Dodaj do ulubionych

moje drugie nocne życie

26.03.04, 01:01
Ja to wiecie jestem tak na oko poukładana jak klocki w pudełku, rodzinka
super, praca niczego sobie, ale co ja mam w nocy, kochani... Mózg mi robi
takie jazdy, że ręce opadają. Co drugą noc mam pełnometrażowe, trójwymiarowe
fabuły, takie, ze sie boje opowiadać, bo jeszcze ktoś pomysli, że cos z głową
mam :-) Ostatnio mnie często przesladuje wszystko na 'w', serio. Woda, windy,
wiarołomstwo, wyuzdanie i inne takie. *Woda - a to z hydrantu na klatce
schodowej leję bez opamiętania i potem wpław po piętrach jak w aquaparku, a
to morze wystepuje z brzegu i mi podchodzi pod okno (9 pietro), albo spływam
kajakiem i widze dryfujące zwłoki kogos bliskiego... *Windy mnie atakują
regularnie, pędzą w góre jak oszalałe, a potem jakaś przepaść za drzwiami (a
w dół jakoś nigdy, ciekawe czemu..) * Wiarołomstwo i wyuzdanie - miewam
jakieś jazdy że wchodze do sypialni a tam mój z jakimś próchnem i tłumaczy,
że ona ma znajomości, albo jestem facetem i przystawiam się do koleżanki z
pracy, albo (szczyt absurdu) przeleciał mnie mąż kumpeli, tylko nie pamietam
której i do każdej z nich po kolei wydzwaniam, pytając czy to nie jej
stary... Powiem Wam, że jak się kładę, to sie zastanawiam, co mi tym razem
wyświetli mój projektor. O koszmarach w stylu - zgubiłam dzieci w tłumie
ludzi - nawet nie wspomnę. Aaa, zdarzyło mi sie też latać nad miastem, to
akurat było genialne. Skąd sie to bierze? Ja nawet TV nie oglądam...
Ma ktoś tu jeszcze ciekawe nocne odloty?
Pozdrawiam, bo już czas do łóżeczka :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: macias Re: moje drugie nocne życie IP: *.eimg.pl / 195.205.16.* 26.03.04, 14:10
      Babcia mi raz opowiedziała, że jak była mała, przysniło jej sie ze je czekolade
      (a to był rarytas wtedy i rzadkość), i tak ją żuje i żuje, budzi sie a tu w
      buzi... mucha!
      • yvona73pol Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 14:24
        Fassolka,
        z tymi windami to tak chyba jest, ze zawsze do gory, moje tez do gory, powyzej
        budynku, np, na jakies 80 pietro, gdy blok ma zaledwie 20; poza tym czesto w
        trakcie jazdy sie otwiera podloga i trzeba "stac" na scianach, wiadomo, ze
        nielatwo;
        reszta fabul w normie, mam to samo, do tego dochodza rozne niestworzone, typu
        sprzedalam brata wampirowi, mama jako droznik zarzadzajacy pociagami z
        czekolady, cala ulica pelna idacych odwlokow robakow wielkosci sporego psa, mam
        jeszcze opowiadac?? zapisywalam sobie sny swego czasu, polecam, niezla zabawa;
        w dodatku natrafia sie na pewne prawidlowosci....
        moze jeszcze powroce do tego zwyczaju, kiedys...
        pozdrawiam, no i kolorowych snow zycze ;))
        Iwona
        • fassolka Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 15:26
          No właśnie, czemu zawsze do góry??? Przecież sie w mediach słyszy o wypadkach
          spadnęcia a nie lewitacji... Aaa, i denko windy też mi sie kilkakrotnie urwało
          i trzeba się było zapierać o ścianki boczne, super przeżycie :-( Zeby to
          zapisywać, niezła myśl. A zdarzyło sie komuś zrobić przez sen coś niezwykłego?
          Znajomy mi opowiadał że raz zapluł pół łózka bo mu sie śniło płukanie
          żołądka...Błeee!
          • ygdrasill Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 15:51
            niesamowite!! to z winda dokladnie tak samo mam... zawsze w gore i albo dno
            odpada albo winda wyskakuje ponad blok(mam lek wysokosci wiec moze dlatego),
            ale jazdy z robieniem czegos przez sen sa niezle, mi czasem sie sni, ze biegne
            (ponoc straszliwie sie wtedy rzucam w lozku) w pewnym momecie chacze o cos
            noga, potykam sie i jebs na ziemie wtedy budze sie z grymasem bolu z calym
            rozwalonym lozkiem. najlepsze sa motywy tuz po przeprowadzce albo jak ktos jak
            ja mieszka w dwoch miejscach(np.student) kiedys zdalyzlo mi sie podniesc z
            lozka i wyrznac prosto w sciane:)(wstalem w zla strone luzka:)))))
            • recherche Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 17:20
              A to ciekawe... bo jak tak myślę, to dochodzę do wniosku, że u mnie windy też
              zawsze jadą w górę. Ale podłoga nie odpada - moje windy utykają między piętrami
              zawsze. Hmm... ciekawe, co by Freud na to powiedział :P
          • mycha70 Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 17:24
            fassolka napisała:

            > No właśnie, czemu zawsze do góry???
            Nie chcę się mądrzyć, ale gdzieś czytałam, że to nasze ciało astralne (takie
            mądre słowo) wychodzi sobie w czasie snu i szybuje w przestworzach. Przez
            odpowiednie ćwiczenia i medytację można owo ciało a. zmusić do udania się w
            miejsce określone przez nas. I stąd niektórzy mają dar bilokacji. Ale czy w to
            wierzyć? Niech każdy sobie odpowie sam.

            A co do snów... winda bywała, ale dawno, ostatnio już tak nie mam. Erotyczne
            sny - kończą się na zamiarach, ale zawsze mnie tknie sumienie (przez sen!!!),
            że męża zdradzam. No na żywo to bym go nie zdradziła, ale we śnie to mogłoby
            być coś na odmianę. A tu się nie udaje. Kiedyś miałam takie ładne sny pływania
            w powietrzu, albo pod sufitem, albo nisko nad ziemią wzdłuż drogi, gdzieś w
            ładnych okolicach, coś jak najazd kamery w filmie. I potrafiłam tak długo.
            Fajne. A teraz budzę się z przeświadczeniem, że coś ładnego mi się śniło, ale
            za nic nie pamiętam co. Albo sen przerywa midelikatne uderzenie kubeczkiem w
            głowę, po czym do łóżka wpakowuje się moje ukochane dzieckko i już po śnie.
            • fassolka Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 18:45
              Z windami to jest jeszcze jeden aspekt: jeden moj znajomy (ten co sie przez sen
              zapluł, patrz pare postów wyżej) w zyciu nie mieszkał w domu z windą i jemu sie
              windy kojarzą tylko i wyłącznie erotycznie, np wsiada do windy z kobietą
              zakutaną w płaszcz a między piętrami sie okazuje że ona ma pod płaszczem tylko
              bieliznę...
              Chetnie bym zmusiła to moje ciało astralne czy jak mu tam, zeby powędrowało w
              jakies przyjemniejsze miejsce, np palmy, plaza i ocean, ale jakos nie
              potrafię...
              Aha, dręczą mnie jeszcze sny zawodowe, na pewno też takie macie :-) Ze sie
              ciesze z wolnego dnia a tu nagle telefon alarmuje, czemu mnie nie ma w pracy
              lub jeszcze gorzej.
              Z innej beczki sennej: jakis czas temu w przedszkolu mojej córki łapie mnie za
              rękaw kucharka, zupełnie obca kobieta: 'czy pani sie dobrze czuje? czy wszystko
              u pani w porzadku??', ja, zdumiona, że tak, a ona mi na to: 'Bo mi sie
              przysniło, że mąż panią zdradza!' Zatkało mnie jak rzadko kiedy :-)))
        • Gość: G'Reggie Re: moje drugie nocne życie IP: *.icpnet.pl 05.04.04, 23:59
          Moje windy zawsze jeżdżą w bok z ogromną prędkością!
    • Gość: gringo Re: moje drugie nocne życie IP: 213.77.101.* 26.03.04, 17:24
      nie pal tyle!
    • mycha70 Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 21:56
      A mi jeszcze przypomniała się taka historia sprzed dobrych kilkunastu lat. W
      drodze do Jugosławii, gdzie jechałam z moimi rodzicami i jeszcze dwie
      zaprzyjaźnione rodziny, nocleg wypadł w wysokich górach na Słowacji, wokoło
      tylko las, góry, żadnego osiedla ludzkiego, a że miejsce noclegu było ich
      lokalną atrakcją turystyczną (w ciągu dnia), to jeszcze był duży parking.
      Trochę straszno, bo w nocy żywego ducha. Wszyscy spaliśmy w samochodach, tylko
      mój tata i jeszcze jeden facet postanowili spać pod gołym niebem, zaraz obok
      samochodów. Ułożyli się tak, aby głowy były skierowane do siebie (czubkami).

      Rano mój tata opowiada: spało się dobrze, tylko miał taki dziwny sen: z lasu
      wyszedł zając, usiadł koło niego i tak dziwnie się wpatrywał. Takie prawie
      ludzkie oczy. I w tym momencie poczuł uderzenie w głowę. Obudził się
      natychmiast. Wkoło cisza, żadnego zająca. Popatrzył na kolegę: "Stefan,
      uderzyłeś mnie?" Zaspany kolega odpowiada "Tak" "A dlaczego" "Bo mi się śniło,
      że tu siedział zając i chciałem go złapać"
      • Gość: ultra75 Re: moje drugie nocne życie IP: 207.159.92.* 26.03.04, 22:29
        Kurcze, naprawde fascynujace, ale mnie tez windy przesladuja w snach! W ogole
        to bardzo czesto mi sie cos sni (tzn. podobno sni sie zawsze, ale nie zawsze
        pamietamy co), tylko rzadko mam ochote komus te moje "projekcje" opowiadac, bo
        jak glosi legenda nie ma nic nudniejszego niz wysluchiwanie opowiesci o cudzych
        snach ;-). Wiec nie moglam NIE zareagowac na taki watek!
        Co do tych wind - u mnie to samo, najczesciej jada w gore i wiecznie wystepuje
        jakas "drobna" techniczna niedorobka w postaci odpadajacych scian lub podlogi.
        Koszmar, naprawde.
        Ale najbardziej meczace dla mnie sny sa z rodzaju:
        - jestem na jakims niewyobrazalnie wielkim dworcu czy lotnisku i z wiem, ze za
        chwile odjedzie/odleci moj pociag/samolot i za cholere nie moge znalesc mojego
        bagazu, peronu, wyjscia i osob ze mna podrozujacych. HORROR!
        - tez wariacja na temat wyjazdu, tym razem akcja dzieje sie w domu: wiem, ze za
        pare minut mam gdzies wyjechac, a nie jestem w ogole spakowana i w panice
        probuje wszystkie potrzebne rzeczy zlokalizowac i wsadzic do walizki. Brrr...

        Kiedys tez snilo mi sie, ze musze znalezc jakis malutki artykul (10x10cm) w
        takiej ogromnej stercie roznych gazet. Cala noc przegladalam te gazety. Boze,
        jaka ja sie zmeczona obudzilam :-).

        A teraz pytanie za 100 punktow: czy w Waszych snach tez czesto jest tak, ze w
        jednej "scence" wystepuja osoby, ktore w realu w zasadzie nigdy nie mialyby
        mozliwisci sie spotkac :-) - np. moj siostra, jakas kolezanka ktora poznalam 15
        lat temu na koloniach, znajomy z przedszkola i sasiadka babci z drugiego konca
        Polski? Bo u mnie to sie ciagle powtarza :-).
        Pozdrowienia.
        PS. A sny erotyczne to juz zupelnie inna dzialka, za duzo bym musiala pisac ;-
        ).
        • myshen82 Re: moje drugie nocne życie 23.04.04, 20:02
          rany, z tym pakowaniem walizek mam tak samo!
          czesto tez sni mi sie ze jestem na dworcu, moj pociag za chwile odjezdza a ja
          nie mam: (do wyboru) paszportu, biletu, pieniedzy, legitymacji, recznika,
          szczoteczki do zebow i mnostwa innych przydatnych rzeczy;)))
    • mycha70 Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 22:04
      No to jak się już rozpisałam, to jeszcze jedno, bo temat ciekawy. W pewnym
      momencie mojego życia zaczęłam mieszkać sama w wynajętym mieszkaniu. Miałam
      bardzo cichy dzwonek do drzwi, tak cichy, że czasami go nie słyszłam. Za to w
      nocy (prawie codziennie) budziłam się na dźwięk tego dzwonka i słyszałam jakby
      kroki na klatce schodowej. Ocywiście po przebudzeniu kroków już nie słyszałam,
      ale chyba nie muszę tłumaczyć, że serce to miałam... w zupełnie innym miejscu
      niż powinnam. Szczególnie, że sama w domu.
      Potem już po ślubie przeprowadziliśmy się do innego mieszkania, gdzie pech
      chciał, dzwonek też był na wymarciu. I dokładnie to samo. Kroki i cichutkie
      dzwonienie. W kolejnym mieszkaniu dzwonek był już taki jak trzeba, umarłego by
      obudził. A ja znowu: kroki i cichutkie dzwonienie. O nie, pomyślałam, tutaj to
      już nie dam się nabrać, to nie ten dzwonek. Sny ustały.
      • Gość: ultra75 Re: moje drugie nocne życie IP: 207.159.92.* 26.03.04, 22:45
        Mycho70 :-), mnie przez jakis czas po przeprowadzce tez przesladowaly koszmary -
        snilo mi sie, ze nie zamknelam drzwi wejsciowych i KTOS MI WSZEDL DO
        MIESZKANIA i teraz czai sie na mnie gdzies w ciemnosci! Od tamtaj pory mam
        prawdziwa obsesje na punkcie sprawdzania zamkow przed pojsciem spac :-).

        A jeden z gorszych koszmarow jakie pamietam byl o tym, ze spacerowalismy z
        ojcem po lesie i znalezlismy trupa w strasznych stanie (nieboszczyki tez mnie
        przesladuja w snach :-)). I moj ojciec stwierdzil, ze pojdzie
        zawiadomic "odpowiednie organy", a ja mam stac obok tego trupa, zeby mogl
        znalezc to miejsce, jak bedzie wracal z "pomoca". I zostawil mnie sama w tym
        lesie w bardzo "milym" towarzystwie. Najlepiej z tego smu pamietam moje
        przerazenie i... bardzo zielona trawe, w kora sie wpatrywalam, zeby nie patrzec
        na nasze znalezisko. Od tamtej pory srednio lubie spacery po lesie :-).
        • fassolka Re: moje drugie nocne życie 27.03.04, 13:42
          Gość portalu: ultra75 napisał(a):
          Od tamtaj pory mam prawdziwa obsesje na punkcie sprawdzania zamkow przed
          pojsciem spac :-).
          >
          >Od tamtej pory srednio lubie spacery po lesie :-).
          >

          No prosze, jaki wpływ na zycie realne mogą mieć sny, sugestia niezwykle silna!
          A w sprawie windy to tak sobie pomyślałam, ze sni sie nam to, czego
          doświadczyliśmy tylko zmodyfikowane, więc ja we śnie jadę w górę i winda nie
          reaguje na naciskanie guzików, jedzie i jedzie, ale z normalną prędkością, a
          jak sie juz w koncu zatrzyma gdzies w przestworzach, wtedy... brr! A spadanie
          nigdy mi sie nie przysniło, bo do tego by musiała się prędkość znacznie
          zwiększyć, a to mi sie realnie nie zdarzyło (i nie zdarzy mam nadzieje)
          Oczywiście to wyjaśnienie wielu spraw w ogóle nie tłumaczy, ale zastanawiające
          jest, że tyle osób potwierdza tę samą prawidłowość...
    • autowidol Re: moje drugie nocne życie 26.03.04, 23:46
      Mojemu kumplowi śni się regularnie co następuje: Wielka sala wykładowa. Na
      środku on, a pod jedną ze ścian masa kartonów. Co noc podchodzi do nich,
      otwiera któryś, a w środku są (jak to określa) "takie malusieńkie flaszki z
      wódką". Mają niebieskie etykiety z czerwonymi napisami. Następnie dochodzi do
      konsumpcji, lecz nigdy nie pamieta jakiej ilości "tych malusieńkich flaszek".
      Nadmieniam, iż wcale na ten się nie skarży.
      • kasicaaa Re: moje drugie nocne życie 27.03.04, 16:39
        Kiedyś mi się przyśniło, że nie mogę zasnąć. Całą noc się przewracałam z boku
        na bok, patrzyłam w okno, przewracałam poduszkę na drugą stronę itp. ale mi się
        nie chciao wstać, bo było zimno. I tak całą noc. Rano byłam przekonana, że
        faktycznie całą noc nie spałam i byłam potwornie zmęczona. Dopiero mój mąż mnie
        uświadomił, że było wręcz przeciwnie i ponoć nawet chrapałam. To dopiero było
        dziwaczne
    • Gość: maja Re: moje drugie nocne życie IP: *.acn.pl 27.03.04, 17:53
      Mnie sie regularnie rowniez snila winda.Mieszkam na 4 pietrze, i snilo mi sie,
      ze wsiadam do windy, ale ona sie nie zatryzmuje na moim pietrze, bo ono po
      prostu nie istnieje.bBylo tylko 3 i 5 pietro.Mowie wam, chodzenie po tym bloku
      i szukanie mojego pietra, bylo koszmarem.Swego czasu mialam ten sen
      przynajmniej raz w miesiacu.Na szczescie juz dawno mi sie nie przynil:-)
    • odrakontra pielegnacja wezy ;) 27.03.04, 18:26
      mala probka moich sennych produkcji (sprzed kilku lat) - snilo mi sie, ze moja
      babcia miala hodowle wezy. sen byl bardzo kolorowy (wystepowaly w nim kolorowe
      balomy poprzypinane na klatce schodowej domu z dziecinstwa) a weze dosc
      nietypowe - jeden mial np. biala siersc, taki dosc kudlaty i dlugowlosy byl
      nawet, babcia splatala mu kudelki w warkocz, przypominajacy chalke czy cos na
      ksztalt warkocza francuskiego, warkocz przebiegal przez caly grzbiet weza,
      niedlugiego zreszta...
      inny waz mial pyszczek podobny do zolwia, zapadle policzki, troszke
      pomarszczone - dlatego babcia smarowala mu te policzki kremem...
      autentyk.
      pozdrawiam...
      • recherche Re: pielegnacja wezy ;) 27.03.04, 20:33
        hmm, tak mnie frapuje ten motyw windy... i zastanawiam się - skoro u prawie
        wszystkich, którzy się tu wpisali, pojawia się we śnie winda, i skoro to jest
        taki częsty motyw... to co się śniło ludziom, kiedy jeszcze wind nie było?? ;)
        • porcelanowy_jasiek Re: a ja tu z winda... 27.03.04, 20:44
          i ja winda jezdzialam w snach czasem jechaly za wysoko czasem daleko pod
          ziemie, dopiero niedawno zorientowalam sie ze ten sen mialo wielu moich
          znajomych ...
          kiedys przezywalam "senny serial" codziennie snil mi sie pewnien czlowiek i
          sytaucje, ktore wraz z nim przezywalam -> to byla czysta moja fikacja, bowiem
          owego czlowieka w rzeczywistosci spotykalam wylacznie yyy w windzie :) i nasza
          znajomosc polegala na powiedzeniu sobie "czesc"jako mezczyzna w ogole mnie nie
          zaintrygowal, a w snach bylam razem z nim nad morzem, przedstawial mnie swojej
          matce... w sumie tych "odcinkow" bylo z 17 ale zawsze po przebudzeniu
          towarzyszylo mi jakos dziwnie przyjemne uczucie :)
          a czy w snie odczuwacie smrod? ostatnio snil mi sie koszmar, ze gonil mnie
          mezczyzna ktory strasznie smierdzial przez co wbudzal moj starch...
          • fassolka Windy i nie tylko... 27.03.04, 21:44
            Nie wydaje wam sie, ze te windy mają związek z lękami z dzieciństwa? Mój mąż
            wychował się w bloku bez tego urządzenia, i choć od paru lat jeździ windą
            codziennie, nigdy nie w nocy :-) Za to dręczy go, zwłaszcza w chwilach stresu,
            strach na widok wielkich i małych rzeczy, tzn np widzi ogromne drzewo, a obok
            niego mrówkę, i ogarnia go strach... Wiecie co, a moze ten wątek sie powinien
            znaleźć na forum psychologia? :-))
            Nasuwa mi się jeszcze jedno pytanie: zdarzają Wam sie sny, w których macie
            świadomość, że to tylko sen, i na luzie bierzecie czynny/ bierny udział w
            akcji? Mnie sie to zdarzyło parę razy w życiu, i musze przyznać, że było to
            odlotowe doświadczenie, tak, jakby się znaleźć w środku akcji filmu... Np
            pojawiła mi się osoba dawno nieżyjąca, w pogodny sposób, i od razu się
            zorientowałam, że to MUSI być sen. Potem coś się jeszcze działo, nie pamietam,
            ale wrażenie pozostało niesamowite.
            • Gość: luukasz4 Re: Windy i nie tylko... IP: *.stud.uni-goettingen.de 28.03.04, 00:01
              I znowu winda. To był mój koszmar z dzieciństwa. Winda jadąca na 10 piętro
              (tyle miał mój blok) i potem wyżej i wyżej.Ale co ciekawe, czasem jechała też
              na dół, były piętra ujemne. A raz mi sie śniło,ze w windzie był taki przycisk,
              którego nie wolno było naciskać bo wówczas winda pojedzie w bok, do takiej
              wnęki na 9 piętrze (akurat na 9 mieszkałem)i już nigdy stamtąd nie wyjdzie. No
              i oczywiście ja ten guzik nacisnąłem. Były też pourywane schody, klatki
              schodowe, nagle się kończące i zaczynające w powietrzu, i strych zamieszkały
              przez dziwnych ludzi. Jak ja się bałem. taak, dzieciństwo w bloku jest
              traumatyczne.
              A to że wiem, ze coś mi się sni,zdarza mi się często, np kiedy dzieje się coś
              strasznego (we śnie), wówczas wiem że muszę się obudzić, co też robię.
              Albo czasem budze ę się niewiarygodniesmutny -wiem że śniło mi siecos
              strasznego, ale nie wiem co, nastrój pozostaje.
              Albo np sny dziejące w odcinkach, czasem po wielu latach- śni mi się to samo,
              znane z rzeczywistości miejsce -ale we śnie WYGLĄDA INACZEJ niz 'na Zywo", ale
              zawsze TAK SAMO, taki alternatywny świat. Ma ktoś cos takiego??
        • Gość: nina Re: pielegnacja wezy ;) IP: *.mgpips.gov.pl 30.03.04, 14:15
          Ja słyszałam, że jak komuś śni się jazda do góry, to znaczy, że mu ciśnienie
          skoczyło, ale nie wiem, czy to prawda. Mnie się czasami, zwłaszcza w dzień śni,
          że spadam, a ciśnienie mam niziutkie.
          Co do węży, to kiedyś przyśnił mi się mój dziadek siedzący w pomieszczeniu
          pełnym węży. W krótkim czasie dziadek zszedł z tego świata...
    • Gość: Hector Re: moje drugie nocne życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.04, 00:41
      A mnie się raz zdarzył w bardzo wczesnej młodości, taki sen którego nigdy nie
      zapomnę. Na szczęście tylko raz.
      Otóż śniło mi się, że znajduję się w jakims pomieszczeniu i strasznie chce mi
      się siku. Oczywiście nie mogłem znaleźć żadnej toalety, a wszędzie gdzie
      moznabyłoby te potrzebę załatwic akurat byli ludzie. Po długich poszukiwaniach,
      w stanie strasznego wyczerpania znalazłem wreszcie odpowiednie miejsce, i z
      radością czułem jak z ubywaniem moczu w pęcherzu powraca mi dobre samopoczucie
      i radośc,ze jednak się udało.
      I w tym oto momencie obudziłem się... w swoim mokrym łóżku.
      Całe szczęście, że przeżyłem to tylko jeden raz!
      • Gość: ipsionek Re: moje drugie nocne życie IP: *.net.autocom.pl 28.03.04, 09:17
        sny przyjemne to : swobodne latanie nad pięknymi okolicami i podziwianie
        widoków, hihi - mogę nawet robić fikołki w powietrzu . Budze sie wtedy baaardzo
        zrelaksowana, ale niestety te sny nie zdarzają sie już tak często...

        sny koszmarne - z serii wojennych; walczę na polu bitwy z przeciwnikami z
        dowolnych okresów historycznych : tatarzy,krzyżacy,itd.
        Najgorsze są sny o wybuchu bomby atomowej:zawsze uderza w moje miasto, brrr...

        Ale najbardziej zakręcony sen miałam kilka lat temu, lecz pamiętam go do dziś:
        koniec swiata i sąd ostateczny, trąby anielskie , grzmoty itp. Wielki, ogromny
        plac, sprawiedliwi na jedną stronę, grzesznicy na drugą. Na końcu przyszła
        kolej na mnie i co ? Zostawili mnie na środku, bo nikt nie wiedział do której
        grupy mnie przyporządkować :D
        ps. pozdrowienia i samych miłych snów
        ipsius
      • fassolka Re: moje drugie nocne życie 28.03.04, 11:36
        Gość portalu: Hector napisał(a):


        > I w tym oto momencie obudziłem się... w swoim mokrym łóżku.
        > Całe szczęście, że przeżyłem to tylko jeden raz!


        Ooo tak, to tez znamy, nawet w cięższym kalibrze się zdarzyło (w dzieciństwie,
        ale w pamięci pozostało...)
        Fizjologia się odzywa w każdym momencie życia...
        A co z tzw lunatykowaniem? Ponoć to nie tylko efektowny manewr filmowy, ale
        mnie sie osobiście nigdy nie zdarzyło ani doznać ani słyszeć...
        • yvona73pol Re: moje drugie nocne życie 28.03.04, 12:04
          lunatykiem "lekkim" byl moj brat, lekkim bo jak sie do niego gadalo to sluchal,
          w sensie, kazalo mu sie wracac spac, albo isc do lazienki - jak bylo widac, ze
          sie kreci po domu i szuka czegos usilnie...
          a z dziwnych snow cd. to normalne, ze snia mi sie czest te same miejsca, te
          same domy (nieistniejace w rzeczywistosci), czasami sen jest w dziwnych
          kolorach, np tylko czern, biel, szary i fiolet;
          latanie - rozne wariacje, ale najlepiej zapamietalam jak latalam z dzikimi
          gesmi (tzw. kluczem, choc wlasciwie to klucz byl nieco chaotyczny), do tego
          trzeba bylo kucnac, trzymajac ksiazke w nogach (trzymac kucajac) i machac
          rekami ale tylko od lokcia, do lokcia musialy byc przy ciele; lecialo sie
          niezle; a czasami szybuje jak prehistoryczne ptaki, a jeszcze mam wlasna
          technike latania, ale ciezko to wyjasnic, pierwsza faza to zawsze dobre wybicie
          sie...
          jeszcze baaardzo nieprzyjemny sen, jak sie gdzies pakuje, i jade na dworzec, i
          oczywiscie wiem, ze sie spoznie, bo widze ile mam czasu a ile zajmie dojazd,
          bilet oczywiscie kupiony i to jest ostatni transport, ale nie moge nic z tym
          zrobic, wykonuje jeszcze jakies bezsensowne czynnosci i caly czas sie
          zastanawiam, dlaczego, do jasnej cholery, nie zaczelam sie szykowac wczesniej;
          czesto snia mi sie kolorowi (tzn. nie-biali) ludzie, i jakies dziwne zwierzeta,
          (tak akropol - podobalo mi sie to o wezach, super);
          woda, generalnie bardzo pozytywnie, nawet jak jest brudna, plywanie we snie
          relaxuje, pomijam pare koszmarkow z woda, ale to wyjatki;
          no i nienawidze snow z ptakami - zawsze potem ktos z mojej rodziny przenosi sie
          na tamten swiat :((
          pozdrawiam,
          Iwona
          • fassolka Re: moje drugie nocne życie 28.03.04, 15:48
            yvona73pol napisała:
            > > no i nienawidze snow z ptakami - zawsze potem ktos z mojej rodziny przenosi
            sie na tamten swiat :((
            >

            Niesamowite, tym ptakom przypisujesz funkcję ostrzegawczą? Bo chyba nie
            sprawczą... Powiedzcie, naprawdę wierzycie, że sny mogą was pzred czyms
            ostrzegać? Moja teściowa np (nota bene bardzo poczciwa i kochana kobieta) jest
            niewolnicą sennika, choć stara się to ukryć, widząc reakcję dzieci czyli nas.
            Autentycznie, potrafi wertować te bzdury, wypisane przez kogoś dla kasy, i sie
            nimi sugerować, nie pojmuję tego :-)
            Wolę traktować sny rozrywkowo, do niektórych nawet się nie przyznaję, żeby
            domorosli psychoanalitycy , jakich zawsze pełno wokół, nie snuli domysłów...
          • fassolka Re: moje drugie nocne życie 28.03.04, 15:52
            yvona73pol napisała:

            > lunatykiem "lekkim" byl moj brat, lekkim bo jak sie do niego gadalo to
            sluchal, w sensie, kazalo mu sie wracac spac, albo isc do lazienki - jak bylo
            widac, ze sie kreci po domu i szuka czegos usilnie...
            >
            I on oczywiści nic potem nie pamiętał?? :-))
            Ciekawe, jak mi się zdarzy zasypiać z dziećmi, to zawsze prosze męża, żeby mnie
            obudził za godzinę, potem budzę się po trzech, koło północy, nieprzytomna,
            zwlekam się, mam pretensje ze mnie nie obudził, a on mi na to: przecież
            przyszedłem, prosiłem wstań, a ty mi sie kazałaś odp... bo chcesz spać, to co
            miałem robić? No i z kim on rozmawiał?
            • yvona73pol senne interpretacje... 28.03.04, 16:05
              hej, Fassolka,
              co do ptakow to nie wziely sie z sennika, ani nic im nie przypisywalam, po
              prostu "same sobie przypisaly" jesli tak sie mozna wyrazic, snily sie seriami,
              niepokoily no i potem cos bylo, (mimo to nie robie z tego jeszcze historii i
              nadal udaje ze zwiazku nie ma);
              a co do sennikow tzw, to nie lubie; popatrz, np taka woda, w dodatku brudna,
              toz to zly znak jak nie wiem, ale u mnie przeciwnie; kazdy ma swoj wlasny
              symboliczny kod (tata mojej znajomej ma krowie lajno na pieniadze - zawsze
              dziala, ale musi byc krowie); jedyne co jest fajne to opracowania roznych
              symboli w kulturach i epokach, bo jako ze nie zyjemy w prozni, te wszystkie
              archetypiczne rzeczy maja na nas jakistam wplyw; z tego jak ktos bardzo chce,
              to moze stworzyc sobie swoj wlasny klucz do roznych rzeczy w snach, ale nie
              wszystkich, bo wiekszosc snow to z gatunku tych porzadkujacych, sprzatajacych
              nam w glowie po pelnych wrazen dniach.... no i sa jeszcze marzenia...
              pozdrawiam,
              a kto gada przez sen? ja - po chinsku (to po mamie ;)), za to moj brat calymi
              zdaniami potrafi, i jak przy tym dziad jeden rzuca miesem ;)))
              Iwona
              • myshen82 Re: senne interpretacje... 23.04.04, 20:21
                co do interpretacji snów: moja mama boi się snów o zębach (twierdzi że zawsze
                jak jej się śnią zęby to potem ktoś choruje albo umiera...)
                Jeśli chodzi o mówienie przez sen to ja ponoć kiedyś gadałam po angielsku (po
                egzaminach na studia). Pytałam mamę co mowiłam, na co ona: "nie wiem, przecież
                nie znam angielskiego"!;)
    • the_dzidka Re: moje drugie nocne życie 28.03.04, 16:15
      Heh, u mnie jak już śni sie winda, to zasuwa głównie... w poziomie! Tzn.
      wsiadam do normalnej windy, po czym okazuje się, że ona nie tylko z piętra na
      piętro, ale i po korytarzach...
      Natomiast często śni mi się, jak ktoś już tu wspominał, spotkanie ludzi, którzy
      nigdy nie spotkaliby sie na jawie. Ale to jest bardzo przyjemne :)
      Zauważyłam też, że w moich snach jest dużo ruchu - ciągła zmiana miejsca,
      jakieś podróże, wycieczki. Pod warunkiem, że kładę się spać trzeźwa. Jeśli idę
      do łóżka po alkoholu, nie pamiętam niczego.


      Dzidka

      Peijote kaubea deo jotakaubea
      • fassolka Re: moje drugie nocne życie 29.03.04, 16:25
        the_dzidka napisała:
        > Heh, u mnie jak już śni sie winda, to zasuwa głównie... w poziomie! Tzn.
        > wsiadam do normalnej windy, po czym okazuje się, że ona nie tylko z piętra na
        > piętro, ale i po korytarzach...
        >
        Hej, dzidka, to juz nie winda jest tylko tramwaj... :-))

        A w kwestii gadania przez sen - obserwuje to często u dzieci, zwłaszcza młodsze
        potrafi całymi zdaniami typu: 'Mamo, ona mi zabrała.. ja nie chce... oddaj to
        moje..'
        Natomiast absolutnym masterem zycia przez sen był mój śp dziadek, weteran II
        wojny. Co noc, bez wyjątku, zrywał sie (czasem na równe nogi, czasem tylko
        siadał), wykrzykiwał komendy, obelgi, niekiedy mocno niecenzuralne, co bardzo
        martwiło bogobojną babcię :-) wymachiwał rękami, atakował Niemców, Rosjan i
        kogo sie dało - ja czasem jako dziecko wstawałam w nocy i szłam popatrzec, bo
        to było fascynujące przedstawienie... Babcia sie tak uodporniła, że sie wcale
        nie budziła, tylko wtedy jak dziadek zaczynał przeklinać :-)
        • Gość: ultra75 Re: moje drugie nocne życie IP: 207.159.92.* 29.03.04, 18:28
          Z tym gadaniem przez sen to ja sie tez kwalifikuje :-) i wedlug rodzicow mam
          tak od zawsze. Od naocznych i nausznych ;-) swiadkow wiem, ze najlepiej mi
          wychodza dialogi (!) w poczatkowej fazie snu (np. "ja potrzebuje takie z
          zielonymi listkami". Najlepsze jest to, ze potrafie o takich dziwnych
          potrzebach prowadzic ROZMOWE przez sen!). Oczywscie po obudzeniu kompletnie nic
          z tego nie pamietam.

          Fassolka - w ogole jak zauwazylas sny odgrywaja w moim zyciu dosc istotna role.
          I chociaz nie wierze w zadne senniki, to mam czasami naprawde dziwne sny
          (prorocze? ;-)), ktore dlugo pamietam.
          Pozdrowienia.
          • fassolka Temat winda jest jak studnia bez dna :-) 29.03.04, 21:05
            Mam! Przypomniała mi sie jeszcze (!) jedna wariacja nt windy, ciekawe czy
            jeszcze komus to sie zdarza. Od dzieciństwa do młodszej dorosłosci regularnie
            kilka razy do roku mam fantazje (czyt. koszmary) nt wielkiej windy, bez drzwi
            za to z głosno zatrzaskującymi się kratami, a w środku sie okazuje że to jakieś
            dziwadło bez ścian bocznych, ni to osobowe ni to towarowe, wielkie, chybotliwe,
            oprzec sie nie można bo sie przesuwają chropowate betonowe sciany szybu i
            trzeba uważac, żeby nie wessało, podłoga rozchwiana jakaś, balansujesz całym
            ciałem jak narciarz, w podłodze się zapadki jakies otwierają, to jest tak
            realistyczne i sugestywne, że sie człowiek budzi spocony i rozdygotany z
            emocji...
            Tak naprawdę to mnie zastanawiają sny z nawracającymi motywami, bo pojedyncze
            ekscesy jakos można sobie wytłumaczyć, natomiast jesli cos absurdalnego zaczyna
            się powtarzac, to daje do myślenia... luukasz ma racje, dziecinstwo w bloku to
            trauma, zastanawia mnie tylko dlaczego moje dzieci tego nie mają, choc w bloku
            od urodzenia (moze JESZCZE nie mają po prostu...)
            Zapraszam do sennych wynurzeń, na wesoło i poważnie :-)
            • Gość: ultra75 Re: Temat winda jest jak studnia bez dna :-) IP: 207.159.92.* 29.03.04, 21:41
              Rzeczywiscie cos w tych windach musi byc :-). Mieszkam cale zycie w blokach -
              mniejszych lub wiekszych - ale nigdy wlasciwie nie jezdzilam windami, bo zawsze
              mieszkalam na niskich pietrach. Ja sobie bardziej tlumacze te moje sny faktem,
              ze mam lek wysokosci (podobne motywy jak u Fassolki - niepewna podloga z
              dziurami albo zapadkami, czasami kompletny brak scian - generalnie grozba
              spadania na dno szybu) i mala klaustrofobie (czasami te windy sa strasznie
              niskie albo waskie i naprawde nie wiem juz cos jest gorsze - spadanie czy
              ciasnota ;-)). W realu nie mam raczej problemu z jezdzeniem windami, chociaz za
              tym nie przepadam i nigdy tez sie nie opieram o sciany windy (bo a noz odpadna,
              tak jak jak w snach ;-)- nigdy nie wiadomo)...

              Ale chcialam napisac jeszcze o jednym motywie, ktory mniej wiecej raz na
              kwartal sie u mnie pojawia - jestem ciekawa, czy ktos tez tak ma :-).
              Tytulem wstepu powiem tylko, ze szkole srednia ukonczylam dawno temu, zdazylam
              nawet skonczyc studia i w ogole sporo egzaminow w zyciu juz zdawalam, jednak
              najbardziej traumatycznym egzaminem dla mnie pozostaje matura pisemna z
              polskiego (i ustna zreszta tez :-)).
              Akcja snu ma zawsze miejsce w "aktualnej terazniejszosci" - nagle dowiaduje
              sie, ze z roznych (jak to w snach bywa :-)) bardzo absurdalnych powodow, moja
              matura z polskiego jest... NIEWAZNA i musze ja zdawac jeszcze raz! Oczywiscie
              dowiaduje sie o tym z jednodniowym wyprzedzeniem. Normalnie koszmar jakich
              malo! Ciag dalszy jest rozny - albo probuje sie nauczyc jak najwiecej w ciagu
              dnia poprzedzajacego moj dodatkowy "egzamin dojrzalosci" albo sni mi sie juz
              sama matura, na ktorej przezywam prawdziwe meki, bo nic nie pamietam. Naprawde
              nikomu nie zycze takich snow :-).
              • the_dzidka Re: Temat matury! 29.03.04, 21:46
                > Akcja snu ma zawsze miejsce w "aktualnej terazniejszosci" - nagle dowiaduje
                > sie, ze z roznych (jak to w snach bywa :-)) bardzo absurdalnych powodow, moja
                > matura z polskiego jest... NIEWAZNA i musze ja zdawac jeszcze raz! Oczywiscie
                > dowiaduje sie o tym z jednodniowym wyprzedzeniem.

                Mój ojciec opowiadał mi, że do niedawna jeszcze miewał koszmarny sen n/t
                matury - otóż w tym śnie znajdował sie na swoim absolutorium i własnie odbierał
                z rąk dziekana dyplom ukończenia Politechniki, kiedy nagle wchodził na scenę
                wysłannik kuratorium i informował wszystkich przez megafon, że ojca matura z
                matmy jest nieważna!! :)
                Mało tego, żeby uzyskac ten dyplom, musiał ową nieważną maturę napisać
                natychmiat. Na scenę wnoszono stolik i krzesełko, wręczano mu arkusz z
                zadaniami... i tu budził się zlany zimnym potem :)
                Ciekawe, jak by można zinterpretować ten sen?

                Dzidka
                • Gość: ultra75 Re: Temat matury! IP: 207.159.92.* 29.03.04, 22:25
                  Dzieki Dzidka - dobrze wiedziec, ze nie tylko mnie przesladuja koszmary na
                  temat matury :-)! Pozdrowienia dla taty!
    • Gość: Viv Re: moje drugie nocne życie IP: *.protonet.pl 29.03.04, 22:19
      Jeju mnie tez dręczą różne rzeczy. Dobrze, że nie mnie jedną. Ciekawe ze zimą
      śni mi się więcej i bardziej intensywnie jakby. Ostatnio było tak:
      Wakacje, poszlam do sklepu po jakieś żarło.
      Kolejka jak wąż boa wije się wzdłuż lady.
      Jeden sprzedawca otoczony tajemniczym bąblem powietrznym sprawiającym ze nie
      słychać o czym rozmawia z klientem.
      Kiedy nadeszla moja kolej zażądałam korniszonów i marynowanych śliwek a
      sprzedawca oznajmił, że owszem, tak ale pod warunkiem, że odpowiem na trzy
      pytania!
      I zadał: dwa z pierwszej pomocy (?!) i jedno z GENETYKI.
      Oczywiście odpowiedzi nie znałam i w efekcie obudziłam sie spocona, z
      łomoczącym sercem i uczuciem totalnego ZDRUZGOTANIA. I co to moze znaczyc?? :)
      • kuragan Re: moje drugie nocne życie 30.03.04, 00:08
        niesamowite macie sny!
        U mnie powracajacym motywem w snach jest, ze zaczynam cos robic (najczesciej
        wsiadam do samochodu i zaczynam jechac) a po jakims czasie uswiadamiam sobie ze
        ja tego przeciez robic nie umiem i zaczynam panikowac. Na szczescie wtedy
        czesto budze sie.
        Mialam tak z samochodem, rakieta kosmiczna, koparka...
        To chyba stres w pracy...
        • Gość: nina Re: moje drugie nocne życie IP: *.mpips.gov.pl 30.03.04, 14:19
          Hoho, dla mnie to temat-rzeka. Kiedy byłam mała często śniłam o goniących mnie
          wampirach (np. w płonącym mieście), potem notorycznie śniło mi się morze, a
          teraz moja siostra, z którą śpię w pokoju przeżywa ciężkie chwile, bo często w
          środku nocy siadam na łóźku i krzyczę rzeczy typu "Nieee!!!! Zostaw go!!!!!!! O
          Boże!!!!!". A ja tych snów w ogóle nie pamiętam, hihihi.
        • fassolka Re: moje drugie nocne życie 30.03.04, 15:44
          kuragan napisała:

          >> U mnie powracajacym motywem w snach jest, ze zaczynam cos robic (najczesciej
          > wsiadam do samochodu i zaczynam jechac) a po jakims czasie uswiadamiam sobie
          ze ja tego przeciez robic nie umiem i zaczynam panikowac.

          O to, to, ale czemu zaraz panikować? Kiedy można sie wtedy nieźle zabawić, coś
          w stylu Dnia Swistaka, przeciez nie będzie jutra! Gdyby tylko jeszcze we śnie
          można było sobie zdawać z tego sprawę...
          • Gość: sierotka ma rysia Re: moje drugie nocne życie IP: 213.33.69.* 30.03.04, 16:33
            1. Sen-hit- jestem mezczyzna, a konkretnie gladiatorem w starozytnym Rzymie.
            Aha , do tego rannym, duzym umiesnionym, opalonym na braz.
            2. Ostatni- szukam po nocy miejsca w hotelu, w koncu laduje na cmentarzu, gdzie
            spie na plycie grobowej
            3. Latanie zdaza mi sie coraz rzadziej- zawsze pod koniec snu slabnie mi ta
            umiejetnosc i juz tylko tak zalosnie podskakuje...
            4. nieustajace klotnie ze starymi- .(((( okropienstwo- jeszcze na jawie
    • koleandra Re: moje drugie nocne życie 30.03.04, 18:45
      Mi się winda nie śniła jeszcze, ale bardzo często śnią mi się pociągi. Mam też
      sny, że jestem mężczyzną. A co najdziwniejsze to to, ze przewaznie w snach wiem
      ze to jest sen i wymyślam co tu by fajnego i szalonego porobić bo przecież to i
      tak sen a tak normalnie w zyciu to bym tego nigdy nie zrobiła. Anka.
      • fassolka Re: moje drugie nocne życie 30.03.04, 19:10
        koleandra napisała:
        A co najdziwniejsze to to, ze przewaznie w snach wiem ze to jest sen i wymyślam
        co tu by fajnego i szalonego porobić bo przecież to i tak sen a tak normalnie w
        zyciu to bym tego nigdy nie zrobiła.

        Rewelacja koleandro, tak to ja mogłabym co noc! Poprosze o przepis na sen w
        którym się wie, że to tylko sen! Mnie to się zdarzyło zaledwie kilka razy w
        życiu...

        Dla rozrywki proponuję jeszcze jeden koszmar seryjny z mojej głowy, nawiedzało
        mnie to dość często przez lata. Kto się kąpał kiedykolwiek w jeziorze czy
        morzu, zrozumie z łatwością...
        A zatem, wyobraźcie sobie, że baraszkujecie w wodzie sięgającej mniej więcej do
        klatki piersiowej, jest fajnie, nagle coś was zaczyna gonić a wy nie umiecie
        pływać i musicie szybko ...pobiec! Fajnie sie biegnie w wodzie po szyję? :-) No
        właśnie, a ja miałam regularnie takie właśnie uczucie, tylko podczas ucieczki
        przed niebezpieczeństwem na ulicy. Jakby powietrze nagle zgęstniało i nie
        pozwalało na swobodne ruchy. Coś mnie dopędza, jest tuż tuż, a ja brnę jak na
        zwolnionym filmie... Ja sie chyba dzisiaj wcale nie położę ! Albo zastosuję
        receptę Dzidki - po alkoholu NIC sie nie śni!
        Nie wystarczy mówic do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.
        • Gość: Viv przypomniało mi sie :) IP: *.protonet.pl 30.03.04, 22:07
          No przypomnialo mi sie:
          Kiedys usiadlam w srodku nocy na łóżku tak gwałtownie ze obudzil sie moj mąz i
          przestraszony zapytał co sie stało.
          Spojrzałam na niego wzrokiem nieprzytomnym i strasznym i normalnym głosem
          spytałam:
          " Co sie stało z tymi drzewami??!!"
          "Z jakimi drzewami?!!!!!!!!"
          "NO z tymi co tu kiedyś ROSŁY!!"
          Po czym osunełam sie na poduszke i spałam dalej.
          Oczywiscie rano nic nie pamietalam a biedny chlop przez pol nocy nie mogl
          zmrużyc oka bo sie bał ze mu cos złego zrobie ;)
        • the_dzidka Re: moje drugie nocne życie 31.03.04, 08:25
          Bywa, że mam we snie problem z ucieczką czy w ogóle z poruszaniem się -
          ostatnio to było tak, że wchodziłam do mieszkania i czułam, że ktoś się za mną
          skrada po schodach. W tym śnie miałam drzwi takie jak w filmach amerykańskich -
          z dodatkową siatką na ramie, przez którą mogłam obserwować korytarz :) No i nie
          mogłam się ruszyć, zeby zaryglować bezpiecznie za soba drzwi.
          Ale to jest sen z gatunku nieprzyjemnych, który na szczęście miewam mało.
        • Gość: koleandra Re: moje drugie nocne życie IP: 80.51.116.* 05.04.04, 11:03
          fassolka napisała:
          > A zatem, wyobraźcie sobie, że baraszkujecie w wodzie sięgającej mniej więcej
          do
          >
          > klatki piersiowej, jest fajnie, nagle coś was zaczyna gonić a wy nie umiecie
          > pływać i musicie szybko ...pobiec! Fajnie sie biegnie w wodzie po szyję? :-)

          Takie sny kiedy uciekasz i jest Ci bardzo ciezko uciekac zdarzaja sie tylko
          wtedy kiedy sie spi na plecach. Jesli nauczysz sie spac cala noc na boku albo
          najlepiej na brzuchu zeby Ci bylo wygodnie to gwarantuje ze taki sen Ci sie nie
          zdarzy.
    • Gość: me_who Re: moje drugie nocne życie IP: *.st / *.st-peter.stw.uni-erlangen.de 31.03.04, 05:20
      Sen z winda jaki sobie przypominam, to jeden, z dziecinstwa. Otoz znajduje sie
      na dachu windy (nie w srodku) i kombinuje jak sie wydostac z szybu.Winda
      oczywiscie miedzy pietrami, ja maly 10cio latek i te wszystkie liny. Nagle
      winda z kolosalna predkoscia zaczyna spadac. Juz wim, ze mnie nic nie uratuje,
      wiec klekam i modle sie. Nagle huk...i budze sie.Przerazony ze strachu. Przez
      rok czy poltora nie jezdilem winda.A potem jakos przelamalem ten strach.

      Inny dziwny sen (tez z diecinstwa - pewnie pod wplywem Miami Vice czy Dempsey i
      Makepeace), to gonie sie z bandytami na kolosalnym parkingu i strzelamy do
      siebie.Nagle ciemnosc i leze na ziemi.W oddali slysze "tu jest!
      dostal!".Podchodza do mnie i slysze "to koniec" i zapinaja plastikowy worek.A
      ja widze w zwolnionym tepie jak ten worek sie zapina i taka ostatnia
      mysl..."ja...nie zyje!".Obudzilem sie dosc wystraszony.

      Ale najdziwniejszy sen mialem z 8 lat temu.Chocago Bulls bili wtedy rekord
      ilosci zwyciestw w NBA.Dla niewtajemniczonych powiem, ze mieli (pod koniec
      sezonu) bilans 72 zwyciestwa i 9 porazek.Ostatni mecz grali u siebie z
      Charlotte bodajze.I w dniu tego meczu przysnil mi sie jakis koles, ktory
      przychodzi do mnie i mowi "Wiesz, ze jak Bulls przegraja, to oznacza, ze Siwy
      (kumpel) nie zyje". Obudzilem sie rano wlaczam telegazete, a tam: "Charlotte
      wygrywa z Chicago".Mozecie sobie wyobrazic moje przerazenie.Do tego z kumplem
      nie dzialo sie wtedy najlepiej (deprecha,alkohol,dragi), a ja nie mialem jak
      sie z nim skontaktowac.Dopiero po tygodniu dowiedzialem sie,ze u niego wszystko
      ok.

      Czesto zdazaja mi sie sny przygodowe z elementem podrozy - te lubie ;)
      Najsmieszniejszy jaki mialem to taki, ze ochranialem prezydenta USA, jechalem
      czarnym Oplem Corsa i stalem w otwartym szyberdachu - do tej pory znajomi sie
      smieja z tego snu :)
      Mialem tez sen, ze jestem uchodzca z Kosowa i do Polski jechalismy pociagiem -
      tym takim zolto-niebieskim.
      Ale ogolnie nie mam glowy do snow, bo sa brutalnie przerywane przez dzwiek
      budzika i jakos wszystko zaraz zapominam, albo pamietam jak przez mgle.
      • Gość: ultra75 Re: moje drugie nocne życie IP: 207.159.92.* 31.03.04, 18:59
        "Ale ogolnie nie mam glowy do snow, bo sa brutalnie przerywane przez dzwiek
        budzika i jakos wszystko zaraz zapominam, albo pamietam jak przez mgle."

        Drogi ME_WHO - po to wlasnie nalezy trzymac w poblizu lozka zeszycik i cos do
        pisania, zeby zaraz po obudzeniu moc zapisac swoje "projekcje" :-)))).
        Przyznaje, ze jest to troche - delikatnie mowiac - upierdliwe, bo rano czlowiek
        i tak raczej ma malo czasu, ale zapewniam wszystkich, ze taka lektura
        (zwlaszcza po jakims czasie od zrobienia notatek) dostarcza naprawde
        niesamowitych wrazen!
        A tak w ogole, to fajne masz przygody w nocy :-).

        Przypomnial mi sie jeszcze jeden koszmar - snilo mi sie, ze zabilismy (tzn. ja
        i moj facet) w bardzo przerazajacych okolicznosciach jakis 2 oprychow (w
        afekcie)! Samej zbrodni na szczescie dokladnie nie pamietam, raczej ponury
        klimat tego wydarzenia. Potem usilowalismy sie pozbyc cial, tzn. pokroilismy
        trupy na kawalki, ktore wozilismy w bagazniku, zeby je gdzies zakopac. I
        wlasnie wtedy zostalismy zlapani, prawie na goracym uczynku. Pamietam moje
        przerazenie z powodu perspektywy spedzenia najblizszych ilus tam lat w
        wiezieniu! Nigdy chyba w zyciu nie czulam takiej ulgi jak w momencie, w ktorym
        po obudzeniu dotarlo do mnie, ze to byl tylko sen!

        Ja naprawde nie wiem skad sie w moim umysle rodza takie sny - jestem osoba
        spokojna i z ogladaniem TV tez nie przesadzam ;-). No coz, psychiatra pewnie
        mialby duze pole do popisu :-).

        Pamietam tez, ze kiedys w przeciagu chyba tygodnia mialam z kolei... zupelnie
        normalne i jak najbardziej prawdopodobne sny, do zludzenia przypominajace tryb
        zycia, jakie wtedy prowadzilam (szkola, spotkania ze znajomymi, zajecia z
        angielskigo itp.). I po paru dniach sny zaczely mi sie mieszac z
        rzeczywistoscia! Autentycznie w paru momentach nie bylam pewna, czy cos
        wydarzylo sie naprawde, czy tylko w moich snach. To dopiero byl kanal! Na
        szczescie po tygodniu mi przeszlo.
    • Gość: SOK Z POMARAŃCZY Re: moje drugie nocne życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.04, 08:08
      Moje drugie nocne Zycie zaczyna się o 8 rano, jak zaczynam pracę - pracuję w
      piwnicy.
    • the_dzidka Jeszcze coś 31.03.04, 08:31
      Ściągnęłam sobie dwa posty, o których pisałam na swoim forum:
      "Dziś w nocy miałam przyjąć święcenia kapłańskie. Szłam już z innymi do sali
      od biologii SP nr 38, gdzie czekał arcybiskup. W reklamówce miałam sutannę,
      żeby założyć zaraz, jak będzie mi wolno :-)) Wycofałam sie w ostatniej chwili.
      A w drugim śnie dowiedziałam się, że jedno jajko ma 1367 kalorii :-)))"

      "Rozmowa (we śnie) mojego taty i mojego kumpla:
      Tata: - No, teraz jestem porucznikiem, jadę do Szczecina i tam szybko
      zostanę majorem, a potem generałem.
      R: - Niech pan od razu zrobi kurs rabinatu, będzie miał pan z głowy."
    • riada Re: moje drugie nocne życie 31.03.04, 11:46
      Mój najbardziej sympatyczny sen przyśnił mi się na początku liceum. Poznałam w
      nim punka i śmiertelnie się zakochałam. DOdam tylko, że generalnie byłam i
      jestem porządną dziewczynką. W każdym razie takiej euforii nie przeżyłam nigdy
      w życiu, a co ciekawe, potem przez około tydzień chodiłam szczęśliwa i na
      maksymalnym haju.
      Natomiast ze snów mniej przyjemnych, zwykle w okolicznościach rozstań z
      chłopakami śniło mi się, że jestem na dworcu, zwykle spóźniona i widzę jak
      odjeżdża mój pociąg.
      A z koszmarów, to byłam kiedyś w kiepskiej kondycji psychicznej i przyśniło mi
      się piekło - ludzie opiekani na rożnie. HORROR
    • Gość: goluum Re: moje drugie nocne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 13:31
      Witam serdecznie,
      Nie mam niestety dobrych wieści,snów generalnie nie pamiętam ale....od pewnego
      czasu pojawiły się ..sny i niestety te sny są bardzo bardzo mocno osadzone w
      realiach dnia powszedniego, tyle tylko żę zawierają elementy horroru.
      "leże sobie w łóżeczku i słyszę że ktoś chodzi po kuchni i stara się to robić
      wyjątkowo cicho,myślę sobie żona leży obok po schodach nikt nie wchodził wiec
      wniosek jeden -włamywacz-nagle słyszę żę powoli z lekkim skrzypnięciem
      otwierają się drzwi od kuchni i ktoś się skrada po przedpokoju -leże jak
      sparaliżówany,silą woli podnoszę się na łokciach i patrzę na drzwi od sypialni
      (w głowie gonitwa myśli z gatunku paniki )klamka się delikatnie i powoli
      zaczyna poruszać- głębokie przerażenie bo nie mam w zasięgu ręki nic do obrony
      a bezbronna żona śi obok -pełen dramat -drzwi się otwierają widzę pustą czarną
      przestrzeń(jak to w nocy w przedpokoju )i budzę się z wyciem.
      Po kilkunastu podobnych snach poszedłem do lekarza i tu pełne
      zaskoczenie,lekarka zaczyna mówić o zgubnym wpływie na jakieś tam receptory
      leku na odchudzanie(nie mylić z amfetaminą-narkomanem nie jestem).Lek
      faktycznie skojarzyłem z początkiem tego dramtu i nie biorę go już dość długo
      mimo to każdego dnia odczuwam paniczny lęk przed snem,dodam jeszcze,że pracuję
      średnio 14 godzin dziennie i wracam do domu tak wykończony że o niczym innym
      nie myślę.
      To tyle jeśli chodzi o drugie nocne życie.
      Pozdrawiam serdecznie
      • ygdrasill Re: moje drugie nocne życie 31.03.04, 21:09
        przypomnieliscie mi moje 2 senne koszmary... tj. nawet na jawie przepelniaja
        mnie ogromnym lekiem, towarzyszy im dziwne uczucie, ze wiem wiecej niz widze
        przed soba.

        pierwszy straszliwy:
        basen, brudne,brazowe kafelki, woda jak to na basenach, czesc basenu jest
        przykryta kafelkami ale na zasadzie kry tj. moge wplynac pod te kafelki
        i najstrasznejsza czesc... ciagle towarzyszy mi w tym basenie jakies przedziwne
        uczucie, ze cos sie stanie, ze cos jest nietak, ze zaraz ktos wyskoczy z szatni
        i wskoczy do wody albo wyplynie z dna, w 90% sytuacji nic sie nie dzieje ale
        strach nie opuszcza mnie do konca...(ciagle jestem zwrocony twarza w jedna
        strone i nigdy jeszcze nie widzialem co mam za plecami ale nie boje sie, ze
        ktos tam stoi?!)

        drugi hardkorowy:
        ide klatka schodowa w bloku(opcjonalnie wjezdzam winda), swiatlo zarowki
        pożółkłe(zwracam na nie uwage), i czuje, ze cos zlego sie stalo, ze WSZYSCY
        lokatorzy nie zyja, mysle czy ten kto to zrobil jest jeszcze w bloku(nigdy go
        nie spotkalem)i wchodze i wiem, ze za tymi drzwiami po lewej w pokoiku lezy
        starsza pani, juz martwa i tak ide w gore i wiem ze wszyscy sa martwi, nie
        jestem pewien ale chyba nie wchodze do zadnego mieszkania, a na gorze czai sie
        potworne zlo... nigdy tam nie dotarlem... zawsze balem sie tam zblizyc, jakby
        cos mnie odpychalo...

        niesamowite czyz nie?
        • Gość: strach Re: moje drugie nocne życie IP: *.core.lanet.net.pl / *.core.lanet.net.pl 31.03.04, 23:26
          strach isc spac :)
        • the_dzidka Re: moje drugie nocne życie 31.03.04, 23:34
          > drugi hardkorowy:
          (...)
          > niesamowite czyz nie?

          Sugestywne. Po przeczytaniu zrobiło mi się zimno. I już jakoś nie mam ochoty
          iść do łóżka...
          • fassolka Re: moje drugie nocne życie 01.04.04, 11:34
            Kochani, zastrzeżmy jakoś copyrights do tych fabuł bo ani chybi nam podbierze
            jakiś tworca horrorów:-))) Niektóre wątki to jakby prosto z Kinga przecież...

            --------------------------------------------------
            • ygdrasill Re: moje drugie nocne życie 01.04.04, 23:16
              a i jeszcze mi sie przypomnial motyw z lataniem... latam po pokoju pod samym
              sufitem i nagle jebs na tapczan. zawsze przygrzmoce tak, ze az sie obolaly
              budze w srodku nocy:)))
    • mycha70 Re: moje drugie nocne życie 02.04.04, 11:19
      Tak, czasami i ja mam sny takie rzeczywiste, e nie wiem, czy śpię, czy się
      obudziłam i to dzieje się wokół mnie. Hitem był sen, że się obudziłam z
      jakiegoś koszmaru. Wokół wszystko w porządku, mąż śpi, dziecko się nie odzywa,
      za oknem świta. Ale coś nie pasuje. Do pokoju zaczynają wchodzić jakieś osoby,
      znajome, nieznajome. Co tu robi moja mama, przecież bladym świtem powinna być u
      siebie, nawet nie zapukała. Zaraz, tu była kiedyś ściana, dlaczego widzę drugi
      pokój? Obudziłam się. Wokół wszystko w porządku, mąż śpi, dziecko się nie
      odzywa, za oknem świta. No to, był tylko sen, uff. Ale coś nie pasuje...
      Serio, cały czas w realu spałam.
      Albo lubi śnić mi się stare mieszkanie. Wchodzę do niego nie zaproszona, wiem,
      że tam mieszka już ktoś inny. Ale nie ma go w domu, więc mogę trochę
      pomieszkać. Tak naprawdę niewiele się zmieniło od czasu, kiedy ja tu
      mieszkałam, te same meble, sprzęty. Jeszcze trochę pomieszkam.
      Schody. Jest ich tyle, że nie wiem, które prowadzą dokąd. Nie mogę trafić na
      odpowiednie piętro. Albo kończą się nagle ścianą. Pół nocy potrafię chodzić po
      schodach.
      Windy jeżdżące we wszstkich kierunkach. Wsiadam do windy, ona jedzie do góry, a
      potem zmienia kierunek, jedzie po dachu i... zatrzymuje się na przystanku. Albo
      jeździ jak kolejka górska w wesołym miasteczku. Z akrobacjami. Ale to ciągle
      winda.
      Matura mi się nie śni, ale szkoła, to i owszem. I to wszystkie na raz.
      Podstawówka, liceum i studia. To znaczy mam zajęcia na studiach w budynku
      podstawówki i przychodzi moja nauczycielka polskiego z liceum (koszmar,
      strrraszna pani). I zastanawiam się: po jakiego licha na politechnice mam język
      polski? A po drugie: dlaczego mam zajęcia na studiach, jeżeli skończyłam je
      jakieś 8 lat temu? Okazuje się, że dla utrwalenia materiału i podtrzymania
      tytułu inżyniera (no bo inżynier musi się ciągle uczyć).
      Tego snu akurat nie lubię, a on mnie tak.
      A jeszcz raz śniło mi się, że miałam zostać kobietą-księdzem. Przy tym musiałam
      spełnić wiele różnych warunków a do tgo ukrywać się przed tymi, którzy nie
      chcieli, abym księdzem była. I jakoś tak było, że wiedziałam, co się za chwilę
      wydarzy, tak jakbym czytała już tę książkę, ale mogłam jeszcze wszystko
      zmienić. Więc wiedziałam, że idą po mnie (jakoś to czułam), ale nie wiedziałam,
      czy uda mi się uciec. No jakoś tak.
    • conena Re: moje drugie nocne życie 02.04.04, 22:44
      teraz ja:) dziś w nocy okazało się, że dostałam nowe mieszkanie. malutkie, ale
      za to piękne. okazało się jednak, że w łazience mieszka przepiękna ciemnowłosa
      kobieta, śpi w wannie, ubiera jakoś tak jak cyganka, ale nią nie jest. robi
      sympatyczne wrażenie. okazuje się jednak, że jest ona wcieleniem diabła. żeby
      była jasność - to nie jest sen z gatunku koszmarowatych. no więc sprowadzam
      księdza, żeby mi ją wypędził i żeby tego szatana usunął. ksiądz jednak
      stwierdza, że takimi rzeczami to on się nie zajmuje, i jeśli bardzo się
      upieram, to proszę, tu jest krzyż i mogę sobie sama wypędzać tego szatana.
      zatem siadam sobie na podłodze i najpierw zaczynam mówić pacierz wymachując
      krzyżem babce przed nosem. zero reakcji. w tym momencie zaczynam się troche
      denerwować, że moge nie dac rady tego diaboła wypędzić i dokładnie w tym
      momencie sen sie robi nieprzyjemny:) ponieważ pacierz zawiódł, zaczynam
      diablicy opowiadać żywot jezusa. tu muszę zaznaczyć, że nie jestem wybitna
      znawczynią biblii, poza tym to jest sen, który rządzi się swoimi prawami. moja
      opowieść jest w stylu "żył i nauczał i był dobry i umarł za nas" diaboł
      pyta "ale po co umarł?" moja odpowiedź "bo był dobry na maksa", poza tym jakieś
      totalne zaćmienie w tym śnie miałam a diaboł był dociekliwy i czepiał sie
      szczegółów... wiecie co jest najlepsze? że dostałam obsesji i cały dzień
      dzisiaj łażę z biblią i czytam kawałeczkami. głupie nie?

      windy - duszę na 12 jadę na 11 albo na 13, wysiadam, ide na klatkę schodową,
      ale do 12 drzwi zamurowane, przekluczone, itp. nigdy nie mogłam sie dostać na
      to cholerne 12, na którym kiedys mieszkałam:) od kiedy nie mieszkam w wieżowcu,
      czyli już ładnych pare lat, sny poszły w niepamięć.
      • recherche Re: moje drugie nocne życie 03.04.04, 13:04
        ...przedwczoraj znowu śniła mi się winda...

        ...i znowu się zatrzymała między piętrami...

        innowacja:

        jechałam nią w DÓŁ!!! ;)
    • Gość: lakilu Re: moje drugie nocne życie IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 04.04.04, 02:19
      Bylem ze znajomymi w Belgradzie. Po wojnie w 1995. Mieszkalismy w 30 pietrowym
      hotelu - betonowym drapaczu - bunkrowcu. Ale byly tez pietra podziemne i trzeba
      bylo uwazac (nie wiem czemu, ale taki byl stres, ze nie mozna przegapic) kiedy
      wysiasc z windy (- jechalem w dol!!! i tylko wtedy snila mi sie winda). Wyjscie
      mial jak w naszych blokach tyle, ze jeszcze 3 schodki w dol od bramy do ziemi
      byly. W ktoryms momencie postanowilismy udac sie na miasto, ale grupa, zeby
      bylo bezpieczniej. Zapomnialem pieniedzy i musialem wrocic na gore do pokoju
      (drogi w gore nie było). Jak znow pojawilem sie na dole okazalo sie ze moi
      znajomi poszli sami nie czekajac az wroce. Stwierdzilem ze wisi im moje zycie i
      ze mnie olali. strasznie samotnie sie wteyd poczulem. Wsiadlem znow do windy i
      jakos ona samowiednie pojechala do podziemia (znow w doł!). W piwnicy byla
      jakas restauracja (bardzo ekskluzywna - jakby podziemny swiat w schronach dla
      elity). I tam wszyscy mowili po francusku (ja francuskiego nie znam). Nagle
      zjawila sie jakas kobieta - bardzo biednie ubrana, pozbawiona elegancji ruchow
      reszty towarzystwa. I zaczela jesc jakos dziwnie (chyba rekami), ale widac, ze
      byla glodna, zniszczona, zmeczona wojną, itp. I wtedy jakas francuska p**a
      zaczela ja wysmiewac przed calym towarzystwem, ze tu jest kultura, zeby sie
      zabierala precz itd. (w rzeczywistosci po francusku znam dwa zdania) w tym
      momencie zaczynam plynnym francuskim wygarniac jej, ze gdyby mieli za grosz
      dobrego wychowania w sobie o ktorym tyle rozprawiaja to wspomogli by te
      kobiete, dali jesc. I zaczynam ich normalnie opiep..ac po francusku.

      Rano pamietalem co mowilem. I to byly poprawne zdania (sprawdzalem)! Szkoda ze
      nie zapisalem tego, ale zadnych snow nie zapisuje. Chyba zaczne.

      Takie jezykowe snily mi sie pare razy. Bardzo czesto rozmawiam wtedy po
      angielsku (poprawnie - to wiem! ale ten znam - zastanawia mnie tylko, jak to
      robie z wylaczona swiadomoscia). Z oryginalniejszych zdarzyla mi sie klotnia po
      wegiersku, ale nie potrafie powiedziec czy to byly poprawne zdania, bo po
      przebudzeniu nie pamietalem rozmowy.

      Po takich klotniach w obcych jezykach budze sie strasznie zmeczony, ale nie
      dlatego ze mowilem z trudem, ale dlatego, ze musialem sie skupiac na tym co
      mowi przeciwnik i wymyslac kontargumenty i dobrze uzasadniac swoje poglady.
      Taka intelktualna rozgrywka, ale w czasie snu mozg malo chyba wtedy odpoczywa.

      Z mniej przyjemnych snow czesto (nawet bardzo, zwlaszcza na poczatku
      podstawowki, w czasach liceum sporadycznie i tylko jeden "laicikowy") snila mi
      sie wojna, a wlasciwie okupacja.
      Ten z liceum (mialem go ze 3 razy) wyglada mniej wiecej tak: wracam na petle z
      kolega (kumpel z liceum) i hitlerowcy juz stoja, wiec - poniewaz ja wiem jak
      trzeba sie zachowywac - mowie mu co ma robic, zeby nie zwrocili na niego uwagi
      i nie zaczeli lapanki. I tak przechodzimy w strachu kolo nich. A ja sie boje,
      ze zaraz przez niego nas wpakuja na samochod.
      Te z czasow wczesnej podstawowki byly duzo gorsze.
      Wracam trawmajem na moje osiedle: wspolczesna petla, wspolczesny tramwaj,
      osiedle jak w rzeczywistosci, nawet kiosk stoi. I wiem, ze zaraz wkrocza
      hitlerowcy. Wiec pedze na moja ulice, zeby ostrzec sasiadow, ale nikt nie chce
      mi otworzyc drzwi. A ja ryzykuje wlasnym zyciem, ze nie zdarze sie schronic,
      zeby ich ostrzec, a oni nie reaguja. A ja tak latam po domach i wiem, ze zaraz
      bedzie dla mnie za pozno.

      Inny: Jestem w domu i dowiadujemy sie ze hitlerowcy zmierzaja w strone osiedla,
      ze rozpoczela sie wojna, ale oni sa tuz tuz. (ja mieszkam kolo lasu, w ktorego
      czesci kiedys byl park, wiec sa proste i dosc szerokie aleje). Wiec wszyscy
      uciekaja, widze tlum ludzi maszerujacych jedna z takich alej w lesie, i ja z
      rodzina idziemy takze. W pewnym momencie widze porzuconego na poboczu malucha
      (Fiat 126p), czerwonego. Wiec wsiadamy do niego cala rodzina, bo tak bedzie
      szybciej, ale ten cholernych samochod nie chce zapalic i tylko tracimy czas
      siedzac w nim caly czas. Siedze w tym samochodzie, ktory nie chce ruszyc, wiem
      ze hitlerowcy sa coraz blizej, ze nie rusze, ale jednoczesnie nie chce / nie
      moge wysiasc tylko caly czas probuje odpalic. Caly czas coraz barziej narazajac
      rodzicow i siostre. I tak caly sen! To byl najwiekszy koszmar. Czasem zdarzal
      sie w odcinkach, czasami sie powtarzal. Po ktoryms razie wiedzialem uciekajac
      ta droga, ze zaraz bedzie maluch, ktorego nie odpale, ale do ktorego wsiadze i
      nie uratuje rodziny.
      I ostatni tej serii (tez z podstawowki): jade autobusem linii 142 (istnieje
      taka, ale do babci nie jezdzi) i zostaje porwany. Budze sie w jakims gmachu (to
      jest budynek sadu i wiezienia w moim miescie), w jakims pokoju, zwiazany. Wiem,
      ze jestem u nazistow. I zaczynaja przeprowadzac na mnie eksperymenty. TO na
      szczescie snilo mi sie tylko raz. Porwanie i uwiezienie raz sie powtorzylo, ale
      udalo mi sie wydostac z gmachu i uciec w strone centrum. Gonili mnie, a ja
      biegalem po ulicach (ktore wygladaly jak w rzeczywistosci) i nikt nie reagowal.
      Normalnie sobie wszyscy chodzili.

      Najdziwniejsze, ze najczesciej snilo mi sie to jak malem 8-10 lat, czyli
      jeszcze zadne lekcje historii, zadna Nalkowska, zadna literatura wojenna.
      Dziadkowie nam jako dzieciom tez nic nie opowiadali. teraz mam 22 lata, wiec to
      nie mogly byc przezycia. nie wiem skad mi sie to bralo. Czasem zaczynalem
      myslec o innych wcieleniach takie to bylo intensywne i czeste. Na szczescie juz
      mi sie takie sny nie zdarzaja.

      Aaaa! Czesto mam taki sen, w ktorym nic nie ma. totalna pustka. i nagle spadam
      w dol. czasem sam. czasem z lozkiem.
    • emusia Re: moje drugie nocne życie 04.04.04, 09:24
      oj było tego trochę. ze śmiesznych: byłam dziewczyną Michała Wiśniewskiego :)

      ze strasznych:
      winda oczywiście. chciałam iść do koleżanki, więc weszłam do jej 4 piętrowego
      bloku, ale okazało się, że ten blok ma jeszcze jakieś 30 pięter pod ziemią.
      windą składała się tylko z podłogi. siedziałam więc na tej desce i usilnie
      naciskałam 2 aby dostać się na piętro koleżanki, ale winda nie słuchała mnie
      tylko szybko, szybko, coraz szybciej spadała w dół...

      jednej nocy miałam dwa dziwne sny. urodziłam się w roku 87 więc stanu wojennego
      nie przeżyłam, ale mimo to przyśnił mi się on. po moim osiedlu jeździły czołgi,
      ktoś strzelał, bardziej by mi to wojnę przypominało, no ale to był stan
      wojenny, bo w snach takie rzeczy się wie. i ludzie chodzili wokół mnie i mówili
      że muszą gdzieś iść, bo takie jest przeznaczenie. a potem nagle znalazłam się w
      moim samochodzie z rodzicami, siostrą i babcią, dalej jest ten stan wojenny i
      nagle moja mama wychodzi z samochodu. mówię jej, żeby nie wychodziła, bo
      przecież ją zabiją na co moja mama nie swoim głosem 'nie martw się, muszę iść
      bo takie jest przeznaczenie. ale przecież raz już to przeżyłam'. po czym
      wychodzi z samochodu, skręca za rogiem i słyszę tylko huk.... obudziłam się z
      bijącym sercem. ledwo się uspokoiłam i zasnęłam z znowu.... w tym śnie szłam
      drogą z moją siostrą i z mamą. po bobu stronach tej drogi były wysokie druty
      kolczaste, słupy były zgięte na końcu, takie jak w obozie koncentracyjnym w
      Oświęcimiu. tyle, że za tymi drutami były normalne pola. szłyśmy tą drogą i
      wiedziałam, ze gdy dojdziemy tam gdzie miałyśmy dojść, to nas zabiją. więc
      przytuliłam się do mojej matki i strzeliłam tekst jak w kiepskim filmie
      amerykańskim 'mamo cieszę się, że przeżyłam te 15 lat z tobą, niż 100 lat bez
      ciebie'. i dalej szłyśmy a potem się obudziłam. potem naprawdę się bałam.
      i jeszcze jeden. szłam do koleżanki, tym razem innej niż ta od windy, było
      ciemno, ale to było raczej rano, jeszcze przed wschodem (to pewnie dlatego, że
      przychodzę po nią codziennie rano jak idziemy do szkoły, zimą czasem było
      jeszcze ciemno) i czuję, że jakiś facet mnie śledzi. przyspieszam kroku, ale on
      dalej za mną idzie. wpadam więc w końcu do klatki w bloku koleżanki i
      zatrzaskuje drzwi, szczęśliwa, że one są na domofon więc nie otworzy tak łatwo,
      odwracam się, a tu ten facet stoi a za nim... drzwi od klatki. znalazłam się w
      jakby pudełku z którego dwie ściany były murem, a dwie pozostałe drzwiami
      zamykanymi na domofon. próbowałam otworzyć te drzwi, ale nie dało się, skuliłam
      się w kącie, a facet zbliżał się do mnie. jak to we śnie, wiedziałam, że on
      chce mnie zgwałcić. pomyślałam, że może to sen i próbowałam się obudzić... ale
      dalej widziałam tego faceta. był już coraz bliżej mnie. 'cholera, to nie sen!'
      krzyknęłam. jeszcze raz mocniej szarpnęłam oczami. sufit, mój pokój, moje łóżko
      ufffffff. to jednak był sen.
    • Gość: BasiaPn Re: moje drugie nocne życie IP: *.ae.poznan.pl 05.04.04, 10:04
      Temat rewelacja!
      Mnie się kiedyś przydarzyło takie połączenie snu i rzeczywistości.
      Najpierw sen: oczywiście przemieszenie osób znanych mi i tych, które znam tylko
      z widzenia, a wiem, że te osoby się nie znają. Rzecz dzieje się na jakiejś
      budowie, znam nawet lokalizację - to blisko mojego domu. To coś w rodzaju
      wycieczki, ja jednocześnie jestem tej wycieczki uczestnikiem i jakby stoję z
      boku. Innymi wycieczkowiczami są córki naszego kościelnego. Nagle słyszę, że
      przewodnik opowiada o mnie... i nagle te straszne słowa: "Ciała nigdy nie
      odnaleziono..." To o mnie! Gdzieś tam podobno wpadłam do jakiejś kadzi z czymś
      straszliwie żrącym. A więc jestem duchem! Obudziłam się strasznie przerażona!
      Ale to jeszcze nic... Minął prawie cały dzień. Wieczorem poszłam z mamą do
      kościoła i w trakcie Mszy nagle zobaczyłam kościelnego... Boże jak ja się wtedy
      zdenerwowałam! Wróciło to straszne przerażenie ze snu, zrobiło mi się gorąco,
      myślałam, że zemdleję. A wszystko przez te skojarzenia - przecież we śnie były
      córki kościelnego. To jeden z moich większych koszmarów.
      Poza tym często mam tak, że przed czymś uciekam, a nie czuję, że nogi mam tak
      strasznie ciężkie, że prawie nimi nie poruszam... brrr...
      A czasem budzę się usmiechnięta i radosna - wtedy przeważnie nie pamiętam co
      wprawiło mnie w tak miły nastrój.
      • al59 Re: moje drugie nocne życie 05.04.04, 12:48
        Witajcie, wpadłem na chwilke i postów poiwyżej nie czytalem ale temat ciekawy.
        Z moich snów pamiętam niewiele, nie zapisuję ale najprzyjemniejsze były dwa, i
        to o zabarwieniu erotycznym, w których, o dziwo, zdawałem sobie sprawę z tego,
        że to sen i rozrabiałem jak zajac w kapuście ze swiadomością, że nie grozi to
        zadnymi konsekwencjami. Pychota nie sen, duzo by o tym opowiadać. Szkoda, że od
        bardzo dawna takich juz nie miewam. A najgorszy zapamiętany? - koszmar z
        samochodem, który śnił mi sie kilkakrotnie: Przyjezdzam samochodem do jakiegos
        miasta w jakiejs sprawie, załatwiam, wychodze i.... nie mogę znaleźć samochodu.
        próbuje poznać jaki to parking- nie udaje się, wypytuję różnych ludzi - nic z
        tego,na dodatek nie wiem jakie to miasto albo i państwo, błąkam sie do nocy a
        potem gdzieś mi mignie i odnajduje go, zwykle zdewastowany, po wypadku albo bez
        kół itp. no koszmar przy którym się budze.
    • neviska Re: moje drugie nocne życie 23.04.04, 16:22
      Mnie tam się windy nigdy nie śniły, mimo lęku wysokości, chociaż z drugiej
      strony nie mieszkam w bloku.
      Przypomniał mi się sen, że na moim podwórku w miejscu prawdziwej
      (istniejącej w realu) jabłonki stoi... kościół, ja obok razem z prawdziwym
      proboszczem który pyta, czy ja chodzę do tego swojego czy do "parafialnego", do
      którego chodzę w rzeczywistości...
      Poza tym z czasów dzieciństwa - jako dziewczynka naoglądałam się japońskich
      seriali o czarodziejkach, a w jednym śnie byłam na swoim podwórku i
      wypowiadając słowa z jednego z tych anime unosiłam się w powietrzu... A jeszcze
      podobny sen, który bardzo mi się podobał: jestem u siebie w domu, na piętrze i
      miałam schodzić na dół, ale jakoś krzywo postawiłam nogę i upadałam, już prawie
      grzmotnęłam głową o stopień, kiedy... zatrzymałam się, i zaczęłam płynąć w dół,
      ponad schodami (dodam, że w moim domu schody mają ostry zakręt), po czym nad
      ostatnim przekręciłam się nogami w dół i łagodnie stanęłam.
      Dzisiaj miałam również świetny sen: mój tata chciał mieć kozy, żeby skubały
      trawę (podwórko mamy dość duże, a do kosiarki nikt się jakoś nie garnie). Kupił
      więc stadko małpek (!), które przechowywalismy w kartonie... Potem mama mi
      powiedziała, że te małpy za 2-3 lata urosną i... staną się kozami...
      A jeszcze sny "grozy": krótki przebłysk, że wychodzę z domu, klucze wkładam
      do kieszeni kurtki i idę chodnikiem na tyły podwórka. Jakoś tak spojrzałam w
      dół i widzę kątem oka, że do tej kieszeni skrada się czyjaś ręka...
      Kiedy jeszcze mieliśmy kury (mieszkam na wsi) śniło mi się, że diabeł nam je
      podkradał i w szkole walczyłam, żeby wracać z niej o tej samej porze, co
      starsza siostra, bo ona jakoś sobie z nim radziła...
      Dzięki temu dziwnie się czuję nawet w trakcie opisywania: siedzę (oczywiście
      sama w domu) przy komputerze (piętro), słyszę głos z dołu. Schodzę, nic.
      Podchodzę do półki z telefonem, a tam zwykle stojąca buteleczka z perfumami
      mojej mamy leży. Potem chyba wróciłam na górę, znowu stuk. Schodzę, na dole
      skręcam korytarzem w drugą stronę, a tam w miejscu ostatniego pomieszczenia
      jeszcze długo się korytarz ciągnie, po bokach masa drzwi, jedne otwarte, inne
      nie. Ja wszystkie zamykam, a przy jednych czuję niepokój, skądś wiedziałam, że
      przedtem były zamknięte. Chyba w tym momencie się obudziłam (nie wiem
      dokładnie, bo strach po przebudzeniu był większy niż próby zapamiętania detali)
      A to trochę śmieszniejsze: robię to co powyżej, w tym samym pomieszczeniu,
      którego okno wychodzi na ulicę. Patrzę przez nie: przy furtce stoi jakiś obcy
      facet. Domofonu nie użył, więc siedzę cicho i dalej gram na komputerze. Po
      chwili znów patrzę: facet stoi przy furtce, ale już od strony powórka, a pod
      płotem... kopiec ziemi :) (jeśli nie jest to jasne od razu: podkopał się jak
      pies)
      Teraz już ostatnie, bo trochę tego dużo się zrobiło: siedzę ze starszą
      siostrą w pokoju na parterze, ogladam tv. Jedna z dwóch par drzwi uchylona, z
      fotela widzę zamknięte drzwi do kuchni. Mają one dużą szybę, widzę przez nią
      jakieś ciemne postacie poruszające się po kuchni. Boję się, pytam siostrę, czy
      ona wejdzie tam pierwsza i sprawdzi, co/kto to jest. Siostra nie chce (w
      rzeczywistości też jest miła), więc odważyłam się sama. Kiedy otwieram drzwi,
      ciemne chmurki rozpływają się w powietrzu...
      Więcej "przygód" nie pamiętam, przepraszam, że tak dużo na raz, ale wypisałam
      co się dało, bo moje myśli są ulotne.
      • Gość: Lia Re: moje drugie nocne życie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.04, 17:54
        mnie tez się często śniea pociągi, i to chyba rzeczywiście ma związek z
        facetami: nie mogę np. wysiąść z jadącego pociagu, bo sie nie zatrzymuje; albo
        nie mogę trafić na właściwy peron na dworcu. o snach, kiedy wiem, ze zaraz
        wyejżdzam a wszystko mam niegotowe, lepiej nie wspominac

        kiedy byłam mała, sniło mi się, że lewituję, tzn byłam w szkole czy w dowolnym
        miejscu, kładałam się w powietrzu i przemieszcząłam tam, gdzie chciałam. było
        to niebywale przyjemne, takie uczucie odprężenia, że nie muszę iść, tylko mogę
        przepłynąć

        nie znoszę też momentów, keiy jestem juz na granicy snu i wtedy tak jakbym
        potknęła się na krawężniku, czy noga obsuwa mi się z jakiegoś urojonego
        schodka - to się nie śni, to jest odruch mieśniowy. moje mięśnie reaguja tak,
        jakbym rzeczywiście się potknęła, cała się spinam i wybudzam. okropność
        • myshen82 Re: moje drugie nocne życie 23.04.04, 20:14
          teraz moje. o dziwo windy mi sie raczej nie snią;)
          Najczęstsza sytuacja we snie to: przechodzę przez ulicę, potykam się i leżę na
          pasach i ZAWSZE w momencie kiedy się podnoszę kątem oka widzę pędzący w moją
          stronę samochód. I czuję że nie mogę wstać, więc zaczynam się czołgać, ale cialo
          mam jak z kamienia.. założę się że znacie to uczucie..;) Inna wersja: próbuję
          przed kimś uciekać, i nogi mam albo jak z waty albo jak z kamienia co powoduje,
          ze poruszam się jak w zwolnionym tempie na filmach;))

          Bardzo często śnią mi się też wielkie torowiska. Muszę w tych snach uciekać
          przed różnymi ludźmi i przemykać między pociągami... koszmar!!!

          Natomiast najgorszy sen, który miałam byl taki: śniło mi się, ze moi rodzice po
          20 latach mojego zycia oznajmiają mi i moim braciom że się rozwodzą, i mówią, że
          przez cale nasze dzieciństwo udawali że się kochają, natomiast teraz już nie
          muszą, bo jesteśmy wystarczająco dorośli...

          Acha! często też śni mi się wojna... zazwyczaj oczywiście nie walczę tylko
          gdzieś się ukrywam i boję Niemców;)
          (zastanawiam się, skąd mi się to bierze;)))

          Pozdrawiam wszystkich śniących!;)
          Świetny wątek!!!!
          • fassolka Re: moje drugie nocne życie 23.04.04, 21:57
            myshen82 napisała:
            > I czuję że nie mogę wstać, więc zaczynam się czołgać, ale cialo
            > mam jak z kamienia.. założę się że znacie to uczucie..;) Inna wersja: próbuję
            > przed kimś uciekać, i nogi mam albo jak z waty albo jak z kamienia co
            powoduje,ze poruszam się jak w zwolnionym tempie na filmach;))
            >

            Droga Myshen, twoje koszmary są uniwersalne, juz pisałam tu o tym 'swietnym'
            uczuciu zwolnienia tempa akurat w momencie, gdy trzeba jak najpredzej przed
            czymś/kims zwiewać, tylko ze mnie sie to skojarzyło z biegiem w wodzie po pachy
            (pewnie dlatego ze własnie widze morze z okna:-)))

            No i skoro wątek się odgrzał to powiem jeszcze (czerwieniąc się z lekka) że
            wczoraj w nocy napaliłam się na faceta z wyglądu około 80tki. Sama nie moge
            tego pojąć, jakis chyba pozytywny aspekt musi jednak w tym być.
            Pozdrawiam!
            • myshen82 Re: moje drugie nocne życie 24.04.04, 11:50
              mi się dzisiaj śniło (dodam że po alkoholu) że przyjechała do mnie mama
              (studiuję w Poznaniu) i podczas jakiegoś postoju zaczęła wyrywać słupki z ziemi
              (takie ograniczniki żeby nie wjeżdżac na trawnik np) Ja ją odciągałam, i
              błagałam, żeby tego nie robila, na co ona odparła, że takie słupki się nam
              świetnie przydadzą. Oczywiście potem przyjechała policja i ją zgarnęli. potem
              jest scena jak z filmu: moja mama w radiowozie, ja do niego podbiegam i kładę
              rękę na szybie...;))))
              • yvona73pol Re: moje drugie nocne życie 25.04.04, 15:52
                no to witam ponownie -
                kolejne do kolekcji:
                /mam maly samolot i odbylam nim pierwszy lot sama, wiec mama mowi, ze teraz
                moge leciec do Ameryki, lecac za normalnym tzn. pasazerskim samolotem, chodzi o
                to, ze tak bedzie wygodniej, nie wiem, czemu, zdaje sie oszczednosc kasy ;)))
                ale jakos mam watpliwosci, czy moge wypuscic sie tak daleko po pierwszym locie,
                w dodatku bez mapy (a jak zabladze??); watpliwosci mam nie tylko ja, rowniez
                piloci twierdza, ze warunki pogodowe beda kiepskie, a w dodatku to b. daleka
                trasa, wiec.... nie lece do Ameryki, wracam do domu....samolotem, ale przedtem
                uczestnicze w jakiejs imprezie...
                /sen drugi - kolega wspollokator i ja siedzimy w jakiejs knajpce, z jeszcze
                jedna dziewczyna, tez wspollokatorka; po czym okazuje sie, ze jestesmy w
                dzielnicy, hm... rozrywkowej; i co sie okazuje? nasz kolega zarabia tam
                swiadczac uslugi paniom, nawet niezle zarabia, za jeden "numerek" tyle, co ja w
                10 godzin pracy ;)))
                /trzeci - jakies szalone zakupy, bukiet czerwonych roz, w tym momencie ktos sie
                mnie pyta czy ja tu pracuje; potwierdzam (tego dnia mam wolne, jestem
                w "cywilu"), osoba ta wymusza na mnie, zebym oddala jej wlasnie zakupione roze
                twierdzac, ze ona jako klient ma wieksze prawo do zakupu, niz ja, jako
                pracownik - moja siostra jest bardzo zawiedziona, cieszyla sie na te roze, a
                przyjechala do mnie na pare dni.... ide na zaplecze i negocjuje niska cene za
                trzy bukiety roz, niestety nie sa czerwone, a bladorozowe, no i krotsze... do
                tego nabywam truskawki....
                ciekawe, nie?
                a latanie za pomoca maszyny to raczej rzadkosc, smiem twierdzic, ze zapewne po
                raz pierwszy....
                pozdrofffka
                Iwona
                • myshen82 Re: moje drugie nocne życie 25.04.04, 16:12
                  mój dzisiejszy: znowu śniła mi się mama i zawody w zjeżdżaniu na tyłku po skałach;))
                  • fassolka Re: moje drugie nocne życie 26.04.04, 10:35
                    Nie wiem co sie dzieje, nie mam ochoty kłaść się spać, dziś w nocy byłam
                    facetem, mieszkającym w moim autentycznym bloku i moim rzeczywisctym
                    mieszkaniu. Skądś się w domu wzięła obca kobieta (oprócz mojej żony he he) i ja
                    tę kobietę miałam (a raczej MIAŁEM) gdzieś zawieźć, i rano wstaję (we śnie cały
                    czas), idę do sklepu po bułeczki, wracam, a tu pod blokiem chmara dzieciaków,
                    pokazują mnie palcami i chichoczą, a w perspektywie ulicy widzę tył mojego
                    (rzeczywistego) samochodu, a w nim moją żonę z tą kobieta, i wiem, że zona
                    opuszcza mnie na zawsze, bo postanowiła związać się z tamtą. Dodam - w realu
                    jestem normalną kobietą (mam nadzieję). Terapię poproszę!!!!!
                    • myshen82 Re: moje drugie nocne życie 26.04.04, 16:11
                      nic nie mów: mi się dzisiaj śniło że jestem w domu jakiejś kobiety i ona chowa
                      swoje dzieci (nie wiadomo czemu): jedno do szafy, pod ubrania, drugie w jakimś
                      pojemniku (dużym) z kiszoną kapustą. To drugie cały czas wystawia głowę i w
                      końcu, kiedy zaczyna mnie to irytować i kiedy kobieta chce mi wytłumaczyć czemu
                      ukrywa te dzieci sen się urywa (budzik;))
                      Pozdro!
                    • Gość: ultra75 Re: moje drugie nocne życie IP: 207.159.92.* 26.04.04, 17:34
                      Fassolka - co do zmiany plci, to ja mialam 2 razy sny o erotycznych przygodach
                      (gdzies wyzej juz pisalam, ze moje "pikantne" sny to w ogole temat rzeka ;-)),
                      w ktorych wystepowalam jako FACET! No nie powiem, calkiem ciekawe doswiadczenie
                      to bylo :-))).
                      I jeszcze troche o koszmarach, tez zwiazanych ze zmianami - tym razem wygladu.
                      Snilo mi sie nie tak dawno temu, ze ktos mi w nocy... totalnie zmienil twarz!
                      Straszne to bylo, naprawde - przegladam sie rano w lustrze w lazience, a z
                      drugiej strony patrzy na mnie kompletnie obca twarz (raz tez mi sie snilo, ze
                      mialam MESKA twarz! z zarostem!). Normalnie ciarki mi lataja po kregoslupie,
                      jak sobie ten koszmar przypomne!
                      Pozdrowienia.
    • the_dzidka Teraz nowość! 03.05.04, 18:11
      Dzisiejszej nocy śniło mi się, że chcę się nagrać na komórkę mojej Babci (ktora
      nb nie żyje już od 15 lat) i słyszę: "Dzień dobry, tu Alicja D. Wlaśnie kupiłam
      sobie łopatę."
      • fassolka Re: Teraz nowość! 03.05.04, 18:14
        Dzidko, szybko powiedz CO piłas przed snem :DD Pieęękne! Ja mam ostatnio
        posuche jakąś, chyba normalnieję nareszcie;-)
        • the_dzidka Re: Teraz nowość! 03.05.04, 18:18
          fassolka napisała:

          > Dzidko, szybko powiedz CO piłas przed snem :DD

          W tym sęk, że nic :) Ostatnio jestem zapracowana, siedzę do późna w nocy i na
          alkoholizowanie się nie mogę sobie pozwolić :)

          A co do snów, to pozwolę sobie przytoczyć tutaj moją rozmowę z przyjaciółką -
          na jawie, ale O ŚNIE:

          Dzidka: - Wiesz, znowu mi się śnił. To dziwne, bo mnie się nigdy nie chcą śnić
          mężczyźni, którzy mnie interesują.
          Przyjaciółka: - A może on Cię tak naprawdę wcale nie interesuje?...
          Dzidka: - No to dlaczego mi się śni?...

          Nie ma to jak być blondynką :)
    • Gość: aka Re: moje drugie nocne życie IP: *.we.client2.attbi.com 03.05.04, 19:58
      mam zawsze niesamowite sny. Pamietam je tylko przez moment. Wiem, ze ukladam
      wiersze czasami ( nie zrymowalam niczego w zyciu), czytam i rozumiem zapisy w
      innych jezykach, widze przepiekne kolory , rozwiazania architektoniczne.
      Ostatnio snilo mi sie, ze mnie chcial pterodaktyl do dzioba zlapac i zamknac do
      tego wola pod dziobem. Strasznie sie balam. Pterodaktyl ustawil dziob jak
      litera V w odwrotna strone i chcial mnie w ten sposob wepchnac do srodka.
      Zauwazylam, ze mam w reku poduszke i zaczelam ta poduszka walczyc o wolnosc.
      Nie moglam ptaka taka miekka bronia pobic ale nadzialam mu ta poduszke na lekko
      rozchylony dziob tak, ze potwor nie mogl go teraz zamknac ani otworzyc.
      Polowica powiedzial mi na drugi dzien, ze go cala noc poduszka okladalam!!!!
      • fassolka Re: moje drugie nocne życie 03.05.04, 20:11
        Gość portalu: aka napisał(a):

        > Ostatnio snilo mi sie, ze mnie chcial pterodaktyl do dzioba zlapac i zamknac
        do tego wola pod dziobem.
        > Nie moglam ptaka taka miekka bronia pobic ale nadzialam mu ta poduszke na
        lekko rozchylony dziob tak, ze potwor nie mogl go teraz zamknac ani otworzyc.
        > Polowica powiedzial mi na drugi dzien, ze go cala noc poduszka okladalam!!!!


        Oj aka, oko mi sie przez Ciebie rozmazało! :DDD
        • Gość: gabi123 Re: moje drugie nocne życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.04, 20:27
          A mi b. czesto sni sie moja zmarła przed 1, 5 rokiem mama. Jest zdrowa i
          zabiera sie ostro do sprzatania, gotowania i tp, a ja potwornie sie martwie, bo
          przeciez wiem, ze jest smiertelnie chora, ale mama odpowiada mi, ze czuje sie
          dobrze. Nie umiem sobie tego we snie wytłumaczyc, dlaczego moja mama tu jest
          skoro nie zyje (z tego zdaje sobie sprawe cały czas). Kiedys, po długim
          wysilaniu sie (we snie), stwierdziłam, ze jest sposob na przywołanie zmarłaych,
          na spowodowanie, zeby wrocili-trzeba bardzo mocno o nich myslec, az te mysli
          sie zmaterializuja-powoli z nici mysli powstaje osoba, za ktora tak
          tesknimy.... i Tak naprawde w realu tez troche w to wierze, i mam pretensje do
          siebie ze widocznie za małao intensywnie mysle o mamie... . Mama nigdy w tych
          snach sie do mnie nie usmiecha, nie przytula, zazwyczaj tez nic nie mowi, tylko
          obserwuje. Dlaczego mi sie to sni i w taki sposob?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka