pan_soze
17.02.09, 16:32
Pełen tytuł postu brzmi: "pub na rynku Serocka, czyli właściciel speluny zawsze ma rację."
Będąc dzisiaj w Serocku przejazdem, wstąpiłem z kolegą na kawę do pubu – jedynego, jaki znajduje się na tamtejszym rynku.
Zostałem tam obrażony i poniżony przez właściciela. Powodem zajścia było to, że przewiesiłem swój płaszcz przez oparcie ławy, kiedy właściciel „życzył” sobie, żebym powiesił kurtkę na wieszaku przy wejściu. Siedzieliśmy w głębi lokalu więc uznałem, że tam nie byłaby bezpieczna. Skwitował to komentarzem: "Tak będzie lepiej wyglądać, NIEPRAWDAŻ?" A jak wiemy, każdy klient lubi być traktowany w sposób protekcjonalny przez niedouczonego nalewacza piwa...
Napomknąwszy mu, że właśnie traci klienta poprzez swoje zachowanie, odparł: „Co to za klient na jedną herbatę…”. Po czym brnął dalej, czyniąc aluzje do mojej inteligencji i braku kultury.
Jedyną osobą poza mną i kolegą była nieletnia przyjaciółka właściciela lokalu w wieku mocno licealnym. Całą dyskusję prowadził z cynicznym uśmiechem na twarzy, nie ukrywając, że go to bawi. Najwidoczniej musiał jej czymś zaimponować. A że buta stanowi dla wielu nastolatek atrybut męskości...
Nie wiem, czy to, co mnie spotkało jest odosobnionym incydentem, czy powtarzającym się zjawiskiem w serockim pubie. Postanowiłem poinformować Was o tym wydarzeniu. Myślę, że we wspólnym interesie jest dzielenie się takimi doświadczeniami. Zarówno władze samorządowe Serocka, jak i lokalna społeczność powinny wiedzieć, czyj biznes aprobują na swoim rynku.
Ku przestrodze,
pan_soze