Praca we Wloszech

19.08.06, 23:45
Legalna, bezpieczna praca w Wloszech
etaty kelnerka, barmanka, hostessa.
Z zamieszkaniem, zarobki 1200e
kontakt: vanollistella@gazeta.pl
+393347532237
+393356779345
    • urbanskaewa Re: Praca we Wloszech 20.08.06, 00:17
      Na hostessę radzę uważać, to termin o szerokim znaczeniu.
      • ewelinaf Brzmi nieźle ? 20.08.06, 09:51
        Wakacje, to okres gdzie najwięcej młodych ludzi decyduje się na wyjazd do pracy
        za granicą. Wśród nich jest wiele naiwnych, młodych dziewczyn które mają
        nadzieje zarobić i jeszcze coś zwiedzić. Pośredniczki proponują kobietom pracę:
        kelnerek, barmanek, hostess . Na miejscu okazuje się, że jest inaczej niż
        wmawianą im przed wyjazdem. Często pracodawcy- bossowie odbierają im paszporty i
        przemocą albo szantażem zmuszają do prostytucji. Mówią, że mają policję w
        kieszeni, więc nie ma sensu, żeby dziewczyna szukała pomocy, bo wróci do kraju w
        foliowym worku (część nigdy się nie odnajduje).
        Część tych kobiet to rodzime "Pretty Women", czyli takie, którym się wydaje, że
        wyskoczą za granicę na dwa, trzy miesiące, potem wrócą do Polski, kupią sobie
        mieszkanie i zaczną studia. Na miejscu okazuje się jednak, że trzeba pracować w
        podłych warunkach, przez 30 dni w miesiącu i po 14 godzin na dobę, bez praw,
        godności i wynagrodzenia, z ryzykiem zakażenia HIV. Każdy sprzeciw ze strony
        dziewczyny kończy się z reguły biciem lub gwałtem zbiorowym. Często towarzyszy
        temu robienie zdjęć, które mogą - jak zapewniają sutenerzy - być ujawnione
        najbliższym, gdyby próbowała uciec lub ujawnić sprawę. Czasem musi brać
        narkotyki, nie wolno jej kontaktować się z rodziną i znajomymi. Zazwyczaj po
        jakimś czasie jest sprzedawana.
        Pomagaliśmy kobietą, która została sprzedane. Opowiadały o tym straszne rzeczy.
        Dziewczyny były "wypróbowywane" na miejscu , gwałcone, straszone bronią. Grano o
        nie w karty - mówi Irena Dawid-Olczyk z fundacji La Strada, walczącej z handlem
        kobietami.
        Na organizowanych sprzedażach kobiet , klient ma godzinę na wyłączność - rozmowę
        i sprawdzenie kupowanych kandydatek. Kontrahent
        sprawdza przede wszystkim, czy dziewczyny nie mają rozległych blizn (duża blizna
        po cesarskim cięciu obniża wartość kobiety), śladów poparzeń czy przebarwień
        skóry bądź braków w uzębieniu. Cena zależy również od wieku kandydatki, wzrostu,
        wielkości biustu,doświadczenia i znajomości języków obcych. Jeśli klient ma
        ochotę, sam może się przekonać o umiejętnościach kobiety. Wybrane przez niego
        dziewczyny nie są już pokazywane następnym kontrahentom. Kolejność prezentacji
        jest albo losowana, albo wynika z rangi
        klienta. Pierwszeństwo mają wysłannicy domów publicznych Takie sprawy rzadko
        wychodzą na światło dzienne, bo kobiety są zastraszane. Gdy się buntują, są
        przemocą zmuszane do odpracowania pieniędzy, za które je kupiono czy
        sprowadzono. Handel kobietami to bardzo zyskowny interes, dlatego zajmują się
        nim świetnie zorganizowane gangi wykorzystujące pośredników w naszym kraju. W
        konfrontacji z nimi dziewczyny nie mają wielkich szans -mówi Irena Dawid-Olczyk
        z La Strady.
        W najnowszym raporcie Rady Europy dotyczącym handlu kobietami Polska została
        określona (podobnie jak Rumunia, Mołdawia, Bułgaria i Ukraina) jako europejskie
        centrum tego procederu skąd sprowadza się młode kobiety mamione perspektywą
        legalnej pracy za granicą.
        Autorzy raportu zarzucają naszym władzom bagatelizowanie problemu. Domagają się
        przyjęcia europejskiej konwencji zakazującej handlu kobietami, powołania
        narodowych pełnomocników do walki z tym procederem, zaostrzenia kar za zmuszanie
        do prostytucji oraz większego nadzoru nad pośrednikami załatwiającymi pracę na
        Zachodzie. Pracownicy fundacji stale monitorują internetowe strony z
        ogłoszeniami o pracy za granicą i przekazują policji adresy poczty i telefony
        takich podejrzanych pośredników. Ale wciąż pojawiają się nowi, którzy werbują
        dziewczyny z używając telefonów z terytorium Włoch.
Pełna wersja