Dodaj do ulubionych

Ooooooooops! twoja najwieksza gafa

    • Gość: Zołza Do lwa, k**a, do lwa?! - film Poranek Kojota IP: *.chello.pl 17.03.06, 21:32
      Najmłodszy brat mojego mężczyzny ma dopiero 16lat i lubi poszpanować, m. in.
      znajomością tekstów z "kultowych" filmów. Szedł sobie kiedyś korytarzem
      szkolnym i kolega chwycił goz tyłu za ramię, chcąc go zatrzymać. Na to Władek
      (wysoki jak na swój wiek) odwaraca się i wypala tekst: "Do lwa, k***a, do
      lwa?!" Gdy odwrócił się spowrotem, za jego plecami stała pani dyrektor.
      POwiedziała tylko: "Oj, Władziu, Władziu"..." :-)
    • sophy.r Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 18.03.06, 14:24
      ja miałam tak: byłam u internistki, bardzo miłej i mądrej lekarki. i podczas
      wizyty ona mi mierzy ciśnienie. "ooo, 60-90, czy pani zawsze ma takie niskie
      ciśnienie?" pyta pani doktor. "tak, zawsze, mój mąż mówi, ze to ciśnienie jak u
      zdychającej żaby". Pani doktor spojrzała sie jakoś tak dziwnie, ale slowa nie
      rzekla. Dopiero kiedy wyszłam z gabinetu i spojrzałam na recepty, zamarłam...
      Ona się nazywa Rotuska-Żaba...

      A to taki mily człowiek, było mi poczwórnie głupio...
    • Gość: andrzej Moja gafa z Samoobroną! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.06, 16:22
      Hej :) Fajny wątek :) Przypomniało mi się coś.

      Pewnego pięknego dnia wchodzę do sklepiku, w którym sprzedaje mój sąsiad, aby
      coś tam kupić.

      Przy wejściu, jak zawsze, rozłożone są na ladzie gazety. Wchodzę i patrzę na 1 z
      wielkim logiem: "Samoobrona" (nie pamiętam dokładnie tytułu, ale na pewno był w
      nim zwrot "samoobrona"). Uradowany rzekłem:
      "Samoobrona? To oni umieją pisać??"

      ..po chwili zdałem sobie sprawę, że mój sąsiad startuje do wyborów...

      z listy Samoobrony :)

      Wstyd mi było niemiłosiernie:) Bo to bardzo miły sąsiad:)

      pozdrawiam:)
    • Gość: Marek kurs tanca IP: *.dip.t-dialin.net 31.03.06, 20:08
      Chodze na kurs tanca, ostatnio weszla nowa figura w czaczy, troche skomplikowana tak ze cwiczylem w domu zeby nie zapomniec. Nastepnym razem przychodze na kurs, tanczymy czacze - i partnerce placza sie nogi. Zmieniamy partnerow - nastepnej tez placza sie nogi. Nic sobie nie myslalem, bo figura dosc skomplikowana, moze nie wychodzic - w koncu podchodzi nauczyciel i mowi ze po kroku do tylu jest jeszcze jeden w bok... zle zapamietalem.
    • justyna302 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 05.04.06, 13:45
      Moją największą gafą było zaintonowanie przy ognisku piosenki "Baśka miała
      fajny biust..", zanim uswiadomiłam sobie ze jeden z uczestników ( a było nas
      tylko sześcioro ) jest właśnie świeżutko po zerwaniu z narzeczoną o imieniu
      Basia..
      • justyna302 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 06.04.06, 08:17
        I jeszcze jedna:
        Mój mąż i jego kolega z pracy mieli taki śmieszny zwyczaj przechwalania się
        codziennie co jedli na obiad i czyj obiad zwyciężył tego dnia. Taka głupotka.
        Pewnego razu zdarzyło się nieszczęście. Kolega zachorował na raka.
        Wielotygodniowe zwolnienie, seria chemii, itd. Mąż często dzwonił do niego. I
        któregoś dnia przyszło mu na myśl skierować rozmowę na weselszy temat i palnął:
        - A ja dzisiaj miałem kluski śląskie z mięsem i sosem, a ty?
        Kolega:
        - A ja mam ciągłe nudności i w ogóle nie mogę patrzeć na jedzenie..

        W zasadzie ja uważam, ze nic takiego nie zrobił i nie miał powodu sie wstydzic,
        ale mąż przeżywał to przez dobry tydzień i ma do siebie wciąż żal.
        • justyna302 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 06.04.06, 09:37
          Naszło mnie dziś i przypomniałam sobie jeszcze dwie gafy, tym razem mojej
          koleżanki, specjalistki od tego typu wpadek:
          1. Piszac prace magisterską spotykała się z promotorką w jej domu. Kiedys
          wychodząc, odprowadzona przez nią do drzwi, z takim rozmachem założyła płaszcz,
          że strąciła z komódki dwa wazony ( jak sie okazało antyki ) i stłukła je w
          drobny mak.
          Potem obie doszłysmy do wniosku, ze to była ewidentna wina promotorki, bo kto
          trzyma tak cenne przedmioty w przedpokoju?
          2. Któregoś razu była w sklepie i przez roztargnienie cos zostawiła, potrfel,
          zakupy, nie pamietam. Wyszła sobie na ulice i idzie, kiedy nagle ze sklepu
          wyskoczyła ekspedientka i woła za nią:
          - Proszę pani, proszę pani!
          Na co moja koleżanka odwróciła się i nie wiadomo dlaczego powiedziała:
          - Halo?
    • on-na Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 06.04.06, 18:00
      Po iluś tam latach niewidzenia, na weselu wspólnych znajomych, spotykam
      koleżankę. Kompletnie inny image: schudła ładnych parę kilo, mniej tapety na
      twarzy, zamiast niemiłosiernie utlenionych blond lków, króciutki, nastroszony jeżyk.
      - Aga! - ryczę - Super wyglądasz! Nie wiem co na ciebie tak podziałało, ale żeby
      to trwało jak najdłużej!
      Okazało się, że miała raka i włosy jej wylazły po chemii. Aga, sorry raz jeszcze!...
      • Gość: skalar Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:19
        Słuchajcie, był tu kiedyś podobny wątek też z dużą ilością wpisów, a w nim taka
        jedna historyjka o kolesiu co jarał blanty i przyszła raz do jego mieszkania
        jego matka (dyrektor banku) z jakimiś ludźmi. Pamiętam że to było
        niesamowie:)))) (zresztą tam pare osób napisało że się posikało ze śmiechu)
        Czy ktoś wie o co chodzi i mógłby tu zamieścić stosownego linka?, please
        • Gość: observatorre Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:35
          Gość portalu: skalar napisał(a):

          > Słuchajcie, był tu kiedyś podobny wątek też z dużą ilością wpisów, a w nim
          taka
          >
          > jedna historyjka o kolesiu co jarał blanty i przyszła raz do jego mieszkania
          > jego matka (dyrektor banku) z jakimiś ludźmi. Pamiętam że to było
          > niesamowie:)))) (zresztą tam pare osób napisało że się posikało ze śmiechu)
          > Czy ktoś wie o co chodzi i mógłby tu zamieścić stosownego linka?, please

          Poszukaj w Urban Legends;)
          • Gość: skalar Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 18:41
            nie nie nie, to było właśnie w jakichś gafach, czy wpadkach, nie pamiętam.
            autentyczna historia
            • the_dzidka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 06.04.06, 20:00
              To, że było w gafach, to jeszcze wcale nie znaczy, że autentyczna :) Czy on
              może odgarniał snieg w lecie? ;)
              • Gość: skalar Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.06, 20:24
                nie, wywalał czerwoną koszulkę za okno:)
      • morgen_stern Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 14.04.06, 13:30
        Po iluś tam latach niewidzenia, na weselu wspólnych znajomych, spotykam
        > koleżankę. Kompletnie inny image: schudła ładnych parę kilo, mniej tapety na
        > twarzy, zamiast niemiłosiernie utlenionych blond lków, króciutki, nastroszony
        j
        > eżyk.
        > - Aga! - ryczę - Super wyglądasz! Nie wiem co na ciebie tak podziałało, ale
        żeb
        > y
        > to trwało jak najdłużej!
        > Okazało się, że miała raka i włosy jej wylazły po chemii. Aga, sorry raz
        jeszcz
        > e!...


        Ło matko. Masz u mnie pierwsze miejsce :-)))))))
    • on-na Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 07.04.06, 08:50
      Przypomniała mi się gafa mojej koleżanki, Martuni. Francja, sobotnie popołudnie.
      Idziemy na spacer nad morze (rzecz działa się na Lazurowym Wybrzeżu), dookoła
      rodziny na poobiednim spacerku. Mija nas bardzo wysoki, łysy pan. Martunia na
      cały głos, po polsku:
      - Ależ ten pan ma głowę jak jajo!
      Pan (najczystszą polszczyzną):
      - Taka już moja uroda, proszę pani.
      Martunia spiekła raka i wyrwała przed siebie takim galopem, ze ledwo ją
      dogoniłam :-)
    • ryfka84 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 07.04.06, 13:26
      - A ja mam starego brata - powiedziałam do szefowej. (Bo jest dwadzieścia lat
      starszy niż ja, to w porównaniu do mnie jest stary, hi hi.) Ona pyta ile ma
      lat, ja - że 42. A ona na to: - No dzięki. Pewnie już wiecie ile moja szefowa
      ma lat.
      • ryfka84 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 07.04.06, 13:45
        No i jeszcze jedno, niedawne. Robie sobie do gazetki informator świąteczny.
        Miedzy innymi wypisałam markety w naszym mieście i zabieram się do dzwonienia.
        Dzwonię w końcu do informacji Leader Price-a i mówię: Dzień dobry, chciałam
        zapytać jak w okresie świątecznym będzie otwarty Lider Szajs. Ups...
        • Gość: Jankes29 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.04.06, 15:30
          Mnie też trochę nazbierało się tego w życiu. Wymienię te, co mi się
          przypomniały:

          Gdy miałem około 5 latek (zabawne ja długo można niektóre historie pamiętać),
          mieszkałem u mojej babci. Pewnego dnia przyszedł umówiony wcześniej hydraulik
          naprawiać zlew w kuchni. Ja jak to mały brzdąc zacząłem się babci pytać, co pan
          robi, po co i ogólnie komentować zdarzenie, w tle grało radio. Nagle ten pan
          się odwrócił mówiąc:
          - Cicho, cicho chciałbym to usłyszeć, bo to ciekawe w tym radiu.
          Ja na to:
          - A pan tu przyszedł pracować, a nie radia słuchać!
          Babcia czerwona złapała mnie za rękę i wyprowadziła do pokoju obok. Tam
          dostałem niezłą burę. Nie pamiętam już jak zareagował ów hydraulik, ale musiał
          sobie pomyśleć odpowiednio o pyskatym gó..arzu :-)

          Jak byłem w 8 klasie podstawówki, za polonistkę miałem dyrektorkę szkoły.
          Naprawdę bardzo miła, mądra i oczytana kobieta. Gdy zadzwonił dzwonek na
          przerwę, wyszła z klasy, a my zostaliśmy. Wnet zaczęliśmy z kolegami prowadzić
          uczoną dysputę, czy ch....j pisze się przez "h", czy przez "ch". Padały różne
          argumenty, wywody itd., gdy nagle drzwi do klasy się otwierają i staje w nich
          dyrektorka z miną wyrażającą złość i zażenowanie. Nagle cisza jak makiem zasiał
          i druga lekcja polskiego odbyła się w dość osobliwej atmosferze.

          Całkiem niedawno (jakieś 5 lat temu), pojechałem z rodzicami do Ełku. Ojciec
          miał tam spotkanie z klientami (oni również byli z rodzinami) połączone z
          grillem, ogniskiem itd. Spotkanie miało odbyć się wieczorkiem. Po rozpakowaniu
          się w hotelu, poszliśmy się przejść (do spotkania było jeszcze kilka godzin). W
          pewnym momencie dość odważnie zacząłem iść w kierunku ulicy zamierzając
          przekroczyć ją. Ojciec, który widać myślał, że będę przebiegał, powiedział mi
          bym był ostrożniejszy. Ja na to kompletnie bezwiednie (i jak burak ostatni)
          dość głośno:
          - E tam! Po Placu Konstytucji bez problemu chodzę, to co to dla mnie takie małe
          skrzyżowanie w jakimś głupim Ełku. (jestem z Wawy)
          Ojciec, gdy trochę odeszliśmy, powiedział, Żebym uważał i takie uwagi zachował
          dla siebie, bo ludzie się na mnie patrzą i wstyd. Dopiero wtedy dotarło do
          mnie, co powiedziałem i po dziś dzień jest mi strasznie wstyd. Więc jeśli
          czytają to mieszkańcy Ełku, serdecznie ich przepraszam.

          Inna historia (może nie koniecznie gafa) wydarzyła się u mego wujka, gdy miałem
          około 13 lat. Byłem tam z mymi braćmi, tzn. moim rodzonym (wtedy 7- latkiem) i
          synami wujka (wtedy 8- latkiem i 5- latkiem). Oglądaliśmy film "TOP GUN", który
          wujek pożyczył od znajomego. Oglądamy, ostatnia scena radości na lotniskowcu i
          uściskiwania między Cruisem i Val Kilmerem, zjawiają się napisy (właściwie sam
          początek) i nagle wyskakuje scena, na której pani z rozchylonymi nogami jeździ
          na panu głośno jęcząc - widać ktoś nagrał film na jakimś pornosku, ale jak
          widać darował sobie przegranie również napisów końcowych "TOP GUN" i nie
          zamaskował tego pornoska dobrze. Wujek podskoczył jak oparzony do magnetowidu,
          niemalże na szczupaka, naciskając stop. My na początku zdziwieni, ale zaraz
          głupie uśmieszki nam na twarzach się pojawiły. Ja jako najstarszy i
          najodważniejszy zacząłem jeszcze dogadywać:
          - Wujku, teraz dopiero fajny film leci, puść dalej.
          Wujek tylko pogroził mi palcem, ale od cioci były komentarze, co my mogliśmy
          oglądać i od kogo takie kasety bierze.
          • Gość: Hania Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.06, 14:44
            Ja to dałam popis - hihihi
            Pojechałam pierwszy raz do Poznania i w ekskluzywnej drogerii chciałam sobie
            kupić perfumy. Pani pokazuje mi różne i pyta czy znam "5 aleję" (5 Avenue) - a
            ja jej na to:
            - Nie , jestem pierwszy raz w Poznaniu.
            Pani była bardzo taktowna, nic się nie dozywając proponował mi inne perfumy, a
            ja dopiero po jakimś czasie odkryłam swoją niewiedzę.
            • mariareis Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 18.06.06, 20:10
              Jedna moja, z zeszłych wakacji:
              Z całą rodziną, na Rynku robiłam namiętnie zdjęcia wszystkiego wokół, między
              innymi aktorów udających posągi. Miałam ze sobą pierwszy raz aparat cyfrowy z
              kartą o bardzo małej pojemności (ok. 36 zdjęć)i większość już wypstrykałam, więc
              byłam nastawiona oszczędnie. Zaczepił mnie facet z rodziną, coś tam niemrawo
              tłumaczył ( albo raczej ja byłam przytłumiona upałem), w każdym razie z trudem
              pojęłam, że powtarza, czy mogę zrobić im zdjęcie (a rodzinka już pozuje przy
              aktorach). Na co zmieszana odparłam - ale ja już nie mam miejsca.
              Myślałam, że syn (mój) zabije mnie śmiechem - to oczywiście najlepiej zapamiętał
              z wycieczki do Krakowa...A ja zdjęcie zrobiłam, pan miał bardzo porządny aparat,
              tylko tak dziwnie na mnie patrzył przez chwilę...

              A następna gafa już nie moja:
              Żona szwagra, baardzo młode, niewinne dziewczę, siedziała sobie sama w domu.
              Dzwonek - pan kominiarz z typowym tekstem : z okazji naszego święta (które było
              z dwa msc temu...) ble ble ble czy można prosić GROSZ na szczęscie? No i dostał
              w łapę to co chcial, dokładnie 1 żółty grosz. Najlepsze, że dziewczynę
              uświadomił dopiero jej mąż, gdy wrócił z pracy. Kominiarz chyba był w za dużym
              szoku.
              • Gość: fuksja Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.06.06, 00:07
                > Dzwonek - pan kominiarz z typowym tekstem : z okazji naszego święta (które
                było
                > z dwa msc temu...) ble ble ble czy można prosić GROSZ na szczęscie? No i
                dostał
                > w łapę to co chcial, dokładnie 1 żółty grosz. Najlepsze, że dziewczynę
                > uświadomił dopiero jej mąż, gdy wrócił z pracy. Kominiarz chyba był w za dużym
                > szoku.
                ja nie moge....:DDD
                • anet81 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 14.07.06, 14:36
                  a ja do tej pory nie uświaomiona, bo nic z tego nie rozumiem...
                  niech mnie ktos uswiadomi!
                  • Gość: ooops Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 23:49
                    up up
                  • azazela Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 14.10.06, 20:54
                    z kominiarzem mialam podobne przejscia, a raczej on ze mna:)
                    kiedys zadzwonil do drzwi sklada najlepsze noworoczne zyczenia i wrecza mi
                    kalendarz a ja na to dziekuje i zamykam drzwi dopiero wieczorem rodzice
                    uswiadomili mi ze on czekal na cos wiecej niz "dziekuje":P
                    • Gość: maśka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.08, 23:39
                      Zrobiłam tak samo przez dwa lata z rzędu, kiedy przychodził do nas kominiarz.
                      Przez roztargnienie...
        • jazzer5 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 11.06.07, 15:00
          Moja największa gafa: po prostu byłam.Na jakimś spotkaniu przed wstąpieniem
          Polski do Unii E (2004).Na mównicy prof.Geremek zaczyna dlaczego z ewentualnym
          przystąpieniem Turcji do U.E. mogą być problemy.Nagle popatrzył na mnie i
          wyszło:"z Turcją w Unii mogą być problemy ,bo to jest kraj ,w którym
          mieszkają... mieszka dużo ...dużo ludzi mieszka".A matka mnie ostrzegała ,że
          moja chusta(hidżab) za bardzo się w oczy rzuca.
    • Gość: Jasio Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.gl.digi.pl 07.07.06, 15:18
      Kolo pracy mamy taki maly sklepik: baterie, akumulatorki, latarki.
      Ktoregos dnia wchodze chcac kupic baterie DURACELL.
      Zasugerowany reklamami, ktore leca na jakims kanale od kilku dni mowie:
      - Czy sa DUREXY?



    • marianna125 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 11.07.06, 10:42
      Pracowałam kiedyś w firmie budowlanej. Mieliśmy zewnętrzną firme która czasami
      z nami współpracowała. Majstrzy byli świetni tylko trzeba było z nimi
      odpowiednio rozmawiać. Zachowywali się czasami jak królowie:) W sytuacjach
      awaryjnych zazwyczaj prosiliśmy ich o pomoc. Jednak trzeba było nieco wysilić
      się żeby zgodzili się na jakieś niespodziewane roboty. Mój ówczesny prezes
      kompletnie nie potrafił się z nimi dogadać. Dlatego w podbramkowych sytuacjach
      dzwonił do mnie i prosił zebym ustaliła z nimi termin. Ponieważ nie było to
      łatwe, nieraz godzinami wisiałam na telefonie i dzwoinłam do szefa tej firmy i
      do mojego prezesa i przekazywałam jednemu co powiedział drugi i na odwrót. Jak
      zabawa w głuchy telefon. Któregoś dnia, w jakiejs szczególnie trudnej sytuacji,
      pomyliłam z tego wszyskiego numery telefonów, zadzwoniłam do prezesa i
      sypnełam " ten ch.. prezes powiedział że...." Prezes... grzecznie powiedział
      że ... to chyba nie do niego było:) ... Moje przerażenie było ogromne. Na
      sczzęście prezes rozumiał sytuacje :) i nie miał pretensji:) Do dziś jak o tym
      pomysle mam gęsią skórkę:)
      • Gość: graz Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.popl.cable.ntl.com 16.08.06, 12:24
        Kiedys ualyszalam jak kumpel pyta drugiego jak nazywa sie rosol z wielu kur? a
        odpowiedz byla rosol sku..elu.Ja pomyslalam ze to zabawne i postanowilam
        zapytac o to ojca.Przychodze do domu i pytam tato jak nazywa sie rosol z wielu
        kur? ojeciec ze nie wie a ja rosol sku..synu. Mina ojca byla fantastyczna
        • Gość: elka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.crowley.pl 17.10.06, 14:47
          Udzielałam znajomemu darmowych korepetycji z jednego przedmotu na
          studiach.Jeden, drugi....dziesiąty raz wałkowliśmy te same zadania i
          nic...wciąż miał z nimi trudności.Kiedy zadzwonił po raz setny z apelem o pomoc
          zgodziłam się,ale w złości wyslałam do koleżanki smsa w którym skarzyłam sie
          na tłumoka któremu nic do głowy nie wchodzi...hmmm oczywiście przez nie uwagę
          sms został wysłany do Barta;(
          Ojjj to było największe dno w moim wykonaniu
    • Gość: ZonaMichasia Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 217.153.76.* 16.08.06, 16:33
      Nie wiem czy nazwać to gafą, brakiem kultury, obciachem, wstydem, ach, wszystko
      jedno!

      Zaczęła mi dzwonić komórka w torbie w trakcie... spowiedzi.
    • titta Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 16.08.06, 19:48
      Moze nie do konca gafa ale historyjka swietna.
      Na wstepie, chciala bym pozdrowic "Kropke" jesli to przeczyta i prosic o
      wybaczenie, ze upublicznilam bez autoryzacji.
      Z natury jest to osoba lekko zakrecana, bardzo pogodna i nie zawsze kojarzac od
      razu o co chodzi (ot, dziedziczna cecha rodzinna :). Studjujac medycyne,
      odbywala kiedys praktyki w pewnej klinice. Na smaym poczatku zagadna ja jakis
      profesor. Poniewaz nie zrozumiala do konca, spojrzala tylo i nic. No to facet
      wydar sie, czy nie rozumie jak sie do niej mowi. Ktos zazartowal, ze owszem,
      nie rozumie, bo to studentka z wymiany i nie mowi po polsku. Profesor sie
      zainteresowal i zapytal po angielsku skad? Kropka pomyslala sobie, ze jak
      zartujemy to zartujemy, i odparla, ze z Norwegi.
      Od tego czasu profesor zagadywal ja, przepytywal (o Norwegie tez :), wyraznie
      jej nadskakujac i oczywiscie caly czas mowiac po angielsku. Wywiad z pacjentem
      wygladal tak, ze ona przepytywala go (pacjenta) najpierw po polsku, a jak
      zjawial sie profesor, relacjonowala calosc po angielsku. Caly odzial sikal ze
      smiechu, a biedna dziewczyna nie wiedziala jak wyjasnic sytuacje, wiec brnela
      dalej. Kolorytu dodaje fakt, ze profesor mowil po angielsku slabo, z wyraznym
      wysilkiem i z bledami. Po 4 czy 5 dniach cyrku, ktos myslac, ze to koniec
      praktyk wkoncu uswiadomil go kim jest "Norwezka". Niestety nie byl to ostatni
      dzien. Co wiecej okazalo sie, ze ten profesor bedzie mial jeszcze z grupa
      Kropki jakis wazne zajecia.
    • mephisto_cch Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 15.10.06, 04:27
      moze nie slyszane ale widziane:P przystanek woodstock w kostrzyniu, siedzimy
      sobie z ekipa i co rusz ktos sie wykrusza i wraca do namiotu, ja jako ostatni :)
      tez wracam i tak sobie patrze, jacys kolesie leza na trawie nic dziwnego, ale
      patrze znajome twarze, o! przeciez to moi kumple, lezeli(odpoczywali) pod
      znakiem "zabytki architektury kostrzyn" (no, czy jakos tam) i to zaraz przy
      drodze. na pytanie czy nie mogli sie polozyc gdzies troche dalej, glebiej w
      przydroznym lasku oni na to, ze szli i szli przez ten las i mysleli ze juz dosyc
      daleko zaszli, jak juz wspomnialem lezeli zaraz przy drodze.

      do dzis im wypominam :P
      • emtyl Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 17.10.06, 17:04
        Rok 1993.
        Pracowałem jako pracownik cywilny w wojsku.
        Dzwoni telefon.
        Jako tzw "świeżak" szef kazał mi odebrać.
        - Tu Podpułkownik taki a taki i dzwonie w tej i tej sprawie.
        - Oczywiście Panie PODPUŁKOWNIKU..

        W sluchawce zapadla cisza..
        dzis gdy sobie to wspomne..śmieje się sam z Siebie :)
        • sheeva82 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 19.10.06, 21:26
          Kiedys z narzeczona pojechalismy odwiedzic nasze rodzinne miasteczko na mazurach. Chodzilismy po miescie i patrzylismy co sie pozmienialo. Jak to zwykle bywa, takim wypadom czesto towarzysza niechciane kolezenskie spotkania po latach. Standardowo bla bla bla bla, az w koncu doszlisym do kwestii zatrudnienia. Opowiadamy jakie to mielismy szczescie, jak nam sie udalo i nagle moja narzeczona zadala pytanie: a Ty Olka co robisz? A wiesz pracuje z mezem w Warszawie w firmie "Sita". Moja ukochana otworzyla oczy ze zdziwienia i mowi ze slyszala o tym "wynalazku" SITA learning system i podobno tam sie swietnie zarabia. Zaczyna jej gratulowac, ja ja popedzam i cos widze ze Ola tak jakas niewyrazna : wiesz ale to nie ta SITA. To firma, ktora zajmuje sie sprzataniem, ja jestem sprzataczka a maz pracuje na smieciarce........... Zobaczyc zaczerwienione oblicze mej lubej.....BEZCENNE ;)
    • Gość: emarco Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.chello.pl 21.10.06, 16:11
      Łacina, liceum. Wróciłem z Chorwacji, gdzie zwiedziłem m.in. starożytną rzymską
      Salonę - miasto pochodzenia cesarza Dioklecjana. Pokazywałem na lekcji zdjęcia
      i doszedłem właśnie do tego punktu, akurat pierwsze było zdjęcie miejsca
      spoczynku wiecznego dawnych mieszkańców. Pokazuję więc i mówię: "A to coś, co
      zainteresuje panią profesor: cmentarz!". Dopiero po chwili zorientowałem się,
      dlaczego moja nauczycielka zbladła jak ściana, a klasa wybuchnęła śmiechem:).
      I jeszcze jedno. Gafa nie moja, tylko babci, ale leżeliśmy wszyscy na stołach
      po jej usłyszeniu. Otóż mój dziadek świetnie zna rosyjski, w przeciwieństwie do
      babci. Był kiedyś kierownikiem budowy w bratnim kraju i babcia pojechała do
      niego w odwiedziny. Gdy była akurat w łazience, przyszedł po coś do niej
      znajomy Rosjanin. Pukał do drzwi, ale babcia nie mogła otworzyć. Godzinę
      później spotkali się z dziadkiem z tym facetem i babcia z miejsca: "Kola, to ty
      pukał?". Facet spojrzał na nią dziwnie, ale nic. To ona wytłumaczyła mu jakoś,
      że to było godzinę temu i znowu: "Ty pukał?". Konsternacja jeszcze większa. W
      końcu siedzący obok dziadek opanował wesołość i wytłumaczył: Koli - o co
      chodziło babci, a babci - że "pukać" to po rosyjsku "pierdzieć":). Wyobrażacie
      sobie, że ktoś znajomy nagle pyta was, czy może godzinę temu pozbyliście się
      gazów z organizmu:D?
    • dres23 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 22.10.06, 13:47
      Nie moja gafa, lecz mojego starego. Wiedeń, znajomy mieszkaniec miasta zabrał
      tatusia i siostrę na przejażdżkę. Pora wczesnowiosenna. Tatuś pochłania
      przydrożne widoki, nagle jego wzrok przukuwają wysokie, strzeliste, zielone
      kształty. Komentuje:
      'Patrzcie, jaka tu kultura, długa tradycja cywilizacji, dziedzictwo Habsburgów,
      wszystko takie porządne i zadbane'.
      Współpasażerowie zdziwieni patrzą na niego, a on:
      'No widzicie, nawet na te przymrozki drzewa tak pięknie osłonili tkaniną, dbają
      o to'
      Na to kierowca:
      'Tak tak, bardzo dbają o przyrodę. To znaczy, to akurat są parasole...'
      • inezka6 gafa 23.10.06, 21:40
        Z cyklu "u weterynarza"- czyli zasłyszane od mojego męża.
        Do lecznicy przychodzi paniusia z pytaniem, czy pan doktor usunie pieskowi
        kleszcze, bo ona ma pieska znajomych na przechowaniu. Pan doktor oczywiście się
        zgadza. 10 minut później paniusia wprowadza pieska, kładzie na stole
        operacyjnym, obraca na grzbiecik i pokazuje- o, tu jeden, tu drugi, tu
        następny. Pan doktor z zaciśniętymi zębami (żeby się nie roześmiać) odpowiada:
        Proszę pani, to są sutki...
        Pani czerwienieje jak piwonia, a jej synek wypala:
        no i widzisz mamusiu, Twoje smarowanie masłem by nie pomogło, i tak by nie
        wylazły!
        Pan doktor rechocze, paniusia wypada z lecznicy z wrażenia zapominając torebki.

        Druga wpadka:
        Do weterynarza przychodzi pewien pan i pyta o surowice-bo on w ogródku widział
        żmiję i co by było, gdyby go ugryzła. Doktor pyta:
        -jakby psa ugryzła?
        -nie, mnie!
        -to idzie pan do lekarza
        -ale panie doktorze, to żmija mnie ugryzła!
        -no to idzie pan do lekarza.
        -ale to żmija! Żmija by mnie ugryzła!!!
        -proszę pana,czy pan będzie gryzł tę żmiję?
        -no.... nie, dlaczego?
        -bo jakby pan chciał ją ugryźć i potem wyleczyć, to przychodzi pan do mnie. Ja
        wyleczę żmiję. Ale jak żmija ugryzie pana, to pan idzie do lekarza!
        Gość chyba do końca nie został przekonany, bo wychodził mamrocząc...
        • the_dzidka Re: gafa 03.11.06, 21:32
          > Do weterynarza przychodzi pewien pan i pyta o surowice-bo on w ogródku
          widział
          > żmiję i co by było, gdyby go ugryzła. Doktor pyta:
          > -jakby psa ugryzła?
          > -nie, mnie!

          Inezka, może trudno w to uwierzyc, ale... Pewnego dnia jamnik moich rodziców
          ugryzł sąsiadkę. Złapał ją za usta :-/ , kiedy sie pochyliła nad jego
          legowiskiem. Panika, krzyk, krew sie leje strumieniami. Nie uwierzysz, ale
          ojciec wsadził sąsiadkę do samochodu i zawiózł ją... do weterynarza.
    • Gość: monika Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.nott.cable.ntl.com 25.10.06, 22:33
      moja corka opowiadala mi, ze jej nowej kolezance urodzila sie mala
      siostrzyczka. pewnego dnia spotykam w sklepie kolezanke mojej corki, ktora byla
      wlasnie z mama, przedstawiam sie ladnie i gratuluje nowej malej coreczki.
      kobieta sie tylko usmiechnela grzeczosciowo, spojrzala wymownie na swoja corke
      i jakos szybko sie pozegnala. uznalam ze jest byc moze niesmiala i jakos o
      sprawie zapomnialam. kilka dni temu przyjaciolka mojej corki odwiedzila nas na
      dluzej, rozmawiamy sobie i pytam sie jak tam jej siostrzyczka... od slowa do
      slowa okazalo sie ze ta mala siostrzyczka to siostra przyrodnia, jej ojciec ma
      nowa kobiete i z ta kobieta ma coreczke. ja oczywiscie nic o tym nie wiedzialam
      i pogratulowalam nie tej mamie. gafa nie z tej ziemi:-((((((

    • Gość: Magda Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.echostar.pl 25.10.06, 23:22
      Sylwestrowa impreza u koleżanki mojej koleżanki (zupełnie nowe, nieznane
      towarzystwo). Wznosimy toasty, stukamy się kieliszkami, składamy życzenia.
      Chłopak mojej koleżanki przez pomyłkę wyciągnął rękę z kieliszkiem w moją
      stronę po raz drugi, na co ja na całe gardło wydarłam się : Eee, z tobą się już
      stukałam!!!

      Hyyyy...
      • Gość: Hania Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 10:50
        Leżymy na plazy całą rodziną i się opalmy, nagle mama wzzięła piach w dłonie i
        dotknęła swoich ud mówiąc
        - Muszę sobie dzisiaj zrobić petting. Chodziło jej o peeling, ale my już
        ryczeliśmy ze śmiechu.

        Albo ja - pojechałm pierwszy raz do Poznania i weszłam do ekskluzywnej
        perfumerii, oglądam, wącham, a espedientka do mnie:
        - Czy zna pani 5-th Avenue - 5 aleję? A ja na to:
        - Nie, ja pierwszy raz w Poznaiu. Ekspedientka nawet się nie uśmiechnęłam, a ja
        zaczaiłam dopieru po jakimś czasie swoją gafę.
        • Gość: Maniana Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 193.30.160.* 02.11.06, 14:42
          Opowieść mego chłopaka:

          Początek roku szkolnego. Jarają fajki chłopaki z najstarszej klasy technikum w
          męskim kibelku, nagle wchodzi jakiś koleś i pyta czy jest tu ktoś z klasy V c ?
          Na to mój luby - a co koleś chcesz poręczniki odkupić?
          Potem się okazało ze to nowy nauczyciel fizyki :))))
    • Gość: hm hm Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: 80.48.21.* 03.11.06, 20:41
      up
      • Gość: alicja Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.11.06, 10:56
        w liceum miałam pierwszy numer w dzienniku i zdażało się że nie słyszałam kiedy
        nauczyciel zaczynał sprawdzać obecność.pewnego dnia na lekcji fizyki z okropnie
        surową nauczycielką kolega z którym siedziałam w ławce przyglądał mi się
        natarczywie.strasznie mnie to denerwowało więc co chwila się złościłam.w tym
        czasie profesorka zaczeła odczytywać nazwiska z listy.ja jednak byłam
        pochłonięta denerwującym kolegą.kiedy nauczycielka 3raz mnie wywołała a cała
        klasa umilkła ja nie wytrzymałam i ryknęłam do mojego kolegi na cały
        regulator:o co ci chodzi??!! nie musze chyba mówić o reakcji klasy i
        nauczycielki której wzroku chyba nigdy nie zapomne:/
        • red_jack Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 05.11.06, 01:07
          To raczej nie gafa, to potęga podświadomości...:

          Skręcałem w jakąś ulicę. Zaraz za zakrętem było przejście dla pieszych.
          Zatrzymałem się, przepuściłem ludzików. Szło ich kilka sztuk. Kiedy tylko
          przeszli, ruszyłem. I nagle, kilka metrów dalej, idąc na ukos drogi, wprost pod
          moje koła pakuje się jakiś dureń. Na oko licealista/student. No i wkurzyłem się,
          że nie polazł na przejście, tylko lezie na droge jak krowa, a że miałem uchylone
          okno wydarłem sie za nim: "Jak leziesz idioto!" Tzn. wydawało mi sie, że tak
          ryknąłem, bo po chwili dotarło do moich uszu, że krzyknąłem: "Je*nąć Ci?". No i
          w tym momencie zamarłem. Najzupełniej serio pomyślałem co innego, co innego
          chciałem powiedzieć, a z gardła wydarło mi sie coś innego. Zrobiło mi sie
          strasznie wstyd...
          • Gość: maja Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.csk.pl 06.11.06, 15:54
            Zadzwonilam dziś do pewnej firmy handlowo-usługowej ...Rozmawiam z kobietą i
            pytam jej czy zakupiony towar ktoś może mi dostarczyć do domu,a ona na to :"nie
            kochanie,jesteśmy już troszkę za starzy" a ja na to : "wiem , widziałam kiedys
            Pani męża"
    • Gość: japra Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.06, 18:16
      Gafa mojego narzeczonego.

      Pierwsza wspólna Wigilia z moimi rodzicami. Narzeczony zestresowany - do tej pory miał z moją mamą raczej "na pieńku" i jakoś nie mogli znaleźć wspólnego języka. W każdym razie nauczył się na pamięć życzeń, żeby w nerwach cokolwiek powiedzieć. O dziwo - składanie życzeń szło mu świetnie! W pewnej chwili zaczął improwizować i na zakończenie palnął:
      - i żebyśmy ze sobą dobrze żyli... skoro już musimy...

      Całe szczęście moja mama ma świetne poczucie humoru, a od tej sławetnej wigilii ich kontakty są o wiele lepsze :)
    • Gość: dietrich Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 21:01
      Ja kiedyś pomyliłam mojego teścia z mężem i złapałam go za pośladek, ale tak...
      Mój mąż nie był lepszy, bo kiedyś w namiocie ugryzł mojego brata - także w
      pośladek, oczywiście biorąc go (brata) za mnie.
      • Gość: Złośnica Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.06, 22:29
        Gafa czy nie gafa....
        Pewnego dnia chcialam wziąść prysznic ale byłam w domu tylko z moim 3 letnim
        synkiem. Postanowiłam właczyc mu ulubiona bajkę, zamknęłam drzwi wejściowe na
        cztery spusty otworzyłam drzwi od łazienki aby słyszec jakieś podejrzane
        odgłosy z pokoju w razie czego ( drzwi od łazienki były na wprost drzwi
        wejściowych )... Biorę sobie prysznic , woda szumi słyszę ze moj synek cos chce
        ode mnie... " Poczekaj zaraz wychodzę..." odparłam i dalej sie kapię ....no i
        po skończeniu otwieram drzwi od kabiny prysznicowej , biorę ręcznik patrzę na
        drzwi wejsciowe CAŁKOWICIE OTWARTE!!! a tam stoi NIEZNAJOMY OSOBNIK W
        GARNITURKU I SIE BESZCZELNIE PRZYGLĄDA .... panika , owiniecie w recznik , rak
        chyba iscie krwisty!!! pytam osobnika o co chodzi a on odp " Witam jestem z
        TPSA ...BLA BLA BLA" Normalnie masakra... z oferty nie skorzystałam... wpadam
        do pokoju i pytam synka dlaczego otworzył drzwi?! a on mi na to " Pan pukał to
        otworzyłem...."

        Jako 12 latka trzymajac torebkę z cukierkami zapytałam swojej Pani od
        matematyki " Czy chce sie Pani poczestować bo ja juz nie moge?"

        Mam wadę wzroku ale nie noszę okularów... kiedyś z mężem wpadamy do naszych
        dobrych znajomych na imieniny , w przedpokoju zyczenia itd , zdjemowanie
        płaszczy... widzę katem oka że ktoś się patrzy z pokoju, pomachałam ręką i
        rzuciłam CZEŚĆ!!! ..wchodzę do pokoju patrzę a to tata kolegi ubawiony setnie
        moja miną i pąsami na twarzy...

        Ten sam kolega , bardzo bliski lubimy żarty w stylu legalni kochankowie
        teksty " hej kochanie steskniłam sie za Tobą ..." jesteśmy mistrzami w tym
        temacie ... Pewnego dnia miałam sprawę i postanowiłam zadzwonić do kolegi do
        pracy bo komórka nie odpowiadała ( nigdy wczesniej nie dzwoniłam..)
        Po wybraniu numeru zgłosił sie miły Pan na centrali więc nie znając nr
        wewnetrznego poprosiłam aby mnie połaczył z panem P. Sygnał w końcu ktos
        podnosi słuchawkę ... ja nie wiedząc czemu zaczynam rytuał ..." Cześc
        Kochanie , tak strasznie sie za Toba steskniłam ..." w odp słyszę " Taaaaak??"
        no więc dalej " Jestes okropny jak możesz mnie tak dręczyć , przecież ja
        usycham z tesknoty ..." jeszcze parę tekstów dorzuciłam w końcu słyszę ..."
        Hmm , to wielka szkoda ale to chyba nie do mnie Pani dzwoni ...może oddam
        słuchawkę P..." myslałam ze zapadne sie pod ziemię...
        ...a nastepnym razem kolega był swiezo po slubie , zona nie z naszego
        towarzystwa ...dzwoni komorka widze "Mój legalny kochanek" wiec nie czekajac na
        to az sie odezwie wypaliłam swoje " Hej Kochanie steskniłes sie za mna?" i
        słysze zone kolegi ..." No hej tu A..." po pierwsze zaskoczenie totalne , po
        drugie panika ze nie wie o naszych głupkowatych zartach... na szczescie był to
        numer z ich strony który sie udał w 100% do dzis sie z tego smiejemy ...I MIMO
        WSZYSTKO NADAL ZARTUJEMY...:)
    • ebi3 Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 13.11.06, 15:35
      Moj z podstawowki pamietam do dzis....
      mielismy radiowezel w szkole, w zwiazku z tym ze dosyc ladnie czytalam pani
      z bilogii poprosila zebym wraz z kolega przeczytala jakies historyjki i
      komunikaty z okazji dna ekologii czy cos takiego. Mialam watek o
      oczyszczalniach sciekow.no i czytam
      ale ale ...w pewnym momencie linijka tekstu konczyla sie tak oczy - a w
      nastepnej bylo
      szczanie

      ja oczywiscie na konec linijki zrobilam przerwe
      po czym przczytalam
      szczanie...ale byl ubaw i to w calej szkole;)
    • adam81w kiedys zaglosowalem an kaczynskiego. serio. 14.12.06, 08:20

    • Gość: skarbus Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.12.06, 17:56
      gafa nie gafa do dzis to wspominam z przyjaciolka i dusimy sie ze smiechu:
      podczas wycieczki po gorach usiadlam na zywicy poprosilam by kolezanka zdrapala
      ja i gdy sie nachylila pierdlam jej prosto w twarz:D po latach odwdzieczyla mi
      sie tym samym:D:D:D
      • Gość: :P Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.06, 22:33
        Kto sie dusi ten sie dusi swinko, do dzis ci tego nie wybaczylam :P
    • Gość: M.J. Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.06, 00:56
      Poznanie z przyszłą teściową (która mocno przeżyła rozwód syna;nie dla mnie-tak
      im wyszło) - kobieta mocno wykształcona,pełna klasy...No więc ja też
      chcę "pokazać się".Kultura według podręcznika sv,rozmowa "mocno sklajana",ale
      oboje żyjemy.I nagle,jak bywa w domu na wsi jesienną porą pod ścianą przebiega
      mysz.A przyszła teściowa wrzeszczy "o qrwa mysz".
      Dodam - zrobiło się mniej sztywno,dziś bardzo się lubimy.
    • Gość: oko Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa IP: *.hcz.com.pl 05.01.07, 13:43
      Będąc studentem gdzieś w 1986 r umarł w bloku sąsiad, który niedawno się
      wprowadził. Jako że był to okres sesji zimowej (wiadomo,że zimą pogrzeby
      organizuje sie przed południem) zostałem z rodziny oddelegowany do uczestnictwa
      w pogrzebie. Kupiłem kwiatki i udałem się do kościoła na godzinę przeczytaną z
      klepsydry wiszącej na bloku. W kościele o wyznaczonej godzinie było kilka osób,
      nie zauważyłem wdowy, ale wcześniej słyszałem, że kobitka podobno się
      rozchorowała. Nie było też sąsiadów i ja sobie pomyślałem że go ludzie mało
      znali, że nie był zbyt kontaktowy itp.
      W kościele po krótkiej mszy, na której było nie więcej niż 10 osób, trumnę
      włożono do autokaru. Niebardzo nie miał kto ponieść wieńcy, no to ja bach dwa
      największe i zasuwam do autokaru, no i jedziemy na cmentarz. Już w autokarze
      zauważyłem, że coś nie tak no ale nie myślałem o tym, zresztą jazda na cmentarz
      trwała kilka minut. Po przybyciu na cmentarz uformowano skromny kondukt żałobny,
      no to ja znów za te wieńce i ustawiam się i idę. Po przy byciu na miejsce
      pochówku zorientowałem się, że coś jest nie tak. Ksiądz z organistą odprawiają
      modlitwy przed złożeniem ciała do grobu a tu wszyscy się patrzą na mnie
      (podkreślam przy grobie było nas nie więcej niż 10 osób). Nagle nie zważając na
      to, że pochówek idzie "kulawo" podchodzi do mnie kobieta gdzieś około 60-tki i
      pyta się mnie -Kim był dla pana zmarły? A ja zroientowałem się wówczas, że
      poprostu pomyliłem pogrzeby i nie wiedząc ja wybrnąć z sytuacji, po prostu mnie
      zamurowało, co mogło poprzez wyraz mojej twarzy dodać element powagi i
      zatroskania odrzekłem -W tej chwili to już jest mało ważne. Tym stwierdzeniem
      dowaliłem strasznie. Ksiądz kończy odprawianie nad trumną ale to już dla rodziny
      naprawdę jest mało ważne, dyskutują pokazując na mnie, kręcą głowami itp. Ksiądz
      widząc to cale zamieszanie ogranicza swe powinności do minimum i odchodzi.
      Grabarz zaczyna wpuszczać trumnę do grobu, którą nikt z uczestników pogrzebu nie
      jest zainteresowany i wtedy drugi raz podchodzi do mnie ta sama kobieta i się
      mnie pyta -Proszę pana ja naprawdę chciałabym wiedzieć kim byłdla pana zmarły? z
      naciskiem na słowo naprawdę. Wtedy już wiedziałe że to nie przelewki,
      przeżegnałem się, odwróciłem i bez słowa odszedłem. Jak to się skończyło, jakie
      to wywołało skutki, można się domyślać i snuć różne hipotezy.
      • the_dzidka Re: Ooooooooops! twoja najwieksza gafa 02.03.07, 12:42
        > Będąc studentem gdzieś w 1986 r umarł w bloku sąsiad

        To wcześnie umarł :-P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka