Gość: Nie krwiopijcom!
IP: *.ists.pl
30.08.07, 14:55
Minęły już czasy (inne miejsce zamieszkania) gdy jednej nocy musiałem
rozprawić się z kilkoma bzyczącymi krwiożerczymi bestiami. Teraz zazwyczaj ich
ilość ogranicza się do jednej - dwóch (odmiana rodzaju żeńskiego jak
najbardziej zamierzona) na noc. Mimo to temat pozostaje jak najbardziej warty
poruszenia.
Dziś w nocy stoczyłem długą batalię z wyjątkowo upartą komarzycą co skłoniło
mnie do dłuższego zastanowienia się nad tym czy jestem jedyną osobą biegającą
w nocy po pokoju z latarką, włączającą / wyłączającą światło, z poduszką lub
pluszową piłką w rękach (kiedyś nawet miałem okres używania piłeczki tenisowej
- potrzebna była większa precyzja rzutu ale i efekt był bardziej, że tak
powiem, 'murowany').
Jeżeli ktoś jeszcze oprócz mnie wytacza co noc, bądź raz na jakiś czas (już
nie myślcie sobie, że noc w noc czekam uzbrojony po zęby) mniej lu bardziej
ciężkie działa przeciw komarom, co takiego robicie? Czy macie jakieś
sprawdzone sposoby? Coś co możnaby wypróbować dla urozmaicenia polowania?
Czy wam też wydaje się, że te bestie są coraz bardziej cwane? Kiedyś głupie po
nieudanej bądź udanej akcji bąblotwórstwa od razu uciekały albo na ścianę albo
na sufit, gdzie były wyjątkowo łatwym kąskiem dla przebudzonego w środku nocy
mnie, a ostatnio muszę się wyjątkowo dokładnie naszukać żeby je zlokalizować...