mariusz.sanitariusz
13.01.05, 11:21
Spodobał mi się wątek o babciach ale cioteczki też bywają zabawne. Cioteczka
mieszka za granicą i odwiedziłem ją mieszkając 3 tygodnie. Nie wiedziałem że
w tak krótkim okresie można tyle przeżyć:
1. Zawołała mnie na przyszykowaną kolację. Siadam sobie na krzesło z miękim
obiciem i nagle czuję dotkliwy ból w pośladku. Podskakuję z wrzaskiem
jednocześnie wyciągając z tyłka dużą igłę. Ciotka ze stoickim spokojem
wpatruje się w nią jedynie komentując: " a tyle ją szukałam bo mi bardzo
potrzebna".
2. Poprosiła mnie abym zawiesił jej obrazek. Wyjaśniła że wszelkie narzędzia
znajdują się w szufladzie, którą wskazała. Oworzyłem szufladę do połowy i
widząc trzonek młotka wsadzam dłon. Czuję jak coś rozcina mi opuszek palca-
leje się krew. Po zatamowaniu "krwotoku" zaglądam do szuflady a tam wśród
innych narzędzi dostrzegam pionowo ustawioną żyletkę.
3. Cioteczka pomimo zaawansowanego wieku uważa się za atrakcyjną babeczkę
więc umawia się na randki z panami odpowiednimi wiekowo czyli "prykami".
Kiedyś wchodzę do pokoju a tam siedzi zadbany starszy i uśmiecha się na
powitanie. Ciotka mówi do mnie po polsku: "to rodowity Szwed i nic nie
rozumie po polsku. Niby taki elegancki, zadbany a zobacz przyszedł w swetrze
jakby nie mógł na pierwszą randkę włożyć garnituru. A jaki drętwy. Tylko
potrafi się głubkowato uśmiechać. No i jak można na pierwszą randkę przynieść
zamiast kwiatów czekoladki co to ja jestem. No spójrz na niego jaki to
stary "pryk" i w ogóle.." tu zaczyna ciotka dalszy monolog prowadzić po
szwedzku. Ja patrzę zdziwiony na ciotkę i czasami zerkam na starszego pana
któremu gaśnie uśmiech a spod okólarów widać coraz dokładniej jego białka.
Przerywam jej mówiąc że jej nie rozumiem. Ciotka zrobiła tylko "ups, pomyliło
mi się". Pan w tym czasie wstaje i wychodzi ona zaś kontynuuje: "widzisz?
Mówiłam ci że jest beznadziejny. No zobacz obraził się...."