Dodaj do ulubionych

Co Was najbardziej wkurza w restauracji?

    • everettdasherbreed Podawanie widelca i noża do spaghetti 05.03.10, 16:45
      oraz podobne zachowania dowodzące braku obsługi klienta
      np. nieznajomość zasady:
      sztućce z dwóch stron skierowane do środka = jeszcze jem
      sztućce z prawej strony równolegle = można zabrać talerz.

      podobnie: podawanie zupy (np. barszczu czy rosołu) w filiżankach bez łyżki. Zupę
      je się łyżką, nawet "czystą".
      • michpio Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti 05.03.10, 17:27
        Dobra, poczułem w piatek po poludniu misje edukacyjna. Po kolei.


        1. Napiwki - kelnerzy zyja z napiwkow. Zatrudnieni w gastronomii kelnerzy najczesciej (jesli w ogole maja umowe o prace) to na minimalna krajowa, a robia i tak kilkanascie/dziesiat godzin w miesiacu wiecej niz ustawa przewiduje. Przy wyplacaniu pensji w knajpach kelnerzy sa na koncu, zgodnie z zasada "sala sie zawsze wyzywi". I prosze mi nie pieprzyc o pseudopodatkach i takich tam - taki jest zwyczaj (nie tylko w Polsce) i zamiast psioczyc wypadaloby sie zastosowac.

        Co do samego tipa jako takiego - 10% jako standard (czyli obsluga OK), wiecej to jesli sie serwis podobal, a mniej lub wcale jesli byl do bani. Proste.

        Tipy dzieli sie roznie w zaleznosci od knajpy. Czesto idzie to do wspolnego wora i rozlicza sie to razem z calym staffem (kuchnia, zmywak, szatnia, hostessy), czesto dostaje to wszystko kelner i nic nie oddaje, czesto tez musi dzielic sie z barem na przyklad. Kombinacji jest mnostwo.

        Wlasciciel knajpy nie wrzuci tego mitycznego kosztu "stolu, obrusa, itp" w cene dan bo wtedy by splajtowal i nikt by do niego wiecej nie przyszedl. Taki lajf i trudno cokolwiek na to poradzic.


        2. Restauracje nazywajmy tak lokale, ktore na to miano zasluguja. Pseudo-knajpki stawiane gdziekolwiek to nie sa restauracje. I nie jest tutaj wyroznikiem cena - czesto tam gdzie drogo jest kijowo i na odwrot. Ludzie obeznani z biznesem i ogolnie gastronomia wiedza gdzie chodzic, a gdzie nie.

        3. Kelnerzy - jak ktos tam pisal o kelnerach-studentach co sa obrazeni na caly swiat. Pewnie, sa i tacy. Ja mialem okazje pracowac z ludzmi, ktorzy wiedzieli o co chodzi w tym biznesie, mieli doswiadczenie z pracy w Bristolu czy Sobieskim z poczatku lat 90tych, kiedy isc do restauracji to bylo naprawde cos. Tam nikt nie okazywal pogardy bo oni widzieli i przezyli juz tyle, ze nic totalnie ich nie ruszalo. Byli po prostu profesjonalistami.

        4. Jedzenie - tak, uwierzcie mi, ze jedzenie swiezo robione zarowno kosztuje, jak i wymaga czasu by je przygotowac. Wiadomo, ze troche inaczej robi sie salatke grecka, a inaczej steka WD. Rowniez niebagatelna jest inna kwestia - czesto chodzi sie do restauracji, ktora jest rzekomo "znana" - dzieki temu sa tam tlumy ludzi. Czy naprawde myslicie, ze nawet najbardziej ogarniety kelner jest w stanie ogarnac po 8 stolow, ktory kazdy zamowil starter, glowne, deser, ze o winie nie wspomne? Jest to awykonalne po prostu. I kuchnia rowniez dostaje tutaj po dupie i wybaczcie - czekac trzeba, a i jedzenie wychodzi z kuchni cokolwiek spoznione.

        5. Inne:
        - tak, mnie jako kelnera interesuje czy gosciowi smakuje, bo jesli nie smakuje bo np. otworzyli chlopaki na kuchni swieza paczke z ostra papryka i np. jest ona kijowa, albo za ostra to lepiej o tym wiedziec. Podobnie jest z jakoscia miesa/ryb/sosow/etc. W moim interesie bylo by gosciowi smakowalo (czesto to, co sam polecalem), bo wlasnie dzieki temu ludzie zostawiali tipa. Co prawda nigdy nie robilem tego tak, ze ktos musi sie udusic by mi odpowiedziec. No i w normalnych resturacjach jak gosc dostal kijowe zarcie to przy zgloszeniu faktu, ze cos jest nie tak, dostaje na najwyzszym mozliwym tempie nowa porcje (tak samo chocby jak i korkowe wino).

        - napoje. Wybaczcie, ale ja np. nie wyobrazam sobie zjedzenia np. dobrego miesiwa bez jakiejs popity. I nawet nie mowie o winie, ale o zwyklej wodzie chocby. Moze inny jestem, ale prawidlowa reakcja kelnera po przyjsciu ludzi do stolika jest taka, ze PYTA czy zycza sobie cos do picia. Jak sie dostanie na rozruch piwo/wode/aperitif to mozna siedziec i 15 minut z menu, albo czekajac na obsluge (jak jest duzo gosci) bo wtedy chocby jest i co wypic i na czym rece oprzec. I jesli ktos przychodzi do restauracji, gdzie za glowne np. placi 40-80zl i zal mu tych 4-10zl za wode/sok/inne to moim zdaniem do restauracji chodzic nie powinien bo chodzi by sie nazrec, a nie by delektowac jedzeniem. Nawet zas jesli ktos nie chce popijac czymkolwiek (znalem i takie jednostki) to chyba lepiej, ze kelner pyta i proponuje niz ma to oznaczac nasze wolanie za nim, ze jeszcze cos do picia.

        - palenie jest tematem trudnym. Generalnie moim skromnym zdaniem powinno byc zabronione we wszystkich restauracjach. Ale to moje zdanie.

        - rozwrzeszczane bachory sa plaga nie tylko dla gosci, ale tez dla obslugi. Uwierzcie mi. I moim zdaniem rowniez rodzice powinni tutaj pomyslec 3 razy zanim wezma takiego do knajpy. Tu nie chodzi o liberalizm, ale o ludzka przyzwoitosc.


        Jak juz sie pewnie wszyscy domyslili pracowalem jako kelner ponad 3 lata (tak podczas studiow, ale jakos nie czulem sie zmanierowany). Moze dlatego, ze klientela byla kulturalna i wiedziala czego chce. Z takimi goscmi az milo sie pracuje, mozna pogadac o winach, smakach, etc - i jakos zawsze tacy ludzie zostawiali najwieksze tipy, bo potrafili docenic to, co odemnie dostali. I tyle. Teraz siedze za biurkiem, chodze po knajpach, ale tylko do takich, gdzie wiem, ze zostane obsluzony zgodnie z zasadami sztuki. Niewiele takowych, ale sa.


        Pozdrawiam
        Michał
        • Gość: count_zero Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.03.10, 19:24
          I pomyśleć, że są kraje, gdzie napiwek jest uważany za coś straszliwie
          obraźliwego. Lubię w tych krajach bywać ;P
        • everettdasherbreed Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti 06.03.10, 10:16
          Wypowiedź bardzo obszerna ale mało konkretna.

          Ja poruszyłem temat zupełnego braku wiedzy kelnerów na temat zasad obsługi.

          Jako konsument, nie jestem zainteresowany meandrami polityki płacowej
          właściciela restauracji. Nie mam na to wpływu.

          Z prawnego punktu widzenia napiwek jest:
          1. Wynagrodzeniem kelnera płatnym bezpośrednio przez konsumenta. Ja dam napiwek,
          a kelner doniesie, że go nie zarejestrowałem w ZUSie, nie zapewniłem mu
          wstępnych badań lekarskich i odzieży roboczej. Płacąc napiwek staję się pracodawcą.
          2. Uprawianiem przez kelnera nieuczciwej konkurencji wobec pracodawcy i
          działaniem na jego szkodę. Biorąc napiwek kelner osiąga dochody pracując na
          terenie pracodawcy, przy użyciu jego sprzętu i kosztem jego dochodów. To
          uzasadnia natychmiastowe dyscyplinarne zwolnienie z pracy.

          Kelner to zupełnie nienajgorszy zawód, mający swoje uroki. Pracę kelnera należy
          wykonywać sumiennie i profesjonalnie. Jeśli ktoś nienawidzi swojego zawodu,
          niech go zmieni. Dla samej higieny psychicznej.
          • Gość: logis Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti IP: *.net.inotel.pl 07.03.10, 12:41
            ad everettdasherbreed
            nie wiem co palisz , ale musisz mi dać namiar na tego dilera.
            1. Od kiedy do dając komuś 10 zł raz na kilka tygodni czy miesięcy stajesz się jego pracodawcą? Większej głupoty dawno już nie słyszałem. Szczególne że kwota jest śmiesznie mała i od takich kwot nie płaci się podatku, po drugie zdarzenie ma miejsce w restaruracji która nie jest Twoją własnością, na w/w kwotę nie masz żadnego pokwitowania i z nikim na nic się nie umawiałeś, więc przestań rozpuszczać ploty jak z pierwszej strony brukowców .
            2. Sam nie jestem jakimś wielkim fanem napiwków ( choć zazwyczaj daję) i mam mieszane uczucia co do tego typu płacenia za usługę. Szczególnie że czasem jest ona nieco wymuszna. Ale nie sądzę żeby ktoś kogoś z pracy dyscyplinarnie zwalniał, szczególnie jak właściciel zatrudnia na umowę zlecenie, płaci "pod stołem" , nie prowadzi szkoleń, krótko mówiąc nie wszystko prowadzi zgodnie z KP.
            Znam przypadki gdzie kelnerka dostawała wypłatę 10 zł dziennie ( słownie dziesieć złotych) a resztę miała zarobić z napiwków. Samo życie.
            pozdrawiam
          • Gość: K Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti IP: 212.180.165.* 08.03.10, 22:54
            Napiwki to chyba wymysł amerykański - i tam to rzeczywiście tak miało działać:

            kelner od pracodawcy dostaje minimum (tyle co nic), a klieci wiedzą że kelner jest praktycznie na ich utrzymaniu. W ten sposób kelner jest zainteresowany jak najwyższym poziomem obsługi, bo od tego zalezy ile dostanie kasy.
            W efekcie napiwek poniżej 15% jest widziany jako już naprawdę wynik fatalnej obsługi, albo wręcz oszustwo (jeśli obsługa była ok).


            W Europie napiwek był raczej dodatkową formą podziękowania za dobrą obsługę, jedzenie - całkowicie dobrowolną. Zresztą w wielu krajach tak jest nadal, np. w Czechach zwyczajowo zaokrągla się po prostu do najbliższej okrągłej sumy, niezależnie ile to %.

            Jednak mam wrażenie, że niektórzy bardzo chcą przeszczepić nienaturanlny u nas system amerykański - stąd te teksty o niskich płacach kelnerów i tak dalej. Tymczasem jest mase ciężkich, upierdliwych i niskopłatnych zawodów, a jakims cudem tam napiwki nie występują (znowu: odwrotnie niż w stanach). Dlatego nie należy dac się zwariować narzekaniom kelnerów - pracodawca powinien im płacić w pierwszym rzedzie, reszta to tylko bonus.
            • Gość: złośłiwe bydlę Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti IP: *.lodz.msk.pl 10.03.10, 18:52
              > Zresztą w wielu krajach tak jest nadal, np. w Czechach zwyczajowo
              > zaokrągla się po prostu do najbliższej okrągłej sumy, niezależnie
              > ile to %.

              Jak tak zrobiłem to kelner patrzył na mnie jakbym mu córkę zgwałcił.
              Do Czech też już dotarło "10%".
        • 0x0001 Re: Podawanie widelca i noża do spaghetti 06.03.10, 10:39
          michpio napisał:

          > Jak juz sie pewnie wszyscy domyslili pracowalem jako kelner ponad 3 lata (tak p
          > odczas studiow, ale jakos nie czulem sie zmanierowany). Moze dlatego, ze klient
          > ela byla kulturalna i wiedziala czego chce. Z takimi goscmi az milo sie pracuje
          > , mozna pogadac o winach, smakach, etc - i jakos zawsze tacy ludzie zostawiali
          > najwieksze tipy, bo potrafili docenic to, co odemnie dostali

          Pewnie Twoja klientela pod krawatem byla.
        • Gość: art a ta tipa to coś takiego jak IP: *.infocoig.pl 09.03.10, 12:41
          cipa tylko przez t?
    • sokolasty Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 05.03.10, 17:02
      Mnie drażni:
      0) kelner, który podchodzi, kiedy wciąż studiuję kartę;
      1) czekanie na kelnera, kiedy chcę poprosić o rachunek;
      2) czekanie na rachunek;
      3) czekanie na resztę.

      Raz miałem nieprzyjemność być w pseudorestauracji w dwie pary. Odstęp od przyniesienia pierwszego dania do ostatniego: godzina.

      Innym razem, grupą sześciu bodajże osób, w sieciowej pizzerii na głupią sałatkę czekałem z 40 minut. Swoją drogą, kolega zapiekankę dostał po pięciu minutach,
      • Gość: gastromalkontentka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.pools.arcor-ip.net 05.03.10, 18:11
        Kiedy kelnereczka w mini co chwile pyta, czy sie jeszcze czegos
        napijemy (pospiesza picie wina czy koktajli).

        Komiczne, egzotyczne zestawy, np mieso laczone z musem z tunczyka -
        uwielbiam cielecine nienawidze tunczykow i ryb ogolnie.

        Kiedy kelnereczka jw w polskiej restauracji w Niemczech nie kuma po
        niemiecku a towarzystwo przy stole jest mieszane i
        trzeba "wewnetrznie" tlumaczyc.
      • Gość: asd Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.toya.net.pl 05.03.10, 18:13
        Dokładnie.
        W knajpie czas głównie spędza się na czekaniu:
        już po samym jedzeniu bez sensu czekasz cztery razy:
        1. aż podejdzie kelner zabrać talerze
        2. aż przyniesie rachunek
        3. aż podejdzie zabrać pieniądze
        4. aż przyniesie resztę
        dlatego wolę płacić z góry.
      • Gość: anka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.chello.pl 05.03.10, 18:20
        "eleganckie" restauracje w ktorych obsluga z wyzszoscia stara sie
        wcisnac mi mega-zestaw, kiedy ja nie mam na to ochoty.
        nie chce przystawki, zupy, drugiego i deseru z winem - tylko np.
        samo drugie.
        I co, mam sie zapchac jak swinia cala reszta bo pan z obslugi uzna
        mnie za nieokrzesanego gbura, co nie potrafi skomponowac sobie
        obiadu?
    • Gość: Gość Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 18:20
      Dym, dym i jeszcze raz dym. Jedzenie smakuje też dzięki temu że pachnie, w
      jak zamiast zapachu ziół czujesz smród papierosów to ja w takiej knajpie nic
      nie zamówię do jedzenia. I jeszcze jak wieszam płaszcz na wieszaku gdy nie ma
      szatni a jakaś menda mi dmucha dymem na niego.
      • Gość: gość Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 18:38
        czytając posty można odnieść wrażenie,że wizyty w restauracjach są
        obowiązkowe i że jest to jedna z najbardziej stresogennych sytuacji
        w życiu, współczuję.MOże po prostu do baru mlecznego trzeba iść
    • Gość: ale fajne:) Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.edata.net.pl 05.03.10, 20:43
      nie znoszę czekać w nieskończoność na kelnera/kę,nie znoszę zapachów z kuchni
      przez uchylone drzwi;braku muzyki-tak ,że słyszę rozmowę stolika obok...wysokich
      cen,nadmuchanej atmosfery,papierowych serwetek,których nie sposób wyjąć z
      serwetnika,przewiewów lub braku klimatyzacji,sztucznych kwiatów w
      wazonikach,małych liter w menu i tłoku.
      • Gość: goscUSA Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.itt.com 05.03.10, 21:10
        z waszych wpisow wynika ze pobyt w restauracji jest czesto
        traumatycznym przezyciem ,chyba jak samo zycie w Polsce
    • Gość: turysta Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.dhcp.bluecom.no 05.03.10, 21:15
      Podoba mi sie m.in. Portugalia. Przychodzimy, siadamy, na stole juz jest 1 l
      wina i 1 l wody. Mozna czekac na kelnera :) Jedzenie b. dobre. Milo, cieplo i
      przyjemnie.

      PS tak jest w wielu krajach, polecam.

      • everettdasherbreed Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 06.03.10, 10:24
        W Czechach kelner od razu po pojawieniu się gościa przynosi pełny kufel.
    • Gość: klunej Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.10, 21:18
      klunej
    • alex_koz Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 06.03.10, 01:52
      Jedyną rzeczą, która mnie niemiłosiernie wkurza to obsługa, albo taka przesadnie
      miła co przychodzi co kilka minut się pytać czy smakuje czy nie (no przecież
      widać, że skoro jem to smakuje:), albo taka absolutnie olewająca gości (np.
      ostatnio mi się przydarzyło w pizzerii w Poznaniu, że pani kelnerka zapomniała
      naszego zamówienia - zdarza się, rozumiem - ale mogła przyjść i przeprosić, a
      nie czekać aż sami się po 40 minutach upomnimy! albo kelner w knajpie, która ma
      ambicje być dobrą w Poznaniu, którego nie można się doprosić o rachunek), albo
      która nie raczy podejść raz na 15 minut by zapytać się czy coś podać.

      a poza tym to mnie wkurza jak nie można płacić kartą, no i jak się okazuję, że
      osoby siedzące przy jednym stoliku nie mogą dostać oddzielnych rachunków.

      poza tym nie lubię zimnego i niesmacznego jedzenia, ale cóż: człowiek uczy się
      na błędach i już do tego miejsca nie wracam.

      Na szczęście mieszkam w Toronto, a tu knajp pod dostatkiem i powodów do narzekań
      mam mało:)
    • Gość: Haidi Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.bchsia.telus.net 06.03.10, 04:38
      Moje dzieciaki uwielbiają surówki. Kiedy jesteśmy w restauracji, to mamy
      naprawdę duży problem aby był jakikolwiek sensowny wybór w świeżych
      surówkach/sałatkach. Nawet jak jest sezon, to dadzą 2 plasterki pomidora. Musimy
      zamawiać po 2-3 różne sałatki typu marchewka z groszkiem, surówka z kwaszonej
      kapusty czy coś typowo "polskiego". Jakoś ta mentalność polska jeszcze nie
      wdrożyła się do "standartów europejskich". No i oczywiście to czekanie.Nawet 45
      minut. Cyrk! To zniechęca ludzi. Kiedyś tak się nam zdarzyło w łódzkiej
      Manufakturze". Zrezygnowaliśmy, a w pobliskim sklepie nakupiliśmy świeżych
      owoców ( na szczęście był latem wybór) i było zdrowo i szybko.
    • kicior99 Nietypowo 06.03.10, 08:28
      Mnie wkurza brak promocji takich jak w sklepach, np: zjedz 2 talerze zupy a dostaniesz
      trzeci, albo tiramisu na deser :) (albo zapłacisz za nie połowę). Nikt nie myśli o tych,
      którzy lubią sobie pojeść :(
    • zeberdee24 Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 06.03.10, 08:31
      1. Jak pstrykam i mówię 'panie ober dwie wódki' to nikt nie reaguje i muszę
      gwizdać na palcach.
      2. Nie mówią do mnie "czego jaśnie Pan sobie życzy".
      3. Kelnerzy kłaniają się niewystarczająco nisko - kelner ma być zgięty w pół.
      • Gość: logis To żenujące IP: *.net.inotel.pl 06.03.10, 12:02
        Poziom niektórych wypowiedzi na tym forum jest żenujący.
        Zamiast konstruktywnych uwag traktujących o temacie jakieś pierdy i uwagi
        dotyczące jednej knajpy a dotykające wszystkich.
        A tak bardziej w temacie :
        1. Niska jakość obsługi kelnerskiej w Polsce jest faktem wynikającym z dwóch
        rzeczy: rotacja obsługi ( słabe płace, ciężka praca, studenciaki) i kiepskiej
        wiedzy właścicieli-menadżerów . Rynek gastronomii w Polsce rozwija się od
        powiedzmy 15 lat, a nie od 50 jak na zachodzie.
        2.Podawanie dań bez smaku, bez pomysłu, bez polotu z jakiś gotowych mrożonek a
        kasowanie jak za zboże.
        3.Braki w zaopatrzeniu- w piątkowy wieczór w popularnej restauracji z karty win
        białych( 10 pozycji)są tylko 3 w tym tylko 1 schłodzone. Jest zima więc nie ma
        problemu zepsutej lodówki raczej. Wódka tak ale tylko 0,7 l. Masakra
        4.Na koniec kelnerka przynosi rachunek i odchodzi od stolika w siną dal ( taka
        mała próba wymuszenia napiwku) . Zresztą jest to zachowanie notoryczne i jak dla
        mnie bardzo nietaktowne. Nie każdy i nie zawsze ma ochotę dać napiwek.
        Na szczęście są miejsca w sieci gdzie można poczytać i dać opinię o wybranej
        restauracji. A udowodniono już że klinta który się sparzył odzyskać prawie nie
        sposób.
        pozdrawiam wszystkich
        • kicior99 Re: To żenujące 06.03.10, 18:23
          Gość portalu: logis napisał(a):

          > Poziom niektórych wypowiedzi na tym forum jest żenujący.

          a przeczytałeś tytuł forum?
          • Gość: ;) Re: To żenujące IP: *.cable.smsnet.pl 06.03.10, 18:34
            Kicior, jak na ironię w stacji, którą omijam - tvn - obecnie leci program o tym
            jak należy prowadzić lokal gastronomiczny oparty na programie Gordona Ramsaya,
            którego znasz z Hell's Kitchen:)
            • Gość: logis Re: To żenujące IP: *.net.inotel.pl 06.03.10, 19:26
              I prowadzi go kobieta która zna się na gastronomii jak świnia na gwiazdach. Jak
              ktoś kto prowadzi knajpy gdzie przychodzi się dla lansu i ceny są od 100 zł za
              osobę za kolację może się wypowiadać jak prowadzić restaurację w małej
              miejscowości? O jej poziomie niech świadczy,że non stop krzyczy i chodzi w
              rozwichrzonymi kudłami po kuchni nad garnkami? Jakby ktoś nie wiedział średnio
              człowiek gubi ok 80 włosów, przez 8 godzin w pracy na kuchni jakieś 25-30 sztuk.
              Dziękuję bardzo za jedzenie dań przygotowanych przez Panią Magdę. Ja wolę mięso
              nie włosy, i to kogoś. pozdrawiam
              • kicior99 Re: To żenujące 06.03.10, 20:18
                wyrazy współczucia, wyłączyłbym po 5 minutach... Tutejsze programy kulinarne
                mają jednak "nieco" wyższy poziom (co niestety nie pozostaje w bezpośredniej
                relacji z żarciem)
                • Gość: ;) Re: To żenujące IP: *.cable.smsnet.pl 06.03.10, 22:27
                  Brytyjskie programy o odchudzaniu grubasów też są fajne, szczególnie ten z
                  wysuszoną babką - nie pomnę nazwy, ale śmiechu miałem co niemiara z babką, co
                  cierpiała na bezsenność, bo... przed snem piła 2-3 litry pepsi do kebabów:))))
                  • Gość: ;) Re: To żenujące IP: *.cable.smsnet.pl 06.03.10, 22:30
                    Wysuszona to była prowadząca, ta od kebabów i pepsi jej kuracjuszką - sorry za
                    nieścisłości.
                    • niewomeli5 Re: To żenujące 06.03.10, 22:52
                      Chodzę dość często do restauracji,często ze swoimi dziećmi.Tylko
                      jeden raz w życiu miałam same zastrzeżenia co do funkcjonowania
                      lokalu i zachowania ludzi tam pracujących.Widocznie mam dużo
                      szczęścia bo nie mogę sobie przypomnieć czy coś mi nieodpowiadało
                      oprócz w/w restauracji.
                      • Gość: adam niezgodka [...] IP: *.try.wideopenwest.com 07.03.10, 04:51
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • kicior99 Re: To żenujące 07.03.10, 07:57
                    A kojarzę ale to już było dość dawno, zdaje się w 2005. Zresztą odnośnie tej
                    pani przez prasę przetoczyła się fala krytyki - że metody złe, że nienaukowo
                    itp. jak to w Anglii, nie można nic zrobić żeby nazajutrz nie darli japy :) Ale
                    czytając fora, w tym 2 posty poniżej, widzę, że nie tylko jukeju tak jest.
    • d.o.s.i.a Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 08.03.10, 11:51
      A mnie najbardziej wkurza to co nagminnie zdarza sie w polskich
      sredniej polki restauracjach czyli, gdy potrawy udaja cos czym nie
      sa. Wynika to oczywiscie z oszczednosci, jak i ignorancji pt. co za
      roznica czy oliwa, czy olej itp. Przyklad: ide do knajpy, o nazwie
      wybitnie wloskiej, w menu oczywiscie wloskie dania. I co? Zamawiam
      bruschette z szynka parmenska i bazylia. I co dostaje? Wysuszona na
      wior jakas pszenna bule (bo przeciez szkoda bylo oliwy (toz droga),
      zeby to to skropic przed wlozeniem do piekarnika). Do tego, zamiast
      permenskiej szynki co? Plaster obrzydliwej obslizglej polskiej
      wedliny, kupionej chyba w tesco na przecenie. I to wszystko
      udekorowane dwoma listkami przerosnetej, klaplej bazylii.
      Obrzydlistwo. A cena jak z kosmosu, oczywiscie. Na moje delikatne
      protesty: ale przepraszam, to chyba nie jest szynka parmenska,
      kretynski wyraz twarzy kelnerki, ktora nawet nie wie o co mi chodzi.
      No jak to, szynka przecie jest!

      I to sie, niestety zdarza nagminnie. W spaghetti rozgotowany
      makaron, zamiast parmezanu, woskowa, polska podroba. Itp. itd. A to
      wszystko we "wloskich" knajpach.

      Podobnie, wkurza mnie, ze opcje wegetarianskie w polskiej kuchni to
      niezmiennie slodkie pierogi lub nalesniki, jak ma sie szczescie to
      niesmiertelne ruskie, albo z kapusta, albo jak jest "wykwintnie" to
      grillowane warzywa (coz to za posilek!). Tak jakby nic innego
      wymyslic sie nie dalo!

      Niestety, szansa na jakiekolwiek dobre jedzenie w Polsce to niestety
      drogie restauracje. W przecietnych nie ma co marzyc o dobrym
      jedzeniu.
      • Gość: logis Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 12:46
        Wynika to ze złej polityki prowadzenia działalności przez właścicieli. Trudno jest podawać porządne jedzenie w niskiej cenie, bo po prostu oryginalne produkty są drogie. Więc jeśli się nie ma klientów na coś w wyższej półki to nie należy się w to bawić , a serwować dania prostsze i tańsze.
        Co mnie denerwuje w wiekszości lokali to kosmiczne ceny za wina i wódkę. Piwo kupuje za 3 zł/ sprzedaje za 6 zł, ale butelka wyborowej kupiona za 20 zł w restauracji kostuje 80zł, albo wina w cenie 80-150 zł /butelkę i to w średniej klasy lokalu .
        Ostatnio zostałem miło zaskoczony w jednym z poznańskich lokali - karafka wina stołowego 0,5l w cenie 19.90 zł. Jednak można. Aha, lokal był pełen ok. 16 w sobotę.
        • Gość: K. Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: 212.180.165.* 08.03.10, 22:59
          też nie rozumiem skąd u nas taki nimb "eksluzywności" wokół wina, co ma uzasadnić nieprzeciętne krojenie na nim klientów.

          bardzo przeciętne wina, dostępne w np. Makro za 20-30 zł sprzedawane są mnie więcej po 80-100 za butelkę - naprawdę żenada i przesada
          • wypasiona_foczka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 19.02.11, 22:33
            Ostatnio na pytanie o polecane wino pani proponowała Carlo Rossi (12 zł za 100ml!!!!). Ordynarny produkt winopodobny. Dziwiła się, że nie chcę... Z resztą większość kelnerów o podawanym winie nie jest w stanie o winie powiedzieć niczego.
            Skłaniam się też to tezy powyżej , że w wielu restauracjach mają "własny" sposób na ogólnie znane danie, które za Chiny nie przypominają oryginału. Dostałam już carpaccio pociapane majonezem (do dziś mam w ustach ten smak a minęło już z półtora roku). Notoryczne jest serwowanie dewolaja z margaryną w środku albo z całą masą przeróżnych cudów: pieczarkami, boczkiem, żółtym serem, szynką. Raz na ruski rok zdarza mi się dostać makaron al`dente, niemal zawsze jest to rozpadająca się pulpa. Nie lubię też gdy sałatki polewają obficie sosem czosnkowym i nie ma o tym słowa w menu. Przecież nie zawsze je się takie rzeczy! dostałam taką sałatkę na romantycznej randce z chłopakiem a potem śmierdziałam kiełbasą wiejską do rana. Nie dało się tego zmyć. A on nie jadł niczego czosnkowego i było nieśmiesznie :D
      • Gość: gosia Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.03.10, 13:43
        i po hasłem dania jarskie - pierogi z mięsem :)))
    • Gość: ryfka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 12:40
      nie lubię restauracji. Chyba za dużo naogladałam się programów typu
      zemsta kelnera, kucharz kontratakuje i task dalej w tym stylu.
      • Gość: logis Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 12:48
        Ale do restauracji nie chodzisz tylko dla jedzenia, raczej dla atmosfery, omiany od codziennego schabowego z ziemniakami.
        Pooglądaj filmy typu "chleb nasz powszedni" a przestaniesz jeść wogóle ;-). pozdrawiam
        • Gość: ryfka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 13:17
          Oczywiście, że oglądam, dlatego żyję powietrzem ;).
          Widocznie nie trafiłam nigdy na swoją restaurację. Wolę domówki.
          Oczywiście bez ww schabowego, talerza wędlin i jajek w majonezie.
          • Gość: mańka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.10, 13:26
            A mnie wkurza, ze w jednej restauracji 2 razy jestem zadowolona,
            wszystko jest Ok, a 3 razem już jakieś niedoróbki, a to za długo, a
            to za zimne, a to nie smacznie. Ciagniesz kogoś do knajpy, bo super
            i taki numer ci wycinają. Często jadam na mieście i tylko w dwóch
            restauracjach jeszcze się nie zawiodłam.
    • camel_3d fotografujacy sie ludzie... 08.03.10, 14:18
      eeeeeee..ale wies..
      robic sobie zdjecia w restauracji...
    • 3.14-roman Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 00:58
      Napiwki, herbaty...

      A co powiecie na coś takiego? W pewnej restauracji (nie w barze mlecznym, ale w restauracji, nie jakieś bardzo eleganckiej, ale też nie jakiejś spelunie) bezdomny chodził między stolikami, podchodził do jedzących, a potem wkładał im obśliniony palec do talerza. A po tym akcie wyciągał plastikową siatkę ze słoikami i pytał: "Mogę sobie wziąć pana kotlet/ziemniaki?" O dziwo, nikt mu nie odmawiał.

      Nie wiem, czy to nie Urban Legend. Bardzo proszę się tym nie inspirować.

      --
      https://dragcave.net/image/2gpO.gifhttps://dragcave.net/image/FGUT.gifhttps://dragcave.net/image/DFoV.gif
      • eurytka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 01:31
        Tak robili bezdomni w barze na dworcu centralnym w W-wie 20 lat temu.
        Czy dalej tak jest w tym barze nie wiem.
        Dawno nie byłam.
    • Gość: szampanna Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.sta.asta-net.com.pl 09.03.10, 11:04
      mnie denerwuje, kiedy układam sztućce w starannie wyuczony w domu
      sposób, np równolegle na godzinę piątą, a kelner stoi i zamiast
      zabrać talerz, pyta jak idiota, czy już skończyłam.
      • Gość: sylwia Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.ds3.agh.edu.pl 09.03.10, 11:47
        pracowałam jako kelnerka i wiele razy spotykałam się z tym że ktoś ułożył
        sztućce we wspomniany przez Ciebie sposób,ja chcę zabrać talerz a ten krzyczy i
        gorączkowo macha rękami że jeszcze nie.
        co mnie natomiast wkurza-zamawiam coś a potem się okazuje że tego nie
        ma.zamawiam inną rzecz,znowu nie ma.trzeciej też nie ma.
        poza tym denerwuje mnie też jak zamawiam margaritę (drinka) i nie jest to podane
        odpowiednio,w odpowiednim szkle tylko barman robi jakiś szajs.
        nie mam natomiast problemu z kolejnością podawania potraw-zawsze wyraźnie
        zaznaczam przy zamówieniu co po czym chcę zjeść.
        • be_ell Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 12:36
          Mianem restauracji bym tego nie nazwała, choć w pobliżu domu najlepsze miejsce
          do spędzenia wieczoru.
          Knajpa "meksykańska". W menu pizza, tortille, jakieś pierogi, słowem mydło i
          powidło.
          Tequila była bez soli, ale za to z cytryną - ok. nie ma limonki, przeżyję.
          Ale jak mi zaserwowano Krwawą Marry BEZ tabasco, to się wkurzyłam.
          Dostało się kelnerom, choć to barman powinien ...
          Kelnerka tłumaczyła, że Krwawa Marry to sok pomidorowy z wódką i klienci tak chcą.
          Tabasco se dolałam sama, a sok pomidorowy był rozwodniony :(
    • memphis90 Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 14:46
      Smród fajek kogoś z drugiego stolika... Niestety, często w lokalach
      nie ma czegoś takiego jak sala dla niepalących, albo granica te jest
      czysto umowna.
      • bassooner Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 14:52
        jak ściągam flak z kaszanki robiąc ściemę, że to niby się czarnym kawiorem
        zajadam, i ktoś to zauważy... ;-(((

