Gość: MariuszAWQ
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.03.13, 14:06
Napiszę historię jaka przydarzyła się nam w zeszłym roku. Nasz kochany synek miał wtedy 3 lata, a my cieszyliśmy się z nowej zmywarki (no może miała miesiąc). Żona poszła do kuchni w celu uruchomienia sprzętu i słyszę krzyk z kuchni:
-Mariusz grzebałeś coś przy zmywarce?
Zdębiałem. Odpowiedziałem, że nie za zapytałem co się stało. Okazało się, że w zmywarce brakuje wkładu na szcztućce Nie było go w zmywarce, kuchni, ani w żadnym miejscu jakie przyszło mi do głowy. W końcu zacząłem myśleć, że po prostu go brakowało od początku, ale nie wiadomo jakim cudem to przeoczyliśmy (pomimo, że przecież zmywarka była już używana i to nie raz). Totalna paranoja, ale.... przecież wkład nie znikł. Następnego dnia robiłem coś w ogrodzie i na trawie razem zabawkami patrzę leży wkład... Już miałem sprawcę. Wchodzę z nim do domu, a ten w płacz, że zabawkę mu zabrałem...