Dodaj do ulubionych

internet i seks...

04.03.06, 12:21
trochę z nieśmiałością i niedowierzaniem ;o) podsłuchuję czasem rozmowy
kobietek pokolenie niżej, które fascynują się randkami w ciemno i wystawiają
swoje "oferty" na portalach internetowych... pełno tam sponsorów i mało
"prawdziwych" okazji... co więcej, szokuje mnie fakt iż wiele z nastolatek
interesuje możliwość "dorobienia" i nie widzą w tym nic zdrożnego... seks jak
sport, seks jak praca zlecona....

czy ten świat tak pędzi czy ja jestem jakaś opóźniona ?
---------------------------------------------------------------
Obserwuj wątek
    • ralphie Re: internet i seks... 04.03.06, 17:38
      w.iwo napisała:

      >
      > czy ten świat tak pędzi czy ja jestem jakaś opóźniona ?


      Ano pędzi ale taki juz jego zwyczaj :) Choć jestem facetem, to też szokuja mnie tego typu działania młodych dziewczyn. Moje pokolenie (a stary nie jestem :) ) powiedziaoby, że szacunku do siebie nie mają. Świat się zmienia, obyczaje również. Moda tez co sezon jest inna. Boje sie tylko myślec co będzie kiedy moje maluch będą wkraczać w życie. Zachowac konserwatyzm poglądów, czy troche stonować? :)
      • madzia69 Re: internet i seks... 04.03.06, 19:43
        ja nie widze nic niewlasciwego w braniu pieniedzy za sex :)
        usluga jak kazda inna :)
        robia to ze swoimi rowiesnikami i wynikaja z tego same klopoty (wielkie
        rozczarowania, niechciane ciaze)
        czemu wiec nie oddac sie w rece dojrzalego, dobrze sytuowanego mezczyny, ktory
        wie
        jak uszczesliwic dziewcze... a przy tym dziewcze zarobi na czesne czy nowe
        pantofle ;)

        uwazam, ze sex w zwiazkach nieformalnych (kiedy nie jest obowiazkiem ;)
        powinien byc platny...
        coz moge dodac...
        na pantofle przydalaby mi sie ogromna szafa ;)
        • w.iwo Re: internet i seks... 04.03.06, 22:24
          zatkało mnie trochę Madzia.... hahaha ha

          no, no ale w gruncie rzeczy, to mój Pan Mąż to ma stały abonament u mnie...
          tylko muszę podnieść stawkę, kieszonkowe zwiększyć ;o)


          ---------------------------------------------------
          • madzia69 Re: internet i seks... 05.03.06, 12:03
            premie, 13stki, nagrody dzialaja motywujaco :)
        • aretah Re: internet i seks... 05.03.06, 17:06
          Taak... ja ostatnio oglądałam Miasto Kobiet na TVN Style i byłam pod wrażeniem
          wypowiedzi jednej dziewczyny, (tak na oko, koło dwudziestki), która wypowiadała
          się na temat związków z bogatymi facetami...
          Dziewczyna bardzo była przekonana do tego co mówi, a zdziwienie prowadzących i
          ironiczne wypowiedzi niejakiego dziennikarza sportowego Mateusza Borka zupełnie
          nie robiły na niej wrazenia.
          NIe mam nic przeciwko pieniądzom. Ich brak na pewno utrudnia życie, ale zeby
          tak od razu miec wymagania typu: dom, dobre auto, zasobne konto??? Chociaż moze
          to młode dziewcze ma zdrowe podejście do zycia i w przyszłości nie będzie
          martwic się czy wystarczy do pierwszego.
          • guayazyl1 Re: internet i seks... 05.03.06, 18:20
            wicie...moim zdaniem to nie jest dobry trynd. ale kiedy bida hula jak przed
            wojno grypa hiszpanka...kiedy brod, smrod i korupcja to czemu jeszcze nie
            dorzucic jednym tchem: chuc, ruja i poróbstwo...
            gospodarka ma sie dobrze i rokowania so niezle. za trzydziesci...gora
            piecdziesiat lat wszystko sie odmieni...los sie musi odmienic.

            peesik: moze bede prowokatorem. czy te zyjace w zwiazkach...nawet udanych...nie
            kazo sobie placic za bzykanko? nie mysle o pieniadzach. so inne fanty...
            • aretah Re: internet i seks... 05.03.06, 19:37
              To zależy z kim się zyje...
              • guayazyl1 Re: internet i seks... 05.03.06, 19:50
                jak poczekasz to zmiękniesz. takie przypadki sa nagminnie stosowane przez
                partnerow. w ten sposob kupuje sie okreslone zachowania.
                • madzia69 Re: internet i seks... 05.03.06, 19:59
                  :) sex hiszpanski np nie miesci sie w zakresie obowiazkow malzenskich...
                  i powinien byc "platny" dodatkowo... mysle, ze dobre pefrumy conajmniej :)
                  • guayazyl1 Re: internet i seks... 05.03.06, 20:28
                    tak. ale tu placimy za dobre "wyposazenie" :)
                    • aretah Re: internet i seks... 05.03.06, 22:10
                      Tak sobie pomyślałam, ze madzia ma rację... Bo jedynie seks klasyczny powinien
                      byc darmowy , a wszelkie udziwnienia, udoskonalania, eksperymenty to luksus...
                      Podatek od luksusu trzeba płacic :)
                      • w.iwo Re: internet i seks... 06.03.06, 16:16
                        "peesik: moze bede prowokatorem. czy te zyjace w zwiazkach...nawet udanych...nie
                        kazo sobie placic za bzykanko? nie mysle o pieniadzach. so inne fanty..."

                        co poeta miał na myśli ?

                        małżeństwo czy związki nieformalne ?
                        --------------------------------------------------------------------
                        • guayazyl1 Re: internet i seks... 06.03.06, 16:36
                          zwiazek to zwiazek...nie ma znaczenia czy obiecujemy sobie w kosciele czy na
                          dworcu kolejowym.placic za seks bedac w zwiazku?..
                          • ralphie Re: internet i seks... 06.03.06, 19:11
                            Guayazyl, nie zapytam Cie o wiek ale "dziwisz sie jak mlody" ;)Sorki za
                            wyrazenie, mam nadzieje, ze nie urazilem... Iwo ma racje. Za seksik placi sie
                            zawsze, albo platnosc gotowka lub fantami roznej masci. A to pierscionek, a to
                            perfumy, a to waciki ;) Taki prosty przyklad... kupujesz droga, ekstrawagandzka
                            bielizne lub koszule nocna i na 90% nocka nie przespana. A bez to musisz
                            prosic, szympansie zaloty odtanczyc itp. ;))))
                            • guayazyl1 Re: internet i seks... 06.03.06, 19:47
                              ralphie napisał:
                              ...dziwisz sie jak mlody...itd
                              ------------------------------------
                              przeciez chlopie ja o tym wczesniej napisalem. ja juz sie niczemu nie dziwie
                              ale nie musze wszystkiego akceptowac.
                              jest pewna roznica w robieniu sobie roznych przyjemnosci, kupowaniu sobie
                              roznych drobiazgow, mowieniu sobie roznych milych rzeczy, ktore uatrakcyjniaja
                              zwiazek, a ustalaniu stawki za seks. to juz nie trywializowanie zwiazku...to
                              juz spolka handlowa.
                              a moze po prostu kiepski z Ciebie kochanek?..ja nigdy grosza nie wydalem :)
                              • madzia69 Re: internet i seks... 07.03.06, 13:14
                                nie ma iwkeszego dowodu na zaangazowanie partnera jak chec ponoszenia przez
                                niego kosztow finansowych...
                                gadka szmatka o milosci, bzdury, ze jestem najpiekniejsza, jedyna, idealna dla
                                niego nie przekonuja mnie ;) ja potrzebuje namacalnych dowodow...
                                opowiadaja pieroly jakies, zeby zaspokoic swoje zadze...
                                naklanianie samicy do seksu odbywa sie w bardziej cywizlizowany sposob niz w
                                jaskinii, ale zasada ta sama...

                                czym rozni sie zwiazek od spolki? :)
                                interakcje kochankow od stosunkow partnerow biznesowych? :)

                                tu i tu chodzi o maksymalizowanie satysfakcji obydwu stron (koszty i zyski)
                                uklad objety umowa/deklaracja, oparty na zaufaniu :)
                                cel zysk/szczescie...
                                mysle ze dobry zwiazek = dobra spolka


                                • w.iwo Re: internet i seks... 07.03.06, 16:19
                                  to niejako handel wymienny ;o)

                                  on mi pity wypełni, naprawi samochód, porąbie drewno, wymasuje plecy, złoży
                                  regał.... a ja zadbam o niego wieczorkiem....
                                  chociaż tak naprawdę "on" może podchodzić tak samo: ona mi ugotuje, wypierze
                                  koszule, nauczy dzieci, wymasuje plecy.... a ja zadbam o nią wieczorkiem....

                                  taki paradoks... ;o) zależny od punktu widzenia

                                  wszystko jest OK jeśli siebie nawzajem potrzebujemy....



                                  -----------------------------------------------------
                                • guayazyl1 Re: internet i seks... 07.03.06, 16:43
                                  w spolce wszystko opiera sie na dobrowolnosci. jesli taki uklad, ktory dla mnie
                                  nie trzyma sie kupy ani dupy odpowiada Twojemu facetowi, prosze bardzo,
                                  uszczesliwiajcie sie moi mili dalej :)
                                  uwazacie, ze nie ma przeciwskazan zeby osobista partnerka keszowala faceta za
                                  seks z nim, ze to normalka. idac tropem takich przenikliwych mysli, ktore
                                  nalezaloby zebrac natychmiast, wydac na papierze czerpanym i rozdac za darmoche
                                  jako prawda objawiona, mozna posunąc sie dalej...
                                  moze w ogole ulzyc kobiecie jej ciezkiej doli skoro to taka mordega, ze az kaze
                                  sobie placic jak za nadgodziny w kopalni?..zamiast ma sie biedaczka dla faceta
                                  poswiecac i gimnastykowac pod koldrą...stresowac, ze czegos nie umie, wstydzic
                                  albo i brzydzic?..moze lepiej dla związku najmowac dla faceta co i rusz jakąs
                                  estetycznie zbudowaną Mery z kurwidolka i ostro cwiczyc ją we francuskim,
                                  hiszpanskim albo i innym jezyku?..osobista mialaby wiecej czasu dla siebie,
                                  moglaby poczytac, poogladac nooo... ostatecznie zrobic cos za darmoche...na
                                  przyklad skoczyc po wolowe na rosol albo narobic wekow z agrestu, a fachowy
                                  personel zrobilby co umie najlepiej i to bez poprawki.
                                  pozostaje tez do rozstrzygniecia drobna kwestia. uplyw czasu jest dla kobiety
                                  dotkliwszy niz dla faceta. kiedy cycki oklapną i nie ma mowy o seksie
                                  hiszpanskim pewno byloby sprawiedliwe zeby facet wzial odwet i zacząl keszowac
                                  babe za to, ze musi ją oglądac. ale po co mamy martwic sie na zapas:)

                                  ja nikogo nie strasze pieklem i nie zagradzam drogi zbląkanym owieczkom. robta
                                  jak chceta.
                                  :)
                                  • madzia69 Re: internet i seks... 07.03.06, 21:18
                                    oczywicie :)
                                    uwazam, ze cena powinna odpowiadac jakosci

                                    dzis jezdze dobrym samochodem i drogim motocyklem
                                    ale licze sie z tym, ze za pare lat przesiade obwisle cycki do daewoo :)

                                    dlatego nalezy wykorzystac "potencjal jedrnych piersi" i to wlasnie robia
                                    nastolatki o ktorych byla wyzej mowa ;)
                                    • w.iwo Re: internet i seks... 08.03.06, 14:51
                                      MADZIA załamałaś mnie ;o)

                                      mam całkiem niezły potencjał :o) jeżdżę daewoo....

                                      kurcze... za 5 lat zostaje mi chyba tylko rower

                                      coś nie tak z moim abonamentem ? ;o))))))))
                                      ale zdaje mi się iż nie powinnam mieć żadnych kompleksów ?

                                      -------------------------------------------------------------------------
                                      • madzia69 Re: internet i seks... 08.03.06, 23:31

                                        mysle, ze Tobie za obdarowanie Pana dwoma corkami nalezy sie sportowe auto :)

                                        "daewoo" tak mi sie powiedzialo :)
                                        jestem uprzedzona...
                                        doswiadczenia z malymi daewoo i dziadkami, ktorzy nimi steruja mialam
                                        nienajlepsze... rysownicy i stukacze :)
                                        przed laguna takze ledwo z zyciem uszlam...
                                        • w.iwo Re: internet i seks... 09.03.06, 23:12
                                          odrabia w innej dziedzinie ;o)
                                          ----------------------------------
                                          Tam, gdzie mieszkasz, już biało od śniegu ...
                              • ralphie Re: internet i seks... 08.03.06, 08:03
                                Guayzazyl, kiepski nie kiepski, zona nie narzeka ale nie w tym rzecz. Takie sa
                                poprostu realia zwiazku. Ty w domu masz swoj zakres obowiazkow, ona swoj. Do
                                obowiazkow Twoich nalezy dbac o partnerke, a sprawianie jej przyjemnosci
                                kupowaniem prezentow, kosmetykow kosztuje. My takich duzych potrzeb odnosnie
                                prezentow nie mamy. Nam wystarczy, gdy za wytrzepanie dywanu, narabanie drzewa,
                                itp. przytuli sie, a jesli bedzie i seks to przyjemnosci nigdy dosc :)
                                Zwiazek miedzy kobieta, a facetem to niepisana umowa, ktore tresc od wiekow
                                jest ta sama :)
                                • w.iwo Re: internet i seks... 08.03.06, 14:44
                                  "w spolce wszystko opiera sie na dobrowolnosci. jesli taki uklad, ktory dla mnie
                                  nie trzyma sie kupy ani dupy odpowiada Twojemu facetowi, prosze bardzo,
                                  uszczesliwiajcie sie moi mili dalej :)"

                                  pierwsze co mi się nasunęło po przeczytaniu Twojego tekstu Syropku to
                                  najlżejsze... spadaj Syropku ....
                                  albo nie czytasz uważnie albo twoje frustracje powodują że krzywo patrzysz na
                                  świat... nie wiem czy jesteś sam czy w związku i czy formalnym czy nie....
                                  nieważne... jeśli tylko jesteś z kimś to musisz wiedzieć, że nie seks jest tu
                                  najważnieszy, ale uczucie, przyjaźń, potrzeba bycia z kimś, dzielenia się
                                  wszystkim.... dzielenia się rzeczywistością... Realnym jest, że jest:
                                  i pranie
                                  i sprzątanie
                                  i gotowanie
                                  i sprzątanie
                                  i zarabianie pieniędzy
                                  i sprawy dzieci
                                  i wypełnianie pitów
                                  i naprawa samochodu.... realnie dzielimy te wszystkie sprawy na siebie... i
                                  uzupełniamy się...

                                  jest w tym żart! że małżeństwo to abonament... może i coś w tym jest, kiedy
                                  między ludźmi się zaczyna sypać lub się nie dogadują...
                                  płacenie za seks i małżeństwo(partnerstwo) to dwie różne sprawy - chyba że jedna
                                  ze stron uważa inaczej (też znałam takie przypadki) wtedy prędzej czy później
                                  się rozsypuje taki układ i nie ma co go zwać trwałym związkiem....

                                  zasada jest jasna:
                                  IM WIęCEJ DAJESZ Z SIEBIE, TYM WIęCEJ DOSTAJESZ

                                  PS. gdzieś twoje ciepełko zniknęło .... Syropku... wiosna idzie, a Ty tu
                                  prowokacje trollowskie rzucasz... a co do obwisłych cycków (ten temat jakoś Cię
                                  bardzo pasjonuje) to mężczyzn starość, nieatrakcyjność, łysina, lustrzyca i
                                  niemoc seksualna też dotyczy... życie jest piękne ale czas płynie szybko i uczy
                                  pokory i tolerancji ;o)


                                  ----------------------------------------------------------------------------
                                  • guayazyl1 wolne zarty... 08.03.06, 16:27
                                    nie wiem kto tu nie czyta postow...moze czytacie ale tylko swoje.temat byl jak
                                    byk: seks jak sport, seks jak praca zlecona.

                                    kto byl za , a kto przeciw?

                                    madzia
                                    ja nie widze nic niewlasciwego w braniu pieniedzy za sex :) usluga jak kazda
                                    inna:)

                                    ja
                                    moim zdaniem to nie jest dobry trend

                                    ralphie
                                    za seksik placi sie zawsze. albo platnosc gotowka albo fantami roznej masci. a
                                    to pierscionek a to perfumy.

                                    ja
                                    jest pewna roznica w robieniu sobie przyjemnosci, kupowaniu sobie roznych
                                    drobiazgow, a ustalaniem stawki za seks ( zauwaz Iwono ze ralphie przede mna
                                    napisal wyraznie "platnosc gotowka" sic!) to juz nie trywializowanie zwiazku to
                                    spolka handlowa

                                    madzia
                                    gadka szmatka o milosci, bzdury, ze jestem najpiekniejsza, jedyna, idealna dla
                                    niego nie przekonuje mnie. ja potrzebuje namacalnych dowodow.

                                    ja
                                    w spolce wszystko opiera sie na dobrowolnosci. jesli taki uklad, ktory dla mnie
                                    nie trzyma sie kupy ani dupy odpowiada twojemu facetowi prosze bardzo.
                                    uszczesliwiajcie sie moi mili dalej :)

                                    czy ja mam jakies frustracje, ze widze w zwiazku nie pieniadze tylko uczucie?
                                    ja krzywo patrze? ja mam spadac? moze wstalas nie ta noga Iwono co potrzeba.
                                    madzia nie wycofala sie ze swojego zdania ja rowniez sie nie wycofuje. ani ja
                                    ani madzia nie mamy do siebie pretensji. kazdy z nas widzi zwiazek na swoj
                                    sposob co nie znaczy ze w innych sprawach mozemy sie nie zgodzic:)

                                    pees: obwisle cycki maja tu jak najbardziej prawo sie pojawic.prosze czytac
                                    wszystko z uwaga.

                                    pees2: Twoja zasada im wiecej dajesz z siebie tym wiecej dostajesz jest okej
                                    ale im wiecej dasz kasy tym bardziej bede cie kochac mi nie odpowiada.


                                    pees3: przykro ze sie nie zrozumielismy ale powiadam, najwazniejsze to zawsze
                                    pisac na temat.
                                    • madzia69 Re: wolne zarty... 08.03.06, 23:37
                                      >pees2: Twoja zasada im wiecej dajesz z siebie tym wiecej dostajesz jest okej
                                      ale im wiecej dasz kasy tym bardziej bede cie kochac mi nie odpowiada<

                                      ale przeciez w "zwiazkch dlugoterminowych" kochania nie ma... pierwsza faza
                                      trwa gora 12 miesiecy... potem zostaje tylko dobry uklad
                                      zwiazek jest tym bardziej udany im wkald (koszty i zyski) stron bardziej
                                      zblizony (rowny bylby idealny)...


                                      • guayazyl1 Re: wolne zarty... 09.03.06, 20:43
                                        mimo wszystko kapcie...samochody, a juz najbardziej perfumy szybciej sie
                                        dewaluuja niz kochana osoba :)
                                • w.iwo Re: internet i seks... 08.03.06, 16:24
                                  jakby patrzeć na wszystko przez pryzmat "forsy" to wszystko wydaje się brudne...

                                  zgadzam się z Ralphie'm, jak mój tygrys dostanie krawat ;o) w prezencie to nie
                                  znaczy że punkt godzinka 21.00 ma się stawić uregulować rachunek...

                                  a jak on umyje mi samochód to ja punkt 22.15 nie MuSzę! wywijać fiki-miki pod
                                  pierzynką.... ;o)


                                  ----------------------------------------------------------------------
                                  • w.iwo Re: internet i seks... 08.03.06, 16:31
                                    chodziło mi raczej o seks jako sposób zarobku
                                    i jeśli dotyczy to "zawodowego związku prostytutek" to się nie czepiam w końcu
                                    co profesjonalizm to profesjonalizm, współczuję tylko....
                                    ale i zboczuchy przynajmniej nie wałęsają się po ulicy... taki plusik ;o)

                                    ale jakoś nie rozumiem młodych dziewczyn i ich podejścia do życia
                                    wystarczy wejść na interię randki... oficjalna prostytucja żeby nie powiedzieć
                                    kur... sposób dorabiania na ciuchy i kolejną parę nowych butów...
                                    -------------------------------------------------------------------------
                                    • w.iwo dobra.... dobra 08.03.06, 16:33

                                      • guayazyl1 Re: dobra.... dobra 08.03.06, 16:36
                                        nie wiem co to znaczy. czy cos znaczy?
                                        • guayazyl1 male wyjasnienie... 08.03.06, 16:40
                                          uwielbiam pisac jezykiem meliniarskim. zdaje sobie jednak sprawe, ze ten sposob
                                          pisania moze niektorych draznic. wszystkich co dbaja o jezyk ojczysty
                                          przepraszam. postaram sie znow byc cieply i poetycki:)
                                      • w.iwo Re: dobra.... dobra 08.03.06, 16:38
                                        nie wkurzaj się tak, masz rację jest trochę niekonsekwencji w naszych
                                        wypowiedziach....
                                        biję się w pierś (raczej niezbyt obwisłą)
                                        ale pod wpływem emocji odczytałam Twoją wypowiedź jako przytyk do mnie
                                        soooorki
                                        :o))))

                                        małżeństwo, związek i płatności rusza mnie trochę .... a przeczytałam najpierw
                                        ostatnią wypowiedź... czasem warto przeczytać jeszcze raz i ochłonąć... może
                                        przez ten dziwaczny dzień... nie wiadomo czasem kto do kogo i czy na serio
                                        pisze.... poza tym i tak Cię lubię :o)
                                        • w.iwo ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 08.03.06, 17:22
                                          Syropku, ruszyło mnie jak pisałeś:
                                          "kiedy cycki oklapną i nie ma mowy o seksie
                                          hiszpanskim pewno byloby sprawiedliwe zeby facet wzial odwet i zacząl keszowac
                                          babe za to, ze musi ją oglądac. ale po co mamy martwic sie na zapas:)"

                                          kurcze a jak to wygląda ze strony kobitek... no...analityczny kochany umyśle :o)
                                          a kobitki też muszą się męczyć ze starymi prykami co tylko chcą piwsko przed
                                          telewizorem i brzuch wyciągnąć na fotelu a zrzędne to jakieś i dokuczliwe niby
                                          mucha co bzyczy a nie kąsa, a czepliwe co do pieniędzy i skąpe, i pamiętliwe,
                                          chce żeby mu dobrze robić i po 3 minutach od razu zasypia, w dzień chodzi za
                                          człowiekiem (przepraszam kobietą) i podsłuchuje rozmowy z mamusią... i jak tu
                                          wytrzymać z brzuchaczem leniwym co ma się za ósmy cud świata i mlaska przy
                                          zupie, i bąki puszcza i beka, a wychwala sąsiadkę że chudsza, nie odnosi talerza
                                          choćby do kuchni i nie opuszcza klapy od wc. PARADOKS nie zawsze jest jakaś
                                          strona od której to inaczej wygląda.... ;o))))))))))))))))

                                          odezwała się we mnie feministka ;o) hahaha ha

                                          no to się i zrobił drugi wątek niechcący.... :o)

                                          --------------------------------------------------------------------------
                                          • w.iwo a co to takiego hiszpański seks ? 08.03.06, 17:24
                                            syropku oświeć, czy to coś nowego czy też inna frazeologia ?

                                            --------------------------------------------------
                                            • guayazyl1 Re: a co to takiego hiszpański seks ? 08.03.06, 17:39
                                              nie...nie...nie... nie dam sie podpuscic i nie odpowiem na to pytanie. moga nas
                                              czytac tacy co by w nasza strone piorunem ognistym rzucili. moge za to napisac
                                              do Twojej skrzynki.
                                              albo i madzia cuś dorzuci:)
                                              • guayazyl1 Re: a co to takiego hiszpański seks ? 08.03.06, 17:59
                                                juz napisalem :)
                                                • w.iwo acha.... 08.03.06, 19:18
                                                  no patrz, a ja myślałam żem głupia sama na to wpadła kiedyś nocką pewną......
                                                  hahahaaa

                                                  czy istnieje jeszcze coś na tym świecie czego nie robili albo nie mówili już
                                                  inni... ?????



                                                  ----------------------------------------------------
                                                  • w.iwo myśli... 08.03.06, 19:22
                                                    a tak wracając do tematu... to czy nie zastanawiało Was kiedyś jak bardzo można
                                                    sobie "ziaziu" robić uprawiając seks za pieniądze, piszę o tym bez zabarwienia
                                                    moHerowego... pomyśl Syropku że marzysz o tym żeby ubrać się jak koleżanki i
                                                    kupić nowe firmowe spodnie i idziesz oporządzić (ż?) takiego niemytego
                                                    faceta.... brrrr



                                                    ---------------------------------------------------------------
                                                  • madzia69 Re: myśli... 08.03.06, 23:50
                                                    bylam dzis na filmie gdzie dwaj niedomyci kowboje...
                                                    :)
                                                    i bylo im ze soba bardzo dobrze ;)

                                                    powaznie to byc moze predyspozycja do wykonywania takiego zawodu jest ulomnosc
                                                    pewnych zmyslow... taka niewrazliwosc wechu
                                                    pewnie wiele ulatwia :)

                                          • madzia69 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 08.03.06, 23:44
                                            ja tylko chcialam powiedziec, ze
                                            oklapniete cycki wcale nie eliminuja hiszpana ;)

                                            • w.iwo Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 09.03.06, 00:20
                                              wiemy , wiemy .... co więcej, można sobie zarzucić jedną jak szalik wokół szyi,
                                              a drugą za pasek włożyć ;o)

                                              koniec końców to należy w każdej sytuacji szukać dobrych stron ;o)))))
                                              także i za 10 lat możesz być również przydatna... ;o)
                                              ----------------------------------------------------------------------
                                              • w.iwo Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 09.03.06, 00:43
                                                poza tym zawsze można gruczoły pomalować na czerwono i używać je jak płaszcz
                                                matadora.... po hiszpańsku ;o)))))

                                                --------------------------------------------------------------
                                            • guayazyl1 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 10.03.06, 18:27
                                              a feee...dziewczyno.nie eliminują faktycznie. tylko po co komu taki hiszpan:)
                                              zeby rozsmieszyc?...czy wystraszyc nieboraka?..
                                              :)
                                              • guayazyl1 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 10.03.06, 18:31
                                                ooops...bo znowu bedzie na mnie...
                                                madzia powiedziala:
                                                oklapniete cycki wcale nie eliminuja hiszpana ;)
                                                -------------------------------------------------
                                                i teraz wkleje swoje trzy grosze raz jeszcze:

                                                a feee...dziewczyno.nie eliminują faktycznie. tylko po co komu taki hiszpan:)
                                                zeby rozsmieszyc?...czy wystraszyc nieboraka?..
                                                :)
                                                • ralphie Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 10.03.06, 22:06
                                                  Aleście się siostry i bracia rozpisali :) Az nie w temacie jestem. Jednak ciekawi mnie jedna sprawa, kto to ten hiszpan i jak on to robi? :)))
                                                  • guayazyl1 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 11.03.06, 20:08
                                                    ralphie napisał:
                                                    ...ciekawi mnie jedna sprawa, kto to ten hiszpan i jak on to robi? :)))
                                                    ------------------------------------------------------------------------
                                                    drogi kolego,
                                                    znajomosc hiszpana nie jest obowiazkowa. nie ma powodow zeby wpadac w
                                                    kompleksy. to nie sztuka znac wszystkie chwyty. sztuka jest zastosowac wlasciwy
                                                    chwyt w odpowiednim momencie.to jednak przychodzi po wielu cwiczeniach
                                                    najlepiej z roznymi przeciwnikami.
                                                    :)
                                              • madzia69 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 12.03.06, 00:29
                                                guayazyl1 napisał:

                                                > a feee...dziewczyno.nie eliminują faktycznie. tylko po co komu taki hiszpan:)
                                                > zeby rozsmieszyc?...czy wystraszyc nieboraka?..
                                                > :)

                                                jezeli opadaly przez lata na Twoich oczach zdazyles sie chyba przyzwyczaic i
                                                nic nie powinno Cie dziwic... :)
                                                mezczyzni wyjatkowo strachliwi w trosce o wlasne zdrowie psychiczne powinni
                                                zonom fundowac maly zabieg... pan maz moze markerem narysowac miejsce w ktorym
                                                chcialby zamontowac piersi kobicie, dohtory wykonuja polecenia pana :)
                                                • guayazyl1 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 12.03.06, 17:30
                                                  bardzo lubie madziu z Toba rozmawiac. nawet jak sie czyms irytujesz :)

                                                  przeciez nie musze wszystkiego doswiadczyc zeby wiedziec jak jest. na Ksiezycu
                                                  na przyklad nie bylem a wiem jak wyglada.
                                                  a co do poprawiania urody?..jesli kogos stac i moze sie wyzbyc kompleksow to
                                                  czemu nie?..ladne wlosy, zeby, paznokcie swiadcza dobrze o nas i mowia ze
                                                  jestesmy zdrowi. korekta piersi to taki sam zabieg jak korekta brwi, nosa,
                                                  uszu. wole kogos z akrylowymi zebami niz ze szczerbata japa.
                                                  a piersi dla kobiety to chyba nawet wiecej niz wypelniacz biustonosza.
                                                  pozdrawiam:)
                                                  • madzia69 Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 12.03.06, 22:41
                                                    mysle, ze wazniejsze sa dla mezczyzn...
                                                    :) my poza karmieniem potomka moglybysmy sie obejsc bez nich...

                                                    irytacja?
                                                    raczej strach... przed tym co bedzie jak oklapna :)
                                          • ralphie Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 10.03.06, 22:24
                                            Pamiętacie może jak swego czasu mailami rozsyłane były rozmowy kobitek o mężach? Iwo, czerpałaś może wzór z tego forum? :) A swoją drogą, to naprawde sa tacy faceci? Jeśli zatem tak, to wszystko przez was drogie panie, boście ich sobie rozpuścić pozwoliły! :) W związku trzeba się wzajemnie wychowywać.. nie opuścił klapy, nie odniósł talerza? Wieczorkiem nie ma bara bara :) Wieczorkiem nie ma bara bara, to nie odniose talerza, nie opuszczę klapy :)))) Yyyyy, może to nie najlepszy przykład.... :))))
                                            • w.iwo Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 12.03.06, 18:22
                                              przykłady biorę prosto z życia haha ha, co nie znaczy że tylko ze swojego ;o)
                                              zgadza się, że kobiety zaświergolone (czytaj zakochane) jak już dorwą chłopa w
                                              swoje "małżeńskie szpony" są tak zachwycone, że same sobie kręcą sznur na szyi
                                              ;o) to talerzyk pod nos podstawią, to umyją i sprzątną, i piwko do meczyku
                                              dadzą... a jak przyjdzie nuda i szara rzeczywistość nagle! zauważają, że ten
                                              książę wcale nie patrzy na nie z uwielbieniem, nie przynosi kwiatów i wierszów
                                              nie pisze, a na prezent mopa lub miotłę kupi sknera .... hahaa

                                              ale i po drugiej strony lustra! jest podobnie... zjawisko, które było cudne i
                                              godne pożądania okazuje się być babą z wałkami na głowie, skrzeczącą wiedźmą i
                                              wyłudzaczką kasy....
                                              ;o)))))))

                                              Madzia, wiesz, że w sumie to powinny być dwa pisaki, jeden dla żony, drugi dla
                                              męża - siedzieliby na stołeczkach naprzeciw siebie i zakreślali jedno drugiemu
                                              co wyciąć a co naprawić ;o)
                                              ----------------------------------
                                              Tam, gdzie mieszkasz, już biało od śniegu ...
                                              • w.iwo do Syropka :o) 12.03.06, 18:26
                                                Drogi Syropku!
                                                Nie bój się do mnie pisać,hmmm wiesz czasami kobitki mają taki straszny stan
                                                nazywany PMS... co czasem wpływa na odbiór rzeczywistości...
                                                pozdrawiam goraco ciocia wiwo
                                                ----------------------------------
                                                Tam, gdzie mieszkasz, już biało od śniegu ...
                                              • ralphie Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 12.03.06, 21:09
                                                Ano właśnie :) Ten kto wymyślił miłość musial byc bardzo pijany, albo siódmego dnia bardzo zmęczony ;)))
                                                • w.iwo Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 13.03.06, 14:24
                                                  miłość, takie uczucie kołatania serca kiedy właściwie nie ma powodu, wstyd
                                                  palący policzki kiedy na nią patrzysz i wilgotne ręce chowane w kieszeni...
                                                  marzenie o poranku i czułościach niespiesznych, o tańcu powolnym by trafić do
                                                  łóżka, o kibici co objęta w pasie drżąca odskakuje by śpieszyć z powrotem, o
                                                  tęsknocie w niebo w czerwcową burzę, gdy każda błyskawica uderza wspomnieniem o
                                                  jej elektryzującym ciele... miłość to największy dar Boga

                                                  miłość to maleńka dłoń zacisnięta na palcu, szept tato i ufność w spojrzeniu,
                                                  rozpaczliwy bieg w nocy gdy gonią koszmary, ciepła myśl gdy motyl skrzydłami
                                                  porusza w macicy dziecko... miłość to największy dar Boga

                                                  miłość to ból kiedy odchodzi, w ogromnych źrenicach żegna się ze światem, dłoń
                                                  szorstką zaciska na twojej przy łóżku, gdy żal ogromnie twoją duszę ściska że
                                                  wspomnień więcej nie będzie już dzisiaj, podąża w otchłań gdzie jej nie
                                                  dogonisz... jak trudno uwierzyć ... miłość to największy dar Boga

                                                  miłość że żyję, że oddech zaczynam, że serce, że myśli, że czuję motyla,że
                                                  słońce ogrzewa, że piszę, że trawę, że sosna kołysze twe myśli łaskawe, miłość
                                                  że jestem i trwam pod gwiazdami
                                                  miłość że czytam to, razem z Wami

                                                  ----------------------------------
                                                  Tam, gdzie mieszkasz, już biało od śniegu ...
                                                  pewno powinnam nad tym posiedzieć, ale niech tam, takie szczere i nieobrobione
                                                  myśli, strumień świadomości jaki Ralphi u mnie wyzwolił... chyba wiosna przyszła
                                                  • ralphie Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 16.03.06, 13:03
                                                    Iwo, zatkało mnie na kilka dni ale już jest po wszystkim :) Pozwolę sobie dodać, że miłość to stan ducha, który karmi zmysły, umysł, zastępuje codzienny posiłek... zamykasz oczy i czujesz jej dotyk. Zniewala myśli, ogarnia tęsknotą. Uwalnia marzenia, przyprawia o drżenie, nie daje zapomnieć. Choć motyl dość uciążliwy to nie chcesz by odleciał... czy miłość to dar od Boga?
                                                  • w.iwo Re: ale żeby nie było tak za spokojnie ;o) 20.03.06, 21:45
                                                    wiosna.... ech gdzieżeś ty pokrako marna utknęła.... popijasz sobie gdzieś kawkę
                                                    z mleczkiem z Guayazylem i gadacie o gołych babach co ewrydej.... dej Syrop luz,
                                                    wypuść ze swych łapsk wiosnę.... nie jest Ci ona ino Twoja !

                                                    -
                                                    Szklą się lodem jeziorka i błota ...
                                                  • w.iwo Re:WSPOMNIENIA Z WIOSNY... ;o) 31.10.06, 13:44
                                                    pamietacie taki gorący temat o istocie miłości, o seksie i o pieniądzach ?
                                                    czy zmieniliście zdanie ?

                                                    co sądzicie na ten temat teraz na JESIENI ???
                                                  • joanna-z-nikad Re:WSPOMNIENIA Z WIOSNY... ;o) 02.11.06, 14:05
                                                    Iwka, przeterminowało się. Nie było jesieni. Zima jest :)
                                                  • w.iwo Re:WSPOMNIENIA Z WIOSNY... ;o) 02.11.06, 14:52
                                                    no... tak...
                                                    dzisiaj z Krakowa ktoś bliski mojemu sercu zadzwonił mówiąc, że trawnika nie
                                                    ma... i jesst biało... że pies husky wariuje na śniegu i odciska śnieżne
                                                    anioły... pomyślałam, że to żart....
                                                    cztery godziny później za moim oknem pierwszy śnieg... śnieżyca...
                                                    życie wciąż mnie zaskakuje :o)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka