Dodaj do ulubionych

Humor w nauce

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.05, 18:49
      Wielu naukowców w naukach ścisłych uważa, że ważnych odkryć naukowych można
      dokonać tylko w młodym wieku (do 40 lat). "Taki młody, a już nieznany" -
      to zdanie wypowiedziane przez Lwa Landaua (wielkiego fizyka rosyjskiego)
      o pewnym 27-letnim fizyku, o którym Landau do tej pory nie słyszał.

      (Było jednak niemało naukowców, którzy swoich największych odkryć dokonali
      mocno przekroczywszy 40 lat).
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:16
      Na liście cytowań Polska jest aktualnie wyprzedzana przez Turcję.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 00:24
        Gość portalu: Onufry napisał(a):

        > Na liście cytowań Polska jest aktualnie wyprzedzana przez Turcję.

        Za jakiś czas "Turcję" w powyższym zdaniu zastąpią bardziej egzotyczne
        kraje np z Afryki równikowej ... (i wtedy termin "czarny humor" bedzie
        jak najbardziej na miejscu.)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.05, 20:19
      Tym razem o relacjach fizycy-matematycy. Wybitny amerykanski fizyk J. W. Gibbs
      (1839-1903) miał powiedzieć: - Matematyk może mówić wszystko, co mu przyjdzie
      do głowy, ale fizyk powinien zachować choćby odrobinę zdrowego rozsądku.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.05, 21:32
      Mam pytanie: Czy ktoś z Państwa zna dowcipną anegdotkę związaną
      z Mikołajem Kopernikiem ?

      Pozdr.
      Onufry
      • meehow1 Dowcip o Koperniku 03.01.06, 15:18
        Gość portalu: Onufry napisał(a):

        > Mam pytanie: Czy ktoś z Państwa zna dowcipną anegdotkę związaną
        > z Mikołajem Kopernikiem ?
        >
        > Pozdr.
        > Onufry

        Nie jest to anegdota, ale dowcip o Koperniku.

        Młodziutki Kopernik dokonał swego odkrycia, gdy jego nauczyciel zadał mu
        pytanie: "Kiedy wreszcie wydoroślejesz i przestaniesz myśleć, że cały świat
        kręci się dookoła ciebie?!"
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.05, 00:52
      Euler mial zwyczaj do powracania do zagadnien, ktorymi sie juz zajmowal
      i publikowania ulepszonych rozwiazan. Czasem zdarzalo sie ze ulepszenie
      bylo publikowane wczesniej niz ... rozwiazanie oryginalne.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.05, 23:43
      Coz, wyglada ze "Humor w Nauce" umiera.
      Ale, prosze Panstwa bilans nie jest taki zly.
      Jezeli zwazymy fatalny stan Polskiej Nauki
      i coraz gorsze poczucie humoru Polek i Polakow,
      to fakt, ze przekroczylismy 250 postow, moze napawac
      nas duma i samozadowoleniem. Jak to napisal cytowany
      tu czesto Profesor Hugo Steinhaus:

      "Na twarzy prawdziwego Polaka widac zawsze mily, pogodny
      usmiech; wyraza on spokoj ducha plynacy z poczucia
      nie spelnionego obowiazku."


      -----------

      A moze ja sie myle (co mi sie czesto zdarza) i ten watek
      bedzie kontynuowany w sposob interesujacy ?

      Pozdr.
      O.
      • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 29.11.05, 12:22
        Poprawka do Newtona

        Newton źle sformułował prawo powszechnego ciążenia. Powinno ono brzmieć: ciała
        zawsze spadają w ten sposób, że powstaje jak największa szkoda. 89% kanapek
        spada masłem na dół, a liczba ta wzrasta proporcjonalnie do wartości dywanu, na
        który spadają.

        B. Purdue, fizyk
        • bazyliszek4 Re: Humor w nauce 29.11.05, 18:32
          to z kanapką spadającą masłem w dół to tylko mit! w "Mythbusters"
          przeprowadzili ekperyment na kilkudzisięciu kromkach i wyszło pół na pół. i to
          bez względu na to czy kromka jest posmarowana czy nie.

          ;-)
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.w82-120.abo.wanadoo.fr 29.11.05, 19:13
            no,no,no wlasnie dokonalam eksperymentu
            i okazalo sie, ze wsrod 3ch, dwie spadly
            maslem do dywanu. Chcialam dojsc do stu,
            ale przeszkodzil mi w tym malzonek.Umre
            chyba w nieswiadomosci.
            • Gość: ypestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 21:33
              Drogi Onufry,
              ten wątek nie może umrzeć.
              Oprócz anegdotek są jeszcze zabawne dla niektórych zdarzenia w laboratorium,
              tylko nie jestem pewna, czy opisywać je, jak zaczął to twórca tego wątku. Wiem,
              niestety, że studenckie perypetie w labie nie dla każdego są zrozumiałe i
              zabawne ale moze jednak? no i są jeszcze wpadki np. w prasie i literaturze...
              jak o tej E. coli, która rzekomo jest "pełzakiem okrężnicy"
              Pozdrawiam
            • meehow1 Spadające kanapki 03.01.06, 15:36
              To, dlaczego kanapki spadają na dywan stroną posmarowaną masłem, łatwo
              wytłumaczyć za pomocą rozważań energetycznych. Wiadomo, że w przyrodzie każdy
              układ dąży do osiągnięcia stanu o najniższej możliwej energii. Aby podnieść z
              dywanu kanapkę, która upadła stroną posmarowaną masłem, trzeba włożyć więcej
              energii, gdyż należy dodatkowo pokonać siły lepkości działające między masłem a
              dywanem. Tak więc jest to stan o niższej (bardziej ujemnej) energii
              potencjalnej, a więc dla kanapki korzystniejszy ;))
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 01.12.05, 13:53
      Pettenkoffer prowadzil goracy spor z Kochem i uwazal cala nauke o chorobach
      wywolywanych przez mikroby za bezpodstawna. Kiedy Koch odkryl przecinkowce
      cholery (Vibrio cholerae), Pettenkoffer postanowil przekonac go, ze te bakterie
      nie maja z nia nic wspolnego. Napisal wiec do Kocha, aby mu przyslal nieco
      zarazkow cholery, a otrzymawszy probowke pelna bakterii, polknal jej zawartosc,
      ku nieslychanemu przerazeniu swych asystentow.
      - Zobaczymy, czy dostane teraz cholery - rzekl ironicznie, gladzac swa dluga
      brode.
      Do dzis pozostaje zagadka, dlaczego wowczas nie dostal cholery. Ale za to byl
      swiecie przekonany, ze na zawsze pognebil slynnego lowce mikrobow.
      Chociaz to Forum Humorum, 2 prywatne slowa. O podobnym przypadku kiedys
      dyskutowalismy w gronie kolegow. Wytlumaczenia: 1. Zbyt mala ilosc bakterii
      (min. milion), 2. Na czczo = pH HCl zmniejszone = zwiekszona kwasnosc soku
      zoladkowego (prawdopodobnie tak bylo). 3 - zanieczyszczona kultura, chociaz
      Koch wprowadzil tzw. pure culture, w transporcie mogla sie probowka otworzyc, a
      moze ktos (poczta?) w strachu, nie wiedzac co to jest wlal jakiegos bulionu
      (pozywka agarowa). 4. Kultura stara. Wiekszosc uwaza (to nie hipoteza naukowa,
      prywatna dyskusja w gronie mikrobiologow) ze w tym wypadku byl Nr 2
      (Pettenkoffer byl na czczo). Ot, ale sie rozgadalem. Przepraszam za "wyklad".
      • Gość: barnaba Re: Humor w nauce IP: *.lodz.msk.pl 01.12.05, 20:34
        Pettenkoffer udowodnił po prostu tezę, że nie każdy kontakt z zarazkiem
        powoduje chorobę.

        Wyjaśnienie nr 5: po prostu miał odporność przeciw V. cholerae
        • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 02.12.05, 04:05
          To "Forum Humorum", ale... niech tam.
          Czy Pettenkoffer mial odpornosc NABYTA czy WRODZONA. A jesli NABYTA to jaka:
          szczepienia? NIE ISTNIALY wtedy. Przez matke? A skad ona?
          Z calym szacunkiem dla "Barnaby", ale trudno w odpornosc uwierzyc. Nie upieram
          sie, powtarzam, moje uwagi byly rezultatem luznej dyskusji, ale WYDAJE MI SIE,
          ze zadzialalo tu obnizone pH kwasu solnego w zoladku. Raz jeszcze, moja
          prywatna (nasza, bo to kilku z nas doszlo do takiego wniosku) hipoteza.
          Uff, przepraszam. A w ogole to mialem solidny dzien. Wszystkie bialka, peptydy,
          nukleotydy, kwasy nukleinowe tancza jeszcze w mojej glowie. Ide spac. Dobranoc.
          Zeby jeszcze kawal - krociutki:
          Spotykaja sie 2 atomy wodoru.
          - Czemus taki smutny?
          - Stracilem elektron.
          - Jestes pewien?
          - Pozytywnie.
          PS. Lepiej w angielskim "Positive" jako "Positive (charge)" - dodatni ladunek
          i "positive" jako potwierdzenie.
          No, Dobranoc.
          • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 02.12.05, 09:45
            Moj przyjaciel, profesor chemii, podczas egzaminu
            wstepnego na studia, meczyl sie z kandydatka o
            niemalze zerowym poziomie wiedzy. Wreszcie, juz
            zdenerwowany, zapytal"czy pani chociaz umie gotowac?"
            • Gość: ewa Re: Humor w nauce IP: *.w81-249.abo.wanadoo.fr 04.12.05, 10:35
              Niezyjacy juz profesor Kus(s z kreseczka)
              podczas egzaminu z anatomii zapytal studentke
              jak sa unerwione wargi sromowe-
              "ruchowo" padla odpowiedz
              "no to nich pani sobie klasnie" zareplikowal profesor
          • Gość: barnaba Re: Humor w nauce IP: *.lodz.msk.pl 10.12.05, 20:31
            > Czy Pettenkoffer mial odpornosc NABYTA czy WRODZONA.

            Wrodzoną, oczywiście. Istnieją ludzie, którzy danej choroby nie złapią, choćby
            nie wiem jak się starali.

            I anegdota: niedawno kolega-lekarz wspominał kolokwium z chorób wewnętrznych na
            studiach, lat temu kilkanaście.
            Wyleciał z niego z hukiem, gdyż na pytanie: jak pan leczyłby chorobę wrzodową
            żołądka, w błogiej niewiedzy (lub w przebłysku jasnowidzenia :))) odpowiedział:
            antybiotykiem.

            Dla wyjaśnienia: Nagrodę Nobla za rok 2005 otrzymał naukowiec, który wykazał
            etiologię bakteryjną choroby wrzodowej.
      • maureen2 Re: Humor w nauce 22.01.06, 15:57
        jest jeszcze 5 możliwość, Koch był człowiekiem odpowiedzialnym i przewidującym
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 10.12.05, 00:55
      Cos cisza....
      Liebig, sam niezwykle pracowity i punktualny, nie lubil, gdy ktos opuszczal sie
      w pracy. Ktoregos dnia kilku praktykantow przyszlo do laboratorium ze znacznym
      opoznieniem. Liebig przygladal sie w milczeniu, jak wchodzili zmieszani jeden
      za drugim, a wreszcie powiedzial:
      - No, nareszcie raczyli panowie przyjsc. Zupelnie jak przy filtrowaniu - kropla
      za kropla.
      • Gość: ypestis Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.05, 22:53
        To ja dopiszę dowcip mikrobiologiczny ;)

        Co mówi wściekła bakteria do drugiej bakterii?
        -Fag you!

    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.05, 00:09
      John von Neumann już tu wystepował. Przypomnijmy, że był on jednym z
      najbłyskotliwszych w historii fizyków, logików i matematyków. Był także
      geniuszem oprogramowania w grupie, która wynalazła pierwszy elektroniczny
      komputer cyfrowy.

      Mówił on pięcioma językami i we wszystkich tych językach znał ... nieprzyzwoite
      limeryki.

      Limeryki na FH (raczej przyzwoite) można znaleźć na

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=31803471
    • Gość: abc Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 02:29
      Zadanie na poczatek NOWEGO ROKU 2006:

      Rozlozyc w pamieci liczbe 2006 na czynniki pierwsze !

      Powodzenia.
      • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 09:32

        2006=2 x 17 x 59

        -------

        Moj brat, ktory studiuje w Cambridge powiedzial mi, ze w King's College
        na trawniku znajduje sie tabliczka, ktora mowi:

        "Nie wolno chodzic po trawniku. Po trawniku moga chodzic jedynie
        goscie czlonkow King's College."

        Dobre, co?

        Pozdrawiam w Nowym Roku!

        Alicja
        • Gość: alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 11:57
          Jeszcze moj brat opowiedzial mi taka anegdote o I. Newtonie, ktory duza czesc
          swego zycia spedzil w Cambridge (Trinity College). Mial on ulubiona kotke
          i wycial u dolu drzwi otwor by mogla ona latwo wychodzic i wchodzic do jego
          pokoju. Ale kiedy kotka powila kocieta - dodal obok dla nich mniejszy otwor.
          • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 14:55
            Moj brat ciagle dzis opowiada historyjki z Cambridge. W zeszlym tygodniu
            jadl uroczysty obiad w St. John's College gdzie w sali jadalnej wisza
            portety najwybitniejszych uczonych z tego collegu. Jest wsrod nich P. Dirac.
            To byl niezly model! Kiedys ktos kto spytal jakie jest jego hobby. Ten Dirac
            myslal przez 15 minut, po czym odpowiedzial: - Myslenie.

            ha ha ha
            • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:13
              Ja przepraszam, ze sie dzis ciagle tu produkuje. Ale moj brat zjechal na kilka
              dni z Cambridge, popil sobie i sypie takimi historyjkami o Diracu, ze Bog by
              mi nie wybaczyl gdybym ich tu nie opowiedziala. Szkoda, ze nie ma juz takich
              facetow jak ten Dirac. Kiedys jego zona urzadzala w domu party i zapytala
              czy Dirac ma jakichs doktorantow, ktorych mozna by zaprosic. Dirac myslal
              przez 10 minut po czym odpowiedzial: - Mialem jednego, ale zmarl.
              • Gość: Alicja Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 17:34
                Ten Newton to tez byl niezly numer. Genialny, ale nie chcialabym miec tego typa
                za meza. Wyobrazcie sobie ze kiedys zaprosli na na obiad w Cambridge grupe
                przyjaciol z uniwersytetu i odszedl na chwile by przyniesc butelke wina. Jednak
                w drodze do piwnicy zaczal rozmyslac nad jakims zagadnieniem fizycznym, zapomnial
                o winie i udal sie do swej pracowni by oddac sie pracy nad tym problemem.
                Jego przyjaciele zostali sami przy stole i nie wiedzieli co sie stalo.
                Nie chcialabym miec takiego typa za meza (a moj brat sie chichra).
                • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 20:44
                  Przeczytawszy historyjki Alicji i jej brata z Cambridge, przypomniała mi się
                  następująca bardzo pouczająca historia z pobytu Newtona w Cambridge. Otóż,
                  Newton mając prestiżowe chair w Trinity College był zoobligowany do wygłoszania
                  cotygodniowego wykładu. Ale nikt nie był zainteresowany chodzeniem na te
                  wykłady. Wykładał więc do pustej sali, mając do pomocy asystenta, który miał
                  demonstrowac dla sali różne doswiadczenia. Asystent ten uważał, że skoro nie ma
                  nikogo na sali to nie trzeba demonstrować doświadczeń i sobie podsypiał.
                  Newton natomiast uważał że wszystkie doświadczenia należy przeprowadzać, co nie
                  napawało asystenta dobrym humorem.

                  Otóż Newton spisał te swoje wykłady. Wyszła z tego ksiażka: "Philosophiae
                  Naturalis Principia Mathematica - jedna z najważniejszych ksiażek w historii
                  nauki".

                  Zabawne bywają drogi w nauce - nieprawdaż ? (Jeśli już o tym już tu pisałem,
                  to chyba warto powtórzyć.)
                  • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.06, 21:46
                    Jeszcze garść (trochę zabawnych) informacji o Newtonie z książki A. K.
                    Wróblewskiego "Uczeni w anegdocie":

                    Urodził się on w dniu Bożego Narodzenia 25.12.1642. Byl wcześniakiem
                    - jako noworodek byl maleńki, podobno mieścił się w litrowym garnku
                    i tak słabowity, że nie dawano mu szans na przeżycie. Dożył jednak 85 lat.
                    Mało znany jest fakt ze Newton w czasach szkolnych pisał wiersze. Bardzo
                    lubił też rysować. Jednak w późniejszym okresie (gdy zajmował się intensywnie
                    nauką) nie przejawiał zainteresowania sztuką. Był domatorem i nie lubił
                    podróżować. Kiedy jednak musiał używać powozu, miał podczas jazdy zabawny
                    zwyczaj rozpościerania szeroko rąk i wystawiania dłoni z obu stron przez
                    okna - był to niecodzienny znak rozpoznawczy dla przechodniów, że jedzie
                    Newton.
                    • meehow1 Cambridge 03.01.06, 11:55
                      Na jednej z konferencji astronomicznych pewien młody człowiek referował wyniki
                      swoich obserwacji. Niestety, dodał także do nich "background" teoretyczny,
                      który zupełnie nie trzymał się kupy. Gdy skończył swoje wystąpienie, o głos
                      poprosił Jim Pringle, jeden z najwybitniejszych specjalistów od dynamiki
                      astrofizycznej, pracujący wówczas na Uniwersytecie w Cambridge. Powiedział on
                      do prelegenta: "Na moim uniwersytecie pracował naukowiec, który opracował pewne
                      zasady dotyczące pańskiego zagadnienia. Obawiam się, że pana model teoretyczny
                      nie spełnia tych zasad". "Jak ten uczony się nazywa?" - spytał skonfudowany
                      młody człowiek. "Sir Isaac Newton" - odparł spokojnie Jim Pringle.
                      • Gość: Onufry Re: Cambridge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 23:50
                        Z Cambridge zwiazany byl takze przez pewien czas Rutherford - wielki fizyk
                        pochodzacy z Nowej Zelandii. Nie mial on wysokiego mniemania o przedstawicialach
                        innych dyscyplin naukowych. Znane jest jego powiedzenie: "Uczeni dziela sie na
                        fizykow i zbieraczy znaczkow pocztowych".
    • Gość: Ubo Religia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.06, 13:19
      A ja pszepisywalym zeszyt do reli i natrafilem na fragment "Maryja byla przy narodzeniu Jezusa i przy
      jego smierci"

      od tego we łbie się kręci!!!
      • Gość: Onufry Re: Religia w szkole IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 13:20
        >"Maryja byla przy narodzeniu Jezusa i przy jego smierci"

        Ale to jest przeciez prawda (niezaleznie od tego czy poprzedni post
        odnosi sie do Humoru w Nauce).
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 17:45
      Proponuje mala odmiane. Tez bedzie o nauce ale w troche innym sensie
      (przepraszam za brak polskich znakow - popsula mi sie klawiatura).

      Adept sztuki walki przyszedl do nauczyciela i powiedzial: - Chcialbym poswiecic
      sie nauce sztuk walki wg twojego systemu. Ile czasu zajmie mi osiagniecie
      mistrzostwa ? Odpowiedz nauczyciela brzmiala: - Dziesiec lat.
      Niecierpliwy uczen odpowiedzial: - Chce zostac mistrzem o wiele szybciej!
      Bede ciezko pracowal. Bede poswiecal codziennie dziesiec godzin, a jesli trzeba
      bedzie to i wiecej czasu na cwiczenia. Ile wowczas zajmie mi to czasu?
      Nauczyciel odpowiedzial: - Dwadziescia lat !

      I tak samo jest w "klasycznej" nauce.
    • bazyliszek4 Re: Humor w nauce 04.01.06, 02:01
      historię tę usłyszałem kilka lat temu w filmie dokumentalnym o ustroju GB,
      podejściu do prawa etc.. z góry przepraszam jeśli wyrażam się niejasno - nie
      znam się na prawie brytyjskim.
      student z jakiegoś szacownego uniwerku w GB, Cambridge lub Oxford, przeglądał
      stare dokumenty i znalazł akt sprzed kilku wieków nakładający na uniwerek
      obowiązek zapewnienia studentowi dziennego przydziału piwa. i jakoś tak wyszło,
      że ponieważ nie zostało uchwalone nowe prawo w tym względzie, dokument był
      ważny. student udał się do rektora i zażądał piwa. rektor zgodził się potulnie,
      lecz natychmiast stworzył zespół badawczy do przejrzenia innych dokumentów. po
      kilku dniach okazało się, że student oprócz prawa do piwa ma także szereg
      obowiązków, w tym konieczność przychodzenia na wykłady w specyficznym stroju
      składającym się z rajtuzów i szeregu innych dziwnych sztuk przyodziewku sprzed
      lat kilkuset. w efekcie student doszedł do porozumienia z władzami i wszystko
      wróciło do współczesnej normy...
      • Gość: Puchatek Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 13:21
        O ile pamiętam, władze uczelni udowodniły, że owszem, muszą zapeniwć studentowi piwo, o ile student przyjdzie... z mieczem. :)
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 18:19
      Opowiadaja o pewnym starym profesorze, ktory wychowal kilka pokolen adeptow
      nauki taka anegdote. Mial on kiedys pod swoja opieka mlodego ambitnego
      doktoranta. Kiedys ten doktorant przyszedl do profesora totalnie zalamany
      i powiedzial: - Pracuje 16 godzin na dobe i nic mi nie wychodzi!
      Profesor usmiechnal sie i powiedzial: - To przejdzie.
      Po jakims czasie ten sam doktorant zjawia sie u profesora z szeroko rozesmiana
      buzia i mowi: - Od pewnego czasu wszystko mi wychodzi!
      Profesor usmiechnal sie i powiedzial: - To przejdzie.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.06, 23:14
      Istnieje dylemat jak prawidlowo pisac nazwisko Leibniza:
      Leibniz czy Leibnitz ? Zdania sa mocno podzielone choc wydaje sie,
      ze pierwsza z mozliwosci przewaza.

      Jeden ze zwolennikow drugiej mozliwosci zdobyl sie na taki dowcip.
      W ksiazce, ktora napisal nazwisko to pojawia sie po raz pierwszy
      na stronie 30. Otoz w skorowidzu widnieje:

      Leibnitz, 30
      Leibniz: patrz Leibnitz, 30


      • ysengrin Re: Humor w nauce 24.01.06, 20:35
        troszeczkę obok tematu: w jednej z bibliotek wydziałowych UW szukałem kiedyś
        książki Zbigniewa Doliwy-Klepackiego. Znalazłem w katalogu fiszkę z hasłem
        "Doliwa-Klepacki - patrz Klepacki-Doliwa". Sięgnąłem zatem pod literkę K, a tam
        "Klepacki-Doliwa - patrz Doliwa-Klepacki". To dopiero pętla...
    • Gość: Grzegorz Re: Humor w nauce IP: *.nwrk.east.verizon.net 05.01.06, 04:37

      Swego czasu a bylo to bardzo dawno jeden z profesorow taki mial pierwszy
      wyklad. "Prosze panstwa jesli profesor wyklada 20 minut to wie co
      mowi,sluchacze tez.Jesli 30 tez wie ale sluchacze juz nie bardzo. Jesli
      przekroczy 35 mimut to znaczy ze sam siebie nie rozumie a o sluchaczach juz nie
      wspomne. Dlatego moje dwugodzinne zajecia rozpoczynac bedziemy o godz.9.30 oa
      nie o 8.00."
      • eilean_donan Re: Humor w nauce 05.01.06, 11:58
        Witam państwa!
        Z zainteresowaniem czytam Wasze posty. Choć moje studia, praca, zainteresowania
        daleko odbiegają od nauk ścisłych, to jednak "z pewną taką nieśmiałością"
        ośmielę się zabrać głos.
        Na poczatek autentyczne:
        Znany profesor polonistyki z UJ egzaminował raz studenta z jakiegoś
        egzotycznego kraju (nie pamiętam jakiej nacji,zdaje się Koreańczyka). Ów
        Koreańczyk ledwie radził sobie z komunikowaniem się po polsku, a co dopiero z
        filozofią stoicką w Pieśniach Kochanowskiego. W związku z tym zdawał już komis
        i oczywiście - znowu porażka. Asystent, chcąc ratować biadaka, szepnął
        Profesorowi,że Koreańczyk zna za to całą "Iliadę" na pamięć - po koreańsku.
        "Niech powie" - łaskawie zgodził się Profesor. Koreańczyk coś mówił i mówił - w
        swoim języku, przez 15 minut. Profesor słuchał z namaszczeniem, kiwał głową,
        wreszcie przemówił:
        "No dobrze drogi kolego, ale nie słyszę heksametru!"
        • eilean_donan Re: Humor w nauce 05.01.06, 12:09
          Aha, jeszcze czytałam niedawno o Amperze:

          Ampere bawił na kolacji u przyjaciela. Rozpadało się. Przyjaciel zaproponował
          mu pozostanie na noc. Ampere zgodził się, ale po chwili gdzieś zniknął. po
          pewnym czasie zjawił się przemoczony do suchej nitki.
          "Gdzieś ty się podziewał, na Boga?" - spytał przyjaciel
          "Musiałem skoczyć do domu po piżamę".
          • Gość: VC Kopernik a polskie duchowieństwo IP: 80.50.249.* 05.01.06, 13:18
            W 1829 roku,w Warszawie,odsłonięto pomnik Kopernika. Na tę uroczystość
            zamówiono mszę w kościele św.Krzyża, której nie odprawiono.Dlaczego?Pisze o tym
            Niemcewicz: "Duchowieństwo nasze naówczas, oprócz niewielu światłych i
            przykładnych,dzieliło się na dwie części:na rozwiązłych i fanatyków.Ci się
            tajemnie złączywszy,postanowili,że ponieważ Kopernik systematem swym zgrzeszył
            przeciw Pismu św. i wyklętym został przez Papieża,uczcić obchód jego mszą św.
            byłoby świętokradztwem"

            Dzieło Kopernika znajdowało się wtedy jeszcze w spisie ksiąg zakazanych-
            wykreślono je dopiero w 1835r.

            Anegdota pochodzi z książki Mieczysława Grydzewskiego "silva rerum"
          • Gość: VC Kopernik a polskie duchowieństwo IP: 80.50.249.* 05.01.06, 13:18
            W 1829 roku,w Warszawie,odsłonięto pomnik Kopernika. Na tę uroczystość
            zamówiono mszę w kościele św.Krzyża, której nie odprawiono.Dlaczego?Pisze o tym
            Niemcewicz: "Duchowieństwo nasze naówczas, oprócz niewielu światłych i
            przykładnych,dzieliło się na dwie części:na rozwiązłych i fanatyków.Ci się
            tajemnie złączywszy,postanowili,że ponieważ Kopernik systematem swym zgrzeszył
            przeciw Pismu św. i wyklętym został przez Papieża,uczcić obchód jego mszą św.
            byłoby świętokradztwem"

            Dzieło Kopernika znajdowało się wtedy jeszcze w spisie ksiąg zakazanych-
            wykreślono je dopiero w 1835r.

            Anegdota pochodzi z książki Mieczysława Grydzewskiego "silva rerum"
            • Gość: Onufry Kopernik a Kosciol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 14:46
              Moze warto przytoczyc zdanie z ksiazki Kopernika, ktore cenzura Koscielna
              uznala za szczegolnie niebezpieczne:

              "Tak zaprawde ogromne jest boskie arcydzielo Istoty Najlepszej i Najwiekszej!"

    • meehow1 Recenzje pracy doktorskiej 05.01.06, 13:52
      Częścią mojej pracy doktorskiej miało być sprawdzenie, czy pewien parametr
      (nazwijmy go "x") jest stały, czy się zmienia. Przeprowadziłem analizę
      statystyczną i wyszło mi, że jest zmienny. Jeden z recenzentów poddał w
      wątpliwość zastosowaną przeze mnie metodę i w recenzji napisał, że nadal nie
      jest przekonany, iż x się zmienia; natomiast drugi stwierdził, że niepotrzebnie
      traciłem czas na zabawy statystyczne, bo z wykresu od razu widać, iż x nie może
      być stałe! :)

      Z kolei w recenzji mojej magisterki pewien BARDZO znany profesor napisał, że
      praca jest przygotowana "pożądnie" (przez ż z kropką)...
    • Gość: Biolog Re: Humor w nauce IP: *.hsd1.tx.comcast.net 05.01.06, 19:01
      Oj, dawno mnie nie bylo.
      Sczesliwego Nowego Roku, wspanialych odkryc, nie zwichrowania wzroku nad
      mikroskopem, nie przekroczenia bezpiecznej dawki rem,
      otwarcia-skonczenia-przewodow doktorskich, dokonczenia-rozpoczecia prac
      doktorskich-magisterskich, dobrych i madrych promotorow, cierpliwiosci przy
      filtrowaniu i miareczkowaniu, czystego powietrza po pracy w laboratorium chemii
      organicznej, nie naduzywania CH3-CH2-OH a NIE UZYWANIA CH3-OH, dobrych ksiazek
      na polce, wydania dobrej ksiazki, doskonalych komputerow do pisania-szukania-
      obliczen, dobrej kwerendy w interesujacej czesci swiata, czasu na sen, dobrego
      humoru nawet przy czytaniu bzdur... cierpliwosci przy czytaniu tych zyczen...
      i DO SIEGO ROKU 2006.
      zyczy Wszystkim
      Biolog.
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 00:33
        Dodatek:

        Matematykom tu piszącym należy życzyć rozwiązania Problemów Milenijnych.
        Bo to będzie nie tylko rozwiązanie problemu naukowego ale także i ...
        problemów finansowych.

        A Panu Biologowi należy życzyć zdrowia i zapału do raczenia nas
        pysznymi anegdotkami !

        :-)))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 22:42
      Opowiedzialem tu kilka historyjek o relacjach mistrz - uczen w nauce.

      To teraz o mistrzu i uczniu w nauce Zen.

      Mistrz Zen zapytany czym rozni sie od nieoswieconych ludzi odpowiedzial:
      - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam.
      Pewnego dnia jeden z uczniow przylapal go na tym jak jadl obiad i jednoczesnie
      czytal gazete, i oburzony wykrzyknal:
      - Mistrzu! Przeciez mowiles, ze kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to czytasz!
      A przeciez teraz czytasz kiedy jesz?!
      Mistrz ze spokojem odparl:
      - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam, to jem i czytam.


    • 3bezatu Re: Humor w nauce 06.01.06, 10:16
      Dzień dobry!

      Zgdinoe z bdnanaimi Unriweytsetu w Ponznaiu poąrzdek letir w swłioe nie ma
      zcnezania, tlyko isntote jset aby peirswza i osatitna letria błya na
      odwpoidenim meisjcu. Retsza mżoe być posmiazena, a i tak ndaal będize miwolże
      ocdztynaie tesktu bez kopołtu.
      • jambur Re: Humor w nauce 06.01.06, 22:15
        3bezatu napisała:

        > Dzień dobry!
        >
        > Zgdinoe z bdnanaimi Unriweytsetu w Ponznaiu poąrzdek letir w swłioe nie ma
        > zcnezania, tlyko isntote jset aby peirswza i osatitna letria błya na
        > odwpoidenim meisjcu. Retsza mżoe być posmiazena, a i tak ndaal będize miwolże
        > ocdztynaie tesktu bez kopołtu.

        Czy ktos ma jakichs znajomych na uniwersytecie w Poznaniu?;)
        A powaznie: nie dalej jak kilka dni temu natknalem sie w necie na angielska
        wersje tego tekstu, przypisujaca te rewelacyjne wyniki uniwersytetowi w Cambridge:
        www.snopes.com/language/apocryph/cambridge.asp
        (w niezlym towarzystwie znalazl sie nasz Poznan...)
        To oczywiscie zdoworozsadkowa prawda, majaca posmak sensacji li tylko dzieki
        (dzieki?) kulawemu sposobowi nauczania czytania w szkolach; zamiast uczyc calymi
        wyrazami, najpierw "poznaje sie literki" i dopiero sklada z nich wyrazy.
        No i jeszcze istotna korekta - tez zdroworozsadkowa - im dluzsze lub rzadziej
        uzywane slowo, tym mniej mozna w nim pop*****lic, zeby pozostalo zrozumiale. Bo
        jesli ze slowa "pisk" zrobi sie "psik", to z kontekstu bedzie wiadomo...
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 17:56
      Zapytano kiedys Bertranda Russella, czy jest przygotowany aby umrzeć za swoje
      przekonania. Odpowiedział natychmiast: - Oczywiście, że nie. Przecież mogę
      się mylić.

      Orufny :-)
      • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 18:53
        Tenże Bertrand Russel poczynił uwagę ze Dziesięć Przykazań powinno mieć
        nagłówek (taki jak na arkuszach egzaminacyjnych) "Należy starać się dotrzymać
        nie więcej niż 6 przykazań".

        Ofurny :-)
        • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 19:13
          Tenże Russell twierdził, że z równania 1+1=1 jest w staniw wyprowadzić
          każde stwierdzenie. Pewnego dnia, ktoś powiedział do niego: - OK. Udowodnij,
          że jesteś Papieżem. Russell myślał przez chwilę po czym powiedział:
          - Ja jestem jeden. Papież też jest jeden. Zatem Papież i ja to jedna osoba.

          Ornfuy :-)
          • eilean_donan Re: Humor w nauce 06.01.06, 19:29
            Sporo pisano już w tym wątku o Diracu, więc może powielam coś co już było, ale
            niech tam!

            Dowiedziałam się, że był ekscentrykiem lecz lubianym i podziwianym. W prasie
            pisano
            o nim, że jest „płochliwy jak gazela i skromny jak wiktoriańska panna”. Często
            uciekał się do - jak to nazywają psycholodzy – konkretnego myślenia, co bawiło
            jego kolegów, którzy wspominają różne śmieszne sytuacje, jednocześnie szczerze
            go podziwiając.
            „Ale wieje dzisiaj” – uwaga rzucona dla nawiązania rozmowy skłoniła Diraca do
            wstania od obiadu, otwarcia drzwi, powrotu do stołu i stwierdzenia „Tak”.

            Gdy Wolfgang Pauli chciał się odchudzić, zapytał Diraca, ile kostek cukru
            powinien wrzucać do kawy. Dirac odpowiedział „Sądzę, że wystarczy ci jedna”. A
            chwilę później uogólnił: „Sądzę, że kostki są tak duże, że każdemu jedna
            wystarczy”.
            • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 19:29
              Może jeszcze jedna anegdotka o Diracu raczej przeznaczona dla panów.
              (Przepraszam w związku z tym Autorkę poprzedniego postu - przy okazji
              zaimponowała mi Pani, tym, że godzi Pani występowanie na FH z gotowaniem
              rosołu - ja nigdy rosołu nie ugotowałem ;-) Ale Agatha Christie twierdziła,
              że najlepsze pomysły jej przychodziły do głowy gdy zmywała naczynia.)

              ***

              Dirac twierdził, że istnieje pewna odległość, z której kobieta wygląda
              najbardziej atrakcyjnie: " Atrakcyjność staje się równa zeru w odległości
              nieskończonej i w odległości zero, więc między tymi granicami powinno
              istnieć jakieś maksimum. "
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.06, 20:46
      Znany nam tu dobrze profesor Hugo Steinhaus był pewnego dnia nieobecny na
      posiedzeniu Polskiej Akademii Nauk. Sekretarz PAN napisal do niego list
      proszący by usprawiedliwił on swą nieobecność. Steinhaus odpowiedział:
      Tak długo jak w PAN znajdują się członkowie, którzy powinni usprawiedliwić
      swoją obecność, on nie czuje się w obowiązku usprawiedliwiania swojej
      nieobecności.
    • jambur Re: Humor w nauce 06.01.06, 22:02
      Witam i mam nadzieje wkupic sie w szacowne grono przykladem kropli z morza
      ludzkiej ignorancji. Otoz dzisiaj rano przegladalem szmatlawiec pt. Metro, gdzie
      kilka szpalt zajmowal wywiad z astrolozka. Zapytana o teoretyczne podstawy
      swojej "nauki" zaczela bredzic o zbieznosci astrologii i fizyki kwantowej.
      Dziennikarz drazyl temat, wiec stwierdzila cos w rodzaju (cytuje z pamieci, wiec
      nie wiem, czy nie przekrecam): no, fizyka kwantow to fraktale, a one przez
      samopowtarzalnosc tworza regularne wzory, to tak jak regularnosci w ukladach
      gwiazd...
      Rece i inne czesci ciala opadaja... Skad ma wiedziec biedna wrozbitka, ze
      geometria fraktali wymyslona byla m.in. po to, aby opisywac zjawiska z gruntu
      nieregularne (pamietacie anegdotke o brytyjskim wybrzezu?) Ale coz, jesli
      fraktale zna sie tylko z pocztowki ze zbiorem Mandelbrota... (albo nawet ma sie
      trojkat Sierpinskiego wytatuowany wiadomo gdzie ;))
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 01:57
      Leopold Infeld zapytany o roznice miedzy konwersacjami polskich i angielskich
      intelektualistow mial powiedziec: w Polsce gadaja oni glupstwa o waznych
      rzeczach, a w Anglii rozmwiaja inteligentnie o glupstwach.
    • Gość: Onufry Re: Humor w nauce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 12:24
      Einstein zaczął mówić dość późno. Podobno pierwsze zdanie, które wypowiedział
      brzmiało: "Zupa jest za gorąca." W późniejszym okresie życia miał komentować
      to ze śmiechem: - Bo przedtem wszystko było w porządku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka