Gość: Mamut kan-kan w TV IP: *.energoprojekt.pl 11.01.07, 13:08 Kiedyś zapomnielismy, ze ksiądz przychodzi, siedzimy przed telewizorem i oglądamy operetkę Ofenbacha - a tu dzwonek! My do drzwi - a tu ksiądz! Przepuscilismy go przodem, wszedł do pokoju i stanął tak, ze był miedzy nami a grającym telewizorem i nijak go było wyminąć! Ksiądz mówi do nas- ale gapi się w TV, sytuacja idiotyczna. W pewnym momencie zaczął się modlić - a na ekranie kuso ubrane panienki tańczą kan-kana!!! Nie wytrzymałem, odsunęłem go na bok i wyłączyłem TV - wtedy już mówił do nas.. A teraz - kupilismy sobie bilety do kina, po raz pierwszy od roku - a jak wrocilismy, ksiadz juz sobie pooszedł...niech zyje koleda! A ci co mowia, ze mozna za kolede podziekowac mowia na ogół głupoty - bo nawet mało praktykującym zdarza sie slub lub niestety pogrzeb i wtedy jak jest odnotowana odmowa koledy - to ma sie duze problemy! Wiec jednak lepiej udawac, ze czlowieka nie ma w domu..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: kan-kan w TV IP: *.limes.com.pl 11.01.07, 16:10 i tu sie mylisz. niektorzy sa konsekwentni: nie mam slubu koscielnego, nie mam matury z religii, bierzmowana bylam(ale fartem, bo chyba glupio by wygladalo gdybym jako jedyna nie zostala dopuszczona-tak juz w szkole podstawowej mialam antyklerykalne poglady,nie mam zamiaru ochrzcic dziecka i wisi mi co bedzie sie dzialo po mojej smierci,wiec pewnie moj pogrzeb bedzie bez ksiedza). a co do reszty rodziny: jezeli zazycza sobie ksiedza na pogrzebie, uszanuje ich wole. A ci co mowia, ze mozna za kolede podziekowac mowia na ogół głupoty - bo nawet > mało praktykującym zdarza sie slub lub niestety pogrzeb i wtedy jak jest > odnotowana odmowa koledy - to ma sie duze problemy! Wiec jednak lepiej udawac, > ze czlowieka nie ma w domu..... alez mozna, wszystko zalezy od sumy w kopercie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p_g Re: kan-kan w TV IP: *.chello.pl 13.01.07, 23:05 No ale to trochę bez sensu: kolędy nie chcą, nie praktykują, ale ślub kościelny to już owszem? Po co? bo ładnie z welonem i w kościółku, czy bo "co ludzie powiedzą"? W zasadzie nie wiem, który powód głupszy :/ Odpowiedz Link Zgłoś
mosaca Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:15 Kiedys gdy balam jescze w podstawowce przychodzi do nas na kolende nowy proboszcz.Moja mama nie chodzila do kosciola ale my tak ,wiec mama sie pyta proboszcza :a ksiadz to z jakiej parafii .Myslelismy ze zapadniemy sie pod stol ze wstydu i smiechu . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pompon Re: wpadki podczas kolędy IP: *.chello.pl 11.01.07, 13:19 ja zamiast K+M+B napisalem ctrl + alt + del. to ci heca. Odpowiedz Link Zgłoś
eingraudenzer Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 01:42 > ja zamiast K+M+B napisalem ctrl + alt + del. to ci heca. Dobrze że nie napisałeś Control Alt Deus ;) (poszukaj na YouTube :)) Odpowiedz Link Zgłoś
crogool Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 13:20 Kilka lat temu rodzice wpakowali się w remont domu, co przeciągało się niemiłosiernie. W ramach pomocy około-rodzinnej musieli na czas zimy zwalić się do mieszkania mojego kuzyna, który lokum udostępnił, nie zmieniając jednakoż wiele w wystroju typowego M3 okupowanego przez rozrywkowego singla. Rodzice przyjęli księdza niemal "w locie". Duchowny przyszedł, rozpoczął modlitwę i klepiąc kolejne wersy wędrował wzrokiem po: -sprzęcie do palenia substancji różnych -kolekcji potężnych butelek z alkoholem -sprośnych rysunkach, które podarowałem krewnemu, o tematyce związanej z koninami, kawalerzystami i prezerwatywami. Ponoć na widok tych ostatnich duchowny zakrztusił się, a po wspólnej modlitwie rozmowa trwała niecałą minutę... :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: wpadki podczas kolędy IP: *.171.95.198.crowley.pl 11.01.07, 13:42 Mieszkamy w tej okolicy, wiejskiej, dość długo. Rodzice przyjmują księży, choć z "praktykowaniem" to słabo. Ojca i tak zwykle nie ma w domu, w pracy. Kiedyś akurat był podczas kolędy, i po rozgoszczeniu się księdza, zagaja: - Ksiądz u nas od niedawna w parafii? I ksiądz - przytomnie, z uśmiechem: No w sumie to czwarty rok dopiero jak jestem proboszczem ;D Myślałem że się zsikam ze śmiechu :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa.... Re: wpadki podczas kolędy IP: *.adsl.inetia.pl 11.01.07, 14:12 w podstawówce , ministrant dzwoni że zaraz przyjdzie ksiądz , rodzice wiedzieli ze się jak co roku schowam w pokoju i będe siedziała po ciemku , nie zdążyłam ksiądz był już w korytarzu jedyna droga ucieczki to ...balkon ....styczeń -15 na dworzu a ja w sweterku i w kapciuszkach kucam na balkonie , oczywiście ksiądz się rozsiadł w fotelu na dobre 10 min . nie pamiętam czy jakies zapalenie płuc mnie chwyciło czy wręcz przeciwnie zahartowałam się .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anti Baaardzo ok ksiądz. Oby więcej takich IP: 82.139.0.* 11.01.07, 14:23 No przychodzi puk puk... w związku z tym że mieszkamy od niedawna nie znamy się total. ksiądz - nie znamy się chyba - więc ja na to - Radek jestem - Krzysiek - i piąteczka. Wchodzi zona a ja z Krzyśkiem na ty luzik. No nic jest ok, jedziemy dalej. Mały lat 2,5 biega po domku. krzysiek bierze kropidełko książeczkę i zaczynamy.... mały wpada radośnie nastawiony do zycia i przybysza - ksiądz, patrz mam samochodzik od mikołaja - konsternacja - wróci Małemu uwagę to ja też mu zwrócę uwage i po imprezie. Ale... Krzysio ksiądz - pokaz, ale fajny - i na kolana w tym oprzyrządowaniu i zaczynają się bawic... jestem trochę na nie do księzy i całej tej instytucji ale ten ksiądz mnie rozbił. Duzy szacunek dla Niego i Jemu podobnych Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grubasek Re: Baaardzo ok ksiądz. Oby więcej takich IP: *.limes.com.pl 11.01.07, 16:22 ja rowniez mam duzy szacunek do takich ksiezy, ale ci wszyscy nawiedzeni(na sile probuja naprowadzic czlowieka na "jedyna sluszna sciezke zycia"), pijacy, majacy na boku rodziny, plawiacy sie w luksusach(wczasy na Karaibach, lexusy itp)dzialaja mi na nerwy. powie ktos: ksiadz to tez czlowiek. no pewnie, ale idac do seminarium podjal decyzje jakie zycie ma prowadzic i jakie wyrzeczenia sie z tym wiaza. wiele rzeczy powinno sie w kosciele-jako instytucji-zmienic, ale to ani nie miejsce na takie rozmowy ani nie temat. Odpowiedz Link Zgłoś
intel-e-gent Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 14:25 Ksiądz długo nie chciał zrozumieć, że ja i moja partnerka jesteśmy niewierzący i rok w rok zjawiał się pod drzwiami w najmniej sprzyjających momentach. Twierdził, że ma nas oboje w ewidencji i on musi nas odwiedzić. Wszystko ok, tylko my ani razu nie byliśmy w kościele. Wreszcie, dwa lata temu, gdy stanąłbył w drzwiach zapytałem: A, pan jest inkasentem? Zdębiał i odszedł. Od tej pory się nie pojawił. Z innej beczki: Gdy mieszkałem jeszcze u rodziców, to po kolędzie chodził ten sam fajny ksiądz, co uczył w moim liceum religii (nie było etyki, a że fajny to chodziłem na religię). Zapukał do drzwi a ja myślałem, że to siostra z zakupów wraca. Otwieram, ksiądz wchodzi, a ja w slipach, bo grzali jak diabli. Patrzy i mówi: "Tylko na lekcję, to spodnie załóż" :) Nie wziął ani grosza za posługę :) Odpowiedz Link Zgłoś
trini Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 14:28 Ja jestem dobra we wpadkach. "Księdzową" oczywiście też zaliczyłam. Zdecydowałam, że przyjmę księdza, bo nowe mieszkanie, niech "poświęci" - nic mi się przecież nie stanie, jak dla odmiany nie zwieję w tym dniu z domu. I przyszedł... Miałam jeszcze problemy z meblami, a w szczególności doskwierał brak normalnych krzeseł, w zastępstwie których używałam plastikowych ogrodowych siedzonek z "Biedronki". Ksiądz wszedł, pomodlił się i szuka wzrokiem miejsca na posadzenie pupy. Zlokalizował jeden z plastików i siadł. No, prawie. W chwili, w której księdzowa pupa zetknęła się z plastikowym siedziskiem ogrodowego krzesełka, to ostatnie z wielkim hukiem rozkraczyło nogi na 4 strony świata (dosłownie), a Ksiądz pieprznął o podłogę tak mocno, że oczami wyobraźni dostrzegłam ogromną wyrąbaną dziurę w mojej nowej podłodze. Jak zwykle w takich chwilach nie mogę zachować powagi - atak histerycznego śmiechu chyba na wieczność zamknął mi drogę do Nieba. Jednak widok księdza podkasującego sutannę i spieprzającego z przeklętego domu ile sił w nogach - chociaż po części mi to Niebo zrekompensował. A podłoga przetrwała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxxxxxxx Re: wpadki podczas kolędy IP: 83.238.74.* 11.01.07, 14:29 1) byłam jeszcze dosyć młoda i musiałam w kolędzie z rodzicami uczestniczyć. Ba, trzeba było nawet się wystroić! Ubrana zatem w białą bluzeczkę gotowa byłam na wizytę. Rodzice zwrócili uwagę na moje kapcie, które NALEŻAŁO ZMIENIĆ. zanurkowałam w szafie w poszukiwaniu butów, znaleźć nie mogłam więc wrzeszczę- gdzie są moje buty, kurde! - Szczęść Boże w tym szukaniu- usłyszałam za sobą od księdza... 2) Starsza już na "wylocie" z uczelni, zaręczona. Ksiądz rozdaje wszystkim obrazki, a do mnie: Dla Ciebie kalendarzyk, bo się chyba bardziej przyda... A ja na to: dziękuję, jestem na pigułkach.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AAA TO dopiero numer IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:34 Moja Mama specjalnie wzięła urlop na dzień kolędy, cały dzień czekała na Księdza,nie doczekała się przed południem. Dopiero po 16 zjawili się ministranci. Mamuśka wyszła z założenia, że za chwilę wróci Tato z pracy, więc fajnie byłoby przyjać księdza w pełnym składzie.Powiedziała więc ministrantom, żeby przyszli z księdzem za godzinkę. Ksiądz odwiedził sąsiadów, a że było już trochę póżno to zapomniał o moich rodzicach i pobiegł beztrosko na plebanię, bo o 18 kolacja. Swoją drogą to wygląda na takiego, co to posiłku nie przeoczy. Rodzice czekali cały wieczór naiwnie myśląc, że ksiadz się zjawi, gdy odkryli, że go juz w bloku nie ma, postanowili sprawę wyjaśnić. Ksiądz oznajmił, że przyjdzie w innym terminie ok. wieczora. Oj musi Mamuśka kolację szykować, nie chciała przyjąć Księdza sama, bez Mężusia to teraz będzie powtórka z rozrywki w inny dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
aicha1979 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 14:37 W domu byli tylko mój tata i moja siostra. I - pies. Ksiądz zażądał zamknięcia psa w innym pokoju, ale moja siostra nie zgodziła się, argumentując, że to członek rodziny. Argument wzmocniła mówiąc, że psy też mają duszę. Ten argument podziałał na księdza jak płachta na byka. Wizyta przebigała w nerwowej atmosferze, szczegolnie, że pies wyczuł klimat i wrogo patrzył na księdza. Najlepsze jest jednka to, że mój tata, osoba naprawdę wierząca, w żadnen sposób nie powstrzymał siostry przed "gorszeniem" księdza! Bo przecież psy mają duszę, no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lena.k1 Re: wpadki podczas kolędy IP: *.net.autocom.pl 11.01.07, 17:44 Bo przecież psy mają duszę, > no nie? Jasne. Też nie znosiłam zamykania mojego psa na balkonie, czy w innym pokoju na czas wizyt księdza. Od razu jakoś nastawienie do tego księdza mi się psuło, bo miałam wrażenie, że przez niego moja biedna psina tkwi w samotności za zamkniętymi drzwiami i nie wie, czemu go nie chcą... :) Odpowiedz Link Zgłoś
sasza18 Re: wpadki podczas kolędy 12.01.07, 00:59 oczywiście że psy nie mają duszy.przynajmniej nie tej prawdziwej, biblijnej. taką metaforyczną jak najbardziej, mój ma:) Odpowiedz Link Zgłoś
azulceleste Psu wizyta duszpasterska też się należy!!!! 15.01.07, 22:49 A niby dlaczego mam zamykać moją Jamnicę Felicję na czas kolędy? A co, Jamnicy się kolęda nie należy? Skoro dzielę się z nią opłatkiem w Wigilię, kupuję jej prezent na Gwiazdkę, przywożę smakołyki i zabawki z podróży (np. piękną miniaturową piłkę nożną dla psów z Buenos Aires; Felicja to bramkarz 1-ligowy), to przecież jej nie będę zamykać. I nie jestem jakimś ewenementem, bo wszyscy członkowie rodziny robią to samo (84-letni dziadkowie też). Felicji się kolęda b. podoba (w ogóle lubi gości), od razu włazi księdzu pod sutannę (pies-inspektor, jamnik krótko mówiąc), ksiądz zdejmuje czapkę kolędową (ta wersja z pomponem), a pies już do niej skacze, bo mysli, że pompon to piłka. Ostatnio dziadek zamknął psa na tę okoliczność w sypialni, piszczała, a ja się zlitowałam i ku zieszaniu księdza (nowy) z wielką pompą wniosłam psa na rękach i rozsiadłam się koło księdza :-)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
earlyyears Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 14:49 to nie byla swiecona woda. koty takiej nie pija. Odpowiedz Link Zgłoś
zoraz To forum to podpucha :) 11.01.07, 14:58 Daliście sie podebrac, wzięło Was na szczerośc, teraz Was wyłapią jak po sznurku i traficie na indeks :P Pozamiatane normalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
wojtkowiak.d Re: wpadki 11.01.07, 15:05 To co prawda nie było w czasie kolędy, ale w temacie. Leżałam w szpitalu po urodzeniu córki, salka 1osobowa (poród rodzinny), ja musiałam się "wietrzyć", więc kołdra uchylona, nogi szeroko a tu pukanie i w tym samym momencie wchodzi ksiądz (to była niedziela) z pytaniem, czy chciałaby Pani przystąpić do spowiedzi i przyjąć Pana Jezusa. Byłam tak zdezorientowana, że powiedziałam dziękuję. Jedyny raz w życiu odmówiłam. Potem jednak bałam się tak "odchylać kołdrę" Odpowiedz Link Zgłoś
wilfrid Nie wpadka, ale ciekawe 11.01.07, 15:10 To raczej nie wpadka, ale ciekawe. Przychodzi ksiądz z kolędą do nas do nowego mieszkania. W mieszkaniu nie widać telewizora (bo nie lubimy, to nie mamy), DVD, mało mebli - stara biblioteczka (bo pamiątka), stare łóżko (bo jeszcze nie kupiliśmy nowego). Na rękach trzymamy nasze miesięczne dziecko. Przy wyjściu dajemu księdzu kopertę - a ksiądz na to z troską - "Czy na pewno stać was na ofiarę?". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Matys Re: Nie wpadka, ale ciekawe IP: *.as.kn.pl 11.01.07, 15:26 Ja od kilku lat nie mieszkam w swoim rodzinym miescie. Za kazdym razem kiedy ministranci chodza i sie pytaja to mowimy, ze nie. Pytaja dlaczego. Zawsze mowie, ze nie mam ochoty udawac ze mi sie to podoba i ze jest mi to potrzebne i ze nie bede udawal jak bardzo sie ciesz z przybycia ksiedza. Chociaz w tym roku ksiadz chodzil i akurat zaczal nasza brame. W pewnym momenci chyba pomylily mu sie numery i zapukal do nas. Ja otworzylem...a tam ksiadz. Jak zobaczyl moje zdziwienie, to zobaczyl w kartke, ze to nie ten numer. POwiedzial przepraszam, ja ze nic sie nie stalo i zamknalem drzwi. Chamskie, ale szczere.. Pozdro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wylogowana Re: Nie wpadka, ale ciekawe IP: *.hsd1.ma.comcast.net 16.01.07, 02:36 Gość portalu: Matys napisał(a): > Chamskie, ale szczere.. Chamskie??? Chamskie by bylo: "wyp.....j klecho" Odpowiedz Link Zgłoś
rfx Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 15:23 Przed przeprowadzką do nowego mieszkania przyjęliśmy kolędę jeszcze na starym. Tydzień później, już w nowym. Wracam z pracy, wskakuję w spodenki, starą koszulkę, patelnia z jajecznicą na stół, Eurosport, dzwonek. W drzwiach ksiądz. Nikt nie uprzedził, mieszkam na parterze i jestem pierwszy na jego drodze. Wszedł, wyjaśniłem sytuację, wyniosłem jajecznicę. Obaj byliśmy tak skonsternowani, że TV nam wcale nie przeszkadzał w modlitwie:P Kropidło miał chyba swoje, przenośne, kasę wygrzebałem z kieszeni leżących na krześle spodni... Ok, poszedł. Zimna jajecznica na stół. Siadam nad nią. Dzwonek. Ksiądz, ten sam: - przepraszam, pomyliłem bloki, miałem chodzić po dwójce. A w najbliższą sobotę, o 9 rano, po długiej nocnej parapetówie znów dzwonek. Byle co na tyłek, pozamykałem drzwi (w jednym pokoju w wyrku żona, w drugim znajomi), otwieram: ksiądz, ale inny. Na szczęcie zostawił ubranie(może wyczaił, że nic nie gotowe) i poszedł kolędować na czwarte piętro. Był czas na zebranie szkła, petów, wietrzenie; posiedział z nami i naszymi znajomymi, załapał się na kawę i imprezową karpatkę. Trzy kolędy w jednym roku :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: me Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:30 ksiadz siedzi na sofie..nagle powoooli zsuwa mu sie stula..na prawo..jest juz bardzo nierowno..my przerazeni..nagle spod sofy wydobywa sie zlowieszczy warkot i stula ginie zupelnie. moj piesek mial wtedy 3 mce, a ksiadz obsliniona stule. ale zachowal honor i wykazal sie poczuciem humoru :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: wpadki podczas kolędy IP: *.anfa.pl 11.01.07, 15:40 U nas z kolędą chodzi ksiądz, kościelny i ministrant. Koscielny ma na imię Bolek, i tak też jest przez wszystkich nazywany. W czasie kolędy kościelny musi napisać kredą na drzwiach skrót "K + M + B". Moja 9-letnia córka do niedawna myslała, że "K + M + B" to skrót od "Ksiadz + Ministrant + Bolek". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: olo Re: wpadki podczas kolędy IP: *.anfa.pl 11.01.07, 15:42 Bardziej obeznani twierdzą, że "K + M + B" to skrót od "Ksiądz Ma Biedę". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hubert Numer z kotką IP: 195.42.249.* 11.01.07, 15:44 He he .. u nas kotka właśnie ma pierwszą ruję i chodzi po całym mieszkaniu czołgając się przednimi łapami po podłodze z wypiętym tyłkiem .. Gdy przyszedł ksiądz nie zdążyliśmy jej zamknąć w łazience. Omawiamy modlitwę a tu kicia włazi do pokoju w swojej dziwnej pozycji więc parsknąłem śmiechem, ksiądz też widziałem się uśmiechnął a kicia powędrowała do łazienki :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Atis1 Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:51 Moja pierwsza kolęda. Było to bardzo, bardzo dawno temu ale pamietam jakby to było wczoraj. Ja pracująca studentka, mąż tylko pracujacy. Przeprowadzilismy się do nowego mieszkania ok.8 stycznia. Mieszkamy juz kilka dni.Godz. 20 - ja ubrana w podomke uczę sie. Ksiązki porozkładane na małym okragłym, przekrzywionym stotole (pożyczonym od koleżanki - własnego jeszcze długo nie mieliśmy), mąż rozebrany lezy pod kołdrą - oglada wiadomości w TV. Ktoś puka do drzwi. Otwieram stoi ksiadz i mówi, ze kolęda. Mnie mowę odebrało bo wiem jak wyglada pokój i mąż. Ale po chwili wykrztusiłam, ze nie spodziewałam sie księdza bo nowy budynek, jeszcze nie zamieszkały w pełni, maż "chory", ja sie ucze, nie mam wody święconej, kropidła itd. Jąkając się intensywnie myślałam co zrobić. Zawsze ksiedza moja rodzina przyjmowała. Głupio by mi było powiedzieć nie. Pomyślałam - jak już księdzu otworzyłam to , nie ma wyjścia - zapraszam. I tak przyjelismy księdza na pierwszej samodzielnej jako rodzina (dwuosobowa) kolędzie. Miałam wówczas 23 lata. A dziś czytam Wasze posty mając lat ooooooo i jeszcze wiecej i wspominam tamtą nasza kolędę. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eXe Re: wpadki podczas kolędy IP: *.oi.pg.gda.pl 11.01.07, 15:57 Mialem ostatnio kolede, przyszedl ksiadz z 2ma mlodymi ministrantami. U mnie cala rodzinka, ojciec, matka i 2 siostry. Matka wpadla na pomysl, zeby jednen z ministrantow zapalil swieczki, dala mu zapalki. Nieszczesnik walczac ze stresem i slyszac w tle glos mojego ojca mowiacy cos o harcerzach i jednej zapalce troche sie przejal, zwlaszcza, ze pierwsza zapalka nic nie zapalil. Druga udalo mu sie zapalic 1 swieczke. Nastepna zapalil 2ga swieczke i szybko schowal ja do pudelka (tak ze niby 1 2 3 zrobione)... tylko niestety pospiech troche go zgubil, bo nagle cos buchnelo i okazalo sie, ze udalo mu sie zrobic "murzynka" (czyli wkladajac niezgaszona zapalke podpalil wszystkie na raz). Mialem potem duzy problem, zeby opanowac smiech przy modlitwie itd., zwlaszcz jak patrzalem jak koles sobie dotyka grzywki i patrzy czy mu sie nie spalila. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krzysztof Re: wpadki podczas kolędy IP: *.dsl.opol.bdi.inetia.pl 11.01.07, 16:02 Ksiądz wchodzi do mieszkania i pyta moją 3 letnią córkę -"Co śpiewamy?" ona odpowiada - "Domowe przedszkole". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Azorek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:31 Nas odwiedza na ogół nasz proboszcz - przyjaciel. Jesteśmy po imieniu, jak mimistranci po odśpiewaniu kolędy już wychodzą, gawędzimy 5 minutek, bo i o czy, jak u nas bywa parę razy na miesiąc? Ale zdaraz się wikariusz...KtoS tu ma podobnie, bo gdzieś w wątku czytałam. No i bywa różnie...Mamy kilka zwierząt, zamknąć toto - niemożliwe, bo drą paszcze i nic nie słychać. A gości lubią...Zwłaszcza psy. Pchają się księdzu na kolanka, nie wyłączając naszego psiska, które waży więcej ode mnie, ale jest młode i ma się za szczeniaka. Kiedyś dotarł do nas nowy wikary, człowiek młody, ale dość puszysty. Nie wiem czy się zmęczył po drodze (nasz dom stoi na skarpie), czy zwierzaki go przestraszyły, ale jak usiadł zrobił się pąsowy...Moj mąż, człowiek szczery, niestety, krzyknął z troską: - Boże wielki! Ale ksiądz czerwony na twarzy, jak piwonia! Źle się ksiądz czuje? Ksiądz dla odmiany zrobił się popielaty i mętnie zaprzeczył, że nie, skąd... -Może ksiądz ma nadciśnienie? -No, zdarza się, że miewam za wysokie... -A jakie leki ksiądz bierze? Nie bierze? dlaczego? Zaraz zmierzymy księdzu ciśnienie, spokojnie... Nie wiedziałam gdzie się schować...Mój mąż, lekarz, siłą ułożył biednego księdza na kanapie, przyniosł ciśnieniomierz, o wszystko wypytał, a ja zamiast wyjść stałam jak głupia z przyjemnym wyrazem twarzy... Biedak był tak speszony, że aż zał było patrzeć. A po księdzu skakały radośnie nasze psy...Szczególnie jedna, suczka, nie dwała się zgonić z księdza. Mój mąż wrzeszczał: -Weź, tę francę, kochanie, bo ją chyba zabiję! Badam pacjenta. Ksiądz dostał listę badań do zrobienia, termin wizyty w szpitalu (swoją drogą mój mąż znalazł mu choróbsko, niestety) i wychodząc zapytał głupio ile płaci... :)))))))))) Za jakieś dwa tygodnie wpadł proboszcz i powiedział, że wikary pochwalił mu się, że zasłabł, że tacy troskliwi ludzie, miły dom itd. Proboszcz: -Rozebrałeś go? -Nie, trochę porozpinałem... I wszyscy w ryk. :)))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:37 Mój kumpel jest gejem. Kolędę miał pomiędzy Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Po Nowym Roku spędzonym w rodzinnym domu (na Śląsku) wrócił do Krakowa, gdzie studiował. Któregoś dnia poszedł do sauny (gejowskiej). Ktoś się zaczął do niego dobierać (oszczędzę szczegółów) - po "wszystkim" wyszedł z sauny wziąć prysznic a za nim ten facet, który go obmacywał. Mój kumpel zamarł z wrażenia: to był wikary, który kilka dni wcześniej był u niego na kolędzie. Ale chyba nie poznał go, bo to duża parafia. Pewnie też nie wpadła na to, że jego parafianie mogą studiować w Krakowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarek Re: wpadki podczas kolędy IP: *.autocom.pl 15.01.07, 13:48 w Krakowie nie ma sauny gejowskiej, tak a propo. Wymyśl coś jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niezbyt wierzący Re: wpadki podczas kolędy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 16:00 U mnie był ksiądz wczoraj. Mieszkam już tu od 7 lat, ale jakoś się nie złożyło, żeby przyszedł. No ale wczoraj, słyszę dzwonek u furtki. Patrzę ministranci. Jako, że właśnie dla relaksu spaliłem jointa, to myślę, że przyjmę księdza. Chłopaki wchodzą, zapraszam ich dalej, a ci ni z gruszki ni z pietruszki zaczynają mi śpiewać. Ja się powstrzymuję, żeby nie parsknąć śmiechem, oni się dziwnie na mnie patrzą, ale twardo śpiewają. Nagle urywają w pół zwrotki i patrzą na mnie, a ja na nich. W końcu przerywam krępującą ciszę i pytam co dalej? Oni na to: nic! I uciekli. Potem zajarzyłem, że pewnie czekali na jakąś kasę, ale niestety za późno skumałem o co chodzi. Zaraz potem wszedł ksiądz, usiadł, zadał mnóstwo pytań. Na kolana wskoczyła mu moja kocica i dawaj ocierać się o niego, smyrać go ogonem po nosie i całować go w ucho. Siedział tak i nie protestował z 10 min. Ale widze, że oczy mu się robią jakieś takie błyszczące, ciągnie nosem, kaszle.Ja za bardzo nie zwracałem uwagi, bo spalony byłem na maksa. W końcu mówię, czy zabrać kota, bo może ksiądz nie lubi. A on na to: właściwie to jestem bardzo mocno uczulony na kocią sierść. Kot w trybie natychmiastowym opuścił pokój, a mi się zrobiło głupio, ale śmiać mi się też chciało nieźle. Niemniej ksiądz okazał się twardy, trzeba przyznać. Dał mi obrazek i poszedł. Ciekawe czy przyjdzie w następnym roku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: smart_ass Re: wpadki podczas kolędy IP: 195.20.110.* 11.01.07, 16:09 Mieszkałem kiedyś drzwi w drzwi z kolegą z pracy, "słomiani wdowcy" na "projekcie". Po pracy scenariusz na ogół był taki że wpadał on do mnie albo ja do niego,piwo, tv etc. Tego dnia, wróciliśmy z pracy razem, zatrzasnęliśmy drzi z uśmieszkiem i każdy w swoim mieszkaniu się wyluzowuje. No więc słysząc pukanie do drzwi 5 min. później krzyczę "wlazł!" i co widzę wychodząc w łazienki w samych slipkach (nie muszę dodawać że w mieszkaniu artystyczny misz-masz)? W drzwiach stoi ksiądz z ministrantami! Po 10 sek. milczenia, jeden z ministrantów mówi załamującym się głosem: "chyba nie będzie pan dziś przyjmował księdza?" :o)) Odpowiedz Link Zgłoś
azzurra3 Re: wpadki podczas kolędy 11.01.07, 16:28 U nas po kolędzie chodził dość stary i mocno przygłuchy ksiądz, tradycjonalista ale sympatyczny. A że dom u nas zawsze pełen kotów, któregoś razu nadepnął jednemu na ogon. Kot akurat nienerwowy był więc nie rzucił się z pazurami, ale jednak go ruszyło i zaczął głośno protestować. Ksiądz chyba do połowy modlitwy doszedł zanim się opanowaliśmy i go grzecznie poprosiliśmy o uwolnienie zwierzaka :-) ale było wesoło :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ksaks Re: wpadki podczas kolędy IP: *.dzi.vectranet.pl 11.01.07, 16:32 ksiądz wpada, rachu ciachu i chce wyjść... a tu niestety klamka odpadła. moja mała córeczka na to: tato!! znów to zrobiłeś!!! (klamka wypadała w wynajmowanym mieszkanku bowiem regularnie) Po tym jak poleciliśmy wyjście przez okno (drzwi były zablokowane), ksiądz zbladł i chyba zaczął podejrzewać najgorsze.... Rozkręcanie zamka zajęło 15 min, biedaczyna nieźle się napocił wystraszon chyba utraceniem zebranych darowizn.... Odpowiedz Link Zgłoś