IP: 208.40.29.* 08.09.06, 13:45
W pewnym dalekim królestwie (dla uniknięcia pomyłek należałoby chyba zataić
że stolicą był Kraków) mieszkał sobie stary król, którego właśnie była
szczęśliwie opuściła czwarta żona, zabierając ze sobą oczywiście ponad połowę
majątku w kosztownościach, że o ogołoceniu całego pałacu z mebli nie
wspomnieć. Po prawdzie to za radą swego prawnika nawet nie wyprowadziła się
zbyt daleko, aby mieć pilne baczenie na króla i pałac, w razie gdyby dostał
jaki spadek niespodziewany lub większą gotówkę od swej licznej
rodziny. „Pecunia non olet when I get his wallet” mawiała popisując się
znajomością języków przed sąsiadami. Ale dajmy jej na razie spokój i powróćmy
do pałacu.

W pałacu z królem została jednakoż jego córka, już nawet nie pamiętał z
którego małżeństwa, tym niemniej cieszył się jej towarzystwem i swego stałego
doradcy, Alzheimera. Tutaj musimy przyznać, że dziewczyna była prześliczna,
zgrabna, i niech sobie zaraz niektórzy nie myślą że obowiązkowo blondynka.
Bynajmniej, była brunetką, przynajmniej z wierzchu, bo oczywiście jako
dziewczyna prześliczna (tudzież zgrabna) nauką się nie przejmowała i sianko w
kudłatej główce miała niezgorsze. W odpowiednim czasie miał się zjawić bogaty
książę i zabrać ją do swego pałacu, gdzie miał ją adorować i obsypywać
prezentami przez całe życie, etc, etc, filozofia nieobca wielu panienkom
przez wiele wieków od stworzenia Ewy...

Nauczyciele rwali początkowo włosy z głowy przed stroskanym obliczem króla,
narzekając z rozpaczą na brak wiedzy królewny, ale odkąd skończyła
lat ...naście, stopnie w dzienniczku uległy niejakiemu przemeblowaniu.
Dziwnym trafem zaczęły pojawiać się szóstki i wielce pozytywne wpisy od
nauczycieli płci męskiej poniżej 30 roku życia, w czasie gdy starsze grono
pedagogiczne z uporem trwało przy stopniach poniżej wszelkiej krytyki.
Skołowany doszczętnie król nie mógł połapać się w zdolnościach własnej
córki... Młody doktor UJ, jej prywatny nauczyciel matematyki, zaklinał się na
klęczkach że zdolnościami prześcignie niedługo najtęższe profesorskie głowy,
w czasie gdy stary profesor alchemii gubił sztuczną szczękę przy jej każdej
odpowiedzi... Nauczyciel francuskiego, rodowity paryżanin, uparcie twierdził
że nikt nie ma takiego sprawnego języka jak ona, a jednocześnie Ojciec
Makary, Franciszkanin, pił z rozpaczy nad książką do łaciny...

Aha, jeszcze jedno historyczne kłamstwo musimy wyprostować. Otóż zacytujmy z
byle jakiej książki: „ponieważ płeć miała białą niczym płatek śniegu,
nazywano ją Królewną Śnieżką...” Hahaha! Prawda była nieco inna, ponieważ
pewnego razu Królewna urwała się na narty z młodym nauczycielem historii,
kędyś pod Kasprowym przeszła lawina i spędzili trzy dni uwięzieni we dwoje w
szałasie zanim nadeszła pomoc. Od tego czasu nauczyciel nazywał ją tym
imieniem, po czym umieścił we właśnie pisanych kronikach... I wierz tu
historykom!

Wróćmy więc do naszej opowieści.
Królewna Śnieżka siedziała właśnie przed Magicznym Zwierciadłem, które
podarował jej Czarnoksiężnik na szesnaste urodziny i zadała tradycyjne
pytanie „Lustereczko powiedz przecie, itd” na co skrzypliwy głos znikąd
odrzekł... wiadomo co, gdy do komnaty wpadła jej zaufana przyjaciółka, Ziuta.
Ponieważ Ziuta będzie jeszcze sporo razy przewijać się przez naszą opowieść,
poświęćmy jej chwilę uwagi. Ziuta dla odmiany była długonogą i długowłosą
blondynką o inteligencji pasującej do Śnieżki, tyle że nie miała szczęścia
urodzić się w rodzinie królewskiej. Bogaty książę miał się też pojawić by ją
adorować, chociaż w chwilach rozsądku bogaty kupiec też byłby doskonałą
partią, byle kopnął w kalendarz w czasie nocy poślubnej, zostawiając pokaźny
majątek młodej i pięknej wdowie.

A więc Ziuta wpadła do komnaty i od progu zakrzyknęła:
- Śnieżka, jeszcze nie jesteś gotowa?! Pośpiesz się, makijaż możesz dokończyć
w karocy! Karczma już się zapełnia i nie dostaniemy się do środka!
- Spokojna twoja rozczochrana – odwróciła się leniwie Śnieżka –
zarezerwowałam stolik i mam kumpla na bramce, da w ryj każdemu kto się tam
przysiądzie.
- Ale minie nas początek na żywo, gra dziś jakiś nowy zespół „Orkiestra
Wielebnego Kleofasa” czy jakoś tak, nie pamiętam nazwy, ale mają w zestawie
drumlę, harfę, pierdziel, czynele i dwie lutnie! Super muzyka!
- Ja tam czekam na nowego Didżeja, przywiózł z zachodu najnowszy model
katarynki i same nowe przeboje, jak „Miała baba koguta” i „My jesteśmy jacy
tacy”!
- No to lecimy, masz karocę?
- Stary pozwolił mi wziąć tylko dwukonną, sknerus jeden, trzeba będzie
zaparkować gdzie z boku bo wstyd przed ludźmi!
Panienki wypadły biegiem z komnaty i pojechały do karczmy, dajmy im więc na
razie spokój i znajdźmy księcia.
Obserwuj wątek
    • dr_paj_hi_wo Re: Humorek 1 08.09.06, 13:48
      Człowieku, nieźle Cię opętało z tym pisaniem. Gały mi opadają jak sobie pomyślę
      że miałbym to wszystko przeczytać.
      Jak chcesz pisać bajki to wyślij to mejlem do miesięcznika "Dziecko"
      • drzejms-buond Re: Humorek 1 08.09.06, 14:04
        niechaj pisze, powiadam...niechaj pisze..wiec ja dla równowagi..
        (z Gazety)

        złota rybka do drugiej, którą wczesniej złowił rybak...
        " -ciekawy typ...poprosił mnie o wiarę, nadzieję i miłość..."
      • Gość: Polonus Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 08.09.06, 14:17
        Ręce mi opadają jak widzę z jakim wysiłkiem dzisiejsza młodzież czyta dosłownie
        jedną stronę! Nie będę darł włosów, bo szkoda, może przydadzą się na starość. A
        to bynajmniej nie jest bajka dla dzieci! :) :) :)
        • kochanica-francuza Oświadczam, że jeśli kolega polonus przestanie 09.09.06, 22:49
          pisać, urżnę się z rozpaczy za granicą i narobię wstydu ojczyźnie!!!

          Pisać dalej!!!
        • Gość: vbb Re: Humorek 1 IP: 80.48.178.* 16.09.06, 08:46
          Dokladnie, widza wiecej niz 5 zdan i przerazenie w oczach,ze "tak czas musza
          marnowac na czytanie" ;]
    • Gość: polonus Humorek 2 IP: 71.31.137.* 09.09.06, 19:12
      Książę Pankracy właśnie siedział w ozdobnym fotelu i bił się z myślami raz z
      lewej, a raz z prawej strony, a gęba puchła mu równo. W młodości niestety
      naczytał się nieco za dużo romansów i klasycznych powieści, toteż nic dziwnego
      że mu za cholerę nie szło z dzisiejszymi dziewczynami, które zwykle nic nie
      czytają oprócz poradników z różnych dziwnych czasopism. Właśnie dochodził do
      wniosku że chyba szczeźnie w starokawalerstwie, kiedy błysnęła mu zbawienna myśl:
      - Agencja Towarzyska!
      Nie, to nie to, tam był wczoraj...
      - Czarnoksiężnik! Wielki ten mag potrafi wiele i sława jego sięga daleko poza
      królestwo!

      Niewiele myśląc, pognał do stajni i osiodłał swego ulubionego siwego rumaka.
      Wkrótce pędził drogą poza miastem nawet nie zwracając uwagi na gęsto stojące na
      poboczach niewiasty, które z dziwnymi gestami zwracały się do niego w jakiejś
      obcej mowie... Ciekawe o co im chodziło?!

      Na szczęście zamek Czarnoksiężnika nie był zbyt oddalony od miasta. Książę
      podjechał do zwodzonego mostu, odczepił róg z łęku siodła i już chciał zatrąbić,
      kiedy usłyszał gromowy głos dobiegający ze wszystkich stron:
      -Wlazł!!!
      Koń zarżał i wierzgnął ze strachu, ale jeździec utrzymał się w siodle, a most
      zaczął opuszczać się powoli nad fosę.
      Pankracy przerażony nadludzką mocą maga przeżegnał się i z trudem zmusił konia
      do ruszenia naprzód. Przekroczył most i bramę i zsiadł z konia.
      - Idź za światłem! – ponownie usłyszał gromowy głos, a koń podskoczył czterema
      kopytami w górę i dał drapaka z powrotem przez most, który właśnie zaczął się z
      łoskotem podnosić, mimo że nikt ze służby nie kręcił kołowrotami!

      Jak powszechnie wiadomo, rycerz pozbawiony wierzchowca jest już tylko w połowie
      bohaterem (wydłuża się znacznie czas pośpiesznego opuszczenia pola walki), więc
      nasz książę, szczękając zębami, na drżących nogach powędrował w kierunku
      światła. Ledwo jednak wszedł do oświetlonego przedsionka, światło magicznie
      zniknęło, a zapłonęło w przyległej komnacie.
      - Czary, czary... – mamrotał pod nosem Pankracy i żegnał się krzyżem co minutę,
      co skrupulatnie sprawdzał wyciągając klepsydrę z kieszeni.

      Doszedł w końcu do wielkiej sali, krwawo oświetlonej wieloma pochodniami, gdzie
      na tronie siedział Czarnoksiężnik. Książę wahał się czy nie paść przypadkiem na
      kolana, ale mag łaskawie skinął ręką i pozwolił mu stać prosto przed swym obliczem.

      Pankracy z ciekawością przyglądał się słynnemu czarodziejowi.
      Nie był bynajmniej stary! Ubrany w niewątpliwie magiczny strój, spodnie miał z
      jakiegoś dziwnego, nierównomiernie niebiesko barwionego materiału, koszula z
      rękawami sięgającymi tylko do połowy ramion, czarna, z biegnącym w poprzek
      piersi magicznym napisem „Metallica” i lśniącymi kabalistycznymi znakami oraz
      postaciami demonów wokół, na nogach buty z tajemniczego metalu, białe z
      kolorowymi paskami i jakby świecące własnym światłem. Na głowie dziwnego
      kształtu magiczny kapelusz z wielkim rondem, ale tylko z przodu, i ponad tym
      rondem wizerunek głowy rytualnego niewątpliwie byka i tajemniczy podpis „Chicago
      Bulls”. Co dziwniejsze, Czarnoksiężnik ciągle ruszał ustami jakby mamrocząc
      magiczne formuły i przerażony książę zauważył że co jakiś czas wydobywa się z
      nich białawy pęcherz i pęka z lekkim trzaskiem!

      - I czego tu szukasz, palancie? – odezwał się mag uprzejmie na powitanie
      - Potrzebuję Twojej pomocy, o Wielki – wymamrotał książę niepewnie
      - Nie gadaj, trypla złapałeś w tej agencji co ją co kilka dni potajemnie
      odwiedzasz?!
      Pankracy zatrząsł się ze strachu. Skąd Czarnoksiężnik wiedział o tych
      odwiedzinach?! No ale ostatecznie był wielkim magiem i mógł zajrzeć w magiczną
      kulę czy zwierciadło... Co to jest trypel, jakieś zamorskie zwierzę do złapania?!
      - Czarna magia obca mi jest – odpowiedział ostrożnie – Ale potrzebuję Twojej
      światłej rady... nie mogę znaleźć żony... a już wiek po temu by się
      ustatkować... potomstwa doczekać...
      - Przystojny, dobrze sytuowany, inteligentny, po trzydziestce i ciągle
      kawaler... niech ci się przyjrzę, koleś, czyś ty aby nie gej – wymruczał do
      siebie Czarnoksiężnik – ale te wizyty w agencji... chyba że oni już tam
      zatrudniają gejów i lesby!?

      Książę cierpliwie czekał aż mag skończy wypowiadać magiczne, pełne
      niezrozumiałych słów formuły i znajdzie rozwiązanie problemu.
      - Mam nadzieję że interesuje cię księżniczka płci niewieściej? – zapytał
      Czarnoksiężnik ostro
      - A jakaż by inna mogła być? – zdumiał się Pankracy niepomiernie
      - Dzisiaj to nigdy nie wiadomo, ale choć dobrze że masz prawidłową orientację
      seksualną.
      Książę znów wytrzeszczył oczy, ale zamilczał. Czarna Magia pełna była wielu
      tajemnych słów...
      - Jakie lubisz, blondynki, brunetki, rude? – kontynuował mag
      - Wszystko mi jedno, choć słyszałem że w sąsiednim królestwie piękna księżniczka
      mieszka i jest dziewicą na wydaniu.
      - Mówisz o Śnieżce? Dziewicą, hahaha! Aleś mnie rozbawił!
      - Tak się pono nazywa, a piękna jest ponad miarę! – zachwycił się książę i
      podniósł oczy w górę.
      - Ładna jest, ale głupia jak but i puszcza się z kim popadnie, zwariowałeś?
      - Nie wiem co to znaczy „puszcza się” - Pankracy wyprostował się dumnie – ale
      czuję że ona stworzona jest dla mnie!
      - Widziałeś ją chociaż?
      - Raz jedynie, z daleka na paradzie.
      - Chodź do mojego laboratorium, pokażę ci ją z bliska.

      Książę na drżących nogach powędrował za Czarnoksiężnikiem. Tajemna komnata zwana
      laboratorium! Czy będzie mu dane zobaczyć na własne oczy pokaz mocy Czarnej Magii?
      c.d.n. chyba?
      Copyright by Polonus
      • Gość: katka Re: Humorek 2 IP: *.olsztyn.mm.pl 10.09.06, 12:50
        Fajne, czekam na jeszcze :-)))
      • spojler21 Re: Humorek 2 10.09.06, 14:20
        Gratulacje.
        Przypomina mi to klimat Świata dysku.
        Mam nadzieje, że c.d. nastąpi :)
    • majenkir Re: Humorek 1 10.09.06, 13:17
      :))))
    • Gość: polonus Humorek 3 IP: *.107.29.71.ip.alltel.net 10.09.06, 15:05
      Podeszli do wielkich, żelazem okutych drzwi, Czarnoksiężnik przystanął na chwilę
      i wypowiedział magiczną formułę:
      - Windows XP sucks!
      Wielkie drzwi uchyliły się bezszelestnie, ukazując absolutnie czarną czeluść jak
      wrota do samych piekieł... Mag zdecydowanie wszedł do wnętrza, więc Pankracy
      polecając się opiece Matki Boskiej podążył za nim, choć zęby kłapały mu ze strachu.

      Książę zatrzymał się o kilka kroków za drzwiami i nic nie widząc bał się ruszyć
      dalej. Usłyszał tajemniczy dźwięk jakby ktoś przełamał cienki patyk i nagle
      zapłonęło niesamowite, jaskrawe światło. Oślepiony Pankracy zasłonił z jękiem
      oczy i padł na kolana. Nie śmiejąc spojrzeć w górę podpełznął do najbliższej ściany.
      - A ty co, kurde, na pielgrzymkę do Radia Maryja tu przyszedłeś? Zbieraj się z
      kolan i idziemy! – usłyszał zniecierpliwiony głos maga.
      Książę ośmielił się rozejrzeć wokół. Światło wydzielały tajemnicze, białe kule
      pod sufitem, płonęły jaskrawo bez charakterystycznego dla każdego płomienia
      migotania i co dziwniejsze, bez dymu!
      - Czary, cuda... – mamrotał pod nosem

      Czarnoksiężnik podszedł do niewielkiego stołu i zasiadł w dziwnego kształtu
      tronie na kółkach. Podjechał bliżej do blatu, na którym stało niewielkie,
      niewątpliwie magiczne zwierciadło, w którym ciągle zmieniające się obrazy
      ukazywały to sale zamku, to widok z wieży na najbliższą okolicę.
      Pankracy wpatrzył się w nie jak zahipnotyzowany.
      - LCD dziewiętnastka, a co sobie myślisz, nie stać mnie? – rzekł mag
      niezrozumiałe zaklęcie i obraz ponownie zmienił się.
      - O, mój koń! – ucieszył się książę na widok zwierzęcia truchtającego
      niespokojnie wzdłuż fosy.
      Mag podsunął sobie do ust tajemniczy kijek z niewielkim zgrubieniem na końcu.
      - Bu – rzekł cicho, ale najwyraźniej gromowy grzmot przetoczył się nad polem, bo
      rumak stanął dęba i pognał w kierunku lasu.
      - Ale ten twój koń to wariat, hahaha, widziałeś jak zasuwa?! – zaśmiał się
      Czarnoksiężnik
      Po prawdzie to Pankracemu nie było zbyt do śmiechu, bo właśnie tracił środek
      lokomocji, a do miasta był spory kawałek drogi piechotą...
      - Takich potężnych czarów jeszcze nie widziałem, Wasza Dostojność – przyznał
      mimo to grzecznie, nie chcąc urazić maga.
      - Taaa, ma się te dwa razy osiemset wat kolumny na wieżach – niedbale przyznał
      Wasza Dostojność.
      Książę uprzejmie skłonił głowę, choć ciężko zastanawiał się co za element
      architektoniczny mag miał na myśli. Aha, kolumny, w porządku.
      - Jońskie czy doryckie? – zapytał nie chcąc okazać się ignorantem w sztuce.
      - Stereo, pacanie, dwa razy osiemset wat!
      - To jakaś nowa moda w architekturze rodem z Włoch czy Francji?
      Czarnoksiężnik machnął niedbale ręką, po czym oparł prawą dłoń na obłego
      kształtu niewielkim pudełeczku i poruszając palcem powodował dziwne dźwięki, a
      obrazy w zwierciadle zmieniały się bez ustanku. Czarna magia iście diabelska
      była... Zobaczył obrazy z miasta, własnego pałacu, a potem nagle zupełnie inny
      zamek wskoczył w zwierciadło.
      - Zaraz, zaraz, która to kamera była – mruczał mag potężne zaklęcia - Paszoł
      won!!! – wrzasnął nagle i Pankracy podskoczył na metr w górę i już chciał paść
      na kolana, gdy Czarnoksiężnik porwał jabłko ze stołu i cisnął nim w kota!
      - Sierściuch pieprzony, znowu mi kabel od modemu przegryza!
      Książę trząsł się ze strachu, ale stał dzielnie na nogach. Tajemne moce
      laboratorium jeszcze go nie dopadły, widać mocno trzymane na wodzy przez maga.
      - O, mam ją! Popatrz, właśnie się przegląda w monitorze! Poczekaj, włączę głośniki!
      - Lustereczko, powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie! – zabrzmiał
      melodyjny głos Śnieżki przeniesiony niewątpliwie czarami przez powietrze do
      laboratorium.
      - Jesteś piękna jak gwiazdy na niebie, a tyłeczek masz zgrabny jak jasna
      cholera, laleczko! – odpowiedział głos znikąd.
      - Nie pamiętałem jak to szło i nagrałem taką wiadomość - Czarnoksiężnik jakby
      zawstydził się nieco – Ale jej to nie przeszkadza. A w ogóle za jakie grzechy ja
      tu siedzę w tej bajce? Źle mi było jako adminowi? Zachciało mi się zostać Magiem
      dla odmiany, kurde balans! – zdenerwował się nagle.
      Pankracy milczał bojąc się urazić maga, ale wpatrywał się łakomym wzrokiem w
      magiczne zwierciadło, które pokazywało teraz Śnieżkę szykującą się do snu...
      Właśnie ściągnęła sukienkę i została w kusej koszulce... Pankracy zaczął ciężko
      dyszeć, jęzor zwisł mu do pasa, ślina pociekła po brodzie, a ręce same
      zabłądziły do kieszeni...
      Czarnoksiężnik rzucił podejrzliwym okiem na księcia a potem na zwierciadło.
      - Eee, porządnego striptisu to ty jeszcze nie widziałeś – mruknął pod nosem i
      ruchem palca sprawił że obraz zniknął.
      - Ja chcę więcej! - Pankracy był niepocieszony, a pot płynął mu strumieniami po
      zaczerwienionej twarzy.
      - Taa, a potem ja będę musiał myć podłogę jak ci się z kamaszy przeleje, a
      takiego! – mag był nieprzejednany – Jesteś pewien że chcesz się z nią ożenić?
      - Tylko ta albo żadna!
      - Ale ryzykujesz że będziesz miał głupie dzieci, nie wiesz że inteligencję
      dziedziczy się po linii żeńskiej? Ale co ja ci tłumaczę genetykę, ty
      średniowieczny tłuku...
      - Ja się muszę ożenić z nią natychmiast!!
      - No i masz, kolejnemu zgrabny tyłeczek i ładna buzia we łbie klepki
      poprzestawiały na starość... no ale podam ci sposób na takie, najlepszy to kasa,
      fura i komóra! – rzekł Czarnoksiężnik
      - A co ma do tego fura? Może choć poczwórna karoca?
      - Zaraz ci przetłumaczę żebyś zrozumiał. Po pierwsze, musisz mieć wielki i
      pękaty mieszek dukatów ze sobą. Po drugie, karoca co najmniej poszóstna be-ema,
      najlepiej pomalowana w płomienie czy coś podobnego, spojlery, bajery i neony pod
      spodem...
      - Spojlery, neony... – powtarzał książę automatycznie magiczne zaklęcia
      - No dobra, zapomnij o spojlerach i neonach – zorientował się mag – ale lokaja
      musisz mieć i woźnicę też. O komórce też zapomnij, to nie te czasy.
      - Komórka? A może komora? Mam własny zamek niedaleko i niejedna komora się w nim
      znajdzie!
      - Zamek może być, pokażesz jej zdjęcie jak cię zaczepi.
      - Zdjęcie... zdjęcie... – powtarzał ogłupiały Pankracy w kółko.
      - No, obraz twojego zamku, masz jaki?
      - Obraz mam, ale w ramach do karocy się nie zmieści... mam wyjąć i zwinąć w rulon?
      - Zaczekaj, zaraz ci wydrukuję, nawet kilka widoczków z różnych stron –
      Czarnoksiężnik ruchem palca ponownie rozświetlił czarodziejskie zwierciadło, a
      szarawe puzdro po prawej stronie zaczęło błyskać niebieskawym światłem i powoli
      wysunął się obrazek zamku, jak żywy! Za nim drugi, ukazujący widok z innej strony!
      c.d.n. chyba?
      Copyright by Polonus
      • kochanica-francuza Dalej! Dalej! Polonus forever! 10.09.06, 15:31
        .
    • noirdesir2 Re: Humorek 1 10.09.06, 15:36
      przerażające jak ludziom się nie chce czytać, wtórni analfabeci potem będą się panoszyć. Ludzie, nie bójcie się używać mózgu!
    • Gość: polonus Humorek 4 IP: *.209.40.69.ip.alltel.net 11.09.06, 02:20
      Pankracy pochylając głowę usiłował dyskretnie zerknąć w głąb puzdra, aby na
      własne oczy ujrzeć krasnala czy elfa malującego tak szybko obrazy. Ten
      Czarnoksiężnik, nawet elfy miał na swoje usługi!
      - Pojedziesz jutro wieczorem do karczmy „Pod Pacanem”, ona też tam będzie. Fryz
      na żel, ciuchy wypasione na maxa, zajedziesz z fasonem i piskiem
      opon...eee...kopyt raczej, sorki, i pójdziesz do baru, mieszek dukatów na blat i
      ona na pewno sama podejdzie. Jak się wda w rozmowę, pokaż jej zamek i wspomnij
      że masz dzianych starych w dużym biznesie i rodzinę w Unii czy Stanach.
      - Fryz na blat z piskiem... wypasiony żel na ciuchy... stare kopyta w biznesie w
      stanach... – słabym głosem powtórzył książę.
      - No ja nie mogę, znowu wszystko pomieszałeś. Pisać umiesz?
      - Umiem – ucieszył się Pankracy wyciągając pęk gęsich piór zza cholewy.
      - A idź w cholerę z tymi ptasimi zwłokami, łap! – Czarnoksiężnik pstryknął
      magicznym patyczkiem i rzucił nim w księcia, który odruchowo pochwycił go w locie.
      - Kartkę weź sobie z drukarki, nie, poczekaj, sam ci dam zanim cokolwiek
      zepsujesz! - mag podał księciu równo przycięty kawałek szczególnego rodzaju,
      idealnie białego pergaminu.
      Pankracy usiadł przy stole i rozejrzał się dyskretnie za kałamarzem z inkaustem,
      ale ponieważ nie widział nic podobnego, przeciągnął magicznym patyczkiem po
      pergaminie, zostawiając ku swemu zdumieniu niebieską linię! Czarnoksiężnik
      kroczył wokół stołu i dyktował kolejne polecenia.
      - Wezwać fryzjera i zrobić elegancką fryzurę.
      - Wezwać... – kaligrafował starannie książę pomagając sobie wysuniętym językiem.
      - Fryzjera – niecierpliwił się mag
      - Toć piszę. W...e...z...w...a...ć.... jak się śpieszę to brzydkie kulfony
      stawiam, ale zwykle mogę zapisać stronę od rana do południa!
      - Nie dziwię się Guttenbergowi że go szlag na miejscu trafiał jak widział
      podobne wyczyny!
      - Guttenberg? Nie znam tego rycerza. Sławny kto musi być?
      Czarnoksiężnik zignorował go i ruszył niecierpliwym krokiem po komnacie, mrucząc
      do siebie:
      - Nie znasz i nie będziesz, to za kilkaset lat dopiero... a niech to, sam bym to
      wystukał na klawiaturze i wydrukował sto razy szybciej, ale ten uczony w piśmie
      jak już zaczął to nie da się oderwać... Stój. Pisz tylko najważniejsze –
      podszedł zdecydowanie do stołu.
      - Fryzjer.
      - F...r...y...z...j...e...r...
      - Ciuchy... to znaczy elegancki strój.
      - Mam zbroję po pradziadku, błyszczy jak nowa! – ożywił się książę – hełm jeno
      trza wypolerować i pióropusz wytrzepać!
      - Zbroja odpada. Wymyśl jakiś inny strój. Spodnie, koszula, kamizela, modne
      buty... masz coś modnego z Włoch?
      - Coś znajdę w skrzyni.
      - Dobrze. Teraz mieszek dukatów.
      - M...i...e...s...z...e...k... a talary czy grajcary nie mogą być? Złodziei
      pełno na ulicach i w karczmach...
      - Wszystko jedno, byle dużo i głośno brzęczały. To prawda, złodziei w Polsce w
      ciągu stuleci nic nie ubyło, a mam nawet wrażenie że wręcz przeciwnie, przybyło
      w wyższych sferach...
      - Książęta też kradną czy ministrowie?!
      - Książąt już nie ma u żłobu...
      - A gdyby tak ministrom prawe ręce poobcinać? U mnie w księstwie działa.
      - Hahaha, mielibyśmy rząd jednorękich bandytów! I w kasynach tak samo! To mi się
      udało! – roześmiał się basem Czarnoksiężnik – Wiesz już co masz zrobić?
      - Zapisałem wszystko.
      - Zdjęcia?
      - Schowałem za cholewę.
      - No to wędruj i powodzenia!
      -Jakże mam wędrować, jak nawet drogi do wyjścia w zamku Waszej Wysokości nie znajdę?
      - Idź za światłem, tak jak poprzednio. Zaraz ci otworzę bramę i most – odrzekł
      Czarnoksiężnik podchodząc do ściany i pstrykając magicznym pudełkiem z napisem
      „Bridge Up – Bridge Down”.
      Przez otwarte okno dał się słyszeć łoskot opuszczanego mostu.
      - Czary jakie czy duchy niewidzialne kręcą kołowrotami? – przeżegnał się
      Pankracy przezornie
      - Eee tam, zwykły silnik trójfazowy z przekładnią, ale z tym musisz poczekać do
      odkrycia elektryczności – niezrozumiale jak zwykle odparł mag i odprawił go
      łaskawym skinieniem dłoni.
      Zostawmy więc na razie księcia wytrwale wędrującego piechotą do swego zamku i
      wróćmy do Śnieżki.
      c.d.n. przypuszczam?
      Copyright by Polonus
    • blumen1 Re: Humorek 1 11.09.06, 13:39
      Kolego Polonus,pisz więcej. Niechaj wyobraźnia cię niesie jak najdalej. Z niecierpliwością czekam na ciąg
      dalszy. To jest niezłe.
      • kochanica-francuza Dalej! Piękne! 11.09.06, 13:59
        Kontynuować!
        • zielonamysz Re: Dalej! Piękne! 11.09.06, 14:13
          Qui.Very Kostrzewy.
          • drzejms-buond Re: Dalej! Piękne! 11.09.06, 14:32
            !
            :-D))))
    • Gość: polonus Humorek 5 IP: *.105.29.71.ip.alltel.net 12.09.06, 03:56
      Śnieżka i Ziuta siedziały właśnie w komnacie i rozmawiały szeptem o wielce
      tajemniczych sprawach, chichocząc od czasu do czasu i uciszając się wzajemnie.
      - No więc mówię ci, Ziuta, że on przez cały wieczór wpatrywał się we mnie!
      - Gadasz! Na pewno nie, bo stał na scenie i pod świece nic nie widział!
      - Jestem pewna! Jak grał solówę na pierdzielu to nie odrywał ode mnie oczu!
      - A może on gapił się na tę rudą wydrę o dwa miejsca obok?!
      - No niechby tylko spróbował! Oczy bym mu wydrapała!
      - Przecież go nawet jeszcze nie znasz? – zachichotała Ziuta
      - Ciiiicho, głupia, jeszcze nas mój stary usłyszy. Muszę coś wymyślić i poderwać
      tego chłopaka, kłopot w tym że ich koncerty późno się kończą!
      - A twój stary nie zgodzi się żebyś gdzieś po nocy latała i umarł w kaloszach...
      – westchnęła Ziuta współczująco.
      - Właśnie. Jak miał żonę to nie miał nic do gadania, jak ona dała mi pozwolenie
      to nawet nie wiedział gdzie ja się szlajam. Miałam pełny luz... – rozmarzyła się
      Śnieżka
      - No to ożeń go ponownie!
      - To nie tak szybko w wyższych sferach... ale, ale, daj mi pomyśleć... gdyby on
      myślał że ma żonę...
      - Co ty kombinujesz?
      - Mam genialną, powiadam ci, genialną myśl! – Śnieżka wyprostowała się
      gwałtownie – Musisz tylko mi pomóc!
      - Ja? A co ja mam do twojego starego?
      - Zaraz ci wytłumaczę. Została cała szafa paradnych ciuchów po mojej macosze,
      przebierzesz się i będziesz udawała królową. Co rano będziesz w sali tronowej
      czekać na niego i ustalać mu plan dnia, to robiła moja macocha. Mój stary ma
      taką sklerozę, że pewnie nawet już nie pamięta jak ona wyglądała, a tym bardziej
      że uciekła, nawet się nie połapie że to ty!
      - A co zrobić jak zechce zaciągnąć mnie do sypialni, spać z takim starym
      rupieciem, bleeee! – Ziuta skrzywiła się i wywaliła język, lecz plan zaczął jej
      się podobać, ostatecznie być królową nie zdarza się codziennie każdemu!
      - Powiesz mu że już „to” robiliście dzisiaj, coś ty, myślisz że on będzie
      pamiętał?! – zirytowała się Śnieżka
      - No to dawaj te ciuchy, jutro rano będę w sali tronowej! – zdecydowała się Ziuta.

      Następnego dnia rano Ziuta przebrana w suknię królowej czekała niecierpliwie w
      sali tronowej na pojawienie się Króla. Mimo zapewnień Śnieżki o kompletnej
      sklerozie władcy, obawiała się nieco aby cała mistyfikacja nie wyszła na jaw.
      Ale raz kozie śmierć, zdecydowała w razie czego upierać się, że szykuje się na
      Wielki Jesienny Bal Przebierańców.
      Skrzypnęły drzwi i w progu stanął siwy Król. Chwilę zawahał się na progu, jakby
      zaskoczony, lecz już w następnej chwili starczym krokiem przyczłapał do niej i z
      uśmiechem pochylił się, całując ją w czoło.
      - Dzień dobry, mój kwiatuszku! Ślicznie dziś wyglądasz, z dnia na dzień młodsza!
      - Dzień dobry, mój królu i panie. A oto plan na dzisiaj, który przygotowałam jak
      co dzień...
      - Och, jak to dobrze mieć kogoś, kto dba o mnie i królestwo. Dziękuję, moje
      słoneczko! - Król podniósł pismo do krótkowzrocznych oczu i mamrocząc pod nosem
      zasiadł na tronie.
      - Do zobaczenia wieczorem! - Ziuta zadowolona wybiegła w podskokach z sali.
      Wszystko grało i podstarzały władca nawet nie połapał się w mistyfikacji!
      Pobiegła do Śnieżki pochwalić się sukcesem i ustalić kolejny krok w ich chytrym
      planie.

      Wieczorem obie przebiegłe panienki zjawiły się w sali tronowej aby przekonać
      Króla co do konieczności wyjścia na wieczorny koncert, a zwłaszcza absolutnej
      konieczności bardzo późnego powrotu.
      Król siedział jeszcze na tronie i bez czytania podpisywał podsuwane mu przez
      ministrów Niezmiernie Ważne Dokumenty, jak na ten przykład konieczność wręczenia
      każdemu urzędnikowi państwowemu przed załatwieniem sprawy odpowiedniej kwoty,
      zwanej teraz „przedpłatą manipulacyjną”, a nie jak uprzednio brutalnie (i nie
      ukrywajmy nawet, dość chamsko) „łapówką”, proporcjonalną oczywiście do wysokości
      zajmowanego stanowiska. Kolejnymi dokumentami z wielu był też dekret o zakazie
      wglądu Policji Państwowej w konta bankowe wyższych urzędników dworskich,
      zwolnienie w/w od odpowiedzialności za jazdę konną przy poziomie alkoholu we
      krwi do dziesięć procent, itd itp. Jak widać, Król miał sporo zajęcia rządząc
      sprawiedliwie państwem poprzez swych ministrów i wice-ministrów...
      Panienki cierpliwie przeczekały więc ważne państwowe sprawy i dopiero po chwili
      podeszły do władcy.
      - Tatku – zaczęła Śnieżka słodkim głosikiem – Dziś wieczorem jest cudowny
      koncert orkiestry symfonicznej w Filharmonii Królewskiej, występuje sławny
      skrzypek Pitoła, będzie grał dzieła wielkiego mistrza Janka Muzykanta z Zadupia!
      Chciałabym pójść...
      - Ach, wiem że moja córuchna zawsze gustuje w najlepszej klasycznej muzyce, tak,
      tak, a o której zaczyna się ten koncert? – zapytał dobrotliwie uśmiechając się
      Król – Może ja też bym poszedł? – zastanowił się niespodziewanie.
      - W żadnym wypadku! To jest... eee... tego, koncert zaczyna się z wieczornym
      pianiem kura, Tatku, a to jest twoja pora na pójście spać... będzie na pewno
      bis, późno się skończy...
      - No tak, no tak... jak zawsze dobre dziecko dba o swego starego ojca...
      - No i Królowa dała mi już pozwolenie na pójście – Śnieżka kopnęła Ziutę w
      kostkę – I nawet zaoferowała się że ze mną pójdzie!
      - Tak, tak, to dla przyssssswoitości, młode dziewczęta nie powinny
      posssssostawać późno wieczorem posssssa pałacem! – rzekła Ziuta z sykiem bólu
      podskakując na jednej nodze, po czym usiłując oddać dyskretnie kopniaka Śnieżce.
      - Ale Królowa co wieczór otula mnie pierzynką i lula do snu – zaprotestował
      urażonym głosem Król i zasapał astmatycznie.
      - No tak, obowiązki państwowe przede wszystkim – rzekła Śnieżka – Królowa wobec
      tego spóźni się na koncert i znajdzie mnie w loży.
      - No to chodźmy, moja sikoreczko, chodźmy już – zdecydował Król podnosząc się ze
      stękaniem z tronu – Łóżeczko czeka, a młodzież niech się bawi, tak, tak, bawi się...

      Władca podał galanteryjnie ramię (O-mało-co-)Królowej i poklepując ją po dłoni
      powiódł w kierunku komnaty sypialnej. Ziuta jeszcze w progu sali tronowej
      odwróciła się do Śnieżki i pokazała jej język w najwyraźniej obraźliwej
      intencji, na co Śnieżka popukała się znacząco w czoło „Zwariowałaś!? Zaraz
      przecież się urwiesz!”, po czym odwróciła na pięcie i zadowolona wybiegła z
      sali. Trzeba było upiększyć się i zastanowić jakiego podejścia użyć aby umówić
      się z czołowym muzykiem „Orkiestry Wielebnego Kleofasa”, cała masa roboty!
      Zostawmy więc na razie Śnieżkę i pobiegnijmy korytarzami zamku za Królem i
      Królową, którzy noga za nogą oddalali się od sali tronowej.

      c.d.n. (mam nadzieje)
      Copyright by Polonus
      • Gość: hyr Re: Humorek 5 IP: 208.40.29.* 12.09.06, 14:14
        Dobre:)
        • kochanica-francuza Re: Humorek 5 12.09.06, 16:25
          Miodzio! Tak trzymać!
        • Gość: jot Re: Humorek 5 IP: *.4web.pl 13.09.06, 01:49
          jeszcze jeszcze!!!
      • mimbla.londyn Super! Polonus! 12.09.06, 20:39

    • Gość: polonus Humorek 6 IP: *.220.40.69.ip.alltel.net 13.09.06, 02:42
      Władca szarmancko otworzył drzwi sypialni i przepuścił Ziutę przodem, która
      zaskoczona zatrzymała się o kilka kroków za progiem. W rzeczy samej, sypialnia
      Króla wyglądała dość nietypowo, przynajmniej na standarty średniowieczne...
      Miękkie futra leżały od ściany do ściany... spiętrzone na szerokim łożu poduszki
      i kolejne puchate futra zachęcały do zapadnięcia się w nie z rozkoszą całym
      ciałem... ogień buzował na kominku i łagodne migotanie złotego płomienia
      harmonizowało z dyskretnym światłem czerwonych świec... luksusowe, wygodne
      fotele i stół z wystawną kolacją na dwoje... krewetki, kawior, sałatki na
      przystawkę, homary, filet mignon, białe i czerwone wytrawne wina... kubełek lodu
      z oszronioną butlą szampana na stoliczku obok... cicha, nastrojowa muzyka...
      - Będziemy dzisiaj lulać, tak, tak, lulać! – odezwał się Król skrzypliwie,
      gmerając przy spodniach.
      - Ale już dzisiaj ten... tego, no... lulaliśmy... – odrzekła pamiętając
      instrukcje Ziuta
      - Ach, tak, tak, zapomniałem, przepraszam cię moje złotko, ta moja pamięć...
      tak, tak, przypominam sobie, rano! – wysapał astmatycznie władca.
      - Właśnie tak – na pewniejszym już gruncie stała Ziuta – Wobec tego życzę dobrej
      nocy Waszej Wysokości i do zobaczenia jutro – odwróciła się i nacisnęła klamkę.

      Ku jej zaskoczeniu drzwi były zamknięte. Szarpnęła powtórnie z takim samym
      skutkiem...
      - Mamy kłopoty, co, Ziutka? – usłyszała głos Króla i odwróciła się zaskoczona.
      Król stał wyprostowany i podrzucał niedbale na dłoni ciężki klucz.
      - Może jednak usiądziesz na chwilę i porozmawiamy jak dorośli ludzie? – ku jej
      zdumieniu władca zgubił gdzieś starczy głos i astmę! Automatycznie usiadła w
      fotelu, patrząc ze zdumieniem jak Król odpina pas i wyrzuca spod koszuli wielką
      poduszkę imitującą gruby brzuch, pokazując imponująco owłosioną klatę. Odgarnął
      długie włosy z twarzy i związał w kitę z tyłu głowy, po czym usiadł w fotelu
      naprzeciwko.
      - Kawioru? – zapytał uprzejmie głębokim barytonem, podając jej salaterkę.
      Odruchowo nałożyła sobie nieco na talerzyk i sięgnęła po grzankę.
      - A więc muszę ci powiedzieć, że nie jesteś pierwsza, która liczy na moją
      sklerozę i podeszły wiek i usiłuje wykorzystać okazję zostania królową, czekając
      aż wykorkuję. To zabawne, ale wszystkie bez pudła nabierają się na moją grę i na
      siwo farbowane włosy, nie wyłączając mojej własnej córki! – roześmiał się rubasznie.
      - Ale... ja nic nie rozumiem... skleroza... głos... starość... – dukała
      nieskładnie Ziuta
      - Hehe, wygodnie mi być starym, sklerotycznym ramolem, który nie wie co się
      wokół niego dzieje! Nie muszę rządzić państwem a kasę mam, panienki na mnie
      lecą... Jak inaczej mógłbym zaciągnąć do łóżka osiemnasto- czy dziewiętnastolatkę?!
      W polityce też mogę udawać głupa, raz, pamiętam, król niemiecki wypowiedział mi
      wojnę, ustaliliśmy datę głównej bitwy, tylko ja, hehe, „zapomniałem” ogłosić
      mobilizację... Niemcy stali od świtu w szczerym polu, styczeń był i przewiało
      ich jak cholera, grypy podostawali, więc w zamian na rozgrzewkę spuścili
      wpiernicz, przepraszam za słownik, swojemu królowi i zapowiedzieli że może
      każdego z nich w tyłek z jęzorem pocałować a i tak na żadną bitwę więcej nie
      pojadą. No i mam z nimi spokój!
      Ziuta siedziała zdruzgotana.
      - Proponuję ci więc układ – kontynuował Król – ja będę udawał że ty jesteś moją
      żoną i Królową, a w zamian... – zawiesił głos znacząco.
      - A co ze Śnieżką? – odzyskała głos Ziuta
      - A co ma być? Powiesz jej że wszystko gra i po problemie, ona jest przecież
      zajęta wyłącznie sobą! – zdziwił się władca – No, koteczko, nóżki w górę i
      jedziemy z tym koksem, albo może zjedz coś najpierw, czeka nas naprawdę dłuuuuga
      noc!
      Zostawmy więc cwanego Króla (ech, cysorz to ma klawe życie...) i Ziutę na
      igraszkach, których nie będziemy szczegółowo opisywać ze względu na młodociany
      wiek niektórych czytelników, i spójrzmy co dzieje się ze Śnieżką.
      • Gość: kadet Re: Humorek 6 IP: 208.40.29.* 13.09.06, 13:33
        :-)))
        • Gość: grubasek Re: Humorek 6 IP: *.zakoniczyn.net 13.09.06, 16:02
          jeszcze, jeszcze, jeszcze!! :-))))))
          • Gość: pyta Re: Humorek 6 IP: 208.40.29.* 13.09.06, 18:40
            :):):)
            • rudzia20 Re: Humorek 6 13.09.06, 20:51
              Ja chcę jeszcze!!!!!!
              • kochanica-francuza Re: Humorek 6 13.09.06, 21:02
                Nie podobają mi się aspekty genderowe ostatniego odcinka. Żądam od polonusa
                poprawy, czyli przedstawienia starego nieudacznego dupka przy władzy. Czekam na
                jeszcze.
                • Gość: grubasek Re: Humorek 6 IP: *.zakoniczyn.net 13.09.06, 21:04
                  no polonus, nie obijaj sie! :-)))))
                • Gość: supermen Re: Humorek 6 IP: 208.40.29.* 13.09.06, 21:58
                  A ja bym chciał być takim królem z kasą, wszystkie byłyby moje!:):)
    • Gość: polonus Humorek 7 IP: 71.31.139.* 14.09.06, 01:46
      Królewna siedziała w najbardziej zadymionym zakątku sali w karczmie, pokasłując,
      lecz uparcie trzymając się tego miejsca. Przewagą bowiem była bliskość sceny,
      gdzie słynny zespół OWK wykonywał właśnie swój popisowy numer „Chyży Rój na
      Cichej Lipie”. Solista w ekstazie ciągnął za sznur pierdziela, który drżał i
      wibrował mistrzowską frazą... Nota bene, koncert ten w kilkaset lat później
      opisał taki jeden mało znany w mieście K. nauczyciel szkoły powiatowej,
      zmieniając dla niepoznaki dane i robiąc tym momentalnie furorę, niejako przy
      okazji zostając obwołanym przez gawiedź wielkim poetą oraz wieszczem. Zacytujmy
      więc fragment oryginału:
      „Tu przerwał, lecz pierdziel trzymał
      Wszystkim się zdawało, że Kleofas gra jeszcze
      Lecz to echo grało...”
      itd, itp, niestety wszyscy dzisiaj znają przerobioną przez tego, pożal się Boże
      „wieszcza”, wersję wierszyka...
      Tak więc Śnieżka wpatrywała się w muzyka i czuła się coraz bardziej zakochana, a
      najbardziej podobał jej się gest zamaszystego spluwania na sznur instrumentu...
      - Mój ci on jest, mój ci on! – szeptała do siebie zawzięcie, rozglądając się
      przy tym po sali w poszukiwaniu ewentualnych konkurentek.
      Po skończonym koncercie i wielu bisach, zespół nareszcie zszedł z podium i
      sławni muzycy zaczęli mieszać się z tłumem zwykłych śmiertelników. To była
      chwila długo oczekiwana przez królewnę!

      Tutaj musimy bezstronnie przyznać, że Śnieżka skumulowała w sobie wielowiekowe
      doświadczenia całych pokoleń dziewcząt w subtelnym i inteligentnym podrywie,
      kiedy to chłopakowi wydaje się, że to ON jest siłą wiodącą i proponuje randkę...
      Zdecydowanym krokiem podeszła więc do Kleofasa, wyrżnęła go pięścią w żołądek,
      złapała za fraki i wycedziła przez zaciśnięte zęby:
      - Ty!! Za dwa pacierze spotykamy się pod lasem, kapujesz pacanie?!
      Obróciła się na pięcie i zamaszystym krokiem wyszła z karczmy, zadowolona z
      pierwszego, romantycznego spotkania. Ostatecznie chłopak poderwał ją tak jak
      sobie zaplanowała i nawet zaproponował natychmiastową randkę! A to się Ziuta zdziwi!
      • wobbler Re: Humorek 7 14.09.06, 11:11
        Do dziela,Polonus,do dziela!Juz dawno dnieje,ba-poludnie niebawem,a Wasc
        jeszcze nic nie zamiesciles?Teraz to juz droga bez powrotu.Domagamy sie
        stanowczo dalszego ciagu.Pod kara...Nno,z pewnoscia jakas straszliwa!
        • Gość: supermen Re: Humorek 7 IP: 208.40.29.* 14.09.06, 13:27
          hahaha, mnie też tak jedna podrywała :) :)
          • Gość: pyta Re: Humorek 7 IP: 208.40.29.* 14.09.06, 16:14
            a mnie nie i dobrze:-)
            • Gość: bebe Re: Humorek 7 IP: 208.40.29.* 14.09.06, 20:37
              A krasnoludki gdzie? Królewna Śnieżka mieszkała z krasnoludkami przecież.
              • Gość: polonus Re: Humorek 7 IP: 208.40.29.* 15.09.06, 13:48
                Będą, cierpliwości!
    • blumen1 Re: Humorek 1 15.09.06, 01:12
      Jak się komuś pisanie kolego polonusa nie podoba to precz i nie czytać. A kolega polonus do roboty bo
      czekamy z wypiekamy na cdn.
    • blumen1 Re: Humorek 1 15.09.06, 01:17
      Chociaż mam pewne obawy, że zaraz może być jak w telewizorze pokazują parę odcinków dobrego filmu
      a potem trzeba kupić dekoder i żeby oglądać to trzeba bulić. Więc może lepiej go nie poganiać? Już sam
      nie wiem.
      • rudzia20 Re: Humorek 1 15.09.06, 01:29
        Najwyżej zrzutkę zrobimy:)

        Jeszcze, jeszcze, jeszcze!!!!!
    • Gość: polonus Humorek 8 IP: 71.31.132.* 15.09.06, 02:08
      Minęło trochę czasu, a Śnieżka nadal przechadzała się pod lasem, tyle że coraz
      bardziej nerwowym krokiem. Ostatecznie, ileż można odmawiać dwa pacierze?!
      Przecież nie pół godziny, z klepsydrą w ręku!? Będąc jeszcze nieco młodą, nie
      połapała się jeszcze w prostej, ekonomicznej zależności: kiedy chłopcy mają
      łatwy dostęp do pewnych artykułów w nadmiarze, nie szanują ich wcale!

      Aby więcej nie podpadać dzisiejszym wojowniczym dziewczynom, pozwólmy sobie w
      tym miejscu na małą dygresję i porozmawiajmy o... hmm, hmm... trampkach na przykład!
      Ponieważ współczesne trampki nie mogą absolutnie żyć bez stanu permanentnego
      zakochania i koniecznie, bezwzględnie koniecznie muszą mieć właściciela (podnosi
      to ich prestiż w oczach własnych oraz innych trampek), więc w zasadzie to
      uparcie i nachalnie chodzą same za tobą, gotowe na wszelkie poświęcenia aby cię
      utrzymać; wchodzisz razu pewnego do domu i już na ciebie czekają, sznurówki
      rozwiązane, nic, tylko rzucać się i używać ile wlezie (mówimy o trampkach
      oczywiście). Ale zaczynając w ten pośpieszny sposób wspólne treningi, nie dziwmy
      się że trampki po jakimś, zwykle krótkim czasie zaczynają wyglądać coraz gorzej,
      już nie są takie ekscytujące jak za pierwszym razem... Poza tym inne trampki
      zaczynają patrzeć zawistnym okiem na starą i dobrze dopasowaną parę i zaczynają
      się podchody. Przychodzisz do domu, a tam niespodzianka! Nowe trampki czekają
      już w sypialni, sznurówki porozwiązywane... języczek na wierzchu... i gotowe na
      wszystkie, nawet najbardziej karkołomne wygibasy (mówimy chyba nadal o
      trampkach?). Stare trampki oczywiście, nomen omen, „pocztą pantoflową” szybko
      dowiadują się wszystkiego i mamy dylemat. Nowe trampki są bardziej ekscytujące,
      więc staramy się dać starym do zrozumienia że już ich nie użyjemy... no może od
      czasu do czasu w ramach poprawiania kondycji... Problem narasta, ale od czego
      mamy kumpli! Zawsze się znajdzie jakiś napakowany hormonami i gwałtownie
      potrzebujący nowych, to znaczy już w tej chwili lekko przechodzonych, lecz
      nowych i ekscytujących dla niego! Zdumiewające, jak szybko stare trampki kierują
      stan permanentnego zakochania w kierunku nowej pary spodni! Tym sposobem łatwo
      pozbywszy się starych trampek, używamy nowych, dopóki nie stracimy
      zainteresowania nimi w łóżku... eeeee, to znaczy cały czas rozmawiamy o
      trampkach, oczywiście, kto to widział kłaść się z trampkami do łóżka... na czym
      to stanęliśmy? Aha, no więc w ten sposób po jakimś czasie kolejne nowe trampki
      podstawiają nam się same, samoczynnie rusza kółko wymiany i po kilku miesiącach
      możemy nawet dostać w spadku pierwsze, które teraz znów są nowe i fascynujące, a
      czasem nawet znają mnóstwo nowych sztuczek! Ufff... dzisiejsze czasy...

      Tak więc nic dziwnego że kolega Kleofas siedział sobie w tej chwili wygodnie
      przy barze i smakował kolejny kufel piwa, powtarzając ze śmiechem „Jak kocha, to
      poczeka!” swoim rozbawionym kumplom...

      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • rudzia20 Re: Humorek 8 15.09.06, 05:57
        Dalej...:D
      • kochanica-francuza bez moralizatorskich uwag i zbaczania z tematu 15.09.06, 15:09
        proszę,

        wena ci się kończy???
        • kochanica-francuza Re: bez moralizatorskich uwag i zbaczania z temat 15.09.06, 15:34
          hm , a dlaczego to działanie trampek miałoby się wiązać ze stanem "permanentnego
          zakochania"?
          • Gość: supermen Re: bez moralizatorskich uwag i zbaczania z temat IP: 208.40.29.* 15.09.06, 17:19
            :-) :-)
            • kochanica-francuza Re: bez moralizatorskich uwag i zbaczania z temat 16.09.06, 16:52
              Gość portalu: supermen napisał(a):

              > :-) :-)
              ? ?
    • yabol428 Dalej, dalej :)))))) n/t 15.09.06, 15:39
    • blumen1 Re: Humorek 1 15.09.06, 18:46
      Co to koleżanka kochanica francuza urażona jest dygresją kolegi pisarza? A może kobiety nie postępują
      jeszcze gorzej z mężczyznami? A oprócz tego autor kiedy coś pisze może zamieszczać osobiste dygresje.
      To święte prawo autora i jeśli komuś się nie podoba, nie czytać. Zachęcać do pisania albo zrezygnować z
      lektury.
      Kolego polonus, pisz. Z mojej strony masz słowa zachęty.
      • Gość: szansa Re: Humorek 1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.06, 18:52
        Koleżanka kochanica francuza ma rację.
        Pomimo tego zachęcam kolegę polonusa do pisania.
    • blumen1 Re: Humorek 1 15.09.06, 19:03
      Zapewniam kolege że autor MOŻE w swoim tekście pisać co mu się podoba, nawet jeśli to się niektórym
      nie podoba. Na tym polega wolność słowa. Jeszcze raz powtarzam że nie trzeba czytać.
      A kolega polonus niech nie pisze komentarzy podstawionych czytelników tylko skupi się na pisaniu bajki.
      dziekuję
      (kiedy cd?)
      • Gość: polonus Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 15.09.06, 20:58
        cdn dzis w nocy:)
        • blumen1 Re: Humorek 1 16.09.06, 00:21
          Kolego tak 3ymać.
    • Gość: polonus Humorek 9 IP: *.209.40.69.ip.alltel.net 16.09.06, 02:20
      Pod lasem nerwowe kroki Śnieżki znów nasiliły się nieco, lecz bynajmniej nie
      było to z powodu narastającego zdenerwowania...
      Czytelnicy zapewne już dawno zwrócili uwagę jak starannie w literaturze omija
      się niektóre, całkiem jednakowoż ludzkie, czynności. Piękne dziewczyny nigdy nie
      siusiają, nie robią kupki, zawsze pięknie pachną (żadna jeszcze nie dżezowała po
      zjedzeniu smakowitej grochówki czy chociażby pospolitego grochu z kapustą).
      Powinniśmy chyba zatem skrzętnie ukryć, że Śnieżce całkiem poważnie zachciało
      się w krzaczki i nawet mimo ściskania nóg kilkakrotnie dyskretnie puściła sobie
      to i owo, wachlując się złożonym programem koncertu aby zgodnie z zasadami
      termodynamiki równomiernie rozprowadzić lokalnie zagęszczone powietrze wokoło. W
      końcu jednak natura zwyciężyła i królewna potruchtała kawałek w głąb młodniczka
      z mocnym postanowieniem posadzenia... hmmm... powiedzmy, kształtnej
      purchaweczki, w biegu ściągając majtki.

      Po długiej chwili i dobrze spełnionym wobec natury obowiązku z ulgą podniosła
      uszczęśliwione oczy i nagle znieruchomiała nadal siedząc w kucki... Pół metra
      przed jej twarzą widniała druga twarz, dla odmiany brodata, ozdobiona cwaniackim
      uśmieszkiem i zawadiacko opadającym za lewe ucho pomponem czapki. Krasnal,
      skubaniec, stał i przyglądał się, nonszalancko pykając z fajki i wypuszczając
      dym nosem!

      Jak wszyscy wiedzą, hobbit jest nieco większy od karła, a nieco mniejszy od
      krasnoluda... nie, przepraszam, to nie ta bajka!

      Śnieżka zrobiła momentalnie to, co prawdopodobnie 90 procent mniej więcej
      normalnych ludzi zrobiłoby w takim przypadku... Nabrała powietrza w płuca...
      - Wypieprzaj stąd kurduplu!!! – ryknęła co sił!!!
      Krasnal wcale nie przejął się tą uprzejmą propozycją, jak powszechnie wiadomo
      osoba siedząca w kucki w krzaczkach jest z założenia w pozycji straconej...
      - Zanieczyszczasz środowisko naturalne, panienko – odezwał się leniwie,
      puszczając kółko z dymu.
      - A ty co, kurde jesteś, Timur i jego drużyna? – wściekła Śnieżka zastanawiała
      się jak w tej sytuacji kopnąć go w cztery litery, aby zmienił azymut i
      pożeglował w odwrotnym kierunku.
      - Nie, bynajmniej – dystyngowanym głosem rzekł krasnal – Na imię mam Gderek i
      jestem dyplomowanym magistrem sztygarem z drugą klasą przywilejów górniczych w
      zarządzie pobliskiej kopalni!
      - Gderek, kurcze, nie bądź świnia i zmień czasowo lokalizację, albo wstanę i
      słowo daję, natrzaskam ci po ryju! – poprosiła tym razem grzecznie Królewna.
      - Nie ma potrzeby – niedbale odrzekł krasnal – Poczekam na ciebie na skraju lasu
      – odwrócił się i odszedł nieśpiesznie.
      Pozostawiona sama sobie Śnieżka rozejrzała się dookoła w poszukiwaniu liści i
      trawy, gdyż w tych czasach nie znano jeszcze papieru toaletowego... Co
      dziwniejsze, nie wynaleziono jeszcze nawet gazet, dla których wielorakie
      zastosowanie w kraju nad Wisłą i Odrą odkryto wieleset lat później! Wiszące na
      gwoździach pocięte starannie tytuły jak „Gazeta Robotnicza”, „Słowo Polskie” czy
      „Kraj Rad” stanowiły banalną ozdobę wielu toalet, chociaż ostatni tytuł,
      charakteryzujący się gładkim i śliskim papierem, służył raczej jako niezawodny
      środek na przeczyszczenie; wystarczyło przeczytać jeden, maksymalnie dwa
      artykuły... ale, panie Beniowski, panie Beniowski! Może dość już tych dygresji,
      wracajmy do akcji?

      Wychodząca z lasu Królewna rozejrzała się wokoło i zmełła w zębach parę
      inwektyw. Kleofasa oczywiście nigdzie w pobliżu nie było widać, natomiast Gderek
      czekał cierpliwie.
      - I cóż ty robisz w lesie o tej porze? – zapytał – Grzeczne panienki powinny
      leżeć już w łóżeczkach! Chyba że się zgubiłaś?
      Śnieżka zaczęła szybko myśleć. Choć na dobrą sprawę Ziuta nie pojawiła się na
      koncercie, ale prawda o nieudanej randce prędzej czy później musiała wyjść na
      jaw. Ojciec miał totalną sklerozę i na pewno już nawet nie pamiętał gdzie
      poszła, dworzanie się nie liczyli.
      - Tak, zgubiłam się i nie mam nawet gdzie spać – załkała smętnym głosikiem
      - Biedne dziecko – ulitował się Gderek – Chodź więc ze mną, ja i moi bracia
      zapewnimy ci kolację i nocleg... Jak ci na imię?
      - Marysia – na poczekaniu wymyśliła Śnieżka – Pasam gęsi, iii... i jestem
      sierotką, nikogo nie mam na tym świecie...

      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • profes79 Re: Humorek 9 16.09.06, 02:52
        Polonus - masz talent :) Podobnej klasy opowiadanie amatorskiego tworcy (chodzi
        o zawod nie o jakosc) czytalem tylko raz. Dalej!
        • Gość: polonus Re: Humorek 9 IP: 71.31.143.* 17.09.06, 15:16
          dzieki! :)
      • rudzia20 Re: Humorek 9 16.09.06, 02:52
        Ołłłł jeeee!:)
      • Gość: supermen Re: Humorek 9 IP: *.223.40.69.ip.alltel.net 16.09.06, 14:38
        jeszcze! jeszcze!:):)
        • Gość: grubasek Re: Humorek 9 IP: *.zakoniczyn.net 16.09.06, 16:38
          jeeszczeeee!!
          • elde23 Re: Humorek 9 16.09.06, 21:03
            Nie poganiać ARTYSTY!!!!!!!
    • Gość: polonus Humorek 10 IP: *.212.40.69.ip.alltel.net 17.09.06, 05:30
      Krasnale na szczęście nie mieszkały daleko, zaledwie kilka stajań. Widać było,
      że praca w zarządzie kopalni przynosi krasnalom niezłą kasę, bo chatka w stylu
      góralskim, zbudowana z grubych belek, liczyła co najmniej 800 m kwadratowych,
      plus stajnia dla kilkunastu koni i powozów! Solidny ganek, na który prowadziło
      kilka stopni, był przykryty dachem i mógł służyć jako weranda w upalne dni.
      Gderek uprzejmym gestem otworzył drzwi przed Śnieżką i wpuścił do środka.

      Środek chatki też dawał do myślenia na temat nowobogackich gustów... wielki,
      kamienny kominek, marmury i surowe drewno... oszczędźmy może resztki włosów na
      głowach dobrych architektów i darujmy sobie szczegółowy opis.
      W centralnym punkcie salonu stał wielki stół, za którym siedziało sześciu
      krasnali i delektowało się kolacją. Oszczędźmy może także włosy ludzi spod znaku
      „ą i ę” i nie wspominajmy o piciu koniaku i ginu szklankami, oraz zagryzaniu
      śledziem czy kiszonym ogórkiem, do wyboru.
      Wszystkie krasnale podniosły głowy znad „posiłku” i znieruchomiały,
      wytrzeszczając oczy...
      - A otóż i moi bracia: Mędrek, Smutuś, Nieśmiałek, Gapcio, Śpioch i Apsik – z
      dumą kulturalnie pokazał palcem Gderek.
      Zapadła cisza, po czym Nieśmiałek gwałtownie zerwał się od stołu i podskakując
      na prawej nodze, a lewą trzymając wysoko w powietrzu, opuścił pomieszczenie. Nie
      minęło kilka chwil, jak Mędrek i Apsik ruszyli w jego ślady... Smutuś
      rozszlochał się rozpaczliwie, spojrzał na Gapcia, chwilę siedzieli bez słowa, po
      czym obaj także poderwali się zza stołu i skacząc na jednej nodze oddalili się
      śpiesznie... Śpioch otworzył szeroko oczy, po chwili usta, nerwowo złapał
      szklankę i chlusnął setę ginu w gardło, po czym bez zagrychy i podskakując jak
      pozostali, zniknął za drzwiami.
      - Czemu oni tak dziwnie skaczą? – zapytała zdumiona Śnieżka odwracając się do Gderka
      - Nie wiem co za szajba im dziś odbiła, żabich udek się przeżarli?! – zaskoczony
      Gderek podejrzliwie patrzył za braćmi, po czym przeniósł spojrzenie na Śnieżkę i
      fajka wypadła mu z ust. Nie miał bowiem jeszcze okazji zobaczyć jej w pełnym
      świetle, w lesie panował mrok, ukrywając skutecznie niewątpliwą urodę księżniczki...
      - Marysiu... ty... ja... tego... owego... nie wiedziałem... jasny gwint, a niech
      to nagły szlag!!! – tu Gderek urwał gwałtownie, zadarł lewe kolano w górę i w
      podskokach opuścił salon.
      Śnieżka patrzyła na nich jak na wariatów, ale pozostawiona sama wzruszyła w
      końcu ramionami i postanowiła chociaż zjeść kolację. Miała nadzieję że skaczące
      kurduple nie zdążyły zeżreć jeszcze i wychlać całych zapasów!
      Zostawmy więc na razie Śnieżkę zajętą kolacją i poszukajmy Księcia.

      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • Gość: zachwycona Re: Humorek 10 IP: 82.160.209.* 17.09.06, 13:31
        błagam o jeszcze!!!!!
        • Gość: hyr Re: Humorek 10 IP: *.208.40.69.ip.alltel.net 17.09.06, 18:05
          i like it! :):)
          • rudzia20 Re: Humorek 10 17.09.06, 20:57
            Czytam i czekam na jeszcze:)
            Coś czuję, że to "moja" strefa czasowa, także dziś wieczór znów przeczytam jako
            jedna z pierwszych.
            P.S. Świetne opowiadanie polonus:0
    • Gość: polonus Re: Humorek 1 IP: *.213.40.69.ip.alltel.net 18.09.06, 01:20
      Pankracy zgodnie z zaleceniami Czarnoksiężnika był także tego wieczoru w
      karczmie „Pod Pacanem”.
      Ubrany zgodnie z najnowszą modą zajechał poszóstną super karetą pod karczmę i
      pobrzękując pokaźnym mieszkiem gotówki zasiadł przy barze. Po niedługiej chwili
      otaczał go wianuszek wielbicielek, które bystrym okiem zdążyły już zauważyć
      podstawowe wyposażenie supermena (kasa, fura i komóra... nie, przepraszam,
      wyciągane od niechcenia zza cholewy zdjęcia zamku). Książę opędzał się od
      wielbicielek niedbałymi ruchami dłoni, nie zwracając na żadną szczególnej uwagi,
      co jak wiadomo działa jak przysłowiowa płachta na byka, więc panienki wychodziły
      przysłowiowo ze skóry (albo raczej dosłownie - z ubrań, niby to przypadkiem
      pokazując co ciekawsze fragmenty ciała...), aby którąś z nich w końcu zabrał na
      przejażdżkę (a może i liczyły na co więcej, hehehe?). Zabawa ta trwała już
      dłuższą chwilę, lecz Pankracy niestety nie doczekał się najmniejszego śladu
      zainteresowania ze strony Śnieżki! Widział ją z daleka, lecz ona uparcie
      wpatrywała się w scenę i nawet na chwilę nie odwróciła oczu!

      Orkiestra Wielebnego Kleofasa zakończyła koncert i pod sceną zakotłowało się,
      kiedy wszystkie panienki naraz rzuciły się w objęcia sławnych muzyków. Zniknęła
      też gdzieś w tym wirze Śnieżka, więc książę przytomnie porwał mieszek z blatu i
      zaczął przepychać się przez tłum w kierunku wyjścia. Już miał nadzieję na
      pomyślne osiągnięcie drzwi, kiedy dopadła go jedna z bardziej upartych
      wielbicielek spod baru. Zanim zdążył się zorientować w niebezpieczeństwie, już
      wisiała mu na szyi usiłując skraść podstępnie choć jednego całusa! Jej język już
      zaczynał niebezpiecznie penetrować wnętrze jamy ustnej księcia w poszukiwaniu
      Punktu G! Pankracy, broniąc swej czci nieskalanej, zacisnął uparcie zęby i w
      panice wyrywał się co sił, lecz napastniczka trzymała go w żelaznym uchwycie i
      zaczynało mu brakować tchu!
      Na szczęście dla księcia energicznie dopchała się do nich kolejna panienka spod
      baru! Jednym szarpnięciem wydarła go z rąk pierwszej oprawczyni, obróciła
      sprawnie ku sobie i z kolei ona zawisła mu na szyi... Jej język już zaczynał
      niebezpiecznie... itd, itp, więc nieszczęsny Pankracy doświadczał właśnie tego,
      o czym czytał w klasycznej literaturze… znalazł się mianowicie między Scyllą a
      Charybdą... a nawet nieco gorzej, bo już w tłumie zamajaczyła kolejna
      wielbicielka, która z okrzykiem „Odwalcie się małpy od mojego bojfrenda!!”
      pędziła mu na pomoc... hmmm, czy raczej nie powinno zabrzmieć „Na pomoc!!!” ze
      strony Księcia, gdyby tylko mógł bezpiecznie otworzyć usta?!

      Szczęśliwie kiedy wszystkie trzy panienki przystąpiły do wymiany poglądów na
      temat czyim to chłopakiem jest Pankracy, udało mu się na czworakach prześlizgnąć
      w stronę drzwi. Kiedy usłyszał za sobą okrzyk „Łapać go!!” był już jedną nogą na
      zewnątrz i jak ścigany jeleń runął w kierunku swej karocy, stojącej niedaleko na
      parkingu! Rozżarta potrójna pogoń w huku otwieranych drzwi wypadła na zewnątrz i
      widząc że Książę już niemal dosięga pojazdu, skoczyła w kierunku swoich powozów
      i z wściekłym rykiem silników i piskiem opon... eee, to znaczy, przepraszam, z
      wściekłym rżeniem i trzaskiem biczów pognała za nim!

      Na ten widok tchórzliwy stangret księcia zaciął konie i nie czekając aż Pankracy
      wskoczy do karocy, ruszył z miejsca! Książę nawet nie zdążył chwycić za klamkę
      drzwiczek... W panice ledwie zdołał uskoczyć w bok, kiedy ścigające powozy
      minęły go w pędzie i pognały za uciekającą karetą, w półmroku i ferworze pogoni
      nawet nie dostrzegając zbiega!

      c.d.n.
      Copyright by Polonus
    • Gość: polonus Humorek 11 IP: *.213.40.69.ip.alltel.net 18.09.06, 01:21
      Pankracy zgodnie z zaleceniami Czarnoksiężnika był także tego wieczoru w
      karczmie „Pod Pacanem”.
      Ubrany zgodnie z najnowszą modą zajechał poszóstną super karetą pod karczmę i
      pobrzękując pokaźnym mieszkiem gotówki zasiadł przy barze. Po niedługiej chwili
      otaczał go wianuszek wielbicielek, które bystrym okiem zdążyły już zauważyć
      podstawowe wyposażenie supermena (kasa, fura i komóra... nie, przepraszam,
      wyciągane od niechcenia zza cholewy zdjęcia zamku). Książę opędzał się od
      wielbicielek niedbałymi ruchami dłoni, nie zwracając na żadną szczególnej uwagi,
      co jak wiadomo działa jak przysłowiowa płachta na byka, więc panienki wychodziły
      przysłowiowo ze skóry (albo raczej dosłownie - z ubrań, niby to przypadkiem
      pokazując co ciekawsze fragmenty ciała...), aby którąś z nich w końcu zabrał na
      przejażdżkę (a może i liczyły na co więcej, hehehe?). Zabawa ta trwała już
      dłuższą chwilę, lecz Pankracy niestety nie doczekał się najmniejszego śladu
      zainteresowania ze strony Śnieżki! Widział ją z daleka, lecz ona uparcie
      wpatrywała się w scenę i nawet na chwilę nie odwróciła oczu!

      Orkiestra Wielebnego Kleofasa zakończyła koncert i pod sceną zakotłowało się,
      kiedy wszystkie panienki naraz rzuciły się w objęcia sławnych muzyków. Zniknęła
      też gdzieś w tym wirze Śnieżka, więc książę przytomnie porwał mieszek z blatu i
      zaczął przepychać się przez tłum w kierunku wyjścia. Już miał nadzieję na
      pomyślne osiągnięcie drzwi, kiedy dopadła go jedna z bardziej upartych
      wielbicielek spod baru. Zanim zdążył się zorientować w niebezpieczeństwie, już
      wisiała mu na szyi usiłując skraść podstępnie choć jednego całusa! Jej język już
      zaczynał niebezpiecznie penetrować wnętrze jamy ustnej księcia w poszukiwaniu
      Punktu G! Pankracy, broniąc swej czci nieskalanej, zacisnął uparcie zęby i w
      panice wyrywał się co sił, lecz napastniczka trzymała go w żelaznym uchwycie i
      zaczynało mu brakować tchu!
      Na szczęście dla księcia energicznie dopchała się do nich kolejna panienka spod
      baru! Jednym szarpnięciem wydarła go z rąk pierwszej oprawczyni, obróciła
      sprawnie ku sobie i z kolei ona zawisła mu na szyi... Jej język już zaczynał
      niebezpiecznie... itd, itp, więc nieszczęsny Pankracy doświadczał właśnie tego,
      o czym czytał w klasycznej literaturze… znalazł się mianowicie między Scyllą a
      Charybdą... a nawet nieco gorzej, bo już w tłumie zamajaczyła kolejna
      wielbicielka, która z okrzykiem „Odwalcie się małpy od mojego bojfrenda!!”
      pędziła mu na pomoc... hmmm, czy raczej nie powinno zabrzmieć „Na pomoc!!!” ze
      strony Księcia, gdyby tylko mógł bezpiecznie otworzyć usta?!

      Szczęśliwie kiedy wszystkie trzy panienki przystąpiły do wymiany poglądów na
      temat czyim to chłopakiem jest Pankracy, udało mu się na czworakach prześlizgnąć
      w stronę drzwi. Kiedy usłyszał za sobą okrzyk „Łapać go!!” był już jedną nogą na
      zewnątrz i jak ścigany jeleń runął w kierunku swej karocy, stojącej niedaleko na
      parkingu! Rozżarta potrójna pogoń w huku otwieranych drzwi wypadła na zewnątrz i
      widząc że Książę już niemal dosięga pojazdu, skoczyła w kierunku swoich powozów
      i z wściekłym rykiem silników i piskiem opon... eee, to znaczy, przepraszam, z
      wściekłym rżeniem i trzaskiem biczów pognała za nim!

      Na ten widok tchórzliwy stangret księcia zaciął konie i nie czekając aż Pankracy
      wskoczy do karocy, ruszył z miejsca! Książę nawet nie zdążył chwycić za klamkę
      drzwiczek... W panice ledwie zdołał uskoczyć w bok, kiedy ścigające powozy
      minęły go w pędzie i pognały za uciekającą karetą, w półmroku i ferworze pogoni
      nawet nie dostrzegając zbiega!

      c.d.n.
      Copyright by Polonus
      • rudzia20 Re: Humorek 11 18.09.06, 03:20
        :D Już nie mogę doczekać się jutra:)
        • Gość: pyta Re: Humorek 11 IP: 208.40.29.* 18.09.06, 13:41
          Ja też :):):)
          • Gość: supermen Re: Humorek 11 IP: 208.40.29.* 18.09.06, 18:25
            :)!!!
            • Gość: kadet Re: Humorek 11 IP: 208.40.29.* 18.09.06, 21:24
              more! more!
    • yabol428 Re: Humorek 1 18.09.06, 21:34
      Dalej! Dalej! Dalej!
      PS. Polonus, ty to wszystko wymyślasz na bieżąco czy masz już gotową całość?
      • Gość: polonus Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 19.09.06, 18:42
        Mam całość, ale znając niechęć dzisiejszego pokolenia do czytania, nie mogę
        zamieścić wszystkiego na raz, nie oszukujmy się, mało kto by to przeczytał
        (zerknij na pierwszą Re:)!
    • Gość: polonus Humorek 12 IP: 71.31.138.* 18.09.06, 23:55
      Ucichło, kurz powoli opadł i Pankracy został sam na środku placu... Właśnie
      postanowił w ramach wyjątkowej łaski własnoręcznie obić pysk stangretowi po
      powrocie do pałacu, kiedy nagły uśmiech zagościł na jego twarzy. Dobrze się
      nawet stało, poza tym oczami wyobraźni ujrzał przepiękną scenę gdy rozwścieczone
      panienki dopadną pustej karocy... ciekawe czy stangret zdoła ujść bez większych
      cielesnych uszkodzeń? Chociaż... po głębszym zastanowieniu, profilaktycznie parę
      klapsów na oblicze mu się słusznie należało, więc Pankracy zakonotował sobie
      skubańca w pamięci do późniejszego rozliczenia.
      Już księciu zaczęło się wydawać, że powroty na piechotę do pałacu stały się jego
      specjalnością, kiedy nagle dostrzegł pod lasem Śnieżkę w towarzystwie krasnala!

      Niewiele myśląc przykucnął za najbliższym powozem i zza tylnego koła zerkał
      ciekawie, co też Królewna i krasnal wymyślą. Ponieważ stali i gadali przez
      chwilę, książę skorzystał z okazji i przesuwając się na czworakach ostrożnie
      dotarł do lasu i ukrył się w pierwszych krzaczkach, nie spuszczając oczu z
      dyskutującej pary. Kiedy ruszyli z miejsca, ostrożnie poszedł za nimi, aż do
      krasnoludzkiej chatki, podkradł się do okna i przez szparę w zasłonach zerknął
      ciekawie do wnętrza.

      Wszystkie krasnale dość szybko w podskokach opuściły pomieszczenie, a książę z
      wytrzeszczonymi oczami i zastygłym na ustach uśmiechem idioty zapatrzył się na
      Śnieżkę szykującą sobie kolację. Ze wzrastającym zachwytem przyglądał się jak
      fachowo łoi koniak szklanką i zagryza śledziem z cebulką, siedząc okrakiem na ławie!
      Pankracy miał już obie ręce w kieszeniach... Kiedy królewna w kulminacyjnym
      punkcie posiłku chwyciła w usta gruby kawał kiełbasy, książę o mało nie
      doznał... eeee... tego, jak mu tam było, może ze względu na przyzwoitość darujmy
      sobie opisy rozpalonej do białości wyobraźni Pankracego?!

      Gdy po kolacji Śnieżka na chwilę opuściła pokój, dla Pankracego słońce jakby
      zaszło... Na szczęście królewna wróciła zaraz z naręczem małych poduszek oraz
      kołderek, najwyraźniej ściągniętych z krasnoludzkich łóżeczek. Z pewnością też
      nie zmieściła się w żadnym łóżku, jak to usiłowano nam fałszywie wpierać w
      bajce, toż hoża dziewoja była normalnych wymiarów! Rozścieliła to wszystko na
      podłodze pod kominkiem i zapatrzony książę liczył na częściowy chociaż
      striptease, lecz ku jego głębokiemu rozczarowaniu Śnieżka zlekceważyła wszelkie
      zalecenia średniowiecznej higieny i padła w pościel tak jak stała. Ponieważ
      wyglądało na to, że królewna znalazła sobie już nocleg, więc Pankracy postanowił
      wrócić tutaj jutro i oczarować ją wyglądem i nienagannymi manierami!
    • Gość: gryzmnie Re: No, no, no... IP: *.echostar.pl 19.09.06, 00:30
      Hmm, Polonus.. Rozkręcasz się! Jestem pod wrażeniem (a ja na drugie mam:
      Krytykant)! Dawaj, nie żałuj sobie, spraw nam (i sobie) radość. Pozdrówka
      • Gość: ham Re: No, no, no... IP: *.214.40.69.ip.alltel.net 19.09.06, 04:15
        superb!
        • Gość: pyta Re: No, no, no... IP: 208.40.29.* 19.09.06, 13:36
          :):)
          • Gość: jot Re: No, no, no... IP: *.4web.pl 19.09.06, 19:17
            Polonus - jeszcze!!!
            Prosimy!!!
            Będziemy czytać! Będziemy!
    • blumen1 Re: Humorek 1 19.09.06, 21:42
      panie kolego.
      Skupcie sie na tworzeniu bajki a nie na podszywaniu sie pod czytelnikow z komentarzami. tekst sam sie
      broni i czytelnikow masz. ja sam moge paru znajomym podeslac linka z ta strona, wiec nie musisz sie
      przejmowac ze nikt nie czyta. powodzenia w dalszych wysilkach tworczych. do dzieła.
      • Gość: polonus Re: Humorek 1 IP: 208.40.29.* 19.09.06, 22:21
        No nie, Dr_paj_ch_wo oraz Yabol428 są tutaj stałymi bywalcami i nawet nie
        śmiałbym się podszywać pod te nicki żeby dodawać sobie ducha! Już piszę,
        piszę...
      • Gość: jot Re: Humorek 1 IP: *.4web.pl 20.09.06, 13:53
        Wypraszam sobie! Jestem prawdziwa.
        • Gość: gryzmnie Re: Humorek 1 IP: *.echostar.pl 21.09.06, 01:53
          Ja tez naprawde domagam sie gryzienia :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka