13.11.02, 08:03
Proponuje przywrocic watek o Stirlitzu.Czekam na dalsze kawalki.

Predkosciomierz Bormanna wskazywal 120 km/h obok szedl Stirlitz udajac ze
nigdzie sie nie spieszy.
Obserwuj wątek
    • Gość: Chrobok Moze juz bylo ..ale .. IP: wox:* / 170.205.220.* 13.11.02, 10:07

      Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholowal. Nastepnego dnia, zeby
      rozwiac watpliwosci, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta:
      - Sluchajcie, czy domysliliscie sie po wczorajszym, ze jestem sowieckim agentem?
      - Nie - przyznal Müller.
      Stirlitz odetchnal z ulga
      • la_lunia Re: Moze juz bylo ..ale .. 13.11.02, 10:59
        > Gestapo obstawilo wszystkie wyjscia, ale Stirlitz ich przechytrzyl.
        > Uciekl przez wejscie
        • la_lunia Stirlitz - chyba przesadziłam :( 13.11.02, 11:10
          Stirlitz szedł ulicą, kiedy z tyłu rozległy się strzały i tupot podkutych
          butów.
          - To koniec - pomyślał Stirlitz wkładając rękę do prawej kieszeni spodni.
          Tak, to był koniec. Pistolet nosił w lewej.

          *************************

          Gdy Stirlitz szedł korytarzem, oczom jego ukazało się ogłoszenie o czynie
          społecznym.
          - Wpadłem - pomyślał. Skierował się w kierunku gabinetu Mullera.
          - Gratuluje poczucia humoru - powiedział - Tak jestem agentem sowieckim!
          - Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować!
          Po chwili Muller wykręcił numer Kaltenbrunerra.
          - Czego to nie wymyśli nasz poczciwy Stirlitz, rzekł ze śmiechem - żeby się
          wykręcić od roboty...

          *************************

          W kawiarni "Elefant" Stirlitz miał się spotkać z łącznikiem. Nie ustalono
          niestety żadnego znaku rozpoznawczego.
          Na szczęście łącznikowi zwisały spod marynarki szelki spadochronu.

          *************************

          Wróciwszy do swego gabinetu, Mueller zauważył, że Stirlitz podejrzanie kręci
          się w pobliżu sejfu. - Co tu robicie, Stirlitz? - srogo zapytał.
          - Czekam na tramwaj - odparł Stirlitz.
          - W porządku! - rzucił Mueller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u
          diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do
          gabinetu. Stirlitza nie było.
          - Pewnie już odjechał - pomyślał Mueller.

          *************************

          Stirlitz wypoczywa w swoim tajnym mieszkaniu. Nagle wazon z kwiatami spada z
          parapetu i rozbija Stirlitzowi głowę. To tajny sygnał - znak, że jego żona
          właśnie powiła syna. Stirlitz ukradkiem ociera ojcowskie łzy. Tęskni. Od
          siedmiu lat nie był w domu. :)

          *************************

          Naprzeciw Stirlitza szły trzy umalowane kobiety.
          - Kur.y - pomyślał Stirlitz.
          - Pułkownik Isajew - pomyślały prostytutki.


          *************************

          Stirlitz ukradkiem karmił niemieckie dzieci.
          Od ukradka dzieci puchły i umierały.


          *************************

          Stirlitz zobaczył jak banda wyrostków pompuje kota benzyną. Kot wyrwał się,
          przebiegł kilka metrów i upadł.
          - Widocznie benzyna się skończyła - pomyślał Stirlitz.


          *************************
          Rocznica rewolucji październikowej. Stirlitz wkłada czerwonoarmijską czapkę,
          chwyta czerwony sztandar i maszeruje korytarzem Urzędu Bezpieczeństwa
          Rzeszy, śpiewając Międzynarodówkę. Nagle przystaje, twarz mu tężeje. - O
          mały włos nie zostałem zdekonspirowany - mówi, schroniwszy się w swoim
          gabinecie.

          *************************

          Stirlitz wchodzi do gabinetu Müllera: - Nie chciałby pan pracować dla
          radzieckiego wywiadu? - pyta. - Nieźle płacą. Zszokowany Müller patrzy
          podejrzliwie. Stirlitz zmieszany kieruje się w kierunku drzwi. Przystaje: -
          Nie ma pan przypadkiem aspiryny? - pyta. Wie, że ludzie zapamiętują tylko
          koniec rozmowy.

          *************************

          Dom Stirlitza okrążyli gestapowcy.
          - Otwieraj! - krzyknął Müller.
          - Stirlitza nie ma w domu! - powiedział Stirlitz.
          Odjechali. W ten oto sprytny sposób Stirlitz już piąty raz przechytrzył
          gestapo.


          *************************

          Wróciwszy do swego gabinetu, Müller zauważył, że Stirlitz w podejrzany
          sposób kręci się w pobliżu sejfu.
          - Co tu robicie Stirlitz? - srogo zapytał.
          - Czekam na tramwaj - odpowiedział Stirlitz.
          - W porządku! - rzucił Müller, wychodząc. Ale na korytarzu pomyślał: Jakiż u
          diabła może być tramwaj w moim gabinecie? Zawrócił. Ostrożnie zajrzał do
          gabinetu. Stirlitza nie było. - Pewnie już odjechał - pomyślał Müller.

          *************************

          Podczas uroczystej akademii w dniu urodzin Hitlera dostarczono Stirlitzowi
          na salę depeszę. "Stirlitz, jesteście zwykła dupa!" - mogły odczytać zbyt
          ciekawe oczy. Ale tylko Stirlitz wiedział, że właśnie tego dnia otrzymał
          tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

          *************************

          Stołówka Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Müller, Himmler i Bormann cierpliwie
          stoją w kolejce. Stirlitz wchodzi i od ręki dostaje obiad. Müller, Himmler i
          Bormann patrzą osłupiali. Nie wiedzą, że kobiety ciężarne i Bohaterowie
          Związku Radzieckiego obsługiwani są poza kolejnością.

          *************************

          Stirlitz wszedł do kawiarni Elefant. - To Stirlitz. Zaraz będzie zadyma -
          powiedział jeden z siedzących przy stole. Stirlitz wypił kawę i wyszedł.
          - Nie - odpowiedział drugi. - To nie on.
          - Jak to nie!? To Stirlitz!!! - krzyknął trzeci. Zaczęła się zadyma.


          *************************

          Esesmani poszli się kąpać. Stirlitz zdejmuje mundur, a pod mundurem ma
          czerwony podkoszulek z sierpem i młotem.
          Müller: - Skąd macie taką koszulkę, Stirlitz?
          - A to żona mi podarowała w Dzień Armii Radzieckiej - odpowiedział Stirlitz
          i pomyślał: Czy aby nie powiedziałem za dużo?.


          *************************

          Stirlitz idzie korytarzem kancelarii Rzeszy. Nagle widzi, że na tablicy przy
          drzwiach jego gabinetu wisi wielki apel o zgłaszanie się do udziału w czynie
          społecznym. - Wpadłem, wszystko wiedzą - pomyślał. Skierował się w kierunku
          gabinetu Müllera. - Gratuluję poczucia humoru - powiedział - Tak, jestem
          agentem sowieckim!
          - Dobra, dobra Stirlitz... Odmaszerować!
          Po chwili Müller wykręcił numer Kaltenbrunera. - Czego to nie wymyśli nasz
          poczciwy Stirlitz - rzekł ze śmiechem - żeby się wykręcić od roboty...


          *************************

          Stirlitz szedł nocą przez las. Nagle zobaczył na drzewie świecące oczy.
          - Sowa - pomyślał Stirlitz.
          - Sam jesteś sowa - pomyślał Bormann.


          *************************

          Stirlitz, spacerując nad brzegiem jeziora, ujrzał ludzi z wędkami.
          - Wędkarze - pomyślał Stirlitz.
          - Pułkownik Isajew - pomyśleli wędkarze.


          *************************

          Stirlitz usłyszał pukanie do drzwi. Otworzył je. Za drzwiami stał kotek.
          - Chcesz mleczka, głuptasku? - czule powiedział Stirlitz.
          - Sam jesteś głupi! Właśnie przyjechałem z Centrali - odrzekł kotek.


          *************************

          Stirlitz na popijawie u Müllera mocno przeholował. Następnego dnia, żeby
          rozwiać wątpliwości, wchodzi do gabinetu Müllera i pyta: - Słuchajcie, czy
          domyśliliście się po wczorajszym, że jestem radzieckim agentem?
          - Nie - przyznał Müller.
          Stirlitz odetchnął z ulgą.


          *************************

          - Stirlitz, co jest lepsze radio czy gazeta? - zapytał podejrzliwie Müller
          - Gazeta, w radio nie zawiniesz śledzia - odparł spokojnie Stirlitz.

          *************************

          Stirlitz jest już w Rosji, pije piwo pod kioskiem i krzywi się do sąsiada: -
          Rozwodnione.
          A sąsiad na to: - Trzeba było gorzej szpiegować, pilibyśmy Heineckena.

          *************************

          Hitler i Bormann stoją przed mapą i planują ważną akcję. Wchodzi Stirlitz z
          pomarańczami, wyciąga aparat fotograficzny, robi zdjęcia mapy i wychodzi.
          Hitler zdziwiony pyta Bormanna:
          - Kto to był?
          - Stirlitz, radziecki szpieg.
          - Czemu go nie aresztujesz?
          - Nie ma sensu. Znów się wykręci. Powie, że przyniósł pomarańcze.

          *************************

          Müller wiedział, że Rosjanie, zamieszawszy cukier, zostawiają łyżkę w
          szklance z herbatą. Chcąc sprawdzić Stirlitza, zaprosił go do siebie na
          herbatę. Stirlitz wsypał cukier do szklanki, zamieszał, wyjął łyżeczkę,
          położył ją na spodeczku, po czym pokazał Müllerowi język.

          *************************

          Zimny ranek. Stirlitz budzi się z ciężką głową na łóżku w celi więziennej i
          absolutnie nie może sobie przypomnieć, w jakim kraju aktualnie się
          znajduje: - Poczekam, aż ktoś się zjawi - myśli. - Jak będzie w czarnym, to
          jest esesmanem, a to oznacza, że jestem wśród hitlerowców, jeżeli zaś w
          zielonym to NKWDzistą, więc jestem nareszcie u swoich.
          Drzwi się otwierają i wchodzi facet w szarym mundurku: "Aleście się wczoraj
          urżnęli, towarzyszu Tihonow! W drobny mak! I nie wstyd wam? A jeszcze
          aktor!". [Konieczne wytłumaczenie: szary - kolor radzieckich milicjantów,
          Tihonow - nazwisko aktora, który grał Stirlitza, cela - to niewątpliwie izba
          wytrzeźwień].

          *************************

          Stirlitz wolnym krokiem zbliżył się do lokalu kontaktowego. Zapukał umówione
          127 razy. Nikt nie otworzył. P
          • Gość: hrabia Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.02, 12:06
            Tam jest jeszcze więcej:
            www.hihawa.pl/category.php?cat=41
            Pzdr.

            Hrabia.
            • Gość: lola Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: 193.247.251.* 18.11.02, 02:36
              Ja jestem rocznik 1974 i nie wiem kto to byl Stirlitz. Ale dowcipy sa CUDOWNE.
              Poplakalam sie ze smiechu. Szkoda, ze polecony link nie dziala
              • Gość: eliza Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: *.centrala.kbsa / 10.1.11.* 18.11.02, 09:57
                Styrlitz byl slawnym agentem wywaidu rosyjskiego
                • Gość: Quest Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.11.02, 10:02
                  Ta pewnie !!
                  Zapomniałeś dodać że był postacią fikcyjną, cos jak nasz Janek - J-23
                  Był głównym bohaterem filmu (serialu) "Siedemnaście mgnień wiosny"
                  Prawdziwe nazwisko Wiaczesław Tichonow.
                  Dowcipy wzięły sie z osobliwego sposobu narracji filmu.
                  • Gość: maciek Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: 217.11.134.* 18.11.02, 13:23
                    Gość portalu: Quest napisał(a):


                    > Dowcipy wzięły sie z osobliwego sposobu narracji filmu.

                    No i jeszcze z absolutnego braku wyczucia filmu. Kloss był przynajmniej
                    umiejscowiony w różnych miejscach raczej niższego szczebla dowodzenia co w
                    efekcie było do kupienia. Raz tylko przez kilka minut miał kontakt z Canarisem,
                    szefem Abwehry. Dla Stirlitza Bormann, Kaltenbrunner to niemalże kumple a akcja
                    dzieje się albo w Kancelarii Rzeszy albo w Biurze Bezpieczeństwa. To coś
                    takiego jakby Arafat ubrał się w garnitur, zgolił brodę i został
                    viceprezydentem USA.
                    • Gość: szpetny Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: 195.187.253.* 18.11.02, 14:45
                      Kur... jego piz... mać, mruknął Stirlitz wychodząc z tajnej kwatery po czym
                      zaklął szpetnie.
                      • Gość: Frank Re: Stirlitz - chyba przesadziłam :( IP: *.lodz.gazeta.pl 19.11.02, 09:43
                        Wyszedł Stirlitz na ulicę... po przeciwnej stronie w bramie kamienicy zobaczył
                        trzy wyzywająco umalowane i skąpo ubrane kobiety.
                        Kurwy - pomyślał Stirlitz.
                        Stirlitz - pomyślały kurwy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka