  przezywam. Robie sie czerwona i do wieczora nie moge zrozumiec dlaczego ktos
                  mnie nazwal "wredna pinda" za to ze powiedzialam "bardzo prosze chwile
                  poczekac, pan doktor byl wezwany na sale operacyjna i zaraz wroci". Ale wszyscy
                  starsi mi mowia to samo "nie przejmuj sie, olej to, przyzwyczaj sie, jeszcze
                  nieraz cie to spotka, oni musza sie na kims wyzyc". Zauwazylam tez ze mezczyzni
                  czesciej w tych sytuacjach puszczaja wiache i schodza do poziomu pacjenta a
                  kobiety jakos czesciej potrafia w tym wszystkim zachowac klase ( szczegolnie
                  kilka pan doktor, ktore zapamietam do konca zycia jako niedoscigniony wzor -
                  jedna chyba praktykowala zen, bo z anielska cierpliwoscia uspokajala i glaskala
                  matke, ktora tarzala sie po podlodze, wyla i nazywala nas ku..mi, bo
                  pobralysmy jej dziecku krew bez narkozy!)ale nie ma regul, wiec nie bede
                  uogolniac.
                  • Gość: mariajuana Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:44
                    Myszka, a tak w ogole to czym sie w zyciu zajmujesz? Bajki piszesz?
                • Gość: gosc Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 10:26
                  Ludzie my sie chyba nie rozumiemy nikt nie mowi , ze nie macie dobrze zarabiac
                  i nie jestescie jedyna grupa zawodowa ktora pracuje za glodowe pensje ,na
                  szczescie macie mozliwosc dorobienia w prywatnych gabinetach i dobrze , co maja
                  powiedziec inne grupy zawodowe ktorym po studiach proponuje sie tyle co wam lub
                  mniej i to bez mozliwosci dorobienia? Zgoda powinniscie zarabiac godziwie na
                  panstwowym gruncie i nie tylko wy ale wszyscy przedstawiciela zawodow
                  medycznych ktorzy odpowiadaja za zycie i zdrowie czlowieka[ rowniez
                  pielegniarki, polozne czy ratownicy medyczni] ale dlaczego to do pacjentow
                  macie pretensje? przeciez ten caly system jest chory i bedzie nadal jesli w
                  calej sluzbie zdrowia dobrze zarabiac beda tylko ordynatorzy i dyrektorzy NfZ!
                  ale jaki my pacjenci mamy na to wplyw skoro wy lekarze i inni nie macie?
            • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:56
              To dlaczego Ci swietni lekarze-fachowcy (bez ironii) nie pracuja tylko
              prywatnie? W kulturalnych warunkach, bez nadmiaru pacjentow? Po co mecza sie w
              publicznych ZOZach? Przeciez jest tylu chetnych na ich miejsce. Np. są
              dentysci, ktorzy TYLKO pracuja prywatnie. Czy jest jakis obowiazek "odsluzenia"
              na państwowej posadzie? Mowię tu o lekarzach z wieloletnim doświadczeniem bo
              chyba tylko wtedy mozna mowic o "fachowości" w tej branży.
              Mysle, ze moze to byc wlasnie czynnik dostepu do klienta. Mozna pracujac w ZOZ
              namawiac pacjentow na prywatne wizyty w swoim gabinecie. W innym przypadku
              musialby sie lekarz naglowkowac jak do nich dotrzec (reklamowac sie, ogloszenia
              w gazecie, ulotki itp. a to kosztuje przeciez jak w kazdej innej rynkowej
              dzialalnosci), co nie zawsze jest łatwe...
            • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 08:58
              Ale kto kaze lekarzom pracowac na panstwowym? Mozecie przeciez otworzyc
              prywatna praktyke.No tak, ale na panstwowym wygodniej. Pensja marna ale za to
              pewna.
              • Gość: Połoznik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 10:04
                Juz niedługo będą tylko prywatni sądzisz że wystarczy Ci te 64 zł rocznie jakie
                przekazuje NFZ na Ciebie ROCZNIE do twojej poradni HAHAHA.
                • paero123 Re: kultura lekarzy 04.03.05, 13:54
                  Rocznie przekazuje na ubezp.zdrowotne ok.400 zł (wlasna dzialalnosc
                  gospodarcza). Nie wiem ile z tego NFZ przekazuje poradni. Rozumiem, ze to jak
                  kazde ubezpieczenie nie jest w stosunku 1:1 tj. wplata:koszt uslugi. Odpukac
                  dotychczas nie musialem korzystac juz od 2 lat co najmniej z porad lekarzy; za
                  dentyste place prywatnie.
                  A to chyba zasada kazdego ubezpieczenia, ze placi sie mniej aby w razie
                  potrzeby uzyskac wiecej, prawda? Jezeli ubezpieczenie samochodu kosztuje
                  np.7000 rocznie to wiadomo, ze w razie tzw. "skasowania" czy kradzieży
                  samochodu zostanie wyplacone wiecej niz te 7000. I tak samo jest z
                  ubezpieczeniem zdrowotnym, prawda?
            • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:52
              to tym bardziej przez te 2 minuty moze sie chociaz wysilic na zyczliwosc jesli
              nic innego nie ma do zaoferowania
          • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 13:22
            Trochę upraszczasz vacia.
            Gdzie ty widzisz obłudę i fałsz. Podałem ci jedynie prawa ekonomii, a nie
            jakieś zasady, którym hołduję. Proste - np. pacjent mający lekarza na każde
            kliknięcie, nigdy go nie będzie szanował. pacjent płacący za wizytę prywatną,
            patrzy na lekarza na wyrocznie. Przecież wziął 100 złotych- to taki dobry
            doktor. Niestety talmudyczna zasada: " Tylko zły lekarz leczy za darmo", ma
            bardzo głębokie uzasadnienie psychologiczne. Szanuje się dobra LUKSUSOWE, a nie
            stare zużyte kapcie.
            • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 14:54
              aelithe napisał:

              >> Gdzie t Trochę upraszczasz vacia.
              y widzisz obłudę i fałsz. Podałem ci jedynie prawa ekonomii, a nie
              > jakieś zasady, którym hołduję. Proste - np. pacjent mający lekarza na każde
              > kliknięcie, nigdy go nie będzie szanował. pacjent płacący za wizytę prywatną,
              > patrzy na lekarza na wyrocznie. Przecież wziął 100 złotych- to taki dobry
              > doktor. Niestety talmudyczna zasada: " Tylko zły lekarz leczy za darmo", ma
              > bardzo głębokie uzasadnienie psychologiczne. Szanuje się dobra LUKSUSOWE, a
              nie
              >
              > stare zużyte kapcie.

              Widzę ,że trochę przesadziłam aelithe wobec Ciebie, przepraszam ,przecież
              jesteś miłym lekarzem (po prostu uraziły mnie Twoje słowa: "społeczna" i tak
              przylezie). Myślę,że chociaż masz trochę racji pisząc że ludzie bardziej cenią
              coś za co płacą lub że mają respekt wobec osób które je traktują z góry ale
              jest tez prawdą zasada: Postępujcie wobec ludzi tak jak byście chcieli aby
              wobec was postępowano".
              Lekarzowi jest przyjemnie ,gdy przełożeni i starsi koledzy są uprzejmi,
              ułatwiają im specjalizację oraz gdy pacjenci okazują szacunek i tak samo
              pacjenci lubią ,gdy lekarz poświęci im chwilę czasu i spojrzy na nich życzliwie.
              Wszyscy lubimy promocje, obniżki cen, okazje i stare sużyte kapcie ,dlatego
              nie jest tak,że to co niedrogo nabyte nie jest cenione.Cena musi być
              przystępna bo inaczej nie będzie chętnych.
              Wprowadzenie rynku usług medycznych znacznie podniosło by poprzeczke wymagań
              odnośnie kultury wobec pacjenta co byłoby trudne dla wielu osób ,bo osobistej
              kultury nie uczymy się w pięć minut. Prawdziwa ekonomia nie stoi w konflikcie z
              kulturą.
              • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 15:28
                vacia-masz 100% racji.
                Z tym ze-cytuje"prawdziwa ekonomia
                nie stoi w konflikcie z kultura"-tez
                racja. Ale niestety w Polsce mieszane
                jest pojecie korzysci ekonomicznych
                z kultura. Ludzie mysla, ze pieniadze
                wszystko zalatwia blyskawicznie. A tak
                nie jest i jak slusznie zauwzylas, kultury
                zycia codziennego trzeba sie dlugo uczyc.
                • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 17:53
                  Mogę się zgodzić, z większością opini zawartych w dwóch poprzednich postach.
                  Nie zupełnie z ostatnim. Rynek medyczny wymusiłby zachowania od lekarza. Od
                  chorego, jeśli miałby świadomość kosztów na pewno również.
                  Chory mając wybór postawi na lekarza, którzy traktuje go ludzko. Niestety
                  bardzo często stawia na potrafiącego go wziąść pod włos szamana, który potrafi
                  skitecznie leczyć portfel, a nie chorobę.
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 17:58
                > Myślę,że chociaż masz trochę racji pisząc że ludzie bardziej cenią
                > coś za co płacą lub że mają respekt wobec osób które je traktują z góry ale
                > jest tez prawdą zasada: Postępujcie wobec ludzi tak jak byście chcieli aby
                > wobec was postępowano".

                Leczenie jest usluga w ktorej udzial pacjenta jest niezbedny dla sukcesu
                uslugi. Cena za usluge powierdza WARTOSC uslugi. Pacjent ktory zdecydowal, ze
                lepiej jest pojsc do doktora niz kupic nowy telewizor, nie zmarnuje otrzymanej
                porady. Pacjent, ktory moze zobaczyc doktora za paczke dropsow wyrzuci recepte
                do kosza, i dojdzie do wniosku, ze nie ma sensu sluchanie idioty, ktory pracuje
                za klepaki jak babcia klozetowa.

                Nawet jezeli zgadzam sie leczyc kogos za darmo to pacjent powinien wiedziec
                jaka jest warosc podarunku ktory wlasnie otrzymal. Dlatego wlasnie lubimy
                promocje, bo dostajemy cos co jest wartosciowe za niewielkie pieniadze, i
                dlatego, ze jest to wyjatkowa okazja a nie regula. Wyprzedarz kamieni
                przydroznych nie cieszylaby sie szczegolna popularnoscia.

                > Wprowadzenie rynku usług medycznych znacznie podniosło by poprzeczke wymagań
                > odnośnie kultury wobec pacjenta co byłoby trudne dla wielu osób ,bo osobistej
                > kultury nie uczymy się w pięć minut. Prawdziwa ekonomia nie stoi w konflikcie
                > z kulturą.

                Moze sa ludzie ktorzy po prostu "nie maja kultury", ale tak naprawde w to
                watpie. Mysle, ze wiekszosc ludzi (tak jak ja) potrafi byc zarowno milymi jak i
                opryskliwymi. Kazdy uzywa obu podejsc do ludzi po to by uzyskac zamierzony
                efekt. Posluzmy sie moze przykladem Poloznika:

                > Odmawiam wpuszczenie męża do sali operacyjnej odpowiedz"ja cie sku..synu
                > załatwie to ja na ciebie płacę"

                W takiej sytuacji wdawanie sie w grzeczna dyskusje jest bledem. Trzeba
                powiedziec "zejdz mi z drogi bo zadzwonie po policje", a gdy nie poslucha
                zadzwonic i upewniec sie, ze zostanie odpowiednio ukarany.

                Zachowanie ludzi (nie tylko lekarzy) jest odpowiedzia na zachownie otoczenia,
                jezeli 99.9% pacjentow jest dla mnie mila i odpowiada pozytywnie na moja
                kulture jestem mily i kulturalny dla 99.9%. Jezeli 50% jest chamska i odpowiada
                tylko na chamstwo - bede chamski dla 50%. Problem w tym, ze trudno jest podjac
                zawsze wlasciwa decyzje w ciagu 10s (naukowo potwierdzony czas w ktorym ludzie
                podejmuja decyzje o tym czy ktos jest przyjacielem czy wrogiem). Tak wiec od
                czasu do czasu mily pacjent trafi na moje chamskie zachowanie, bedzie to tym
                czestsze im wieksze jest stezenie chamstwa w spoleczenstwie.

                To o czym pisze to fakty psychologiczne - nie ma wiec znaczenia czy sie komus
                wydaje ze zycie powinno byc inne - zycie takie JEST. Nie ma mozliwosci by
                poprawic zachowanie lekarzy jezeli nie poprawi sie zachowania spoleczenstwa, a
                zachowanie spoleczenstwa w stosunku do lekarzy nie zmieni sie jezeli kontakt z
                lekarzem nie nabierze wartosci w oczach spoleczenstwa.

                Dlaczego kelner w trygwiazdkowej restauracji usmiecha sie bardziej od tego w
                barze mlecznym? Dlatego, ze ludziom w restauracji rzadziej zdarza sie
                przeklinac, a napiwki zdarzaja sie czesciej. Dzieje sie tak dlatego, ze obiad w
                restauracji ma wieksza WARTOSC i nie ma sensu by psuc sobie humor czepianiem
                sie kelnera. W barze mlecznym ludzie spodziewaja sie, za marne grosze i tak
                dostana ochlapy, wiec przynajmniej na klenerze moga sobie uzyc.
                • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 18:58
                  To juz bylo walkowane.
                  Rzecz w tym , ze pieniadze nie sa czarodziejska rozdzka ktora chama zamieni
                  w kulturalnego, ukladnego czlowieka.
                  Nie ma nic gorszego niz bogaty, rozbuchany cham.
                  Wlasciwie wynagradzany lekarz ma poczucie wartosci swej pracy, ale kultury
                  zycia codziennego musi sie nauczyc od dziecka, tak samo jak i inni ludzie, ze
                  wszystkich grup spolecznych.
                  • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 19:55
                    To ze lekarz dostanie nagle wiecej pieniedzy nie zmieni jego zachowania. Ale
                    wprowadzenie systemu w ktorym pieniadze sprawiaja ze, zarowno pacjent jak i
                    lekarz maja interes w tym zeby byc mili - zachowanie to zmieni.

                    To prawda, ze kultury trzeba sie uczyc cale zycie, ale do nauki trzeba miec
                    motywacje, jezeli zycliwosc zwieksza szanse sukcesu ludzie sa zyczliwi, jezeli
                    chamstwo jest pomocne w przezyciu - ludzie NAUCZA sie chamstwa. Ci ktorzy sa
                    zyczliwi niezaleznie od okolicznosci zostaja swietymi.

                    Znam paru lekarzy o ktorych kulturze nie mialem najlepszego zdania w Polsce -
                    sa bardzo milymi profesjonalistami po drugiej stronie oceanu - znalezli
                    motywacje by sie nauczyc.
                • Gość: felinecaline Re: kultura lekarzy IP: *.dial.proxad.net 24.02.05, 18:59
                  Do tej pory z dystansu i milczaco sledzilam te dyskusje, gdyz uwazalam, ze za
                  malo znajac realia polskiej sluzby zdrowia nie bardzo mam prawo sie wypowiadac.
                  Padlo tu jednak kilka uwag tak ze strony forumowiczow polskich, jak i
                  zagranicznych, ktore wreszcie i mnie sklonily, zeby sie odezwac. Pierwsza
                  rzecz, przed ktora chcialabym przestrzec to utozsamianie poziomu systemu
                  ochrony zdrowia i postaw lekarzy wylacznie z "prywatnoscia czy panstwowoscia" i
                  co za tym idzie odplatnoscia lub jej brakiem. Praktykuje w krtaju, gdzie dziala
                  sprawny (mimo odwiecznej "dziury finansowej liczonej w miliardach e) panstwowy
                  sektor ochrony zdrowia i rownolegly system "prywatny" tak gabinetow lekarzy
                  rodzinnych, specjalistow czy placowek lecznistwa zamknietego.
                  I zgadnijcie, gdzie poziom "uslug" jest wyzszy? gdzie pracuje lepsza kadra?
                  Ano, o dziwo w sektorze panstwowym. Ambicja niemal kazdego "carabine'a
                  (studenta medycyny) jest zdobycie statusu "interna" takiego czy innego Centrum
                  Uniwersyteckiego, potem Szefa "kliniki" w owym az do tytularyzacji i stanowiska
                  conajmniej "Praticien Hospitalier". Slabsi, ktorym zdarzy sie na tej
                  tzw "krolewskiej drodze "potknac" odpadaja, zasilajac placowki nizszego stopnia
                  systemu "publicznego" lub kliniki prywatne (o ile znajda sponsora gotowego
                  wspomoc ich przy sfinansowaniu "udzialow" w takowej.
                  Druga sprawa wydajaca mi sie godna zauwazenia to fakt, ze spoleczenstwo
                  polskie niestety sklada sie z ludzi wzajemnie wobec sobie malo zyczliwych -
                  odnosi sie to do roznych srodowisk zawodowych rowniez niemedycznych i do
                  kontaktow. miedzysrodowiskowych jak i do specyficznych stosunkow w samym
                  srodowisku medycznym, bardzo silnie zhierarchizowanym, gdzie juz student
                  najmlodszych lat AM ma ustawicznie kontakt z zamknietym najczesciej w
                  swojej "wiezy z kosci sloniowej", niedostepnym, malo przychylnym, skapo i
                  jakby niechetnie "cedzacym swoje madrosci" asystentem, adiunktem czy
                  profesorem. NIC nie dadza teoretyczne wyklady z etyki, jesli taki praktyczny
                  model straszy na codzien. Takie postepowanie automatycznie przenosi sie na
                  kazdego nizszego o "oczko" w hierarhii i tak ksztaltuje sie
                  model "niedostepnego", wiecznie sie spieszacego i niechetnie informujacego
                  pacjenta i jego rodzine lekarza.
                  Mialam to szczescie, ze studia zaczete jeszcze w Polsce (a wlasciwie
                  wtedysiejszym PRLu) konczylam juz w kraju/latwym do zidentyfikowania gdzie
                  obecnie praktykuje i na wlasnej skorze poznalam ten "model" polski i tutejszy
                  model "mistrz - uczen", gdzie powodem do dumy a nie zlem koniecznym jest
                  nauczanie mlodszych kadr.
                  Dorzucmy do tego jeszcze pewien model zurnalisty - szakala w rodzaju Pana C. i
                  juz mamy prosty efekt: umiejetnie poszczute spoleczenstwo , skutecznie
                  zniszczone zaufanie i nakrecona spirala niezyczliwosci. No i do tego odwieczny
                  problem przerostu administracji pozerajacej lwia czesc funduszy a zarazem
                  nedznie oplacany personel medyczny i placowki ochrony zdrowia w przedluzajacej
                  sie agonii.
                  Wiec budowanie kultury takiego czy innego srodowiska zacznijmy moze od ;-))) (
                  mam na mysli usmiech)
                  • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 20:19
                    > Pierwsza
                    > rzecz, przed ktora chcialabym przestrzec to utozsamianie poziomu systemu
                    > ochrony zdrowia i postaw lekarzy wylacznie z "prywatnoscia czy panstwowoscia"
                    > i co za tym idzie odplatnoscia lub jej brakiem.

                    Tak na prawde to mowimy o roznicy pomiedzy systemem rynkowym i nie-rynkowym. W
                    przelozeniu na Polskie warunki panstwowa sluzba zdrowia jest przykladem systemu
                    nie-rynkowego a prywatna pokracznym zalazkiem systemu rynkowego.

                    Jezeli system sluzby zdrowia jako calosc jest poddany prawom rynku (konkurencji
                    na roznych poziomach) - wtedy nie ma za bardzo znaczenia czy poszczegolne
                    instytucje sa wlasnoscia panswa czy sa prywatne.

                    USA nie prowadzi uniwersytetow "panstwowych", jest jednak duzo doskonalych
                    uniwersytetow stanowych czy miejskich (jak University of California, University
                    of Wisconsin, University of Chicago czy University of Illinois), ktore prowadza
                    siec szpitali. Ciagle jednak konkuruja na wolnym rynku i na rownych prawach ze
                    szpitalami prywatnymi. Dobre szpitale uniwersyteckie na ogol sa drozsze od
                    prywatnych (sa oczywiscie wyjatki) musza wiec ofererowac wyzszy poziom uslug po
                    to by utrzymac sie przy zyciu.

                    Ja akurat pracuje w szpitalu uniwersyteckim nalezacym do prywatnej szkoly
                    medycznej. Zyje w niezachwianym przekonaniu, ze moj szpital jest lepszy niz
                    konkurencyjne szpitale prowadzone przez uniwersytet stanowy czy prywatne
                    szpitale bedzace na wlasnym rozrachunku. Jednak jezeli ktos uwaza inaczej ma do
                    tego prawo.

                    Nie znam na tyle Francji by zrozumiec jakie mechanizmy prowadza do tego, ze
                    szpitale panstwowe sa lepsze - licze na to, ze mi to wylumaczysz.

                    Co do reszty zupelnie sie zgadzam.
                • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 20:57
                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                  > Moze sa ludzie ktorzy po prostu "nie maja kultury", ale tak naprawde w to
                  > watpie. Mysle, ze wiekszosc ludzi (tak jak ja) potrafi byc zarowno milymi jak
                  i
                  >
                  > opryskliwymi. Kazdy uzywa obu podejsc do ludzi po to by uzyskac zamierzony
                  > efekt. Posluzmy sie moze przykladem Poloznika:
                  >
                  > > Odmawiam wpuszczenie męża do sali operacyjnej odpowiedz"ja cie sku..synu
                  > > załatwie to ja na ciebie płacę"
                  >
                  > W takiej sytuacji wdawanie sie w grzeczna dyskusje jest bledem. Trzeba
                  > powiedziec "zejdz mi z drogi bo zadzwonie po policje", a gdy nie poslucha
                  > zadzwonic i upewniec sie, ze zostanie odpowiednio ukarany.
                  >
                  > Zachowanie ludzi (nie tylko lekarzy) jest odpowiedzia na zachownie otoczenia,
                  > jezeli 99.9% pacjentow jest dla mnie mila i odpowiada pozytywnie na moja
                  > kulture jestem mily i kulturalny dla 99.9%. Jezeli 50% jest chamska i
                  odpowiada
                  >
                  > tylko na chamstwo - bede chamski dla 50%. Problem w tym, ze trudno jest
                  podjac
                  > zawsze wlasciwa decyzje w ciagu 10s (naukowo potwierdzony czas w ktorym
                  ludzie
                  > podejmuja decyzje o tym czy ktos jest przyjacielem czy wrogiem). Tak wiec od
                  > czasu do czasu mily pacjent trafi na moje chamskie zachowanie, bedzie to tym
                  > czestsze im wieksze jest stezenie chamstwa w spoleczenstwie.

                  Łatwo jest być miłym jeśli otoczenie jest tez miłe ale jeśli jest aroganckie to
                  my nie musimy tez tacy być bo gdybyśmy musieli byc aroganccy to by znaczyło że
                  nie mamy wolnej woli i że to inni decydują czy jesteśmy osobami z klasą czy
                  wręcz przeciwnie grubianinami.Na człowieka wpływa środowisko w jakim żyje ale
                  nikt nie musi powielać złych wzorców z otoczenia. To my wybieramy kim
                  jesteśmy.Właśnie bibilijna zasada "Zło dobrem zwyciężaj" znajduje potwierdzenie
                  w psychologii ,bo jesli łagodnie ale i stanowczo odpowiemy rozwścieczonej osobie
                  to zażegnujemy konflikt w zarodku a jeśli odpowiemy grubiańsko to dodatkowo
                  wyzwalamy agresję w tej osobie.To jest ważne szczególnie dla lekarzy bo
                  rzeczywiście pacjenci są różni.
                  Napisałeś,że jeśli ktoś jest uprzejmy dla nieuprzejmych to jest święty a kogo
                  byś wytypował aby był świętym?
                  • Gość: Patryk Re: kultura lekarzy IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 24.02.05, 21:16
                    vacia napisała:
                    "To my wybieramy kim jesteśmy.Właśnie bibilijna zasada "Zło dobrem zwyciężaj"
                    znajduje potwierdzenie w psychologii ,bo jesli łagodnie ale i stanowczo
                    odpowiemy rozwścieczonej osobie to zażegnujemy konflikt w zarodku a jeśli
                    odpowiemy grubiańsko to dodatkowo wyzwalamy agresję w tej osobie."

                    Nic mi o takiej zasadzie w psychologii nie wiadomo.Funkcjonuje
                    pojecie "asertywnosci" jako "obrony wlasnego terytorium".Zasada druga
                    to "komplementarnosc reakcji"-im mocniej mnie zaatakujesz tym mocniej zareaguje
                    ww wlasnej obronie.
                    Nie ma to nic wspolnego z postawami przez ciebie promowanymi i gloryfikowanymi.
                  • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 21:24
                    Oczywiscie masz racje tak powinno byc. Ja jednak pisze o tym jak jest.

                    Madrosc Biblii polega na tym, ze zuwazyla mechanizm o ktorym ja pisze (oko za
                    oko, zab za zab) i przedstawila ludziom alternatywe - czyn dla innych to co
                    chesz by uczyniono dla Ciebie.

                    W przeciwienstwie jednak od tego co pisze sie na tym forum Biblia NAKAZUJE
                    ZACZAC OD SIEBIE. Tak wiec Biblijmym pytaniem nie jest "dlaczego lekarze nie sa
                    zyczliwi?" a "dlaczego ja nie jestem wystarczajaco zyczliwy?".

                    Zaczynajac od innych (lekarzy) postawiono dyskusje na plaszczyznie "oko za
                    oko" - na tym tez poziomie pisze. Chcesz przejsc na wyzszy poziom zacznij od
                    drugiego pytania.
                    • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 21:54
                      Gość portalu: GTelega napisał(a):

                      > Oczywiscie masz racje tak powinno byc. Ja jednak pisze o tym jak jest.
                      >
                      > Madrosc Biblii polega na tym, ze zuwazyla mechanizm o ktorym ja pisze (oko za
                      > oko, zab za zab) i przedstawila ludziom alternatywe - czyn dla innych to co
                      > chesz by uczyniono dla Ciebie.
                      >
                      > W przeciwienstwie jednak od tego co pisze sie na tym forum Biblia NAKAZUJE
                      > ZACZAC OD SIEBIE. Tak wiec Biblijmym pytaniem nie jest "dlaczego lekarze nie
                      sa
                      >
                      > zyczliwi?" a "dlaczego ja nie jestem wystarczajaco zyczliwy?".
                      >
                      > Zaczynajac od innych (lekarzy) postawiono dyskusje na plaszczyznie "oko za
                      > oko" - na tym tez poziomie pisze. Chcesz przejsc na wyzszy poziom zacznij od
                      > drugiego pytania.

                      Ten wątek założony został pod kątem lekarzy ,inne wątki są założone pod kątem
                      pacjentów tak więc role się zmieniają a zadanie jest to samo dla wszystkich by
                      starać się byc znośniejszymi dla innych.
                      Wszyscy się uczymy , ja też.
                      Dziś przeczytałam takie ciekawe zdanie ,że gdy pacjent wchodzi do lekarza to
                      obojętnie jakiej by był potężnej postury to po wejściu do gabinetu robi
                      wrażenie małego, niepozornego człowieka. Ta pokorna postawa jest przyjmowana
                      przez pacjenta aby skłonić lekarza do udzielenia porady.
                      • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 22:06
                        > Ten wątek założony został pod kątem lekarzy, inne wątki są założone pod kątem
                        > pacjentów tak więc role się zmieniają

                        To ciagle jest TA SAMA ROLA - dyskutowanie przywar kogos innego a nie moich.

                        Dyskutowanie dlaczego JA nie jestem doskonaly??? Bynajmniej nie mysle by bylo
                        to mozliwe na forum. Dlatego pozostanmy na poziomie rzeczywistosci a nie
                        idealow. To ze probujesz stosowac zasady religine bynajmniej nie podnosi nas na
                        wyzszy poziom o ile zaczynasz stosowanie zasad od innych nie od siebie.
                        • Gość: mirex Re: kultura lekarzy IP: 66.222.215.* 25.02.05, 08:59
                          Tak lekarze jak i pacjenci funkcjonuja w chorym systemie komuny. Tak dlugo sie
                          metalnosc spoleczenstwa nie zmieni jak dlogo ten system bedzie istnial. To ze
                          Rzad nie jest zainteresowany zmianami ma swoje powody.
                        • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 10:37
                          Gość portalu: GTelega napisał(a):
                          > > Ten wątek założony został pod kątem lekarzy, inne wątki są założone pod k
                          > ątem > > pacjentów tak więc role się zmieniają To ciagle jest TA SAMA ROLA -
                          dyskutowanie przywar kogos innego a nie moich. >
                          > Dyskutowanie dlaczego JA nie jestem doskonaly??? Bynajmniej nie mysle by bylo
                          > to mozliwe na forum. Dlatego pozostanmy na poziomie rzeczywistosci a nie
                          > idealow. To ze probujesz stosowac zasady religine bynajmniej nie podnosi nas
                          na wyzszy poziom o ile zaczynasz stosowanie zasad od innych nie od siebie.

                          Myślę, że właśnie na forum dobrze jest dyskutować o przywarach ludzi ,po prostu
                          dlatego,że niektórzy nie wiedzą,ze to co robią jest przywarą i trzeba to im
                          uświadomić dla ich i naszego dobra.
                          Jesli w mediach jest kampania przeciwko paleniu papierosów ,to ci którzy do tej
                          pory paląc papierosy byli przekonani ,ze to nie szkodzi wogóle zdrowiu ale
                          świetnie odpręża a to,że ciągle kaszlą wynika ze złej pogody mogą dzięki tej
                          kampani poznac prawdziwe powody swojej dolegliwośći i rzucić palenie dla
                          swojego dobra i dobra otoczenia.
                          Gdyby teraz lekarze wiedząc o szkodliwości palenia zatrzymywali tą wiedzę dla
                          siebie i tylko sami rzucili palenie nikogo nie uświadamiając to owszem
                          poprawili by trochę swoje zdrowie ale ciągle byliby narażeni na bierne palenie
                          przebywając w miejscach publicznych.
                          Podobnie jest z przywarami warto o nich mówić, może to pomóc komuś w zmianie
                          zachowania ale oczywiście zależy to od wolnej woli tego człowieka, niektórzy
                          ludzie wiedząc że palenie papierosów jest szkodliwe dalej je pali tak samo z
                          przywarami ,ktos może wiedzieć ,że jego zachowanie jest niewłaściwe ale dalej
                          robic to co złe,to już jego wybór ale wazne jest aby został uświadomiony.
                          Pozatym cudze przywary nie sa czyjąś prywatną sprawą bo inni na tym cierpią.
                          Skoro inni na tym cierpia mogą o tym mówić.
                          • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 25.02.05, 15:44
                            Nie mowie przeciez, zeby nie dyskutowac. Mowie, zeby nie mieszac w to religii.
                            Nie ma dla mnie wiekszej hipokryzji niz uzywanie religii po to by zwalczac
                            przywary INNYCH ludzi.

                            Jezeli natomiast mamy dyskutowac kulture lekarzy to dyskutujmy ja na postawie
                            realnych danyc, realnej oceny sytuacji politycznej, realnej psychologii,
                            realnej socjologii, ekonomii a nie pseudoreligijnych mrzonek na temat tego co
                            byc powinno.
                            • vacia Re: kultura lekarzy 02.03.05, 17:23
                              Gość portalu: GTelega napisał(a):

                              > Nie mowie przeciez, zeby nie dyskutowac. Mowie, zeby nie mieszac w to
                              religii.
                              > Nie ma dla mnie wiekszej hipokryzji niz uzywanie religii po to by zwalczac
                              > przywary INNYCH ludzi.
                              >
                              > Jezeli natomiast mamy dyskutowac kulture lekarzy to dyskutujmy ja na postawie
                              > realnych danyc, realnej oceny sytuacji politycznej, realnej psychologii,
                              > realnej socjologii, ekonomii a nie pseudoreligijnych mrzonek na temat tego co
                              > byc powinno
                              Religia a konkretnie Biblia jest po to aby wskazywac ludziom droge a żeby tą
                              droge wskazywała trzeba sie na nia powoływac w rozmowie.
                              Słowo "Pieniądze" odmieniasz we wszystkich przypadkach prawie w kazdej rozmowie
                              a przecież rownie realne są wartości zawarte w Biblii, takie jak współczucie,
                              miłość,uczciwość, dobroć, mądrość itp itd
                              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 02.03.05, 20:12
                                > Religia a konkretnie Biblia jest po to aby wskazywac ludziom droge a żeby tą
                                > droge wskazywała trzeba sie na nia powoływac w rozmowie.

                                Wskazywanie drogi trzeba zaczac od siebie, trzeba samemu ta droga podazac.
                                Inaczej bedziesz "grobem pobielanym".

                                Chcesz traktowac lekarzy jak niewolnikow, ktorzy MUSZA byc kulturalni, udzielac
                                pomocy KAZDEMU o kazdej porze, i koniecznie za niskie wynagrodzenie, lub
                                najlepiej BEZ wynagrodzenia. A potem nauczasz ich o wartosci wspolczucia,
                                uczciwosci, dobroci i madrosci. Jezeli nie widzisz w tym hipokryzjii to
                                dyskutowanie Biblii nie ma sensu.

                                > Słowo "Pieniądze" odmieniasz we wszystkich przypadkach prawie w kazdej
                                > rozmowie.

                                Jest tak dlatego, ze to wlasnie pieniadze i sposob w jaki sie nimi gospodaruje
                                sa przyczyna takiego a nie innego stanu Polskiej medycyny... kultury lekarzy,
                                roszczeniowosci pacjentow etc... Chory system rodzi chore zachowania i
                                cytowanie Biblii niczego w tym nie zmieni.

                                Wystarczy bowiem znalesc sie w kraju gdzie pieniadze kraza w rozsadnym systemie
                                a tak zwane "problemy sluzby zdrowia" znikaja jak reka odjal - nagle pacjenci
                                wiedza na co ich stac a na co nie, lekarze staja sie mili i wyrozumiali,
                                urzednicy staraja sie pomoc a nie przeszkadzac, szpitale zarabiaja a nie traca
                                pieniadze, podatnicy nie musza do niczego doplacac (albo bardzo niewiele), sa
                                pieniadze na pomoc dla biednych i na badania naukowe, sa czyste lazienki i
                                prywatne pokoje w szpitalu... i nawet pacjenci (na ogol) biora prysznic przed
                                wizyta - CUD... i nikt nie musi cytowac Biblii by tak sie stalo.
                                • vacia Re: kultura lekarzy 02.03.05, 21:31
                                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                  > > Religia a konkretnie Biblia jest po to aby wskazywac ludziom droge a żeby
                                  > tą
                                  > > droge wskazywała trzeba sie na nia powoływac w rozmowie.
                                  >
                                  > Wskazywanie drogi trzeba zaczac od siebie, trzeba samemu ta droga podazac.
                                  > Inaczej bedziesz "grobem pobielanym".
                                  >
                                  > Chcesz traktowac lekarzy jak niewolnikow, ktorzy MUSZA byc kulturalni,
                                  udzielac
                                  >
                                  > pomocy KAZDEMU o kazdej porze, i koniecznie za niskie wynagrodzenie, lub
                                  > najlepiej BEZ wynagrodzenia. A potem nauczasz ich o wartosci wspolczucia,
                                  > uczciwosci, dobroci i madrosci. Jezeli nie widzisz w tym hipokryzjii to
                                  > dyskutowanie Biblii nie ma sensu.
                                  >
                                  > > Słowo "Pieniądze" odmieniasz we wszystkich przypadkach prawie w kazdej
                                  > > rozmowie.
                                  >
                                  > Jest tak dlatego, ze to wlasnie pieniadze i sposob w jaki sie nimi
                                  gospodaruje
                                  > sa przyczyna takiego a nie innego stanu Polskiej medycyny... kultury lekarzy,
                                  > roszczeniowosci pacjentow etc... Chory system rodzi chore zachowania i
                                  > cytowanie Biblii niczego w tym nie zmieni.
                                  >
                                  > Wystarczy bowiem znalesc sie w kraju gdzie pieniadze kraza w rozsadnym
                                  systemie
                                  >
                                  > a tak zwane "problemy sluzby zdrowia" znikaja jak reka odjal - nagle pacjenci
                                  > wiedza na co ich stac a na co nie, lekarze staja sie mili i wyrozumiali,
                                  > urzednicy staraja sie pomoc a nie przeszkadzac, szpitale zarabiaja a nie
                                  traca
                                  > pieniadze, podatnicy nie musza do niczego doplacac (albo bardzo niewiele), sa
                                  > pieniadze na pomoc dla biednych i na badania naukowe, sa czyste lazienki i
                                  > prywatne pokoje w szpitalu... i nawet pacjenci (na ogol) biora prysznic przed
                                  > wizyta - CUD... i nikt nie musi cytowac Biblii by tak sie stalo.

                                  Jednak bezdomni w USA są ,czyli ten cud nie jest cudem który by mógł nas olśnić.
                                  Niech się Pan nie denerwuje , Biblia jeszcze żadnemu lekarzowi nie zaszkodziła,
                                  wielu lekarzom pomaga w wykonywaniu zawodu ,gdyż na przykład pomaga wybaczać
                                  pacjentom ich uchybienia w postaci ich postawy roszczeniowej i znosić ich
                                  inne wady. Również pomaga znosić wady rozmówców na forum. Uczy tez pokory a o
                                  pokorę wcale chyba nie tak łatwo lekarzom ,którym sie dobrze powodzi.
                                  Pacjentowi łatwiej zdobyc się na pokorę z uwagi na cierpienie i bezradność.
                                  Nie interesuje mnie hipokryzja bo mi do niej daleko ,nie wiem co to znaczy byc
                                  hipokrytą. Interesuje mnie prawda.

                                  • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 02.03.05, 21:48
                                    > Jednak bezdomni w USA.

                                    Tak jak i w kazdym innym kraju. I to akurat jest problem ktorego pieniadze nie
                                    sa w stanie rozwiazac, ale to temat na inna dyskusje. Rozpadajaca sie sluzba
                                    zdrowia jest specyficzna dla Polski i kilku innych krajow post-komunistycznych.
                                    O tym wlasnie tutaj rozmawiamy.

                                    > Uczy tez pokory a o
                                    > pokorę wcale chyba nie tak łatwo lekarzom ,którym sie dobrze powodzi.

                                    Bynajmniej, pokora nie ma nic wspolnego z dochodami. Nawet jezeli pozostac na
                                    terenie biblijnym, swieci, ktorzy stali sie symbolami pokory jak Franciszek,
                                    Dominik, Ignacy Loyola czy nawet matka Teresa wybierali pokore bedac zamoznymi
                                    ludzmi.

                                    > Pacjentowi łatwiej zdobyc się na pokorę z uwagi na cierpienie i bezradność.

                                    Nonsens. Przeczytaj to forum i pokarz mi przyklad wypowiedzi "pokornego"
                                    pacjenta.
                                    • vacia Re: kultura lekarzy 02.03.05, 23:08
                                      Gość portalu: GTelega napisał(a):
                                      . >
                                      > > Pacjentowi łatwiej zdobyc się na pokorę z uwagi na cierpienie i bezradnoś
                                      > ć.
                                      >
                                      > Nonsens. Przeczytaj to forum i pokarz mi przyklad wypowiedzi "pokornego"
                                      > pacjenta

                                      Tu na forum akurat może zdrowi biora udział ale sytuacja się zmienia gdy
                                      cierpiący pacjent przychodzi do gabinetu ,to na pewno jest pokorny natomiast
                                      lekarz zawsze jest w lepszej sytuacji.
                                      Zgadzam się,że pokora nie musi się wcale wiązać z sytuacją materialną bo nawet
                                      człowiek bogaty może byc pokorny tym bardziej że tak naprawdę nikt nie może
                                      polegać na niepewnym bogactwie.
                                      Jednak czy z zawodem lekarza nie wiąże się pewnego rodzaju poczucie wyższości
                                      utwierdzane przez czołobitną postawę pacjentów ,którzy przychodzą (obojętnie
                                      czy za pieniądze czy w ramach ubezpieczenia) po poradę pełni pokory i poczucia
                                      niższości?
                                      W dodatku pacjenci są dodatkowo podszyci często lękiem natomiast dla lekarza
                                      choroby nie robią takiego wrażenia .
                                      W takiej sytuacji to od pokory lekarza zalezy czy nie wykorzysta swojej władzy
                                      aby powiedzieć pacjentowi jakieś przykre słowo gdy nie ma humoru.
                                      Skąd jednak czerpac wzory pokory skoro ludzie mają mało czasu na lekturę
                                      Biblii a może nawet nie widzą potrzeby takiej lektury a potrzeba taka jest?




                                      • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 03.03.05, 17:57
                                        > Tu na forum akurat może zdrowi biora udział ale sytuacja się zmienia gdy
                                        > cierpiący pacjent przychodzi do gabinetu ,to na pewno jest pokorny natomiast
                                        > lekarz zawsze jest w lepszej sytuacji.

                                        Byc moze ale piszacy tu lekarze tez nie sa w gabinecie - pisza na forum o
                                        swoich problemach.

                                        > Jednak czy z zawodem lekarza nie wiąże się pewnego rodzaju poczucie wyższości
                                        > utwierdzane przez czołobitną postawę pacjentów ,którzy przychodzą (obojętnie
                                        > czy za pieniądze czy w ramach ubezpieczenia) po poradę pełni pokory i
                                        > poczucia niższości?

                                        Nie wiem za bardzo co jest dla Ciebie poczuciem wyzszosci. Oczywiscie lekarz
                                        jest w lepszej pozycji niz pacjent - jest (na ogol) zdrowy i ma o wieksza
                                        wiedze na temat problemow zdrowotnych pacjenta.

                                        Jezeli "poczuciem wyzszosci" jest po prostu swiadomosc tej sytuacji to
                                        oczywiscie lekarze maja poczucie wyzszosci i nic tego nie zmieni taka jest
                                        rzeczywistosc.

                                        Jezeli "poczucie wyzszosci" to brak szacunku dla pacjenta i wykozystywanie
                                        nierownej sytuacji - to tak byc nie powinno i masz racje by skarzyc sie jezeli
                                        ma to miejsce.

                                        > Skąd jednak czerpac wzory pokory skoro ludzie mają mało czasu na lekturę
                                        > Biblii.

                                        Owszem jest to zrodlo madrosci, i moze pomoc obu stronom dialogu o ile zaczna
                                        od wprowadzenia tych madrosci do WLASNEGO zycia.
                                        • vacia Re: kultura lekarzy 03.03.05, 19:35
                                          Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                          >> Byc moze ale piszacy tu lekarze tez nie sa w gabinecie - pisza na forum o
                                          > swoich problemach.

                                          To bardzo dobrze,że takie forum istnieje ,bo skąd taki pacjent może wiedzieć
                                          cokolwiek o problemach lekarzy jeśli nie ma lekarza w rodzinie a przydałoby się
                                          aby cokolwiek wiedział i odwrotnie,przydaloby się aby lekarz zrozumial
                                          pacjenta także nie tylko pod kątem fizycznych dolegliwości ale również pod
                                          względem jego potrzeb psychicznych. Nie można przecież podzielic człowieka na
                                          ciało i psychike ,bo te dwie sfery są ściśle ze sobą związane.Dużo dolegliwości
                                          ma podłoże psychiczne np zespól jelita nadwrażliwego i tacy pacjenci wymagają
                                          delikatnego potraktowania, bo widocznie są już przeładowani problemami stąd jak
                                          bardzo jest potrzebna delikatność lekarza.
                                          Dziwi mnie ,że ta delikatność wobec pacjenta ( mam na myśli przedmiot
                                          psychologia) nie jest wykładana na uczelniach medycznych a moze na niektórych
                                          już jest ,bo wprost w to nie wierzę,że uznano to za mało ważne>

                                          > Jezeli "poczucie wyzszosci" to brak szacunku dla pacjenta i wykozystywanie
                                          > nierownej sytuacji - to tak byc nie powinno i masz racje by skarzyc sie
                                          jezeli
                                          > ma to miejsce.
                                          Mam na myśli właśnie tą władzę jaką ma lekarz nad pacjentem z tytułu pełnionej
                                          funkcji i czy ta władza nie zachęca lekarzy do nadużyć,które są poruszane tu na
                                          forum przez pacjentów.
                                          >
                                          > > Skąd jednak czerpac wzory pokory skoro ludzie mają mało czasu na lekturę
                                          > > Biblii.
                                          >
                                          > Owszem jest to zrodlo madrosci, i moze pomoc obu stronom dialogu o ile zaczna
                                          > od wprowadzenia tych madrosci do WLASNEGO zycia.

                                          Jeżeli już wprowadziłeś do własnego życia sporo szlachetnych zasad z Biblii
                                          to czy nie wypadałoby się podzielić nimi z innymi ludźmi.
                                          Czy wolałbyś zatrzymac dla siebie te tajemnice dlaczego na przykład pacjenci
                                          chętniej do Ciebie przychodzą niz do innego równiez dobrego specjalisty ,(jego
                                          poczekalnia świeci pustkami).
                                          • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 03.03.05, 21:50
                                            > Jeżeli już wprowadziłeś do własnego życia sporo szlachetnych zasad z Biblii
                                            > to czy nie wypadałoby się podzielić nimi z innymi ludźmi.
                                            > Czy wolałbyś zatrzymac dla siebie te tajemnice dlaczego na przykład pacjenci
                                            > chętniej do Ciebie przychodzą niz do innego równiez dobrego specjalisty ,
                                            >(jego poczekalnia świeci pustkami).

                                            Przestrzegam zasad profesjonalizmu, ktore po czesci wyrastaja z biblii, po
                                            czesci z wiedzy medycznej, po czesci ze zdrowego rozsadku. Bynajmniej nie jest
                                            to tajemnica - zauwaz, ze jestes pierwsza, ktora zapytala o to co rzeczywiscie
                                            robimy. Wiekszosc ludzi WIE co POWINNISMY robic i to, ze nie mamy kultury. To
                                            co rzeczywiscie robie nikogo na ogol nie obchodzi.

                                            W mojej praktyce nowy pacjent ma godzine, kolejne wizyty pol godziny. Wszystkie
                                            wizyty sa umawiane przez telefon. Jestem punktualny - 90% wizyt zaczyna sie w
                                            ciagu 10 min od umowionej godziny. Jezeli pacjent czeka wiecej niz 20 min
                                            dostaje karte na darmowe sniadanie lub kawe (dostepne na miejscu). Ale pacjent
                                            tez musi byc punktualny - nie jestes na czas czekasz az zobacze wszystkich
                                            innch lub umawiasz sie na inny dzien.

                                            Wiekszosc badan wlacznie ze zdjeciami radiologicznymi, ultrasonografia,
                                            tomografia czy badaniami laboratoryjnymi jest wykonana tego samego dnia, na
                                            miejscu (pacjent moze czekac do 2 godzin). Pacjenci z bardziej skomplikowanymi
                                            problemami, ktorzy maja wiecej niz 3 godz drogi moga zatrzymac sie hotelu
                                            (bezplatnie) jezeli nie mozna wykonac wszystkich badan w ciagu tego samego
                                            dnia.

                                            Zawsze spedzam sporo czasu na wyjasnieniu diagnozy i leczenia z pacjentem.
                                            Dodatkowo zatrudniam pielegniarke ktorej jedynym zadaniem jest edukacja
                                            pacjenta i odpowiadanie na pytania pacjentow przez telefon. Wyniki badan
                                            dyskutujemy z pacjentem w ciagu 24 godzin od ich otrzymania. Jezeli to mozliwe
                                            przedstawiam kilka sposobow na rozwiaznie problemu i jestem w stanie
                                            przedyskutowac za i przeciw roznych metod. Na bierzaco monitorujemy jakosc
                                            uslug i satysfakcje pacjentow poprzez anonimowe kwestionariusze. Dla wszystkich
                                            ktorzy dla mnie pracuja (pielegniarki, recepcjonistki, sekretarki) jest jasne,
                                            ze zwracam na to uwage i ze powazne wykroczenia w tym zakresie nie beda
                                            tolerowane.

                                            Wszyskie zabiegi wykonuje z anestezjologiem, nikt nie skarzy sie na bol. Jezeli
                                            potrzebuje psychologa lub dietetyczke moge miec konsultacje w ciagu 15 minut.

                                            Z drugiej strony zasady wspolpracy sa tez jasne dla pacjentow - niezgloszenie
                                            sie na wizyte to ostrzerzenie, powtorka - wylatuje sie z praktyki.
                                            Niestosowanie sie do zalecen, niska higiena - pielegniarka powtarza edukacje -
                                            nie stosuje sie mimo wszystko - zegnamy sie. Jakakolwiek agresja czy pogrozki w
                                            stosunku do personelu - wzywa sie policje.

                                            Czy moglbym tak praktykowac w Polsce - nie ma szans.
                                            • vacia Re: kultura lekarzy 04.03.05, 08:26
                                              Gość portalu: GTelega napisał(a):

                                              > > W mojej praktyce nowy pacjent ma godzine, kolejne wizyty pol godziny.
                                              Wszystkie > wizyty sa umawiane przez telefon. Jestem punktualny - 90% wizyt
                                              zaczyna sie w > ciagu 10 min od umowionej godziny. Jezeli pacjent czeka wiecej
                                              niz 20 min > dostaje karte na darmowe sniadanie lub kawe (dostepne na miejscu).
                                              Ale pacjent > tez musi byc punktualny - nie jestes na czas czekasz az zobacze
                                              wszystkich > innch lub umawiasz sie na inny dzien.
                                              >
                                              > Wiekszosc badan wlacznie ze zdjeciami radiologicznymi, ultrasonografia,
                                              > tomografia czy badaniami laboratoryjnymi jest wykonana tego samego dnia, na
                                              > miejscu (pacjent moze czekac do 2 godzin). Pacjenci z bardziej
                                              skomplikowanymi > problemami, ktorzy maja wiecej niz 3 godz drogi moga
                                              zatrzymac sie hotelu > (bezplatnie) jezeli nie mozna wykonac wszystkich badan w
                                              ciagu tego samego> dnia.
                                              >
                                              > Zawsze spedzam sporo czasu na wyjasnieniu diagnozy i leczenia z pacjentem.
                                              > Dodatkowo zatrudniam pielegniarke ktorej jedynym zadaniem jest edukacja
                                              > pacjenta i odpowiadanie na pytania pacjentow przez telefon. Wyniki badan
                                              > dyskutujemy z pacjentem w ciagu 24 godzin od ich otrzymania. Jezeli to
                                              mozliwe > przedstawiam kilka sposobow na rozwiaznie problemu i jestem w stanie
                                              > przedyskutowac za i przeciw roznych metod. Na bierzaco monitorujemy jakosc
                                              > uslug i satysfakcje pacjentow poprzez anonimowe kwestionariusze.
                                              drogi G.Telego
                                              Bardzo mi się podoba ten czas dla pacjenta i wyjaśnianie mu natury jego
                                              dolegliwości, to zmniejsza lęk u pacjenta, w dodatku jeśli pacjent ma
                                              przedstawionych kilka wersji rozwiązania swoich problemów ze zdrowiem to może
                                              aktywnie właczyć się leczenie poprzez wybór tej a nie innej metody leczenia.
                                              Rzeczywiście łatwiej być kulturalnym w tych warunkach, i to pomaga w zachowaniu
                                              kulturalnym zarówno lekarzowi jak i pacjentowi.
                                              Chciałabym aby również w Polsce zreformowano opiekę zdrowotną w takim
                                              kierunku aby same warunki pracy lekarzy sprzyjały kulturze i leczeniu ,
                                              wtedy wzajemna miłość i szacunek między pacjentami i lekarzami sprzyjaby
                                              leczeniu, co jest celem medycyny.
                                              Pozdrawiam.


                  • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 12:31
                    Jesteś w błędzie jak każdy cham ten też potrafi być miły i wredny ,po przybycie
                    Policji -Pan siedzi grzecznie i modli się o zdrowie żony ,jego chamstwo
                    widziało pięc osób on wszystkiemu zaprzecza iCO!Nie znasz chamstwa bandytyzmu i
                    obłudy więc nie pisz.
                    • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 12:50
                      To było do Vaci.
                      Uważacie że lekarze to zło ?a w Polsce jest wszystko dobrze?Pisałem to już
                      wszędzie napiszę i tutaj.
                      1.Dlaczego pacjent wychodzący ze szpitala nie ma swiadomości ile kosztuje
                      leczenie jego przypadku???? Trzeba dać mu kopie rachunku za leczenie żeby sobie
                      przeczytał i przeliczył składki które mu zabierają!!!!!Sało by się jasne żę
                      NIKOGO!nie stać na leczenie z kieszeni!!!trzeba składki zbierać 45 lat na
                      operacje a bywa że i 300 lat.!!!!
                      2.DSlaczego pacjent w gabinecie prywatnym nie może żądać zwrotu usługi od
                      NFZ!!!! tych 22zł czy 35zł za wizytę czy ja dziełam nielegalnie!!!!w moim
                      gabinecie pacjent jest nieubezpieczony??????
                      • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 18:09
                        Gość portalu: Położnik napisał(a):

                        > To było do Vaci.
                        >> 2.DSlaczego pacjent w gabinecie prywatnym nie może żądać zwrotu usługi od
                        > NFZ!!!! tych 22zł czy 35zł za wizytę czy ja dziełam nielegalnie!!!!w moim
                        > gabinecie pacjent jest nieubezpieczony??????

                        Twoje emocje osłabiają ci zdolność myślenia, ja rozumiem,że chcesz miec
                        więcej klientek w gabinecie prywatnym ale dlaczego miałyby pacjentki żadac
                        zwrotu pieniędzy z NFZ za wizytę w Twoim gabinecie,skoro ich składki jak przed
                        chwila pisałeś sa potrzebne aby pokryć bardzo kosztowne leczenie szpitalne?
                        NFZ dysponuje w tej chwili zbyt małą ilościa pieniędzy aby zwracać za wizyty
                        w prywatnym gabinecie a Ty bys jeszcze chciał go zubożyć?
                        Nie możesz myśleć tylko o sobie.

                        • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 19:04
                          Kobieto herbata z melisy
                        • slav_ Re: kultura lekarzy 25.02.05, 20:16
                          Dla czego zubożyć ?
                          Przecież to proste - jeśli pacjentka idzie "prywatnie" do ginekologa to NFZ nie
                          musi za nią płacić "państwowo". A więc nie tylko nie realizuje jej praw (bo
                          przeciez jest ubezpieczona i ma prawo do finansowania przez NFZ usług
                          medycznych) ale zaoszczędza na niej jej pieniądze ze składki. Mechanizm byłby
                          taki - pacjentka idzie "prywatnie" a NFZ dopłaca do usługi tą część która jej
                          się "należy" z ubezpieczenia. Zapewane spowodowało by to zwiększenie
                          atrakcyjności porad "prywatnych" a więc szerszy rynek, poprawę jakości i
                          konurencję.
                          Żeby nie było nieporozumień - uważam że każy pacjent za każdą wizytę powinien
                          współpłacić, bez względu na to czy idzie do lekarza prywatnie czy państwowo. W
                          gabinecie prywatnym to byłoby - honororium minus dopłata NFZ, w państwowym cena
                          to byłoby wynegocjowana opłata NFZ + opłata pacjenta.
                    • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 25.02.05, 15:50
                      > Jesteś w błędzie jak każdy cham ten też potrafi być miły i wredny ,po
                      > przybycie Policji -Pan siedzi grzecznie i modli się o zdrowie żony ,jego
                      > chamstwo widziało pięc osób on wszystkiemu zaprzecza iCO!Nie znasz chamstwa
                      > bandytyzmu i obłudy więc nie pisz.

                      Daczego mialbym wierzyc, ze przyzna sie do winy. W normalnym kraju swiadectwo
                      pieciu swiadkow jest wystarczajace do ukarania za pogrozki. Nawet jezeli ujdzie
                      mu to na sucho dostal ostrzezenie, ze chamstwo nie zawsze pomaga w osignieciu
                      celu.
                    • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 17:49
                      Gość portalu: Położnik napisał(a):

                      > Jesteś w błędzie jak każdy cham ten też potrafi być miły i wredny ,po
                      przybycie
                      >
                      > Policji -Pan siedzi grzecznie i modli się o zdrowie żony ,jego chamstwo
                      > widziało pięc osób on wszystkiemu zaprzecza iCO!Nie znasz chamstwa bandytyzmu
                      i
                      Położniku w czym ja jestem w błędzie?
                      Dlaczego ty do kobiety używasz epitetu cham- ja bym tego nigdy nie zrobiła
                      w stosunku do żadnego człowieka?
                      Kiedyś zachwycałam się jak parę miesięcy temu pisłeś że dla ciebie Twoje
                      pacjentki sa takie ważne ale lepiej żeby kobiety trzymały się od ciebie z
                      daleka.
                      Twoja dysgrafię można znieść ale Twoje wulgarne słownictwa i przekleństwa jakie
                      serwowałeś juz w innych wątkach to juz nie.
                      A czym ty sie różnisz od tego ordynarnego pacjenta?
                      Ja ci nic złego nie zrobiłam. Mam prawo do swojego zdania które może się róznić
                      od twojego a Ty powinieneś przestrzegac etykiety i nie obrażać innych.


                      • Gość: feline Re: kultura lekarzy IP: *.dial.proxad.net 25.02.05, 18:42
                        Oj, Vaciu, Vaciu! Naprawianie swiata zacznij od siebie i uwaznego czytania
                        postow zanim zelzysz rozmowce, tak, jak Poloznika, ktoremu niedbala
                        interpunkcja splatala figla wypaczajac jego wypowiedz. wystarczylby jeden
                        przecinek w odpowiednim miejscu i widzialabys, ze wcale nie CIEBIE czy
                        kogokolwiek z forumowych rozmowcow nazwal on "chamem".
                        Na przyszlosc zycze mniej egzaltacji i mistycyznu, wiecej rzeczywistej
                        otwartosci i zyczliwosci dla bliznich.
                      • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 19:06
                        Kogo nazwałem chamem??? Vacia proszę tylko nie przychodz do mnie!
                        • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 22:31
                          Gość portalu: Położnik napisał(a):

                          > Kogo nazwałem chamem??? Vacia proszę tylko nie przychodz do mnie!

                          Ja tak zrozumiałam Twój tekst jakbyś do mnie to słowo użył, właśnie z powodu
                          braku przecinka. Takie rzeczy sie przecież zdarzają tu na forum.
                          Jesli moja odpowiedź Ciebie uraziła to zapomnij o tym, to było nieporozumienie.
                    • iza42 Re: kultura lekarzy 25.02.05, 22:03
                      Polozniku, rozumien twoje frustracje , ja tez doswiadczylam na wlasnej skorze
                      chamstwa ze strony pacjentow - bardzo to boli.
                      Ale medal ma dwie strony . Pamietam takie wydarzenie, ktore mialo miejsce w
                      Warszawie jeszcze za czasow komuny. Stalam w kolejce w kasie biletowej w jednym
                      z biur podrozy. Przede mna stal pan , ktory byl niezadowolony z obslugi
                      kasjerki,bo czegos mu nie mogla badz nie chciala zalatwic .
                      Kasjerka byla mloda kobieta w ciazy. Na odchodnym pan rzucil - "wie pani , ja
                      jestem ginekologiem i mam nadzieje ,ze pani na mnie niedlugo trafi , wtedy sie
                      policzymy" i wyszedl. Pamietam zaszokowany wyraz twarzy tej dziewczyny i musze
                      przyznac przeszedl mnie dreszcz slyszac te pogrozki.

    • Gość: md Re: kultura lekarzy IP: *.dyn.optonline.net 25.02.05, 08:45
      czego sie spodziewacie od ludzi wychowanych na liroyu i lindzie
      • Gość: Aja Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 19:12
        Oj jałowa ta dyskusja. Jak ktoś się urodził chamam to chamem zostanie i nic tu
        nie pomogą dyskusje nt. finansowania służby zdrowia. Kto ma wrodzoną kulture to
        będzie ją miał niezależnie od okoliczności. Nie dorabiajmy ideologii do tak
        oczywistych spraw!
        • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 25.02.05, 21:20
          Rzeczywiscie??? Czy nie widzialas pani z GS, ktora kiedys udburkiwala "nie ma",
          a teraz z szerokim usmiechem pomaga Ci przy 10 przymiarce w swoim butiku?
          • Gość: Ava Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 21:48
            Ta pani nie była ani nie jest kulturalna z natury i wychowania ona po prostu
            dostosowuje się do warunków, a to jest róznica. Ja mówię o KULTURZE
            którą "wysysa" się z mlekiem matki. To o czym Pan Dr pisze to "pseudo" kultura,
            po prostu obłuda i cwaniactwo. Musi się uśmiechać bo inaczej nie przeżyje, ale
            jak osiągnie swój cel to przestanie się uśmiechać bo nie ma kultury w genach.
            Od lekarzy wymagam kultury w genach - taka prestiżowa profesja. A może mi się
            tylko tak wydaje???
            • iza42 Re: kultura lekarzy 25.02.05, 22:14

              > Od lekarzy wymagam kultury w genach - taka prestiżowa profesja. A może mi się
              > tylko tak wydaje???
              Wydaje ci sie . Kultury sie nie dziedzicy w genach , nabywa sie ja w domu
              rodzinnym ,szkole , pracy - tam gdzie sie wsrasta i zyje . W genach masz
              istynkt - czesto mitygowane i modyfikowane poprzez wzorce kulturowe cechy
              temperamentu oraz wiele innych rzeczy. Niestety na studiach medycznych maly
              nacisk kladzie sie na kulture kontaktu z pacjentem stad duza rozbieznosc ich
              zachowan i opinii na temat czy i jak nalezy byc kulturalnym co odzwierciedla sie
              w wypowiedziach na tym forum.
              • Gość: renia Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.02.05, 23:07
                Kindersztuba... Osoby takie wyrozniaja sie z tlumu, obojetnie czy profesor czy
                sprzataczka, lekarz czy pacjent. Niestety studia to troche pozno, mozna nabyc
                tylko pewnej oglady, przydatnej w okreslonych sytuacjach.
                • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 07:09
                  "Jak walczysz w pierwszym szeregu i krew na tobie i oczy wrogów nienawistne,to
                  nie pieprzysz że wojna jest romantyczna i rycerska.Jak wybuch ci osmali gębe to
                  nie pieprzysz ze to piekne fajerwrki."
                  • iza42 Re: kultura lekarzy 26.02.05, 07:53
                    O czym to polozniku? Nie bardzo rozumiem
                    • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.05, 19:17
                      Te słowa powiedział Napoleon na przyjęciu gdzie rozprawiano jaka to piękna jest
                      wojna obserwowana z tarasu widokowego pałacu.Jakie to piękne sa wybuchy
                      pocisków na tle zachodzącego słonca.CZy ta dyskusja nie jest podobna?
                      • ugarit Dokładnie. Blisko 200 postów o niczym. 04.03.05, 14:45
                  • Gość: Ava Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.02.05, 16:06
                    Położnik to chyba nie z tej grupy co kulturę wyssali z mlekiem matki.
                    • Gość: feline Re: kultura lekarzy IP: *.dial.proxad.net 26.02.05, 16:47
                      Moze po prostu nie byl karmiony piersia...przestancie doszukiwac sie wad u
                      innych, powtarzam: KAZDY ma szanse ulepszyc swiat zaczynajac od samego siebie.
                      • Gość: vacia Re: kultura lekarzy IP: *.tvteletronik.pl 26.02.05, 20:20
                        feline ale Ty ulepszasz świat nie tylko ulepszając siebie ale udzielając innym
                        porad tu na forum za które ci dziękujemy.
                        Ja ci dziekuję za Twoją poradę co do mnie,ale feline gdy już dostatecznie
                        siebie ulepszysz to możesz pomóc innym tez w pracy nad sobą bo praca nad sobą
                        nie jest wcale latwa skoro swoich wad my nie widzimy, za to inni je widzą
                        wyraźnie i mogą nas o nich poinformowac. Pozdrawiam Cię serdecznie.
            • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 12.169.130.* 27.02.05, 06:24
              Zaczyna mnie intrygowac Twoja definicja kutury. Zeby podsumowac Twoja teorie:

              1. Kultura jest obecna w mleku matki.
              2. Zostaje przekazywana przez "wyssanie"
              3. Nie moze byc zwiazana z dostosowaniem sie do warunkow.
              4. Kultura jest w genach.
              5. Lekarze powinni miec kulture w genach.

              Zawsze uwazalem sie za kulturalnego czlowieka, ale teraz mam watpliwosci...
              Zaczynam watpic w swoje geny i zawartosc kultury w mleku mojej matki... Jak mam
              sie o tym przekonac... gdzie mam sprawdzic swoje geny... czy wciaz moge byc
              lekarzem?

              Co z innymi ludzmi, kto wie jakie geny mial Wyspianski, ile kultury plynelo w
              mleku matki Mickiwicza, nie wspominajc o Rejmoncie, czy Witkiewiczu... Nowe
              badania sa konieczne... moze okazac sie, ze trzeba bedzie oczyscic Wawel z
              niekulturalnych zwlok.

              Ava odpisz koniecznie: jak mamy sie dowiedziec czy Chopin nie zbeszczescil
              kultury?

              • Gość: Ava Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.05, 12:35
                Z całym szacunkiem widzę , że dla niektórych osób bycie ot tak po prostu
                kulturalnym stanowi WIELKI problem. Próbują dorobić ideologię do swego braku
                kultury w określonych sytuacjach. Chopin czy inny twórca mógł sobie być
                niekulturalnym jeżeli nie potrafił inaczej. Do nich nie przychodzili ciężko
                chorzy, czesto załamani ludzie szukający pomocy i wsparcia / także tego
                duchowego/. Oni tworzyli dzieła dla siebie i dla pokoleń i ich kultura osobista
                nie ma tu nic do rzeczy. Lekarz to jest swoisty zawód i wymaga się od niego
                kultury w obcowaniu z pacjentem. Ot i cała filozofia.
                "Bo kto nie był człowiekiem ni razu temu człowiek nic nie pomoże" i tak jest
                z kulturą kto jej nie ma od urodzenia / wzorców/ to będzie udowadniał, że tak
                może być i jest OK.
    • aelithe Re: kultura lekarzy 26.02.05, 21:40
      W naszym fachu mówi o etyce lekarskiej :)
      • Gość: mirex jestesmy tylko ludzmi IP: 66.222.215.* 26.02.05, 23:04
        Z kraju; 2005-02-24 [PAP]

        Pijany dyżur

        Za pełnienie dyżuru w stanie nietrzeźwym i narażenie pacjentów na
        niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia odpowie przed krakowskim sądem
        48-letnia lekarka Maria C.

        Prokuratura skierowała w tej sprawie akt oskarżenia do sądu -
        poinformowała PAP w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krakowie Bogusława
        Marcinkowska.

        Jak ustalono w toku śledztwa, lekarka pełniła 12 marca ubiegłego roku
        dyżur na trzech oddziałach jednego z krakowskich szpitali, mając we krwi ok. 2,5
        promila alkoholu.

        Policję zawiadomiła o tym córka jednego z pacjentów, znajdującego się w
        stanie agonalnym i podlegającego opiece Marii C. Łącznie lekarce podlegało tego
        dnia 45 pacjentów.

        Z opinii biegłych wynikało, że co prawda leczenie zastosowane wobec
        chorego terminalnie pacjenta było prawidłowe, jednak stan lekarki mógł narazić
        wszystkich pacjentów na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

        Maria C. w śledztwie nie przyznała się do winy i skorzystała z prawa do
        odmowy wyjaśnień. Grozi jej kara do 5 lat pozbawienia wolności.(PAP)
        www.esculap.pl
        • slav_ Re: jestesmy tylko ludzmi 27.02.05, 01:05
          Tak.
          Też boleję nad tym co ta praca, w marnych warunkach i frustarcji, potrafi zrobic
          z ludźmi...
          • Gość: mirex Re: jestesmy tylko ludzmi IP: 66.222.215.* 27.02.05, 06:12
            slav_ napisał:

            > Tak.
            > Też boleję nad tym co ta praca, w marnych warunkach i frustarcji,
            >potrafi zrobic z ludźmi...

            jednak nie wolno zapominac ze:
            "Prawie 5 milionów z nas żyje w ubóstwie. To znaczy - poniżej minimum
            egzystencji biologicznej, którą wyznacza kwota 357 zł na miesiąc, czyli trochę
            ponad 11 złotych dziennie. Poniżej jest już tylko walka o przetrwanie...
            Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego bezlitośnie precyzuje:
            czteroosobowa rodzina znajdująca się w takim położeniu ma miesięcznie na swoje
            utrzymanie mniej niż 960 zł, czyli najwyżej 8 złotych na osobę. Ponadto prawie
            7,7 miliona Polaków mieszka w rodzinach, które na swoje wydatki mają mniej niż
            wynosi tzw. ustawowa granica ubóstwa - wyznaczona dla 4-osobowej rodziny na
            mniej niż 1226 zł miesięcznie, czyli najwyżej 10 zł na członka rodziny dziennie."
            naszapolska.pl/
            Sytuacja jest koszmarna nie tylko dla lekarzy. Istnieje jednak kodeks etyki
            lekarskiej wynikajacy z ogolnych norm etycznych i czesc lekarzy powinna sobie
            czasami odswierzyc jego znajomosc.
            www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/kodeks
            • Gość: GTelega Re: jestesmy tylko ludzmi IP: 12.169.130.* 27.02.05, 06:27
              Wierze jak najbardziej w zasady etyki lekarskiej, dlatego przenioslem sie tam
              gdzie zycie w zgodzie z jej zasadami jest mozliwe.
              • Gość: mirex Re: jestesmy tylko ludzmi IP: 66.222.215.* 27.02.05, 07:22
                Co bys radzil kolega w Polsce ktorych sytuacja wyklucza mozlwosc podazenia Twoia
                droga?
                • Gość: ewa Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 27.02.05, 19:21
                  Koledzy w Polsce wyrozniaja sie dobra fachowoscia i
                  pewnego rodzaju samozaparciem, bo pomimo wszystko
                  pracuja.Moim zdaniem powinni walczyc o wlasciwe
                  wynagradzanie: strajki-manifestacje-wiele, bardzo
                  wiele konktretnych listow do poslow=ustawa o pod-
                  niesieniu zarobkow 2-krotnie, potem 3-krotnie, a po
                  2-3 latach 5-krotnie. Wowczas pozycja ekonomiczna
                  lekarzy wyrowna sie z ta w pozostalych tzw. rozwinietych
                  krajach.
                  ALE-lekarzom polskim brakuje pewnego rodzaju oglady, bedacej
                  skladowa kultury codziennej. Nie wiem dlaczego na "dziendobry"
                  lekarz nie odpowiada takim samym powitaniem, dlaczego nie ma
                  uscisku dloni i dlaczego na "dowidzenia, dziekuje" nie ma
                  zadnej odpowiedzi.Nie jestem goloslowna, przezylam to na wlasnej
                  skorze. Czyli reasumujac: pomozmy lekarzom w Polsce otrzymac lepsze
                  wynagrodzenia, lekarze w Polsce niech naucza sie podstawowych
                  wyrazen grzecznosci.Amen.
              • Gość: Położnik Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.02.05, 19:32
                Ja się nie przeniosłem ale życie tutaj jest możliwe zgodnie ze swoimi
                zasadami .Moge poprośic pacjenta w gabinecie prywatnym żeby więcej nie
                przychodził i Poradni proponuje by zmienił lekarza ,w szpitalu na pytanie ile
                się należy mówię nic wystarczy dziękuję,a wiesz dlaczego ?bo inne zachowanie
                jest poniżej mojej godności .Napisałeś jak biedni są ludzie w Polsce czy wiesz
                co to jest łapówka wegług w/w faktów,w pracy nie piję alkocholu wiesz dlaczego?
                bo samo posądzenie mnie że jestem pijany obraża mnie do zywego i proponuję
                wezwanie policji,jednakże jesli okaże się że jestem trzeżwy kieruję sprawę do
                sądu natychmiast.
            • vacia Re: jestesmy tylko ludzmi 27.02.05, 12:23
              > jednak nie wolno zapominac ze:
              > "Prawie 5 milionów z nas żyje w ubóstwie. To znaczy - poniżej minimum
              > egzystencji biologicznej, którą wyznacza kwota 357 zł na miesiąc, czyli trochę
              > ponad 11 złotych dziennie. Poniżej jest już tylko walka o przetrwanie...
              > Najnowszy raport Głównego Urzędu Statystycznego bezlitośnie precyzuje:
              > czteroosobowa rodzina znajdująca się w takim położeniu ma miesięcznie na swoje
              > utrzymanie mniej niż 960 zł, czyli najwyżej 8 złotych na osobę. Ponadto prawie
              > 7,7 miliona Polaków mieszka w rodzinach, które na swoje wydatki mają mniej niż
              > wynosi tzw. ustawowa granica ubóstwa - wyznaczona dla 4-osobowej rodziny na
              > mniej niż 1226 zł miesięcznie, czyli najwyżej 10 zł na członka rodziny
              dziennie
              > ."
              > naszapolska.pl/
              > Sytuacja jest koszmarna nie tylko dla lekarzy. Istnieje jednak kodeks etyki
              > lekarskiej wynikajacy z ogolnych norm etycznych i czesc lekarzy powinna sobie
              > czasami odswierzyc jego znajomosc.
              > www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/kodeks
              Dziękuję Panu za napisanie prawdy. Nic tak nie działa orzeźwiająco jak prawda.
              Tylko Pan jako jedyny to napisał choć podobno mieszka Pan w Kanadzie.
              Polakiem się jest nieazleznie od miejsca zamieszkania a człowiekiem
              kulturalnym ,etycznymnieależnie od ilości posiadanych pieniędzy.
              • Gość: dr nauk med. Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.chello.pl 27.02.05, 15:41
                Vacia nie lubi lekarzy. Może chciała kiedyś dostać się na medycynę tylko się
                nie udało? Może z innych powodów - nie wiem. Jestem lekarzem a nie wróżką,
                jednak z tonu jej wypowiedzi wyczuwa się nienawiść i kompleksy.
                • vacia Re: jestesmy tylko ludzmi 28.02.05, 08:14
                  Lubię lekarzy nie lubię tylko braku kultury u lekarzy ale braku kultury nie
                  lubię u nikogo włacznie ze mną.
                  Na medycynę na szczęście nie poszłam choc mnie medycyna interesuje.
                  Zainteresowania to za mało aby zostać lekarzem, to z mojego punktu widzenia
                  jest wyjątkowo trudna praca .
                  Podziwiam lekarzy za ich pracę.
                  • Gość: dr nauk med. Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.chello.pl 01.03.05, 15:18
                    To przyjmij Vaciu do wiadomości, że brak kultury i chamstwo spotkasz wszędzie:
                    - w Urzędzie Skarbowym
                    - W banku
                    - w szkole
                    - w sklepie
                    - na uczelniach
                    -w warsztatach samochodowych
                    - w punktach usługowych
                    - w aptekach
                    - w sądach
                    - na policji
                    w chamski sposób zachowuja się ludzie z pierwszych stron gazet ( politycy,
                    posłowie, senatorowie, aktorzy, dziennikarze) itd, itp.
                    Tak, że chamstwo ludzi w białych fartuchach jest kropla w morzu wszechobecnego
                    chamstwa!
                    • vacia Re: jestesmy tylko ludzmi 01.03.05, 17:51
                      O wiele przyjemniej by sie nam żyło gdyby ludzie byli dla siebie milsi, gdyby
                      większość społeczeństwa była kulturalna .
                      Chyba już w przedszkolu trzeba by wpajać zasady dobrego wychowania.
                      Podobno Polacy są drażliwi a teraz człowiek zestresowany dolegliwościami jest
                      jeszcze bardziej drażliwy a lekarze z kolei są przemęczeni i też sfrustrowani
                      i stąd pojawiają się tu ciągle nowe wątki na temat wzajmnych relacji lekarz -
                      pacjent.
                      Wzajmna życzliwość na pewno podziałała by jak kojący balsam.
                      • Gość: dr nauk med. Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.chello.pl 01.03.05, 20:32
                        Tak, ale dotyczy to wszystkich(!), podkreślam, w s z y s t k i c h grup
                        zawodowych, daj więc może spokój lekarzom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                        • vacia Re: jestesmy tylko ludzmi 02.03.05, 06:37
                          Gość portalu: dr nauk med. napisał(a):

                          > Tak, ale dotyczy to wszystkich(!), podkreślam, w s z y s t k i c h grup
                          > zawodowych, daj więc może spokój lekarzom!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

                          Tu na forum każdy może wyrażać swoje poglądy natomiast jak Pani nie chce ich
                          czytać, może je pani omijać i nie odpowiadać. Jeśli pani zachoruje , lub pani
                          dzieci lub pani rodzice i będziecie musieli skorzystac z pomocy innego lekarza
                          (nawet jak jesteście lekarzami możecie byc zmuszeni do tego to takiej pomocy) -
                          to w szczególej chwili osobistego cierpienia chcielibyście byście byc
                          potraktowani po ludzku niezależnie od tego czy całe społeczństwo jet kulturalne.
                          Autorka tego postu a ja nią nie byłam ,ma męża lekarza, nie uchroniło to jej
                          rodziny od przykrości ze strony białego personelu.
                          Myślę ,że jeśli pani się nie podoba ta dyskusja to popiera pani brak kultury
                          co jako kobietę szczególnie panią obciąża bo to kobiety jako matki
                          szczególnie powinna cechować wysoka kultura,bo to one wpajają dzieciom zasady
                          dobrego wychowania.
                          Ja do pani bardzo grzecznie się zwracam i tego oczekuję od pani , te same
                          zasady obowiązuja wszystkich ludzi niezależnie od poziomu wykształcenia i
                          zawodu a kultury możemy się uczyć całe zycie ,pani tez się może jej uczyć, bo
                          wielu osobom zrobiła pani tu przykrości tu na forum. Mi też.
                          Mądrzy lekarze tu na forum przyznali,że z kulturą nie jest najlepiej i warto
                          coś zrobic z tym problemem, chocby nazwać go po imieniu.

                    • paero123 Re: jestesmy tylko ludzmi 02.03.05, 15:21
                      To przyjmij Vaciu do wiadomości, że brak kultury i chamstwo spotkasz wszędzie:
                      > - W banku
                      > - w sklepie
                      > -w warsztatach samochodowych
                      > - w punktach usługowych
                      > - w aptekach

                      Chodzi o klientów tych przybytków?! Bo jesli o pracowników to przecież zawsze
                      można zmienic bank, sklep itp. nie ma przymusu, chyba, ze chodzi o miasta gdzie
                      nie ma konkurencji tj. jest 1 bank, 1 sklep itp /miasto
                      • Gość: dr nauk med. Re: jestesmy tylko ludzmi IP: *.chello.pl 03.03.05, 07:53
                        Tak jak można zmienić bank, w którym ma sie konto oraz stacje obsługi, w której
                        od lat serwisowany jest samochód , to również mozna zmienić lekarza jesli ma
                        się do niego zastrzeżenia. Minęły już czasy rejonizacji - czyzbym sie myliła?
                    • ugarit Re: jestesmy tylko ludzmi 04.03.05, 14:56
                      g... prawda. Rzadko, bardzo rzadko spotykam się z chamstwem. Pewnie wynika to z
                      faktu, że ja staram się być miły dla innych.
                      Córce opowiedziałem bajkę o Bazyliszku i lusterku. Więc Tobie też poradzę drogi
                      doktorze tą bajeczkę. Ludzie z reguły są dobrzy, odbijają tylko emocje które
                      sami od nas otrzymują.
                      Pozdr.
          • iza42 Re: jestesmy tylko ludzmi 27.02.05, 08:38
            slav_ napisał:

            > Tak.
            > Też boleję nad tym co ta praca, w marnych warunkach i frustarcji, potrafi zrobi
            > c
            > z ludźmi...
            Niekoniecznie jest to wina pracy. Moj szef w Polsce na przyklad upijal sie
            regularnie na dyzurach chociaz finansowo nic mu nie brakowalo - mial dobrze
            prosperujaca praktyke. Pil bo lubil . Pielegniarki radzily sobie jak mogly
            chociaz placono im mniej niz jemu za te dyzury i z pewnoscia byly ta sytuacja
            sfrustrowane ale mimo to jakos nie pily ( na szczescie ). W przeciwnym razie
            nikt by na tym oddziale nie przezyl- byl to oddzial intensywnej terapii.
            • slav_ Re: jestesmy tylko ludzmi 27.02.05, 18:45
              Jokś nikt nie zuważył ironii w mojej odpowiedzi.
              Praca pod wpływem alkoholu oczywiście jest kwestią poza dyskusją - do której
              niczego nie wnosi. Wprowadzenie takiego pseudoargumentu to bardzo prymitywny
              chwyt erystyczny ale chętnie wykorzystywany (zwykle nieświadomie ponieważ sztuka
              prowadzenia dyskusji stoi u nas na bardzo niskim poziomie i przeważa motywacja
              "dowalić adwersarzowi"). Dlatego osoby które nie mają żadych argumentów
              merytorycznych posiłkują się często takim linkiem do jakiegoś newsa (najlepiej
              pijaństwo albo podejrzenie o łapowkę).
              Jak w tym kawale o "Rusku i Amerykaninie" którzy licytowali się który kraj ma
              bardziej rozwiniętą technikę. Jak już niczego nie mozna wymyślić w kwestii
              rozwoju techniki to zawsze pozostaje "argument" - "a u was biją Murzynów".
              • iza42 Re: jestesmy tylko ludzmi 28.02.05, 07:35
                Co wlasciwie mialo byc tym primitywnym chwytem erystycznym? Twoja ironiczna
                wypowiedz? Czy masz na mysli ,ze wypowiedz twoja jest reakcja na te prymitywna
                twoim zdaniem dyskusje?
                Przeboleje juz twe aluzje dotyczace mojego niskiego IQ ale zastanawia mnie
                dlaczego piszesz ,ze nie mam zadnych argumentow merytorycznych? - przytoczylam
                przyklad z zycia, z wlasnego doswiadczenia a nie z gazety. Nie czepiam sie , po
                prostu wzmianka o pijanej lekarce obudzila we mnie wspomnienia nie takie znowu
                dawne o tym co dzialo sie na moim oddziale. Takich przypadkow jest wiecej - ile
                oczywiscie nie wiem . Czy naprawde poruszenie tego problemu nic nie wnosi do
                dyskusji na temat kultury lekarzy? Czyzby nie bylo powiazan etyki z kultura?
                • slav_ Re: jestesmy tylko ludzmi 28.02.05, 16:15
                  Spróbuję.
                  Przyjmijmy że jesteś nauczycielką i dyskutujemy o etosie pracy nauczyciela.
                  Przekonujesz mnie o tym że jest to praca trudna, odpowiedzialna, wymagająca
                  poświęcenia a nawet powołania. Jest to praca ważna i odpowiedzialna, wymagająca
                  wkładu pracy nie tylko podczs lekcji i powninna byc odpowiednio wynagradzana.
                  Dyskutujemy na poziomie dość dużej ogólności. Już myślisz że Ci się udało mnie
                  przekonać a ja na to : "ale nauczycielka Xsińska w mieście Y zabiła swojego
                  ucznia, syna swojego kochanka (autentyczne) - więc jak tu mówić o etosie
                  nauczycieli ? Przecież jest nauczycielką a zabiła swojego ucznia. Nauczycielka
                  zabija swojego ucznia a nauczyciele chcieliby więcej zarabiać i jeszcze wmawiają
                  nam że ich praca jest związana z jakimś etosem. Przecież nauczycielka w mieście
                  "Y" zabiła swojego ucznia a w mieści "Z" kazała innym uczniom pobic swojego
                  kolegę ktory przeszkadzał na lekcji (informacja z prasy). Nauczycielom więc nie
                  należą się jakieś szczególne względy skoro się tak zachowują.
                  Nadal uważasz że informacja o tym że jakaś lekarka w jakimś mieście była pijana
                  na dyzurze lub Twój szef kiedyśtam upijał się na dyżurach ma jakiekolwiek
                  merytoryczne zaczenie w dyskusji w której nie omawia sie zachowań poszczególnych
                  ludzi tyko pewne zjawiska ogólne?
                  • iza42 Re: jestesmy tylko ludzmi 01.03.05, 07:13
                    Zupelnie przestawiles do gory nogami to co pisalam.
                    Po pierwsze -wbrew twoim sugestiom wcale nie twierdzilam ,ze lekarze sa
                    niemoralni wiec nie nalezy im sie wynagrodzenie - wrecz przeciwnie -usilowalam
                    uwypuklic ,ze nieetyczne postepowanie wcale nie musi i czesto nie jest
                    wynikiem niedostatkow materialnych i niskich zarobkow.
                    Po drugie - ten twoj przyklad nauczycielki- morderczyni . Co sie z nia stalo ?
                    Pewnie siedzi w wiezieniu. Znajdz mi nauczycielke - lub kogos innego kto
                    systematycznie dzga nozem i morduje swoim uczniow na oczach szkoly ? Znasz
                    kogos takiego? - bo ja nie. Ty przytaczasz izolowany incydent - krancowy, a ja
                    mowie o czyms innym - o zachowaniu , ktore bylo a moze i nadal jest do pewnego
                    stopnia akceptowane i tolerowane.
                    Nie prowadze statystyk i nie wiem ilu lekarzy w Polsce pilo i nadal pija na
                    dyzurach i nie bylo moim zamiar udowadnianie komukolwiek ,ze jest to zjawisko
                    ogolne. Jest to aspekt kultury pewnych ludzi naszego fachu i tyle.
                    • slav_ Re: jestesmy tylko ludzmi 01.03.05, 19:57
                      Nie przestawiałem - dokładnie na temat. Użyłem skrajego przypadku aby uwypuklic
                      o co mi chodzi choc mam wrażenie że nie do końca mi się udało. Przecież nie
                      chodzi o częstość zabijania uczniow przez swoje nauczycielki tylko o typ
                      argumentacji !
                      "...nieetyczne postepowanie wcale nie musi i czesto nie jest
                      wynikiem niedostatkow materialnych i niskich zarobkow" - dokładnie tak. Można
                      byc bogatym chamem, biednym ale kulturalnym człowiekeim, jak równiez bogatym
                      kulturalnym człowiekiem jak i biednym chamem. Pijana lekarka na dyżurze nie ma
                      sie nijak do tego. Alkoholika trzeba leczyc - będzie pił bez względu na to czy
                      dobrze czy źle zarabia i tyle.
                      Problemem są mechanizmy (organizacja pracy, sposoby finansowania, stosunki
                      międzyludzkie, nastwienie i frustracja pacjentow, frustracja pracowników,
                      stopień zadowolnia z pracy agresja w stosunkach międzyludzkich itp) które
                      powodują takie a nie inne reakcje - częstość i charakter zachowań (globalnie)
                      jest od tego zalezny. Jesli mielibyśmy przyjazne środowisko pracy, dobrze
                      zorganizowaną pracę, dobrze wyszkolony i dobrze opłacany presonel to częśtośc
                      zachowań określanych jako kulturalne zapewne bylaby wieksza, niezależnie od
                      jednostkowych predyspozycji poszczególnych ludzi.
                      Nie wiem od kiedy nie ma cię w Polsce ale wierz mi, sporo się zmieniło. Między
                      innymi to że pijany lekarz na dyżurze to nie jest zbyt częsty przypadek i nie są
                      takie przypadki akceptowane i tolerowane.
    • aelithe Re: kultura lekarzy 27.02.05, 12:45
      Od kilku dni śledzę dyskusję ( i w niej uczestniczę). Zauważyłem, że jakoś mało
      kto dostrzega fakt, szczególnych restrykcji prawnych dla lekarzy. Umieszczony
      tutaj fragment o pijanym lekarzu. W większości zawodów wyleciałby
      dyscyplinarnie z pracy. Jako lekarz, nie tylko może zostać zwolniony
      dyscyplinarnie ( odpowiedzialność słuzbowa) - ale również może zostać
      postawiony przed Sądem Lekarskim (odpowiedzialność zawodowa) z możliwością
      pozbawienie prawa do praktyki, przed sądem cywilnym - odszkodowanie oraz przed
      sądem karnym - wieloletnie więzienie. Więc, nie spełniamy nawet zasad Kodeksu
      Hummurabiego - kary są restrykcyjnie wysokie, ale nie ma talentów za wykonaną
      pracę.
    • habeby Re: kultura lekarzy 01.03.05, 12:58
      Witam!
      Pięć miesięcy temu w 5 tygodniu ciąży zanim dostałam się do mojego lekarza
      trafiłam z zagrożoną ciąża do szpitala, sama, bez pieniędzy na łapówki i
      zostałam otoczona tak troskliwą opieką że sama byłam zdziwiona. Lekarz
      dyżurujący po zbadaniu mnie od razu zalecił leki, dodatkowe badania i właściwie
      dzięki niemu nadal oczekuję dziecka. Obecnie jestem pod stałą opieką lekarza
      prowadzącego, do którego raz na USG chciałam wybrać się do prywatnego
      gabinetu , ponieważ mąż bardzo mnie o to prosił i wiecie co?? Mój lekarz
      zapytał : a po co?? Przecież w przychodni też zrobię pani usg. Nie wszyscy
      lekarze chcą brać łapówki i są niekulturalni, myślę że za tyle lat ciężkich
      studiów nie wiedzie im si ęnajlepiej , a mimo to potrafią zająć się pacjentem..
      choć dobrze wiem że nie wszyscy. Myślę że nie możemy uogólniać. Ja miałam
      szczęście do dobrych lekarzy i ludzi.
      • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 11:13
        no to jeszcze napisz gdzie to bylo moze zmienie lekarza? serio!
    • Gość: ala Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 14:38
      Mieszkam w Wałbrzychu i rodziłam tu córe.Lekarzy mamy cudownych, fachowcy w
      100%.Poród to dla mnie najlepsza rzecz jaka mnie w życiu spoykała!!!!!!!!!!!!
      • Gość: ala Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 19:00
    • Gość: Yolka Re: kultura lekarzy IP: 217.113.224.* 01.03.05, 15:08
      Spotkałam tylu nieuprzejmych, a wręcz chamskich lekarzy, że włos się na głowie
      jeży. Nie mówię, że wszyscy są źli czy niemoralni, ale znaczna część w ogóle
      nie powinna uprawiać tego zawodu. Jasne, że najważniejsza jest zawodowa
      kompetencja. Tyle, że lekarze często mają się za "panów życia i śmierci",
      których nie obowiązuje zwykła ludzka uprzejmość i życzliwość. Skoro tak wiele
      od nich zależy, to już nie muszą starać się być mili, bo i tak wszystko od nich
      zależy.
    • Gość: Kashya Re: kultura lekarzy IP: *.satfilm.net.pl / 80.54.199.* 01.03.05, 15:51
      Moja corka była ostatnio w szpitalu ze zdenerwowania wymiotuje jak miała za
      duzo egzaminow..a jak przyjechalo pogotowie to cala obsługa jak sie dowiedziala
      ze z nerwow wymiotuje to zaczeli sie nabijac i lekcewazyc...to samo było w
      szpitalu gdy sie dowiedzieli ze corka leczyla sie psychiatrycznie to zaczeli
      szorstko sie odnosic...lekarka krzyczała sie kłamie zeby powiedziala ze sie
      odchudza ...a pielegniarka z pielegniazami na dyzurze sie zakładali (było
      słychac bo wrzeszczeli...)kiedy ja odwioza do psychatrycznego szpitala...mieli
      ubaw...
    • Gość: RomKol Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 18:45
      Lekarze zapomnieli ze to oni sa dla pacjentow a nie pacjenci dla lekarzy.
      Mialem sytuacje ze strasznie napuchla mi lewa strona szyi... Zrobiono mi tylko
      biopsje i podano jakies "lekarstwa". Na szczeście samo sie wyleczylo, bo nie
      sadze ze biopsja lub te tabletki az tak pomogly. Ale na pytanie, przed
      wypisaniem ze szpitala, co to byla za dolegliwosc i jakie moga byc konsekwencje
      uslyszalem "nie wiem, do widzenia". Chyba nie musze dodawac ze osoba "pana
      ordynatora" niezbyt mi do gustu przypadla.... Zastanawiam sie czy "kultura"
      owego "pana" zmienila by sie choc troszeczke, gdyby zobaczyl "koperte". Zapewne
      tez "panu ordynatorowi" przyszlo by do glowy co moze mi dolegac. Mam nadzieje
      ze nigdy sie o tym nie bede musial przekonywac oraz ze moje kontakty z polskimi
      szpitalami pozostana takie jak dotad. Czyli sporadyczne.... Ps. Uzywalem
      cudzyslowia, aby nie uzywac innych okreslen, ktore same rzucaja mi sie na ...
      klawiature....
    • Gość: Tkaczens Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.03.05, 00:45
      Moja siostra lezy teraz w szpitalu, jest scislej mowiac na badaniach. Ordynator
      spytal czy miala szczepienie na zoltaczke. Siostra nie wiedziala, zadzwonila do
      mamy, mama do szkoly, tam podali jej informacje, oddzwonila do siostry i podala
      jej zgromadzone informacje. Kiedy siostra przekazala wlasnoreczne notatki na
      temat szczepienia spisane podczas rozmowy z mama ordynatorowi ten popatrzyl po
      czym rzucil kartka w kat mowiac "To to sobie moglas sama wymyslic!" I ja sie
      pytam: to jej ma na tym zalezec czy ordynatorowi, bo mnie sie wydaje ze jej...
      wiec raczej nie podawalaby zmyslonych informacji. A kultury od lekarza jednak
      minimum trzeba wymagac...
      • Gość: matka nastolatka Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 02.03.05, 08:11
        i jednocześnie pediatra. Szczepienia ochronne - w tym także WZW B jest
        wpisywane do karty szczepień i książeczki zdrowia ( dziecka). I z tym
        dokumentem nalezało pojawić się u ordynatora. Z drugiej strony dziwię się
        niefrasobliwości ( delikatnie rzecz ujmując) Twojej Mamy, ktora nie wie na co
        szczepione były Jej dzieci!
        Lekarz miał rację - jego obowiązkiem było sprawdzenie czy szczepienie zostało
        wykonane. W razie zarażenie się WZW B szpital może być oskarzony i płacić
        odszkodowanie . A poza tym ordynatorowi zalezy na zdrowiu pacjentka a nie
        mechanicznym wykonywaniu swoich obowiązków.
        • iza42 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 10:14
          Pan ordynator zamiast upokarzac pacjenta tymi uwagami moglby zlecic badanie krwi
          na przeciwciala jezeli to takie wazne i pacjent nie moze wylegitymowac sie
          stosowna karta lub ksiazeczka.
          • Gość: mama nastolatka Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 02.03.05, 12:13
            tylko to wszystko kosztuje, a w dzisiejszych czasach, niestety, trzeba liczyć
            pieniądze. Może gdyby rodzice pacjenta X , którzy nie dopilnowali stosownych
            wpisów zapłacili za dodatkowe badania ( mimo, że są ubezpieczeni) następnym
            razem wiedzieliby co jest ważne a co nie.
            Narzekamy na brak pieniędzy w słuzbie zdrowia, a domagamy się , aby lekarze
            zlecali ekstra badania i wyrzucali pieniądze w błoto.
            • iza42 Re: kultura lekarzy 03.03.05, 03:19
              Takie badanie nie jest wyrzuceniem pieniedzy w bloto jezeli naprawde chcesz
              wiedziec jaki jest stan odpornosci pacjenta - jest rzecza wiadoma ,ze
              serokonwersja pod szczepieniu HBV moze nie nastapic lub wczesnie wygasnac
              ,wydaje mi sie, ze bardziej chodzi tutaj o to aby biurokrajci stalo sie zadosc.
              Tak czy owak ruganie pacjenta za to ,ze nie przyniosl jakiegos papierku
              przypomina mi az za dobrze czasy komuny - czyzby nic w Polsce nie zmienilo sie
              przez ostatnie 15lat ?

              • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.03.05, 11:45
                Kultura kultura napiasiscie już tyle.
                czy nie uważacie że ok 3% społeczeństwa to totalne pojeby ,5% to przestępcy.
                czy nie uważacie że do lekarza może przyjśc każdy i jego ocena kultury lekarza
                może być bezsensu.
                czy nie uważacie że lekarz na codzień stykając się z chamstwem ma kłopot
                rozpoznać osobę dobrze wychowaną
                czy nie uważacie że ludzie w sytuacji stresorodnej zachowują się inaczej niz
                na co dzień.
                czy nie uważacie że to chamstwo posądzać lekarza że jest winien sytuacji służby
                zdrowia w Polsce.
                czy nie uwazacie że lekarz nie może spełnic wszystkich życzeń bo nie jest
                wszechmocny
                czy nie uważacie że nie macie pojęcia co dla was dobre a co nie i konieczność
                liczenia się ze zdaniem lekarza was wnerwia,bo każdy chce
                być najmądrzejszy.
                czy nie uważacie że Pani Dyrektor Pan Profesor Pani nauczycielka Pani aktorka
                Pan aktor Pan Minister to też ludzie i nie mają wiedzy
                lekarza nawet tego po
                studiach!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                • Gość: matka nastolatka Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 03.03.05, 12:10
                  Twoje szacunki 3 i 5 % sa bardzo ostrozne - podejrzewam, że jest ich więcej!
                  Oczywiście, że stykajac sie na co dzień z chamstwem człowiek w końcu chamieje.
                  W sytuacjach stresogennych wychodzą najgorsze instynkty, największe chamstwo i
                  lekarz nie tylko z chorobą musi sobie radzić. A jak radzić sobie z chamstwem -
                  tego nie uczono nas na studiach.
                  Słuzba zdrowia w Polsce jest w stanie agonii i nie jest to wina lekarzy, jednak
                  to my, a nie kto inny na pierwszej linii obrywamy od pacjentów, bo kolejki są
                  dlugie, bo w szpitalach jest jak jest, bo leki za drogie,
                  bo ................101 pretensji.
                  Pacjenci nie przyjmują do wiadomości, że nie możemy spelnic wszystkich ich
                  zachcianek, że nie mamy dla nich nieograniczonej ilości czasu i, że są inni
                  pacjenci, którym tez coś się nalezy. ( Ostatnia awantura, która mial mój mąż w
                  szpitalu z rodziną pacjenta: Oddział zawalony, łóżka, niestety, na korytarzu,
                  pacjent z wypadku w stanie dość dobrym kładziony na korytarz, do męża - między
                  jedną a drugą operacją wpada r o z w ś c i e c z o n a rodzina i od progu
                  wrzeszczy -" połozyć go do sali"!!!!!!!! A kogo mam przeniesć na korytarz? -
                  pyta mąż. Proszę iść do tej osoby i zaproponować , aby zwolniła miejsce w sali.)
                  Ja nie wypowiadam się autorytatywnie o tym co złego dzieje się z moim
                  komputerem lub samochodem - bo nie jestem mądrzejsza od mechaników. Ufam im.
                  Pacjenci "wiedzą" lepiej. A'" najmądrzejsze"są matki nie pozwalające szczepić
                  dzieci.............
                  Zaś o chamstwie: dziennikarzy, nauczycieli, aktorów, dyrektorów itp. to ja mogę
                  powiedzieć wiele. I tych awanturujących się bez powodu, i tych, którym wszystko
                  natychmiast sie należy, i tych, którzy przychodzą do lekarza z chorym dzieckiem
                  po...kielichu.
                  • Gość: aga Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 13:10
                    Wszyscy narzekają na lekarzy a kto ich nauczył takiego cwaniactwa, łapówek i
                    czego dusz zapragnie???Moja mama leżala kiedyś w szpitalu czekając na operację
                    przepukliny. O zgrozo!pan ord. przychodził i zlecał przez 2 tyg. badanie
                    moczu.W końcu moja siostra nie wytrzymała i z grubej rury do ord. "ile pan chce
                    za zabieg"?A On,że jeszcze trzeba czekać.Na to siostra,że dzwoni do telewizji i
                    zobaczymy wtedy jak pan będzie śpiewał"I kochani moi, mamę wzięli na stół
                    następnego dnia.Pan ord. przeprosił mamę, że tak długo czekała.To ludzie uczą
                    lekarzy takiego ZACHOWANIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                    • iza42 Re: kultura lekarzy 04.03.05, 19:07
                      Gość portalu: aga napisał(a):

                      Moja mama leżala kiedyś w szpitalu czekając na operację
                      > przepukliny. O zgrozo!pan ord. przychodził i zlecał przez 2 tyg. badanie
                      > moczu.....
                      Rzeczywisce zgroza . Jaki kraj stac na takie marnotrawstwo? Pobyt w szpitalu
                      przeciez kosztuje grube pieniadze .Teraz rozumiem dlaczego szpitale w Polsce sa
                      zadluzone.
                      Tak na marginesie - w kraju gdzie ja mieszkam i pracuje twoja mama musialaby
                      sobie za operacje przepukliny zaplacic i zoperowac prywatnie bo w panstwowym
                      sektorze tego nie robia ( chyba ,ze jest uwiezgnieta i zagraza zyciu )
    • kemoti Re: kultura lekarzy 03.03.05, 19:13
      Kultura lekaży zależy od danej osoby(tak jak wszędzie...chyba}, mówienie o
      zarobkach, pieniądzach, zachowaniu 'drugiej strony"{tzn. pacjentów} jest chba
      próbą usprawiedliwienia ogólnej olbrzymiej arogancji zawodowej środowiska(JA
      PAN/PANI LEKARZ} posuniętej do zwykłego ludzkiego chamstwa....
      Wedłóg mnie wspomaga tą sytuację "korpocjonalizm" {modna nowomowa}tzn. lekarz
      nie powie nic złego na innego lekarza {ostatnio nawet w środowisku}, bo mu tego
      "omerta" zabrania. Cóż mili medycy nie widzicie ludzi którzy nie powinni być w
      tym środowisku??? {a jednak są???}, bez WASZEGO poparcia {działania} nic się nie
      zmieni
      >"o bieli stada owiec nie śwadczy biel pojedyńczej owieczki lecz brak owiec
      szarych i czarnych ......"
      dlatego... no cóż jesteście łapówkarzami i CHAMAMI dopóki sami nie zechcecie
      tego zmienić.
      • Gość: lekarka Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 04.03.05, 12:12
        A Ty na dodaek nieukiem - jeżeli ktoś nie zna zasad ortografii 9 vide "wedłóg")
        nie powinien pisać!
      • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.03.05, 12:25
        To ja mam eliminować swoich kolegów którzy tak jak ja są po studiach i
        specjalizacjach!! to szanowni pacjenci powinni nie chodzić do lekarza który im
        nie odpowiada nie wyrobi kontraktu i wypad,w gabinecie prywatnym poczyta gazetę
        i już.W szpitalu selekcja już się dokonała nie ma
        pijaków,olewaczy,oszustów,leni,nieudaczników,przynjmniej na oddziale gdzie ja
        pracuje nikt za nikogo nie będzie robił,jak ktoś olewa prace wypad inny go
        zastąpi.
        • slon_bim-bom Re: kultura lekarzy 04.03.05, 20:40
          tak samo można pisać o nauczycielach, listonoszach, urzędnikach, czy kim tam
          jeszcze. Uważam, że taka dyskusja jest bez sensu. Jeśli pani Kowalska spod
          trójkimnie obrazi, czy mam pisać o kulturze pań Kowlskich spod trójki? Czasami
          jeden człowiek drugiego obraża, ale nie ma to przecież nic wspólnego z zawodem!
    • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 04.03.05, 20:16
      + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      jednego nie moge pojac!marne pensje lekarze maja nie od dzis wiec KTO WAM KAZAL
      TEN ZAWOD SOBIE WYBIERAC!!!? Trzeba bylo zostac ekonomista czy biznesmenem i
      zajmowac sie wkrecaniem srobek czy handlem a nie zyciem i zdrowiem czlowieka a
      jesli juz to trza bylo zostac OKULISTA na przyklad.Jeszcze jedno nigdy w zyciu
      nie trafilam na kobiete ginekologa w panstwowej sluzbie medycznej ktora
      wykazalaby choc minimum kultury osobistej , na ogol sa obrazone , ze musza
      badac i badaja jak krowe i nigdy nie moge pojac czemu te ropuchy wybieraja
      specjalizacje gdzie chcac nie chcac musza zagladac w du... a nie np .w zeby czy
      oczeta!!moze ktoras ropucha mnie tu oswieci!!



      • Gość: ala Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 22:25
        Sprawiedliwa pisze o kobietach_ginekologach,faktycznie są do niczego w badaniu,
        prowadzeniu ciąży etc.Wiem to bo jestem mamą, młodą mamą ale przeszłam mękę aby
        mój skarb nie urodził się w 7 mie..Jak leżałam na podtrzymaniu i przychodziły
        kobiety-lek. to tak patrzyły jak na jakieś monstra.A badały???
        Makabra!!!!!!!!!!!!A faceci-lekarze???luksus,delikatnie z wyczuciem przy tym
        mili.I tak też było przy porodzie który był najlepszą rzeczą jaka mnie w życiu
        spotkała- rodziłam jak komandos.Lekarze byli zadowoleni ze mnie bo nie darłam
        się i trwało to chwilę a córa ważyła 4kg i 56cm!!!Tak że ginekologami niech
        będą faceci
      • Gość: dr nauk med. Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 05.03.05, 18:40
        Gdyby każdy wychodził z takiego założenia w Polsce nie miałby wogóle kto
        leczyć, ale spokojnie, zbliżamy się do takiego stanu.

        P.S. Gdyby nie to, że mam do czynienia ze stanami zagrożenia życia, i wtedy
        najczęściej nie jest mi do śmiechu, tylko robię wszystko, aby ratować ludzkie
        życie, parsknęłabym śmiechem na widok "byznesmena" czy ekonomisty, bankowca
        itp, który wygaduje( wypisuje) pogardliwe uwagi o lekarzach, a potem patrzy na
        nas jak na najświętszy obrazek. Wtedy jakoś nie jestesmy ani chamami, ani
        łapiduchami ani łapówkarzami. Wtedy jesteśmy wspaniali, mamy złote ręce, a oczy
        rodziny wyrażają takie uwielbienie, że czasem aż głupio słuchać.......
        A na forum, anonimowo, jak nic nie dolega mozna się powymąrzać.
        • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 20:54
          jesli bylabys skonczony chamem to zapewniam cie, ze nikt nie robilby maslanych
          oczu chyba ze tak jak piszesz od ciebie by zalezalo zycie kogos z naszych
          bliskich, jesli natomiast jestes kopetentna , rzeczowa i zyczliwa osoba to nie
          masz sie co martwic, nie wiem tylko dlaczego po twoim poscie nasuwa mi sie
          jedna mysl: uderz w stol...
    • ania_53 Re: kultura lekarzy 05.03.05, 11:42
      Pech chciał,że upadłam a ponieważ strasznie bolał mnie nadgarstek i ręka była
      spuchnięta postanowiłam iść na pogotowie (sobota i w dodatku rano około 7.00)Na
      ortopedii do której najpierw poszłam beznajmniejszego zainteresowania się moją
      spuchniętą rękąpoleciła iść na pogotowie lub izbę przyjęć bo tam ma dyżurowć
      lekarz od 8.00.Lekarz przyszedł prawie z godzinnym opóźnieniem i to nie
      wyznaczony dyżurant, a raczej z ratownictwa medycznego.Dopiero wtedy założono mi
      gips, a ile się wycierpiałam to nie da się opisać.Czy to jest fair?PRZECIEŻ I
      LEKARZY OBOWIĄZUJE KODEKS PRACY
    • Gość: ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 12:26
      Lekarz lekarzowi nie równy!!!Są źli i niemoralni ale są też wspaniali i
      życzliwi.Dwa lata temu miałam przyjemność rodzić w naszej wałbrzyskiej
      JEDYNCE.Zawsze miała opinie nie na miejscu i z takim bojącym nastawieniem
      pojechałam rodzić.Mogę napisać śmiało nie ma lepszego miejsca jak nasz
      szpital!!!Rodziłam dużą córe trwało to godzinę. Nie było krzyków, pielęgniarek
      strojących głupie miny i chamskich lekarzy,takich co śmieją się ztego co
      kobieta ma między nogami!!!Było super!!!!!!!!!!!!Na każde moje pyt. była odp..
      Zostałam zszyta,że Picasso mógłby pozazdrościć.Opieka fachowa ,lekarze
      perfekcjoniści!!!Przyjeżdżajcie do nas bo warto!!!
    • Gość: Aldona Lekarze to skorumpowane chamy!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 15:57
      Wiekszosc jest tak pazerna na pieniadze, ze mozna sie porzygac. Brak im po
      prostu wstydu a niejeden lekarzyna kultury moglby pozazdroscic zwyklemu
      robotnikowi budowlanemu, a jesli nie kultury, to po prostu zwyklej ludzkiej
      wrazliwosci i zwyklego czlowieczenstwa.
      • olgis1 Re: Lekarze to skorumpowane chamy!!! 05.03.05, 17:37
        Oj.. niefajnie. Lekarz jeste przede wszystkim człowiekiem, potem lekarzem. W
        międzyczasie jeste matką/ ojcem, żoną/ mężem, itd. i co za tym idzie, chce jakoś
        żyć. A że to "jakoś" różnie wygląda, nie wypada psioczyć na wszystkich. Tak jak
        z ludźmi: są ludzie i parapety.
        By the way: niedalej jak 3 dni temu odwiedziłam z koleżanką ostry dyżur
        ginekologiczno- położniczy. Pan dr, mimo, że po operacji (podobno urodził się
        chłopczyk:), późną porą, przyjął dziewczę, zbadał,uspokoił i jeszcze się
        uśmiechał. Pozdrowienia dla Niego! Mojego lekarza rodzinnego, stomatologa i
        ginekologa też pozdrawiam.. postuluję wymianę uwag o pozytywnych wrażeniach z
        wizyt lekarskich!
        No chyba, że chcemy, żeby duch w narodzie nie ginął;)
      • pimpek_sadelko Aldona-jaka nieskorumpowana chamka:)/nt 06.03.05, 17:23

    • anna451 Re: kultura lekarzy 05.03.05, 17:30
      jednak wychodzi na to ,ze trzeba całą służbę zdrowia sprywatyzować a lekarze
      będą się bić o pacjentów.Ale wcześniej powinny być wprowadzone karty czipowe z
      danymi pacjentów tak jak na Śląsku.
      • Gość: dr nauk med. Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 05.03.05, 18:43
        Zgoda, a ci, których nie będzie stac na honorarium po prostu nie zostaną
        załatwieni, bo nikt nie będzie mógł zmusić lekarza, aby pracował za darmo.
        • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:27
          No pięknie Q..wa pięknie wszyscy na wszyctkich i nikt na nikogo a problem
          leczenia społeczeństwa jak był w d... tak jest ,najwyżej zgoni sie wszystko na
          tych lekarzy LUDZIE co wy robicie kto was będzie leczył.Co to za bzdury jak
          mnie jakiś cham obrazi jakiegokolwiek zawodu to co wszyscy mu podobni?
          LUDZIE TROCHĘ KULTURY !
    • Gość: pacjent Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.05, 21:32
      Zapraszam na forum radomskie - "Chamscy lekarze".
    • mxp4 Re: kultura lekarzy 09.03.05, 04:49
      Gość portalu: siostra napisał(a):

      > Moja siostralezała wszpitalu z zagrożoną ciązą.Na pytania dotyczące jej stanu
      > usłyszała od lekarza-" nie jestem wróżką" gdy zgłaszała bóle brzucha i
      > podwyzszoną temp. lekarz powiedział -"zużyjemy na panią całą aptekę".Siostra
      > niestety poroniła.Wiem ze lekarze sa przemęczeni, mają marudnych pacjentów
      > ale chyba minimum kultury ich tez obowiązuje.Dodam jeszcze ze pochodzimy z
      > rodziny lekarskiej więc nikt nie moze powiedziec ze jestem pod wpływem
      > ogólnej nagonki na lekarzy.



      A kto studiuje medycyne? Wiocha! /no nie tylko/ Slome z butow nielatwo jest
      wytrzasc.
    • Gość: Lekarz Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 10:31
      Jestem lekarzem w jednym z dużych szpitali. Niestety osoba która jest mi bliska
      zachorowała i położyłem ją na jednym z oddziałów. Wstyd to stwierdzić, ale
      lekarze, którzy opiekują sie pacjntami na tym oddziale już dawno zapomnieli o
      powołaniu lekarza. Nie jest tu usprawiedliwieniem fakt, że mało zarabiają - nie
      jeździli by luksusowymi samochodami gdyby mieli za mało pieniędzy i nie
      posiadali luksusowych samochodów. Niestety ten oddziałjest oddziałęm gdzie
      koperty są na porządku dziennym. Nie każdego jednak stać aby zapłacić za
      godziwe traktowanie. Szacunek do chorego pacjenta powinien być rzeczą
      pierwszorzędną a nie wyścig do kolejnej koperty. gdyby nie fakt, że musiał bym
      rzucić pracę w tym szpitalu i być może na zawsze stracić szansę na prace w
      środowisku najchętniej wręczył bym łapówkę w sposób kontrolowany przez policję.
      Brzydzę się takimi lekarzami i modlę się żebym nigdy nie został taką hieną jak
      oni.
      • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 17:06
        Jak to od kolegi lekarza brali!! Jak mnie kolega lekarz zaproponował pieniądze
        to go spytałem czy chce dostać w morde!
    • Gość: adam Re: kultura lekarzy IP: *.aster.pl 31.03.05, 13:46
      kultura lekarzy w naszym kraju pozostawia wiele do zyczenia
      • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 31.03.05, 13:49
        Kultura pacjentów w naszym kraju pozostawia jeszcze więcej do zyczenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka