mallard
27.09.06, 16:44
Jadąc kiedyś rowerem po chodniku (tam akurat było wolno) doganiam faceta (40 -
50 lat). Wymijam go bodajże po jego prawej stronie i w chwili, gdy zrównałem
się z nim (a mijałem go dośc blisko, 1 - 1,5 m), on odwraca się w PRZECIWNĄ
stronę, zatyka sobie jedną dziurkę w nosie i frrru! Strzela z gilów na kilka
metrów... :):):).
Pozdro.