Dodaj do ulubionych

Ulubieńcy kampingu

    • Gość: dudka No to i ja.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 08:18
      Pole kampingowe w Krynicy Morskiej.
      Rodzinka: Janusz, Grażynka i dwoje dzieci.
      Plan dnia.
      6 rano- Janusz biegnie nad morze po flądry.
      7 rano - Janusz obiera flądry
      8 rano - Janusz smaży flądry
      9 rano - Grażynka i dzieci budzą się. Janusz mowi do Grażynki: Czy idziesz pod
      prysznic ? Grażynka: A po co, w morzu się wykąpię ( ja po takiej morskiej
      kąpieli czułem się bardziej brudny )
      10 rano - śniadanie - smażone flądry. Po 3 dniach dzieci wyraźnie mają ich dość
      11 wyjście na plażę - Grażynka bierze wielką torbę z chemikaliami do opalania
      11- 16 - plażowanie. Dzieci wykorzystują chwilę nieobecności Janusza i buszują
      po namiocie w poszukiwaniu czegoś innego do jedzenia.
      16- obiad - smażone flądry.
      17-19 szlajanie się i dialogi z sąsiadami
      20-kolacja smażone flądry + popijawa z poznanymi turystami o podobnych parametrach
      24 - głośne rzyganie Grażynki
      I tak przez tydzień

      Aha, ostatniego dnia dowiedziałem się, że Janusz nie jest ojcem dzieci, bo
      usłyszałem, że mówią do niego per wujku.

      Generalnie dużo dziwolągów jest na polach kampingowych.
      • Gość: goska35 Re: No to i ja.. IP: *.legnica.um.gov.pl 30.07.07, 09:49
        Moi faworyci to towarzystwo rozbijające się tuż przy toalecie. Wciąż się
        zastanawiam jak mogli tam spać (duże obłożenie, ciągły ruch) i jeść (jak by nie
        było zapachy i odgłosy). Za to wszyscy ich znali :)
    • Gość: titta Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.botany.gu.se 30.07.07, 12:17
      -Wlascicielka bardzo rasowego psa, skuki, ktora akurat ma cieczke. Szczegolnie
      jak samemu ma sie psa, a wszystkie wiejskie burki dzielnie waruja pod jej
      namiotem.
      -Kon. Taki normalny, kon pociagowy. Jak prekonac bydle, ze chleb i platki
      snadaniowe nie zostaly kupione dla niego? (Szczegolnie, jak wlasciciel konia
      nie jest co do tego zgodny). (Kamping nad Czarna Hancza, gdzies miedzy
      Spychowem a Zgonem)
      -Wlasciciel kampingu szukajacy towarzystwa do butelki.
      • Gość: też_kajakarz Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.07, 13:24
        Gość portalu: titta napisał(a):

        > (Kamping nad Czarna Hancza, gdzies miedzy
        > Spychowem a Zgonem)

        chciałbym nieśmiało wtrącić że jeżeli między Spychowem a Zgonem to musi to jest
        Krutynia a nie Czarna Hańcza
        • Gość: Agni Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.07, 22:04
          No właśnie byłam w zeszłym tygodniu w Zgonie i pływałam po Krutyni....
        • Gość: titta Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.botany.gu.se 04.08.07, 18:30
          Racja. Jak sie zalicza seryjnie kilka splywow to sie potem myli ;)
    • Gość: gdzieś na Mazurach Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.it-net.pl 30.07.07, 22:14
      kilka lat temu znajoma ( a właściwie nowo poznana żona licealnego kolegi-
      ważne ! dyrektora )paradująca po plaży i brodząca po nadjeziornych terenach w
      wąskiej ( eleganckiej ) spódniczce, z torebeczką i w szpilkach - o każdej porze
      dnia, widok wart zapamiętania :), ale towarzystwo już znacznie mniej
      • Gość: micha Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 10:02
        Pole namiotowe na Mazurach, jedyna cywilizacja to oddalony o 500m bar. Nastoletnia
        warszawianka z olbrzymią nadwagą kilka razy dziennie wpieprza same pyszne
        rzeczy-pizze,zapiekanki i inne hotdogi.Zeby się biedactwo nie zmęczyło zanadto
        za każdym razem przejeżdza te kilkaset metrów wypasionym skuterkiem.
        Rok temu rozbiłem się naprzeciwko rodzinki : babci i trzech 16-18 latków.
        Babcia całymi dniami coś gotowała , a młodzieńcy siedzieli przy samochodzie i
        słuchali muzyki,zero opalania , kąpieli, czegokolwiek.
      • Gość: Ewelina Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.07.07, 15:47
        Gość portalu: gdzieś na Mazurach napisał(a):
        > kilka lat temu znajoma ( a właściwie nowo poznana żona licealnego kolegi-
        > ważne ! dyrektora )paradująca po plaży i brodząca po nadjeziornych terenach w
        > wąskiej ( eleganckiej ) spódniczce, z torebeczką i w szpilkach - o każdej
        > porze dnia, widok wart zapamiętania :)


        buahahahaah.... ciekawie pojmowana 'elegancja plażowa' pani dyrektorowej !!!


        mnie nic gorszego, ponad sąsiadów trochę zbyt 'hałaśliwych' w trakcie konsumpcji
        napojów wiadomo jakich oraz głośno słuchających techniawki z wypasionych kolumn
        wypasionego auta, na szczęście nie spotkało, prawdę mówiąc dało się ich przeżyć ;>

        ps. ale ta żona kolegi dyrektora w szpileczkach na piasku.....wymiata!
        • Gość: stefanox Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.wroclaw.mm.pl 31.07.07, 16:56
          pamietam rodzinkę ; zona , maz , dwoje malych dzieci ...
          auto z otwartymi szeroko drzwiami i utwor "nas nie dogoniat" non stop i na
          full...
          wytrzymalem lekko prawie 3 dni , potem poprosilem o zmiane utworu i sciszenie .
          Oni z pelnym zrozumieniem ...zamykali sie w samochodzie i non stop - nas nie
          dogoniat ...
          • Gość: jood Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.08.07, 18:44
            Ja kiedyś spotkałem nieciekawe towarzystwo w Ustroniu Morskim. Była to duża rodzina cygańska, zajechali chyba w cztery samochody. Nie byli uciążliwi, nie hałasowali ani nic takiego, ale drażnili swoją bezczelnością i chamstwem. Obstawili swoimi samochodami jeden duży sektor (całe pole było podzielone na takie sektory, otoczone niskimi żywopłotami, do każdego sektora był doprowadzony prąd), gdzie zmieściłoby się ze trzy razy więcej ludzi, dodatkowo otoczyli go namiotami, a w środku zostawili sobie duży plac, gdzie wygodnie sobie biesiadowali. Na uwagi obsługi, żeby ustawili namioty tak, jak wszyscy inni, i wpuścili do tego sektora innych biwakowiczów, reagowali wyzwiskami i awanturą. Wysyłali zawsze tą samą starą babę, która wrzeszczała coś w języku cygańskim, przeplatając to tylko obelgami po polsku. W celu zagospodarowania obozowiska, zabrali sobie z ogólnie dostępnej świetlicy stoły i krzesła, i zanieśli na stałe do swego obozu. O interwencję osługa poprosiła ochroniarzy, pilnujących kempingu - efekt jak wyżej. Któregoś dnia obsługa zorientowała się, że rodzina podłączyła sobie prąd, nie płacąc za niego. Na żądanie zapłaty wybuchła awantura trzy razy większa, niż zwykle. Starego rupcia w jazgocie wsparły dwie inne baby, młodsze, ale równie wrzaskliwe i chamskie. Oczywiście dano im spokój, tylko elektryk odłączył kabel od sektora. Pewnego razu w kolejce pod przysznic zacząłem rozmawiać z gościem z tego obozowiska, mniej więcej w moim wieku. Powiedział mi, że zdaje sobie sprawę, że jego rodzinka robi straszne bydło, i jest mu wstyd, ale oni po prostu tacy są. Mam nadzieję, że ten koleżka jest inny. Ciekawostką było to, że nie widziałem, by którakolwiek z kobiet poszła na plażę - chodzili tylko faceci, a babki, cały dzień w długich, kolorowych spódnicach i bluzkach z długim rękawem, gotowały, zmywały, sprzątały i pilnowały dzieci. Obozowisko opuszczały tylko po to, żeby zrobić zakupy i przynieść wodę. Jeden najstarszy facet też nigdzie nie chodził, tylko siedział cały dzień przed namiotem. Niezły urlop, co?
        • Gość: aamg Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 11:47
          > ps. ale ta żona kolegi dyrektora w szpileczkach na piasku.....wymiata!

          Zalew Koronowski - tam chadza mnóstwo takich żon kolegów dyrektora...pocieszny
          widok! :D
    • Gość: ddd Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.tktelekom.pl 02.08.07, 18:48
      Bardzo fajny ątek - to i ja się dorzucę. Na kampach rozwalają mnie:
      - Niemcy - z parasolkami , DVD, stołkami, stołeczkami, dywanikami przed
      przyczepą i antenka satelitarna obowiązkowo!
      - ludzie co przyjadą autkiem, prosto z domku i po 3 godzinach robią pranie i
      rozwieszaja sznurki na pół pola (b.mnie to zawsze bawi)
      - ci sami Niemcy, którzy pomimo bardzo eleganckich toalet robią w przyczepie a
      rano idę z takim wypełnionym i bulgoczącym, żółtawym baniaczkiem do toalety
      (fuuuj)

      Ale jedna rzecz to nas rozwaliła psychicznie - podjeżdza caravan, wypas,
      francuskie balchy, wszystko na guzik, z tyłu 2 skuterki - normalnie wypas. My
      spod wiaty dla "namiotowców" (kuchnia stoliczki itd)obserwujemy co będzie
      grane. z przyczemy wysiadaja 2 jamniczki z dzwoneczkami na szyjach (zapieprzały
      potem od 5 rano po polu jak kierdelek owieczek), za nimi pańcia, która z
      pogarda w oczach każe mężowi przynieść stoliczek spod wiaty i ustawić pod
      wozem. My zdziwieni - taki wypas a stoliczka by sobie nie wzięli????A jak
      wróciliśmy z wycieczki a francuzi byli juz rozłożeni to walnęliśmy śmiechem -
      na tym stoliczku była serweteczka i pęęękna...yuka w dużej doniczce. SZOK
      • Gość: titta Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.botany.gu.se 04.08.07, 18:43
        Co do gosci z praniem - nigdy nie wiesz, czy przyjecali prosto z domku. Tez mi
        sie zdazalo zawiesic pol kampingu praniem w pierwszy dzen: bo na poprzednm
        kampingu nie bylo wody, dojezdzalam do znajomych np. po splywie itp.
    • marysia130 Re: Ulubieńcy kampingu 02.08.07, 20:02
      Na kampingu w Łebie, rano przyjechała liczna dosyć rodzina, rodzice, dwójka
      dzieci i dziadek (jeden samochód) a drugim samochodem ciocia z mężem i następna
      dwójka dzieci i babcia od tego dziadka. Przyjechali około 5 rano i zaczęli
      rozbijać namioty i cały czas tylko słyszeliśmy:
      - Dziadek się czymś zajmie,
      - Dziadek nie przeszkadza,
      a za chwilę:
      - mamo, dziadek złamał krzesło,
      po 20 minutach:
      - mamo, dziadek złamał drugie krzesło :)
      Do godziny 10:00 dziadek złamał wszystkie krzesła obu rodzin :))
      W kolejnych dniach dało się ciągle słyszeć babcię jak wołała:
      - Artan, Ardek, Ardian... no Adrian !!!
      Nie była w stanie zapamiętać jak ma na imię jej 8-letni wnuczek.
      • Gość: Havena Re: Ulubieńcy kampingu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.07, 21:56
        > Na kampingu w Łebie,

        To chyba o nas ;-) Nasz dziadek polamal trzy krzesla na kampingu w Lebie...

        Pozdr.
        Havena
        • kochanica-francuza A po co ten dziadek łamał krzesła? 04.08.07, 17:24
          Gość portalu: Havena napisał(a):

          > > Na kampingu w Łebie,
          >
          > To chyba o nas ;-) Nasz dziadek polamal trzy krzesla na kampingu w Lebie...
          >
          > Pozdr.
          > Havena

          Ćwiczenia kondycyjne, czy co?
          • Gość: Havena Re: A po co ten dziadek łamał krzesła? IP: *.adsl.inetia.pl 04.08.07, 21:16
            > Ćwiczenia kondycyjne, czy co?

            Nie mam pojecia, co robil. Zostawialismy go przed komputerem, wracamy - krzeslo
            polamane. I tak trzy razy...

            Pozdr.
            Havena
            • kochanica-francuza Re: A po co ten dziadek łamał krzesła? 04.08.07, 21:35
              Gość portalu: Havena napisał(a):

              > > Ćwiczenia kondycyjne, czy co?
              >
              > Nie mam pojecia, co robil. Zostawialismy go przed komputerem, wracamy - krzeslo
              > polamane. I tak trzy razy...

              Może go wkurzyły/podnieciły treści znalezione w komputerze?
    • wsypialniipoza Re: Ulubieńcy kampingu 04.08.07, 19:13
      joanna.syrenka napisała:

      > - natchniony bard gitarzysta
      > - wdowa/stara panna polująca na męża
      > - dzieci nie umiejące bawić się same...
      > - nowożeńcy :P
      >
      > Dopisujcie śmieszne sytuacje z kampingów! ;)
      >

      Czwórka discopolów, którzy podzielili się z całym polem swoją muzyką (trwało to
      ok. 12 godzin).
      Kobieta piromanka, która cały dzień palila ognisko.
      Dewotka nawracająca młodzież.
      • Gość: panigazeta Re: Ulubieńcy kampingu IP: 195.205.202.* 04.08.07, 21:41
        w roku 2007 w lipcu w miescie Mielno na prywatnym kempingu nie jakas tam masowa
        przyjezdzaja dwie takie lale co jedna to potęzniejsza ze swoimi menami,
        pierwsza czarna lat 19 i po campingu do toalety w 10 cm szpileczkach, druga to
        samo, wieczora kazdy dzine to samo lazienka zawalona ich stanikami, majtkami,
        ciuchami, kosmetykami, pie..mi i czyms tam jeszcze bo one od godizny 18
        szykuja sie na wielkie wyjscie okolo 22 koniec szal nagich cial sie konczy,
        lkaski wychodza na impreze niestety nie wygladaja lepoij niz przez tym
        pindrzeniem...

        pare dni pozniej przyjezdza ,,foczka`` ze swoim amatem i kumplem cala 3 w
        jednym pokoju spi :D, bo to camping gdzie domki tez sie trafily, i laseczka
        posiada garderobe mini zaczynajaca sie ledwo pod pupka i ledwo nad sie
        konczaca, bluzeczki ledwo pod i nad biustem to samo i szpileczki 10 cm., bo jak
        to ie wyrazila ,,Tylko takie ubranka zabrala`` biedactwo na sunrisa sie wybrala
        i myslala ze na karaiby sie wybiera nie ogladajac pogody byla pewna ze nad
        polskim morzem pogoda ful wypas:D

        ostatnia grupa ludzi to degeneracja skl 2 rodziny 3 osobowe czyli 6 razem
        rodzinki robia grila w namiocie bo deszcz padal :D, pija na umor dzien i noc
        potem kto trzezwiejszy jedzie na zakupy autem, wraca i libacji ciag dalszy a
        dzieci robia co chca :) my polacy to jednak zabawni jestesmy ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka