recentnick
29.10.06, 10:02
Spotykamy takich wszędzie. Np. pani w sklepie mięsnym mówi do mnie:
-Pół kilograma przepysznej szyneczki, króchutkiej,rozpływającej się na języczka. Bardzo smaczniutka.
Myślałem, że w tym sklepie dokonam żywota słuchając tego bełkotu.
Inny przypadek. Znajoma do mnie o mężu:
-A mój Adaś jak wraca z pracki, sciąga butki i a ja już czekam z obiadkiem.
Coś potwornego.Można się załamać. Chyba wy też natykacie się na nich?Co z tymi ludzmi się dzieje?
Napiszcie o co tu chodzi.