Dodaj do ulubionych

Humor zydowski

    • wojtekviki Re: Humor zydowski 23.10.08, 03:50
      Podczas bankietu wydanego dla znanego pisarza,żydowski humorysta
      Icek wstrzymał się od jedzenia,ponieważ nie było koszerne.Zapytany
      przez sasiada,dlaczego nie je,odpowiedział,że jest na diecie.-od
      kiedy?dopytuje się sadziad.-od 2000 lat-pada odpowiedź.
      • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 02.11.08, 23:35
        Rabbi w synagodze pyta:
        - Czy ktoś wie dlaczego ci Rosjanie tak nas nie lubią?
        Mosiek, domyślnie:
        - Może dlatego, że nie pijemy z nimi wódki?
        - Niewykluczone - mówi rabbi - Niech każdy z was przyniesie jutro pół litra
        wódki, poćwiczymy między sobą jak się powinno pić po rusku, żeby nas Rosjanie
        polubili.
        Mosiek wychodzi z domu z pólitrówką,a Salcia pyta:
        - Gdzie niesiesz tą wódkę?
        - Do synagogi, wlejemy wszystkie butelki do jednej beczki i będziemy pić jak
        Rosjanie - odpowiada Mosiek.
        - W takim razie szkoda wódki - mówi Salcia.
        Przelała wódkę do dzbanka i nalała wody do butelki.
        Mosiek, razem z innymi żydami, wlał swoją wódkę do beczki. Rabbi zaczerpnął
        stakana, wypił i mówi:
        Już wiem czemu nas Rosjanie nie lubią.
    • zyd_z_wesela Do Wojtek Viki 03.11.08, 19:58
      Dowcip wspanialy, jednak z datami cos Ci sie pomylilo. Narod zydowski (od
      Abrahama) istnieje ponad 400 lat (4053 lata).
      www.izrael.badacz.org/historia/historia.html
      • zyd_z_wesela Re: Do Wojtek Viki 03.11.08, 20:04
        zyd_z_wesela napisał:

        > Dowcip wspanialy, jednak z datami cos Ci sie pomylilo. Narod zydowski (od
        > Abrahama) istnieje ponad 400 lat (4053 lata).
        > www.izrael.badacz.org/historia/historia.html

        Ooops, JA tez strzelilem 400 lat. Oczywiscie ponad 4 TYSIACE lat
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 05.11.08, 21:59
      Julian Tuwim - wielki polski poeta był pochodzenia żydowskiego i fakt ten
      rzutował na stosunek do niego różnych ludzi. Miał swego "etatowego " przeciwnika
      w koledze po piórze A. Nowaczyńskim, który nie przepuszczał żadnej okazji by
      dopiec Tuwimowi. Na jednej z uroczystości na cześć Tuwima Nowaczyński wzniósł
      toast: " - Nie ma literatury polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama
      Mickiewicza bez "Pana Tadeusza", nie ma "Pana Tadeusza bez Jankiela. Niech żyje
      Tuwim!
      Tuwim niewiele się namyślając "podziękował" również toastem: - Nie ma literatury
      polskiej bez Adama Mickiewicza, nie ma Adama Mickiewicza bez "Pana Tadeusza",
      nie ma "Pana Tadeusza" bez Jankiela, nie ma Jankiela bez cymbałów. Niech żyje
      Nowaczyński....
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 30.11.08, 18:37
      Łabędź, podobno przystąpiłeś do spółki z Cymermanem, ale on jest bogaty a Ty
      goły jak święty turecki, jak to się dzieje?
      - Posłuchaj, teraz on ma pieniądze a ja doświadczenie, a po roku to ja będę miał
      pieniądze, a on doświadczenie.

      ____________________
      Małe misteczko, jakiś wieśniak zaczepia małego chłopca:
      - Ty, Moszek gdzie tu jest magistrat?
      - Skąd pan wie że ja sie nazywam Moszek?
      - Zgadłem.
      - To niech pan zgadnie gdzie jest magistrat.
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 13.12.08, 19:00
      Spotykają się dwaj starsi Zydzi
      - Mosze Nissenbaum umarł. Idziesz na pogrzeb?
      - Czemu mam iść? On na mój przyjdzie??

      ________________________________
      Chaim Kohn patrząc na obraz "Święta rodzina":
      - Dachu nad głową nima, łóżek nima, na pieluchy nima, ale się przez
      Siemiradzkiego dać namalować - jest!!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 24.12.08, 18:37
      - Rebe, czy Żyd może się ogolić?
      - Nie, synu. Talmud mówi, że nie wolno dotykać skóry ludzkiej ostrzem.
      - To czemu ty Rebe jesteś ogolony?
      - Widzisz, synu, ja się o to nikogo nie pytałem.
      _____________________________________________________________________

      Przychodzi szeregowy Rozencwajg do sierżanta po przepustkę na trzy dni.
      - A po co wam, Rozencwajg, trzy dni urlopu?
      - Bo ja mam panie sierżancie immatrykulację.
      - Ej, Rozencwajg, wy z tymi waszymi żydowskimi świętami!...
      ___________________________________________________________________


      1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 | Strona 23 | 24 25 26
      27 | Następne z kategorii: Szmonces » | Zobacz inne kategorie »
      Szmonces - Humor żydowski - kawały o żydach

      Syn do ojca:
      - Ojcze, kocham Adama!
      - Synu, bój się Boga! Przecież to Żyd!
      Wyślij dowcip | Ocena: 2.6 | Oceń!

      Tewje poczuł pragnienie.Wstapił do piwiarni, wypił kufel piwa i mówi do
      sprzedawczyni:
      - Czy chce pani sprzedawać dwa razy więcej piwa niż dotychczas?
      - A jak? - sprzedawczyni jest wyraznie zainteresowana.
      - Jak? Niech pani nalewa piwo do pełna!!!
      Wyślij dowcip | Ocena: 3.4 | Oceń!

      Rebeko: - zwraca sie Kon do żony
      - Zdaje mi sie że bedzie deszcz. Jak Ty myślisz . może wziaść parasol?
      - Weź parasol.
      - Tak? A jeśli nie bedzie deszczu, to poco mi parasol? Lepiej wezme laskę
      - Dobrze weź laskę.
      - Patrz, chyba zbliża sie burza. Jeszcze mógłbym zmoknąć. Lepiej zostawić laskę
      w domu i wziąść parasol.
      - Dobrze, zostaw laskę w domu i weź parasol.
      - Tak masz rację. Ale chyba sie przejaśnia. Lepiej zostawić parasol i wziąść laskę.
      - Mój Boże, weź laskę i zostaw parasol, i daj mi wreszcie spokój!
      - Rebeko widzisz jaka Ty jesteś! To mi mówisz żeby wziąść laskę, to znów żeby
      parasol. A wogóle to kto Ci powiedział że ja wychodzę?

      Barukh Atta Adonay Eloheynu Melekh Ha-olam Asher Kiddeshanu Be-mitsvotav
      Ve-tsivanu Lehadlik Ner Shel khanuka
      Blessed are You, Lord our God, King of the universe, who has sanctified us by
      His commandments, and has commanded us to kindle the lights of Hanukkah
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 26.12.08, 07:24
      W życiu na ogół zawsze miałem szczęście. I w rodzinie, i w interesie powodziło
      mi się wcale nieźle. Żona z małymi wyjątkami, była mi zawsze wierna, bo jak
      przez 18 lat zdradziła mnie tylko dwa razy, to to nie jest dużo. Raz z jednym
      muzykantem, a drugi raz ze Stowarzyszeniem Kupców i Rękodzielników, gdzie ja
      jestem pice-wreses. (z dumą) Wielka instytucja, paręset kilkadziesiąt samych
      członków, nie licząc zarządu. W interesie także było niźle. I nawet kiedy
      ostatnio okradli mi sklep, to tyż miałem szczęście, bo akurat poprzedniego dnia
      obniżyłem ceny o 30% więc, nie tak dużo straciłem. Państwo muszą znać tę firmę
      na Nowolipkach: "Żółtko i Eierweiss", adres telegraficzny: "Jajko". Eierweiss -
      to ja, a Żółtko wyjechał. Wraca za rok i cztery miesiące. Nie, nie do Brześcia.
      Nim się zajęło takie Mokotowie Ratunkowe. Co znaczy za co? On był autor. On
      pisał fantastyczne książki w rodzaju Walasa, tylko że to byli książki handlowe
      naszej firmy. Złodziej, ale bardzo porządny człowiek. I mądry człowiek! On na
      przykład wymyślił sposób darmowej korespondencji, bez nalepiania marek. I
      wszystkie listy dochodziły i nikt nic nie dopłacał. W jaki sposób? Zwyczajnie,
      On wszystkie listy kierował do siebie samego, a z drugiej strony koperty, jako
      wysyłającego, podawał nazwisko tego człowieka, do którego pisał. To poczta
      zwracała tamtemu list, jako niofrankowany. I takich ludzi się u nas trzyma w
      więzieniu. Stra... "szne" już nie mogę wymówić, taki jestem oburzony. Inna
      rzecz, że jak Żółtko zabrali, to Białko odżyło. Ja sam rządziłem, ja sam
      zarabiałem i mnie się zaczęło lepiej powodzić. A powodzenie obowiązuje.
      Umeblowanie Ludwik XIV ja zmieniłem na numer większe, na Ludwik XV, latem ja już
      miałem zamiar jechać do Eks-le-Bęc, tylko zasiedziałem się w Miedzeszynie, ja
      już kupiłem sobie jedwabną śpiżamę w Gold England (a propos, ja do dziś dnia nie
      wiem, czy to się nosi na nocnej koszuli czy pod?), słowem zacząłem prowadzić
      nowe, wytworne życie, coś a la Moryc Chevalieri. I kiedyś mówię do żony:
      "Regina! Jak się zapatrujesz, żeby kupić auto?" I oto od tej chwili kiedy padło
      to lekkomyślne zapytanie minęło już cztery miesiące - i od czterech miesięcy ja
      mam auto, a właściwie auto ma mnie i od czterech miesięcy ja nie spałem, ja nie
      jadłem, ja nie byłem w sklepie, ja w ogóle przestałem żyć! Może państwo myślą,
      że ja jeżdżę tym autem? Tyż nie. Moja żona jeździ? Nie. To kto nim jeździ?
      Grzegorzewski. A kto to jest Grzegorzewski. Zaraz.

      On przyszedł kiedyś do sklepu i mówi: "Grzegorzewski jestem". Dobrze.
      "Eierweiss. Czym mogę służyć?" - "Słyszałem, że Pan kupuje Piperlaka (bo ja mam
      Piperlaka! Świetna marka!), więc chciałem przystać na szofera". Pokazuje mi
      świadectwa, z hrabiami jeździł, z cesarzami jeździł, Waldemarsową woził, kto
      tylko jest - to on woził. To go wziąłem. I nazajutrz ranoon zajechał Piperlakiem
      przed mój sklep. Regina już czekała, dzieci już czekały. "No panie
      Grzegorzewski, mówię, jedziemy". Wtedy Grzegorzwski uśmiechnął się i rzekł
      "Dziś, panie Eierweiss, nie pojadziem, bo mi korbowód suwaka tłucze w karter". -
      Kto, panie Grzegorzewski? - "Korbowód suwaka" - A dlaczego on tłucze, panie
      Grzegorzewski? - "Bo to bezzaworowy silnik Knighta, to się suwak zatarł i uszy
      mu się obrywają". Aha, powiedziałem. To może pan przyprawi te uszy? Dzieci tak
      chcą pojechać! W tym miejscu Grzegorzewski znów uśmiechnął siępobłażliwie i
      poprosił o 150 złotych z powodu karbowód suwaka tłucze w karter. Po tygodniu
      kochany pan Grzegorzewski znów zajechał pod sklep, z przyprawionymi uszami
      suwaka i karbowiaka, dzieci i żona już czekały, wsiadamy - i prosimy jechać w
      Aleje. Państwo znają drogę z Nowolipki do Aleje? Więc na rogu Przejazd i
      Bielańskiej myśmy się zatrzymali. - Co jest, panie Grzegorzewski? "Panewka się
      wytopiła..." - To co zrobić? - "Niech państwo biorą taksówkę". Tośmy wzięli
      taksówkę. I tak jest od czterech miesięcy! To kulung nie w porządku, to bolec
      nie sztymuje, to mamka nie łapie, to kicha nawala, a tu jest grajcownica, a tam
      jest nagar! A dzieci płaczą i ja ich wożę taksówką, albo leżę z Grzegorzewskim w
      garażu pod moim Piperlakiem i na mnie kapią różne świństwa, a on mi tłumaczy! On
      mi tłumaczy, że trzecia szczotka na kolektorze nie działa, że się świeca
      zaoliwiła, że karburator się zapchał, że akumulator się wypiperlaczył, że błoto
      ma magneto, że grzybek ma ślimaka, że ślimak ma suwaka! I płacę już czwarty
      miesiąc: Piperlakowi raty, Grzegorzewskiemu pensję, garażowi za kaburowiaki, a
      taksówkom za kursy!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 19.03.09, 17:38
      W czasie wojny Izraela z Egiptem w 1967 major przemawia do grupy rekrutów:
      - Żołnierze, żarty się skończyły, nadeszła chwila prawdy. Idziemy do boju na
      śmierć i życie. Staniemy twarzą w twarz z przeciwnikiem. Tylko jeden z was może
      zwyciężyć. Ten drugi zginie...
      Przerywa mu młody Zukerman, który niedawno przyemigrował z Polski:
      - Panie majorze, ja strasznie przepraszam, a czy tego mojego przeciwnika to ja
      mogę wcześniej zobaczyć?
      - Zukerman! - złości się major - ...ty idioto, na co ci to?!
      - Bo ja, panie majorze, tak sobie myślę - jak ja się z szabrownikami po wojnie
      dogadałem i z komunistami się dogadałem, to pewnie z tym Arabem też bym się
      dogadał...
    • Gość: grenzik Re: Humor zydowski IP: *.chello.pl 22.03.09, 16:06
      Zaskoczyła mnie ilość utyskiwań na Onufrego, który świetne rzeczy przecież
      podsuwa. A potem zaskoczyła mnie własna naiwność. Humor żydowski - jak wszystko
      właściwie ;) - funkcjonuje w pewnej konwencji, w pewnej tradycji, zwłaszcza
      tradycji literackiej. Jeśli ktoś jej nie zna, niech nie narzeka.
    • yabol428 Re: Humor zydowski 11.04.09, 16:17
      Kiedyś do rabina przyszedł młody żyd i powiedział:
      - Rabbi, ja jestem ateista
      - No dobrze - rzekł rebe - a Torę ty przeczytałeś?
      - A po co mnie czytać Torę, jak ja jestem ateista?
      - A o Mojżeszu, prorokach i Dawidzie to ty coś wiesz?
      - Nie rabbi, przecież ja jestem ateista...
      - A Dziesięć przykazań ty znasz?
      - Oj rabbi, nie znam tego wszystkiego, bo ja jestem ateista...
      - To jak ty nie czytałeś Tory, jak ty nie wiesz nic o Mojżeszu, prorokach i
      Dawidzie, jak ty nie znasz tego wszystkiego, to ty jesteś zwyczajny nieuk, a nie
      ateista
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 11.04.09, 21:46
      Idzie sobie Rabinowicz ulicą, patrzy - wypadek. Samochody porozbijane, ludzie leżą.
      Podszedł bliżej:
      - Agent ubezpieczeniowy już był?
      - Nie...
      - No to się z wami położę.
    • yabol428 Re: Humor zydowski 21.06.09, 22:37
      Do Mośka, handlującego preclami, przychodzi znajomy:
      - Mosiek pożycz mi tysiąc złotych.
      - Nie mogę, mam kredyt w banku.
      - A masz pieniadze?
      - Mam ale nie mogę pożyczyć, bo mam umowę z bankiem.
      - Jaką?
      - Oni nie sprzedają precli, a ja nie pożyczam pieniędzy.
      • Gość: niewiemczybyło Re: Humor zydowski IP: *.cable.smsnet.pl 21.06.09, 23:21
        MISTYKA FINANSÓW

        GOLDBERG: Dzień dobry panu, panie Rapaport.
        RAPAPORT: Jak ja pana widzę u siebie, to już o "dzień dobry" nie może być mowy.
        GOLDBERG: Kiedy ja pana rozumiem...
        RAPAPORT: Ale jak pan tu jest, to siadaj pan. Jak pan tu wszedł? Służąca nie
        powiedziała panu, że mnie nie ma w domu?
        GOLDBERG: Powiedziała, moja służąca też czasem mówi, że mnie nie ma, jak jestem.
        RAPAPORT: Patrz pan, jak ta służba nauczyła się kłamać?
        GOLDBERG: A jak byś pan nie był w domu, to ona by przecież też powiedziała, że
        pana nie ma, co za różnica?!
        RAPAPORT: Swoją drogą!...
        GOLDBERG: Panie Rapaport, pan mnie oddaje pieniądze czy nie?
        RAPAPORT: Wiele jestem panu winien?
        GOLDBERG: Osiemset.
        RAPAPORT: Ładna sumka.
        GOLDBERG: W razie pan oddaje to ładna, nawet bardzo ładna. W razie mnie nie
        oddaje nie jest taka ładna. Otóż ja się pana zapytowywuję jeden z ostatnich
        razów: czy pan mnie oddaje moje osiemset złotych?
        RAPAPORT: Naturalnie, że oddaję.
        GOLDBERG: Czy pan mi nie może odpowiedzieć po ludzku?
        RAPAPORT: Przecież mówię panu od pół roku, że nie mam pieniędzy.
        GOLDBERG: To co ja mam robić?
        RAPAPORT: Upominać się!
        GOLDBERG: Co mi to pomoże?
        RAPAPORT: Nic!
        GOLDBERG: Szanowny panie Rapaport. Przecież pan rozumie, że osiemset złotych to
        nie jest suma, której można nie oddać. Można nie oddać dziesięć złotych. Jak się
        jest bardzo wielki łobuz, to można nie oddać dwudziestu złotych, ale od stu
        złotych w górę każdy dług się robi honorowy. Pan to rozumie, przecież pan jest
        kupiec.
        RAPAPORT: Panie Goldberg szanowny, ja mam inny pogląd na tę sprawę. Dla mnie
        osiemset złotych to jest właśnie suma, której nie można oddać. Oddać można
        dziesięć złotych. Jak się jest bardzo lekkomyślnym, to można oddać dwadzieścia
        złotych. Ale od stu złotych w górę to każdy dług staje się fikcyjny! Pan to wie!
        Przecież pan jest kupiec.
        GOLDBERG: Słodki panie Rapaport, więc ja się pana pytam, co ja mam robić?
        RAPAPORT: To ja się pana zapytam co innego, ale pan mi daje słowo honoru, że pan
        mnie odpowie całą prawdę!
        GOLDBERG: Oficerskie słowo honoru.
        RAPAPORT: Ja wolę kupieckie.
        GOLDBERG: Niech będzie kupieckie.
        RAPAPORT: Otóż pan przychodzi do mnie, że bym panu oddał osiemset złotych. Dajmy
        na to ja wstaję, podchodzę do kasy i... powiedzmy, wyciągam osiemset złotych i,
        przypuśćmy, panu je daję. To co by pan o mnie pomyślał?
        GOLDBERG: Ech!... panie Rapaport!
        RAPAPORT: Kotuchna! Słowo pan dałeś! Pomyślałbyś pan, że jestem a myszygene kopf?
        GOLDBERG: No, zaraz a myszygene!...
        RAPAPORT: Pomyślałbyś pan tak? Tak czy nie!
        GOLDBERG: Tak!...
        RAPAPORT: Dziękuję panu!
        GOLDBERG: Złocisty panie Rapaport. Teoretycznie pan jest kryty, ale w praktyce
        pan nie ma racji. Pan mnie musi oddać!
        RAPAPORT: Dla samego oddania?
        GOLDBERG: Nie! Ja jestem winien Gutmanowi osiemset złotych!
        RAPAPORT: Gutman może poczekać!
        GOLDBERG: Gutman nie może poczekać, bo jego dusi Rajtman.
        RAPAPORT: Rajtman też zaczeka.
        GOLDBERG: Rajtman absolutnie nie zaczeka bo on jest winien Maliniakowi.
        RAPAPORT: Maliniak też może poczekać. Chociaż nie, Maliniak nie może czekać.
        GOLDBERG: Dlaczego?
        RAPAPORT: Bo on jest winien mnie, a ja nie mogę czekać.
        GOLDBERG: Pan nie może czekać?
        RAPAPORT: Bo przecież pan chce, żebym panu oddał osiemset złotych, a ja ich nie
        mam. Bo ja pożyczyłem Maliniakowi, Maliniak Rajtmanowi, Rajtman Gutmanowi,
        Gutman pożyczył panu, a pan mnie, nikt ich nie wydał, bo każdy drugiemu pożyczył
        i nikt ich nie ma. To ja się pana pytam, gdzie się podziały te osiemset złotych?
        GOLDBERG: A czy ja wiem?!
        RAPAPORT: O, widzi pan, to jest ta mistyka finansów. I stąd się wziął ten cały
        kryzys ogólnoświatowy!
        GOLDBERG: Nie rozumiem.
        RAPAPORT: Ja panu wytłumaczę. Ameryka pożyczyła Anglii, Anglia Niemcom, Niemcy
        pożyczyli do Włoch, Włochy pożyczyli Szwajcarii, Szwajcaria pożyczyła Francji,
        Francja pożyczyła Anglii, a Anglia pożyczyła Ameryce!
        GOLDBERG: To kto ma te pieniądze?
        RAPAPORT: Teoretycznie wychodzi, że myśmy powinni mieć te pieniądze.
        GOLDBERG: Co myśmy`?
        RAPAPORT: Bo myśmy nikomu nie pożyczyli i nam nikt nie pożyczył. Sytuacja jest
        bez wyjścia!
        GOLDBERG: Ja mam jedno wyjście.
        RAPAPORT: Jakie?
        GOLDBERG: Przez drzwi, do domu!
        RAPAPORT: Widzisz pan, panie Goldberg. Nareszcie dorósł pan do sytuacji. Przyjdź
        pan kiedyś znowu się upomnieć porozmawiamy
        GOLDBERG: Najlepiej nie zastać pana w domu.
        RAPAPORT: Niech pan się nie obawia. Jak tylko będę miał pierwsze pieniądze, to
        zaraz pana zawiadomię przez służbę, że mnie nie ma w domu. Nie do zobaczenia się
        z panem, pa!
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 26.06.09, 00:47

      Andrus z Krakowa zaczepia ziewającego Żyda:
      - Panie kupiec, tylko pan mnie nie połknij!
      - Nie bój się! - uspokaja go zaczepiony - My Żydzi, nie jadamy wieprzowiny...
      ___________________________________________________________

      - Rebe, a w szabas można skakać na spadochronie?
      - Skakać można. Ale spadochronu otwierać nie wolno!
      ___________________________________________________________
      Pewien stary, mieszkający w Izraelu, Żyd wybrał się z wizytą do swojego syna w
      USA. Po wylądowaniu, na lotnisku, jego bagaż poddany został kontroli. Urzędników
      celnych zaintrygował woreczek zawierający pięć sztucznych szczęk.
      - Czy to wszystko pana? – pytali ze zdziwieniem
      Żyd tłumaczył:
      - Jestem człowiekiem głęboko wierzącym. Mam osobną protezę do potraw mięsnych i
      osobną do produktów mlecznych
      - No to mamy dwie. A co z pozostałymi?- dopydują się dociekliwi urzędnicy
      - Jak już mówiłem... - nawija dalej Żyd - ...jestem niezwykle religijny i
      przywiązany do tradycji. W związku z tym potrzebuję specjalne protezy na na
      Szabas. Osobno do mlecznych i mięsnych dań.
      - A co z tą ostatnię protezą? - drążą dalej celnicy
      - No cóż...- stwierdził Żyd sciszając głos i lekko się czerwieniąc - ... tej
      ostatniej używam wyłącznie do kanapek z szynką
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 26.06.09, 19:11
      Małe misteczko, jakiś wieśniak zaczepia małego chłopca:
      - Ty, Moszek gdzie tu jest magistrat?
      - Skąd pan wie że ja sie nazywam Moszek?
      - Zgadłem.
      - To niech pan zgadnie gdzie jest magistrat.
      • yabol428 Re: Humor zydowski 18.03.17, 16:44
        Pewien Żyd wybrał się do miasteczka i zachciało mu się skorzystać z uciech domu publicznego. Ale jak tu o takie miejsce zapytać? Wreszcie zatrzymuje jakiegoś przechodnia:
        - Powiedzcie mi dobry człowieku, gdzie tu mieszka wasz rabin?
        - O, w tym domu.
        - Ajajaj, to rebe mieszka koło domu publicznego?
        - Czyś zwariował, człowieku? Rebe mieszka TU, a dom publiczny jest o, TAM!
    • Gość: bouras Re: Humor zydowski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 09:35
      Kupił biedny Żyd za wszystkie oszczędności kozę żywicielkę
      na targu i wraca z nią do domu przez las. A tu wilk z krzaków.
      Żyd uwiązał kozę a sam na drzewo. Wilk zabiera się do kozy,
      koza meczy ze strachu. A Żyd z drzewa do kozy:
      Co me, co me, pan wilk wie co robi!!
      • Gość: gojka Re: Humor zydowski IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.12.17, 14:43
        niesmaczne. :x
    • zyd_z_wesela Re: Humor zydowski 10.09.09, 19:37
      Małomiasteczkowy bankier, Maurycy Bauchgeszwir, miał piękna córkę
      Marylkę, która mimo młodego wieku mogła się już poszczycić tuzinem
      adoratorów. Gdy panna ukończyła dwadzieścia lat, ów król
      finansjery postanowił wydać ja za mąż. W tym celu wezwał
      doświadczonego szadchena, który zaproponował różne partie.
      Bankier po paru zdaniach przerywa i mówi z naciskiem:
      - Panie Zylberbusz, ja potrzebuję dla córki męża, a dla siebie
      zięcia. On nie musi być ładny - ona sama jest ładna. On nie musi
      być bogaty - ona sama jest bogata. On nie musi być mądry - ona
      sama jest mądra. Ale on musi być porządny człowiek...
    • yabol428 Re: Humor zydowski 01.12.09, 13:26
      Ortodoksyjny Żyd wyjechał do USA. Mieszkał tam wśród postępowych Żydów, czuł się
      wśród nich obco. Pewnego razu postanowił odwiedzić rabina. Ku jego zdziwieniu
      rabin okazał się też być postępowy, był gładko ogolony i zupełnie nie wyglądał
      na Żyda. Wywiązał się pomiędzy nimi taki dialog:
      - Rebe, czy Żyd może się ogolić?
      - Absolutnie! Prawo zabrania Żydom się golić.
      - Rebe, to dlaczego ty jesteś ogolony?
      - Widzisz synu, ja się o to nikogo nie pytałem.
    • Gość: annaud Re: Humor zydowski IP: 195.137.246.* 07.12.09, 14:56
      Po przeczytaniu wszystkich postów stwierdziłem że jest ich mnóstwo,
      wiele bardzo ciekawych ale wiele się powtarza poniewaz nie wszystkim
      chyba chce sie czytać co poprzednicy napisali a tylko wiekszośc chce
      przedstawić swoje. otóz świadom tego że tego dowcipu jeszcze nie
      było zaczynam:

      przyjechał żyd z USA po wieloletnim pobycie do Warszawy i jego kuzyn
      oprowadza go po zabytkach. W pewnym momencie przybysz z USA mówi:
      - Mosze , my wszystko widzieli , wszedzie byli ale pokaż mi grób
      Nieznany Żołnierz.
      Mosze zaprowadził go na cmentarz żydowski i pokazuje grób na którym
      jest napisane. "Kuba Rozenszwajc - krawiec damski"
      - Mosze przecież to jest grób Kuby Rozwnszwajca a nie nieznany
      zołnierz.
      - No właśnie . Kuba Rozwnszwajc jako żołnierz był zupełnie nieznany.





      ...........................................
      Pozdrawiam wszystkich i proszę o kontynuacje wątku poniewaz humor
      żydowski jest bardzo specyficzny i jedyny w swoim rodzaju.
    • Gość: gojka Re: Humor zydowski IP: *.warszawa.vectranet.pl 14.12.17, 17:29
      -tate, ten pan się ciebie kłania.
      -nie ciebie, tylko tobie.
      -mi, mi?
      -nie mi, tylko mnie.
      -no przecież mówię, że ciebie.

      ~~~

      -ratuj mnie salcie, ja dzis w nocy napisałam miłosny list. jak go całą noc pisałam, to ja płonełam i płakałam.
      -aj, raszele, ty musisz bycz bardzo zakochana. ale czy ja mogę ciebie spytać, do kogo napisałaś ten piękny, długi list?
      -no właśnie tego się chciałam ciebie spytać, bo nie wiem czy wysłać go do icka, mośka, srula, czy moryca.

      ~~~

      -ratuj mnie raszele, co mi jest? raz mi zimno, raz mi gorąco; raz chce mi si śmiać, raz płakać, raz mi serce wali, to znów milknie melancholine. raszele, ja się chyba zakochałam.
      -mylisz się salcie, to tylko menopauza.

      ~~~

      jak się stopniuje "piękny"?
      piękny, piękniejszy, ajajaj.

      ~~~

      umiera icek. smutna rodzina stoi przy jego łożu.
      -ale ja wciąż nie wiem, czy interes zamknięty. mojsze, mój synu, idź zobaczyć.
      mojsze idzie, za jakiś czas wraca i mówi.
      -zamknięty tate.
      -ale ja wciąż jeszcze nie wiem. rebeka, moja córka, idź zobacz czy interes zamknięty.
      rebeka idzie i wraca.
      -zamknięty, tate, na 4 spusty.
      -ale ja wciąż nie wiem. salcie, moja żona ty idź sprawdzić.
      -no przecież dzieci mówią, że zamknięty to zamknięty.
      -ale ty spełnij ostatnią wolę umierającego męża i idź sprawdzić.
      -no dobrze.
      narzekając salcie idzie i wraca.
      -no oczywiście że był zamknięty. przecież dzieci mówiły.
      -no tak. - icek ostatkiem sił zwleka się z łóżka - nawet umrzeć spokojnie nie można, bo trzeba samemu zobaczyć, czy interes zamknięty.

      ~~~

      icek wraca z geszeft i zastaje gołą żonę w łóżku.
      -co ty goła w łóżku leżysz?
      -bo ty mi pieniędzy w ogóle nie dajesz, i ja nie mam co na siebie włożyć.
      -ja jej pieniędzy nie daję! jak ja jej pieniędzy nie daję?!! ona nie ma co na siebie włożyć!!! ja ona nie ma co na siebie włożyć??!!!! - rzuca się do szafy - jedna suknia, druga suknia, trzecia suknia, dzień dobry, panie kowalski, czwarta suknia, piąta suknia, szósta suknia!!! a ona nie ma co na siebie włożyć !!!!!

      ~~~

      żółtko oprowadza kona po swoim domu:
      -tu jest salon, tu łazienka, tu kuchnia, a tu sypialnia. w łóżku leży moja żona, a facet obok niej to ja.

      ~~~

      icek, po długim niewidzeniu spotyka na ulicy mośka, handlującego badziewiem na straganie.
      -mojsze, a czym ty tak handlujesz.
      -a, mam dużo ładnych rzeczy, może coś kupisz? o na przykład taki emblemacik z napisem "puszcza kampinoska jest bardzo piękna".
      -a propos puszcza, co słychać u twoje żony?

      ~~~

      -panie rozenkranc, jakaś kobieta o pańskim nazwisku, puszcza się na marszałkowskiej. to pańska żona?
      -nie, córka. ale o co chodzi?

      ~~~

      w małym mieście było dwóch swatów: głupi i mądry. więc żeby nie stanowić dla siebie konkurencji postanowili założyć spółkę. umówili się, że mądry będzie wymieniał zalety panny, a głupi wychwalał je pod niebiosa. raz proponują młodzieńcowi pannę:
      -panna jest bardzo piękna.-mówi mądry.
      -co znaczy piękna? prawdziwa venus.-dodaje głupi.
      -ojciec panny jest bardzo bogaty.
      -co znaczy bogaty? prawdziwy rodszyld.
      -panna ma tylko taka małą, maciupeńką wadę. ma takiego małego, maciupeńkiego garbika.
      -co znaczy mały? góra synaj.

      ~~~

      icek staje przed komisją poborową do armii austro-węgierskiej. oficer łapie się za nos mówiąc:
      -żydu, ale koszulę to się zmienia, zanim się stanie przed komisją.
      icek wybiega na korytarz, rozgląda się, zauważa innego żyda i mówi do niego:
      -ty żyd i ja żyd, zmieńmy się koszule.

      ~~~

      pojechał icek do new yorku idzie po zatłoczonej ulicy i czuje sie nieswojo wśród samych gojów. nagle widzi innego żyda, podbiega do niego szybko i mówi:
      -ty żyd i ja żyd. pożycz mi 1000$.
      -przecież w ogóle cię nie znam.
      -no patrz, w polsce nikt mi nie chciał pożyczyć, bo wszyscy mówili że mnie dobrze znają. a w tej zwariowanej ameryce jest na odwrót.

      ~~~

      umiera icek. prosi dwóch synów:
      -ja was proszę, wy się nigdy nie żeńcie z gojkami.
      -aj-waj, tate, nigdy.
      -synowie, pamiętajcie, żę jak wy się z gojkami ożenicie, to ja się w grobie przewróce.
      umarł icek i synowie zamieszkali w innych miastach. za jakiś czas jeden spotyka drugiego w towarzystwie gojki.
      -aj-waj, mojsze, ty obiecałaś tate, że się z gojką nie ożenisz, a zrobiłeś to i biedny tate się w grobie odwrócił.
      -co robić ja ona ładna?
      za jakiś czas mojsze spotyka brata, że w towarzystwie gojki.
      -aj-waj giewaut! srul, tyś mnie krytykował, a ty sam nie lepszy!
      -a co ja miałem zrocić?! to twoja wina. przez ciebie biedny tate się w grobie obrócił, to ja musiałem go ratować i zrobić coś żeby się odwrócił z powrotem

      ~~~

      icek spędza wakacje w pensjonacie. gospodyni przynosi mu list. icek otwiera kopertę, a w środku pusta kartka. widząc zdziwione spojrzenie kobiety wyjaśnia:
      -to od mojego brata. my się gniewamy.

      ~~~

      icek spotyka mośka po długim niewidzeniu.
      -mojsze, coś dawno cię w synagodze nie widziałem. ty sie nie wychrzciłeś?
      -nie. tylko nie mam czasu. wiesz, nie mów nikomu, ale ożeniłem się z gojką.
      -aj-waj!!! jak mogłeś???!!! a ładna chociaż?
      -piękna, do matki boskiej podobna.
      -mojsze, a skąd ty wiesz jak wygląda matka boska???!!!
      -bo jak idziemy ulicą i goje ją widzą, to mówią: "o matko boska!!!"

      ~~~

      -ten kon to musi być bardzo bogaty.
      -dlaczego tak myślisz?
      -bo co otworzę gazetę, włączę radio, to mówią że gospodarka kona, że przemysł kona, że rolnictwo kona, że wszystko kona.

      ~~~

      przychodzi icek do biura podróży i mówi że chce w jakieś egzotyczne miejsce. pracownik daje mu folder, a icek wybrzydza i wybrzydza. daje kolejny i to samo. widząc coraz większą kolejkę, sadza przeszkadzającego icka w kącie, daje mu globus i każe podejść do siebie dopiero jak się na coś zdecyduje, po czym z ulgą wraca do reszty klientów. po 5min przychodzi icek z globusem.
      -coś pan sobie wybrał?
      -nie, czy może dać mi pan inny globus?

      ~~~

      mamełe daje mośkowi kopertę z listem oraz pieniądze i mówi:
      -idź na pocztę, kup znaczek, naklej i wrzuć do skrzynki.
      mosiek wraca z buzią całą brudną od cukierków.
      -mojsze, ty miałeś znaczek kupić, nie cukierki!!! a w ogóle gdzie ty masz list??!!!
      -wrzuciłem do skrzynki, jak kazałaś, ale bez znaczka.
      -mojsze, nie tak cię wychowałam! ty jesteś głupszy od goja!!!
      -mame, ja tam patrzyłem i nikt tej skrzynki nie pilnował, więc wrzuciłem list bez znaczka, bo jak tate mówi, jak możesz zaoszczędzić na geszefcie to zaoszczędź na geszefcie, bo to co zaoszczędzisz, to masz, a póki masz to wydaj, póki twoje.

      ~~~~~~

      uff, mam nadzieję że ktoś to przeczyta, po ośmioletniej przerwie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka