Dodaj do ulubionych

Nieudane prezenty gwiazdkowe

    • Gość: jagna Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.radom.pilicka.pl 12.12.11, 08:25
      To ja o prezentach nie-gwiazdkowych, a imieninowych. A że imieniny mam blisko Świąt, to można podciągnąć.
      Dostałam kiedyś od bliskiej osoby wisiorek na łańcuszku. Prezent sam w sobie ok, tylko że ja NIGDY nie noszę i nie nosiłam wisiorków. Cóż... podziękowałam, prezent schowałam. Rok później od tej samej osoby dostałam... wisiorek na łańcuszku, w identycznym stylu jak ten poprzedni, tylko większy i w innym kolorze ;)
      W tym roku boję się wyprawić imieniny...
      Moja siostra z kolei dostała kiedyś (od tej samej osoby która postanowiła przekonać mnie do wisiorków) naszyjnik w komplecie z kolczykami. Nigdy w życiu nie miała przekłutych uszu...
      Ale żeby nie było: darczyńca to osoba przesympatyczna, miła i bardzo lubiana, troszkę tylko zakręcona :)
      • fairycharlotte Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 09:53
        Moja mama w zeszlym roku od przyszłych tesciów dostała.... Geriavit Pharmaton..... alez była szczesliwa....

        Ja w wieku 9 lat kupiłam w prezencie gwiazdkowym dla taty i dla dziadka w kiosku... Tabakę Mazurską. Żaden z nich nigdy tabaki nie używał. Za to palili papierosy, więc uznałam, że to podobne ;P
    • orxor Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 11:00
      2 lata temu dostałem pudełko na dyskietki :)
      • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 16:36
        orxor napisał:

        > 2 lata temu dostałem pudełko na dyskietki :)

        Perwersyjne :D
      • Gość: xxx Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: 178.73.24.* 13.12.11, 20:28
        orxor napisał:

        > 2 lata temu dostałem pudełko na dyskietki :)

        Na co?!
    • marcychna Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 11:22
      Ja od mojej mamy dostanę witaminy - ponoć na wszystko. Chciałam torebkę, wskazałam nawet jaką, ale mama jest tak szczęśliwa ze swojego prezentu dla mnie, że miała całkiem w tyłku to, co mówię. Ja z kolei jestem "przeszczęśliwa", zwłaszcza, że od kilku lat poważnie choruję, w znacznym stopniu moja pensja rozpierdzielana jest właśnie na leki - te, które potrzebuję - nie te, które kupiła mi bez sensu mama. Tak, że leków mam dość - po dziurki w nosie - a niepotrzebnych mi nie trzeba. A torebki nie mam, bo już mnie nie stać na dodatkowe przyjemności. Kocham mamę
      • ewa9717 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 11:37
        A łopatę ze styliskiem w odchudzającym czarnym kolorze ktoś dostał?
        ;)
    • lilianamaria Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 12:01
      A ja w zeszłym roku dostałam ... szczotkę do wc.
      Może pewnym wytłumaczeniem bedzie to, że mialam świeżo wyremontowaną łazienkę, ale może właściwsze byłoby przyniesienie owej szczotki na pierwszą wizytę po remoncie w ramach "odbioru" łazienki :) niż rozpakowanie przy wszystkich. Nikt się nie śmiał...
      • ravendom Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 12:41
        Ja może nie tyle o nietrafionych prezentach, ile o małych wpadkach z prezentami.
        - Kilka lat temu, 23 grudnia, zorientowaliśmy się z bratem, że nikt nie kupił prezentu mamie. Ja byłem wtedy jeszcze na studiach, brat był w liceum, tak więc kasy zbyt wiele nie mieliśmy. Brat dodatkowo jest z tych "mi się należy i tyle" więc o prezencie dla matki wiele nie myślal. Więc ja, na szybkiego, poszedłem do marketu i kupiłem pseudo-porcelanową figurkę przedstawiającą anioła. Oczywiście made in china. Nawet nie przyjrzałem się szczególnie fogurce, a po rozpakowaniu jej przez mamę okazało się, że... brak jest jednego skrzydla, ktore się najprawdopodobniej ułamało :)
        - Jako dzieciak postanowilem kupić mamie "dorosly" prezent i zdecydowałem, że kupie jakieś perfumy. Mialem może 10 lat max. i wybralem się do perfumerii, gdzie Pani wzruszona moim pomysłem doradziła mi buteleczkę jakichś perfum. Do tej pory mama trzyma je nietknięte, schowane na dnie szafki :D
        - Za dzieciaka dostałem od rodziców grę planszową typu monopol (nie orginał tylko jakaś podróbka z identycznymi zasadami). Po wigilii postanowilismy, że zagramy rodzinnie. Odpakowuję, a tu się okazuję, ze do gry nie dołączono banknotów o nominale 5. Pamiętam, że potem mialem megafrajdę bo sam dorabialem te banknoty wg. własnego projektu :D Do tej pory jej mam i gramy nimi czasami :D.
      • Gość: dziunia Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.11, 12:52
        a ja kiedyś u babci (u której zawsze z niecierpliwością czekało się na prezenty bo były fajne pomimo kiepskich czasów), dostałam..... bony (obligacje)... miałam może z 7 lat, więc zachwytu nie było....:)))))
        • jacekk13 masz jeszcze te bony? 12.12.11, 13:04
          szczęściara, babcia juz pomyślała o twojej przyszłości
    • Gość: Lumiss Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: 192.100.112.* 12.12.11, 13:26
      Para chińskich skarpetek bezuciskowych. I był czad
    • Gość: antypaul Wodka i papierosy IP: 194.116.198.* 12.12.11, 13:45
      Dobra przyznaje - wtedy jeszcze palilem ale zeby dostac od rodziny flache sznapsu i paczke fajek to przesada
    • Gość: LuriTuri Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.aster.pl 12.12.11, 14:44
      To było w dawnych czasach, kiedy niczego nie było w sklepach. Tata zdobył gdzieś 2 słoiczki kremu do twarzy, w pudełeczkach... Mama i babcia bardzo się ucieszyły i zaczęły czytać napisy na pudełeczku: "dla pań starszych o cerze zwiotczałej". Rycząc ze śmiechu zastanawiałyśmy się, co też tata mówił w drogerii.
      Czasy się zmieniły i teraz mamy kremy do "cery bardzo dojrzałej", he he!
    • Gość: Amy Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 16:03
      Tego się chyba nie da przebić :

      Moja siostra dostała ode mnie : płytę Czesława Mozilla, siateczkę Euro2012 i ulubione czekoladki. Ja dostałam od niej maszynkę do golenia z zestawu 10 maszynek i karteczkę 4x4 z zaproszeniem do dużego pokoju na seans Kevina samego w domu. Powiedziała że nie lubi wydawać pieniędzy na durnoty które mogę sama sobie kupić (czyli książki Fashion Babylon i dezodorant Garniera).

      Aha, karteczka była z adnotacją że mam przynieść chipsy.

      • Gość: siostra Amy Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 21:21
        to była megawypasiona maszynka! o dezodorancie zapomniałam, a Kevina oglądałaś przecież. Pod choinkę dostaniesz zaproszenie na 2 częsc ;P
        a płytka piracka ;P
        PS. to gdzie te chipsy? :)))))))))
        • Gość: Amy Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.11, 21:53
          Ode mnie dostaniesz zaproszenie na III część Piratów z Karaibów. A chipsów i tak nie dostałam.
    • Gość: Anna Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.jeleniagora.hypnet.pl 12.12.11, 17:10
      Będąc dzieckiem dostałam:
      1. krasnala ogrodowego
      2. bajki Andersena, których nie lubiłam, wręcz się ich bałam. Książka miała okropne obrazki. Zobaczcie sami:
      pstrobazar.blogspot.com/2011/04/andersen-i-garwatowska.html

      Co rok dostawałyśmy z siostrą swetry: niebieski i bordowy. Jednego roku ja niebieski, a ona bordowy, na drugi rok na odwrót :)
      • kapitan_marchewa Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 19:00
        Pewnie nikt w to nie uwierzy.
        Pacholęciem będąc 6-letnim za czasów głębokiego PRL-u nabyłem dla rodziców na gwiazdkę jedyną książeczkę, na którą mnie było stać. W kiosku Ruchu. Była mała, ale nawet nie taka cienka, miała piękną czerwoną okładkę i kosztowała całą złotówkę. Skoro czytają i tyle książek jest w domu - to niech mają...
        Zachwyceni nie byli.
        To był "Statut PZPR"...
        • maith Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 22:37
          Odpowiadasz na:
          kapitan_marchewa napisał:

          > Pewnie nikt w to nie uwierzy.
          > Pacholęciem będąc 6-letnim za czasów głębokiego PRL-u nabyłem dla rodziców na g
          > wiazdkę jedyną książeczkę, na którą mnie było stać. W kiosku Ruchu. Była mała,
          > ale nawet nie taka cienka, miała piękną czerwoną okładkę i kosztowała całą złot
          > ówkę. Skoro czytają i tyle książek jest w domu - to niech mają...
          > Zachwyceni nie byli.
          > To był "Statut PZPR"...

          Popłakałam się ze śmiechu. Urocze :)
      • Gość: rotmilan Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.lublin.mm.pl 12.12.11, 19:47
        Od 10 minut pękam z tych obrazków :))) Ale poważnie: czy ilustratorzy naprawdę nie biorą pod uwagę tego jaką traumę mogą dzieciakom zafundować?
        • Gość: Anna Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.jeleniagora.hypnet.pl 12.12.11, 20:11
          Gość portalu: rotmilan napisał(a):

          > Od 10 minut pękam z tych obrazków :))) Ale poważnie: czy ilustratorzy naprawdę
          > nie biorą pod uwagę tego jaką traumę mogą dzieciakom zafundować?

          Przedostatni obrazek najgorszy. Ale obrazki to jeszcze nic.
          Była tam jedna przerażająca baśń. Nie pamiętam dokładnie jak to szło, ale mniej więcej tak:

          Matka urodziła dziecko, które od razu zmarło. Dobry początek, nie?
          Ale wydarzyło się coś, co mogło wrócić życie dziecka. Matka musiała przejść jakąś morderczą drogę wśród cierni. Wyszła zmaltretowana, krwawiąca i nie wiadomo co jeszcze. Na końcu tej drogi dowiedziała się jednak, że dziecko w przyszłości byłoby złym człowiekiem, mordercą. To przekonało ją, żeby jednak nie chce, żeby dziecko ożyło. Cała droga na marne.

          • Gość: Amy Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 16:10
            Równie straszna była ta historia o dziewczynce co dostała czerwone trzewiczki których nie mogła zdjąć. Pod koniec dziewczynka poprosiła jakiegoś drwala by jej nóżki odrąbał...

            Jak by się zastanowić, to większość bajek z dzieciństwa była makabryczna. Do czasu aż pojawił się Disney i amerykański zespół psychologów który uznał że "oryginalne" bajki mają bardzo zły wpływ na dzieci i je ocenzurowali.
        • maith Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 21:40
          Gość portalu: rotmilan napisał(a):

          > Ale poważnie: czy ilustratorzy naprawdę
          > nie biorą pod uwagę tego jaką traumę mogą dzieciakom zafundować?

          Dokładnie. Ja akurat Andersena miałam z przepięknymi ilustracjami Szancera
          Tu dla porównania i odczarowania traumy :)

          Ale jako dziecko dostałam od znajomych rodziców "Alicję w krainie czarów" z obrazkami tworzonymi przez "miszcza" z tej samej szkoły, co te podane powyżej.
          Najgorsze, że twórcy tych horrorków byli w czasach naszego dzieciństwa nagradzani i chwaleni za... styl.
        • speedy13 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 21:43
          Hej
          Gość portalu: rotmilan napisał(a):

          > Od 10 minut pękam z tych obrazków :))) Ale poważnie: czy ilustratorzy naprawdę
          > nie biorą pod uwagę tego jaką traumę mogą dzieciakom zafundować?

          eee tam, nie znacie się :) całkiem fajne, takim Boschem trochę grafik pojechał :)
          • maith Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 22:42
            Powiedz to przerażonym dzieciom ;)
            Ale pewnie tak właśnie to uzasadniali ci, którzy ich nagradzali. Zapominając, że te ilustracje miały dotrzeć do... dzieci. A ocena twórczości kierowanej do najmłodszych bez zainteresowania się, jak najmłodsi na tę twórczość reagują, można albo nazwać buractwem, albo po prostu zauważyć, że sensu w tym nie ma za grosz.
            • maith ocenę* n/t 12.12.11, 22:43

            • kotka.zielonooka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 28.01.12, 13:04
              Ilustracje są przepiekne i magiczne! (Szancera oczywiscie też ale pisze o tych niby "strasznych)
              Sama będąc dzieckiem miałam Alicje z tym ilustracjami (mam ją do tej pory) i absolutnie nie miałam żadnej traumy :) Tylko zachwyt.
              Pisze o Dusanie Kallay

              https://lavie-en-beads.up.seesaa.net/image/KallayDusan_alice002rev.jpg
              https://lavie-en-beads.up.seesaa.net/image/KallayDusan_alice01rev.jpg
              • maitresse.d.un.francais Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 28.01.12, 20:21
                Dusan Kallay - kolorystyka piękna, ale ilustracje do mnie nie przemawiają. Płaskie jakieś, bez głębi, a na drugiej Alicja wygląda jakby była garbata.
                • kotka.zielonooka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 30.01.12, 23:08
                  To Nie Alicja!!!!
                  To Kapelusznik!:):):):)
                  • kotka.zielonooka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 30.01.12, 23:11
                    maitresse.d.un.francais , przepraszam ale popłakałam się ze smiechu :):):)
          • Gość: rotmilan Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.lublin.mm.pl 14.12.11, 20:53
            Pewnie, że fajne, jednakowoż do wszystkiego trzeba dorosnąć. Pamiętam z dzieciństwa książkę pt. Król Kruków z ilustracjami Stasysa... moje życie zmieniło się na zawsze ;)
            • Gość: Dorota Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.11, 19:22
              rotmilan, miałam takie same odczucia po tej lekturze z przepaskudnymi, dołującymi mnie jako dziecko ilustracjami.

              po 20 latach przypadkiem wpadła przy mnie ta książka w ręce mojemu młodszemu bratu.
              - a wiesz - powiedział - bałem się kiedyś tych rysunków okropnie...

              ciekawe, ile dzieci miało traumę po tej specyficznej, zupełnie niebajkowej sztuce.
            • k.techniczna Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 01.01.12, 21:43
              Pamiętam z dzieciń
              > stwa książkę pt. Król Kruków z ilustracjami Stasysa... moje życie zmieniło się
              > na zawsze ;)


              Ależ twórcy tych przerażających ilustracji są za nie nagradzani:D
              np. wspomniany Stasys na "Książce Roku IBBY" 2011 (w jury sami dorośli:))
              • uccello "piękne baśnie" 02.01.12, 13:28
                "Król kruków" gdyby ktoś chciał zobaczyć o czym mowa
                ryms.pl/ksiazka_szczegoly/813/index.html
                Trudno żeby mroczne, niepokojące historie miały ślitaśnie i milusie ilustracje.
                Nie wszystkie ilustrowane książki skierowane są do dzieci.
                "Dzieci" to też pojęcie względne. Inaczej odbiera książkę wrażliwy 5 latek, inaczej 10latek, który uwielbia się bać. Król kruków zdecydowanie skierowany jest do starszaków.
                .
                Przywoływany w tym wątku Andersen dostawał piany na uściech, kiedy widział się na ( wystawionych już za życia) pomnikach w otoczeniu maleńkich dziatek. On pisał przypowieści dla dorosłych. Zaledwie kilka nadaje się dla dorosłych i dzieci. To np. zbiór wydany przed laty przez Naszą Księgarnię z ilustracjami Szancera jarmila09.files.wordpress.com/2010/01/basnie_02_blog.jpg

                To mały wycinek jego baśniopisarstwa . Za nic nie karmiłabym wrażliwego kilkulatka opowieścią o matce, która pozwala sobie wyłupić oczy , żeby tylko uratować dziecko. A potem oddaje dziecię śmierci, bo słyszy przepowiednię, że będzie złym człowiekiem.

                To już Baśnie Braci Grimm ( też początkowo skierowane do dorosłych) gdzie krew się leje, odrąbywane są głowy i inne istotne części ciała, wredna czarownica płonie w piecu/ rozpęka się na milion kawałków/ ew. jest rozdziobywana przez kruki, są mniej traumatyczne dla dzieci. Tu sprawa jest prosta- to ZŁO jest ukarane, dostaje miażdżący cios po którym się już nie podniesie. A u Andersena to Małe Syrenki i inne dziewczynki z zapałkami dostają po garach.
                • ewa9717 Re: "piękne baśnie" 02.01.12, 13:45
                  A pamiętacie trzytomowe wydanie baśni Andersena z ilustracjami Stannego? Taż prawie wojna domowa w prasie z powodu tych ilustracji wybuchła ;)
                  • uccello Re: "piękne baśnie" 02.01.12, 14:00
                    Pamiętamy:)
                    Moim zdaniem tom ilustrowany przez Stannego był bardzo przyjazny dzieciom
                    pstrobazar.blogspot.com/2011/02/i-wreszcie-stanny-trzy-tomy-andersena.html
                    w przeciwieństwie do Strumiłły z tego samego PIWowskiego wydania:
                    pstrobazar.blogspot.com/2011/02/trzy-tomy-andersena-tom-ii-strumio.html
      • trotaconventos Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 23:34
        och, błagam, mam to samo wydanie Andersena i je ubóstwiam! :D ale ze mną zawsze było coś nie tak, moją ulubioną książką z dzieciństwa była "Wesoła gromadka" z rysunkami Butenki xD

        p.s.
        Andersena dostałam od dalekiej rodziny z okazji..... 1 urodzin :P
      • Gość: sx Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.fbx.proxad.net 12.12.11, 23:51
        > 2. bajki Andersena, których nie lubiłam, wręcz się ich bałam. Książka miała okr
        > opne obrazki. Zobaczcie sami

        Jak mozna umiescic w dzieciecej ksiazce takie okropne ilustracje?! Wcale sie nie dziwie, ze sie balas basni Andersena. Nawet dorolsego takie ryzunki moga przyprawic o stany depresyjne.

      • tabeletka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 13.12.11, 01:11
        tez dostalam, ale uwielbialam!!
        ciekawa jestem, gdzie ta ksiazka teraz lezy...
    • Gość: kalinka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.mm.pl 12.12.11, 20:09
      mistrzem w takich prezentach była zona mojego chrzestnego: raz dostałam komplet majtek - tyle że dla chłopców (z taką miejscem na siusiaka i rozporkiem), innym razem kilka motków wełny w obrzydliwym sraczkowatym kolorze - to był początek podstawówki.
      Jak dziecko mialam też super pomysły - tacie kupiłam komplet żyletek (chociaż uzywał jednorazówek), a mamie piękny medalion z gliny z jakąś romantyczna scenką (zbił sie jakoś szybko).
      Był też etap rękodzieła - z jakiegoś supermodenego zdobycznego paska zrobila "cudne" kolczyki dla mamy a kilka swetrów poszło na dzieło swetropodobne w stylu pachworkowym ;-)
    • kroliczyca80 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 21:10
      Ja kilka lat temu pod choinkę dostałam... sztuczną choinkę:D Ofiarodawca (nie taka znowu najstarsza pani) nie rozumiał, z czego się wszyscy tak bardzo śmieją.
    • pierwszy_poruszyciel Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 22:17
      Bransoletki. Rok w rok na wszelkie okazje otrzymywałam od wujka - brata mamy - bransoletki takie 'łańcuszkowe', srebrne. Bransoletek raczej nie noszę, takich w szczególności. Kiedyś wydałam cały sort (10 przynajmniej) ciotce, bardzo się ucieszyła. Ale przeszedł sam siebie w którąś wigilie jak kupił mi taką śliczną srebrną bransoletkę z ogniwami w kształcie listków. Bardzo był z siebie dumny dopuki jego córka go nie uświadomiła co to za listki są. Mam tą bransoletkę do dzisiaj, choć nigdy nie założyłam :D
    • Gość: werty Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.warszawa.vectranet.pl 12.12.11, 23:05
      Tradycyjnie od 10 lat mąż dostaje od swojej matki skarpety z bazarku od Ruskich, a od jednej z sióstr 10 dkg herbaty luzem w papierowej torebce. Od 15 lat naszego małżeństwa co rok to samo, pomimo tego że sami dajemy co rok co innego, a na dodatek jesteśmy zmuszani do obdarowywania 6 dzieci dwu sióstr. Sami dzieci nie mamy, więc podarowanie prezentów, nawet najmniejszych dla 12 osób najbliższej rodziny zawsze kosztuje nas majątek i ogromną ilość czasu.
      • agulha Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 13.12.11, 00:54
        Macie tylko jedną drogę ucieczki.
        Wyjechać na Święta gdzieś do ciepłych krajów. I niech się od Was odczepią z prezentami. Jak tak można!
        A propos herbata - czy przynajmniej była to taka lepsza, gatunkowa herbata ze sklepów specjalistycznych z herbatą, pakowana w elegancką, kolorową, papierową torebkę? Lubię takie coś czasem dostać na imieniny, bardziej niż jakiś niespecjalny bibelot, ale nie, żeby zawsze to samo...
    • zamiastki Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 12.12.11, 23:36
      Mój kolega przywiózł mi kiedyś z Chin zegarek, który nosił nazwę bardzo zacnej firmy szwajcarskiej, założonej przez Polaka. Taki niby żart, a przy tym tani prezent - raptem 3 USD.
      Z daleka wyglądał nawet nieźle. Z bliska - gorzej. Pierwszego dnia odpadła wskazówka sekundnika. Drugiego - minutowa. Trzeciego dnia przestał chodzić, chociaż był niby automatic. Od tej pory omijam z daleka takie wynalazki i nikomu ich nie polecam. Okazuje się jednak, że mają one wielu wielbicielu, szczególnie, te w droższych wersjach. I tak są podróbami.Parę zdań na ten temat znajdziecie tutaj:Tekst linka
    • Gość: gabaraba Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.11, 23:56
      Zestaw od babci.
      Syntetyczne majtki z dyskontu (takie mama size) różowe i niebieskie. W rozmiarze XXXL, noszę M/L. Do kompletu woda toaletowa z tego samego dyskontu. Brr
      I kiedyś od braci
      Po nieciekawych doświadczeniach z byłym już mężem przytyłam 15 kg (od zajadania stresu) i na gwiazdkę dostałam antyramę a niej wielkie majty z napisem "w razie konieczności stłuc szybkę". Wszyscy płakali ze śmiechu ja też. Od stycznia zapisałam się na fitness:D
    • Gość: mora Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 00:00
      a ja i tak Was przebiję, nastolatką będąc, a nie było to w czasach ciężkiej komuny i inne przedmioty były raczej na rynku dostępne :) dostałam od dziadków pod choinkę...
      klamkę
      =P
      i taką osłonkę co się wokół klamki montuje z dziurką na klucz - pełen wypas. do tej pory to im pamiętam.
    • tabeletka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 13.12.11, 01:16
      w czasach PRL-u przywieziona specjalnie dla mnie lalka.
      byla wieksza ode mnie i miala przedstawiac karlssona z dachu. karlsson byl wielki, paskudny i mial smiglo na plecach. najpierw wyladowal za kanapa, a ze nie przestawalam sie drzec wyladowal w garazu. trauma do dzis, jak widze ten obrazek to mnie sciska
      https://img1.burak.pl/img/3/2/9/8/karlsson-z-dachu-lata-znow.jpg
      • Gość: gamama Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.olsztyn.vectranet.pl 13.12.11, 09:14
        od babci: zapakowany oryginalnie prezent, który w ubiegłym roku dostała ode mnie...
      • miss_paradox Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 23.12.11, 23:36
        tez mialam Karlsona z dachu i akurat ja go lubilam. Pamietam to smiglo ;)
    • flashthunder Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 13.12.11, 09:22
      Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce, a raczej w akademiku WSP w Bydgoszczy, zaproszeni z kolegą na wigilijną kolację przez 4 kolezanki, kupiliśmy im Oryginalną Myśliwską Tubę Do Wabienia Jeleni. Wg nas trafiony prezent. Bardzo. One nie były zachwycone. Ciekawe dlaczego?
    • Gość: sdzynka Lubie rzeczy ładne albo chociaz dobre jakościowo IP: *.dynamic.chello.pl 13.12.11, 11:12
      niestety w domu rodzinnym mama zawsze "uszczesliwiała" mnie koszmarkami. Plastikowy Mikołaj z broda z waty, trol ( była moda) z migającymi oczami, ortalionowy dres, tornister w transformersy (bylam dziewczynką) , ozdoby choinkowe(wtf?)
      a pisałam od mikołaja o barbi( nawet nie taka prawdziwą tylko zeby wyglądała jak barbi), Brązowy pluszowy misiek (dostalam dopiero od pierwszego chlopaka), czerwoną sukienkę z falbankami, plecak w żółwie ninga :P ( mama nie widziała różnicy miedzy transformersami a zólwiami :) a jako dorosła osoba... no cóż mnie mnie te prezenty bolą bo juz przywykłam... piżama 2 rozmiary za duża, komplet garnków które stały 3 lata w szafie, ozdoby choinkowe (sic!), komplet majtek i skarpetek...
      a najsmieszniejsze jest to ze ja mowie co bym chiala ale jst to puszczane mimo uszu...tym bardziej ze ja nigdy nie wołam rzeczy drogich , na drogie zbieram sama.
    • georgia241 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 13.12.11, 21:44
      To nie był prezent gwiazdkowy tylko urodzinowy. Kolega dał drugiemu koledze (obaj dorośli) używany ołówek, używaną ekierkę i linijkę.
    • jeux27 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 15.12.11, 06:48
      3 lata temu moj piekny kupil mi dwie pary szpilek:

      Czerwone w rozmiarze 38.
      W Panterke w rozmiarze 40.

      Nie musze chyba tlumaczyc... :)
    • Gość: Basia Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.11, 11:42
      wystarczy tylko przesłać począ polską i prezent jest nieudany. Cała prawda o poczcie polskiej:
      potworek.com/dowcipy/pokaz/zblizaja-sie-swieta
      a to dopiero Ci kawał!
      • pluskotka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 19.12.11, 19:52
        Byłam młodsza to co rok od babci dostawałam getry, takie z miki albo weluru. Aż w końcu mama poprosiła babcię, żeby już lepiej nic nie kupowała, jeśli to znowu mają być getry.
        Brat jednego roku dostał do obu babci kombajny. Na szczęście jeden zielony, drugi czerwony. A najlepiej bawiło nam się plastikowymi łanami zboża, które były do nich dołączone.
        Prezenty od rodziców zawsze znaliśmy wcześniej, więc od paru lat nie ma w mojej rodzinie zwyczaju dawania sobie prezentów na gwiazdkę. Nie ma sensu.
      • Gość: jucha Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.dynamic.chello.pl 30.09.13, 12:55
        tu prezentroku.pl/prezentowewpadki/Prezenty.html można o tym poczytać
    • netka6666 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 20.12.11, 14:52
      Bon handlowy ze słowami "kup coś sobie". Nie przelewało nam się a na dodatek w domu niemowlak więc starczyło na kaszki i 2 paczki pampersów....
      • Gość: Ika Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.microchip.net.pl 21.12.11, 03:32
        Netka, szkoda tylko, że to nie prezent dla Ciebie. Chociaż nie można ukryć, że praktyczny ;)
        Ja dostałam kiedyś męską podkoszulkę na ramiączkach - od babci :/

        W tym roku uprzedziłam babcię, że chciałabym książkę - "Nevermore - Kruk", Kelly Creagh. Liczę na to, że nic nie pomiesza, bo dostała tytuł na kartce ;)
        • heca7 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 24.12.11, 23:16
          Dostałam dziś naczynnie do zapiekania. Problem w tym, że my takich zapiekanek nie jemy, mąż i dzieci wyjątkowo nie lubią a ja nie umiem robić ;) Nie mam gdzie tego trzymać ani też solniczki jaką dostałam w komplecie. I nie pasuje mi zupełnie stylem. Osoba, która mi to podarowała wiedziała, że przyda nam się coś zupełnie innego. Ale zrobiła po swojemu. W ten sposób będzie to kolejna rzecz zalegająca w suterenie.
          • pluskotka Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 25.12.11, 13:45
            Może kwadratowe albo prostokątne? Szukam takiego do lasagne. :P
            • maitresse.d.un.francais Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 25.12.11, 16:01
              Świeżutko z obecnych Świąt.

              Od znajomego dla mnie i Mamy po jednej książce - obie z jego wydawnictwa, obie o tematyce, która nas w najmniejszym stopniu nie interesuje, a w dodatku jedną z nich (ten sam tytuł) ofiarował Mamie już wcześniej.
    • Gość: zlazona Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.acn.waw.pl 25.12.11, 12:57
      Ksiazke. Sama ksiazka niczego sobie - niestety dolączone byly do niej zyczenia "musialem pozbyc sie drobnych, wiec kupilem". To juz chyba wolalam jak nic mi nie kupował.
    • fruzia80 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 25.12.11, 23:24
      Moje dzieci dostały od cioci (z całą pewnością nie było to celowe) jako dodatek do prezentu czekoladowe mikołaje kupione w jednym z hipermaketów, a jak odwinęły, to pod pięknym mikołajowym pazłotkiem były czekoladowe zające. Dodam, że termin ważności był listopad 2012. Moje dzieci jeszcze wierzą w Mikołaja i naprawdę trudno nam było wytłumaczyć, skąd się te zające wzięły, tym bardziej, że wszyscy dorośli umierali ze śmiechu, ale nie mogliśmy tego przed dziećmi pokazać. Dziwnym trafem wielu z nas raptem widelce spadły pod stół, żeby nie wybuchnąć przed dzieciakami. No i zrobiliśmy najgłupsze co się dało - wciśnęliśmy dzieciom, że to są jednak mikołaje. Mimo komicznej sytuacji, jednak jestem tym oburzona, ale chyba do końca życia nie przestanę się z tego śmiać
      • mnop2 Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 26.12.11, 17:13
        wciśnęliśmy dzieciom
        > , że to są jednak mikołaje

        :D :D
        • misiania Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 26.12.11, 17:33
          A bo to wiadomo, co ma Mikołaj pod ubrankiem?
          • maitresse.d.un.francais Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe 26.12.11, 17:51
            misiania napisała:

            > A bo to wiadomo, co ma Mikołaj pod ubrankiem?

            Mikołaj przebrał się za zająca, żeby nie zostać rozpoznany.
      • Gość: Nutter Re: Nieudane prezenty gwiazdkowe IP: *.static.virginmedia.net 31.12.11, 03:05
        fruzia80 napisała:

        > Moje dzieci dostały od cioci (z całą pewnością nie było to celowe) jako dodatek
        > do prezentu czekoladowe mikołaje kupione w jednym z hipermaketów, a jak odwinę
        > ły, to pod pięknym mikołajowym pazłotkiem były czekoladowe zające. Dodam, że te
        > rmin ważności był listopad 2012. Moje dzieci jeszcze wierzą w Mikołaja i napraw
        > dę trudno nam było wytłumaczyć, skąd się te zające wzięły, tym bardziej, że wsz
        > yscy dorośli umierali ze śmiechu, ale nie mogliśmy tego przed dziećmi pokazać.
        > Dziwnym trafem wielu z nas raptem widelce spadły pod stół, żeby nie wybuchnąć p
        > rzed dzieciakami. No i zrobiliśmy najgłupsze co się dało - wciśnęliśmy dzieciom
        > , że to są jednak mikołaje. Mimo komicznej sytuacji, jednak jestem tym oburzona
        > , ale chyba do końca życia nie przestanę się z tego śmiać


        a moze jednak to byly renifery? Widzialem takie cos w sklepach i zastanawialem sie czy jest Wielkanoc, ze sprzedaja zajace? Po blizszym zapoznaniu sie, okazalo sie, ze to sa jednak renifery.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka