Dodaj do ulubionych

Autostop - przygody

30.12.05, 11:41
jakie was spotkaly przygody na tzw autostopie ?
Bo mi sie zdarzylo jechac z gosciem, ktory mi wmawial, ze jest bylym
policjantem, a na rece mial tatuaz oznaczajacy, ze jest nocnym zlodziejem.
Byly tez zabawne rzeczy, ze sie powoli zgadywalismy z druga osoba i okazalo
sie, ze mamy wspolnych znajomych.
A co wy przezyliscie ?
Obserwuj wątek
    • Gość: Aardvaark Re: Autostop - przygody IP: *.era.pl 30.12.05, 11:56
      Ja kiedyś od autostopowicza, który się bardzo upierał, że musi mi za podróż
      zapłacić, dostałem 3kg kiełabasy zwyczajnej...
      Ledwo dałem radę podzielić wśród znajomych.
      • Gość: maro Re: Autostop - przygody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 16:16
        a bylo sobie starsze panstwo, ktore sie zatrzymalo przede mna i chlopakiem.
        Pierwsze pytanie, ktore zadali po naszym wgramoleniu sie do auta brzmialo:

        "Czy nie dostaniemy nozem w plecy?"
    • okrutny_mariuszek Re: Autostop - przygody 30.12.05, 16:33
      Był kiedyś taki topic

      podobno najlapiej gdy kierowca zabierze autostopowiczkę podczas jazdy zadzwonić
      gdzieś i powiedzieć: "Tu pająk, złapałem muchę".

      Ktoś inny radził by kierowca wiozący autostopowiczów, przed jakimś zakrętem
      puścił kierownice i zaczął krzyczeć: "O Boże nie dam rady! nie dam rady!"

      Było sporo takich złotych rad, warto ich poszukać
      • luksusowy_yacht Re: Autostop - przygody 10.01.06, 21:09
        okrutny_mariuszek napisał:
        > Ktoś inny radził by kierowca wiozący autostopowiczów, przed jakimś zakrętem
        > puścił kierownice i zaczął krzyczeć: "O Boże nie dam rady! nie dam rady!"
        kiedyś mój kolega tak zrobił, tyle że naprawdę nie dał rady i wpadliśmy w
        jakieś pole z ziemniakami. muszę przyznać, że wtedy to nie było śmieszne, ale
        teraz miło to wspominam, chociaż nie chciałbym tego powtórzyć i nie polecam
        takich doznań nikomu
    • Gość: s. Re: Autostop - przygody IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 30.12.05, 20:03
      Kiedyś wracałem z kumplem i koleżanką z czech, była noc, zabraliśmy jakiegoś
      gościa, szkoda zostawić kogoś w nocy na pastwę losu w nocy. Jedziemy sobie w
      ciszy, radyjko gra nagle gość mówi: Cześć, przyjedź i zatrzymaj się gdzieśtam.
      Nie zrozumiałem go gdzie i zapytałem go gdzie mam się zatrzymać, nagle gościu
      zaczyna krzyczeć:"Tam, gdzie zawsze, czy ty wogóle mnie słuchasz? Masz tam się
      zatrzymać" W tym momencie to się prawie obsrałem ze strachu - wzieliśmy na stopa
      wariata, jeszcze w nocy, pozabija nas. Sparaliżowany jechałem dalej nie
      odzywając się, w pewnym momencie spokojnie mówi-ja tu wysiądę, zatrzymałem się,
      gość wysiadł i ruszyłem dalej. Jeszcze rozdygotany pytam kolesia, który siedział
      koło mnie co to było? A on, że nie wie ale ze strachu wyciągnął piwo z plecaka i
      chciał walić gościa w łeb. Na to kumpela zaczęła się śmiać, nie mogła
      powstrzymać się od śmiechu - gościu gadał z kimś przez komórkę...
    • Gość: toczacy.sie.kamien Re: Autostop - przygody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 20:52
      Kiedy jezdzilem autostopem, oczywiscie wiekszosc kierowcow sie nie
      zatrzymywala. Nie mielismy o to do nich pretensji, no chyba ze facet zlosliwie
      przebieral paluszkami po szybie, co mialo oznaczac: macie maszerowac! My wtedy
      pokazywalismy mu gest pompowania (ze niby zyczymy mu pompowania kol). No i
      kiedys jakis gosciu pokazal nam ten gest maszerowania, a my jemu - pompowania.
      Po paru minutach zatrzymal sie inny samochod i nas zabral. Jedziemy jakis
      kilometr i widzimy tego pierwszego, jak stoi na poboczu i pompuje kolo!
      • slartibartfast Re: Autostop - przygody 08.01.06, 16:36
        Przydarzyło się gdzieś na płnoc i zachód od Hamburga, że kierowca wysadził mnie
        z kumplem na rozjeździe autobahn. No, nie dogadaliśmy (ani w ząb po niemiecku).
        Idziemy sobie, zmierzcha pomału a tu radiowóz. Ani wcześniej ani potem nie udało
        się nam tak zgrabne wskoczenie do auta. Z plecakami na kolanach słuchaliśmy jak
        świnie grzmotu jak gościu szprechał coś do radia. Zajechał na pierwszą stację
        benzynową i pożegnał nas. Po przenocowaniu w krzakach, rano złapaliśmy s-class.
        Kierowca wspominał (po angielsku) swoje podróże (łapanie na stopa pociągu w
        Egipcie) a pożegnał nas dając 100 marek. To był 1995 rok.
        Kilka lat później, w Belgii marudziłem na stacji benzynowej kierowcy, żeby mnie
        zabrał z kumpelą a ten, że idzie spać. Krótka nawijka, pokazałem mu prawo jazdy,
        on mi papiery wozu i sam nas zawiozłem jego coltem pod Brukselę, gdzie on
        skręcał a my poszliśmy spać.
        • arti260 Re: Autostop - przygody 10.01.06, 20:43
          My kiedys podrozujac autostopem do Wrocka i mielismy raz sytuacje jak Nas z A4 pogonila policja.Okazalo sie,ze zyczliwi kierowcy zadzwonili na policje ze po autostradzie chodza bandyci.Inna dosc zabawna sytuacja bylo to jak spisywala Nas policja.Pytaja sie mnie o nazwisko panienskie mojej mamy odpowiadam B. a pan policjant ja sie pytam pana S. a nie B. i tlumaczymy mu,ze jestesmy kuzynami.Jest tego duzo wiecej.Sciagne tu kuzyna i opieszemy Wam duzo wiecej.Z niektorych to do tej pory sie smiejemy.A Nasza rodzinka jak slyszy,ze wybieramy sie gdzies stopem to juz nie pukaja sie w czolo.:).Pozdrawiam
    • axia111 Re: Autostop - przygody 10.01.06, 21:29
      Ja to miałam niezłą przygodę... Przez jakiś czas dojeżdżałam codizennie na
      studia pociągiem, ale żeby wsiąść do pociągu trzeba było przebyć 4 km, a pks nie
      zawsze mi pasował więc chodziłam na "stopa" i zawsze mi się udawało. Kiedyś tak
      sobie właśnie stoję, już dosyć długo (mieszkam na wsi przez którą nie przechodzi
      żadna główna droga - więc samochodów dużo się nie pojawia na drogach) i widzę z
      daleka, że jedzie jakieś auto. Już nam nadzieję, że się uda - ale coś mi nie
      pasuje bo auto wygląda jak karawan z zakładu pogrzebowego - więc nie zatrzymuję.
      Tymczasem patrzę, a auto zwalnia i się zatrzymuje (naprawde KARAWAN!!!) i gość,
      kóry nim jechał (sam) proponuje mi podwiezienie, a ja z uwagi na to, że nie
      miałam już dużo czasu do odjazdu pociągu wsiadłam z lekkim strachem, bo nigdy
      wcześniej nawet mi przez myśl nie przeszło, że coś takiego może się zdarzyć. No
      więc jadę sobie i kierowca do mnie taki tekst:
      - jechała już pani kiedyś karawanem?
      Ja na to oczywiście, że nie, a on odpowiada:
      - no to ma pani okazję jeszcze za życia!!!
      Dobrze, że mnie wtedy nikt znajomy nie widział :)
      • arti260 Re: Autostop - przygody 10.01.06, 21:54
        Ciebie wiozl karawan,a Nas wiozla karetka pogotowia.A Kuzyn mi cos przypomnial.To tez bylo na A4 Krakow - Katowice. stalismy na poczatku autostrady w strone katowic i zatrzymalk sie pewien kierowca.My biegiem do autaPytamy sie kierowcy czy nas podwiezie,a On,ze tak.W trakcie jazdy okazalo sie,ze zatrzymal sie aby zmienic okulary.
      • klymenystra Re: Autostop - przygody 11.01.06, 06:42
        mojemu chlopakowi w drodze w bieszczady trafilo sie jechac karawanem :))
        • Gość: Szopenchałer Re: Autostop - przygody IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.06, 11:10
          Kiedyś w wakacje z kumplem wracaliśmy znad jeziora do miesteczka, w którym
          mieszkamy. łapiemy stopa, nic nie chce się zatrzymać, Patrzymy, jedzie facet
          pojazdem zwanym "białoruśką" (dla niewtajemniczonych - takie połączenie
          spychacza z koparką). Sam się zatrzymał i zaproponował podwiezienie. Nie
          wypadało odmówić, jakoś, krztusząc się ze śmiechu, wgramotaliśmy się do kabiny
          i pojechaliśmy. Pojazd miał jakąś wadę, bo go strasznie ściągało w prawo i
          kierowca musiał mocno trzymać kierownicę. O szaleńczej prędkości nie wspomnę.
          Odcinek 12 km przebyliśmy w 45 minut :)
    • puuchatek Re: Autostop - przygody 11.01.06, 11:22

      Nas kiedyś w Portugalii wziął gość takim pick-upem. Bylismy we troje - dwie dziewczyny i ja. No więc dziewczyny wsiały do szoferki (były tam 2 mioejsca obok kierowcy), a ja z plecakami "na pakę". Odkrytą.

      No i okazało się, żeśmy się nie dogadali - bo gość owszem, jechał tam, gdzie chcieliśmy - ale nie tą drogą, tylko autostradą! Aż się dziwię, że się policji nie bał, z gościem na pace!

      No i jedziemy. Dziewczyny mi potem mówiły, że jak zobaczyły na liczniku 130 km/h, to się zaczęły zastanwaiać, czy ja z tej paki nie spadnę :)

      A ja wparwdzie nie spadłem, ale musiałem trzymać plecaki i w ogóle było wesoło.
    • pandora_ Re: Autostop - przygody 11.01.06, 13:00
      Ja kiedyś jechałam z bliźniakiem (astralnym) do Hiszpanii. W nocy na granicy
      f-esp wziął na Polak wypasionym Chryslerem. Po 10 minutach poinformował nas, że
      jedzie jednym cięgiem z Polski i spiacy deko jest, ale daje radę. Od razu
      usiedliśmy przerażeni, ale faktycznie gość dawał radę. W pewnym momencie
      przysnęłam z kumplem z tyłu i nagle słysze, jak mój bliźniak woła: "niech sie
      pan obudzi, niech sie pan obudzi, jezus maria, wstawaj człowieku, pozabijamy
      się". Na szczęście już prawie była Barcelona :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka