Dodaj do ulubionych

Był sobie Dziad i Baba

12.06.13, 19:29
Zapis przeżyć. Nieważne czyich i nieważne kiedy i gdzie miały miejsce
Myślę że porusza wiele ciekawych spraw, być może ktoś z Was przeżył coś podobnego, albo był z taką sytuacją skonfrontowany.
Boicie się śmierci ? Przejścia na tamtą stronę ?
www.twojewiadomosci.com.pl/content/drzewa
W styczniu tego roku całe dnie, codziennie siedzieliśmy przy łożu umierającego w domu teścia -95 latniego... To było niezapomniane doświadczenie. Ten czas, krótki, ale jakże długi jednocześnie, przybliżył nas bardziej do siebie niż całe lata.
Obserwuj wątek
    • super.222 Re: Był sobie Dziad i Baba 12.06.13, 21:09

      To było kilka miesięcy temu. Na skutek upadku złamałam rękę
      i coś pierdyknęło w kręgosłupie.
      Odkleiło się coś, powstały jakieś odpryski, które swobodnie
      pełzały między kręgami i dawały taki ból nogi od biodra do
      końca łydki, że mogłam tylko siedzieć lub leżeć. Ale przyczynę
      tego bólu odkryto dopiero po kilku tygodniach i podjęto decyzje
      o natychmiastowej operacji. Istniało duże ryzyko ... ale jakże ja
      pragnęłam tej operacji. Czekałam na sygnał, że mam pojechać
      do szpitala z ogromną niecierpliwością.
      Powiedziałam, że gdyby nie udało sie usunąć tego bólu, to
      chcę umrzeć !.
      przyjęto mnie na oddział a nazajutrz miała
      byc operacja ... byłam radosna, uśmiechnięta i absolutnie nie
      zaniepokojona. WIEDZIAŁAM ... mogłam tylko nie obudzić się.
      I było mi wszystko jedno.

      Wracam do zdrowia i znów cieszy mnie życie.
      Droga Filomeno ... gdy człowiek bardzo cierpi, nie boi się ...
      • godzinaosma99minutpoczasie Re: Był sobie Dziad i Baba 12.06.13, 21:27
        Sentencja Seneki jest tu najważniejsza . Przyjąć śmierć dobrotliwie , nie jak wyrok , nie jak tragedię kończącą coś kolorowego i wyrzucenie w nicość . Czegóż tu się obawiać ? Bardziej przypomina mi to ciekawość dziecka dopóki nie przekona się . W tym wypadku nikt się nie przekona . Wszyscy odejdą zabierając tą ciekawość ze sobą . Cóż można dodać , lepiej nie unikać śmierci i nie odwracać się do niej plecami , rozmawiać z najbliższymi mówić im o swoich potrzebach . I najważniejsze . Wierzyć . Bez tej drobinki zaszczepionej kiedyś w dzieciństwie , zawsze czuć będziemy zimny dreszcz na plecach . A po co ? Śmierć wtedy staje się wybawieniem , słodkim pocałunkiem przeistoczenia
        Miłość , miłość , miłość , jeszcze raz miłość , ból zaniknie , a umęczenie stanie się trudem, stopniem pielgrzyma, dźwigającego swój bagaż , kochać ...ot co. Czy świat nie jest piękny . Jest . Ale na tym świecie istnieje też ból, brzydota i można je pokonać miłością . No a kto ma o tym lepiej wiedzieć niż kobieta .
        • filomena1 Re: godzinaosma99minutpoczasie 12.06.13, 22:50
          Masz także rację. Dużo trudniej, ba! ciężko bez miłości - miłosierdzia... Ale czy wszystkim dana jest miłości doświadczyć?
          • godzinaosma99minutpoczasie Re: godzinaosma99minutpoczasie 13.06.13, 07:35
            Ale czy wszystkim dana jest miłości doświadczyć? - pyta Filomena .

            KAŻDY , jeden człowiek przychodzący na świat doświadcza miłości , nie ma ludzi bez tego doświadczenia .

            rozumiem ,że zadałaś to pytanie tendencyjnie ,aby rozwinąć watek , ach niedobra big_grin
      • filomena1 re.super222 12.06.13, 22:46
        Tak superko, gdy cierpi z bólu są specjalne terapie mające ból łagodzić.
        Czasem jednak nie cierpi i też się nie boi, chce po prostu mieć dość.
        Z taką postawą spotkałam się niedawno mojego 95 letniego teścia.
        Życz Tobie zdrowia i radości z każdego drobiazgu.
        • super.222 Re: re.super222 13.06.13, 06:27
          (...) Z taką postawa spotkałam się niedawno mojego
          95letniego teścia. (...) - napisała Filomena.

          No to mnie podsumowałaś. Kurcze. big_grin

          Nie można porównywać otępienia prawie stuletniego starca
          z cierpieniem osoby w pełni sprawnej, która utraciła tę
          sprawność w wyniku wypadku i bardzo cierpi, a działania
          mogą albo ten stan pogorszyć, albo uwolnić od bólu.
          Czyli na dwoje babka wróżyła.

          PS. Nawet miłość big_grin nie pokona bólu, no bo jak się w tych
          warunkach kochać?.
          A innego rodzaju miłości doświadczają osoby *wybrane*,
          a ja widać do nich nie należę. Idę przez życie pozbawiona
          tej łaski. big_grin
          • godzinaosma99minutpoczasie Re: re.super222 13.06.13, 08:06
            Nie można porównywać otępienia prawie stuletniego starca
            z cierpieniem osoby w pełni sprawnej, która utraciła tę
            sprawność w wyniku wypadku i bardzo cierpi, a działania
            mogą albo ten stan pogorszyć, albo uwolnić od bólu.
            Czyli na dwoje babka wróżyła.- napisała super z kropką dwa dwa dwa

            To nie ma nic z babki wróżb i całej tej odwiecznej tajemnej magii.
            Pozwolisz dwa zdania . Jakaż jest różnica między stuletnim dziadkiem a tym młodym ? sprawnym który utracił nią w wyniku wypadku . Rozwinięty krąg świadomości . Dziadek z miłością tak czy inaczej wchłoniętą mając doświadczenie człowieka potrafi pewne rzeczy sobie wytłumaczyć , potrafi cząstki miłości kochania nawet w bólu ofiarować jeśli nie najbliższej osobie którą kocha, kochał lub jest do niej w swojej ostatniej fazie życia przyzwyczajony i wydawałaby się ,że tej miłości nie ma już u niego . Nieprawda , cechą miłości jest przysychanie, jak kwiatów niektórych na pustyni lub innych żywych stworzeń czekających na znak, na ożywczy deszcz , może tym znakiem jest koniec życia i wraz częścią dziadka, której nie znamy, ta nagromadzona i przyschnięta w nim miłość odejdzie wraz z nim a może po prostu jest już z duszą jego tak zintegrowana że niemożliwa do oddzielenia choć ciało zupełnie tego nie rejestruje . Przebłyski świadomości każą podczas ataku bólu wspominać a co supereczko wspominałaś w czasie gdy Ciebie bolało ? Drobiny swojej miłości wyciągałaś z zanadrza bojąc się o nią , właśnie o nią tę miłość przykrytą bólem . A młody zapytasz ? Jak kwiat dopiero rozkwitły pragnie pocałunku motyla i doświadczenia tego cudu przyrody , rozmnożenia, wydając część siebie i przekazując ja zupełnie nie dba o inne sfery swego psyche . Uważa swe doświadczenie cielesne za miłość i dopiero fakt rozmnożenia w zupełnie innej istocie , bo przemienionej , nabycie doświadczenia ukierunkowuje go . Lecz miłość przez dobroć szczerość i oddanie i tak już go zmienia nawet wbrew niemu samemu . a co powiesz z malutkimi młodymi trzylatkami ? A czy te młode postacie z miłością nie przejmują część matki , wysysając z jej piersi mleko pokarm w której płynie serce matki a duże oczy jej spoglądają z miłością na swój skarbek doświadczając miłości . Może to było troszkę więcej niż dwa zdania , może to było wyidealizowane ,a może nie, tak boimy przyznać się do swego kochania uznając pokonanie bólu za cud medycyny a w istocie jest cudem przekazywanym z pokolenia na pokolenie, z człowieka na człowieka ...
            • super.222 Re: re.super222 13.06.13, 09:41
              dziewięć, dziewięć ... po czasie

              Są ludzie, którym pisanie nie sprawia żadnej trudności.
              Zdania układają się w zgrabną treść, ale w życiu tak pięknie
              to nie wygląda.

              Jakaż jest różnica między stuletnim dziadkiem a tym młodym?

              - Wybacz nie potrafię tego ocenić. Nigdy nie byłam młodzieńcem,
              nigdy też stuletnim (prawie) dziadkiem. Z następnego wpisu autorki
              wynika, że cierpiał na prostatę, a ja nie wiem czym ta choroba się
              charakteryzuje.

              ... a co supereczko wspominałaś w czasie gdy ciebie bolało? big_grin

              - Nie mogę o tym pisać w sieci. Nie miało to żadnego związku
              z miłością, a wręcz przeciwnie ...
            • baska123 Re: re.super222 13.06.13, 10:26
              Ech,
              godzinaosma99minutpoczasie tak ładnie piszesz o łagodnej wędrówce na "tamten świat".
              Ale nie zawsze tak to wygląda. Miałam wujka, który umierał na raka kręgosłupa w takich cierpieniach, że z bólu stracił nad sobą kontrolę-znienawidził ludzi, zwierzęta, nawet swoich bliskich, nawalał czym się dało, siniaczył każdego, kto się zbliżył i rodzinę i lekarzy.
              Nie ma paskudniejszych słów jakich używał w stosunku do osób,
              które bardzo kochał i szanował przed chorobą. Nie było hospicjów, i chyba by go nie oddali.
              I to jest taki przypadek, kiedy śmierć stała się wybawieniem dla niego i reszty świata.
              • iryska2604 Re: za smugę cienia... 13.06.13, 10:57
                Staram się usilnie nie mysleć o tej podróży. Czy się boję? Nie wiem, najgorsze dla mnie jest to ,że przestajemy istniec, tak poprostu...Nie zobaczę wiecej drzew, słońca, moich ukochanych wnuczek. Coś tam po nas zostaje, choćby pamięc -ale tak trudno przyjąć do wiadomości ze to koniec,tak jakbysmy żyli tylko w celu przedłużenia gatunku. No cóż - życie jest jak koszulina dziecka - za krótkie i zas...........ne.
          • filomena1 Re: re.super222 13.06.13, 08:07
            Nie , nie Ciebie, podsumowałam. Chyba coś nie tak napisałam.
            Otóż : Teść nie cierpiał fizycznie. Był zupełnie pełnosprawny i zupełnie samodzielny. podbiegał do tramwaju jeszcze 4 mies. przed śmiercią. Po prostu cierpiał psychhicznie gdyż w swoje pełnej sprawności tak fizycznej jak i psychicznej wysiadła mu prostata, a lekarze nie odważyli się zrobić zabiegu , czym skazali go na życie z cewnikiem i woreczkiem na łydce. Tego znieść nie potrafił. Przestał jeść. Stracił apetyt kompletnie. Dokładnie po 40 dniach niejedzenia zmarł.
    • baska123 Re: Był sobie Dziad i Baba 12.06.13, 22:50
      Bardzo, bardzo sympatyczny wątek się formuje,
      piszcie Baby i Dziady jak widzicie przejście na tamtą stronę.
      Pozdrawiam - BabaJabaśka
      • super.222 Re: Był sobie Dziad i Baba 13.06.13, 07:09
        (...) piszcie Baby i Dziady , (...)zachęca Jabaśka.

        http://s20.rimg.info/1739e974a21586b5e6def4d827318f84.gif

        • waga_1949 Re: Był sobie Dziad i Baba 13.06.13, 17:47
          Teorię mam opanowaną perfekcyjnie, wiadomo - każde życie kończy się odejściem. jak będzie? Nie wiem. Prześladuje mnie jedynie myśl,że mogłabym swoją starością narobić bliskim kłopotów. Wiem, o czym piszę, bo od półtora roku mam u siebie mamę. Starość jest do dooopy.
          • voxave Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 02:04
            Tak.Mam w domu czwartą osobę przy której odchodzeniu asystuję.
            Oswojona jestem ze śmiercią ale nie ze swoją.
            Przy kolejnych cierpieniach pooperacyjnych człowiek ma dość i chce śmierci,ma w nosie bliskich i ich uczucia.
            A najgorsza jest myśl,że po 50 latach nikt już o nas nie będzie pamiętał.
            Byliśmy i potem nas nie ma.
            Gwiezdny pył.....
      • paninikt0 Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 10:37
        latwo mowic "przejscie na druga strone". Nie zawsze jest, ze ot tak pstryk i przechodzisz. Czasami towarzyszy temu dlugi bolesny wstep. Mysle, ze kazdy czlowiek, czy mlody czy stary robi wszystko, zeby ten moment odwlec. Broni sie. To bolesny proces. Czytam ostatnio ksiazke pana Ziemca "Niepokonani". Opisuje wywiady z ludzmi, ktorzy mieli rozne doswiadczenia z tym zwiazane. Stuhr, Kuszynska i inni. Jaki czlowiek wtedy jest pokorny. Jaki bezradny. Szuka pomocnej dloni. Jestem wierzaca i wierze gleboko, ze mam taka Dlon. Widze co sie dzieje w moim zyciu. Chcialabym powiedziec to kazdemu skorzystaj z tej laski. Bo ona czyni cuda.
        • voxave Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 13:36
          Lżej sie żyje i umiera ze złudzeniami....
          • paninikt0 Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 14:45
            mysle, ze z dwojga zlego to jest lepsze
            • krystyna_u Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 16:23
              Byłam wychowywana w domu, gdzie Śmierć gdzieś stała obok, może za drzwiami, może w przedpokoju... Ojciec po 4ch obozach koncentracyjnych, nosił ją zawsze w pamięci. Był lekarzem, nie raz w nocy wybiegał do operacji, czasami udawało się przekonać Śmierć, że to jeszcze nie dziś, czasami nie...Każdą nieudaną próbę, bardzo przeżywał. Wtedy moja Matka stawała koło niego i dzielili ból...
              Dla niego Śmierć była w sumie łagodna, szybki zawał w wieku 61 lat. Mama po kilku latach po prostu zasnęła.
              Od tego czasu jestem sama. Lata minęły i znowu wracać zaczęła myśl o Śmierci, w dodatku, że zdrowie po pewnych przeżyciach teraz wyjątkowo nie dopisuje.
              Czy się boję?
              Tak, boję się bólu, który mogę spotkać, ale nie samego odejścia. Wydaje mi się, że jeśli tylko będę miała świadomość co się dzieje, to będzie we mnie żal za tym i niematerialnym i materialnym które pozostawię, za tymi chwilami przeżytymi... i przerażająca świadomość ostatecznego końca, ale jest we mnie też wpojone, że moją częścią jest także Śmierć i tego nie zmienię.
    • julinka601 Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 17:45
      Śmierci się bałam jak dzieci były małe. Bałam się,ze nikt im matki nie zastąpi. Teraz lubię życie i nie wybieram się jeszcze w ostatnią drogę ale oswajam śmierć, bo to część życia.
      Widziałam jak umierał mój mąż. To trudne przeżycie ale nie jest mi już straszne. I......ktoś tu wspomniał ,że "nie oddaliby go do hospicjum"..........a dlaczego? jest moment ,ze nie możemy już pomóc terminalnie choremu, nie podamy tlenu,kroplówki,nie zmienimy natychmiast dawki leków uśmierzających ból , nie mamy przystosowanego domu do tej ostatecznej opieki.
      W hospicjum możemy czuwać przy bliskim dzień i noc a z pewnością zmniejszymy jego fizyczne cierpienia.

      Mój mąż był ostatnie 12 dni w hospicjum i powiem ,że nie mam słów uznania dla wszystkich pracujących tam ludzi ,od lekarzy począwszy a na salowych skończywszy,to chodzące anioły!
      Warunki też bardzo dobre dwuosobowe,estetyczne sale z łazienkami,chorzy oddzieleni parawanem, sterylna czystość, chory myty lub kąpany i przebierany, zależnie od potrzeby, nawet kilka razy dziennie. Na każdym kroku delikatność,takt,empatia. Jak ci ludzie wytrzymują, skąd biorą siły,obcując cały czas z bólem,nieszczęściem?

      Zatem to nie jest pozbycie się "kłopotu" tylko mądra pomoc.

      Ja nie boję się śmierci, wszak wszystkich nas to czeka ale boję się umierania, cierpienia, zależności od innych. To przecież ludzkie.
      • baska123 Re: Był sobie Dziad i Baba 14.06.13, 19:02
        julinka601 napisała: I......ktoś tu wspomniał, że "nie oddaliby go do hospicjum..........a dlaczego? "
        To ja wspomniałam. A dlatego, że pomoc medyczną miał wśród najbliższych.... ale to tylko moje domysły, może gdyby te czterdzieści lat temu ...... nie będę dalej gdybać, bo to nie ma sensu.
        Ja też podziwiam osoby niosące pomoc potrzebującym opieki przed nadejściem tego co nieuniknione.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka