Dodaj do ulubionych

wpadki przed rodzicami

    • Gość: BAD 1 Re: wpadki przed rodzicami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 09:54
      przypomnialem sobie historie jak to bylismy sie pobawic u kumpla na ogrodkach
      dzialkowych (takie zbiorowisko malych domkow wiec latwo sie zgubic) w kazdym
      razie impreza juz sie rozkrecila niektore laski juz ostro nawalone, kolesie
      rowniez, godzina 23 zawieruszylem sie gdzies na tym olbrzymim terenie z jakas
      dziewczyna, nie bylo nas ze 2 godziny, wracamy a tu polprzytomny kumpel mowi
      mi ze mam pozdrowienia od jakiejs babki z naprzeciwka. patrze nikogo nie ma
      wiec mysle sobie ze jaja sobie ze mnie robi ale ze za bardzo nie dalo sie z
      nim rozmawiac to poszlismy spac. jakies 2 miechy pozniej na imieninach mojej
      starszej nagle odzywa sie ciotka(jeden kieliszek miodowki to dla niej az
      nadto) i mowi: -no ty to niezle zes tam poszalal u nas na dzialkach, ale z
      ciocia to sie przywitac nie chciales...; zamurowalo mnie jak nigdy, starsi
      wzrok na mnie a ja nie wiem skad ona o tym wie, udalem ze musiala mnie z kims
      pomylic ale ona na to : mialam zamiar z toba porozmawiac ale ze zrobilo sie
      pozno a ty zniknales gdzies z ta dziewczyna...; starsi nic nie powiedzieli,
      babcie zagielo, reszte tez. cale szczescie nie poruszali juz tego tematu i
      mialem spokoj, przynajmniej tego wieczora...
      • Gość: steku Re: wpadki przed rodzicami IP: *.jgora.dialog.net.pl 10.09.03, 12:53
        przed chwila dzwonil do mnie stary i pytal sie czy bylem wczoraj nacpany czy
        pijany. wstaje ide do lustra i wygladam jakbym dostal plombe od kogos
        leworecznego. najgorsze ze nic nie pamietam z wczoraj. koles mial urodziny a
        inni kolesie wrocili po 2 miechach z pracy z Niemiec. ogolnie przed chwila
        dzwonilem do solenizanta/jubilata zeby odtworzyc wczorajszy wieczor. nie
        dostalem plomby ale zaliczylem 3 gleby ze schodow. to i tak dobrze bo inny
        koles tak sie najebal ze jak go odwiezli do domu to siedzial ze stara w pokoju
        i dwa razy odlawl sie w kacie... a stary pytal sie czemu dzwonilem do niego o 5
        i pytalem sdie czy to Robert a starej czy to Kaska. mam nadzieje ze nic glu
        [piego nie powiedzialem. ale najlepsze jest to ze chce sobie ze mna powaznie
        pogadac i mam na niego czekac w domu jak wroci z pracy. w domu bylem ok 6 a nie
        pamietam nic od 23. ktokolwiek widzial ktokolwiek wie co robilem wczoraj prosze
        o kontakt.
    • Gość: Shazza Re: wpadki przed rodzicami IP: 62.233.163.* 10.09.03, 18:14
      To było zimą, gdy skrzypiał mróz,
      Z chłopakiem byłam tak blisko już
      Gdy mama nagle stanęła w drzwiach
      Już bardzo późno, więc pora spać

      I mniej więcej na tym poziomie (przeboju Shazzy) są te wasze opowiastki w tym
      wątku.
      • Gość: Polska-Szwecja 0:2 Re: wpadki przed rodzicami IP: *.retsat1.com.pl 10.09.03, 21:44
        Gość portalu: Shazza napisał(a):

        > To było zimą, gdy skrzypiał mróz,
        > Z chłopakiem byłam tak blisko już
        > Gdy mama nagle stanęła w drzwiach
        > Już bardzo późno, więc pora spać
        >
        > I mniej więcej na tym poziomie (przeboju Shazzy) są te wasze opowiastki w tym
        > wątku.

        no i chuj!
        • nnaatt33 Re: wpadki przed rodzicami 11.09.03, 17:10
          to nie będzie wpadka przed rodzicami...ale i tak mam zawsze z niej polewkę:)

          znajomi mojego znajomego wybrali się w pewien piękny wiosenny dzień na piffko
          do Ogrodu saskiego...rzecz jasna nie było to jedno piwko, ani nawet dwa, ale
          multum...można się domyślać w jakim stanie byli ci kolesie.siedzą siedzą , w
          głowach im się mąci...patrzą...a tu policjant jedzie na koniu!( tacy się
          zdarzają jeszcze w saskim)policjant oczywiście podjeżdża i jeden koleżka
          postanowił go spławić. z trudem powstał z ławki i stanął w rozkroku, żeby na
          boki się nie gibać.a tak, owszem, na boki się nie gibał, ale wahał się do
          przodu i do tyłu...policjant podjeżdża i pyta zatroskanym głosem...czy wszystko
          z panem w porządku...?tak się pan jakoś chwieje...?pił pan coś? a koleżka na to
          lekko bulgoczącym tonem: nie! ja się tylko konia boję!

          tam wcześniej ktoś mówił coś o szkole....ja raz na klasówce z chemii
          zadzwoniłam pod ławką do taty, żeby mi rozwiązał kilka zadań...cała klasa miała
          potworną śmiechawę, a biedna nauczycielka do tej pory nie wie, o co mogło
          chodzić:))
          • Gość: Lapusz Re: wpadki przed rodzicami IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 12.09.03, 09:33
            Buhahahaha! Ale śmiechawa, ale polew!!! Buchahaha!. Piffko, o qrczę!!!
            • Gość: agniecha r. Re: wpadki przed rodzicami IP: 172.28.12.* 12.09.03, 15:15
              1) to bylo kilka dobrych lat temu 9 bo juz troszke sporzadnialam) wracalam
              wczesnie rano z imprezy, mamie powiedzialam, ze spie u kumpeli i bedziemy sie
              uczyc-rzecz jasna nie moglam wrocic do domu o 8 rano, bo bym podpadla
              poszlam wiec odwiedzic niedzielnym rankiem rzeczona kolezanke. Kolezanka
              mieszkala z rodzicami
              Wpuscila mnie do swojego pokoju, mnie jeszcze trzymalo od dnia poprzedniego to
              bylo takie"juz nie bomba ale jeszcze nie kac" czyli letka śruba. No i tak
              siedze i siedze> Przyszla do pokoju mama kolezanki, zeby porozmawiac:((( Mama
              tez siedzi i siedzi haha-hihi, co slychac, pierdu-pierdu, a mnie
              sie tak jakos niedobrze zrobilo i na wymioty..... . No ale jak tu rzygac przy
              Mamie kolezanki, w niedzielny ranek w obcym domu mam isc do kibla i haftowac.
              Juz czulam jak mi sie zbiera, w koncu Mama wyszla zrobic herbatke, a
              ja....wyrzygalam sie do wlasnej torebki bleeeeee. Zaraz potem poszlam do domu z
              ta torebka zrzygowinami, ktora czyscilam w smietniku pod blokiem.

              2) Moja siostra tez nie miala sie gdzie wyrzygac bo kibekl w naszym domu jest
              dokladnie na przeciwko pokoju rodzicow i haftowala przez okno domu na nowu
              bialy tynk! Do dzis jest tam ślad po jej lopezie. Rodzice caly czas sie
              dziwia "od czego ten cien" i ze pewnie murarz spierd**** robote
              agniecha r.

              p.s. a watek zajebisty
              • zalef1 Re: wpadki przed rodzicami 13.09.03, 13:24
                Jaki to dla Was szczęście , że na świecie istnieją murarze co czasem
                ptrfaią ,,spierdolić "robotę.
            • demoniczna27 Re: wpadki przed rodzicami 10.01.04, 22:06
              jak byłam na studiach, mieszkałam we Wrocławiu a na weekendy przyjeżdzałam do
              domu. Moi kochani rodzice wpadli na wspaniały pomysł posprzątnia mojego pokoju.
              Wcześniej będać jeszcze w wynajętym mieszkaniu kupiłam sobie z chłopakiem
              pierwszy raz ( i ostani) jakąś wyjątkowo strasznie sprośną gazetę. Przez
              współlokatorkami postanowiłam ją ukryc i czym predzej ją wyrzucic do smieci.
              Wsadziłam ją do plecaka i oczywiście po drodze zapomiałam o niej kompletnie.
              Tak oto owa przyjemna lektura trafiła do mojego mojego rodzinnego domu.
              Oczywiście półeczki z gazetami sprzątał mój ojcec który nic nie wspomniał o tym
              że WIE co ja kupuję. Ja straszliwie się wściekłam i zrobiłam mojej mamie
              karczemną awanturę że grzebia w moich rzeczach, a ona na to"chodzi ci o te
              majtki Grześka którebyły w twojej półce?", całkwoicie zdebiałam bo nie o to mi
              chodziło i nie wiedziałam że Grześ w czasie swojej jednodniowej wizyty u mnie
              zostawił majtki hahahahha. Pojechałam na maksa, tym bardziej ze moi rodzice
              byli chyba wczesniej przekonani o mojej niewinnosci
    • Gość: miau Re: wpadki przed rodzicami IP: *.acn.waw.pl 15.09.03, 01:01
      powiedzialabym ze watek podupadl, jesli chodzi o poziom... ;(
    • Gość: Karolek Re: wpadki przed rodzicami IP: *.chello.pl 16.09.03, 00:38
      koniec liceum/poczatek studiów.
      udało mi się podłapac jakąś prace na koniec wakacji. po pracy poszedłem ze
      znajomymi na pyffo. Po dużej ilości doszedłem do wniosku, że już pas, koniec -
      rano musze jakoś wyglądać. więc wytaczamy się z knajpy i turlamy się na dworzec
      centralny (z którego mam kolejkę do siebie). idziemy sobie (ja w boskim
      humorze - wreszcie wykazałem się asertywnością i rozumem - nie piję dalej). Po
      drodze mijamy śliczny sklep monopolowy... ale nic to - nie dajemy się podkusić.
      Niestey zaraz później jest śliczna brama. kapitulujemy i idziemy po kilka win.
      w tym momencie jesteśmy już tylko w trojkę (kumpel, jego nowa dziewczyna i ja).
      W pewnym momencie kończy się wino - kumpel idzie po kolejne. jestesmy juz w
      stanie ciezkim, wiec po chwili nieobecnosci kumpla zapominamy o jego istnieniu
      i zaczynamy sobie slodko baraszkowac (o ile w bramie mozna slodko
      bareaszkowac). Po jakims czasie baraszkowanie zostaje przerwane przez
      mieszkancow owej kamienicy. otrzezwiali zaczynamy szukac kumpla. niestety
      przepadl. wiec postanawiamy rozejsc sie do domow.

      Okazuje sie niestety, ze kolezanka (nie bedaca z warszawy) nie bardzo wie,
      gdzie ma zalatwiony nocleg. znaczy liczyla na mojego kumpla - ale on przepadl.
      ale jakas jej ciocia mieszka sobie gdzies w wawie, tyle ze ona nie wie jak
      trafic. niestety jako kulturalny mlody czlowiek odprowadzam ja a tym samym nie
      zdazam na ostatnia kolejke. niezbyt zmartwiony pakuje sie w taryfe.

      podjezdzam pod dom i zauwazam, ze niestety nie mam kasy. nic to! mysle sobie -
      pozycze od rodzicow - nie spia, baaa.. nawet maja gosci. wchodze do domu i
      przy wejsciu do salony potykam sie i padam na ziemie. slysze wlasnie rozmowe
      moich rodzicow na temat wychowania alkoholowego, ze oni mi ufaja, i wiedza, ze
      ja nie schleje sie jak dzika swinia itp. podnoszac sie belkocze "tato,
      niesztety sie spoznilem na osztanią kolejke.. poszycz mi na taryfę" zapada
      cisza...

      wychodzę zapłacić i podczas powrotu do domu mijam sie z tatą odprowadzajacym
      znajomych do samochodu. niestety puszczam wlanie pawika...

    • luiza-w-ogrodzie Re: wpadki przed rodzicami 19.09.03, 07:02
      Zaczelo sie dobrze a zrobilo monotonnie. Mozna prosic o jakas opowiesc gdzie
      nie byloby rzygow, chlania, dragow etc?

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie

      ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·...¸><((((º>¸.
      .·´¯`·.. ><((((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸.·´¯`·...¸><((((º>
      • Gość: guten Re: wpadki przed rodzicami IP: 156.17.253.* 19.09.03, 12:04
        Faktycznie Lu, zrobiło się jak z filmami Pasikowskiego - początkowo rzygi,
        chlanie i bluzgi służyły jako środek wyrazu, swojsko się w kinie od razu
        robiło, bez patriotycznej martyrologii lat osiemdziestych lecz nie bez
        refleksji.
        Potem jednak przesadził: środek wyrazu przestał służyć jakiemukolwiek
        sensownemu celowi bo tenże gdzieś zanikł jako mało efektowny w zderzeniu
        z "jazdą", która stała się w ordynarny sposób wartością samą w sobie.
        Zgodnie z wprowadzoną nową zasadą;
        że naturalny, oczyszczający od nadmiaru gazów w organiźmie bączek nie jest tak
        medialnie interesujący jak kakofonia pierdów z kleksami na ścianach....

        inna sprawa, że wątek jest o przypałach z rodzicami,
        a przecież ta dziedzina jest zdominowana przez
        ukrywanie gorzelnego oddechu ("i przestań non stop żuć te gumy !", "nie
        przesadzasz z tym jedzeniem czosnku w szkole ?!" ),
        przesadną dbałość o właściwe ciśnienie w gałce ocznej - "people without-eyes
        syndrom", "pani magister, ma pani coś na zapalenie spojówek, yhm, może jest
        visine...?",
        gorączkowy sex wobec bezpośredniego zagrożenia dekonspiracją - "duchota coś
        dzisiaj taka..", "dzieci, zrobić wam herbaty z cytryną?, puk, puk, dzieci -
        herbate rob... eie.. hm.,hm. ..przprszm.."
        komiczne trzymanie pionu, kiedy świat wokół wiruje... "podobno >Helikopter w
        ogniu< zebrał świetne recenzje za zdjęcia.."

        W końcu to forum humorum a nie barbarorum
        a rybki chodzą nieźle, to autorski pomysł, Lu?


        • Gość: Rydzo Re: wpadki przed rodzicami IP: 193.59.95.* 09.10.03, 15:15
          Konkretny temacik.

          Jeszcze mieszkałem wtedy z rodzicami, nie było ich w domu wiec z moja obecna
          zona wtedy dziewczyna barabara, skonczylismy i poszlismy do lazienki wziac
          prysznic. zapomnialem wtedy wyrzucic gumy i polozylem ja na umywalce razem
          oczywiscie z zawartoscia. Pozniej zmylismy sie na miasto. Wieczorem wracam do
          domu, a mama: Tomek sprzataj po sobie OK? Na poczatku nie zajarzylem a pózniej
          to juz tylko buraka spalilem
          • yagienka Re: wpadki przed rodzicami 09.10.03, 19:32
            dooooobre ;)
      • Gość: Hincu$ Re: wpadki przed rodzicami IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 19.09.03, 17:05
        Mnie sie nie udalo miec jakiej$ $miesznej wpadki z rodzicami, ale od czego ma
        sie siostre.
        Kilka lat temu gdy jeszcze nie byla pelnoletnia poszla na impreze do Kwadratu
        (niegdy$ imprezownia w Gdańsku). Nastepnego dnia tata, ktory jej na to pozwolil
        (bo bylo to blisko i miala wracac taryfa) pyta sie jej jak bylo???
        Moja siostra zarzucila (chyba standardowa formułka), ze fajnie sie bawila,
        poznala kupe fajnych ludzi. Moj ojciec cierpliwie zaczekal az skonczy, poczym
        podsunal jej pod nos gazete. Pierwsze zdanie artykulu brzmialo:
        "Wczoraj w dyskotece Kwadratowa odbyl sie bal dla ludzi upo$ledzonych umyslowo
        i ich opiekonow."

        Pozdrawiam wszystkie siostry i wszystkich braci
    • ignacja1 Re: wpadki przed rodzicami 19.09.03, 13:24
      W tym roku na wakacjach pojechalam w odwiedziny do kumpeli z innego miasta.
      Spalysmy u jej chlopaka w domu - ja w jego pokoju w lozku, oni we dwojke w
      duzym pokoju. Do domu przyszlismy, gdy jego rodzice juz spali. Jego mama miala
      nastepnego dnia o 3 rano wychodzic z domu, bo wyjezdzala tego dnia za granice.
      Kolega ostrzegl nas, ze pewnie o 3 zostaniemy obudzeni przez rozmawiajacych i
      przygotowujacych sie do wyjscia rodzicow. No nic, spie sobie spokojnie, a tu
      na ranem otwieraja sie drzwi do pokoju, gdzie spie...wchodzi mama kolegi.
      Zbliza sie do mnie, pochyla. Po chwili zamyka sie na mnie stalowy uscisk rak,
      dalej nie wiem o co chodzi. Mowi:
      - Syneczku, juz wyjezdzam, pa...
      Usiluje sie wyrwac, ale kobieta trzyma mnie mocno i obcalowuje czule po
      policzku. Mowie:
      - Przepraszam pania, ale...
      Na co ona odskakuje jak oparzona:
      - Ojej ! to nie jest Karol ? A gdzie moj syn ?
      Wyjasnilam jej, ze spi w duzym pokoju, ona oczywiscie bardzo mnie przepraszala,
      wciaz speszona swoja pomylka.
      Potem okazalo ie, ze kolega zwykle sie wyrywa, gdy mama go usiluje ucalowac,
      wiec na wszelki wypadek trzymala "swojego syna"(tzn mnie) mocno, skoro juz
      nadarzyla sie sposobnosc...
      • ignatz Re: wpadki przed rodzicami 19.09.03, 14:54
        Niezła opowiastka! A i nick masz bardzo ładny :-)
    • Gość: yaros26wro Re: wpadki przed rodzicami IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 23.09.03, 14:06
      może nie przed rodzicami ale też nie kiepsko.
      Byłem z żoną na naukach przedślubnych na parafii u księdza,siedzimy sobie
      wygodnie na sofie przy ławie z kawusią a że był to ślub konkordatowy, ksiądz
      poprosił mnie o dokumenty wyciągam portwel a z niego wylatyje worek z gandą i
      zajebiście osmalona lufa, i dalej jak na filmie lufa z łodkotem potoczyła się
      na środek pokoju, shiza maksymalna, po prostu wstałem podniosłem wora, lufe i
      schowałem do kieszeni. Ksiądz to przemilczał, patrzy na mnie tylko tak dziwnie
      od tego czasu.

      pozdrawiam

    • s.o.a.d Re: wpadki przed rodzicami 07.10.03, 00:54
      Mnie się zdarzyła standardowa wpadka, miałem ostro wyżarte, wpadam do chaty,
      obrzyguje kibel, dostaje od matki(na szczescie nic nie pamietam) i kłade się
      spać :-)

      Moja siora:
      Wraca nawalona z sylwka(ja już kimałem) wchodzi do chaty, rofdzice śpią,
      zachowuje się normalnie jak na jej stan, nagle woła ją matka i pyta:
      -Jak było?
      A siora odpowiada:
      -Dobrze - a po chili ze spokojem dodaje - Ale ja nie jestem pijana...

      I historia kumpla z LO.
      Studniówka.Impreza juz sie kończy, każdy nawalony jak wół, nauczyciele kazali
      nam zabrać ciasto które zostało. Większość wzięła taryfę, natomiast po kumpla i
      jego laskę pzyjechał ojciec. Wsiedli do samochodu a kumpel mówi:
      -Tato przyniosłem Ci ciasto...I zasypia :D
    • Gość: M4b Re: wpadki przed rodzicami IP: 217.8.168.* 07.10.03, 15:12
      Ja miałem wpadkę z ojcem i bratem.
      Mój brat jest o 4 lata mlodszy ode mnie.
      Miałem wtedy latek 17 , mój ojciec wymyślił rano że zabierze nas do Muzeum
      Wojska Polskiego. mi było to Ciut nei na ręke bo się ze swoją ówczesną lubą
      umówiłem.
      Ojciec z bratem się strasznie ociągali i efekt tego był taki że ona przyszła
      zanim rodziciel z bratem wyszli. Ja byłem na tyle przewidujący że
      profilaktycznie nie wstawałem z łóżka, bo i tak za chwilę miałem się w nim
      znaleźć (taki mialem plan :)))
      Rodzinka sobie wyszła, ja lubą cmok cmok i siup pod kołderkę ...
      jesteśmy już baaardzo zajęci, ciuszki na podłodze a tu nagle zgrzyt klucza w
      zamku ... Ona panicznie spodnie na tyłek wciąga, bielizna jej się w nogawce
      plącze, pasek od spodni wrzuciła za łózko bo przeszkadzał, jakoś pospiesznie
      blzke naciągnęła, ja nawet nei próbowałem sie ubrać tylko kołdrę naciągnąlem po
      szyję i leżę. Do pokoju wpada mój brat, i się drze - On jeszcze nie wstał ...
      Tak sobie przypomnieli że może byśmy z nimi pojechali i cholera musieli z
      przystanku wrócić ... Jak ja ich wtedy "kochałem" ... Potem opracowaliśmy
      metodę "na peryskop" - łóżko podsunąłem do okna i jedno zawsze miało głowę nad
      parapetem i "kikowało" na dwór czy jakieś zagrożenie się nie zbliża :)
    • Gość: Triss Merigold Re: wpadki przed rodzicami IP: *.acn.waw.pl 09.10.03, 00:21
      Egzamin wstępny na studia. Wieloetapowy pisemny, między poszczegolnymi etapami
      przerwy. W przerwach palę. Pokazał mnie "Teleexpress" i do rodziców zadzwoniła
      ciotka z Łodzi, że palę. Wyłgałam się stresem.
      • ignatz Re: wpadki przed rodzicami 09.10.03, 12:05
        Dobre! :D
        • martintro3 Re: wpadki przed rodzicami 11.10.03, 14:11
          kumpel kiedyś po zajeciach kożystając z okazji że nikogo nie ma na chacie,
          zaprosił paru kumpli( mnie nie było) i zaczeli oglądac pornusy, dawno to było.
          W każdym razie oglądali i w pewnym momencie wraca jego siostra, przekręca klucz
          w dzwiach a kumpel w tym samym czasie przekręcał łucznik w drugą stronę i tak w
          kółko parę razy, zaczął siac panikę, bo troche tych pornoli mieli. Siostra
          przerażona poleciała do sąsiadów, którzy zadzwonili po policję że jest włam u
          sąsiadów. Przyjechali szybko, gliniarz jakoś wlaz przez dzwi czy jak
          niepamietam, ale powalił go na glebe i przystawił mu pistolet do bani później
          skuł. Wszystko później sie wyjasniło Przy całym zajściu był sąsiad i wszystko
          widzial, jak gliny odjechały kumpel z bekiem do niego "niech pan nie mowi nic
          rodzicom", a chcieli tylko pare filmów przyrodniczych oglądnąć:)

          Kolejna historyjka , kumpel wraca napruty do domu, i coś mu w głowie sie
          popieprzyło, gdy spał zachciało mu sie lac wiec wstał podniósł łóżko i zaczął
          lać do wyra, wchodzi ojciec. Gdy to zobaczył podszedł do niego i od tyłu
          przywalil mu w łeb.
    • Gość: jan_m_rokita Re: wpadki przed rodzicami IP: *.zus.pl 03.11.03, 02:47
      autentyk - wycieczka szkolna, druga klasa technikum, zakwaterowanie w kartonowym, dlugim baraku podzielonym na pokoje. Siedzimy w jedym z pokoi pijemy pifko, wszyscy juz niezle wcieci.W pokoju obok probuje spac nasz niepijacy kolega-sportowiec.U nas jest glosno, wiec ten kolezka uderza piesciami w sciane az sie barak trzesie i wrzeszczy zeby bylo cicho. O te sciane oparty jest siedzac na lozku koles od nas z pokoju i probuje sie napic ze szkalnej butelki, sciana sie trzesie, koles o malo co nie wybija sobie siekaczy o szyjke butelki. W tym momencie wchodzi do nas wychowawczyni, wszyscy milkna, a kolezka co probowal sie napic ze spokojem wyglasza: "no bo jak ja biore do buzi, to on wali.."
    • beatach1 Re: wpadki przed rodzicami 06.11.03, 14:32
      To nie bedzie o wpadki przed rodzicami, ale wydaje mi sie, ze ´sa godne
      napomnienia:

      Jeszcze jak chodzilam do liceum, II albo III klasa, kupilam sobie sliczne
      biciki. Takie o jakich mi si emarzylo ;). Buciki byly troche ciasnawe, wjec na
      lekcjach zdejmowalam je pod lawka by noga odpoczela. Przyszla godzina j.
      polskiego. Siedzialam u kumpela zaraz w pierwszej lawce, zaraz przy buirku
      profesora. Znany z tego, ze przy wykladach lubil sobie pochodzic po klasie.
      Lekcja sie zaczela, ja zdjelam jednego buta , wymacalam gdzies pod biurkiem
      jakas rurke (chyba od biurka profesora) i masuje obolala sopke. Profesor
      siedzi... wyglada na zadowolonego... czesto na mnie zerka... Dopiero wtedy
      kaplam sie, ze ta rurka, to raczej profesorowy but.........
      Mozecie sobie wyobrazic jak bylo mi glupio :)

      Kilka lat poznije, juz jako mezatka. (Maz straszny kawalarz).Mieszkamy w
      Niemczech. Z mezem w domu z dzieckiem mowimy tylko po polsku.
      Pewnego dnia wchodze do domu, zerkam na telefon. Patrze na dyspleyu wyswietla
      numer do biura meza. No wjec dzwonie. (Dodam, ze maz tez zawsze po numerze wie
      ze to ja dzwonie.) Ktos odbiera telefon, glos mojego meza, ale osoba
      przedstawia sie jako szef biura. Wjec znajac meza mowie do niego : nie rob
      sobie ze mnie jaj !!!
      W sluchawce slysze, ze osoba mnie nie rozumie, ze nie rozumie zadnego slowa.
      Wjec ja zla: wiem, ze to Ty, nie rob sobie ze mnie jaj !!!
      W koncu facet sie wkurzyl i odlozyl sluchawke. Wtedy dopiero uswiadomilam
      sobie, ze to jednak mogbyc szef mojego meza ......
      Co pozniej sie okazalo, maz byl na przerwie obiadowej.......
      A mnie chce do dzis zapasc sie pod ziemie kiedy widze szefa meza :)


      Pozdrawiam
      BeataCh1
      • Gość: wro23 Re: wpadki przed rodzicami IP: *.ds.uni.wroc.pl 05.01.04, 00:26
        nobel dla matki polki za:
        - wjęc
        - displaju
        i pare innych akcentów
    • Gość: ELa Re: wpadki przed rodzicami IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 07.11.03, 14:03
      No wię jako 17-letnie dziewczę stoje sobie pod blokiem (dosłownie - bo
      opierałam się o ściane budynku), który jest vis-avis bloku moich rodziców(
      brzmi to jak wyznanie blokersa:))).

      W każdym razie stoję i oddaję namiętny pocałunek mojej pierwszej miłości, która
      odwiedziła mnie w moim mieście a teraz wyjeżdża do domu - odległość jakieś 400
      km, więc pozegnanie bardzo czułe, na długo musiało wystarczyć.
      Spleciona z Nim w uścisku, całowałam się tak z 10 minut, póki u gry z okien
      (4.piętro) nie usłyszałam jakiś głosów: na 4 piętrze kobieta dość głośno mówiła
      do swych dzieci, często wyglądając prze okno i patrząc na mnie.
      Trochę się zreflektowliśmy i powoli zakończylismy kiss for goodbay:)

      Nie było by nic w tym śmiesznego , gdyby nie to, ze 4 lata później ta kobieta
      zostala moja teściową:))))))
    • Gość: Bartek Re: wpadki przed rodzicami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 15:45
      No to mialas przypal.
      Tez czases mam przypal, i wiem co to znaczy.
      Pozdrawiam.
    • Gość: Adi Re: wpadki przed rodzicami IP: 80.72.36.* 09.11.03, 13:02
      moje będzie z rodzaju sofcik, ale tez nie najgorsze.

      Qmpel lubi sobie troszeczke powagarować, ale nieobecności niestety trzeba
      zaliczyć. Aby belfera sie nie czepiała ktoś mu wpisał usprawiedliwienie w
      dzienniczku. Któregoś dnia pierdoła położył tenże dzienniczek na biurku i pech
      chiał, że otwarty był akurat na tej stronie. Wchodzi starsza, bieże
      dzienniczek do ręki i ze zdziwiona minką: "Ja tego nie pisałam"
      • Gość: Windom Earle Re: wpadki przed rodzicami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 23:27
        Wróciłem koło północy do domu kompletnie nawalony.Od razu udałem się do kibla
        na dłuższe posiedzenie.Pech mój polegał na tym,że mieliśmy akurat generalny
        remont całej łazienki,trwający prawie 3 tyg.Zwykle było tak że panowie robotnicy
        od rana do 18-tej sobie remontowali i wtedy dostępu nie było żadnego ale żebyśmy
        jakoś mogli funkcjonować to po skończonej robocie domontowywali prowizorycznie
        sedes.Jednak zdarzył się dzień ów pechowy,że ze względu na zaawansowanie robót
        już nie mogli go zamontować.Tego dnia właśnie przyszedłem najebany i od razu na
        kibel.Nie zraziło mnie to że sedes stał sobie na środku łazienki czyli tam gdzie
        normalnie absolutnie nie powinien,nie zraziło mnie też,że gdy na niego usiadłem
        to się wraz z nim przewróciłem bo nie był zamocowany.Zrobiłem swoje i nalałem
        wody do garnka żeby wszystko spłukać elegancko.Oczywiście całe gówno z wodą
        natychmiast wyleciało z drugiej strony ale ze względu na swe upojenie w ogóle
        tego nie zauważyłem i poszedłem spać.Oczywiście rano czekała mnie nieziemska
        awantura ze strony rodzicielki.
    • Gość: Mrzyglod Re: wpadki przed rodzicami IP: *.toya.net.pl 12.11.03, 15:05
      nie jest to wpadka przed starymi ale WPADKA jak sie patrzy. wydarzenie uroslo do
      legendy przekazywanej sobie na imprezach - wiele osob dzis mysli ze to tylko
      wymyslona historyjka, ale wydarzylo sie to naprawde.

      kumpel poszedl pierwszy raz do domu swojej panienki. w pokoju panowal polmrok,
      wypili winko, byla dosyc luzna atmosfera. w pewnym momencie panienka wyszla na
      moment z pokoju, a kumpla porzadnie przycisnela kupa. chcial pojsc do wc, ale
      przy drzwiach zauwazyl spiacego wielkiego psa. poniewaz panicznie boi sie psow,
      postanowil poczekac na powrot dziewczyny. dosc dlugo nie wracala, a potrzeba
      byla coraz wieksza. kumpel walnal wiec mikusia za zaslonka a po powrocie
      dziewczyny oswiadczyl jej, ze przed chwila jej pies zalatwil sie za zaslonka.
      'jaki pies?' - ona na to. 'ten, ktory spi przy drzwiach'. gdy zapalila swiatlo
      okazalo sie ze to wielki pluszowy misiek.
    • Gość: delirious wpadki przed rodzicami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.01.04, 17:07
      Sytuacja:
      Kołobrzeg, 1 czerwca jakieś 6 lat temu :), dzień dziecka jak wszystkim
      wiadomo. Nasza wychowawczynie postanowiła zabrać nas na lody a później na
      plażę żebyśmy się wyszaleli. Oczywiście na wyjście z nią po trzeźwemu to nie
      było szans, więc wcześniej odwiedziliśmy pobliski monopol i ... plażę koło
      naszego osiedla, po czym wybraliśmy się do szkoły. Wychowawczyni jak nigdy w
      dobrym humorku zabrała nas na jedne z najlepszych lodów na promenadzie. Kiedy
      już wszyscy się poobjadali poszliśmy na plażę koło molo i wtedy zaczęły się
      problemy żołądkowe jednego z kumpli. Wychowawczyni z początku nie wiedziała co
      zrobić, ale jak to ona wpadła na sprytny pomysł odtansportowania kolegi do
      domu. Po drodze ktos musiał jego prowadzić więc zebraliśmy się grupką 4 osób i
      pomogliśmy. Wszysy ostro wstawieni. W czasie odprowadzania kolega kilka razy
      musiał wybrać się w kierunku krzaków. Pod drzwiami wychowaczyni zadzwoniła a
      gdy otworzyła zdziwiona matka kumpla, który był wręcz zielony, wychowawczyni
      stwierdziła: "Musiały mu zaszkodzić te lody które jedliśmy" :) Wszyscy mało
      nie pospadali ze schodów jak to usłyszeli. Kumpel miał przerąbane w domu bo
      matka - pielęgniarka szybko oceniła jego stan.
    • Gość: klara Re: wpadki przed rodzicami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 15:33
      A co powiecie na to. Od kilku lat nie mieszkałam już z rodzicami, spotykałm się
      wtedy ze swoim obecnym mężem, który kupił mi w prezencie na mikołaja wibrator.
      Urządzonko leżało sobie w tapczanie i było używane w razie potrzeby. Dla mnie
      normalka, ale... mojemu staruszkowi zebrało się kiedyś na odwiedziny, a
      ponieważ nie mieszkamy w tej samej miejscowości w perspektywie był nocleg.
      złożyło się akurat tak, że mój luby wraz z rodzinką wyjeżdżali na jakiś
      pogrzeb, więc zostawili mi klucze od mieszkania. A że moja chata mała,
      postanowiono, że ja będę spać u nich a mój ojczulek u mnie. Ponieważ jestem
      zapobiegliwa wyciągnęłam cyborga z tapczanu i schowałam w szafie. Co by go tato
      nie znalazł przy rozkładaniu wyrka. No i co no i nic. Noc minęła wróciłam do
      domku, i pytam ojca jak mu minął wieczór, a starszy z uśmieszkiem: OK, popiłem
      wczoraj z zięciem. A ja na to, przecież Mariusz nie ma, a ojciec na to: Nie, z
      tym z szafy. Przypiekłam buraka i długo potem zachodziłam w głowę jak mogłam
      nie pomyśleć, że stary będzie szukał ręcznika do wytarcia po kąpieli.
      • anka9009 Re: wpadki przed rodzicami 05.01.04, 17:50
        tak śledzę ten wątek i myślałam, że w sumie nie mam, co napisać, ale cos mi się
        przypomniało.
        więc kiedys z moim byłym. rodziny nie ma, więc zajęlismy się sobą ;))
        skończyliśmy i w tym momenvie dzwoni domofon. brat przyszedl. dobrze ze
        mieszkam na drugim pietrze. chlopak zapytal tylko czy dziewczyny zawsze sie tak
        szybko ubieraja ;))) nie chce nic mowic, ale jego tata zwykle dzwonil pare
        minut po. zawsze mu sie udawalo trafic ww te chwile, kiedy wlasnie sie
        ubralismy. a gdyby zadzwonil w trakcie?? tato, moment, uuuu, no? czy może: może
        pan zadzwonic za 10 minut jak grzegorz wróci do świata żywych. nawet nie chce
        myśleć. zwłaszcza że byłam wtedy bardzo młoda (nadal jestem bardzo młoda) a on
        dużo starszy (6 lat, jak sie ma 16 to roznica jest)
    • Gość: Adamus12 Re: wpadki przed rodzicami IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 21:15
      Lato.Kolega Tomek wraca w sobotę, a właściwie już w niedzielę z imprezy. Skuty
      oczywiście. Przed blokiem prgnie jeszcze odpocząc na ławce zanim pójdzie do
      domu.Zasypia.Nagle słyszy że drzwi od klatki się otwierają. Jakimś trafem się
      obudził. Okazuje się, że to jego matka wychodzi z budynku. Patrzy na niego i
      mówi:" Co ty tu robisz?" On na to: "Wstałem wcześniej i czekam na ciebie, żeby
      razem pójść do kościoła." Jego matka zawsze chodziła na 8 do kościoła.
    • Gość: madzac Re: wpadki przed rodzicami IP: 80.55.228.* 08.01.04, 13:03
      fajne wpadki :)
      z mojego życia niewiele ich bylo:
      kiedys na jakiejs rozmowie w sprawie pracy zobaczylam znajoma twarz chlopaka.
      pamietalam tylko jego ksywke, wiec zagadalam. Akurat z kims rozmawial i ten
      ktos gadal do niego po imieniu. Ten moj znajomy zwracal sie do kazdego po
      imieniu poza mna. W koncu zapytalam czy mnie pamieta, niestety nie pamietal.
      czulam sie idiotycznie i chcialam sie zapasc pod ziemie. od tego czsu minelo
      prawie 6 lat a my nadal jestesmy razem...
      u jego ojca na 50-tych urodzinach lecial jakis serial w telewizji. wiem ze moja
      przyszla tesciowa bardzo lubi ten serial, wiec chcialam zablysnac:"wie pani,
      ten aktor, ktory gra tego i tego to jest stary, ma 50 lat" blagalam o
      trzesienie ziemi,,,
      a przed moimi rodziacami:
      powiedzialam kiedys mamie, ze ide do kumpeli i bedziemy pic. groznie to
      brzmialo ale starsza woedziala ze nigdy nie pije duzo bo mam slaba glowe i byla
      pewna ze sie nie schleje... taaak... nie bardzo pamietam jak wróciłam do domu,
      wiem ze kumpela mnie prowadzila. potem bylo trzeba wyprowadzic psa a w tym
      stanie zejsc z 2 pietra to nie lada sztuka. wiec pierwsze schody łup...
      kolezanka, ktora czekala na mnie na parterze pyta "co sie stalo?" ja ze
      spokojem "spadlam", w tym momencie mamuska otwiera drzwi i widzi ze jej corka
      lezy na schodach, pyta "co zrobilas psu?" powiedzialam ze nic i poszlam
      baaardzo ostroznie. wracam po spacerku do domku a matka i ojciec z wyrzutem "ty
      jestes kompletnie pijana!!!" a ja ze spokojem "no przeciez mowilam ze bede pic"
      poszlam spac, ale rewolucje zoladkowe dawaly sie we znaki przez cala noc i 3
      kolejne dni :) od tego czasu nie wypilam juz tyle...
      • Gość: ultra75 Re: wpadki przed rodzicami IP: 207.159.92.* 08.01.04, 14:38
        Ja sobie przypomnialam 2 wpadki przed rodzicami, zeby bylo smieszniej mialy one
        miejsce podczas tych samych wakacji.
        1. Moi rodzice maja domek w gorach i w ktorys weekend sierpniowy pojechalismy
        tam z moim facetem (moja mama wtedy gdzies wyjechala, byl tylko ojciec).
        Korzystajac w sobote z okazji, ze moj tata pojechal do znajomego chcielismy sie
        troche zajac soba :-) i wykombinowalismy, ze najlepszym miejscem do tego typu
        akcji bedzie od dawna juz nieuzywana przyczepa kempingowa stojaca kolo domu.
        Pomyslelismy, ze jesli nawet tata wroci "w trakcie" (pojechal samochodem, wiec
        na pewno uslyszymy), to poczekamy, az wejdzie do domu, bedziemy mieli czas,
        zeby spokojnie sie ubrac i potem wrocimy do domu niby ze spaceru, czy cos w tym
        rodzaju. Plan byl calkiem niezly, tylko nie pomyslelismy o tym, ze ojciec mogl
        zapomniec kluczy... Przyjechal oczywiscie w najbardziej nieodpowiednim
        momencie :-) i zaczal nas szukac, bo nie mogl sie dostac do domu. Cale
        szczescie, ze chociaz bylo juz ciemno i nie bylo nas widac! Normalnie sytuacja
        jak z czeskiego filmu: ojciec chodzi kolo domu i nas wola, a my siedzimy w
        przyczepie i nie wiemy co zrobic. W koncu po jakis 2 minutach stwierdzilismy,
        ze kiedys i tak trzeba bedzie sie ujawnic i postanowilismy wyjsc. Ojciec
        oczywiscie na pewno doskonale wiedzial, czym zajmowalismy sie przed chwila, ale
        nic nie powiedzial. A my dostalismy ataku smiechu, jak zobaczylismy potem w
        pelnym swietle, jak ja wygladam: sweter mialam ubrany tylem do przodu (taki z
        zamkniem do polowy), a w nogawce dzinasow wielka bule z majtek, ktorych nie
        zdazylam ubrac. Smiejemy sie z tego do tej pory.
        2. A w jakis miesiac pozniej udalo mi sie wlasnych rodzicow... zatrzymac lapiac
        okazje! Awantura wtedy byla spora, mimo nieporadnych prob ratowania sytuacji z
        mojej strony (ze niby czekamy na znajomego, ktory mial po nas przyjechac :-),
        he,he), bo jezdzenie stopem bylo oczywiscie na czarnej liscie wystepkow,
        ktorych mozna sie bylo dopuscic.
        Pozdrowienia.
        • Gość: Tet Re: wpadki przed rodzicami IP: *.met.pl / 217.153.134.* 10.01.04, 19:52
          to nie bedzie przed rodzicami
          na szczescie
          stare miasto,lato, kamienica i podworko na ksztalt studni,
          ale z krzaczkami posrodku,
          goraco przerazliwie,w mieszkaniu okna otwarte,
          na jednej scianie budynku rusztowania-robotni poprawiaja elewacje
          mily popludniowy sexik
          ktory przerodzil sie w dluzszy seans
          a,ze jestem raczej glosna kobieta...
          zwiazke lozkowo byl udany...grunt,ze glos stracilam od krzykow
          i byloby bardzo pieknie gdyby nie
          wiecie, ze nic tak nie studzi podniecenia jak brawa panow z rusztowan
          i okrzyki zachecajace do ciagu dalszego :)
          • Gość: kinomanka GIGANTYCZNA WPADKA IP: *.junisoftex.pl / *.junisoftex.pl 15.01.04, 01:54
            Ktoregos ranka pojechalam odwiedzic mojego chlopaka do jego domu. Bylo okolo
            10 rano, jego rodzice w pracy, rodzenstwa brak, wiec my oczywiscie dawaj
            wykorzystywac okazje wolnej chaty. Na zajeciach na uniwerku obydwoje
            polozylismy krzyzyk.
            Po jakiejs godzince stwierdzilam, ze mialabym ochote sie wykapac. Moj ukochany
            na to, ze mi potowarzyszy i wykapiemy sie razem. W jednoosobowej wannie w
            ciasnej lazience w bloku. Ok, jakos sie tam wcisnelismy, w wannie dalej amory
            (ekwilibrystyka na maksa). W koncu stwierdzilismy, ze starczy juz i wychodzimy
            z wody. Ja myje wlosy szamponem, cale cialo w pianie, w tym momencie szczek
            klucza w zamku: rany boskie ktos wraca! Byla 12 w poludnie - jego rodzice
            mieli byc w pracy do 16. Ojciec wrocil wczesniej, bo zapomnial jakiegos
            dokumentu... I sytuacja jak nastepuje:
            1. My nadzy w ciasnej lazience, w ktorej 2 osoby nie moga sie poruszac
            jednoczesnie
            2. Ja z wlosami na glowie w szamponie - bardzo malowniczy widok
            3. Recznikow nie ma, bo wszystkie (cale 2) sie nam podczas baraszkowania
            zalaly, a swieze byly w bielizniarce w przedpokoju
            4. Ubran brak, bo przeciez weszlismy do wanny prosto z lozka
            5. Sytacja patowa, bo ani siedziec w tej lazience (tatus mojego chlopaka mnie
            bardzo nei lubil), a nuz mu sie zachce z niej skorzystac, ani tym bardziej
            wyjsc nago
            Moj chlopak stracil glowe. Owinal sie jednym mokrym recznikiem i wyszedl zajac
            ojca czyms tam, zebym ja mogla przemknac do pokoju. Okazalo sie, ze w
            pospiechu zostwil mi ten mniejszy recznik, jakies 40 na 60 cm... Z ktorej
            strony nie patrzec, albo gora, albo dol niezakryty.
            I w tym momencie w calym bloku wylaczyli wode!!! Zostalam mokra, z szamponem
            na wlosach, owinieta na dole i z biustem na wierzchu (recznika nie starczylo),
            ociekajaca woda i wymykalam sie z lazienki. W tym momencie w przedpokoju
            pojawil sie moj chlopak, a zaraz za nim jego ojciec. Moment obydwaj wybraj
            sobie najbardziej ODPOWIEDNI...
            PS. Pojechalam potem z tym niezmytym szamponem do siebie do domu. Autobusem.
            Reakcji pasazerow juz nie bede opisywac....
            • Gość: tara Re: GIGANTYCZNA WPADKA IP: *.ynet.pl / 213.241.34.* 15.01.04, 14:24
              i co nago jechalas tym autobusem? ;)
            • Gość: ultra75 Re: GIGANTYCZNA WPADKA IP: 207.159.92.* 15.01.04, 14:53
              Niezle, niezle! Fajna mialas "przygode", kinomanka :-)!
              Jeszcze mi sie przypomniala jedna wpadka, ale tym razem kolegi. Otoz w czasie
              pewnych wakacji wspomniany kolega poinformowal swoja matke, ze wyjezdza na
              wakacje, a naprawde imprezowal dwa bloki dalej u swojego znajomego, ktorego
              starsi wyjechali na 2 tygodnie. Gdzies tak co drugi dzien kolega pojawial sie w
              swoim mieszkaniu - oczywiscie w godzinach pracy matki - zeby wziac sobie zapas
              swiezych ciuchow albo tak w ogole, jak potrzebowal czegos, co bylo w domu. No i
              ktoregos dnia zrobil sobie z rozpedu w kuchni herbate. Oczywiscie pozmywal po
              sobie, zatarl wszelkie slady :-), nie pomyslal tylko... ze czajnik nie zdazyc
              tak szybko wystygnac! No i po powrocie z "wakacji" uslyszal od wystraszonej
              mamy niesamowita historie o duchach nawiedzajacych ich mieszkanie. Przyznal sie
              do wszystkiego, bo mial wyrzuty sumienia, ze tak ja niechacy nastraszyl :-
              ).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka