Dodaj do ulubionych

kultura lekarzy

IP: *.leon.com.pl 21.02.05, 22:36
Moja siostralezała wszpitalu z zagrożoną ciązą.Na pytania dotyczące jej stanu
usłyszała od lekarza-" nie jestem wróżką" gdy zgłaszała bóle brzucha i
podwyzszoną temp. lekarz powiedział -"zużyjemy na panią całą aptekę".Siostra
niestety poroniła.Wiem ze lekarze sa przemęczeni, mają marudnych pacjentów
ale chyba minimum kultury ich tez obowiązuje.Dodam jeszcze ze pochodzimy z
rodziny lekarskiej więc nikt nie moze powiedziec ze jestem pod wpływem
ogólnej nagonki na lekarzy.
Obserwuj wątek
      • Gość: mirex Re: kultura lekarzy IP: 66.222.215.* 22.02.05, 08:45
        Gość portalu: ewa napisał(a):

        > siostro, niestety okres w ktorym lekarze
        > byli erudytami i ludzmi kultury juz dawno
        > temu minal.

        Czasy sie zmieniaja, to fakt. Czy wszyscy lekarze byli "erudytami i ludzmi kultur"?
        Raczej nie.

        >teraz sa rzemieslnikami, tech-
        > nikami i niewielu wsrod nich jest "ludzmi
        > kultury".

        Jednak istnieja i tacy.

        >powiedzialabym, ze sa takze odbiciem
        > poziomu spoleczenstwa.
        > pozdrawiam

        Lekarze sa czescia spoleczenstwa. Powiedzial bym, ze to Ty wydajesz sie byc
        odbiciem nizszego poziomu niz spoleczenstwo.
      • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:20
        Zgadzam sie ale dotyczy nie tylko lekarzy, ale w ogole ludzi z wyzszym
        wyksztalceniem, ktore juz do niczego nie zobowiazuje - ani do kultury, ani do
        dobrych manier, do ladnego jezyka, do oczytania, do orientacji w sytuacji
        politycznej. A kiedys zobowiazywalo do tego nawet ukonczenie liceum i matura.
        To juz nie te czasy. Oczywiscie sa wyjatki. Dlatego moim zdaniem dobrze
        piszesz, ze to "odbicie poziomu spoleczenstwa".
      • Gość: Monka Re: kultura lekarzy IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 06.03.05, 17:40
        A kiedy to lekarze byli ludźmi kultury, może za komuny? Wtedy to już
        calkowicie robili, co im się podobało. Chyba pomyliłaś epoki. Dzisiaj się to
        wszystko powoli zmienia, chociaż jeszcze z 10 lat minie, zanim będzie w miarę
        dobrze.Mimo wszystko już się zaczynają powoli bać. Ale duzo zależy od samych
        ludzi, jak sobie większość daje, tak później ma. Sami jesteśmy sobie winni (o
        przepraszam, ja nie). Ja sobie nie daję w kaszę dmuchać. Dla mnie lekarz to nie
        jest żaden Bóg, jak trzeba to go równo objadę. I wcale na tym nie cierpię,
        wręcz przeciwnie,jest później dla mnie bardzo miły.Żeby ludzie się tak z nimi
        nie cackali, to by było normalnie.
    • Gość: dr nauk med. Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.chello.pl 22.02.05, 10:21
      Nie twierdzę, że grzeczne było odezwanie się do chorej "nie jestem wróżką"
      czy "zużyjemy na panią całą aptekę", ale my stajemy się coraz mniej wrażliwi
      widząc na co dzień mało kulturalne ( to delikatne określenie) wielu, wielu
      pacjentów. Przykłady? Uprzejmie proszę.
      1. Chory ( nie tak ciężko i wcale nie w poeszłym wieku) przychodzi do lekarza
      brudny, śmierdzący i spocony. My tez mamy powonienie!
      2. Chory tuz przed wizytą najadł się czosnku i tak zionie, że badający lekarz
      ma odruchy wymiotne ( o odwróceniu głowy nie ma mowy)
      3. Pacjentowi dzwoni telefon komórkowy w czasie badania." Zaraz" - słyszy
      lekarz, pacjent odchodzi i przez 5 minut rozmawia o dostawie towaru tam a tam.
      Lekarz grzecznie czeka, nie usłyszy słowa "przeprawszam".
      4. Lekarz wychodzi PO PRACY do domu, jest już późno. Rodzina chorego ( nie w
      stanie ciężkim ani zagrożenia życia), domaga się rozmowy. Na propozycję
      umówienia się na następny dzień krzyczy na cały korytarz o chamstwie,
      łapówkarstwie, draństwie..........
      5. Telefony do lekarza o każdej porze dnia i nocy są normą.
      6. Wypis. Lekarz pojawia się z karta wypisową i receptami. Musi jeszcze coś
      choremu wyjaśnić. Pacjent ma właśnie przyniesione przez rodzinę ubranie. Leżał
      w szpitalu 3 tygodnie, nie moze 3 minuty dłużej. Nie przerywa ubierania, lekarz
      czeka. Na delikatnie zwróconą uwagę, że może najpierw wysłucha zleceń - a ma to
      dla niego istotne znaczenie - słyszy "zaraz, nie widzi pan, że się ubieram".
      7. Pacjent przyjety w ramach interwencji ostrodyżurowej. Trzeba zebrać wywiad,
      zbadać. Na oko jest w stanie ogólnym dobrym, a w kazdym razie nie takim, aby
      leżeć i trzymać nogi pod nosem lekarza. 10 minut później czekając na badania
      stan pacjenta jest na tyle dobry, że siedzi(!) i gra w pokera z współpacjentami.
      To tylko wyjątki z ostatniego tygodnia..............
        • lukumon Re: pacjent..śmierdzi 01.03.05, 12:00

          powyżej wyjątkowo kretyńska uwaga. może odpowiem: w tzw. normalnym świecie nie
          śmierdzi nawet świnia, bo choć sama nie potrafi zadbać o siebie, to jest ktoś
          kto to zrobi za nią. u nas cuchnie wielu ludzi: niekoniecznie pacjentów. a jeśli
          ktoś cuchnie, to jest to objawem chamstwa niezależnie od tego ile ma pieniędzy.

          ********
          Lukumon
      • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.05, 15:49
        Nieeee, no trafia mnie cos jak czytam te pierdoly wypisane przez lekarzy.
        Akurat jestesmy na swiezo po "milej wizycie" u lekarza. Doktorek moze w moim
        wieku (lekko po trzydziestce) darl swoj wyksztalcony za pieniadze moich
        rodzicow pysk na moja chora na serce mame. Po prostu nic tylko lac go po tej
        glupiej gebie. Nie piszcie szanowni lekarze jacy to biedni jestescie bo zawsze
        wiecie kiedy wyciagnac lapke po kase. Nie piszcie jacy biedni jestescie bo cale
        spoleczenstwo jest biedne. Nie piszcie jacy biedni jestescie bo idziecie cos
        zalatwic gdziekolwiek to guzik was obchodzi czy sa na to pieniadze. Idziecie i
        wymagacie. Przestancie sie wiec zachowywac jak przedszkolaki i moze lepiej
        zmiencie zawod. Mam was dosc. Jestescie zakichana mafia. I skoro jestescie tacy
        madrzy to ciekawe dlaczego nie potrafiliscie wyleczyc moich dzieci z
        nieustajacych infeckji? Zrobil to za was glupiutki bioenergoterapeuta -
        zielarz. Pozdrawiam pajace. Niech dalej rozpiera was dumam z ukonczonych
        studiow.
            • Gość: feline Re:do mariajuany. IP: *.dial.proxad.net 04.03.05, 09:29
              Zapewne potrafi. Byc moze taki przypadek zdarza sie raz powiedzmy na 1000...00
              wezwan. Jest to wysoce naganne, ale skutki, jesli ograniczaja sie LI TYLKO do
              zanieczyszczenia atmosfery Twojego przytulnego mieszkanka jest latwo usunac -
              sama napisalas, jakim sposobem..
              Twoj wczesniejszy post sugeruje lekarzom przenosiny do prywatnuych gabinetow.
              Czy przyszlo ci do glowy, ze aby taki gabinet zalozyc, wyposazyc i utrzymac
              oraz oplacic zatrudniony personel trzeba miec ZA CO? No wlasnie, za co? Z
              oszczednosci z lekarskiej pensyjki na panstwowym, wcale, jak sie ostatnio
              okazuje wbrew temu co piszesz nie takiej wcale pewnej?
              A co do Twoich jescze wczesniejszych dzisiajszych (tylko) postow to tez wlasnie
              wykazalas klase i kulture - chocby zwrotem do Myszki. Gratuluje.
              • Gość: mariajuana Re:do mariajuany. IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.05, 14:34
                Ale "za co" to problem wszystkich! Nie tylko lekarzy. A wy macie postawe
                roszczeniowa. A moze jeszcze wam otwierac gabinety prywatne najlepiej za nasze
                pieniadze. Cikawe czy tak samo mysla ludzie ktorzy do czegos doszli prowadzac
                firme na innym polu niz medycyna. Jestescie smieszni. Polowa spoleczenstwa
                pracuje za psie pieniadze. Ale zadna grupa zawodowa nie jest tak pazenrna i
                chamska jak wasza.
                PS. domu, nie mieszkanka
            • Gość: Ola Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 16:36
              Zgadzam się całkowicie. Lekarz przed wizytą u pacjenta tez powinien się umyć,
              nie powiedziałam, że nie. Tylko dlaczego lekarzowi każesz znosić smród
              pacjenta, albo zmieniać zawód, a sama narzekasz,że musiałaś wietrzyć
              mieszkanie. Też Ci ktoś może teraz powiedzieć "jak ci lekarz śmierdzi, to idź
              do znachora". I co, przyjemnie?
      • very_martini Re: kultura lekarzy...i pacjentów. 02.03.05, 17:16
        Moi uczniowie też czasem objadają się czosnkiem i cebulą, a na leksji 1 na 1 w
        małym pomieszczeniu to czuć. Też się nie myją. I też miewam odruchy wymiotne,
        ale nie za wymiotowanie mi płacą. A płacą naprawdę niewiele.

        16%VOL
        22%VAT

      • Gość: mnm Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: *.chello.pl 03.03.05, 17:17
        Panie dr nauk. Cierpi pan na lekki przypadek manii wielkości. Pan wie, że chory
        nie jest ciężko chory, ale pacjent nie wie. I przeważnie jest przestraszony i
        przekonany, że jest ciężko chory.
        1. Jeśli zjem czosnek i się źle poczuję to nie będę czekać dzień, zanim będę
        miał świeży oddech.
        2. Jak podczas kopania ogródka źle się poczuję to pojadę od razu do lekarza, a
        nie do domu, żeby się wykąpać i zrobić sobie manicure.
        4. Powiedzenie rodzinie o stanie pacjenta zajmie panu 3 minuty.
        5. Telefony o każdej porze: taki zawód - do sprzedawcy gazet w kiosku nie
        dzwonią.
        6. Też wolałbym się ubrać, a nie słuchać lekarza w trakcie naciągania gaci.
        7. Nie rozumiem. Ma pan pretensje do chorego, że lepiej się poczuł?
        A za rozmowy komórkowe w czasie wizyty ma pan prawo skopać delikwenta, bo to
        naprawdę chamstwo :)
        • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy...i pacjentów. IP: 65.90.124.* 03.03.05, 17:45
          > 1. Jeśli zjem czosnek i się źle poczuję to nie będę czekać dzień, zanim będę
          > miał świeży oddech.
          > 2. Jak podczas kopania ogródka źle się poczuję to pojadę od razu do lekarza,
          > a nie do domu, żeby się wykąpać i zrobić sobie manicure.

          Na palcach jednej reki mozna policzyc nagle stany zagrozenia zycia w ktorych
          nie mozna umyc zebow lub wziasc przysznica. Zapewniam Cie, ze w tych sytuacjach
          lekarz nie bedzie sie skarzyl.

          > 4. Powiedzenie rodzinie o stanie pacjenta zajmie panu 3 minuty.

          Jak najbardziej masz racje lekarz, powinien udzielic pacjentowi wlasciwej
          informacji. Bedziesz mial o wiele wieksze prawo by wymagac 3 minut gdy sam
          spedzisz trzy minuty by byc czystym i podziekowac za usluge.
        • Gość: siostra Re: kultura lekarzy IP: *.leon.com.pl 22.02.05, 15:30
          to co powiedział dr.nauk med.jest mi bardzo dobrze znane gdyz jak powiedziałam
          moi rodzice byli lekarzami a mąz jest. Sama tez mam kontakt z pacjentami w
          aptece.Często musze zaciskac zęby zeby nie powiedziac pacjentowi czegos
          niemiłego. Uwazam jednak ze są to zawody które powinny reprezentowac inny
          poziom niz "zwykli"ludzie.Ktoś powiedział ze jestem niedzisiejsza.Widac musze
          sie zmienic i zapomniec o wartosciach które mi wpajano na studiach i w rodzinie.
              • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 04.03.05, 20:08
                jednego nie moge pojac!marne pensje lekarze maja nie od dzis wiec KTO WAM KAZAL
                TEN ZAWOD SOBIE WYBIERAC!!!? Trzeba bylo zostac ekonomista czy biznesmenem i
                zajmowac sie wkrecaniem srobek czy handlem a nie zyciem i zdrowiem czlowieka a
                jesli juz to trza bylo zostac OKULISTA na przyklad.Jeszcze jedno nigdy w zyciu
                nie trafilam na kobiete ginekologa w panstwowej sluzbie medycznej ktora
                wykazalaby choc minimum kultury osobistej , na ogol sa obrazone , ze musza
                badac i badaja jak krowe i nigdy nie moge pojac czemu te ropuchy wybieraja
                specjalizacje gdzie chcac nie chcac musza zagladac w du... a nie np .w zeby czy
                oczeta!!moze ktoras ropucha mnie tu oswieci!!
                • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 04.03.05, 20:50
                  Dla mnie problem jest nie w wyborze zawodu - medycyna jest swietnym ciekawym
                  zawodem przynoszacym duze dochody i duzo satysfakcji. Problem jest w wyborze
                  kraju w ktorym sie praktykuje i pacjentow jakich sie widuje.

                  Dlaczego szanujacy sie lekarz CHCIALBY przyjac babsko, ktore wyzwie go od
                  ropuch? Taka wiazanka pod moja strona zakonczylaby nasza OSTATNIA wizyte i
                  pacjentka musiala by trafic na moj dobry humor bym nie wezwal ochroniarzy.
                  • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:18
                    widzisz doktorku, w tym rzecz , ze ja nigdy tego ropuchom nie powiedzialam
                    iBLAD!!! bo to po prostu brak asertywnosci z mojej strony! fakt jest faktem ze
                    nikt nie kazal babie lekarzowi zostawac ginekologiem chyba co?? na co liczyla
                    na prywate??? bo tak sie sklada , ze jak sie idzie prywatnie to sie tak mizdrza
                    jak by im ktos w garnek narobil.Wstretne sa i tyle!!!
                    • ugarit Re: kultura lekarzy 05.03.05, 19:15
                      A może Sprawiedliw spróbuje trochę ibaczej niż zwykle co?. Oto procedura która
                      pomoże;
                      1- Proponuję przed samą wizytą u lekarza umyć się dokładnie ( bez względu na
                      dzień tygodnia ) zmienić bieliznę ( bezwarunkowo - nawet jeśli mamy zupełnie
                      świeże jednotygodniowe barchany są)
                      2- Po wejściu do gabinetu powiedzieć ( nie wyssyczeć - powiedzieć, to ważne )
                      " Dzień dobry Pani Doktor" i poczekać na odpowiedź i zaproszenie do dalszej
                      rozmowy.
                      3- Po zaproszeniu uśmiechnąć się ( tylko szczerze i promiennie - jak do
                      własnego chłopa podczas ślubu, tylko żeby nie wyszło jak kat do ofiary )
                      i wyłuszczyć problem, opisać szczegółowo co dolega i ewentualne
                      spostrzeżenia ( własne medyczne domysły i opinie na temat rozwiązania
                      problemu zostawić dla siebie).

                      4- Następnie wykonywać w miarę sprawnie i bez zbędnych komentarzy polecenia,
                      wysłuchać porady. Nie dzielić się na gorąco z lekarzem tym co onim i jego
                      leczeniu myślimy.

                      5- Zgadzamy się z diagnożą lekarza - podjąć zalecane kroki

                      6- Nie zgadzamy się ( no jak możemy - przecież to jakiś uchlany debil był ),
                      znaleźć kolejnego lekarza i powtórzyć pkt. 1,2,3,4,

                      7- Mimo wszystko sami durnie nas otaczają?.
                      PROBLEM NIE MIĘDZY NOGAMI LEŻY TYLKO MIĘDZY USZAMI.

                      8- Podjąć właściwe kroki.

                      Proszę spróbować. Bardzo proszę to działa.
                      • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzydo ugarit IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 20:47
                        jestes zaj... odkrywczy[cza] w zyciu bym na to nie wpadla!!tak sie sklada
                        prymitywie, ze nie jestem 60 letnia niemyta baba lecz jestem mloda zadbana
                        kobieta i do tego wowczas w ciazy wiec moze to o czym piszesz przypomina ci to
                        co widzisz w lustrze na co dzien,tak sie sklada, ze nie jestem jedyna osoba
                        ktora uwaza, ze kobieta ginekolog to zalosna parodia lekarza!A ty sie z tym
                        pogodz!!!
                        • ugarit Re: kultura lekarzydo ugarit 05.03.05, 21:45
                          Gość portalu: sprawiedliwa napisał(a):
                          > jestes zaj... odkrywczy[cza] w zyciu bym na to nie wpadla!!

                          Dziękuję za ocenę. W pewnym sensie całe życie się człowiek uczy...

                          >tak sie sklada
                          > prymitywie, ze nie jestem 60 letnia niemyta baba lecz jestem mloda zadbana
                          > kobieta

                          No tego wiedzieć nie mogę, bo niby skąd?.

                          > moze to o czym piszesz przypomina ci to co widzisz w lustrze na co dzien

                          Sądząc po "jakości" Twoich wypowiedzi, sposobie w jaki opisujesz cechy ludzi,
                          to gdybym stanął na swoim portfelu byłbym piękny i młody. Nawet wtedy gdybym
                          nazywał się Urban.

                          > tak sie sklada, ze nie jestem jedyna osoba ktora uwaza, ze kobieta ginekolog
                          > to zalosna parodia lekarza!

                          No to może zamiast - Sprawiedliwa - obrażać wszystkich wokół chodź po prostu do
                          facet ginekologów. Albo nie chodź wcale.
                      • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 12:50
                        Taaaak, przypomina mi sie moja pierwsza wizyta u pani doktor ginekolog:). Kiedy
                        na pytanie : "stosunki byly" odpowiedzialam nie, to pani doktor wydarla na mnie
                        buzke "to jak mam cie zbadac"? Piedzialm jej ze to ona jest lekarzem i nie moj
                        problem. Do konca wizyty byla potem wzglednie mila. . . Kobiety, dlaczego
                        jestescie takie dla kobiet?
            • Gość: XXL Re: kultura lekarzy IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.02.05, 18:45
              Równać można w górę albo w dół, każdy sam wybiera i zwykle ma to mało
              wspólnego z kasą którą się zarabia, a zdecydowanie więcej z szacunkiem do
              siebie i innych, choć mając zaspokojone własne podstawowe potrzeby na stosownym
              poziomie może i o ten szacunek do siebie czasem łatwiej. Osobiście nie lubię
              tak chamstwa, jak i fałszywej kultury, która pojawia się w momemcie, gdy można
              wyczuć, że jestem klientką, która może dobrze zapłacić.
        • aelithe Re: kultura lekarzy 22.02.05, 21:53
          Raczej nie pojęłeś aluzji. 1. Chodziło mi brak możliwości rzeczywistego wyboru
          szpitala, lekarza etc.. 2. Brak selekcji kadry medyczej pod względem kontaktu
          z chorym.- to jesat możliwe jedynie w systemie rynkowym 3. Brak szkolenia
          lekarza w kontakcie z chorym- wzrorce pokazywane nam przez starszych lekarzy
          często są ... 4. Przemęczenie lekarza.
          Warto mi nadmienić jeszcze jeden fakt, który z przykrością zaobserwowałem. Im
          gorzej jest traktowany pacjent- tym ma większy szacunek do lekarza.
          • Gość: Nocny Piotruś Re: kultura lekarzy IP: 81.219.249.* 23.02.05, 11:04
            Za komuny, kiedy to próbowano zrobić z lekarza pachołka służącego "klasie
            robotniczej - przewodniej sile narodu" - uczono na studiach filozofii
            marksistowsko-leninowskiej, a nie etyki. Lansowano bezosobowy kontakt z
            pacjentem. Lekarz nie zwracał się do pacjenta per "pan" tylko mówił coś w stylu
            : "co dolega? od kiedy są bóle?, była gorączka?, jakie leki były przyjmowane?" i
            tym podobne. Ciężko teraz w ciągu kilku lat odwrócić to wszystko o 180 stopni.
            Zniszczone elity nie odrodzą się z dnia na dzień, potrzeba na to kilku pokoleń.
            Społeczeństwo bezklasowe budowano bardzo gorliwie nie przebierając w środkach.
            Częściowo się to udało, no i trafiają się teraz lekarze bez klasy...
          • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 16:51
            Niestety prawda! Na forum gazety, ale poznanskim, panie ocenialy miejscowych
            ginekologow. I o jednej naprawde strasznie chamskiej babie ( wrecz
            nieprzecietnie wulgarnej i okrutnej) bardzo duzo kobiet pisalo "nieprzyjemna
            ale dobry fachowiec". Znam ja i wszystkich lekarzy z jej oddzialu ( jest
            ordynatorem). Oni tez sa dobrymi fachowcami, ale ona im sie wydaje lepszym
            wlasnie przez to ze jest "nieprzyjemna" delikatnie mowiac. Ludzie pozwalaja sie
            traktowac jak bydlo, nic nie mowia, nie protestuja, nie skladaja oficjalnych
            skarg, usmiechaja sie i jeszcze przynosza kwiatki, a potem pisza na forum takie
            pelne nienawisci teksty jak mariajuana. Nie dajcie sie upodlic, to nie
            bedziecie czuc sie upodleni.
            • Gość: sprawiedliwa Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:33
              widzisz Olu , otoz mylisz sie nikt nie chce dawac sie upodlac ale jesli
              przybywasz na porodowke czy lezysz na oddziale gin-polozniczym to nie masz
              innego wyboru jak poddac sie temu chamstwu odliczajac dni do wyjscia do domu!
              ja jednego okrutnie zaluje po tych wypowiedziach lekarzy ktorzy tu pisza, a
              mianowicie, ze nigdy nie zlozylam skargi do Izb Lekarskich tudziez do NFZ, ale
              to sie zmieni! i to sobie juz obiecalam.Nie popuszcze chamowi w bialym fartuchu
              juz nigdy a zwlaszcza tym wstretnym ropuchom!
    • Gość: Dominika Re: kultura lekarzy IP: *.wroc.gazeta.pl 23.02.05, 11:52
      Witam.
      Znam wielu lekarzy, w tym środowisku (jak w każdym) sa zarówno ci grzeczni
      i sympatyczni, jak i delikatnie mówiąc "niesympatyczni" ludzie.
      To zalezy tylko i wyłącznie od kultury osobistej a nie wykształcenia czy zawodu.
      Oczywiście, że nie nalezy tolerować chamskich zachowań lekarzy (czy
      kogokoliwek, pacjentów równiez). Z chamstwem trzeba walczyć.
      Jedna rzecz którą zauważyłam ostatnio:
      moja znajoma w ciąży chodzi do ginekologa w przychodni -jest ok.
      Wizyta krótka, ogólnikowa, lekarz nie jest niesympatyczny ale...
      musiała i posżła razu pewnego do tego samego lekarza prywatnie.
      Zmiana była nieporównywalna: nadal był miły, ale nagle wizyta stała się
      dłuższa, dokładniejsza i dłuższe badanie (nie tylko pytanie ogólne, jak w
      przychodni: czy wszystko w porządku ?), zaczął dokładnie jej wyjaśniac
      co z czym i dlaczego... tego nie było przy wizycie "państwowej"
      To jest smutne.
      Mam tylko nadzieję, że to nie standard.





        • Gość: spr Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 09:37
          nie, po prostu skosil 100 za pol godzinna wizyte! znam z autopsji!na plakacie
          przed gabinetem wpisane godziny przyjec od 16-18, ale pani dr zostaje do
          ostatniej pacjetki zeby bron Boze grosza nie zmarnowac!czy ktos widzial cos
          podobnego w panstwowej przychodni? nawet ludzi z rtemperatura odsyla sie do
          domu czy innego lekarza bo juz jest 5 minut po czasie sluzbowym!
      • aelithe Re: kultura lekarzy 23.02.05, 19:09
        Zachował sie zupełnie racjonalnie. O pacjentkę prywatną trzeba dbać. Musi mieć
        o lekarzu dobrą opinię. Pacjentka społeczna i tak przylezie. Rynek to rynek.
        Wszystko zależy od racjonalnego ustawienia jego parametrów.
        • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 20:27
          aelithe napisał:
          . Pacjentka społeczna i tak przylezie.


          Pacjentka prywatna przyjdzie a "społeczna" przylezie.
          Co za podwójna moralność. Za pieniądze aelithe oferuje kulturę a za składkę
          zdrowotną (wcale nie tak małą ) pogardę.
          To jest obłuda.
          Chyba nie ma przedmiotu o nazwie obłuda i pogarda na studiach medycznych?
          • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 23.02.05, 20:51
            Dlaczego Mercedes ma lepsze hamulce niz maly Fiat, dlaczego kelnerzy usmiechaja
            sie wiecej w trzygwiazdkowej retauracji niz w barze mlecznym, dlaczego ubikacje
            w hotelu sa bardziej czyste niz na dworcu kolejowym, z powodu obludy???? z
            powodu pogardy????
            • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:34
              Za pieniądze można miec auto z lepszymi hamulcami ale z kelnerem jest
              inaczej ,bo jeśli kelner załóżmy pracuje na cżęść etatu w ekskluzywnej
              restauracji i dodatkowo jeszcze pracuje w barze mlecznym, to gdy w
              restauracji uśmiecha się do gości a w barze chodzi z posępną miną i odzywa
              się do klientów arogancko to jest człowiekiem obłudnym i niegodziwym.
              Bo o wartości człowieka świadczy jego odenoszenie się do drugiego człowieka a
              nie jego wykształcenie, zawód, pozycja w hierarchii społecznej czy ilość
              pieniędzy jakie zarabia.
              Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
              prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości.
              • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 13:25
                Nie vacia. NIe masz racji. Tu nie chodzi o kulturę człowieka. Jesłi dobrze
                komuś płacisz, możesz więcej wymagać. Ten sam kelner mając dośc dobrze płatną
                pracę w restauracji, musi się uśmiechać, bo inaczej ją straci. W barze mlecznym
                nie musi tego robić. Musi się dostosować do wymagań klienteli. Jeśli będzie się
                za szeroko uśmiechał to dostanie łomot, bo się z nich naigruje i tu jest
                różnica.
                • Gość: Yolka Re: kultura lekarzy IP: 217.113.224.* 01.03.05, 14:59
                  aelithe napisał:

                  > Nie vacia. NIe masz racji. Tu nie chodzi o kulturę człowieka. Jesłi dobrze
                  > komuś płacisz, możesz więcej wymagać.

                  Co za brednie. Jestem miła i kulturalna dla wszystkich: dla ekspedientek w
                  sklepie, dla współpasażerów w pociągu, dla współpracowników itd. itp. i nikt mi
                  za to nie płaci, wiesz? Po prostu jestem kulturalnym człowiekiem i mam szacunek
                  do innych. To z pieniędzmi nie ma nic wspólnego. Miła za pieniędze to może być
                  prostytutka.
                • Gość: Ola Re: kultura lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 17:53
                  Ale jesli jest kulturalnym i milym czlowiekiem to w barze mlecznym tez sie
                  usmiechnie. Po prostu w tej drogiej restauracji usmiechaja sie rowniez ci
                  niekulturalni - za kase. Tak samo z tym lekarzem w opisanym przypadku. On wcale
                  nie byl w poradni opryskliwy. Byl mily. Po prostu w gabinecie prywatnym mial
                  wiecej czasu. Jesli to jest naprawde dobry czlowiek, to niemozliwe zeby w
                  przychodni publicznej stal sie nagle wredny. Natomiast wredny moze za pieniadze
                  udawac milego.
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 23:19
                Po pierwsze jest malo prawdopodobne, by kelner z dobrej restauracji chcial
                pracowac w barze mlecznym. To, ze lekarze tak robia jest objawem choroby
                systemu a nie jego zaleta.

                Po drugie nawet jezeli tak sie zdarzy nie swiadczy to o jego obludzie (obluda
                to zachowanie sprzeczne z gloszonymi zasadami). Swiadczy o tym, reagowanie na
                otoczenie jest zasada, ktora rzadzi jego zachowaniem. Normalny czlowiek (a nie
                ideal) w otoczeniu ludzi zyczliwych i kulturalnych jest zyczliwy i kulturalny,
                natomiast w spotkaniu z agresja i pogarda zmienia swoja postawe. Wymien
                wszyskich ludzi jakich znasz ktozy sa uprzejmi i kulturalni i zadnych warunkach
                nie zrobili odstepstwa - ich slawa bedzie dobrze zasluzona.


                To ze ludzie reaguja na otoczenie bynajmniej nie jest obluda. To jest
                podstawowa wlasciwosc, ktora odroznia nas od kamieni. W ten sposob postepuje
                99.9% ludzi dlatego zachowujemy sie inaczej na balu a inaczej w lesie, inaczej
                w towazystwie przyjaciol a inaczej gdy jestesmy atakowani, inaczej na lozku
                szpitalnym a inaczej w lozu malzenskim.

                > Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
                > prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości.

                Gdyby rzeczywiscie tak bylo to zaden lekarz nie bylby opryskliwy. Nietety
                ludzie toleruja nieuprzejmosc, bo nie maja zamiaru tolerowac systemu w ktorym
                uprzejmi zarabiaja godziwie.
              • Gość: doc Re: kultura lekarzy IP: *.salbis.pnet.com.pl 26.02.05, 10:16
                >>Lekarz który w przychodni państwowej jest opryskliwy będzie miał pustki w
                >>prywatnym gabinecie, bo nikt nie będzie się narażał na przykrości

                O nie, zapewniam że nie. Zgadzam się natomiast z postem poprzednim.
                Porównanie "mercedesowo-fiatowe" w odniesieniu do lekarzy jest - niestety dla
                Ciebie Vaciu - bardzo prawdziwe, bowiem medycyna i ochrona zdrowia to dziedzina
                podlegająca takim samym prawom rynku, i oparta na rachunku kosztów! Oczywiście
                Twoje stwierdzenia o obłudzie i niegodziwości są jakoś prawdziwe. Niemniej
                jednak niegodziwością są warunki pracy (nie tylko finansowe) w państwowej
                służbie zdrowia. Nie zwalnia to od pełni profesjonalizmu, ale czasami (np. po
                60 pacjencie w danym dniu, z czego połowa przyszła bez wskazań) może zwalniać
                od pełnej i wyszukanej uprzejmości
                • vacia Re: kultura lekarzy 27.02.05, 18:28
                  Gość portalu: doc napisał(a):

                  > . Niemniej
                  > jednak niegodziwością są warunki pracy (nie tylko finansowe) w państwowej
                  > służbie zdrowia. Nie zwalnia to od pełni profesjonalizmu, ale czasami (np. po
                  > 60 pacjencie w danym dniu, z czego połowa przyszła bez wskazań) może zwalniać
                  > od pełnej i wyszukanej uprzejmości

                  Zgadzam się, znam jednak jednego lekarza, który jest uprzejmy po 60 tym
                  pacjencie ale widać wyraźnie ,że jest zmęczony, jak on to wytrzymuje nie mam
                  pojęcia.
                  Ma ten lekarz opinię bardzo miłego u swoich pacjentów.
                  Z uwagi na fakt że jest miły byc może przychodzą do niego ludzie chętniej niż
                  do innych lekarzy, stąd też jest bardziej obciażony.
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 21:09
                > Tak panie Doktorze my tu mówimy o kulturze lekarzy i ich stosunku do
                > pacjenta, którego nie można przełożyc na prywatną i państwową służbę zdrowia.
                > To sa cechy osobowości człowieka a nie wyposażenie samochodu!!! Jest chyba
                > delikatna róznica?

                Samochod jest oczywiscie alegoria, ale bynajmniej nie bezpodstawna.

                Dlaczego ludzie (lekarze) maja taka a nie inna osobowosc? Na to pytanie mozna
                odpowiedziec na dwa sposoby - bo tacy sie urodzili, lub bo tak nauczylo ich
                zycie.

                Dlaczego jedne samochody maja lepsze hamulce (cecha podstawowa dla
                bespieczenstwa) niz inne? Na to pytanie mozna odpowiedziec bo tak zaprojektowli
                je inzynierowie, lub bo takiego wyboru wymagaja klienci.

                Dlaczego ludzie (lekarze) moga pozwolic sobie na to by byc chamscy? Bo w
                pewnych okolicznosciach ulatwia im to zycie, a pacjentow nie stac na to by
                wybierac tylko milych lekarzy.

                Dlaczego niektore samochody moga pozwolic sobie na produkowanie marnych
                hamulcow. Bo w niektorych okolicznosciach sa one latwiejsze do wyprodukowania a
                nie wszystkich stac na kupienie samochodu z dobrymi hamulcami.

                Czy mozna zmusic fabryke do produkowania tylko dobrych hamulcow (lub
                wyeliminowac zle hamulce)- mozna, ale samochody beda musialy podrozec.

                Czy mozna zmusic lekarzy do bycia zyczliwymi (nie bardzo), ale mozna
                wyeliminowac niezyczliwych. Oczywiscie, ale podwyzszy to koszt sluzby zdrowia.

                Czy mozna wprowadzic zarzadznie, ze samochody z dobrymi hamulcami musza byc
                tanie. Mozna, ale wtedy ich produkcja bedzie mniej oplacalna, zostanie wiec
                zatrzymana.

                Czy mozna zarzadzic by lekarze byli zyczliwi i pracowali za darmo, mozna, ale
                wtedy znajda sobie prace - tam gdzie zyczliwosc jest lepiej doceniana.
            • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:17
              Ale nie ma obowiazku placenia skladki ZUS na Mercedesa, 3-gwiazdkowe
              restauracje lub hotele. I nie sa niezbedne do egzystencji
              przecietnego/statystycznego Polaka. A nie mozna przeciez powiedziec "Od dziś
              nie choruję więc rezygnuję z ubezpieczenia zdrowotnego i nie pojde juz wiecej
              do lekarza" :-)
            • pimpek_sadelko Re: kultura lekarzy nie zalezy od kasy 04.03.05, 15:24
              mialam "przyjemnosc" kilka razy poronic. na szczescie tylko raz skonczylo sie
              to zabiegiem i lezeniem w szpitalu. jednak nic zlego tam mi sie nie stalo,
              mialam naprawde dobra opieke i dobre slowo.
              jedyne co mi sie nie podobalo, to to, ze zgubiono moje dziecko,
              czytaj "material" do histpatu.tak jakby to byl wacik. ale trudno.
              mam nadzieje, ze ta ciaza zakonczy sie skukcesem.
              ps. w tym szpitalu lekarze sa na kontraktach, milionow nie maja, ale na
              przyzwoite zycie im starcza. tylko, ze ja by,m tej kasy do kultury osobistej
              nie przypinala az tak bardzo. moj maz tez jest lekarzem i zapieprza za 900
              zlotych z 3 dyzurami w miesiacu. a jednak ma dobry kontakt z pacjentami.
              acha! to ja maretina, tylko w innym nicku.
          • slav_ Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:30
            Nie wiem o jakiej "składkce" mowisz - nie płacisz "składki" lekarzowi (a szkoda).
            W tym roku wizyta kontrolna (czyli kolejna, bez diagnostyki dodatkowej) to 2
            "punkty" (w ubiegłym był to 1 punkt - w tym podnieśli "punktację" ale obniżyli
            cene za punkt). Za "punkt" Fundusz płaci od 4,50 do 6,50 złotych z czego lekarz
            może dostać 2 - 2,50 zł czyli za "całość" powiedzmy 5 zł ("brutto" - trzeba
            odjąć ZUS i podatek czyli prawie połowę).
            Jeśli lekarz od "prywatnej" pacjentki bierze powiedzmy 50 zł to aby tyle samo
            zarobic na "państwowych" musi ich przyjąć 10 a więc ma dziesięciokrotnie mniej
            czasu dla jednej pacjentki. Jeśli przyęcie jednej pacjentki w prywatnym
            gabinecie trwałoby 20 minut to adekwatnie w "państwowej" - 2 minuty.
            • vacia Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:42
              zgadzam się że 2.50 zł to jest na pewno za mało, no ale wartość pacjentki to
              jest coś innego niż wpływająca za nią kasa i ta wartość jest niezmiennie wysoka
              niezależnie czy przyjdzie w ramach ubezpieczenia na wizytę kontrolną czy za 50
              zł na prywatne konsultacje.
              Skoro jej wartość jest bardzo wysoka i niezależy ta wartość od tego ile placi
              za nią Fundusz czy ona sama to chciałaby być w przybliżeniu podobnie traktowana.
              • slav_ Re: kultura lekarzy 23.02.05, 21:58
                Bez względu jak wysoko wycenilibyśmy "wartość pacjentki" (cokolwiek by to
                znaczyło) to Fundusz kupuje dla niej czas lekarza (i jego uwagę, zaangażowanie,
                wiedzę), niech będzie, za 2,50 zł. Za taka kwotę więc się jej to należy.
                Niestety, w tej samej kategorii towar kupiony za 50 zł jest zwykle lepszy niz za
                2,50 zł.
                • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 23.02.05, 22:58
                  O rany, ludzie, do czego to doszlo!
                  Zarowno lekarze jak i pacjenci sa
                  w Polsce traktowani zle, bo wciaz
                  dziala dawny system, w ktorym nie
                  szanowano czlowieka. I to juz nie
                  chodzi o podstawowa sprawe, jaka
                  jest godziwe wynagrodzenie, ale o
                  zmiane mentalnosci. Szanowanie sie
                  wzajemne-od tego trzeba zaczac,potem
                  wszystko potoczy sie samo.
                  Kultura lekarzy to takze kultura
                  spoleczenstwa, sasiadow, pan w urzedach i
                  w sklepach. Dlaczego od lekarzy wymaga sie
                  czegos, czego nie ma na codzien , wszedzie?


                • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 06:01
                  slav_ napisał:

                  > Bez względu jak wysoko wycenilibyśmy "wartość pacjentki" (cokolwiek by to
                  > znaczyło) to Fundusz kupuje dla niej czas lekarza (i jego uwagę,
                  zaangażowanie,
                  > wiedzę), niech będzie, za 2,50 zł. Za taka kwotę więc się jej to należy.
                  > Niestety, w tej samej kategorii towar kupiony za 50 zł jest zwykle lepszy niz
                  z
                  > a
                  > 2,50 zł.
                  Fundusz kupuje usługę lekarską u wykwalifikowanego lekarza a więc kupuje coś
                  wysokiej jakości a standardy postępowania lekarskiego w poszczególnych
                  przypadkach są podobne , na pewno kultura należy też do standardów postępowania
                  medycznego no bo pomoc to pomoc a nie denerwowanie już zestresowanego
                  dolegliwościami pacjenta.
                  Pozatym z poprzednich twoich wypowiedzi pamiętam,że już pisałeś w innych
                  wątkach,że kultury się nie kupuje u lekarza za pieniądze ,czyżbyś już zmienił
                  poglądy i to na nieprawdziwe. Jeżeli coś zmieniamy to zmieniajmy na lepsze.
                  • slav_ Re: kultura lekarzy 24.02.05, 15:25
                    Fundusz nie kupuje "kultury" lekarza, jego zachowanie nie jest również elementem
                    kupowanej procedury. "Standart" określa zakres postępowania oraz warunki jego
                    wykonania (sprzętowe, lokalowe, wymagane kwalifikacjie, ubezpieczenie itp).
                    "Kultury" z resztą nie da się kupić. Odpowiednimi bodźcami można oczywiście
                    modyfikować zachowanie ludzi w kierunku pożądanym. Bodźcami pozytywnymi ( np.
                    osoba dobrze traktując pacjentów ma ich więcej poniważ chętniej przychodzą więc
                    więcej zarabia) - zważmy że bodziec ten nie działa w przypadku pracy na etacie i
                    w przypadku powszechnych "limitów przyjęć" (za pacjenta przyjętego ponad 'limit"
                    fundusz nie płaci wcale) - lekarz ma bowiem więcej pacjentów czyli więcej pracy
                    ale nie dostaje za nią więcej pieniędzy więc w tym przypadku jest to zachowanie
                    wręcz nieracjonalne.
                    Można też wymuszać "modyfikowaniem negatywnym" - groźby zwolnienia z pracy,
                    obniżanie zarobków itp - to tak na prawdę wymusza tylko zachowanie pozorow,
                    powoduje frustrację wyładowywana na słabszych a z całą pewnością nie poprawia
                    jakości pracy.
                    Jak już pisałem fundusz kupuje czas lekarza poświęcony pacjentowi. Za małe
                    pieniądze czasu tego można kupić mało. To co pacjenci określają jako "brak
                    kultury" często jest tylko brakiem czasu jaki można poświęcić pacjnetowi (że
                    zacytuję z jednego z postów - zdawkowe pytanie "czy wszystko w porządku").
                    • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 21:31
                      slav_ napisał:

                      > Fundusz nie kupuje "kultury" lekarza, jego zachowanie nie jest również
                      elemente
                      > m
                      > kupowanej procedury. "Standart" określa zakres postępowania oraz warunki jego
                      > wykonania (sprzętowe, lokalowe, wymagane kwalifikacjie, ubezpieczenie itp).

                      Fundusz kupuje usługę ( i czas lekarza) a dla mnie jest oczywiste,że temu
                      wszystkiemu przypisana jest jednocześnie kultura lekarza( jest nieodzownym
                      elementem usługi) bo jeśli ta usługa ma realizować cel pomocy człowiekowi to
                      oczywiscie ta pomoc wymaga pewnej kultury ,bo to kultura ułatwia mu
                      przeprowadzenie wywiadu ,wzbudza zaufanie pacjenta i ułatwia pacjentowi
                      podporządkownie się zaleceniom.
                      Same korzyści.
                      • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 22:15
                        Zaplacilas panu za wino, ale niewolnik ktory to wino przyniosl byl nieuprzejmy.
                        Co powinnas zrobic? Co przyniesie trwala zmiane?

                        A. Poskarzyc sie panu i sprawic by wychlostal niewolnika?
                        B. Nie czekac na pana - wychlostac samemu?
                        C. Domagac sie by nieuprzejmi niewolnicy nie dostarczali wina?
                        D. Kupowac wino tylko u panow, ktorzy maja uprzejmych niewolnikow?
                        E. Domagac sie by zniesiono niewolnictwo?
                        • Gość: ja Re: kultura lekarzy IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 10:03
                          lekarz niewolnik??? ale sie usmialam!pewnie Pan na sile narzucil mu takie
                          studia i taki zawod.Nie no ty sie zastanow czlowieku co piszesz, trza bylo
                          zostac prezesem banku jak sie chcialo fortune zbijac a nie teraz traktujesz
                          pacjenta jak bydlo wystawione na handel! kiedy sie lekarz dowiaduje o marnych
                          zarobkach??? po studiach???
                      • slav_ Re: kultura lekarzy 25.02.05, 00:10
                        Oczywiste ?
                        Wolałabys byc leczona przez skończonego chama ale świetnego fachowca który
                        szybko postawi diagnozę i skutecznie Cię wyleczy czy przez czarującego,
                        kulturalnego ignoranta który nie potrafi podjąć żadnej decyzji i swym
                        postępwaniem naraża twoje zdrowie i zycie ?
                        Z ktorym z tych lekarzy Fundusz powinien zerwać umowę ?
                        Do ktorego z nich pacjent pójdzie po pomoc jesli za poradę będzie musiał zapłacić?
                        (Tylko bez wykrętow że u kulturalnego i fachowego to byłoby zbyt banalne)
                        • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 10:48
                          slav_ napisał:

                          > Oczywiste ?
                          > Wolałabys byc leczona przez skończonego chama ale świetnego fachowca który
                          > szybko postawi diagnozę i skutecznie Cię wyleczy czy przez czarującego,
                          > kulturalnego ignoranta który nie potrafi podjąć żadnej decyzji i swym
                          > postępwaniem naraża twoje zdrowie i zycie ?
                          > Z ktorym z tych lekarzy Fundusz powinien zerwać umowę ?
                          > Do ktorego z nich pacjent pójdzie po pomoc jesli za poradę będzie musiał
                          zapłac
                          > ić?
                          > (Tylko bez wykrętow że u kulturalnego i fachowego to byłoby zbyt banalne)

                          drogi Slavie
                          musiałabym iść do tego kulturalnego ignoranta, nie miałabym innego wyjścia, bo
                          dla mnie ma tak ogromne znaczenie kultura lekarza,ze jest warunkiem wstępnym
                          abym wogóle weszła do gabinetu. Kultura jest u mnie na pierwszym miejscu, jeśli
                          ten warunek nie jest spełniony to może zdobyłabym się ( z duszą na ramieniu) na
                          pójście do tego aroganckiego fachowca ale tylko gdyby nie było możliwości
                          póścia do kulturalnego ignoranta.
                          Oby nie był w życiu takich wyborów.



                          • lukumon Re: kultura lekarzy 28.02.05, 18:05

                            dlatego jestem antyfeministą: jak czytam takie posty jak te które pisze vacia,
                            to przyznam, że stają mi przed oczami wszystkie te głupoty jakie na temat kobiet
                            opowiadał zawsze korwin-mikke, a które teraz jakoś wydają się bardziej sensowne.
                            "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona: celem pójścia do lekarza
                            jest WYLECZENIE schorzenia. TYLKO TO!!! i tylko to winno być celem lekarza. ale
                            ona wybierze takiego który ma dwa lewe łapska, ale za to będzie jej mówił, ze ma
                            ładne oczy. "kultura jest na pierwszym miejscu" napisała vacia: ja się naprawdę
                            nie dziwię, że jednyna kobieta która kierowała jedną z pięciuset największych
                            korporacji świata na liście "financial times`a" poleciała ostatnio na bruk.

                            ********
                            Lukumon
                            • Gość: Położnik Re: kultura lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 18:59
                              I powiedz teraz że trzeba operować -i co powie jaki cham ledwie mnie zobaczył i
                              już na operacje a gdzie badanie a jest bioenergoterapia i homeopatia i wróżby
                              magnetotrapia i skąd on taki mądry wszystkie rozumy pozjadał co on za jeden
                              taki młody,i już operacja ja tez nie mam czasu ,a co powie mąz a kolezanka po
                              opercji to umarła a ja jestem jeszcze młoda i już mam miec operacje może jakies
                              badania może do innego lekarza pójde no patrz jaki cham tak bez ogródek
                              operacja a ja miałam jechac do Egiptu a kiedy pomaluje mieszkanie .No nie nigdy
                              więcej nie pójde do tego chama .Poczytam książki czy on ma rację przeciez jest
                              tyle nowoczesnych metod leczenia,napewno chce łapówkę niedoczekanie nic nie
                              dostaniesz!
                                • etta2 Re: kultura lekarzy 01.03.05, 19:34
                                  Ej, Panowie-antyfeminiści. Hamowanko zalecane! Nie wszystkie panie sa
                                  wszak "blondynkami". Ja osobiście ZAWSZE wybiorę dobrego fachmana, a nie
                                  uśmiechającego się, którego jedyną zaletą jest tenże uśmiech. Niezwykle cenni
                                  są ci lekarze, którzy posiadają dużą wiedzę oraz są zaangażowani w swojej
                                  pracy. Wiem, wiem, marne wynagrodzenie, gonitwa na 1/4, 1/2 etatu....to nie
                                  warunki sprzyjające zaangażowaniu się. Dlatego, choć nie jestem lekarzem (co
                                  najwyżej pacjentką) uważam, że to skandal, by lekarze ganiali za groszem, bo z
                                  pensji można co najwyżej opłacić stałe opłaty domowe. Na książkę lub fachowe
                                  czasopismo już nie starczy. Nie zgadzam się z opiniami, że skoro panienka w
                                  markecie może tyrać za 800 zł, to dlaczego lekarz nie może? NIE MOŻE, bo
                                  ODPOWIEDZIALNOŚĆ za życie i zdrowie człowieka jest inna niż odpowiedzialność
                                  tejże panienki. Lekarz jest w stanie panienkę zastąpić, odwrotnie raczej chyba
                                  się nie da...
                                  Trochę teraz o kulturze. Jest byle jaka w całym społeczeństwie, a lekarze są
                                  grupą zawodową wywodzącą się z tegoż społeczeństwa. Parę głosów, które tu padły
                                  (pacjent śmierdzi...a jego pieniądze nie...) to najbardziej jaskrawy przykład
                                  chamstwa tak śmierdzącego pacjenta, jak i tego, który traktuje śmierdziela jako
                                  normę do zaakceptowania za opłatą.... Śmierdzieć nie wolno NIGDZIE! Ani w
                                  sklepie, ani w tramwaju, ani na ulicy (tam też obok przechodza ludzie, czasem
                                  nawet bardzo blisko), no a tym bardziej w gabinecie, gdzie po zdjęciu ubrania
                                  widać (i czuć) więcej niż w ubraniu.
                                  Być może zdarzają się lekarze niekulturalni, chyba jednak niezbyt często.
                                  W "rejonie" mamy prawo wyboru lekarza pierwszego kontaktu. Gorzej, gdy trafiamy
                                  na ostry dyżur do szpitala - wtedy kto popadnie nam w przydziale. Oby jednak
                                  jak najczęściej trafiali nam się tacy, którzy nas dobrze zdiagnozują,
                                  niekoniecznie uśmiechnięci.
                                  • ardzuna Re: kultura lekarzy 05.03.05, 13:11
                                    etta2 napisała:

                                    > Ej, Panowie-antyfeminiści. Hamowanko zalecane! Nie wszystkie panie sa
                                    > wszak "blondynkami". Ja osobiście ZAWSZE wybiorę dobrego fachmana, a nie
                                    > uśmiechającego się, którego jedyną zaletą jest tenże uśmiech.

                                    Oj, panna, panna, pozałować strategii. Jeden facet tupnął, a teraz się tłumacz,
                                    ze TY nie jestes wielbłądem - moze łaskawie cię zaakceptuje. Ręce mi opadają,
                                    jak czytam cos takiego.
                              • Gość: mariajuana Re: kultura lekarzy IP: .53.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.03.05, 16:40
                                A co? Moze nie jest tak ze za lapowe od razu znajduje sie lozko w szpitalu? A
                                jak dolozysz to cie lekarze zoperuja nawet troche szybciej niz pozostalych.
                                Niestety nawet wtedy nie mozna liczyc na to ze uczciwie cie czlowieku
                                poinformuja jaki jest twoj stan zdrowia. Bo przeciez oni sa od leczenia a nie
                                od gadania z glupim pacjentem. I co to do diabla jest! Po co pacjentowi te
                                informacje! I tak nic nie zrozumie glab jeden. Tylko czas zabiera.
                            • vacia Re: kultura lekarzy 28.02.05, 20:19
                              lukumon napisał:
                              >>> .
                              > "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona: celem pójścia do
                              lekarz
                              > a
                              > jest WYLECZENIE schorzenia. TYLKO TO!!! i tylko to winno być celem lekarza.
                              ale
                              > ona wybierze takiego który ma dwa lewe łapska, ale za to będzie jej mówił, ze
                              m
                              > a
                              > ładne oczy. "kultura jest na pierwszym miejscu" napisała vacia: ja się
                              naprawdę
                              > nie dziwię, że jednyna kobieta która kierowała jedną z pięciuset największych
                              > korporacji świata na liście "financial times`a" poleciała ostatnio na bruk.
                              >
                              > ********
                              > Lukumon

                              Mądry lekarz a taki jest dobrym profesjonalistą będzie też kulturalny, tak że
                              nie ma takich problemów przy wyborze lekarza.
                              Pozatym uprzejmość tez leczy ,bo człowiek jak się orientujesz Lukomonie to
                              równiez psychika ,emocje ,ktore mają znaczenie w leczeniu. Nawet zwierząta
                              lubią byc dobrze traktowane.
                              • lukumon Re: kultura lekarzy 01.03.05, 10:42

                                znam osobiście kilku lekarzy znakomitych profesjonalistów, naprawdę wybitnych
                                fachowców w swojej dziedzinie, szczególnie ginekolog i chirurg onkologiczny są
                                tu wyrazistymi przykładami, ale i kilku innych też z powodzeniem się tu łapie:
                                otóż żaden z nich NIE JEST sympaztyczny. najczęściej są przepracowanymi
                                ponurakami, czasem oschłymi wobec pacjentów: w pysk dać to raczej nie da, ani
                                nie wyzwie, ale nie daj bóg wleźć któremuś na odcisk. a już śmiertelnie
                                niebezpiecznie jest być wobec nich niegrzecznym czego przykłady przytaczało tu
                                kilkoro z was: wtedy otwierają cały arsenał. rzecz w tym, że pacjentów mają po
                                same pachy i nie są w stanie przyjąć nawet połowy chętnych. i podkreślam są
                                wybitnymi specjalistami nawet w opinii swoich kolegów po fachu, a jeden lekarz
                                niechętnie chwali bez zastrzeżeń innego. i co najważniejsze: są skuteczni w tym
                                co robią. za to kulturalni to raczej nie. zgadzam się, że nie jest to model
                                godny naśladowania: nobles oblige, ale mimo to przeczy to absolutnie tezie, że
                                dobry jest zawsze supergrzeczny. i zgadzam się również z wyrażanymi tu opiniami,
                                że cham zawsze będzie traktował grzeczność jako objaw słabości, a lekarz nie
                                jest >medycznym kelnerem<, któremu można dla zabawy wpychać do ust obśliniony
                                cukierek jak markowi kondratowi na >zaklętych rewirach<.
                                ********
                                Lukumon
                                • vacia Re: kultura lekarzy 01.03.05, 13:40
                                  lukumon napisał:

                                  > znam osobiście kilku lekarzy znakomitych profesjonalistów, naprawdę wybitnych
                                  > fachowców w swojej dziedzinie, szczególnie ginekolog i chirurg onkologiczny są
                                  > tu wyrazistymi przykładami, ale i kilku innych też z powodzeniem się tu łapie:
                                  > otóż żaden z nich NIE JEST sympaztyczny. najczęściej są przepracowanymi
                                  > ponurakami, czasem oschłymi wobec pacjentów: w pysk dać to raczej nie da, ani
                                  > nie wyzwie, ale nie daj bóg wleźć któremuś na odcisk. podkreślam są
                                  > wybitnymi specjalistami nawet w opinii swoich kolegów po fachu, a jeden lekarz
                                  > niechętnie chwali bez zastrzeżeń innego.

                                  Czyli taki wybitny specjalista, fachowiec potrzebowalby jeszcze wiedzy z
                                  dziedziny relacji międzyludzkiej. No bo przecież zawsze mozna niechcący wejść
                                  takiemu specjaliście na odcisk i co wtedy? Pierwsza zasada lekarza to nie
                                  szkodzić drugiemu człowiekowi a wiemy jak jedno przykre słowo drugiego
                                  człowieka może zaboleć i byc pamietane przez wiele lat.
                                  każdy człowiek powinien dbać o swój poziom równiez w dziedzinie odnoszenia
                                  się do innych ludzi, jest to szczególnie ważne dla lekarza ,księdza czy
                                  nauczyciela.
                                  A my ,którzy korzystamy z usług lekarzy musimy się starac być doskonali aby
                                  przypadkiem nie dotknąć tak potrzebnych nam specjalistów i czasem ich nie
                                  obrazić ,bo o to nie jest przecież trudno i kto nam stedy udzieli porady.
                                  Pozdrawiam Pana i życzę cierpliwości.



                            • draconessa Re: kultura lekarzy 28.02.05, 20:38
                              fe!!! Alez jestes Wacpan politycznie niepoprawny!!!:))) Wszystko fajnie, ale
                              czesc moich Pacjentow nadal uwaza, ze lekarz jest tylko od tego, aby im wypisal
                              recepe na co tylko oni sobie zazycza - a juz pacjent sam zdecyduje, co za lek
                              ma sobie brac, jak dawkowac. Lekarz ma byc cicho i grzecznie siedziec za
                              biurkiem. I wypisywac, wypisywac, "dawac badania"... Przeciez wiadomo, ze
                              pacjent i tak wie lepiej, co mu dolega:)))
                            • ardzuna Re: kultura lekarzy 05.03.05, 13:06
                              lukumon napisał:

                              >
                              > dlatego jestem antyfeministą: jak czytam takie posty jak te które pisze vacia,
                              > to przyznam, że stają mi przed oczami wszystkie te głupoty jakie na temat
                              kobie
                              > t
                              > opowiadał zawsze korwin-mikke, a które teraz jakoś wydają się bardziej
                              sensowne
                              > .
                              > "babska" logika zawsze będzie dla mnie nieprzenikniona:

                              A to jakiś kosmiczny styl myślenia - nie rozumiesz czegoś, to znaczy ze jest
                              głupotą. Abstrahując od tresci dyskusji, czy nie uważasz, ze jesteś zadufany w
                              sobie? A moze to ty jesteś głupi, a kto inny ma rację? Nie bierzesz pod uwagę
                              takiej ewentualnosci, nieprawdaż?
                              --
                              Mensa Polska
                              • lukumon Re: kultura lekarzy 28.03.05, 20:30

                                po pierwsze - absolutnie nie napisałem że czegoś w jej wypowiedzi nie rozumiem -
                                z resztą byłoby to trudne zważywszy na jej dziecinną, naiwną logikę.
                                po drugie - jeśli chcesz analizować tę moją wypowiedź to nie da się tego zrobić
                                abstrahując ani od treści prowadzonej tu dyskusji, ani od jej formy.
                                po trzecie - podczepianie sobie w sygnaturce odnośnika do mensy ma jak rozumiem
                                w twoim przypadku być oznaką skromności i pokory, prawda?

                                ********
                                Lukumon
                                • lukumon do ardzuny 28.03.05, 20:34

                                  trochę mnie przerzuciło, ale mam nadzieję, że można się domyślić na czyj post
                                  odpowiadam powyżej
                                  ********
                                  Lukumon
                        • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:43
                          Ludzie, o czym my mowimy? Lekarz-ignorant??? To przeciez nie kupowanie komórki
                          u niedouczonego sprzedawcy, ktory plecie tylko farmazony o melodyjkach w
                          telefonie, bo tylko to i gry opanowal. To nie ma jakiejs weryfikacji wiedzy
                          lekarskiej? Zdarzaja sie tacy "przemknięci przez studia" i pracujacy lekarze?!
                          Horror!
              • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 24.02.05, 11:49
                Ty chyba naprawdę nie wiesz co wypisujesz. Lekarz zarabiający 2.50 za pacjenta
                ma prawo odczuwać skrajna frustrację. Tak jak każdy niedoceniany finansowo
                człowiek. Mechanik samochodowy spojrzy na auto, gdy 2.50 pomnożymy
                przez.........100, a zrobi cokolwiek gdy ów iloczyn pomnozymy przez 4 i dodamy
                cenę części. Sprzataczka za byle jakie sprzatanie liczy sobie 10 PL/ godzinę.
                Jaka płaca taka praca. I zrozumcie to ludzie. My uśmiechami nie płacimy w
                sklepach, płacimy pieniędzmi.
                • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 15:04
                  Gość portalu: dr napisał(a):

                  > Ty chyba naprawdę nie wiesz co wypisujesz. Lekarz zarabiający 2.50 za
                  pacjenta
                  > ma prawo odczuwać skrajna frustrację. Tak jak każdy niedoceniany finansowo
                  > człowiek. Mechanik samochodowy spojrzy na auto, gdy 2.50 pomnożymy
                  > przez.........100, a zrobi cokolwiek gdy ów iloczyn pomnozymy przez 4 i
                  dodamy
                  Podobno teraz 5 zł na pacjencie. Ja rozumiem tą skrajną jak piszesz frustrację,
                  bo jest to rażąca dysproporcja między tym co lekarz daje a co otrzymuje w zamian
                  ale mi chodzi o coś zupełnie innego a mianowicie aby ta frustracja nie była
                  rozładowana na pacjencie ani na domownikach ani też nie na psie pozostaje
                  ewentualnie aktywność fizyczna i wywieranie (zgodnego z prawem) nacisku na
                  decydentów w kierunku zmiany sytuacji. Pozdrawiam.
                  • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 25.02.05, 08:23
                    Vaciu miła, lekarze nie są jakimś innym gatunkiem, są takimi samymi ludźmi-
                    maja prawo do frustracji, gdy za ich ciżęką pracę źle się ich traktuje.
                    Zobacz z jaką dezaprobatą społeczną spotykają się ( zgodne z prawem i wyrażane
                    w BARDZO DELIKATNEJ FORMIE) akcje protestacyjne!
                    My już wykorzystaliśmy wszystkie formy nacisku na decydentów. Tak jesteśmy
                    sfrustrowani ( wyraz dają ci, którzy wyjeżdżają, a dzieje się to naprawdę
                    masowo), odchodzą od zawodu ( część z żalem, bo wbrew temu co się mówi, bardzo
                    rzadko medycynę wybierają ludzie, którzy jej nie lubią), albo sa skrajnie
                    sfrustrowani.
                    Część z tej ostatniej grupy rozładowuje się - choćby przez nieuprzejmość na
                    pacjentach, część w taki czy inny sposób domaga się łapówek, część olewa pracę
                    za pół darmo a przykłada się do pracy w spółdzielniach.
                    I nie dziwcie się temu. My też jesteśmy ludźmi. Odpowiadamy za najcenniejszą
                    rzecz, jaką człowiek posiada - zdrowie i życie. Traktuje się nas z jednej
                    strony jak półbogów z drugiej ( finanse) jak żebraków.
                    • vacia Re: kultura lekarzy 25.02.05, 11:16
                      Gość portalu: dr napisał(a):

                      > Vaciu miła, lekarze nie są jakimś innym gatunkiem, są takimi samymi ludźmi-
                      > maja prawo do frustracji, gdy za ich ciżęką pracę źle się ich traktuje.
                      > Zobacz z jaką dezaprobatą społeczną spotykają się ( zgodne z prawem i
                      wyrażane
                      > w BARDZO DELIKATNEJ FORMIE) akcje protestacyjne!
                      > My już wykorzystaliśmy wszystkie formy nacisku na decydentów. Tak jesteśmy
                      > sfrustrowani ( wyraz dają ci, którzy wyjeżdżają, a dzieje się to naprawdę
                      > masowo), odchodzą od zawodu ( część z żalem, bo wbrew temu co się mówi,
                      bardzo
                      > rzadko medycynę wybierają ludzie, którzy jej nie lubią), albo sa skrajnie
                      > sfrustrowani.
                      > Część z tej ostatniej grupy rozładowuje się - choćby przez nieuprzejmość na
                      > pacjentach, część w taki czy inny sposób domaga się łapówek, część olewa
                      pracę
                      > za pół darmo a przykłada się do pracy w spółdzielniach.
                      > I nie dziwcie się temu. My też jesteśmy ludźmi. Odpowiadamy za najcenniejszą
                      > rzecz, jaką człowiek posiada - zdrowie i życie. Traktuje się nas z jednej
                      > strony jak półbogów z drugiej ( finanse) jak żebraków.

                      Napisałeś prawdę. Trafiłes w samo sedno.
                      W takich trudnych warunkach warto jednak wykrzesać z siebie trochę cierpliwości
                      i z umiłowania medycyny w dalszym ciągu kontynuować dobre tradycje tego
                      zawodu .
                      Jeśli lubimy swoje zajęcie to nie patrzymy na zyski, można to zauważyć u
                      hobbystów, poświęcają mnóstwo czasu na coś co nie przekłada się na pieniądze a
                      wręcz czasem wymaga nakładów.
                      To by zmniejszyło frustrację, no a jeśli jeszcze do tego dodamy wysoki prestiż
                      tego zawodu , to też daje jakąś satysfakcję.
                      A co z kosztami utrzymania, dysponując ograniczonymi środkami pozostaje
                      tylo wydawać je bardziej racjonalnie.
                      • Gość: dr Re: kultura lekarzy IP: *.chello.pl 25.02.05, 13:08
                        Niestety, my też musimy z czegoś żyć! I chcemy porządnie się ubrac, wysłać
                        dzieci do dobrych szkół, wyjechać na przyzwoite wakacje, wyjść do teartu.
                        Niestety, na większość z wymienionych wyżej "luksusów" - nie stać nas. Wakacje
                        albo przyzwoite ubranie, edukacja dziecka albo własne rozrywki.
                        Hobby moga uprawiać ( zwłaszcza kosztowne hobby) ludzie mający dobre zaplecze
                        finansowe - zamożnych rodziców, dobrze płatną pracę.
                        A praca lekarza jest taką samą pracą zarobkową jak każda inna. Upokarzająco
                        niskie zarobki doprowadzą do negatywnej selekcji do tego zawodulub masową
                        emigrację młodych. O starszych napisałam w jednym z poprzednich postów.
                        Garstka tych dobrych, którzy zostaną, bedą uśmiechać się i dobrze leczyć za
                        duże pieniądze, zaś inni mniej zamożni dostaną się w ręce tych, którzy trafili
                        na medycynę przez przypadek, zarabiają nędznie i odragowują frustracje w taki
                        sposób, że dzisiejsze , niegrzeczne, odezwanie się lekarza będzie
                        niedostrzegane. To kwestia nie tak odległej przyszłości.
                      • etta2 Re: kultura lekarzy 01.03.05, 20:03
                        vacia napisała:

                        > W takich trudnych warunkach warto jednak wykrzesać z siebie trochę
                        cierpliwości
                        > i z umiłowania medycyny w dalszym ciągu kontynuować dobre tradycje tego
                        > zawodu .
                        > Jeśli lubimy swoje zajęcie to nie patrzymy na zyski, można to zauważyć u
                        > hobbystów, poświęcają mnóstwo czasu na coś co nie przekłada się na pieniądze
                        a
                        > wręcz czasem wymaga nakładów.
                        > To by zmniejszyło frustrację, no a jeśli jeszcze do tego dodamy wysoki
                        prestiż
                        > tego zawodu , to też daje jakąś satysfakcję.
                        > A co z kosztami utrzymania, dysponując ograniczonymi środkami pozostaje
                        > tylo wydawać je bardziej racjonalnie.

                        Vaciu droga, a z czego niby taki doktorek ma żyć? Opłacić mieszkanie, światło,
                        gaz, utrzymać rodzinę, posłać dzieci do szkoły...rozumiem, ma "się ograniczyć".
                        A czy ty byłabyś w stanie sie ograniczyć w snuciu tych nieracjonalnych
                        teoryjek? Można ograniczyc swoje potrzeby ponad poziom MINIMUM, a oni nie
                        zarabiaja ponad ten poziom. Przepraszam, że się wcinam, ale nie mogę spokojnie
                        cztać takich bzdetów i gdybym była lekarzem, to juz któryś pacjent zostałby
                        potraktowany "niekulturalnie".....zrób sobie najpierw swój rachunek sumienia,
                        zajrzyj do własnej kieszeni, a potem zaglądaj do cudzych.
            • Gość: mirex Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: 66.222.215.* 24.02.05, 05:05
              Nie moge tego zrozumiec. Dlaczego lekarz pracujac za 5 zloty jesli mogl by w tym
              czasie zarobic 50 zloty? Czy to sie wiaze z barierami administracyjnymi?
              Tak mi sie wydaje ze logiczne bylo by wprowadzenie funduszu "B" pod kontrola
              zrzeszonych lekarzy. Pacjent mialby mozliwosc wyboru miedzy przychodnia a wizyta
              prywatna. Lekarz bylby oplacany rynkowa wartoscia wizyty czyli te 50zl(z
              poprawka na inflacje). Im wiecej pacjentow zaczelo by uzywac fundusz "B" tym
              mniej kosztowne bylo by to dla nich. Coraz wiecej lekarzy przestawialo by sie na
              udzielanie wizyt wylacznie w swoich gabinetach. Stworzyla by sie konkurencja
              miedzy lekarzami w zdobywaniu pacjetow.
              Wszyscy byli by zadowoleni i kulturalni. Czy to nie jest mozliwe?
              Pozdrawiam
              • Gość: Położnik Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.05, 10:44
                Uwazam się za osobę wykształconą i dobrze wychowaną ,proszę napiszcie jak
                powinienem się zachować.
                1.Odmawiam wpuszczenie męża do sali operacyjnej odpowiedz"ja cie sku..synu
                załatwie to ja na ciebie płacę"
                2.Odmawiam pijanemu mężowi odwiedzić zony po porodzie godz 2 w
                nocy.odpowieć "TY gnoju nie wiesz kim ja jestem "tutaj pojawia się immunitet
                poselski "jak mnie nie wpuscisz to wykonam telefon i cię wypie...dolą"
                3.Nie mogę przyjąć pacjentki z braku miejsca -odpowiedz "trzeba zrobić porządek
                z tymi lekarzami !to ja na was płacę sku...syny konowały a wy mnie nie
                przyjmujećie" miejsce pracy Pani Rejonowe Biuro Pracy i jek sądzę to ja płacę
                na zasiłki?
                4 przypadki które opisałem są częste ,jak ma zachować się dobrze wychowany
                lekarz???Proszę o szybką odpowiedz bo idę na 12 do Poradni.
                marzeniem moim jest monitorowanie szpitala kamerami !
                5.a propos kelnera proszę iść do hotelu pięciogwiazdkowego potrącić kelnera
                przy wejściu usiąśc przy stoliku powiedzieć ja tu bede siedziała do kelnera
                natomiast dawaj szybko dardzo dobre i za darmo bo ja na ciebie płace gnoju
                najwyżej dam ci pięć złotych jak mi się spodobasz hehehehe.Zobaczymy co się
                stnie???????
                  • Gość: ewa Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 12:11
                    Oczywiscie prosi sie o wiache....ale
                    w ten sposob znizasz sie do poziomu
                    chama. Tutaj(Francja) na przytoczone
                    wyzej przyklady lekarz zareagowalby
                    nastepujaco; wezwal by policje ,ktora
                    to zawiozla by delikwenta do szpitala
                    psychiatrycznego na przymusowe leczenie.
                    Bo przeciez trzeba byc przy chorych
                    zmyslach zeby obinac galaz na ktorej sie
                    siedzi.
                      • Gość: niewiadomo kto Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.olsztyn.mm.pl 04.03.05, 17:24
                        zastanawiam sie co zrobiłam w poprzednim życiu że jestem od wielu lat pacjentem
                        i pracownkiem służby zdrowia. Z każdej strony dostaję po głowie. jako pracownik
                        od sporej grupy roszczeniowych pacjentów, są tacy co przychodzą codziennie i
                        zabierają po pół godziny innym. są niemili pacjenci ale są sympatyczni i dla
                        nich chce się pracować. człowiek obolały ma prawo do nażekania ja jako
                        pracownik muszę go wysłuchać. Jako pacjent usłyszałam od lekarza takie słowa,
                        że choć minęło sporo czasu nie jestem w stanie zapomieć. jeden spytał się gdy
                        stanęłam w drzwiach po co przyszłam?- tonem jakbym popełniła przetępstwo, po
                        kilku miesiącach walczyłam już o życie, inny postawił mi wizje: straci pani
                        wzrok, nie wstanie pani z łóżka dlaczego nie ma pani jeszcze cukrzycy? HORROR
                        Ale dzieki Bogu na mojej drodze stanęli LEKARZE z prawdziwego zdarzenia,jakim
                        cudem nie wyginęli, rzeczowe odpowiedzi, mieli czas, rzeczy nie dobre dla
                        pacjenta potrafili przekazać w formie do przełkniecia, do tego ciepły uśmiech,
                        jak trzeba było skrzyczeć to walili prawdę z mostu ale w kulturalny sposób,
                        czuło się,że im zalerzy na chorym. jedem z moich ulubieńców odszedł na
                        emeryturę Wołam DOKTORZE WRÓć!!!!!
                • aelithe Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? 24.02.05, 13:35
                  Im gorzej traktujesz Polaka, tym bardziej on ciebie szanuje. Jeśli traktujesz
                  go jak człowieka, biega do twoich szefów na skargi; pisze do kas chorych, pisze
                  do prokorutaru. Publikuje wstrząsające listy w gazetach. Jeśli potraktujesz go
                  jak bydło: stoi grzecznie w kolejce, przynosi koniaczki, mówi grzecznie. Taka
                  jest prawda o tym narodzie. Lekarz szybko uczy się chamstwa.
                  Kolega pulmonolog był ostatnio oburzony, kiedy leczony przez niego pacjent
                  zrobił mu awanturę, po tym jak po wymuszeniu wizyty, powiedział mu, że wymaga
                  porady torakochirurga, a on nie nie może mu pomóc.
                  Pacjent poinformaował go wprost, że do torakochirurga się grzecznie czeka w
                  kolejce, a on go musi załatwić natychmiast.
                • Gość: Myszka Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 18:23
                  Nie wiem jak by nalezalo. Ja jeszce jestem mloda i bardzo takie sytuacje
                  przezywam. Robie sie czerwona i do wieczora nie moge zrozumiec dlaczego ktos
                  mnie nazwal "wredna pinda" za to ze powiedzialam "bardzo prosze chwile
                  poczekac, pan doktor byl wezwany na sale operacyjna i zaraz wroci". Ale wszyscy
                  starsi mi mowia to samo "nie przejmuj sie, olej to, przyzwyczaj sie, jeszcze
                  nieraz cie to spotka, oni musza sie na kims wyzyc". Zauwazylam tez ze mezczyzni
                  czesciej w tych sytuacjach puszczaja wiache i schodza do poziomu pacjenta a
                  kobiety jakos czesciej potrafia w tym wszystkim zachowac klase ( szczegolnie
                  kilka pan doktor, ktore zapamietam do konca zycia jako niedoscigniony wzor -
                  jedna chyba praktykowala zen, bo z anielska cierpliwoscia uspokajala i glaskala
                  matke, ktora tarzala sie po podlodze, wyla i nazywala nas ku..mi, bo
                  pobralysmy jej dziecku krew bez narkozy!)ale nie ma regul, wiec nie bede
                  uogolniac.
                • Gość: gosc Re: Czy ktos morze mnie oswiecic? IP: *.lodz.msk.pl / *.devs.futuro.pl 05.03.05, 10:26
                  Ludzie my sie chyba nie rozumiemy nikt nie mowi , ze nie macie dobrze zarabiac
                  i nie jestescie jedyna grupa zawodowa ktora pracuje za glodowe pensje ,na
                  szczescie macie mozliwosc dorobienia w prywatnych gabinetach i dobrze , co maja
                  powiedziec inne grupy zawodowe ktorym po studiach proponuje sie tyle co wam lub
                  mniej i to bez mozliwosci dorobienia? Zgoda powinniscie zarabiac godziwie na
                  panstwowym gruncie i nie tylko wy ale wszyscy przedstawiciela zawodow
                  medycznych ktorzy odpowiadaja za zycie i zdrowie czlowieka[ rowniez
                  pielegniarki, polozne czy ratownicy medyczni] ale dlaczego to do pacjentow
                  macie pretensje? przeciez ten caly system jest chory i bedzie nadal jesli w
                  calej sluzbie zdrowia dobrze zarabiac beda tylko ordynatorzy i dyrektorzy NfZ!
                  ale jaki my pacjenci mamy na to wplyw skoro wy lekarze i inni nie macie?
            • paero123 Re: kultura lekarzy 02.03.05, 14:56
              To dlaczego Ci swietni lekarze-fachowcy (bez ironii) nie pracuja tylko
              prywatnie? W kulturalnych warunkach, bez nadmiaru pacjentow? Po co mecza sie w
              publicznych ZOZach? Przeciez jest tylu chetnych na ich miejsce. Np. są
              dentysci, ktorzy TYLKO pracuja prywatnie. Czy jest jakis obowiazek "odsluzenia"
              na państwowej posadzie? Mowię tu o lekarzach z wieloletnim doświadczeniem bo
              chyba tylko wtedy mozna mowic o "fachowości" w tej branży.
              Mysle, ze moze to byc wlasnie czynnik dostepu do klienta. Mozna pracujac w ZOZ
              namawiac pacjentow na prywatne wizyty w swoim gabinecie. W innym przypadku
              musialby sie lekarz naglowkowac jak do nich dotrzec (reklamowac sie, ogloszenia
              w gazecie, ulotki itp. a to kosztuje przeciez jak w kazdej innej rynkowej
              dzialalnosci), co nie zawsze jest łatwe...
                • paero123 Re: kultura lekarzy 04.03.05, 13:54
                  Rocznie przekazuje na ubezp.zdrowotne ok.400 zł (wlasna dzialalnosc
                  gospodarcza). Nie wiem ile z tego NFZ przekazuje poradni. Rozumiem, ze to jak
                  kazde ubezpieczenie nie jest w stosunku 1:1 tj. wplata:koszt uslugi. Odpukac
                  dotychczas nie musialem korzystac juz od 2 lat co najmniej z porad lekarzy; za
                  dentyste place prywatnie.
                  A to chyba zasada kazdego ubezpieczenia, ze placi sie mniej aby w razie
                  potrzeby uzyskac wiecej, prawda? Jezeli ubezpieczenie samochodu kosztuje
                  np.7000 rocznie to wiadomo, ze w razie tzw. "skasowania" czy kradzieży
                  samochodu zostanie wyplacone wiecej niz te 7000. I tak samo jest z
                  ubezpieczeniem zdrowotnym, prawda?
          • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 13:22
            Trochę upraszczasz vacia.
            Gdzie ty widzisz obłudę i fałsz. Podałem ci jedynie prawa ekonomii, a nie
            jakieś zasady, którym hołduję. Proste - np. pacjent mający lekarza na każde
            kliknięcie, nigdy go nie będzie szanował. pacjent płacący za wizytę prywatną,
            patrzy na lekarza na wyrocznie. Przecież wziął 100 złotych- to taki dobry
            doktor. Niestety talmudyczna zasada: " Tylko zły lekarz leczy za darmo", ma
            bardzo głębokie uzasadnienie psychologiczne. Szanuje się dobra LUKSUSOWE, a nie
            stare zużyte kapcie.
            • vacia Re: kultura lekarzy 24.02.05, 14:54
              aelithe napisał:

              >> Gdzie t Trochę upraszczasz vacia.
              y widzisz obłudę i fałsz. Podałem ci jedynie prawa ekonomii, a nie
              > jakieś zasady, którym hołduję. Proste - np. pacjent mający lekarza na każde
              > kliknięcie, nigdy go nie będzie szanował. pacjent płacący za wizytę prywatną,
              > patrzy na lekarza na wyrocznie. Przecież wziął 100 złotych- to taki dobry
              > doktor. Niestety talmudyczna zasada: " Tylko zły lekarz leczy za darmo", ma
              > bardzo głębokie uzasadnienie psychologiczne. Szanuje się dobra LUKSUSOWE, a
              nie
              >
              > stare zużyte kapcie.

              Widzę ,że trochę przesadziłam aelithe wobec Ciebie, przepraszam ,przecież
              jesteś miłym lekarzem (po prostu uraziły mnie Twoje słowa: "społeczna" i tak
              przylezie). Myślę,że chociaż masz trochę racji pisząc że ludzie bardziej cenią
              coś za co płacą lub że mają respekt wobec osób które je traktują z góry ale
              jest tez prawdą zasada: Postępujcie wobec ludzi tak jak byście chcieli aby
              wobec was postępowano".
              Lekarzowi jest przyjemnie ,gdy przełożeni i starsi koledzy są uprzejmi,
              ułatwiają im specjalizację oraz gdy pacjenci okazują szacunek i tak samo
              pacjenci lubią ,gdy lekarz poświęci im chwilę czasu i spojrzy na nich życzliwie.
              Wszyscy lubimy promocje, obniżki cen, okazje i stare sużyte kapcie ,dlatego
              nie jest tak,że to co niedrogo nabyte nie jest cenione.Cena musi być
              przystępna bo inaczej nie będzie chętnych.
              Wprowadzenie rynku usług medycznych znacznie podniosło by poprzeczke wymagań
              odnośnie kultury wobec pacjenta co byłoby trudne dla wielu osób ,bo osobistej
              kultury nie uczymy się w pięć minut. Prawdziwa ekonomia nie stoi w konflikcie z
              kulturą.
              • Gość: ewa Re: kultura lekarzy IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 24.02.05, 15:28
                vacia-masz 100% racji.
                Z tym ze-cytuje"prawdziwa ekonomia
                nie stoi w konflikcie z kultura"-tez
                racja. Ale niestety w Polsce mieszane
                jest pojecie korzysci ekonomicznych
                z kultura. Ludzie mysla, ze pieniadze
                wszystko zalatwia blyskawicznie. A tak
                nie jest i jak slusznie zauwzylas, kultury
                zycia codziennego trzeba sie dlugo uczyc.
                • aelithe Re: kultura lekarzy 24.02.05, 17:53
                  Mogę się zgodzić, z większością opini zawartych w dwóch poprzednich postach.
                  Nie zupełnie z ostatnim. Rynek medyczny wymusiłby zachowania od lekarza. Od
                  chorego, jeśli miałby świadomość kosztów na pewno również.
                  Chory mając wybór postawi na lekarza, którzy traktuje go ludzko. Niestety
                  bardzo często stawia na potrafiącego go wziąść pod włos szamana, który potrafi
                  skitecznie leczyć portfel, a nie chorobę.
              • Gość: GTelega Re: kultura lekarzy IP: 65.90.124.* 24.02.05, 17:58
                > Myślę,że chociaż masz trochę racji pisząc że ludzie bardziej cenią
                > coś za co płacą lub że mają respekt wobec osób które je traktują z góry ale
                > jest tez prawdą zasada: Postępujcie wobec ludzi tak jak byście chcieli aby
                > wobec was postępowano".

                Leczenie jest usluga w ktorej udzial pacjenta jest niezbedny dla sukcesu
                uslugi. Cena za usluge powierdza WARTOSC uslugi. Pacjent ktory zdecydowal, ze
                lepiej jest pojsc do doktora niz kupic nowy telewizor, nie zmarnuje otrzymanej
                porady. Pacjent, ktory moze zobaczyc doktora za paczke dropsow wyrzuci recepte
                do kosza, i dojdzie do wniosku, ze nie ma sensu sluchanie idioty, ktory pracuje
                za klepaki jak babcia klozetowa.

                Nawet jezeli zgadzam sie leczyc kogos za darmo to pacjent powinien wiedziec
                jaka jest warosc podarunku ktory wlasnie otrzymal. Dlatego wlasnie lubimy
                promocje, bo dostajemy cos co jest wartosciowe za niewielkie pieniadze, i
                dlatego, ze jest to wyjatkowa okazja a nie regula. Wyprzedarz kamieni
                przydroznych nie cieszylaby sie szczegolna popularnoscia.

                > Wprowadzenie rynku usług medycznych znacznie podniosło by poprzeczke wymagań
                > odnośnie kultury wobec pacjenta co byłoby trudne dla wielu osób ,bo osobistej
                > kultury nie uczymy się w pięć minut. Prawdziwa ekonomia nie stoi w konflikcie
                > z kulturą.

                Moze sa ludzie ktorzy po prostu "nie maja kultury", ale tak naprawde w to
                watpie. Mysle, ze wiekszosc ludzi (tak jak ja) potrafi byc zarowno milymi jak i
                opryskliwymi. Kazdy uzywa obu podejsc do ludzi po to by uzyskac zamierzony
                efekt. Posluzmy sie moze przykladem Poloznika:

                > Odmawiam wpuszczenie męża do sali operacyjnej odpowiedz"ja cie sku..synu
                > załatwie to ja na ciebie płacę"

                W takiej sytuacji wdawanie sie w grzeczna dyskusje jest bledem. Trzeba
                powiedziec "zejdz mi z drogi bo zadzwonie po policje", a gdy nie poslucha
                zadzwonic i upewniec sie, ze zostanie odpowiednio ukarany.

                Zachowanie ludzi (nie tylko lekarzy) jest odpowiedzia na zachownie otoczenia,
                jezeli 99.9% pacjentow jest dla mnie mila i odpowiada pozytywnie na moja
                kulture jestem mily i kulturalny dla 99.9%. Jezeli 50% jest chamska i odpowiada
                tylko na chamstwo - bede chamski dla 50%. Problem w tym, ze trudno jest podjac
                zawsze wlasciwa decyzje w ciagu 10s (naukowo potwierdzony czas w ktorym ludzie
                podejmuja decyzje o tym czy ktos jest przyjacielem czy wrogiem). Tak wiec od
                czasu do czasu mily pacjent trafi na moje chamskie zachowanie, bedzie to tym
                czestsze im wieksze jest stezenie chamstwa w spoleczenstwie.

                To o czym pisze to fakty psychologiczne - nie ma wiec znaczenia czy sie komus
                wydaje ze zycie powinno byc inne - zycie takie JEST. Nie ma mozliwosci by
                poprawic zachowanie lekarzy jezeli nie poprawi sie zachowania spoleczenstwa, a
                zachowanie spoleczenstwa w stosunku do lekarzy nie zmieni sie jezeli kontakt z
                lekarzem nie nabierze wartosci w oczach spoleczenstwa.

                Dlaczego kelner w trygwiazdkowej restauracji usmiecha sie bardziej od tego w
                barze mlecznym? Dlatego, ze ludziom w restauracji rzadziej zdarza sie
                przeklinac, a napiwki zdarzaja sie czesciej. Dzieje sie tak dlatego, ze obiad w
                restauracji ma wieksza WARTOSC i nie ma sensu by psuc sobie humor czepianiem
                sie kelnera. W barze mlecznym ludzie spodziewaja sie, za marne grosze i tak
                dostana ochlapy, wiec przynajmniej na klenerze moga sobie uzyc.