        Polskie
        Koleje Polarne
    • Gość: lila Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.10, 16:51
      Palenie papierosów...
    • hipinka Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 09.03.10, 17:24
      ważnie przeczytałam wszystkie posty, i, jako,że sama prowadzę knajpę,
      chciałabym coś dodać:
      - po pierwsze, jak wiadomo, zdarzają się przeróżni goście, niektórzy potrafią
      skutecznie zatruć życie całemu personelowi i skrócić każdemu życie o min. 5 lat,
      ale nie o tym chciałam
      - ceny: rzadko kto wie, z czego to wynika, że są one horrendalnie wysokie, no
      to wam powiem, że czynsz za średniej wielkości lokal (warszawa i inne duże
      miasta) wynosi 10 - 15 tys netto. Do tego dochodzą naprawdę wysokie koszty pracy
      itp itd. Jeśli uczciwie zatrudniasz swoich pracowników na umowę o pracę, płacisz
      monstrualne składki, a ja nie wyobrażam sobie, żeby ktoś nie miał np.
      podstawowego ubezpieczenia zdrowotnego
      - brak dań lub składników: owszem, wszędzie się to zdarza, często dostawca nie
      przywozi bo NIE MA(?) i jest problem, ale zadaniem kelnera jest poinformowanie
      gościa przy zamówieniu a nie podanie dania z jakiś erzacem albo shitem. Ja
      osobiście nigdy nie wracam do knajp, gdzie podają wybrakowane dania
      - jeśli kelner podaje coś nie tak jak trzeba, lub nie w takiej kolejności to
      trzeba zwyczajnie zwrócić uwagę, a nie siedzieć i mamrotać z niezadowoleniem
      pod nosem, bywa, że dzieje się tak przez pomyłkę, ale zgadzam się, że często
      przez ignorancję

      I mogę tak jeszcze długo, ale nie chcę Was nudzić
    • bucefal_macedonski Klienci 09.03.10, 17:47
      Którym restauracja myli się ze stołówką, barem szybkiej obsługi, albo obiadem u
      babci. Szczególnie:

      1. Narzekający na drugie danie przychodzące przed skończeniem zupy. Zupa i
      drugie w restauracji? Który to mamy rok? Są zakąski, dania główne, dodatki i
      desery.

      2. Narzekający na smrodek kiepskiego żarcia. I dalej się tam stołujący.

      3. Narzekający na tępotę kelnerów, tak jakby spodziewali się po dorabiającym
      wieczorami studencie światowej ogłady.

      4. Za wzór stawiający tanie lokale w Berlinie, gdzie nawet z herbatą wyjdzie mu
      7-9 ojro. Herbata w restauracji... Szalejemy, no nie?

      5. Narzekający na zdzierską dopłatę za oliwki w pizzie wysokości... 2zł. Ale z
      nas ważny patron ekskluzywnej restauracji... na telefon.

      6. Utyskujący na kawę i herbatę lądującą pierwszą na stole, jakby nie wiedzieli,
      że od napojów się rozpoczyna realizację zamówienia, żeby potencjalnie
      narzekającemu klientowi czymś gębę zatkać. Wystarczy poprosić o napój w trakcie
      posiłku, albo zaznaczyć, żeby przynieść razem z głównym daniem. To nie jest trudne.

      7. Porównujących cenę gotowego dania z ceną surowca. Jakoś kupując opony
      samochodowe nie sprawdzają notowań giełdowych kauczuku. A przebitki są takie, że
      aż skandal i rozbój w biały dzień!

      8. Sknerzący przy napiwkach. Pamiętaj, że im większy napiwek tym większe potem
      moralne prawo do narzekania na jakość obsługi... w restauracji oczywiście. Pizza
      hat i makronald.

      9. Mylący posiłek z wizytą w restauracji.

      10. Wkurzeni na kelnera dopytującego, czy wszystko w porządku, bo odpowiedź
      sprawia, że ubabrają sobie koszulę wypadającym z gęby jedzeniem. Koszulę z
      napisem king brus li karate miszcz, oczywiście.

      11. Oburzeni na obecność małych, wrzeszczących dzieci. Bo przecież ma być cisza,
      jak makronaldem zasiał. Następnym razem wystarczy jednemu bachorowi poderżnąć
      gardło. Rodzice zrozumieją tę dyskretną uwagę.
      • Gość: to_ona Re: Klienci IP: *.sds.uw.edu.pl 09.03.10, 20:29
        Przez pięc lat pracowalam w restauracji. Stwierdzam więc:

        -napój MA być podany przed przystawkami! chyba, ze gość zażyczy sobie inaczej!
        -wrzeszczące i nie reagujące na nic dzieci są zmorą restauracji, zarowno gości
        jak i obsługi (tym bardziej, że obsłudze nie wypada zwracać uwagi na hałaśliwego
        malca) - ale można wybrać miejsce, w którym zapewniona jest opieka nad maluchami
        w specjalnym kąciku zabaw, ciszej, bezpieczniej i jest osoba, ktora jest
        odpowiedzialna za zachowanie ciszy, a przynajmniej utrzymanie dzieciaczkow w
        jednym miejscu; to nie jest takie proste, jak się wydaje, viva bestresowe
        wychowanie!
        -za 12 godzin pracy + z reguły nadgodziny, otrzymywałam wynagrodzenie w
        wysokości 40zł, naprawdę liczyliśmy wszyscy na napiwki, a często dobrze
        obsłużeni goście, przy rachunku 658zł, zostawiali nam 660zł, co nie jest mile;
        -goście za zle przygotowane danie gania kelnera, a powinni poprosić o
        przekazanie swoich uwag kucharzowi lub wręcz poprosić kucharza o przyjście do
        stolika - jesli się za coś placi, powinno się oczekiwać tego, na co rzeczywiscie
        wydaje się swoje pieniądze
        -goście, którzy przychodzą 10 minut przed zamknięciem restauracji nie sa mile
        widziani - oznaczzaja oni dla kelnera pozostanie po godzinach pracy,
        -w dobrych restauracjach można poprosić o przygotowanie połowy porcji dania,
        kelner powinien udzielić informacji, kóre z dan można w ten sposób przygotować;
        kelner powinien rownież wiedzieć, ile mniej wiecej potrzeba czasu na
        przygotowanie konkretnego dania, to jego praca;
        -gość zamawiajacy herbatę i TYLKO herbatę - tez jest gościem restauracji i tak
        należy go traktować, mimo iż wiemy, że napiwek nie będzie duży;
        -kelner powinien dokładnie wiedzieć, jakie składniki są używane przy
        przygotowywaniu poszczególnych dań, co jest smażone, co pieczone, co gotowane,
        to też jego praca;
        -kelnera zawsze można zapytać o mozliwość przygotowania czegoś spoza karty, ale
        należy wziać pod uwagę, że nie wszytskie nasze pomysły muszą być zrealizowane;
        -kelner też człowiek - i tak nalezy go traktować;

        • parkomat Re: Klienci 09.03.10, 21:24
          > viva bestresowe wychowanie!

          Chciałaś napisać "vivat" czy może "vide" ?


        • a1ma Re: Klienci 10.03.10, 09:39
          > -napój MA być podany przed przystawkami! chyba, ze gość zażyczy sobie inaczej!

          Napój zimny - owszem.
          Co do gorącego kelner mógłby się po prostu upewnić, kiedy ma go podać.
          Z drugiej strony - klient też może zadysponować, jak chce jeść. Wystarczy
          otworzyć usta ;)

          > -za 12 godzin pracy + z reguły nadgodziny, otrzymywałam wynagrodzenie w
          > wysokości 40zł, naprawdę liczyliśmy wszyscy na napiwki, a często dobrze
          > obsłużeni goście, przy rachunku 658zł, zostawiali nam 660zł, co nie jest mile;

          NIE MA OBOWIĄZKU DAWANIA NAPIWKÓW.
          Powtórzę - ja daję zawsze, czasem 5% (przy kiepskiej obsłudze albo wyjątkowo
          wysokim rachunku), czasem 25%, jedyny wyjątek to wtedy, kiedy czuję się
          przymuszana do dania napiwku - wtedy nie daję nic.


          > -goście, którzy przychodzą 10 minut przed zamknięciem restauracji nie sa mile
          > widziani - oznaczzaja oni dla kelnera pozostanie po godzinach pracy,

          A czy właściciel restauracji i pracodawca kelnerów wie o tym?
      • a1ma Re: Klienci 10.03.10, 09:36
        > 1. Narzekający na drugie danie przychodzące przed skończeniem zupy. Zupa i
        > drugie w restauracji? Który to mamy rok? Są zakąski, dania główne, dodatki i
        > desery.

        Nigdy nie widziałeś zupy w menu?

        > 6. Utyskujący na kawę i herbatę lądującą pierwszą na stole, jakby nie wiedzieli
        > ,
        > że od napojów się rozpoczyna realizację zamówienia, żeby potencjalnie
        > narzekającemu klientowi czymś gębę zatkać. Wystarczy poprosić o napój w trakcie
        > posiłku, albo zaznaczyć, żeby przynieść razem z głównym daniem. To nie jest tru
        > dne.

        Chyba jednak chodziło o to, że kawę pija się PO posiłku, nie przed ani w trakcie.
        Z herbatą to różnie, czasem zimą chcę napić się czegoś gorącego natychmiast i
        zamawiam przed posiłkiem.
        Ale racja, że dziwne jest raczej zamawianie napojów, które chcemy wypić po
        posiłku na początku. Przecież łatwiej jest zamówić najpierw aperitif, potem
        przystawki i danie właściwe, a dopiero po zjedzeniu - ewentualnie deser i napoje
        ciepłe. A jeśli nie - to zaznaczmy, jak chcemy, żeby podano jedzenie.

        > 10. Wkurzeni na kelnera dopytującego, czy wszystko w porządku, bo odpowiedź
        > sprawia, że ubabrają sobie koszulę wypadającym z gęby jedzeniem. Koszulę z
        > napisem king brus li karate miszcz, oczywiście.

        Upewnienie się, czy wszystko ok to nie problem. Ale nie lubię, kiedy kelner mówi
        "proszę" podając cokolwiek na stół - kelner ma być niewidoczny, a nie - ja w
        środku konwersacji, a ten mi "proszę" i szturcha w łokieć, żeby dołożyć talerz,
        który się nie mieści ;)
        • mimose Re: Klienci 11.03.10, 19:49
          Widzisz, Tobie "proszę" nie pasuje a inny klient pomyśli, że to zwykły gbur, bo
          tylko przyniósł a on uważa "proszę" czy "smacznego" za obowiązek i dobrą obsługę.

          A kelner nie jest od zgadywania co który klient lubi.
          • a1ma Re: Klienci 11.03.10, 21:22
            Od zgadywania nie jest faktycznie, ale mógłby zwyczajnie stosować się do zasad s-v.
            Może ktoś lubi jeść ziemniaki łyżką, to znaczy, że kelner ma nie podawać
            wszystkim widelca i noża, bo nie wiadomo, "co kto lubi"? Jakieś standardy jednak
            należy zachować.
      • arieska Re: Klienci 17.03.10, 01:43
        bucefal_macedonski napisał:
        > 11. Oburzeni na obecność małych, wrzeszczących dzieci. Bo przecież ma być cisza
        > ,
        > jak makronaldem zasiał. Następnym razem wystarczy jednemu bachorowi poderżnąć
        > gardło. Rodzice zrozumieją tę dyskretną uwagę.
        >

        I po co od razu takie dramatyzowanie? Restauracja jest miejscem publicznym i
        kazdy winien zachowywac sie w miare spokojnie, nie przeszkadzajac innym.
        Podstawy kultury. Dziecko samo z siebie nie musi tego wiedziec, ale od tego sa
        opiekunowie, aby dzieci przypilnowac i uspokoic. Nikt nie jest pepkiem swiata,
        aby pozwolic sobie na ignorowanie obecnosci innych osob. Jezeli opiekunowie sa
        rownie nieokrzesani jak ich pociechy to owszem, takie towarzystwo po prostu
        przeszkadza i zasluguje na zwrocenie uwagi. Niekulturalni goscie to rowniez
        utrudnienie dla personelu.
    • a1ma Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 10.03.10, 09:25
      Najbardziej wkurza mnie niekompetencja personelu - kelner nieumiejący się
      zachować, kucharz nie nieumiejący gotować, itp. Wszystkie niedociągnięcia jestem
      w stanie znieść ze spokojem, jeśli obsługa stanie na wysokości zadania i
      przeprosi, zaproponuje rekompensatę za ewentualne uchybienia.

      No i oczywiście - próby oszukania klientów, czy to przez kiepską jakość
      produktów i usług, czy też bezpośrednio na rachunku.

      Nie lubię też opłaty za serwis doliczanej do ceny. Napiwki daję zawsze, ale
      lubię, jeśli mogę zdecydować, czy jest to 5% czy 25%. Jeśli serwis jest
      wliczony, to najczęściej klienci nie dają nic ponad to, co sprawa, że obsługa
      nie widzi sensu w staraniu się - bo przecież starać się można tylko za napiwek,
      uprzejmość to już standard podwyższony.
    • ruda.ja Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 11.03.10, 14:01
      to, że nie mogę do nich chodzić ;)
    • Gość: hmm Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 18:58
      wkurza mnie, jak kelner/kelnerka ledwo co da mi MENU, a za chwilę przychodzi i
      pyta co chce zamówić. oczywiście nie wszędzie tak jest ale przytrafiło mi się w
      restauracji, czy pizzerii itp.
      • Gość: hmm Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.10, 19:01
        ale jestem zakręcona. dopisuję.chodzi mi o to, że nie dadzą sie człowiekowi
        zastanowić nad zamówieniem, a czasem MENU jest długie.
    • zwierze_futerkowe Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 02:11
      Mnie najbardziej denerwuje sytuacja, kiedy już zjadłam i wypiłam i siedzę nad
      pustym talerzem, a kelnerka się zdematerializowała i nie mogę ani zapłacić, ani
      deseru zamówić. Mam iść jej szukać, czy jak?

      Denerwuje mnie również niekompetencja kelnerów. Kelner ma obowiązek znać skład
      serwowanych dań, żeby nie było takich sytuacji, że pytam, czy w tym daniu jest
      czosnek, słyszę, że nie ma, a potem dostaję coś tak woniejącego, jakby chcieli
      przepłoszyć wszystkie wampiry z okolicy.
      • lolcia-olcia Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 07:37
        W takich sytuacjach ja wstaję od stołu i płacę przy barze/kasie, do usranej
        śmierci nie będę czekała aż sobie o mnie przypomni.
        • a1ma Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 09:06
          Dokładnie tak.
          Z tym, że to rzadko, bo moment płacenia to akurat mało który kelne chce przegapić ;)
        • zwierze_futerkowe Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 15:39
          Sorry, ale przy kasie to się płaci w McDonaldzie albo w barze mlecznym. Jak chcę
          w trakcie posiłku drugie piwo, to też mam wstać i iść po nie sama do baru? Jeśli
          lokal nie jest samoobsługowy, to rachunek przynosi kelner, koniec, kropka.
      • heniahenkowska Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 14:37
        > Mnie najbardziej denerwuje sytuacja, kiedy już zjadłam i wypiłam i
        siedzę nad
        > pustym talerzem, a kelnerka się zdematerializowała i nie mogę ani
        zapłacić, ani
        > deseru zamówić. Mam iść jej szukać, czy jak?

        a mnie odwrotnie: kiedy siedze już tylko przy napoju (obiad
        zjedzony) i nagle kelnerka zaczyna krążyć jak sokół pytając
        ostentatycjnie raz po raz czy coś jeszcze podać. Zapewne ma to na
        celu wypłoszenie gości, którzy już pożarli i zajmują miejsca,ale
        uważam, że mam prawo posiedzieć sobie i pogawędzić kolejna godzinę,
        skoro zabuliłam za obiad całkiem słone pieniądze. Zresztą słone czy
        niesłone...
      • arieska Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 17.03.10, 01:47
        zwierze_futerkowe napisała:

        > Mnie najbardziej denerwuje sytuacja, kiedy już zjadłam i wypiłam i siedzę nad
        > pustym talerzem, a kelnerka się zdematerializowała i nie mogę ani zapłacić, ani
        > deseru zamówić. Mam iść jej szukać, czy jak?

        Czesto mi sie to zdarza-oczywiscie im bardziej sie spiesze tym dluzej czekam, to
        chyba podchodzi pod prawa Murphy'ego ;) Zawsze sie zastanawiam, czy jesli po
        prostu wstane i bede chciala wyjsc nie placac to sobie przypomna? Pewnie wtedy tak.
    • heniahenkowska Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 14:34
      Mnie:
      1. nabzdyczona obsługa - to notoryczne w polskich restauracjach. Nie
      mogę tego zrozumieć, przecież to ich główny obowiązek w tej pracy
      (sama byłam kelnerką,więc wiem,że podanie talerzy z zżarciem nie
      wymaga jakichs szczególnych umiejętności,a właśnie uśmiech na ryłku
      to podstawa), a niejednokrtonie mam wrażenie, że kelner/ka robi mi
      łaskę obsługując mnie. To się tyczy głównie właśnie kelnerek.
      2. Pytanie co chwila,czy podać coś jeszcze.
      3.W bardziej eleganckich restauracjach (gdzie ludzi mniej)
      sterczenie kelnera nad łbem i słuchanie rozmów gości.
      Niejednokrotnie mialam ochotę powiedziec takiemu, zeby spłynął w
      drugi kąt sali,bo mam kilka tajemnic z moim towarzyszem.
    • quba Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 12.03.10, 15:30
      isia35 napisała:

      > Mnie doprowadza do szału kiedy nie zdążę zjeść zupy,a na stole
      kładą
      > mi drugie.

      Że trzeba zaplacic
      • abdullah_abdullah Re: Co Was najbardziej wkurza w restauracji? 13.03.10, 04:16
        ktoś tu pisał o napiwkach że Polacy nie płacą. po czym zaczynał pisać bzdury że
        należy płacić 10-15%. tak trzeba, ale chyba po to zeby pokazać ze sie jest
        nowobogackim i w dodatku oddcina się od tych polaczków co to nie płaca wcale.
        Prawda jest taka że zgodny z dobrym gustem jest napiwek około 5% (obiad w
        restauracji za parę to zwykle koło 200-300zl), to co więcej to tylko w
        extraordynaryjnych przypadkach, no chyba że mówimy o napiwku jak sie wypiło
        herbate za 4zl a zostawiło 5zl to faktycznie wychodzi 25% :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka