meduza7
21.04.07, 13:22
Od czasu do czasu gramy z małżowinkiem w następującą gierkę:
On, wracając do domu, pyta: no i gdzie ten twój kochanek? Ja odpowiadam: no
jak to gdzie, w szafie. Na co on zagląda do szafy, również wygłaszając jakiś
adekwatny tekst, np. Przepraszam, zastałem Jolkę?
Po czym ja się rewanżuję, np. pytając podczas rozmowy telefonicznej: A co tam
za panienka ci chichocze w tle?
I tak sobie udajemy zazdrośników.
Aaaale... mój mąż ma zwyczaj dzwonienia, gdy wraca skądkolwiek "no to będę za
10 minut", nawet jeśli umówiliśmy się, o której będzie. I dziś właśnie
poraziła mnie myśl: a co jeśli dzwoni po to, żebym faktycznie zdążyła tych
kochanków schować do szafy, czy wypuścić przez balkon, czy jak tam jeszcze
ich się spławia?
Ciekawe.