fassolka
26.03.04, 01:01
Ja to wiecie jestem tak na oko poukładana jak klocki w pudełku, rodzinka
super, praca niczego sobie, ale co ja mam w nocy, kochani... Mózg mi robi
takie jazdy, że ręce opadają. Co drugą noc mam pełnometrażowe, trójwymiarowe
fabuły, takie, ze sie boje opowiadać, bo jeszcze ktoś pomysli, że cos z głową
mam :-) Ostatnio mnie często przesladuje wszystko na 'w', serio. Woda, windy,
wiarołomstwo, wyuzdanie i inne takie. *Woda - a to z hydrantu na klatce
schodowej leję bez opamiętania i potem wpław po piętrach jak w aquaparku, a
to morze wystepuje z brzegu i mi podchodzi pod okno (9 pietro), albo spływam
kajakiem i widze dryfujące zwłoki kogos bliskiego... *Windy mnie atakują
regularnie, pędzą w góre jak oszalałe, a potem jakaś przepaść za drzwiami (a
w dół jakoś nigdy, ciekawe czemu..) * Wiarołomstwo i wyuzdanie - miewam
jakieś jazdy że wchodze do sypialni a tam mój z jakimś próchnem i tłumaczy,
że ona ma znajomości, albo jestem facetem i przystawiam się do koleżanki z
pracy, albo (szczyt absurdu) przeleciał mnie mąż kumpeli, tylko nie pamietam
której i do każdej z nich po kolei wydzwaniam, pytając czy to nie jej
stary... Powiem Wam, że jak się kładę, to sie zastanawiam, co mi tym razem
wyświetli mój projektor. O koszmarach w stylu - zgubiłam dzieci w tłumie
ludzi - nawet nie wspomnę. Aaa, zdarzyło mi sie też latać nad miastem, to
akurat było genialne. Skąd sie to bierze? Ja nawet TV nie oglądam...
Ma ktoś tu jeszcze ciekawe nocne odloty?
Pozdrawiam, bo już czas do łóżeczka :-)