marusia_ogoniok_102
25.08.10, 20:36
Mój ranking książek, które mnie osobiście załamały swoją
głupotą/infantylizmem/wybitnie nudną fabułą:
1. "Mały lord". Boże święty, ja się pytam: CO TO JEST? I czy żaden z kolegów
smarkacza nie był normalny i wszyscy byli tak PATOLOGICZNIE słodcy?! W żadnym
świecie niewykonalne, takie dzieci się nie zdarzają, tak jak nie zdarzają się
tacy dorośli - BOGU DZIĘKI.
2. "Oto jest Kasia". Książka z dzieciństwa, podręcznik: "Jak się NIE
zachowywać, gdy w rodzinie pojawi się dziecko". Na miejscu Kaśki dawno bym
prysła z takiego domu.
3. "Pseudotoster i inne perypetie" - książka zachęciła mnie tym, że napisana
była przez wczesną nastolatkę. Tule że nie doczytałam, że wydana została
dlatego, że wygrała konkurs, którego warunkiem było: "Rodzice ZAWSZE mają
rację". Usiłuję się jej pozbyć z domu od ładnego roku już, ale nikt nie chce
odkupić badziewia.
4. "Ania z Zielonego Wzgórza" i wszystkie pochodne. Jak można tyle gadać bez
żadnego sensu?! Poza tym, w jednej z kolejnych książek Anka z koleżankami
chciały zabić kota. I nic mnie nie obchodzi, że ostatecznie go przygarnęły.