Gość: 3,14-Roman
IP: *.147.5.83.nat.umts.dynamic.eranet.pl
24.12.09, 23:16
Moja mamusia przejawia coś, co ja nazywam syndromem Bree van de Kampf.
Co roku szanowna Rodzicielka powtarza, że nie będzie przygotowywać wigilijnej kolacji, że nie chce jej się piec ciast, woli kupić. Ja odpowiadam na to:"To możemy kupić". I co roku jest to samo, mama siedzi nad tradycyjnym napojem śliwkowym, ja kroję figi i wysłuchuję tych wszystkich mamowych obietnic z gatunku: "Za rok nie będzie Wigilii!", "Za rok nic nie przygotuję, wszystko kupię". Ja mówię, że mnie to nie będzie przeszkadzało, że mogę coś fajnego kupić, że nie musimy mieć kupy żarcia, że mogę upiec jakieś ciasto i starczy.
I co roku jest to samo. Kilka dni spędzonych w kuchni nad ciastami, barszczem, rybą, mama dostaje k*rwicy, (ja, pomagając w kuchni, też) ale Wigilia jest full wypas.
Jakie jeszcze choroby/nerwice związane z Wigilią znacie?