myszka_211
20.01.04, 09:09
Wielkimi krokami zbliża sesja.. aż się nie chce na ten temat myśleć zwłaszcza
jeśli nic się do tej pory nie umie...
Miałam raz czy dwa taką sytuację, że nawet nic nie umiejąc jakimś fartem
dostałam piątke. To był pamiętny egzamin z biomedycznych podstaw wychowania
(z wychowaniem nic to nie maiło wspólnego)
Poszłam na "żywca". Weszłyśmy razem z koleżankami do niezwykle sympatycznego
profesora Beckera, uśmiechnięte od ucha do ucha żeby chociaż nadrobić miną...
Profesor, zaczął najpierw od pytania czy on może zapalić bo bardzo mu się
chce...
My zdziwione lekko powiedziałyśmy że oczywiście, tak, tak nam nie
przeszkadza..
Zaraz potem spytał czy też palimy i zwrócił sie ku nam z paczką Aresów
(bodajże) a ja nie wiele myśląć spytałam czy mogę iść po swoje( bo zwyczajnie
nie pale aresow) .Zgoda zapadła.
Wraz z koleżanką i profesorem paliliśmy jak smoki
on zadawał nam pytania, a my zaciągając się udzielałyśmy zdawkowych
odpowiedzi.
Wszystkie trzy dostałyśmy piątki choć wiedzą nie zabłysłyśmy absolutnie,
chyba te fajki nam pomogły...
czekam na wasze niezwykłe historie z egzaminów