Dodaj do ulubionych

Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają?

29.10.09, 00:54
Czy wasi współlokatorzy też robią coś okropnego, obrzydliwego, czym
doprowadzają was do szału? Zapraszam do zwierzeń;P
Wątek pewnie głównie dla studentów, ale nie tylko:)
Ja zacznę..
Otóż pod koniec września byłam zmuszona szukać pokoju do wynajęcia w
Krakowie na ostatnią chwilę. Znalazłam pokój przy właścicielu. Cena i
lokalizacja mi odpowiadały, skorzystałam więc z oferty. I wtedy
poznałam wątpliwy urok mieszkania z dziwnym kawalerem koło 50-tki...
-niedomyte gary, sztućce.Nie wiem, czy to przez roztargnienie, czy
przez zwykłe niechlujstwo:/ W szufladach i półkach lądują brudne
naczynia i sztućce z przyschniętymi resztkami jedzenia i tłustymi
śladami. To obrzydliwe:/
Rozumiem, że nawet w NORMALNYM domu zdarza się, że np na kubku
zostanie jakaś drobinka, przez nieuwagę. Ale to, co dzieje się
tutaj.. ostatnio znalazłam głęboki talerz, który wyglądał, jakby ktoś
zjadł z niego zupę i później po prostu włożył go do szafki bez mycia
:///
-jego włosy łonowe na podłodze w łazience. Wszędzie i całe mnóstwo!!
Niestety nie jestem w stanie myć podłogi w łazience codziennie, bo
zwykle to jest tak, ze się spieszę, albo jestem zajęta nauką, albo
czym innym, wieczorem zapominam umyć itp..niemniej jednak sprzątam po
sobie i w całym mieszkaniu regularnie..(gość tylko siedzi w domu
całymi dniami, więc mógłby to zrobić przecież...) a tak po 2-3 dniach
niemycia podłogi aż strach tam wejść! tak samo po weekendzie, kiedy
wracam z domu do Krakowa. Ostatnio te kudły były nawet na
umywalce:(:(
-wtrąca się w rozmowę, gdy przychodzą moi goście. Ja rozumiem, że
fajnie się przywitać itp, ale natrętne wypytywanie- a gdzie
studiujesz, a co robisz w życiu, a to, a tamto- to już przesada. Do
tego nietrafione żarty w kontekście seksualnym np do moich koleżanek-
o zgrozo!
- przekraczanie jakiejś takiej mojej granicy prywatności, jaką
zapewne każdy człek posiada. Gość chyba próbuje się ze mną
zakumplować (???) na co niekoniecznie mam ochotę.Ostatnio stwierdził,
że będzie chciał czytać moje notatki ze studiów, bo go ciekawi mój
kierunek. Może ja już jestem nadwrażliwa, ale to tylko skutek jego
zachowania. GRRRR!!!
Obserwuj wątek
    • devilseyes_xxx Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 29.10.09, 01:07
      Siedzi przyczajony, by w najmniej oczekiwanym momencie wyskoczyć zza zasłony i zlądować na moim umęczonym, śpiącem ciele. Ponadto w środku nocy przypomina mu się o ukrytym głęboko w piasku skarbie, który teraz, zaraz, już należy odkryć...ale i tak nie zamieniłabym mojego "współlokatora" na żadnego innego;)

      Może pogadaj z tym facetem, bo przecież skoro płacisz masz też prawo wymagać pewnych rzeczy( a na marginesie skąd wiesz, że to włosy łonowe??), a jeżeli przeszkadzają Ci brudne naczynia...kup sobie komplet dla jednej osoby i tylko z niego korzystaj.
      • rumianek88 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 29.10.09, 08:46
        oczywiście rozmawiałam z gościem, ustalalismy kto i kiedy sprząda, nic
        z tego... Co do włosów łonowych-chyba kazdy wie, jak wyglądają;);)
        Co do własnych naczyń- myślę nad tym, tzn w tym miesiącu wydałam
        fortunę na książki i kserówki , ale w przyszlym mnie będzie stać ;)
        • Gość: mi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 213.134.191.* 31.10.09, 19:31
          Ja nie wiem, co z tymi włosami łonowymi... Nie widzę żadnej różnicy między
          włosem spomiędzy nóg a włosem z nogi. Oba są długie i kręte (cętkowane nie, na
          szczęście, choć pewnie u lamparta i cętki się znajdą).

          Facet by musiał zarastać w tempie astronomicznym, żeby codziennie zostawiać
          "pełno" włosów łonowych na podłodze w łazience.
          • eurytka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 20:25
            Łonowe są w przekroju kwadratowe, te z czerepu okrągłe.
            Ktoś musiał mieć lupę i mikroskop,
            oglądał skoro tak twierdzi.
            U mnie pełno włosów zbieram przy odkurzaniu,
            choć nikt w pokojach się nie czesze.
            Będę sprawdzać czy to łonowe są.
            Może domownicy nocą je sobie wyrywają?
            • Gość: mi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 213.134.191.* 31.10.09, 22:09
              Ale nie chodzi o różnicę między łonowymi a tymi na głowie, tylko między łonowymi
              a tymi np. na nogach (u panów). Z wyglądu są identyczne.
              • Gość: eurytka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.chello.pl 31.10.09, 22:55
                >Ale nie chodzi o różnicę między łonowymi a tymi na głowie, tylko między łonowym
                > i
                > a tymi np. na nogach (u panów). Z wyglądu są identyczne.

                No ciekawe gdzie zaczyna sie włos nogowy a kończy łonowy
                Niektorzy panowie sa tak zarosnieci jak małpy,
                że jeszcze dochodza włosy piersiowe, plecowe i nawet brzuszne!
                • Gość: mi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 213.134.191.* 01.11.09, 10:15
                  W nogowych, piersiowych, plecowych i brzusznych chyba nie ma tego pierwiastku
                  obrzydlistwa, jaki jest w łonowych.
                  • Gość: eurytka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.chello.pl 01.11.09, 10:45
                    Ale jak odróżnić piersiowy włos od łonowego?
          • Gość: gosc Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.tbcn.telia.com 01.11.09, 21:38
            lonowe czy te z nog, bleeeeee! Oba obrzydliwe! Brrrrr!!!!
    • mallard Rumianku! 29.10.09, 09:07
      Jako facet koło 50 (za miesiąc kończę 49), z serca Ci radzę - wiej
      od niego, bo to okropny wiek!
      Szczegónie, że masz do czynienia z tzw. "starym kawalerem" ;)
      • poplar31 Też miałam fajnie... 29.10.09, 09:25
        Mieszkałam kiedyś z koleżanką... fajne miała zwyczaje. Nigdy nie zmywała po
        sobie naczyń, ani nie sprzątała. Prała ciuchy w moim proszku do prania... na
        jedno pranie szło całe pudełko... Pożyczała sobie moje ubrania (a sporo grubsza
        była, więc jak wracały, to już totalnie rozciągnięte), kiedyś ukradła mi majtki!
        Rzecz jasna nie chciałam już, żeby oddawała... Spała na wznak z z rozkraczonymi
        nogami i otwartą gębą głośno przy tym chrapiąc. Sprowadzała do mieszkania różny
        element bez pytania mnie o zgodę. Na szczęście długo to nie trwało, bo
        zwyczajnie się stamtąd wyniosłam...
    • Gość: pani_dobra_rada Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 20.142.116.* 30.10.09, 13:44
      ja odpowiem tradycyjnie:
      "a gdzie byli jej rodzice" jak ta dziewoja u progu swojej kariery
      studenckiej zamieszkiwala u pana okolo piecdziesiatki? az mi ciarki
      po plecach przeszly!
      Dziewczyno, zastanow sie! Czy naprawde nie boisz sie, ze on np.
      podglada Cie jak spisz? albo wyobraza sobie jakies obrzydlistwa jak
      bierzesz kapiel? ohyda!
      To chyba oczywiste, ze samotny, piecdziesiecioletni pan z radoscia
      zamieszkal z dwudziestka zeby mu sprzatala, zmywala naczynia,
      kolezanki sprowadzala.
      • 0ffka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 14:52
        Może laska lubi starszych panów, jakiś kompleksik tatusia ma?
        Pewnie studentka szuka męża z mieszkaniem ;D
      • Gość: hds Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 81.219.200.* 31.10.09, 17:15
        Pani zła rado, masz chyba jakąś paranoję! Najlepiej chodź zasłonięta
        jak niektóre arabki, bo jeszcze jakiś facet na ulicy będzie sobie coś
        wyobrażał, albo co gorsze, PATRZYŁ NA CIEBIE!
        • Gość: eurytka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.chello.pl 31.10.09, 18:05
          Mieszkałam kiedyś na stancji z właścicielką w jednym pokoju,
          mój fotel rozkładany w nocy łamał się na trzy części.
          Cały pokój był ozdobiony wiankami suszonych grzybów.
          Mycie było na miednicy!
          Mieszkanie z lokatorami i pokojami w amfiladzie było blisko Wawelu.
          To było bardzo dawno temu i na szczęście krótko.
          Moje dzieci nie doceniają, że maja gdzie mieszkać i tego,
          że nie muszą wynajmować.
          • Gość: jaija Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 78.8.27.* 31.10.09, 22:53
            >Mycie było na miednicy!

            Eee.. que? Na miednicy? Twojej? O so chozzi?
      • Gość: rumianek88 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 20:38
        Pani dobra rado- już odpowiadam- otóż zostałam wyrolowana przez kogos w
        sprawie mieszkania i dosłownie na dniach przed rozpoczęciem tego roku
        akademickiego zostałam bez lokum. I z ograniczonymi funduszami... ta
        oferta była jedyną, jaką znalazłam a w dodatku było mnie stać.
        Niewiele mnie obchodzi, co on sobie wyobraza gdy biorę prysznic- niech
        sobie mysli co chce, byle z daleka ode mnie :):):)
    • Gość: salvadore Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 62.233.211.* 31.10.09, 12:40
      Rumianek, powiedz mi, że mieszkasz na Salwatorze, to chyba padnę z
      wrażenia! :-)

      p.s. Przepraszam za offtop.
      • Gość: rumianek88 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 20:41
        SALVADORE, czyżbyś miał/a podobne doświadczenia ..? :)
        • salwadorek Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 23:23
          Rumianku, masz wiadomość na gazetowym mailu. :-)
    • the_rapist Rumianku poszukaj kamer 31.10.09, 13:23
      Nie zdziwilbym sie gdyby sie okazalo, ze twoj wspollokator pokitral gdzies
      kamery i cie nagrywa, potem to oglada i... sama wiesz co robi.
    • dzejemi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 13:24
      hmmmm, mowa może nie tyle współlokatorze ale o właścicielu wynajmowanego
      mieszkania. A więc: do dzisiaj nie wiem dlaczego, ale wszystkie miejscowości
      oddalone choć o kilkanaście kilometrów od Wrocławia były dla ów człowieka głuchą
      metropolią. Dlatego, od samego początku, starał się nam pomóc odnaleźć "w
      wielkim świeci". Na początku - dokładny kurs z użytkowania żaluzji, a następnie
      pisemne instrukcje: zasada działania kranu ( z lewej zimna woda, z prawej ciepła
      a pośrodku mieszana), oraz jak zamykać i otwierać szafkę kuchenną i to na dwa
      sposoby. Przyznam, że była ona napisana w tak zakręcony sposób, że do dziś nie
      mogę zrozumieć o co w niej chodziło. Ale liczą się intencje... :)
      • Gość: Kaja Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.ssp.dialog.net.pl 31.10.09, 14:40
        Co to jest "głucha metropolia"?
      • Gość: ola Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.chello.pl 31.10.09, 18:16
        owego człowieka
    • farelkaa Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 13:25
      Ja o moich przypadkach moglabym napisać książkę (swoją drogą z pierwszą
      współlokatorką planowałyśmy taką wydać pod tytułem "1001 potraw z makaronu.
      samego makaronu).

      Może nie tyle o współlokatorach bo do tych mam w miare szczęście, ale o
      warunkach okołomieszkaniowych. Na pierwszym roku mieszkałam w miejscu gdzie
      psuło się wszystko, jeden działający kontakt na 3 pokoje, pralka którą trzeba
      było przyciskać pufą żeby woda się nei wylewala, podglądacz za oknem
      (mieszkałyśmy na niskim parterze) wybuchający telewizor, mole spożywcze, mimo
      wszystko bardzo miło wspominam :) Choć na dłuższą metę męczyła mnie non stop
      impreza. Na drugim roku mieszkałam w akademiku z dziewczyną która cały czas się
      uczyła, w ciągu 8 miesięcy wyszła jeden raz, gdzieś po zajęciach.
      Teraz w końcu udało mi się znaleźć idealne mieszkanie i bardzo fajnych
      współlokatorów.

      Kolega natomiast opowiadal mi, że szukając mieszkania miał propozycję "pokoju
      przy rodzinie" pod warunkiem, że conajmniej 2 razy w miesiącu będzie wracał do
      domu i w tym czasie właściciele wynajmą jego pokój studentom zaocznym. Dla mnie
      cos takiego jest nie do pomyślenia.

      Moja mama z koleji, kiedy studiowała też mieszkając na stancji miała zakaz
      otwierania okien. włascicielka twierdziła, że "skoro jest młoda to nie
      potrzebuje świeżego powietrza" ta sama właścicielka regularnie 2-3 razy w
      tygodniu gotowała kapustę - więc możecie sobie wyobrazić jak to wygladało ;))
      • farelkaa Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 13:27
        z kolei - pardą
    • Gość: arcctgx Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.gdynia.mm.pl 31.10.09, 13:42
      Ja juz 3-ci rok 'mecze' sie z kumpela,z ktora mieszkam. niestety mozliwosc
      wyprowadzki i znalezienia czegos innego jest ograniczona... zwlaszcza, ze teraz
      place niewiele. Moja wspollokatorka bije wszystkich na glowe:


      * nie myje sie... potrafi przez 3 dni sie nie myc. (a na pierwszy rzut oka to
      elegancka i zadbana kobieta'
      * zostawia talerz z niedojedzonym obiadem na blacie w kuchnii i stoi sobie to
      tak czasem i kilka dni
      * zmywanie to dla niej czarna magia.... ba! wsadzenie naczyn do zmywarki tez
      chyba jest dla niej zbyt trudne
      * posiada kota i czesto jej nie ma, kot nie ma co jesc, kuweta pelna w jego
      odchodach, zwirku brak- do lazienki nie da sie wejsc
      * obsługa pralki to takze skomplikowana dla niej sprawa i zdarza jej sie czesto
      wyciagnac jakies rzeczy z brudow
      * w jej pokoju nie widac podlogi- przykrywaja ją jej rzeczy, ciuchy- zwlaszcza
      bielizna, nie zawsze czysta
      * uzywa bez pytania moich rzeczy. poczwaszy od zelu pod prysznic, szamponu do
      wlosow, pasty do zebow na wyjadaniu jedzenia z lodowki konczac.
      * jest niestabilna emocjonalnie. poglady ma jakby zywcem wziete z telenoweli
      meksykanskiejprzez co czesto wrzeszczy, placze i histeryzuje

      to tylko niektore z jej zachowan.... ;-)
    • duszekcasperek Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 13:47
      Jeden mój współlokator zostawia w WC tekturki po papierze toaletowym, i nie wywali ich nawet jak już nie ma gdzie nowego papieru położyć. Dziwi mnie to bo poza tym sprząta, wyrzuca śmieci itd. A i zapomniałam dodać, ze zużywa średnio pół rolki papieru za jednym posiedzeniem, nie wnikam w to, uznałyśmy z koleżankami, że się tym żywi:)
      Poprzednia współlokatorka po myciu włosów (codziennym) nie sprzątała, tego co jej z głowy wypadło, z sitka i się wanna zatykała.
      Inny mój współlokator włącza pralkę, nawet jak ma 3 koszule do wyprania. Dobrze, że nie płacimy za wodę i prąd:)
      • Gość: pielgrzym Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.broker.com.pl 31.10.09, 22:52
        witam:-)

        mieszkalo sie pare lat w akademiku z roznymi ludzmi , jak widze to
        podobne problemy.

        kiedys mieszkalem z gosciem ktory potrafil przez pol roku sie nie
        myc , smrod byl niezly , kierowniczka przychodzila prawie codziennie
        i mowila zeby sie umyl , jak szedl do wc to dziewczyny z naszego
        skladu nie wchodzily tam przez nastepne pare godzin.
        -inego roku to dziewczyny z naszego skladu , pod prysznicem
        zostawialy wlosy i odplyw zatykla sie srednio 3 razy w miesiacu

        - mieszkalem tez z gosciem ktory prowadzil nocny tryb zycia , w
        dzien calymi dniami spal , a w nocy dopiero zaczynal zycie , robil
        sobie jesc , sluchal glosno muzyki.

        -inny przypadek dziewczyna z pokoju obok dosc czesto uprawiala seks
        z chlopakiem , dosc glosno , dosc czesto

        pozdrawiam
    • farelkaa Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 14:00
      aaa i jeszcze mi się przypomniało. Na moje miejsce do pierwszego mieszkania
      wprowadziła się dziewczyna ze wschodniej Polski. Miałam okazję poznać - całkiem
      sympatyczna. Doopiero później dowiedziałam się, jakie numery odstawiała. Mimo,
      że mieszkanie było calkiem duze (kuchnia, łazienka etc) ona wszystkie swoje
      rzeczy trzymała w pokoju, od butów zaczynając a na ziemniakach, szamponie i
      papierze toaletowym kończąc. Co więcej, cały swój dobytek miała spisany na
      kartce i wyceniony (np koszulka 20 zł, 1kg jabłek - 2 zl) który regularnie
      uaktualniała. Kiedy do dziewczyny przyjeżdżał chłopak (czołowy działacz
      młodzieży wszechpolskiej) zabraniała mu wychodzić z pokoju choćby do toalety ;))
      • nataasha Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 14:27
        mieszkam w akademiku w pokoju trzyosobowym, z jedna "stalą"
        wspollokatorka, ktora jest prawie idealna ;-) czyli zajeta wlasnymi
        sprawami, a przy tym zyczliwa, dyskretna i naprawde dajaca sie
        lubic... jedyne co mnie na poczatku irytowalo to sprawa skarbonki -
        mam na polce taka swinke do ktorej wrzucam takie szlajajace sie
        drobniaki. co jakis czas idac po jakas pierdolke do sklepiku
        wybebeszam z niej dwa trzy-zlote zeby nie placic za batonika stówka.
        I w momencie jak bralam do reki skarbonke wspolokatorka z troska
        zaczynala pytac "a moze brakuje ci pieniedzy? pamietaj, wystarczy
        powiedziec, pozycze ci, nie ma najmniejszego problemu...."
        grrrrrrrrrrrrr
      • annajustyna Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 01.11.09, 10:45
        I co? Zalatwial sie u niej do wiadra?
    • kinjuszka Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 14:19
      Na 1szym roku (również w Krakowie) moja współlokatorka brała heroinę i zdarzało jej się brać pieniądze za seks!!! (Zdarzało jej się również używać jednej igły razem ze znajomymi i zostawiać ją w dywanie...)Ponieważ było to moje pierwsze mieszkanie poza domem rodzinnym to miałam jakieś dziwne poczucie, że mieszkania studenckie zawsze tak wyglądają... ;)
      Od tamtej pory mieszkałam w kilku różnych mieszkaniach i zawsze było ciekawie. Np. Pani pozwalająca używać pralki raz na 2 tygodnie i wymagająca dokładnego wytarcia jej w środku ręcznikiem po praniu :)
      Temat współlokatorów/właścicieli mieszkań należy do moich ulubionych!
      • Gość: kingina Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 14:30
        ja rok mieszkałam w kawalerce z dziewczyną, która traktowała moje
        rzeczy jako własne - wyjadała moje jedzenie, mimo że ustaliłyśmy na
        samym początku, że żywimy się osobno.. brała moje szklanki, kubki i
        zostawiala je brudne albo niedomyte :/
        gotowala coś w moim garnku, po czym brudny odkładala do szafki
        szlag mnie trafiał :/

        poza tym nie szanowała nikogo ani niczego, obgadywala wszystkich
        równo - koleżanki z roku, siotrę, chłopaka ..
        wolę nie wiedzieć co o mnie mowiła..

        wynioslam się po roku
    • spicy_orange Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 14:44
      wynajmuję mieszkanko z rodzeństwem (nie moim, oni są rodzeństwem a ja do nich na
      przyczepkę): dziewczyna, lat 26-całkiem w porządku i to nie o niej będzie ;)
      chłopak (główny bohater tego posta) kawaler lat 28.
      To zaczynamy:
      1. smarka do zlewu w łazience i nigdy tego nie sprzątnie. Potem masz wybór: albo
      szorujesz umywalkę=grzebiesz się w jego zaschniętych smarkach, albo korzystasz z
      zasyfionej umywalki modląc się żeby nic do niej nie wpadło (nie daj Boże
      szczoteczka do zębów).
      2. zostawia okruchy na blacie i nie ściera jak mu coś kapnie przy robieniu
      żarcia (to samo z kuchenką). Zwykle przed zrobieniem sobie posiłku sprzątam ten
      syf, bo mnie brzydzi robienie jedzenia w chlewie.
      3. Kolekcjonuje w swoim pokoju puszki/butelki po piwie i naczynia (talerze,
      garnki, miseczki, sztućce). To by mnie nie ruszało, gdyby nie fakt, że czasem
      nie ma na czym zjeść bo wszystkie gary są u niego w pokoju. Najgorsze, jak
      umyjesz swój talerz, potem idziesz do kuchni a jego już nie ma, bo po co myć
      skoro leży cudzy czysty. Dlatego swoją zastawę trzymam w osobnej szafce i po
      myciu skrzętnie chowam ;)
      4. Jak już hrabia raczy pozmywać to musi to zrobić natychmiast, tzn. zaschnięte
      talerze szoruje druciakiem (!!!) zamiast najpierw odmoczyć (nie mamy zmywarki).
      Do tego nigdy przenigdy nie umył wszystkiego co jest w zlewie-zawsze zostawia
      kilka sztuk-chyba na rozmnożenie :D
      5. Nigdy z własnej inicjatywy nie wynosi śmieci, choćby stało 5 worków i choćby
      mu pod drzwiami stały.
      6. Zwykle oczekuje, że jak wróci z pracy to będzie miał obiad podany pod nos
      (siostra jak gotuje sobie to i jemu, ale jak nie ugotuje to się chłoptaś dąsa).
      Czasem gotujemy obie dla całej trójki, ja czasem nie jem od razu bo "zjem
      później", a kiedy nadchodzi "później" to nie ma już czego jeść bo hrabia zeżarł
      sobie repetę, mimo, że do przygotowania posiłku nawet małego palca nie przyłożył
      7. Jak idzie się odlać to zawsze pryska po wszystkim dookoła - efekt - żółte
      plamy na kafelkach, na podłodze i na muszli (deskę na szczęście podnosi i
      opuszcza-uff). Oczywiście mycie kibla to zajęcie poniżej jego godności.
      8. Wietrzy swoje śmierdzące buty na parapecie w kuchni, i zawsze musi mieć z 5
      par rozwalonych w przedpokoju-mimo że mamy dużą szafkę na buty.
      9. Pali w mieszkaniu bo mu się nie chce wyjść na balkon a pety trzyma w
      miseczkach do flaczków-jak się jedna zapełni to stawia na nią drugą potem obok
      trzecią
      10. Jak przyjedzie z domu to torba (duża podróżna, wypchana żarciem itp.) stoi w
      przedpokoju, zwykle do następnego wyjazdu i każdy się o nią potyka. Jak mu coś z
      niej potrzeba to wyciąga i tak aż dopóki się dno nie pokaże.
      11. no i na koniec - jak go dziewczyna puściła kantem (mądra kobita) to przez
      tydzień ględził że wszystkie dziewczyny to suki itp. - tutaj wyłamałam się z
      zasady niewychowywania obcego chłopa i powiedziałam mu w kilku żołnierskich
      słowach co o tym myślę i co takie zachowanie o nim mówi.

      Co do pozostałych punktów to nie, nie mówię mu żeby posprzątał, wyniósł śmieci,
      nie tłumaczę, że podłoga się sama nie myje, że toaletę trzeba umyć i
      zdezynfekować, że w łazience się sprząta, że wyschnięte pranie trzeba zdjąć
      wcześniej niż po 2 tygodniach bo inni też chcą skorzystać ze sznura.. Skoro tak
      go mamusia wychowała to niech sobie z tym żyje. Obawiam się, że żadna kobieta
      przy zdrowych zmysłach tego nie będzie chciała znosić, a ja to mam tak naprawdę
      w nosie-mieszkanie z nim to przejściowy dla mnie stan, więc nie będę toczyć walk
      na śmierć i życie. A powyższym się dzielę tylko dla poszerzenia wachlarza
      przypadków ;)

      aaaa.. i jeszcze takim moim małym natręctwem się podzielę-nienawidzę jak ktoś
      wkłada zużyte zapałki do pudełka, a on oczywiście to robi.. wrrr :D
      • vana-imago Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 15:18
        w pokoju obok mieszka taka parka - są ok. W kolejnym pokoju mieszka dwóch
        chłopa, też są mili, uprzejmi, ale nie wiedzą, że casem trzeba sprzątać, ja się
        któryś goli, to kłaczki leżą w umywalce, dopóki ktoś jej nie umyje. Jak wypada
        ich kolej wynoszenia śmieci... Hm... Jak to ładnie opisać... No, nie wynoszą ich
        od razu, tylko jak się nazbiera jeszcze wór 60l samych mieci z kuchni. W kuchni
        nie sprzątają. Jeszcze nigdy ich nie widziałam w akcji (mieszkają tu już z 1,5
        roku, jak nie 2). I myją moje królewskie teflonowe garnki druciakiem i
        jajecznicę (czy cokolwiek, co smaży się na teflonowej patelni) mieszają
        widelcem. Krew mnie zalewa, jak widzę sztućce w teflonowym sprzęcie. Jeszcze
        jedno - zostawiają w wc butelki po piwie i nie zamykają klozetu.
    • Gość: teddy07 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.10.09, 15:44
      Moj wspolokator nazywa sie Klemes, ma okolo 30-stu lat i na szczescie ze soba
      nie gadamy. Mieszkam u niego od roku. Oboje jesteśmy najemnami mieszkania na
      kabatach. Takiej meskiej ciotki jak on to dawno Redzie chyba nie widziales. Jak
      dla mnie jest to taki zlosliwo-mdlo-rozmemlany typ. Opisze pierwsze pół roku:

      Cwok codziennie rano leje wode godzinami, dzien w dzien - zamiast wziac szybki
      prysznic. Wku...a mnie to niemilosiernie bo to jak huk wodospadu przez okolo
      godzine. Aspet marnotrastwa wody pomine. Tym bardziej ze koles nie uzywa mydla,
      zelu ani plynu do kapieli, ma tylko szampon do tych swoich czterech klakow na
      krzyz. Moczy sie w samej wodzie? Nie wiem czym tez myje rece, mojego zelu do rak
      nie tyka, a jego detergentow brak. Jego proszku do prania tez brak.

      Wieczorem za to slucha przez sluchawki muzyke, to znaczy łupanke - ale tak
      glosno ze w moim pokoju slychac ten lomot. Na szczescie w klopie juz nie
      smierdzi. Kiedys szambem walilo nie dlatego ze jest stara kanalizacja (bo jest
      nowa), tylko dlatego ze ten debil zapychal kibel tekturowymi rolkami od papieru!
      Ale byl zbyt durny by to zrozumiec i robil to dalej az mu zwrocilam uwage.

      Dodam jeszcze ze czuc smrod z Krzysztofa pokoju. Niestety w jego pokoju nie ma
      drzwi, wiec wszystko roznosi sie po calym mieszkaniu. Osiol oczywiscie otwiera
      okna, ale nie wpadnie na to ze to z jego wyra tak jedzie, bo od roku nie prał
      poscieli! Wietrzeniem tylko schladza mieszkanie, a z jego klepiska jak
      smierdzialo tak smierdzi. Wrrr. Zamiast zwalczac przyczyny leczy skutki. Tak jak
      kiedys pelno
      odswieczaczy w kiblu bylo a wystarczylo nie zapychac klopa rolkami.

      Przepalila sie zarowka w lazience. Zrobilo sie ciemno jak w chacie
      murzyna, ale czekalam az ten ideal męskosci wkreci nowa. Mija tydzien, dwa... I
      mozna bylo czekac do usranej smierci gdybym sama sie tym nie zajeła!

      Patologia mi sie trafila.
    • Gość: farelkaa Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.chello.pl 31.10.09, 15:56
      Temat współlokatorów jest jednym z moich ulubionych, jako ze miałam okazję
      mieszkać w kilku ciekawych miejscach, z bardzo różnymi ludźmi.

      Przypomniała mi się historia, opowiedziana przez koleżankę z akademika. W moim
      byłym cudnym aka podział wyglądał następująco: jeden pok 2 os + jeden pokój 1
      os, wspólna lazienka i lodówka dla trzech osób. Dziewczyna mieszkająca w jedynce
      miała pecha trafić na dwóch młodych mężczyzn zamieszkujących pokój 2 os, jeden z
      nich, flejtuch nie z tej ziemi, pomijając moczenie talerzy i garnków w brodziku
      pod prysznicem, i chodzenie w brudnych skarpetach przez dwa tygodnie, szok
      wywołała u mnie informacja, że koleś po sobie nie spłukiwał. W ogóle. Ot,
      wchodzisz do łazienki, chcesz się wysikać a tam za przeproszeniem klocek. Po
      awanturach i przypominaniu, że nie żyjemy w dziczy, chłopak przykrywał to co
      stworzył papierem toaletowym (być moze liczył, że samo cudownie się rozpłynie i
      zniknie).

      A co do, irytujących współlokatorów, moja wspomniana w poprzednim poscie
      kolezanka, nie potrafiła spuszczać za sobą klapy sedesu, dzieliłyśmy łazienkę w
      trójkę (3 dziewczyny), pewnego pięknego dnia razem z trzecią współlokatorką
      przykleiłyśmy na klapę, po wewnętrznej stronie, kartkę z napisem "ZAMKNIJ MNIE"
      - poskutkowało. Potem z nieznanego źródła pojawiły się kartki "gaś swiatło",
      "zmywaj naczynia na bieżąco" etc, i nikt nie miał o nic pretensji :)
    • Gość: Michał Powinnaś czym prędzej zmienić mejsce zamieszkania IP: *.chello.pl 31.10.09, 17:14
      Pewnie spodobałaś się temu kolesiowi i stąd takie zainteresowanie
      Twoją osobą jak i gośćmi. W tym stanie faceci są w stanie robić
      różne głupoty (np. te żarty, o których piszesz).
      A wracając do tematu, który podałaś, to mój współlokator (brat) ma
      dwie główne wady. Wszędzie gdzie się pojawi zostawia po sobie syf (w
      kuchni, łazience, przedpokoju) i jakoś nie kwapi się do wyprowadzki
      (miał zamieszkać tylko tymczasowo zanim nie znajdzie sobie czegoś
      dla siebie, ale on po prostu tak szuka, żeby nie znaleźć).
    • Gość: bastet-ra Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.luksus.net.pl 31.10.09, 18:17
      Ja również mieszkałam w różnych miejscach i z różnymi ludźmi, ale
      źle wspominam tylko jednego człowieka - faceta (choć zdarzało mi się
      i wcześniej i później mieszkać z facetami.
      Ów koleś na pierwszy rzut oka, był ok. okazaem. Przystojny, zabawny,
      skory do pomocy. Po kilku tygodniach...wchodzę do domu i pierwsze co
      słyszę, to albo jego pierdzenie! albo to, że "chce mi się kupę".
      dłubał przy mnie w nosie. poza tym w swoim pokoju miał stoliczek
      gdzie żarł [ nie jadł tylko żarł] i na tym stoliczku zostawiał
      brudne naczynia a kolejne posiłki jadł na tych brudnych naczyniach[
      nie odsówał ich tylko kładł na nie]. jak sie uówił z jakas
      dziewczyną to słyszałam , że idzie "do kina z cyckami" a potem mi
      marudził, że kazda olewa go po 2-3 spotkaniach...a na samym koncu
      jak oddawalismy mieszkanie to palcem nie kiwnął przy sprzataniu,
      poza porzyczyl ode mnie kase i przez miesiac nie oddawał - choc
      wiedział, ze była mi potrzebna. uff. wykresliłam go z moich
      znajomych. dzis mu nawet "cześć" nie mówię.
    • Gość: matala Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 78.144.41.* 31.10.09, 19:20
      moze facet linieje?

      A tak na serio wyprowadz sie poki czas
      • Gość: heca7 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 23:21
        Ja nie miałam nigdy okazji mieć współlokatora ale opowiem Wam historię pewnego
        mieszkania;) Jesteśmy jego właścicielami i wynajmujemy go. To nowe 2,5 letnie
        mieszkanie.
        Lokator wprowadził się ze swoją laską, ok. Płacił regularnie na konto więc nigdy
        praktycznie tam nie bywaliśmy. Nie mieliśmy też żadnych zgłoszeń od
        administracji, wydawałoby się idealnie, do czasu...
        Najpierw zadzwonili z administracji,że 33m mieszanie(2 os) zużywa najwięcej wody
        na osiedlu! Nikt tyle nie zużywa! dopłata ponad 1000pln! ( dopłacili lokatorzy).
        Potem parka się pożarła i postanowiła rozejść i dość szybko zapłacili, na poczet
        mediów została kaucja. Wtedy też na spokojnie w dzień przyjrzeliśmy się
        mieszkaniu. I szok!
        Ściany do malowania, do wysokości 1m były uwalone jakby butami, plastikowe okno
        balkonowe wypaczone a szpara zatkana gąbką! z 11 "żarówek" w mieszkaniu działały
        tylko....DWIE! w tym żadna w łazience. Za to umywalka cała w wosku. Sofa bedinge
        nowa nie miała 9! listewek od spodu a parę było połamanych( wiecie jakie mieli
        miny w Ikei jak żeśmy dokupowali??)
        Drzwi do łazienki na wys. klamki pęknięte- parka się szarpała podczas awantur.
        Półokrągłe drzwi prysznicowe otwierały się ledwo(1 skrzydło tylko, zablokowane
        prowadnice) tak były uwalone kamieniem i mydłem i nieprzezroczyste( 2 godz.
        szorowania Cifem). Pralka nowa ładowana od góry zapleśniała, uszczelka czarna cała.
        Okazało się, że mamy też wyjątkowo wytrzymałych sąsiadów. Wzywali kilka razy
        policję takie były awantury( nic nam nie powiedzieli, a szkoda). Laska kiedyś
        biegała półnaga po osiedlu i darła się do ludzi( niecenzuralne określenia swego
        partnera).
        Teraz mamy spokojnego lokatora ale nauczeni doświadczeniem pytamy sąsiadów jak
        się im obok mieszka, na razie ok, oby tak dalej;)
    • misself Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 22:22
      Miałam cztery razy zmieniałam mieszkanie na studiach :-) Ale nie z powodu
      współlokatorów.

      Współlokator brał prysznic na stojąco przez dobre 40 minut, a że mieliśmy wannę
      bez zasłonki, to łazienka pływała. Coś tam symbolicznie przejechał mopem, ale
      wiadomo, że to niewiele daje. Miał też fioła na punkcie odłączania sprzętu AGD z
      prądu i codziennie rano "wbijał mi" wtyczkę z kuchenki w głowę - moje łóżko
      stało przy gniazdku w kuchni, oddzielone tylko cienką ścianą.

      Miałam też współlokatorki, z którymi prowadziłyśmy przez 3 lata wspólne
      gospodarstwo (w 4 kolejnych mieszkaniach). Jedzenie też miałyśmy wspólne.
      Najbardziej mnie wkurzało, kiedy wracałam wieczorem do domu, pytałam, czy nie
      chcą np. kanapek czy makaronu, bo będę sobie robiła kolację, one odpowiadały, że
      nie, a później patrzyły na mnie jedzącą jak pies udający głodnego.

      Jedna wracała późno (studiowała w szkole teatralnej) i wszystko cichutko robiła:
      cicho zamykała drzwi, starając się nie brzęknąć kluczami, cicho zdejmowała buty
      i ostrożnie odkładała torbę, skradała się na paluszkach do kuchni (otwartej,
      sąsiadującej z pokojem, w którym my spałyśmy), jak w bierkach wyciągała ze
      sterty naczyń łyżeczkę... kubek... talerz... W końcu coś robiło trach, piramida
      się zawalała, budząc wszystkich żywych i umarłych w promieniu kilometra, a ona
      wtedy pełnym głosem wołała "o kur...!".

      Teraz mieszkam z narzeczonym i wkurza mnie u niego w zasadzie tylko to, że nie
      używa desek do krojenia (kroi na blacie, przygotowuje jedzenie na blacie). No i
      jak mnie nie ma, nie używa talerzy, tylko je na tacce z małego piekarnika
      albo... bierze deskę. Czystą.
    • Gość: zooonk Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.09, 22:25
      tak czytajac wasze posty az samemu zachcialo mi sie opisac moja
      historie poniewaz po trochu przezylem wszystko co piszecie i to tylko
      w jednym mieszkaniu!! wytrzymalem w nim rok i jeden miesiac i nie
      dalem rady ,a myslalem ze jestem spokojnym czlowiekiem .Mieszkalem
      razem w piatke w mieszkaniu u kolegi myslalem ze bedzie spoko wiecie
      sami znajomi dobra zabawa bo nie powiem ze nie lubie wypic i poszalec
      ale to szystko przestalo byc fajne kiedy pod koniec roku kumpel
      zaczal sprowadzac swoich kolegow zwyrolkow to byl hardkor bo ajk nie
      chcialem isc do baru i wydawac kase na wudke za 80 dych za pol litra
      to stalem sie ciota i on nie rozumial jak mozna takim byc no ale coz
      przyzwyczail sie Na stancji tez oprocz mnie to jak ktos sie pokwapil
      zeby zmyc sterte naczyn w zlewie to byl cud jedynie smieci jeden
      wynosiljak sie w koszu nie miescilo przy sprzatanio to bylo tak ty
      poodkurzaj a ja potem podlogi zmyje no i podlogi byly zmywan epare
      dni pozniej mycie kibla to bylo zalanie go domestosem a wanne (bo nie
      bylo prysznica) raz tylko ja umyle i powiedzialem pier.. to a
      najlepsze bylo jak na gierke sie zlozylismy to istniala tylko jedna
      gra (nie wiem mi sie znudzile po tygodniu) a jak jeden pad byl troche
      padniety i szwankowal to zaden z bogaczy nie kupil nowego (chociaz
      ciagle slyszalem jaki on jest chu..)ale co najbardziej mnie wkur...
      na tej stancji to bylo to ze te debile ciagle od rana kiedy tylko
      wstawali zaczynali sie wyzywac tak dla zabawy . ja rozumiem ze w tych
      latach trzeba sie wyszalec ale tez trzeba troche przy tym zachowac
      godnosci dlatego nie zaluje ze sie wyprowadzilem chociaz moglem to
      zrobic wczesniej ale jestem tez facetem i sie leniwilem ;p i na
      koniec chce powiedziec pie..... sie wspolkatorzy
      • kamillo.net Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 31.10.09, 22:39
        a i przypomnialu mi sie jeszcze niektorzy ze wspolokatorow uczeszczali
        na torn minimum 3 razy dziennie nie wiem czy to normalene ale papier to
        szedl jak cieple buleczki ;p a i cwalenie sie ze wlasnie sie kupke
        zrobilo to chyba tez raczej za malego sie przydarzalo a nie doroslym
        chlopa ;d ale ja mialem z tego polewe
      • Gość: Ania Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 89.72.33.* 31.10.09, 22:50
        Slyszales kiedys o przecinkach?
        • Gość: freiman Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.elwico.pl 01.11.09, 11:45
          Tylko przecinki zwróciły twoją uwagę ? Tego bełkotu nie da się przeczytać , a co
          dopiero zrozumieć .Mam tylko nadzieję że opisywał swoją sytuację z hotelu
          robotniczego a nie z czasów studenckich.
          Bo ciągle chcę wierzyć że nasze szkolnictwo wyższe nie upadło tak nisko.
    • Gość: paniBania Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: 92.251.255.* 31.10.09, 23:43
      Jak wyprowadzilam sie z domu to:
      1. zamieszkalam najpierw w akademiku, w 3-osobowym pokoju. Jedna dziewczyna byla
      fajna, nawet sie zaprzyjaźnilysmy i do dziś mamy czasami kontakt. Natomist druga
      wspollokatorka - masakra. Wracala z uczelni okolo 12 w poludnie, owijala sie w
      koc, tak razem z glowa i spala do okolo 10 wieczorem. Potem wstawala, zapalala
      swiatlo i uczyla sie do rana. Rano okolo godziny 4 szla spac i o 6 dzwonil jej
      budzik, ktory byl tak glosny, jak ruski czolg. Chodzilysmy totalni niewyspane z
      tą drugą dziewczyną, z tym, że ona mogła pojechać na każdy weekend do domu i się
      wyspać, bo miala blisko, a ja miałam daleko i mogłam pojechać ze 3 razy w roku
      :/ W związku z tym musialam sie wyprowadzic przed sesja, zeby w ogole te sesje zdac.
      2. No i wedy zamieszkalam na stancji u starszej pani imieniem Helena. Moj
      pierwszy wieczor tam: ucze sie, bo sesja, a tu nagle o godzinie 23:00 wchodzi
      pani Helena do mojego pokoju, bez pukania i gasi mi światło, tak bez słowa i
      wychodzi, a ja zostaje po ciemku w szoku:) No i zapalam światło znów, czytam,
      ale po chwili ta sama sytuacja - pani Helena wchodzi, gasi światło, wychodzi bez
      słowa. No to ja zapalam światło i ide do pokoju pani Heleny zapytać, o co
      chodzi. A ona mi na to, ze 'trzeba oszczedzać światło i ze poprzednia lokatorka
      byla oszczedna' :) Ja jej tlumacze, ze ja mam sesje i ze musze sie uczyc w nocy
      teraz, ale pani w ogole nie rozumiala, o czym ja mowie i byla dosc agresywna.
      Wiec musialam to swiatlo zgasic, wstac o 3:30 (bo juz wtedy robilo sie widno) i
      czytac ksiazki do egzaminow i tak przez 2 tygodnie... No i z oczywistych
      powodów, po tych 2 tygodniach, po zdanej szczesliwie sesji, wyprowadzilam sie :)
      3. Wynajelam sobie sliczny duzy pokoik dwie ulice dalej, u bardzo - na pierwszy
      rzut oka - sympatycznego malzenstwa. Pan mi nawet zaoferowal pomoc w
      przeprowadzce do nich, no wspaniale po prostu:) Ale jak juz sie wprowadzilam, to
      sie okazalo, ze mam wyprwadzac ich psa na spacer... na co sie oczywiscie nie
      zgodzilam. Podsluchiwali mnie, moje rozmowy przez telefon stacjonarny (mieli
      drugi aparat u siebie w sypialni), grzebali mi w rzeczach, nasmiewali sie ze
      mnie w taki prostacki sposob, czulam sie tak osaczona tam, ze po prostu musialam
      sie po 2 miesiacach znow przeprowadzac.
      4. No i pewna znajoma polecila mi pokoj u pani N. Tak zachwalała panią N. i ze
      bedzie tanio i blisko na uczelnię, więc stwierdziłam, ze no same zalety. A
      mogłam wtedy zamieszkac ze znajomymi w mieszkaniu studenckim, ale pokoj u pani
      N. byl taki fajny, duzo mebli, tv, czysciutko, no i tanio, wiec -na moje
      nieszczęscie - zdecydowalam sie na panią N.
      Dzień przeprowadzki nadszedł, przyjeżdżam do pani N. z moimi gratami, a tu się
      okazuje, że w pokoju w ktorym mam mieszkać jest pełno jej rzeczy, w szafie jej
      ubrania, w szafkach jej kryształy :) jakieś książki, w szufladach jakieś ciuchy,
      no jednym słowem nie mam gdzie rozpakować moich rzeczy. Pytam, o co chodzi, a
      ona na to, że ona nigdy nie mówiła, że to oprożni, bo ona nie ma miejsca, gdzie
      by to przenieść, a ja studentka, no to się jakoś pomieścimy. Przesuneła swoje
      ciuchy w szafie, ścisnęła jej jakoś i zrobila mi 10cm miejsca... no i tak samo z
      resztą.
      Pierwsza pobudka: około 6 rano, ja smacznie śpię, aż tu nagle budzi mnie
      skrzypnięcie drzwiami do mojego pokoju. Otwieram oko i widzę zupełnie nagą panią
      N., która na paluszkach skrada się do jednej z szuflad z jej rzeczami. Ja udaję
      że śpię, bo sama nie wiem, czy to sen, czy jawa :) Pani N. otwiera szuflady,
      czegoś szuka, trwa to wszystko około 10 minut, po czym pani N. wychodzi z mojego
      pokoju.
      Wieczorem pytala mnie, czy mnie nie obudzila, bo musiala poszukac w moim pokoju
      apaszki przed wyjsciem do lekarza... Powiedzialam, ze nie :)
      Z czasem okazało się, że pani N. nie może spać, więc często bierze kąpiel o 3 w
      nocy, albo włącza sobie relaksacyjną muzę. Raz, gdy oglądałyśmy tv (zabrała tv z
      mojego pokoju, bo twierdzila, ze to nowy telewizor i ze ona nie chce zeby byl
      uzywany, zeby sie nie zepsul:), pani N. stweirdzila, ze spikerka od sportu w
      wiadomościach coś tam do pani N. powiedziala i ze to bylo obraźliwe. Później
      mówiła o tym jeszcze kilka razy.
      Ta pani nigdy nie wychodzila z domu, prosila mnie wiec czesto, zebym zrobila jej
      zakupy. Raz wyslala mnie do apteki. Ja juz wtedy podejrzewalam, ze z jej
      zdrowiem psychicznym jest cos nie tak, wiec jak mialam recepte w reku,
      zadzwonilam do cioci, ktora jest lekarka, zeby zapytac, co to za leki pani N. i
      na co - bylam ciekawa, czy nie na schizofrenie :) No i okazalo sie, ze pani N.
      brala wlasnie leki na schizofrenie. WYprowadzilam sie. Ale w tym mieszkaniu
      przezylam wiele smiesznych, czasem groźnych momentów :)

      5. Później mieszkałam juz tylko ze znajomymi, w mieszkaniach studenckich i
      czasem mielismy ze sobą na pieńku, wiadomo, jak to sie mieszka w kilka osob, ale
      zazwyczaj bylo fajnie, smiesznie i teraz mamy duzo dobrych wspomnien.

      Kilka lat temu wyjechalam zagranice i przez pierwsze 2 lata tez wynajmowalam
      pokoj. Przez to, ze towarzystwo zawsze bylo z różnych części świata, często
      wynikały z tego wspólnego mieszkania jakieś smieszne albo konfliktowe historie.
      Nie chce mi sie juz pisac, bo juz i tak sie rozpisalam. Moze tylko opisze
      pokrótce współlokatora, który okazał się 'królem Afryki' - tak go nazwaliśmy
      zpozostałymi mieszkańcami:) Koleś przyjechał tu z Nigerii na studia podyplomowe
      dzienne, codziennie jadał wszystkie posiłki w restauracjach, nie pracował
      oczywiście, a gdy pewnego dnia poprosiliśmy go, zeby zaczął sprzątać po sobie,
      to się okazało, ze on nie umie (miał 32 lata) bo nigdy nie musiał, bo miał
      służbę od tego, bo jego rodzina jest właścicielem monopolistycznej firmy
      doprowadzającej prąd w Nigerii... Nie bardzo więc rozumieliśmy dlaczego koleś
      wynajął sobie taki tani 1-osobowy pokoik, skoro stac go na wynajęcie fajnego
      apartamentu gdzieś w lepszej dzielnicy... No ale on nie chciał mieszkać sam. Nie
      sprzątal więc, nie prał, wietrzył swoje buty i skarpetki :) Nie chce wiedzieć,
      co robił z bielizną :) W kazdym razie raz weszłam do jego pokoju, bo poczułam
      dym papierosowy i chcialam mu powiedziec, zeby nie palił w domu, bo mamy alarm
      przecipożarowy w domu i prawdopodobnie sie wlaczy. Tam byl taki smrod, ze az sie
      cofnęłam. A on mi mówi grzecznie: prosze, prosze, wejdz, usiadz sobie, a ja :
      nie nie, dzieki i sie wycofalam w odruchu bezwarunkowym :)

      Ech, teraz mieszkam sama i jest jednak najfajniej tak jak teraz, ale jak
      wspominam te historie, to troche mi sie teskni, bo bywalo smiesznie:)
    • Gość: xxx Na okrągło IP: *.chello.pl 01.11.09, 00:13
      Dymają się jak króliki i nawet nie zaproszą;-)
    • Gość: katasia Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.web.vodafone.de 01.11.09, 02:39
      mieszkalam kiedys z kolega, ktory w ogole nie mial zainstalowanego w glowie
      programu "umyj gary"... ja grzecznie zmywalam, bo kuchni mala i mam juz uraz po
      akademiku (na skladzie 8 osob legalnie + nieokreslona ilosc waleto). poza tym
      nie przeszkadzalismy sobie, facet wynosil smieci i gotwal pyszne zupy, ale te
      gary! kiedys sie wkurzylam, przestalam myc w nadziei, ze sam zauwazy ten mount
      everest w zlewie i cos do niego dotrze...o naiwnosci! wytrztymalam przez dwa
      tygodnie, sama zmylam. pytam, czy zauwazyl jakas zmiane w kuchni - a on
      zdziwiony! szczerze! na brudne gary jest po prostu slepy... machnelam reka,
      ustalilismy, ze ja myje, ale za to nie gotuje zupelnie nic (no, moze oprocz wody
      na herbate...)i cudnie funkcjonowalo... teraz mi tych jego zup brakuje....
      • Gość: gość Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.lublin.mm.pl 01.11.09, 09:04
        moja współlokatorka cierpiała na nerwicę natręctw:) Wszystko układała pół
        godziny w związku z czym chodziła w jednym swetrze prawie cały rok akademicki
        (żeby nie musieć otwierać szafki). Nic nie prała, nie zmywała, twierdziła, że
        zmienia bieliznę i ją codziennie wyrzuca, tylko jakoś nie widziałam żeby
        kupowała nową:) Bardzo długo wszystko układała, ściągnęła dres domowy i w kostkę
        układała go tak dłuuuugo aż leżał w "jej sposób", rano waliła słoikiem z kawą
        żeby równo stał, zamykała szafkę-otwierała i tak z 15 razy!
        Wiązała kilka razy buty, wszystko leżało pod odpowiednim kątem i nie można było
        ruszyć kiedy jej nie było (nawet odkurzacza).
        sama robiłam większość rzeczy bo jej zajmowało to wieki:)
    • gazeta_mi_placi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 01.11.09, 09:54
      Moja była współlokatorka potrafiła po imprezie w jednym pokoju i w jednym łóżku
      ze mną uprawiać seks ze swoim chłopakiem (hardcore-niestety mieszkanko było
      ciasne i spałyśmy w jednym łóżku).Myślała,że śpię :-)
      • gazeta_mi_placi Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 01.11.09, 10:51
        I jeszcze ta sama osoba.
        Kiedyś przyszedł dość drogi rachunek na telefon stacjonarny.
        Porozmawiałam z nią (rachunki płaciłyśmy po połowie,ja rzadko rozmawiałam przez stacjonarny) i obiecała że się ograniczy.
        Kiedyś poszłam się wykąpać do łazienki.
        Wychodzę na korytarz (drzwi do pokoju zamknięte) i słyszę że z kimś rozmawia w najlepsze.
        Wchodzę (ona już nie rozmawia) i pytam z kim rozmawiała przez telefon.
        Ona na to,że nigdzie nie dzwoniła.Ja-że przecież słyszałam.
        Ona: "Nie,nie dzwoniłam.Mówiłam do siebie" :D
    • sapalka1 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? 01.11.09, 11:10
      Jesteś pewna, że to rozsądne żeby młoda dziewczyna mieszkała ze starym
      kawalerem? Pomijając wszystkie te opisane przez Ciebie minusy - każdej mojej
      koleżance bym gorąco odradzała takie rozwiązanie. Mieszkanie z obcym, dużo
      starszym samotnym facetem (nie staruszkiem...), pomijając nawet jego inne
      nieciekawe zachowania - nie byłoby czymś na co bym się zdecydowała, na Twoim
      miejscu szybko bym się wyprowadziła. Nie o tym ten wątek, ale może poszukaj
      czegoś innego?
      • Gość: rumianek88 Re: Wasi współlokatorzy- czym was wkurzają? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.09, 17:31
        Sapalko, szukam :)
        Ja jestem taka dość wygadana i "nieustraszona" (hehe), więc uznałam, że
        to przecież tylko współlokator i że jego płeć/wiek nie mają znaczenia. Dużo tez zalezy od człowieka, znam parę fajnych osób koło 40-50 lat, z
        którymi nie bałabym się mieszkac.
        Tylko, ze ten pan jest jakis dziwny i chyba niedługo się pożegnamy ;P
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka